wtorek, 9 sierpnia 2022

"Wojna, którą w końcu wygrałam" Kimberly Brubaker Bradley - recenzja

"Wojna, którą w końcu wygrałam" to kontynuacja powieści "Wojna, która ocaliła mi życie". To dalsze losy rodzeństwa Smithów, Ady i Jamiego, którzy z powodu wojennej zawieruchy zostali ewakuowani z Londynu i zamieszkali w domu Susan Smith. Kobieta początkowo wcale ich nie chciała, co wyraziła głośno i dosadnie, gdy przywiozła ich do niej opiekunka. Nie zmieniło to decyzji kobiety, dzieci zostały w domu Susan i wszyscy musieli sobie jakoś poradzić z nową sytuacją. 

Drugi tom zaczyna się niedługo po wydarzeniach z pierwszej części. Stopa Ady zostaje zoperowana, dzięki czemu dziewczynka powoli dochodzi do zdrowia i może wreszcie w miarę normalnie chodzić, bez kul i pomocy. Wciąż trwa wojna, o czym bohaterowie przekonują się każdego dnia. W wyniku bombardowania dom Susan zostaje całkowicie zniszczony, więc lady Thorton oferuje im mieszkanie w jej domku myśliwskim. Cała trójka wprowadza się do nowego lokum. Z czasem w domku myśliwskim ląduje również lady Thorton z córką Margaret, ponieważ ich posiadłość zajmują wojskowi. Atmosfera staje się momentami napięta, ponieważ lady Thorton trudno przestawić się na zwykłe życie, skoro do tej pory miała służbę, lokajów, pokojówki i kucharkę. Do tego jej ukochany syn jest pilotem i codziennie ryzykuje życiem na wojnie. Margaret wciąż jeździ do szkoły z internatem, ponieważ jej matce wydaje się, że tam będzie bezpieczniejsza. Kiedy pewnego dnia lord Thorton przywozi do domku myśliwskiego nastolatkę o imieniu Ruth, która pochodzi z Drezna, kruchy spokój w małym świecie Ady i Jamiego zostaje zaburzony. Kim jest Ruth? Czy skoro pochodzi z Niemiec, może być wrogiem? Szpiegiem?

Drugi tom jest napisany równie przystępnym językiem, co pierwszy. Zawiłości wojny przedstawione są tak, by młody czytelnik zrozumiał najważniejsze elementy tej koszmarnej układanki. Mimo prostych słów, autorka nie okłamuje dzieci. Pisze prawdę o śmierci żołnierzy, bólu, jaki wywołuje strata kogoś bliskiego czy o samotności wśród tłumu ludzi.

Były momenty, kiedy zachowanie Ady mnie irytowało, ale myślę, że po prostu nie rozumiałam jej reakcji, ponieważ sama nie przeżyłam tego, co ona. Z pewnością nie jest łatwo żyć bez wsparcia najważniejszej dla dziecka osoby - mamy. W drugim tomie matka Ady i Jamiego znów się pojawia, ale jej zachowanie wciąż jest straszne. Ada długo pracowała nad sobą, by zrozumieć, że jej stopa to nie powód do wstydu i nie ona jest winna swojej chorobie, a matka mogła jej zapobiec, ale widocznie tego nie chciała...

Bardzo podoba mi się postać Susan. W ciągu tych dwóch tomów przechodzi fantastyczną przemianę od totalnego niezadowolenia i wściekłości na to, że musi się zajmować dwójką obcych dzieciaków, do zupełnie innego uczucia. Cudownie było obserwować zmieniającą się relację tej trójki, odmienne spojrzenia na te same wydarzenia i próby dogadania się na różnych poziomach. Nie zabrakło emocji. Majstersztyk.

Koniecznie przeczytajcie i przekonajcie się, o jakiej wojnie mówi tytuł tej książki.

Tytuł: "Wojna, którą w końcu wygrałam"
Autor: Kimberly Brubaker Bradley
Gatunek: powieść dziecięca
Liczba stron: 328 
Wydawnictwo: Entliczek

Moja ocena: 6/6

niedziela, 7 sierpnia 2022

"Wojna, która ocaliła mi życie" Kimberly Brubaker Bradley - recenzja

Na powieść dla dzieci "Wojna, która ocaliła mi życie" trafiłam zupełnie przypadkowo, przeglądając posty w jednej z grup czytelniczych w social mediach. Miała tak świetne opinie, że postanowiłam jak najszybciej sprawdzić, czy naprawdę jest warta lektury. Przeczytałam ją w ciągu kilku godzin i niezmiernie ucieszyłam się, że mam również kontynuację pt. "Wojna, którą w końcu wygrałam", ponieważ bardzo chciałam poznać dalsze losy Ady i Jamiego Smithów.

Ada i Jamie to rodzeństwo, które mieszka wraz z matką w Londynie. Kobieta z pewnością nie wygrałaby konkursu na matkę roku. Ada ma chora stopę, przez co matka nie pozwala jej wychodzić z domu. Dziewczynka właściwie nie chodzi, tylko przemieszcza się na czworakach w obrębie ich mieszkania. Dni spędza, siedząc w oknie pokoju i wyglądając na ulicę. Jamie jest młodszy i niedługo pójdzie do szkoły, ale teraz wolno mu biegać po dworze i bawić się z innymi dziećmi, ponieważ jest zdrowy. Córki zaś kobieta się wstydzi i ukrywa ją przed światem. Ada wciąż słyszy od matki przykre rzeczy na swój temat i jest karana za różne "przewinienia". Jest nieszczęśliwa, a jej marzenie to wyjście z domu. W tajemnicy przed matką i bratem zaczyna ćwiczyć chodzenie. Nie jest to łatwe, bo jej szpotawa stopa jest wygięta pod dziwnym kątem i nie da się na niej normalnie oprzeć. Dziewczynka jednak jest uparta i w końcu udaje jej się nauczyć przemieszczać nie tylko na czworakach. Jest to jednak okupione ogromnym bólem. 

Nowa umiejętność przydaje jej się, kiedy w mieście wybucha wieść, że z powodu wojny wszystkie dzieci zostaną wywiezione w bezpieczne miejsce poza Londynem. Ada zdradza bratu, że nauczyła się jako tako chodzić i razem wyruszają na stację, skąd odjeżdża pociąg do Kentu. Nie zastanawiają się, co powie mama, kiedy zobaczy, że ich nie ma. Po prostu pragną uciec i udaje im się dołączyć do reszty dzieci. Wyruszają w drogę do miejsca, gdzie czekają na nich ludzie, którzy mają się nimi zaopiekować. Sprawy komplikują się jednak, kiedy okazuje się, że tej dwójki akurat nikt nie chce... Co dalej? Gdzie znajdą schronienie? Co powie matka na taką samowolkę i ucieczkę? Kim jest Susan Smith?

Chociaż jest to powieść, której fabuła osadzona jest w czasie II wojny światowej i sporo znajdziemy w tekście odnośników do tej sytuacji, książka wcale nie jest ponura czy dołująca. Owszem, autorka zawarła w swojej opowieści sporo informacji dotyczących realiów wojennych, ale są one przedstawione tak, by dzieci mogły je zrozumieć. Podoba mi się to, że młody czytelnik został potraktowany poważnie, a wiedza związana z wojną, chociaż momentami straszna, podana jest bez owijania w bawełnę, tylko prostszym językiem. Do tego Ada z racji swojego uwięzienia w mieszkaniu ma ogromne braki w rozumieniu słów, co autorka wykorzystała do naturalnego wplatania w treść wyjaśnień trudniejszych pojęć. Genialny pomysł.    

Historia Ady i Jamiego jest pełna emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych, ale znajdziecie w niej także mnóstwo ciepła, troski i cierpliwego odkrywania tajników relacji międzyludzkich. 

Książka bardzo mi się spodobała. Właściwie od pierwszych stron tak się wciągnęłam, że czytanie poszło mi piorunem. Pomogła trochę większa czcionka, dla dzieci, a także dla osób z wadą wzroku idealna. Jeśli planujecie przeczytać tę książkę, miejcie pod ręką jej kontynuację.


Tytuł: "Wojna, która ocaliła mi życie"
Autor: Kimberly Brubaker Bradley
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Entliczek
Pierwszy tom serii

Moja ocena: 6/6


sobota, 6 sierpnia 2022

"Stażystka" Alicja Sinicja - recenzja

Kolejną powieść Alicji Sinickiej postanowiłam wysłuchać. Wciąż uczę się audiobooków, bo jestem raczej wzrokowcem, ale fabuła "Stażystki" nie jest szczególnie wymagająca, więc mogłam spokojnie skupić na tyle, by ogarnąć główny wątek ;-)

Klaudia przychodzi na rozmowę kwalifikacyjną do firmy Marka Skalskiego. Bardzo jej zależy na tej pracy, bo ma plany, do których potrzebuje sporej kwoty. Kiedy okazuje się, że szef firmy ją wybrał, cieszy się z pierwszego małego sukcesu, jednak szybko zaczyna zastanawiać się, czy podjęcie tej właśnie pracy to był dobry pomysł. Kobieta ma na koncie negatywne doświadczenia, ale mimo to stara się funkcjonować normalnie. Niestety jej przeszłość upomina się o swoje, przez co Klaudia podejmuje pewną decyzję... 

Z każdym dniem praca w Skalskim robi się bardziej dziwaczna, a kiedy okazuje się, że dwie poprzednie stażystki straciły życie, atmosfera robi się wręcz duszna. Czy śmierć poprzednich pracownic firmy w jakiś sposób się wiąże? Dlaczego Skalskiemu tak zależy, by uwieść Klaudię? Jak reaguje żona Marka na jego próby zbliżenia się do nowej stażystki?   

Narracja składa się z dwóch uzupełniających się torów. Na zmianę obserwujemy sytuację oczami stażystki Klaudii i żony szefa, Ewy. Trudno stwierdzić, czy gdybym czytała papierową wersję, to kolejne rozdziały wzbudziłyby u mnie większe emocje, czy też niekoniecznie. Akcja raczej nie jest dynamiczna, jak to w thrillerze psychologicznym, gdzie duszna atmosfera musi mieć czas na rozwinięcie się i przytłoczenie czytelnika. Niestety nie do końca przypadł mi do gustu sposób czytania jednej z lektorek. To z pewnością również ma znaczenie, ale takie jest ryzyko w słuchaniu książek. 

Finał dość ciekawy, nie wymyśliłam takiego rozwiązania. Prym wiodą tutaj toksyczne relacje, chore decyzje, a nawet fanatyzm religijny. I najdziwniejszy pomysł świata pana "symetrycznego". Więcej nie zdradzę ;-)

Tytuł: "Stażystka"
Autor: Alicja Sinicka
Gatunek: thriller psychologiczny
Czas trwania: 11 h 26 min.
Wydawnictwo: Kobiece
Do posłuchania na Storytel

Moja ocena: 4/6

piątek, 5 sierpnia 2022

"Najgorszy dom" Magdalena Majcher - recenzja

Wiecie co? Kompletnie nie wiem, co mam myśleć o książkach, które ledwie się zacznie czytać, a tu już koniec widać... Wiadomo, że jak człowieka wciąga, to chce jak najszybciej poznać zakończenie, ale z drugiej strony kilka godzin na książkę to lekka przesada :-) Jednak "Najgorszy dom" Magdaleny Majcher nie tylko mnie wciągnął, ale również przemielił i wypluł właśnie w przeciągu kilku godzin.

Dom powinien być synonimem ciepła, bezpieczeństwa i miłości. Nie każdy jednak taki właśnie jest. I nie każda mama kocha swoje dziecko, chociaż to w ogóle nie powinno podlegać dyskusji. Miłość rodzicielska jest przecież bezwarunkowa. Okazuje się, że również nie każda.

Łucja Buchta to młoda i dość ekscentryczna prywatna detektyw z jeszcze niewielkim doświadczeniem, która dosłownie chwilę po uzyskaniu pełnoletności została rzucona na głęboką wodę. Wydarzyło się bowiem coś, co sprawiło, że własna matka wyrzuciła ją z domu i zapomniała o jej istnieniu. Przerażona dziewczyna wyruszyła z plecakiem na podbój stolicy i powoli stanęła na nogi, ale wszystko, co osiągnęła, zawdzięczała wyłącznie sobie. Rodzina pojawiała się wyłącznie w jej wspomnieniach, do czasu, aż pewnego dnia otrzymała wiadomość o zaginięciu młodszej siostry, Karoliny. Natychmiast wyruszyła do rodzinnego Namysłowa, jednak osiem lat nieobecności wywarło duży wpływ na jej relacjach nie tylko z rodziną, ale także z dawnymi znajomymi. Okazało się również, że właściwie nie zna własnej siostry, którą zachowała w pamięci jako małą dziewczynkę, tymczasem Karolina to już siedemnastoletnia młoda kobieta. Co stało się z Karoliną? Dlaczego zniknęła? Czy Łucji uda się odnaleźć siostrę całą i zdrową?

Postać Łucji jest świetnie skonstruowana. Jest to młoda kobieta z trudną przeszłością, pełna sprzeczności, wewnętrznego gniewu i dystansu do wszystkich wokół. Nie chce okazywać słabości, chociaż tylko ona wie, ile ją to kosztuje wysiłku. Winne są wydarzenia z przeszłości, które zmieniły jej życie w koszmar. Koszmar obaw i lęków wszelakich, wstydu, upokorzenia i samotności. I jak tu normalnie funkcjonować, kiedy pragnie się tej bezwarunkowej matczynej miłości, a dostaje się chłód i nienawiść? W takim rozdarciu właśnie żyje Łucja. I w zawieszeniu, chociaż robi wszystko, aby osiągnąć względną równowagę.

Magdalena Majcher rewelacyjnie opisuje trudne tematy. Z wyczuciem, delikatnością, ale równocześnie budując napięcie bez owijania w bawełnę i bez zbędnego patosu. To niesamowite, jaka lekka była ta narracja, choć powieść zawiera wątki związane z molestowaniem, odtrąceniem, samotnością i krzywdą. Jest straszna tajemnica z przeszłości, są trudne do zrozumienia emocje i reakcje głównej bohaterki, no po prostu wszystko to, co koniecznie musi się znaleźć w dobrej historii. I tutaj tak się właśnie stało, co mnie w ogóle nie dziwi w przypadku tej autorki. Poproszę więcej.


Tytuł: "Najgorszy dom"
Autor: Magdalena Majcher
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 352
Wydawnictwo W.A.B.

Moja ocena: 6/6


Książkę mogłam przeczytać dzięki Sylwii Trojanowskiej - dziękuję


środa, 3 sierpnia 2022

"Wnyki" Michał Śmielak - recenzja

Ja cię kręcę! Jaka to była historia! Po rewelacyjnych "Znachorze" i "Inkwizytorze" Michała Śmielaka przyszła pora na "Wnyki" tego autora. Liczyłam na mocną rzecz i się nie zawiodłam. 

"Wnyki" to połączenie rasowego thrillera z wątkami obyczajowymi, nawet z małym elementem romansu. Co mi się bardzo podobało, to wpleciony w powieść humor, szczególnie uwidoczniony w rozmowach głównego bohatera, Kosmy Ejchersta, z kolegami.

Kiedy przyjeżdża się do małej wioski, która mogłaby wygrać konkurs na miejsce na końcu świata, człowiekowi nawet przez myśl nie przejdzie, że w tak sielskim zielonym zaciszu może się dziać coś złego. Kiedy zatem pewnego dnia do niewielkich Wnyków, wsi w Karkonoszach, przyjeżdża na urlop policjant Kosma Ejcherst, nie spodziewa się nawet, że jego pobyt będzie obfitował w tyle skrajnych emocji. 

Wuj biskup prosi Kosmę o znalezienie pewnego młodego księdza, więc mężczyzna zabiera się za prywatne śledztwo. Kapłan odbywał swego rodzaju rekolekcje na plebanii we Wnykach, ale pewnej nocy spakował swoje rzeczy i zniknął bez słowa. Nikt nic nie wie, nikt nic nie widział. Tradycyjna w takich sytuacjach zmowa milczenia jest aż namacalna. Kosma powoli poznaje Wnyki i mentalność ich mieszkańców, ale to wcale nie pomaga mu w odnalezieniu odpowiedzi na zagadkę, gdzie podział się ksiądz Piotr. W dodatku wkrótce okazuje się, że nie jest to odosobniony przypadek, a miejscowe legendy o Chrystusie schodzącym z krzyża i wymierzającym sprawiedliwość wywołują gęsią skórkę. Policjantowi w poszukiwaniach pomaga piękna Maja, a także przyjaciele ksiądz Kacper i policjant Kamil, z którymi to właśnie ucina sobie wspomniane wcześniej humorystyczne w wydźwięku pogawędki. Dużym wsparciem dla sprawy jest również dziennikarz śledczy Barszczyk. Czy taka ekipa zdoła dojść prawdy? Czy uda im się odnaleźć zaginionego księdza i jemu podobnych? Jakie tajemnice skrywa społeczność niewielkiej górskiej wioski?

Stworzone przez autora postacie są realistyczne i pełne różnorodnych emocji. Każda z nich ma swój charakter, który został wyraźnie wyeksponowany. Kosma choćby sam siebie nie uważa za dobrego policjanta, szczerze przyznaje się do tego, że nie do końca nadaje się do tej profesji, chociaż ją lubi. Jako niedoszły ksiądz jest zbyt grzeczny i kulturalny, jak na glinę. W kierunku kapłańskim wulgarnością nadrabia za niego Kacper, a w policyjnym - Kamil. Ich rozmowy są rewelacyjne! Świetnie skonstruowani i opisani są również mieszkańcy Wnyków: ksiądz proboszcz, jego gospodyni Lucyna, mężczyźni spod sklepu, włóczęga Rubens czy Walasiakowa, u której Kosma wynajmował kwaterę. Lokalny koloryt w całej krasie.     

Miałam nadzieję, że ta powieść przypadnie mi do gustu i nie pomyliłam się. Wciągająca fabuła, ciekawie skonstruowana intryga, śledztwo pełne zwrotów i niespodzianek, wątpiący policjant, energiczna kobieta, zamknięta społeczność, brudy i tajemnice kościelnych kątów. 

Czytało mi się świetnie i mam nadzieję, że niedługo pojawi się kolejny tom z tego właśnie cyklu. Obietnica na końcu tej historii zobowiązuje ;-)

Tytuł: "Wnyki"
Autor: Michał Śmielak
Gatunek: thriller
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Initium
Cykl: Kościół Chrystusa Mściwego, tom 1

Moja ocena: 6/6