czwartek, 23 marca 2017

"Mapa trzech Mędrców" James Rollins - recenzja

Tytuł: "Mapa trzech Mędrców"
Autor: James Rollins
Liczba stron: 544
Wydawnictwo: Albatros
cykl: Sigma, tom 2
Moja ocena: 9/10

Kolejny tom serii SIGMA FORCE z pewnością połknęłabym znacznie szybciej, gdyby nie permanentny brak czasu na lekturę. To naprawdę irytujące, kiedy bohaterów trzeba zostawić w jakimś naprawdę trudnym momencie, bo obowiązki wzywają...
Tym razem znani nam już z pierwszego tomu cyklu agenci Sigmy zostają wysłani do walki z Trybunałem Smoka, organizacją, która zdecydowanie znajduje się po złej stronie mocy. Lekturę rozpoczynamy od wstrząsającego wydarzenia. Podczas nabożeństwa w katedrze w Kolonii nieznani napastnicy zabijają praktycznie wszystkich wiernych i księży znajdujących się w kościele. Nikt nie wie, w jaki sposób dokonano tego mordu. Ludzie wyglądali tak, jakby... spłonęli od środka. Ocalał jeden z uczestników mszy, który ukrył się w konfesjonale, by napastnicy go nie dostrzegli. Wszyscy, którym udało się bowiem przetrwać masakrę, zostali dobici przez agresorów. Dlaczego tylko nieliczni ocaleli? Jedyny świadek upiera się, że wszystkich zabił Najświętszy Sakrament. Mordercy zaś po dokonaniu masakry zabierają z katedry kości trzech Mędrców znanych z Biblii. Po co im te relikwie? Dlaczego nie wykorzystali okazji, by ukraść również drogocenne precjoza z katedry? Nie wiadomo... Przed agentami Sigmy dużo pracy. Zagadka goni zagadkę, tajemnica wypływa z tajemnicy, a czas nagli. Trybunał Smoka jest wciąż o krok przed agentami. A najgorsze jest to, że ktoś w Watykanie chyba chce popsuć szyki naszym bohaterom. Jak to możliwe? Przecież ktoś związany z Watykanem nie może być "tym złym"! Czy aby na pewno? 
Wartka akcja, niespodziewane zwroty, sporo ciekawie przedstawionej historii i chemii (no dobra, dla mnie chemii trochę za dużo i za to urwałam jeden punkt :D) i świetne zarysowani bohaterowie. To przepis na kilka wieczorów z genialną lekturą w dłoni. Polecam :-)

sobota, 4 marca 2017

"Już mnie nie oszukasz" Harlan Coben - recenzja

Tytuł: "Już mnie nie oszukasz"
Autor: Harlan Coben

Gatunek: kryminał, thriller
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Albatros
Moja ocena: 9/10


Coben to nie jest po prostu pisarz, którego książki się czyta. Coben to jest stan umysłu. Chociaż mam już za sobą lekturę prawie wszystkich wydanych w Polsce powieści tego autora, wciąż pochłaniam opowiadane przez niego historie z zapartym tchem. Nie inaczej było tym razem, chociaż muszę przyznać, że nie mogłam się pozbyć myśli, że w którejś wcześniejszej powieści Coben wykorzystał już przynajmniej jeden z obecnych tu wątków... Wcale mi to jednak nie popsuło przyjemności podążania za główną bohaterką, kapitan Mayą Stern. Wątków jest może ciut za dużo, ale da się bez problemu ogarnąć wszystko umysłem i podążać za tokiem rozumowania głównej bohaterki.
Mayę poznajemy w trudnej dla niej chwili. Właśnie straciła męża, który został napadnięty w parku i zabity. Została sama z ich dwuletnią córeczką Lily. Niewiele wcześniej, w tajemniczych okolicznościach, została zamordowana jej siostra. Do tego dochodzą dręczące ją wciąż problemy emocjonalne po powrocie z misji w Iraku. Maya ma zespół stresu pourazowego i za wszelką cenę chce poradzić sobie z tym sama, a "reszta świata" (czyli rodzina męża i przyjaciele z wojska) usiłuje nakłonić ją do przyjęcia pomocy psychiatry lub psychologa.
Przez małżeństwo z Joem Maya weszła do bardzo bogatej i wpływowej rodziny. Jej członkowie nie wyobrażają sobie, by kobieta po śmierci męża odcięła się od nich. Maya zaś uważa wręcz przeciwnie... Do tej pory jej córeczką zajmowała się niania Izabella, polecona przez rodzinę męża. Teraz matka postanawia zapisać dziewczynkę do żłobka. Tej decyzji nie rozumie jednak jej teściowa Jessica, według której dzieckiem powinna zajmować się zaufana osoba, w domu. Maya jednak nie ufa nikomu, ale nie przyszło jej do głowy, by zadbać o bezpieczeństwo córeczki. Jej przyjaciółka, Eileen, pomyślała o tym i podarowała Mai cyfrową ramkę na zdjęcia z wbudowaną kamerą. Kobiety ustawiły "oko" tak, by rejestrowało wszystko, co dzieje się w pokoju, gdzie najczęściej przebywa Izabella z Lily. Pewnego dnia Maya podczas przeglądania nagranego przez kamerkę filmu widzi coś, czego nigdy by się nie spodziewała. Zobaczyła mianowicie, jak jej (nieżyjący przecież!) mąż bawi się z córeczką. Nie wierząc własnym oczom, próbowała wyjaśnić to z nianią, jednak sytuacja wymknęła się spod kontroli. Izabella poczuła się zagrożona, zaatakowała Mayę gazem pieprzowym i uciekła. Kiedy kobieta chciała jeszcze raz obejrzeć tajemniczy film, okazało się, że karta zniknęła z laptopa. W tym momencie rozpoczyna się wyścig z czasem i rozwiązywanie kolejnych zagadek, które pojawiają się jak grzyby po deszczu. Maya, wykorzystując swoje wojskowe wyszkolenie, robi wszystko, by odkryć prawdę. 
Czy Joe naprawdę żyje i po prostu okrutnie zażartował sobie z wszystkich? Gdzie jest Izabella i zaginiona karta z filmem? A może to sama Maya napadła męża? W końcu problemy psychiczne, z którymi zmaga się od powrotu z misji, skutecznie utrudniają jej życie... Czego jeszcze dowie się Maya, ruszając w pogoń za mordercami siostry i męża? Pytań w miarę lektury przybywa, więc przygotujcie się na spore emocje i lekturę od deski do deski za jednym posiedzeniem. Może i powtórzyły się wątki, może chwilami dialogi nie były idealne, ale całość czyta się świetnie, a zakończenie naprawdę jest zaskakujące. Dobra kawa dla tego, kto odkryje prawdę przed samą główną bohaterką. Polecam!