czwartek, 23 kwietnia 2026

"Strzępki sumień" Urszula Kusz-Neumann - recenzja


Tytuł: "Strzępki sumień"
Autor: Urszula Kusz-Neumann
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 5/6

"Strzępki sumień" to trzecia powieść Urszuli Kusz-Neumann, a dla mnie pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Opis fabuły zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po tę historię. 

Gdybyście mieli wybrać między wspinaniem się na górskie szczyty i schodzeniem do najgłębszych jaskiń, co byście wybrali? Marta Skonieczko nie zastanawiałaby się nawet chwili. Jako ceniona speleolożka, zdecydowanie ruszyłaby nawet do najciaśniejszej i najbardziej niebezpiecznej jaskini. Pieczary ją przyzywały, a ona rozumiała ich mowę. Penetrowała najtrudniejsze podziemne szlaki wraz z ekipą przyjaciół grotołazów, do której należał również jej mąż, do czasu, aż wydarzyła się tragedia, która na zawsze zmieniła jej życie. 

Policja rozpoczęła śledztwo, mające na celu wyjaśnienie tajemniczych zgonów kilku grotołazów. Z osoby dotkniętej niewyobrażalną wprost stratą, Marta nagle stała się jedną z głównych podejrzanych. W tej sytuacji kobieta postanawia zawalczyć o odkrycie prawdy i wraz z dziennikarzem, Wawrzyńcem Tokackim, wyrusza w niebezpieczną drogę do wnętrza jaskiń, które mogą odkryć przed nimi niewygodne i zaskakujące tajemnice. 

Skonieczko powoli zaczyna domyślać się, dlaczego zginęli jej mąż i koledzy, jednak czy ma rację? Czy zdąży poznać wszystkie odpowiedzi? Czy w jaskiniach ukrywa się morderca czy powodem śmierci grotołazów okaże się raczej ich nieostrożność? Tropem Marty podążają członkowie policyjnej ekipy, którą dowodzi komisarz Szymon Słaby. 

Autorka stworzyła ciekawe charakterologicznie postaci, które umieściła w mrocznym i dusznym świecie zdradliwych jaskiń. Ich relacje, prowadzone rozmowy i podejmowane decyzje pozwalają czynić obserwacje i analizować na bieżąco zmieniającą się jak w kalejdoskopie sytuację. Bardzo to wciągające i trudno było mi odłożyć książkę na później, kiedy tyle się działo. Poza tym fabuła związana z jaskiniami była dla mnie nowością.   

Czytając, odniosłam wrażenie, że pisarka przeprowadziła bardzo szczegółowy research dotyczący eksploracji jaskiń. Akcja, którą umieściła w ciasnych wnętrzach, podnosiła ciśnienie, a realistyczne opisy pomagały wszystko sobie wyobrazić.  

Nie do końca przypadł mi do gustu pomysł czarnych kartek i białego tekstu, ale możliwe, że jest to związane z tym, że czytam głównie wieczorem i przy sztucznym świetle czarne kartki mnie spowalniały. Rozumiem jednak, że autorka chciała taką kolorystyką podkreślić jaskiniowy mrok i narastające napięcie.       

"Strzępki sumień" to opowieść o ludzkich granicach i konsekwencjach podejmowanych decyzji. Hermetyczne wnętrza jaskiń, będące miejscem akcji, podsycają niepokojącą atmosferę i wywołują dreszczyk emocji. 

Polecam!

sobota, 11 kwietnia 2026

"Upiór" Maciej Siembieda - recenzja


Tytuł: "Upiór"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 336 
Wydawnictwo AGORA
Cykl: Jakub Kania, tom 8

Moja ocena: 5/6

Najnowsza powieść Macieja Siembiedy "Upiór" to kolejny tom przygód już nie prokuratora, ale śledczego towarzystwa ubezpieczeniowego, Jakuba Kani. Tym razem główne wątki krążyły wokół biznesu funeralnego i tafefobii, czyli lęku przed pogrzebaniem żywcem. 

Początek tej historii to wielkie tąpnięcie dla fanów Jakuba, ponieważ śledczy podczas pobytu na basenie... umiera. I znika na dłuższą chwilę z kart powieści. Zaczyna się natomiast zupełnie inna opowieść, w której pierwsze skrzypce gra rodzina Kopczyńskich ze swoim pomysłem na biznes. Czym może zająć się w życiu dorosłym małżeństwo gotów? Oczywiście pochówkami. Zakładając Dom Pogrzebowy Kopczyńskich chyba jednak nie spodziewali się tego, jak potoczą się wydarzenia w ich życiu zarówno zawodowym, jak i prywatnym. 

Oprócz losów wspomnianej rodziny, gdzie po pewnym czasie pojawi się również córka, Beata, która przejmie firmę po rodzicach, autor poruszył wątek seansów spirytystycznych czy wynalazków dla osób bojących się pogrzebania żywcem i tego, jak można bezdusznie wykorzystywać ludzi będących w żałobie. 

Trzeci temat, o którym niewiele do tej pory wiedziałam, to postać Władysława Reymonta, która również odgrywa tutaj sporą rolę. Dzięki jednemu z bohaterów, który był niezwykle związany ze wspomnianym pisarzem, czytelnik pozna niechlubne wydarzenia z życia noblisty, o których nie mówi się zbyt często. 

Wszystkie te wątki łączy między innymi postać Kopczyńskiego i konsekwencje podejmowanych przez niego decyzji. Robi się dość nerwowo, kiedy ojciec Beaty orientuje się, że wdepnął w coś bardzo niebezpiecznego i trudno mu będzie się z tego wyplątać.   

Akcja w powieści nie jest szczególnie dynamiczna. Może jest to związane z tematyką dotyczącą śmierci, a może po prostu taki był zamysł autora. W każdym razie Kuba podejmuje się śledztwa, które może zaprowadzić go w bardzo niebezpieczne rejony, ale przecież to KANIA, więc z pewnością się go podejmie, nawet jeśli Kasia będzie mu ciosała kołki na głowie. 

Po lekturze, jak zwykle, będą wyjaśnienia, co z opisanych wydarzeń miało miejsce naprawdę, a co było jedynie fikcją literacką.

Kolejna przygoda Jakuba była może trochę inna i mniej naszpikowana historycznymi ciekawostkami, ale i tak czytało mi się bardzo dobrze.


sobota, 4 kwietnia 2026

"Chłód" Weronika Mathia - recenzja

Tytuł: "Chłód"
Autor: Weronika Mathia
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 5/6

"Chłód" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Weroniki Mathii. Myślę, że po tej lekturze sięgnę po pozostałe powieści autorki.

Szymon Biały po trzydziestu latach odsiadki za zabicie kolegi wychodzi na wolność. Wprowadza się do przygotowanego dla niego pokoju w domu syna Przemka i jego rodziny. Mężczyzna jest już stary i schorowany, wiecznie smutny, cichy i skryty. Wielu mieszkańców Pasymia obserwuje go i wygłasza nieprzychylne uwagi. Praktycznie cała społeczność podchodzi do niego z dystansem, nawet własna rodzina do końca mu nie ufa. Wszyscy lokalsi wciąż żyją tragedią sprzed lat, której miejsce, ośrodek wypoczynkowy Rudka, teraz stoi opuszczone, jak wyrzut sumienia. 

Najwięcej czasu z dziadkiem spędza jeden z jego dwóch wnuków, Patryk. Od dziecka wyszydzany przez rówieśników za bycie innym i odwagę wyrażania siebie poprzez fryzurę, makijaż czy stroje, które kompletnie nie pasują do chłopięcego stylu. Drugi wnuk, Dawid, stroni od dziadka, a wnuczka, Magda, bliźniaczka Patryka, choruje na porażenie mózgowe, więc to dziadek odwiedza ją, by zagrać dziewczynie na akordeonie. 

Mijają kolejne dni od wyjścia Szymona z więzienia, a powietrze wydaje się gęstnieć. Tajemnica morderstwa sprzed lat nie daje spokoju, napięcie rośnie, aż w końcu staje się coś, co zmienia wszystko. Na terenie ośrodka Rudka zostają znalezione zwłoki Patryka. Wygląda na to, że chłopak popełnił samobójstwo, jednak możliwe, że ktoś mu pomógł pożegnać się z życiem. Zagadkę śmierci Patryka postanawia rozwiązać Karolina Rawa, technik kryminalistyczna, której babcia Nina mieszka w Pasymiu. Kobieta rozpoczyna prywatne śledztwo. Interesujące jest to, że starsza pani jest zamieszana w tragedię sprzed lat. Wkrótce zostaje znalezione drugie ciało. Możliwe, że obie zbrodnie są ze sobą powiązane, jednak Karolina potrzebuje czasu, aby rozwikłać tę makabryczną zagadkę. Rzecz jasna, podejrzenia natychmiast padają na Białego seniora. Jednak czy mężczyzna podniósłby rękę na wnuka? Czy w ogóle w jego wieku dałby radę nastolatkowi? Kim jest druga ofiara znaleziona w leśnym bunkrze nieopodal miasteczka? Do poszukiwań mordercy dołącza Dawid, a także Klaudia, siostra drugiej ofiary. Jakie tajemnice odkryją? Czy dramat sprzed lat wiąże się z obecnymi zgonami? Pytania mnożą się podczas lektury.    

Mała miejscowość, którą autorka wybrała na miejsce akcji, idealnie pokazuje mechanizm tworzenia się przez lata klaustrofobicznej atmosfery i napięcia, które budują mieszkający tam ludzie, zamieszani we wspólną tajemnicę. Autorka pisze krótko, acz treściwie, chociaż nie spodziewajcie się informacji podanych na tacy. Trzeba się tu trochę nakombinować, spróbować poukładać podrzucone przez nią klocki. Nie zdziwcie się jednak, jeśli Wam się to nie uda, bo niedopowiedzeń i niejasności, które zaburzają obraz, jest tu całe mnóstwo. I chyba o to chodzi. Śledztwo ujawnia fakty powoli, a i tak nie otrzymujemy odpowiedzi na część pytań. 

Stworzone przez autorkę postacie są wielowymiarowe, do bólu realistyczne, pełne niepewności i rozterek. Można stwierdzić, że pisarka wystawiła swoich bohaterów na ciężką próbę. Poza tym każdy z nich zbudowany jest inaczej. Mamy tu cały wachlarz charakterów. Jest człowiek, który po trzydziestu latach za kratami musi nauczyć się żyć na nowo i stawić czoła obserwującemu go światu, chłopak, który wciąż zbiera cięgi za to, że odstaje  od tradycyjnego wizerunku mężczyzny, starsza kobieta, która chciałaby zbawić cały świat, małżeństwo, które zmaga się między innymi z chorobą dziecka, rodzina naznaczona piętnem morderstwa... Każdy z bohaterów nosi w sobie coś, co go wyróżnia, przy czym nie są to niestety pozytywne cechy, a raczej coś, z czym muszą się zmagać każdego dnia. Ciężaru całej tej opowieści dodają więc nie tylko wątki fabularne, ale także charaktery postaci oraz ich wzajemne relacje, które wciąż się przeplatają.

Książka podzielona jest na rozdziały, których tytuły ukierunkowują czytelnika. Bardzo pomogło mi to uporządkować sobie całość tej historii. Dostajemy tutaj różne perspektywy, które wzajemnie się uzupełniają.     

Jedynym minusem było dla mnie to, że nie mogłam się wystarczająco mocno skupić na tej historii. Dlatego pewnie było mi trudno ogarnąć powiązania między bohaterami, a co za tym idzie - poszczególne wątki i konsekwencje kolejnych zdarzeń. Jednak czytało mi się świetnie i z pewnością sięgnę po pozostałe powieści autorki.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


   

czwartek, 2 kwietnia 2026

"Noc trzydziesta" Katarzyna Puzyńska - recenzja


Tytuł: "Noc trzydziesta"
Autor: Katarzyna Puzyńska
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 608 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Cykl: Zalesie, tom 2

Moja ocena: 5/6

Drugi tom serii Zalesie Katarzyny Puzyńskiej już za mną. Wciąż zaznajamiam się z nowymi bohaterami i rozważam, kogo lubię bardziej, a kogo mniej. Z pewnością najbardziej barwną postacią jest Piggy, ale w sumie każda z pojawiających się na kartach powieści osób ma w sobie coś interesującego. 

Komisarz Iwo Wilkowski odkrywa na leśnym parkingu zwłoki młodego małżeństwa azjatyckiego pochodzenia. Siedzą dziwnie upozowani na ławce, a ich obrażenia kojarzą się ze sprawą prowadzoną trzydzieści lat wcześniej, kiedy policja poszukiwała mordercy określanego mianem Amora. Problem w tym, że ten morderca został wtedy pojmany. Czyli to naśladowca czy ktoś w przeszłości popełnił błąd? 

Tydzień później w pobliskim stawie rybnym zostaje odnalezione ciało topielca. Śledczy szybko ustalają jego tożsamość, ale nie wiadomo, dlaczego akurat tego człowieka spotkała śmierć. Policja szuka powiązań ze sprawą sprzed lat i z odnalezionymi zwłokami młodych Azjatów. 

Prokurator Grzegorz Hala ma na głowie spory problem. Włącza się w działania operacyjne Michaliny i Kai, jednak jego własny kłopot, którym jest tajemnicza i bardzo niewygodna przesyłka znaleziona w bagażniku świeżo zakupionego samochodu, doprowadza go do białej gorączki. Nie ma pojęcia, jak rozwiązać powstały przez paczkę problem, żeby nie wpaść z deszczu pod rynnę.

Dziennikarka Oliwia Bacewicz, znienawidzona przez śledczych przez jej specyficzne zachowanie i kompletny brak skrupułów, zdradza podkomisarz Michalinie Murawskiej pewne informacje, które zaprowadzą policjantkę do tajemnicy jej pochodzenia. Miśka jest zszokowana rewelacjami, które sprzedała jej dziennikarka. Do tego dochodzą problemy z nastoletnim synem, Sebastianem, a także trudna relacja z byłym partnerem. Podsumowując, Murawska nie ma łatwo w tym tomie, oj nie. Na szczęście nie jest sama ze swoimi problemami, jednak przychodzi moment, w którym zaczyna się zastanawiać, komu może zaufać.   

Każdy w tej powieści nosi w sobie jakiś sekret. Duszna atmosfera jest wyczuwalna praktycznie cały czas, a kolejne kroki podejmowane przez śledczych nie zawsze prowadzą ich w dobrym kierunku. Interesujące było podążanie za tokiem rozumowania bohaterów. Udało mi się tym razem wytypować sprawcę zanim ta informacja pojawiła się w tekście. Kilka wątków zostało otwartych, a zatem trzeba cierpliwie poczekać na kolejny tom. 

Jeśli chodzi o gabaryt książki, nie uderzył we mnie zupełnie, bo w czytniku tego nie widać :) Ale nie zdziwiłam się rozmiarem tej historii, bo Lipowo mam już dawno za sobą, a tam nie ma krótkich historii. W każdym razie styl autorki sprawia, że czyta się bardzo szybko i płynnie. Do tego dochodzi zmiana narracji, dzięki czemu jest dynamicznie, a przy okazji obserwujemy wydarzenia z różnych perspektyw. 

Myślę, że to będzie równie dobra seria, co Lipowo, chociaż będę potrzebowała trochę czasu, żeby się do niej całkowicie przekonać, bo jednak ekipa ze wspomnianego Lipowa była ze mną znacznie dłużej :)


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka


         

środa, 25 marca 2026

"Zima pożegnanych" Anna Kańtoch - recenzja


Tytuł: "Zima pożegnanych"
Autor: Anna Kańtoch
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Marginesy
Cykl: Krystyna Lesińska, tom 4

Moja ocena: 6/6

Na ostatni tom serii o Krystynie Lesińskiej czekałam cztery lata, ale zdecydowanie było WARTO. Od wydarzeń opisanych w "Wiośnie zaginionych" minęło kilka lat.

Do emerytowanej policjantki, Krystyny Lesińskiej, zgłasza się młody sąsiad, Miłosz Najder, za którym kobieta nie przepada, ale decyduje się wysłuchać jego prośby. Chłopak przychodzi z nietypową sprawą. Opowiada Lesińskiej, że otrzymał dziwny filmik, który chciałby jej pokazać. Okazuje się, że na nagraniu znajduje się idąca skrajem lasu kobieta. Jest tyłem, więc nie sposób poznać, kto to taki. Analiza elementów znajdujących się na filmie nie wnosi nic nowego. Jest on po prostu za krótki i nie przedstawia nic poza idącą w mroku kobietą i drzewami. Kiedy Miłosz dostaje kolejny film, nagranie jest odrobinę dłuższe i znów przedstawia tę sama kobietę. Krystyna, chociaż początkowo uważała, że ktoś robi sobie z chłopaka żarty, postanowiła poprosić o pomoc przy analizie filmu wnuka. Młody mężczyzna ma pewne umiejętności, które mogą się przydać w tej sytuacji. Po pewnym czasie Miłosz odbiera trzeci film, z którego wnuk Krystyny jest w stanie wyciągnąć już całkiem sporo informacji. Czy jest sposób, aby odnaleźć tajemniczą blondynkę? Czy faktycznie grozi jej niebezpieczeństwo, o czym jest przekonany Miłosz? Krystyna wkręca się w prywatne śledztwo, podczas którego korzysta ze znajomości, które pozostały jej po służbie w policji. W działaniach pomaga emerytowanej policjantce pisarz interesujący się true crime, Olgierd Darski. Akcja przyspiesza, kiedy po pewnym czasie do tego duetu dociera informacja o podwójnym zabójstwie. Ofiarami są tajemnicza blondynka, która została w końcu zidentyfikowana jako Dorota Podgórska, i... Miłosz Najder. 

Autorka stworzyła w powieści bardzo realistyczny świat. Naturalnie prowadzone rozmowy i dialogi bohaterów napędzają akcję, a ich dopracowane charaktery sprawiają, że zdają się być ludźmi z krwi i kości. 

Uwielbiam styl pisania Anny Kańtoch i tą wieczną niepewność, co do rozwoju akcji. Jak tylko już, już mam wrażenie, że idę dobrym tropem, autorka rozwiewa moje nadzieje, podrzucając kolejną wskazówkę, która kompletnie zmienia sytuację :D Ale ja lubię takie niespodzianki, bo mogę kombinować od nowa. I, rzecz jasna, nie odkryłam prawdy przed finałem. Ale co tam, i tak świetnie się bawiłam podczas lektury i naprawdę żałuję, że mamy tylko cztery pory roku. Może nie byłoby źle wykorzystać te dodatkowe, czyli wiecie: przedwiośnie, polecie czy przedzimie? Wtedy tomów serii mogłoby być więcej. Krystyna na pewno nie jest jeszcze zmęczona śledztwami na emeryturze :D

Polecam gorąco całą serię!