czwartek, 20 sierpnia 2026

"Mit mitów" Paul Sado - recenzja

Tytuł: "Mit mitów"
Autor: Paul Sado
Gatunek: sensacja, thriller  
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Falcomp Studio

Moja ocena: 5/6

„Mit mitów” to thriller historyczny, który łączy tajemnicę, zagadki i autentyczne miejsca z pytaniami o historię, prawdę oraz mechanizmy powstawania mitów. Wprawdzie fabuła jest fikcją literacką, ale została osadzona wśród prawdziwych wydarzeń, postaci, dokumentów i relikwii, dzięki czemu granica między tym, co historyczne, a tym, co wymyślone, staje się jednym z ciekawszych elementów powieści.

Głównym wątkiem powieści jest zaginięcie profesora Michała Bauera oraz poszukiwania tajemniczej relikwii z czasów II wojny światowej, która może zmienić postrzeganie historii. Śledztwo prowadzi archeolog Chrystian Falk, a pomaga mu Elizabeth Bauer, córka zaginionego mężczyzny. 

Nie jest to książka, która próbuje narzucić czytelnikowi określone poglądy. Tematy związane z wiarą, chrześcijaństwem i historią traktuje raczej jako punkt wyjścia do stawiania trudnych pytań i rozważań o tym, czy to, czego uczymy się od lat w szkole, jest prawdą, czy wymysłem. Autor zachęca do samodzielnego myślenia i zastanowienia się, gdzie kończy się udokumentowany fakt, a zaczyna legenda, interpretacja czy świadomie tworzony mit.

Dużym atutem jest również połączenie warstwy historycznej z dynamiczną akcją. Historyczne informacje nie mają formy naukowego wykładu – pojawiają się przede wszystkim wtedy, gdy pomagają odkrywać kolejne elementy zagadki. Krótkie rozdziały i thrillerowa konstrukcja sprawiają, że mimo ponad czterystu stron książkę czyta się płynnie.

Po zakończeniu lektury możecie liczyć na szczegółowe wyjaśnienia dotyczące bohaterów występujących w powieści, miejsc akcji i wydarzeń historycznych. Autor ujawnia, które wątki powstały na bazie faktów, a które są fikcją literacką.

„Mit mitów” będzie dobrym wyborem dla czytelników, którzy lubią tajemnice, historyczne zagadki i opowieści pozostawiające coś do przemyślenia. To książka, którą można przeczytać po prostu jako wciągający thriller, ale można też zatrzymać się nad jej drugim dnem i zadać sobie pytanie: jak łatwo prawda może zostać przysłonięta przez opowieść, w którą ludzie bardzo chcą uwierzyć?


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi

piątek, 7 sierpnia 2026

"Sydonia von Bork. Czarownica, która zniszczyła pomorską dynastię książęcą" Wilhelm Meinhold - recenzja


Tytuł: "Sydonia von Bork. Czarownica, która zniszczyła pomorską dynastię książęcą"
Autor: Wilhelm Meinhold
Gatunek: klasyka
Liczba stron: 732
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Moja ocena: 5/6

„Sydonia von Bork. Czarownica, która zniszczyła pomorską dynastię książęcą” to monumentalna opowieść o losach tajemniczej kobiety, o której mówi się, że rzuciła klątwę na ród Gryfitów, doprowadzając do jego upadku, przez co została skazana na śmierć za czary. Po lekturze Bursztynowej czarownicy tego autora byłam bardzo ciekawa, jak przedstawił historię życia i śmierci Sydonii, o której czytałam również w powieści Elżbiety Cherezińskiej Sydonia. Słowo się rzekło.

Są historie, które na zawsze pozostają zawieszone między prawdą a legendą. Losy Sydonii von Bork – szlachcianki z pomorskiego rodu, której przypisano rzucenie klątwy na dynastię Gryfitów – od wieków budzą skrajne emocje. Wilhelm Meinhold stworzył opowieść o kobiecie niezwykłej i niepokornej, ukazując jej życie na tle pełnego przesądów Pomorza przełomu XVI i XVII wieku. To nie tylko historia rzekomej czarownicy, lecz przede wszystkim dramat kobiety samotnej, niezrozumianej i skazanej przez społeczeństwo, które bało się wszystkiego, co wymykało się utartym schematom.

Największą siłą powieści jest kreacja samej Sydonii. Autor nie przedstawia jej jako jednoznacznie złej wiedźmy, lecz jako kobietę silną, dumną i pełną sprzeczności. Obdarza ją ogromną inteligencją oraz wiedzą o ziołach i naturze, ale jednocześnie pokazuje ją jako osobę targaną gniewem, żalem i poczuciem krzywdy. Jej porywczy charakter, niezależność oraz odmowa podporządkowania się oczekiwaniom epoki sprawiają, że staje się postacią tragiczną – bardziej ofiarą własnych czasów niż mroczną sprawczynią nieszczęść.

Powieść Meinholda zachwyca atmosferą dawnego Pomorza – pełnego tajemniczych dworów, klasztornych murów, ludowych wierzeń i lęku przed siłami nadprzyrodzonymi. Fabuła rozwija się powoli, pozwalając czytelnikowi zanurzyć się w świecie, w którym granica między rzeczywistością a zabobonem jest niezwykle cienka. Autor buduje napięcie poprzez dramatyczne wydarzenia, konflikty bohaterów i narastające przekonanie otoczenia o winie Sydonii. Zastosowany język ma charakter stylizowany na dawną opowieść historyczną – jest podniosły, pełen opisów i archaizującego brzmienia, co nadaje książce wyjątkowy klimat, choć wymaga od współczesnego czytelnika większego skupienia. To powieść dla tych, którzy lubią opowieści z pogranicza historii, legendy i literatury gotyckiej.

Na koniec muszę przyznać, że trudno było mi przebrnąć przez zastosowany przez autora język. Najbardziej dało mi się we znaki powolne, momentami wręcz zbyt powolne tempo akcji oraz długie, wielokrotnie złożone zdania, niosące ze sobą ogromny ładunek informacji. Do tego dochodzi mnóstwo dygresji i moralizujących dysput o zabarwieniu religijnym, które niejednokrotnie spowalniały lekturę.

Podsumowując, jest to powieść bardzo wymagająca, ale myślę, że warto od czasu do czasu sięgnąć po książkę zupełnie inną od popularnych dziś lekkich i łatwych w odbiorze publikacji. To najsłynniejsza chyba powieści Wilhelma Meinholda, dzięki której historia Sydonii i jej tragiczne losy zyskały rozgłos daleko poza granicami Pomorza.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka


czwartek, 23 lipca 2026

"Szept wiatru" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Szept wiatru"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa, młodzieżowa
Liczba stron: 286
Wydawnictwo: Axis Mundi
Cykl: Szkoła Latania, tom 3
Moja ocena: 6/6

"Szept wiatru" to ostatni tom historii Kaśki Laski, jej rodziny i przyjaciół. Poprzednie tomy pełne były rozchwianych emocji i tutaj również ich nie brakuje. Ani się obejrzycie, jak znów wciągnie Was wir zdarzeń.  

Poruszane w trylogii problemy dotyczą codzienności wielu ludzi. Nadwaga i jej konsekwencje w postaci nie tylko problemów zdrowotnych, ale i emocjonalnych, a także towarzyskich, brak wiary we własne siły i możliwości czy lęk przed zaufaniem drugiej osobie to tylko ułamek fabuły, pełnej trudnych spraw i tematów, o których warto mówić. Przedstawione są jednak prostym językiem, takim płynącym z serca.

Związek Kasi i Maksa dalej wisi na włosku. Karolina nie odpuszcza i robi się naprawdę niebezpiecznie. Dziewczyna zachowuje się jak psychopatka. Zrobi wszystko, żeby zatrzymać Maksa przy sobie. Czy posunie się do wyrządzenia krzywdy Kaśce, czy poprzestanie na groźbach? Maks miota się między poczuciem obowiązku a prawdziwym, głębokim uczuciem. Co wybierze?

Kim okazała się być tajemnicza Franciszka Księżopolanka, którą Kasia spotyka co jakiś czas? Miałam pewne podejrzenia i... sprawdziły się. Bardzo przypadła mi do gustu ta postać, mądra i zabawna jednocześnie. Oprócz Franciszki, moją sympatię wzbudziła Penelopa, terapeutka Kasi ze Szkoły Latania. Gdybym miała kiedyś uczestniczyć w jakiejkolwiek terapii, chciałabym, żeby prowadząca była tak dobrze przygotowana do swojego zadania, jak ona. Profesjonalna, ale nie zimna i zdystansowana. Widać było, że zależy jej na tych młodych ludziach, dla których odchudzanie to nie jest nic nieznaczący drobiazg. Podobało mi się jej zaangażowanie i świetny zmysł obserwacji. Powiecie, że to przecież tylko postać z książki. A ja myślę, że w realnym świecie wiele jest takich właśnie Penelop, które są dla innych prawdziwym oparciem w walce o lepsze jutro.

Dialogi, pełne emocji, czasem nawet bardzo mocnych, sprawiały, że bohaterowie ożywali w mojej głowie. Widziałam Zośkę opowiadającą o trudnym życiu i o czekającej ją fantastycznej przyszłości, a także Kaśkę, uryczaną po pachy i zawieszoną między "pragnę" a "boję się zaufać". Z uśmiechem obserwowałam również niesamowitą przemianę mentalną pana Roberta Laski, ojca Kasi. Z mruka i wiecznie niezadowolonego minimalisty w okazywaniu uczuć zamienił się w... człowieka. Może przesadą byłoby określanie go wrażliwym, ale powoli zaczynał przypominać osobnika o ludzkich odruchach. Podobało mi się rozkwitanie zahukanej do tej pory matki Kasi, Małgorzaty. W końcu odważyła się być kobietą, czasami nawet stanowczą, a do tego piękną i dobrą. W ogóle każdy z bohaterów w tej ostatniej części przeszedł jakąś przemianę. Nawet trzeźwo patrząca na świat Zośka odpadła, zapatrzona ślepo w oczy swojej pierwszej prawdziwej Miłości.

Zaskoczeniem jest finał powieści. Autorka pozwala nam wybrać, jak skończy się historia Kasi i Maksa. I całe szczęście, bo choć przeczytałam wszystkie zaproponowane możliwości, to już wybrałam swoją wersję i będę się jej trzymać :-)

Za możliwość objęcia książki patronatem dziękuję Autorce oraz

środa, 22 lipca 2026

"Blisko chmur" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Blisko chmur"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa, młodzieżowa
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Axis Mundi
Cykl: Szkoła Latania, tom 2
Premiera: 24.07.2026
Moja ocena: 6/6

Drugi tom serii "Szkoła Latania" wcale nie wyjaśnia najważniejszych kwestii. Perypetie Kaśki i pozostałych bohaterów wciągają, a emocje nie słabną. 

Kaśka ma mętlik w głowie. Rozstała się z Maksem, ale jej serce ma zupełnie inne plany w tym temacie. Wciąż o nim myśli, następnie irytuje się na siebie, po czym... znów o nim myśli. Odchudzanie trwa, choć teraz dziewczynie jest zdecydowanie trudniej, ponieważ uczestnictwo w programie Szkoły Latania nierozerwalnie łączy się z Maksem. Z racji zamieszania uczuciowego motywacja też spadła, ale Key nie zamierza zaprzepaścić tygodni wyrzeczeń. Mimo rozterek bierze udział w spotkaniach. Jest jej o tyle łatwiej, że Penelopa przesunęła Maksa do innej grupy.

Maks próbuje przekonać Kasię, że to ją kocha nad życie, a nie Karolinę, która nachodzi dziewczynę wręcz jej grożąc. Nowe wiadomości dotyczące związku Karoliny i Maksa dobiły Kaśkę i zraniły do głębi. Postanowiła definitywnie zakończyć związek z ukochanym mężczyzną. Pomocny miał okazać się wyjazd na ferie do cioci Róży, do Zakopanego. Kilka dni z dala od zaborczej i gotowej na wszystko Karoliny, rozdartego Maksa i szalejącej w Kaśce burzy uczuć okazuje się być idealnym rozwiązaniem. Dziewczyna wyjeżdża, by przemyśleć i poukładać sobie wszystko. Czeka ją trudna decyzja: dać drugą szansę Maksowi czy odpuścić i zapomnieć? Co wybierze Kasia? Kto i w jaki sposób wpłynie na jej postanowienie?

Książka jest pełna ciepłych momentów i zabawnych dialogów. Akcja nie pędzi na łeb, na szyję, dzięki czemu możemy przyjrzeć się dokładniej głównej bohaterce i jej przemyśleniom, zachodzącym w niej zmianom, rozterkom, z którymi musi się zmierzyć. To typowa powieść obyczajowa, życiowa, o codzienności, w której czasami zdarzają się tak niesamowite sytuacje, że najlepszy scenarzysta by tego nie wymyślił.

Najlepsza postać tego tomu? Dla mnie to zdecydowanie dziewięcioletni Karolek Zarębski. Gdybym spotkała go w życiu realnym, już w pierwszych chwilach naszego spotkania prawdopodobnie skończyłby związany i zakneblowany w koszu na pranie, ale w książce bardzo mnie bawił.

Bohaterowie są dopracowani, ciekawi, trójwymiarowi. Każdy z nich jest wyjątkowy i ma w sobie to "coś", za co można go polubić lub się do niego uprzedzić. Nie ma tu wielu scen z Maksem i Kasią. Obserwujemy zmagania dziewczyny z własnymi uczuciami i poznajemy lepiej członków jej rodziny i niezastąpioną Zośkę, najlepszą przyjaciółkę w galaktyce.

"Blisko chmur" to powieść o sile miłości, przyjaźni i więzach rodzinnych. Warto spędzić czas z Kasią i pozostałymi bohaterami tej historii.


Za możliwość objęcia książki patronatem dziękuję Autorce oraz

wtorek, 21 lipca 2026

"Szkoła Latania" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Szkoła Latania"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa, młodzieżowa
Liczba stron: 308
Wydawnictwo: Axis Mundi
Cykl: Szkoła Latania, tom 1
Data premiery: 24.07.2026
Moja ocena: 6/6

24 lipca to data premiery wznowienia trylogii Sylwii Trojanowskiej Szkoła Latania. Debiut autorki od dłuższego czasu był poszukiwany przez czytelniczki spragnione poznania losów Kaśki Laski, tym większa radość, że Wydawnictwo Axis Mundi wyszło naprzeciw oczekiwaniom fanów pisarki i zdecydowało się na wznowienie trzech powieści w bajecznych okładkach. Losy głównej bohaterki poznałam w 2017 roku, jednak z przyjemnością wróciłam do świata mojej imienniczki. Nadal zazdroszczę jej samozaparcia w walce o lepsze samopoczucie, zdrowie i nowy wygląd. 

Kaśka to dziewczyna o wdzięcznym nazwisku Laska, jednak wcale "laski" nie przypomina. To nazwisko to zmora jej życia, podobnie jak nadprogramowe kilogramy, których nazbierało się przez lata o wiele za dużo. Trudno jednak, mając osiemnaście lat, przeciwstawić się prawie całej rodzinie, która hołduje kultowi ciała obfitego, wypełnionego do granic możliwości wszystkim, co nadaje się do zjedzenia. A taka właśnie jest rodzina ze strony ojca Kaśki, Roberta. Prym wiedzie tam niesamowicie apodyktyczna ciotka Matylda, dla której obfite kształty to sens życia. Jedyną osobą w rodzinie, która podejmuje walkę o lepsze jutro dla dziewczyny, jest jej matka, Małgorzata. Kobieta filigranowa, zdominowana kompletnie przez męża. W tej jednak kwestii doprowadza do tego, że jej córka, po kilku nieudanych próbach, trafia na dość ekscentryczną terapeutkę, Penelopę Hoppe, z którą rozpoczyna pracę nad sobą. Celem jest nie tylko zgubienie znienawidzonych przez Kaśkę kilogramów, ale także zmiana jej myślenia i postrzegania samej siebie. I od momentu wkroczenia na ścieżkę odchudzania, zaczyna się całkiem nowe życie nastolatki...

Kolejną postacią w powieści, która bardzo przypadła mi do gustu, jest Zośka, najlepsza - i jedyna - przyjaciółka Kaśki. Bardzo spodobało mi się jej podejście do życia. Mimo problemów w domu daje radę, uśmiecha się, cieszy życiem i dopinguje Kaśkę. Kiedy dziewczyna poznaje na sesjach terapeutycznych swojego pierwszego w życiu chłopaka, Maksa, co sprawia, że jej emocje lądują na rollercoasterze, Zośka podchodzi do sprawy zdroworozsądkowo. Jak w każdym związku (a tutaj to dopiero początki początków), zdarzają się wzloty i upadki. Kaśka przeżywa strasznie każdą niejasność, niepewność i niedopowiedzenie. Trochę mnie tym przewrażliwieniem irytowała, ale z drugiej strony rozumiem, że w jej sytuacji można się tak czuć, kiedy dziewczyna jest niepewna siebie, swojej wartości i przede wszystkim urody. A Maks, no cóż, wydaje się być tak odrealniony w swoim idealnym zachowaniu, że aż trudno uwierzyć, że tacy ludzie w ogóle istnieją i mogliby stanąć na naszej drodze.

Wbrew pozorom nie zdradziłam Wam wiele z fabuły. Dzieje się tu dużo, pełno w tej opowieści emocji, czasem trochę (bardzo!) rozchwianych, czasem irytujących, ale myślę, że warto poznać Kaśkę i jej świat. Jej perypetie dają do myślenia...

I na koniec ostatnia refleksja, związana z odchudzaniem i tym, czego Kaśce zazdroszczę. Gdybym dysponowała własną siłownią w domu, ćwiczyłabym codziennie. Nic tak nie deprymuje, jak spojrzenia osób w rozmiarze 36, ćwiczących na siłce dla przyjemności czy ogólnego komfortu, kiedy człowiek w pocie czoła próbuje zrzucić nadprogram kilogramów...

Koniecznie poznajcie Kaśkę!


Za możliwość objęcia książki patronatem dziękuję Autorce oraz