niedziela, 4 listopada 2012

"Janusz Korczak. Pamiętnik i inne pisma z getta"

Spodziewałam się czegoś innego. Formy pamiętnikarskiej, ale może bardziej w stylu dziennika Anny Frank. Tymczasem z każdą przeczytaną kartką brnęło mi się coraz trudniej. Części zapisków nie mogłam do końca zrozumieć, ale pocieszyło mnie to, że sam autor zastanawia się w pewnym momencie, czy ewentualny czytelnik pojąłby te jego rozmyślania. Podobały mi się określone fragmenty. Ciekawy był prawie telegraficzny skrót, którym posługiwał się Korczak. Coś jak Białoszewski. Minimum słów, maksimum przekazu.