niedziela, 12 września 2021

"Gruzowisko" Aleksandra K. Maludy - recenzja

Po słowiańskiej "Wiszni" autorstwa Aleksandry K. Maludy postanowiłam sięgnąć po inną powieść tej autorki, napisaną w powojennym klimacie, pod tytułem "Gruzowisko". Czy była to dobra decyzja?

Leon Zarzeczny po wojnie powraca do stolicy, z której niewiele zostało po wojennym koszmarze. Zniszczona Warszawa przyjmuje powracających z tułaczki mieszkańców, chociaż tak naprawdę nie mają oni gdzie mieszkać, nie ma pracy, jedzenia, warunków do normalnego egzystowania. Wszędzie gruzy i śmierć. Do tego wciąż powracające, dręczące wielu wspomnienia z czasów wojny. Chociaż atmosfera w Warszawie jest przytłaczająca, ludzie za wszelką cenę próbują odnaleźć choć odrobinę normalności, by móc zacząć żyć od nowa. Również Leon stara się odzyskać poczucie człowieczeństwa. Z zawodu jest stroicielem fortepianów. W powojennej Warszawie to zajęcie wydaje się na razie nierealne i kompletnie niepotrzebne, jednak Zarzeczny ma odmienne zdanie na ten temat. Szybko trafia do odradzającej się warszawskiej filharmonii, gdzie ratuje zniszczone podczas wojny instrumenty. Tam poznaje Ewę Lerską, młodą wdowę, której historia jest niemniej tragiczna. Kobieta została zesłana do Kazachstanu, gdzie straciła teściów i musiała zostawić ukochaną córeczkę w domu dziecka. Teraz postanawia zrobić wszystko, aby ściągnąć dziewczynkę do Warszawy. Na co będzie musiała się zdecydować, by dziecko mogło do niej wrócić? Czego zażąda od niej Gujew? I czy warto mu wierzyć?

Aleksandra Maludy po mistrzowsku opisała historię głównych bohaterów, przy okazji wplatając w fabułę również losy innych postaci, mniej lub bardziej związanych z Leonem i Ewą. Na kartach powieści płynnie przewijają się wydarzenia współczesne bohaterom oraz ich wspomnienia z czasów wojny.

Z każdym kolejnym rozdziałem bohaterowie byli mi bliżsi, a ich losy stały się dla mnie ważne. Ponieważ autorka wykorzystała wiele wydarzeń historycznych, z jeszcze większą przyjemnością czytałam o losach Leona i Ewy. Chociaż oni sami są fikcją literacką, dzięki dopracowanemu tłu społeczno-politycznemu są bardzo realistyczni. Nie obyło się bez sporych emocji, szczególnie w wątku związanym z problemami Ewy w temacie odzyskania córeczki. Z zapartym tchem obserwowałam jej desperację, zastanawiając się, jak sama zachowałabym się na jej miejscu.

"Gruzowisko" to lektura wartościowa i wciągająca. Pełna realistycznych wydarzeń i postaci, dzięki którym możemy poznać życie w powojennej Warszawie z perspektywy zwykłych ludzi, którzy po koszmarze wojny pragnęli po prostu wrócić do normalności. Zdecydowanie polecam!

Tytuł: "Gruzowisko"
Autor: Aleksandra K. Maludy
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Szara Godzina

Moja ocena: 6/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina



sobota, 11 września 2021

"Głębia" Tomasz Rędzia - recenzja

Smutno mi trochę, jak sobie pomyślę, że w najbliższym czasie nie zajrzę już do nadkomisarza Tomasza Rędzi, ponieważ autor zdecydował się na przerwę w tworzeniu tej serii. Lektura "Głębi" była świetną czytelniczą przygodą i aż chciałoby się napisać wniosek do Marka Stelara, by jednak kiedyś wrócił do opisywania przygód policjanta.

Nadkomisarz Tomasz Rędzia będzie musiał zapłacić wysoką cenę za skok w bok, którego dopuścił się z koleżanką, z którą chodził do jednej klasy w liceum, a aktualnie prokurator Agnieszką Rybarczyk. Kilka chwil przyjemności skończy się niebezpiecznymi konsekwencjami, które doprowadzą mężczyznę do ostateczności. Zanim jednak do tego dojdzie, oboje zostaną zmuszeni do sabotowania prowadzonego śledztwa. Ktoś grozi ich najbliższym, więc cóż innego mogliby zrobić? W dodatku Rędzia dowiaduje się, że z Agnieszką łączy go coś więcej, niż tylko wspomnienia...

Intryga rozwija się zgrabnie i wciąga od pierwszych stron. Dzieje się sporo, a napięcie wzrasta z każdym rozdziałem. Postacie są wielowymiarowe, czasem postępują bezkompromisowo, czasem z humorem, nie sposób się nudzić podczas lektury. Zwroty akcji podkręcają atmosferę i sprawiają, że człowiek kombinuje swoje scenariusze, nie mogąc doczekać się, co będzie dalej. 

Lubię język Stelara. Bez niepotrzebnego zadęcia, czasami potocznie, zwyczajnie, swojsko i po naszemu. Kiedy trzeba, bohater szpetnie zaklnie, a innym razem jest kulturalny do bólu. Wszystko w punkt, realistycznie. Czytasz i masz wrażenie, że śledztwo toczy się w komisariacie na Twojej dzielni ;)

Jeśli chodzi o finał, to podobała mi się ostatnia scena i to, jak autor rozegrał zakończenie tej historii. Napiszę tylko tyle, bo nie chcę Wam tu rzucać spojlerami. Zdecydowanie polecam wszystkie trzy tomy, koniecznie we właściwej kolejności: "Blizny", "Sekta" i "Głębia".

Tytuł: "Głębia"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Filia
Cykl: Nadkomisarz Rędzia, tom 3

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Upolujebooka.pl


piątek, 20 sierpnia 2021

"Obrońcy" Franciszek M. Piątkowski - recenzja

Czwarty tom cyklu przygód Marka Lichockiego już za mną. Tym razem nasz adwokat musi stawić czoła Trojanowi, który uciekł z Pustki i sieje zniszczenie w Jawii. Bóg chaosu morduje ludzi, zamieniając ich w plugawce, które stają się jego armią. Czy Marek ma wystarczająco dużo przyjaciół wśród ludzi, stworów i demonów, aby pokonać Trojana?

Trojan w świecie ludzi jest wciąż słaby i nie może wykorzystać całej swojej mocy. Ma jej jednak na tyle dużo, aby przeciągnąć na swoją stronę kogoś, kto do tej pory był wierny Widzącemu. Próbuje nawet schwytać Asię, żonę Marka, i jego maleńką córeczkę, Milenkę. Na szczęście demony mieszkające w Jawii są po stronie Powiernika, więc nie pójdzie mu tak łatwo.  

Zaprzyjaźnione stwory pod przywództwem Miłej pędzą przez Nawię z misją zdobycia Czarnego Słońca. Nie wszyscy wrócą z tej niebezpiecznej wędrówki. Kto poświęci życie dla uratowania światów? Marek również musi odnaleźć pewien artefakt. Najgorsze jest to, że nikt nie wie, gdzie ów przedmiot był ostatnio widziany. A może to tylko legenda? Jednak Lichocki nie może odpuścić, bo tylko ta rzecz może pokonać Trojana. 

Oj, sporo się dzieje w tym tomie, nie da się ukryć. Dobrze, że tytuły kolejnych podrozdziałów to imiona głównych bohaterów. Dzięki temu od razu wiadomo, w którym miejscu się znajdziemy i kogo będziemy obserwować. Dowiecie się czegoś nowego i zaskakującego o jednym z bohaterów, co pozwala mieć nadzieję na kolejne części z przygodami Marka Lichockiego i słowiańskiej ferajny. 

Akcja jest wartka, a dialogi żywe i dowcipne. Rozmowy bohaterów nie zawsze są humorystyczne, ponieważ fabuła momentami jest dramatyczna i brutalna. Plastyczność opisów natomiast sprawia, że naprawdę znajdujemy się w środku rozgrywających się na kartach powieści wydarzeń.

Zdecydowanie polecam wszystkie tomy cyklu i niecierpliwie czekam na możliwość przeczytania piątej części, czyli opowiadań :)

Tytuł: "Obrońcy"
Autor: Franciszek M. Piątkowski
Gatunek: fantasy słowiańskie
Cykl: Marek Lichocki, tom 4

Moja ocena: 6/6

niedziela, 15 sierpnia 2021

"Dobra siostra" Sally Hepworth - recenzja

Opis powieści "Dobra siostra" Sally Hepworth bardzo mnie zainteresował. Czasami zdarza się, że zarys fabuły zupełnie nie przystaje do tego, co oferuje książka, ale postanowiłam zaryzykować.

Fern i Rose to bliźniaczki dwujajowe. Bardzo różne bliźniaczki. Rose jest neurotypowa, a Fern nie do końca radzi sobie ze światem zewnętrznym, jego światłami, dźwiękami i zapachami. Obie kobiety od zawsze są ze sobą mocno związane, właściwie nierozłączne. Rose broni siostry przed złą matką. Kiedy Fern staje przed jakimś problemem, zwraca się do Rose, która zawsze ratuje ją z opresji. Czy jednak można normalnie funkcjonować, opierając się wciąż na drugiej osobie?  

Pewnego dnia mąż Rose, Owen, wyjeżdża w delegację. Rose w końcu jedzie go odwiedzić. Przy okazji zwierza się siostrze, jak boli ją to, że nie może dać mężowi upragnionego potomka. Fern boi się zostać sama i szybko okazuje się, że jej obawy były uzasadnione. Zapomina o psie siostry, którym miała się zaopiekować. To jednak trochę dziwne, że kobieta w ogóle nie przypomina sobie rozmowy na ten temat... 

Fern pracuje w miejskiej bibliotece. Pewnego dnia pojawia się tam nieznajomy mężczyzna. Fern dopiero po pewnym czasie orientuje się, że źle zinterpretowała jego niedbały strój. Sam Rocco, który swoim wyglądem przypomina wszystkim postać z książki "Gdzie jest Wally?", okazuje się być sympatycznym, ale również dość specyficznym człowiekiem. Kiedy orientują się, że są do siebie podobni, po pierwszym zaskoczeniu postanawiają poznać się bliżej. Fern ma co do mężczyzny konkretne plany.

Powieść zbudowana jest dwutorowo. Naprzemiennie czytamy pamiętnik Rose i narrację Fern. Zapiski Rose obejmują nie tylko wydarzenia aktualne, ale także wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to wydarzyło się coś strasznego. Obie bohaterki przedstawiają swój punkt widzenia, a z narracji wyłania się obraz bardzo skomplikowanej relacji siostrzanej, a także więzi między matką a dziećmi. 

Atmosfera powieści zagęszcza się powoli, a akcja nie jest szczególnie dynamiczna. Pierwsze rozdziały czytałam bez przekonania. Wprawdzie nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale jednak liczyłam na jakiś dreszcz. To jednak nie jest kryminał czy sensacja, a bardziej thriller psychologiczny. Napięcie narasta więc stopniowo, jak w powieściach Magdy Stachuli. Chociaż pewne elementy fabuły są przewidywalne, nie przeszkadzało mi to w lekturze.

Bardzo podobała mi się postać Fern i jej narracja. Nie jest to w powieści napisane wprost, ale Fern ma cechy autystyczne. W związku z tym z ogromnym zaciekawieniem czytałam jej przemyślenia i analizy różnych sytuacji, ponieważ rzadko mamy okazję przekonać się, jak postrzega świat osoba ze spektrum autyzmu. 

Podsumowując, znajdziecie w tej powieści psychologiczne tematy dotyczące więzi rodzinnych, dwa (!) morderstwa bez krwi i flaków, przytłaczającą atmosferę nadopiekuńczości i ciekawy finał całej tej historii. Zdecydowanie polecam :-)

Tytuł: "Dobra siostra"
Autor: Sally Hepworth
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka



niedziela, 8 sierpnia 2021

"Od Nerwosolka do Yansa. 50 komiksów z czasów PRL-u, które musisz przeczytać przed śmiercią" Daniel Koziarski, Wojciech Obremski - recenzja

Z czasów mojego dzieciństwa pamiętam wiele szaroburych książek, które z lubością czytałam, nie zwracając uwagi na papierową okładkę z biblioteki. Zresztą po zdjęciu tej "ochrony" okazywało się często, że okładka danej książki również nie jest bogata w kolory. Co innego komiksy, te były barwne jak kwiaty na łące. I pełne fantastycznych postaci. A fabuły kipiały od przygód. No i ten humor, o którym nie można zapominać. Dowcipne dialogi nie raz wywoływały u mnie salwy śmiechu. 

Dzięki publikacji Novae Res pt.: "Od Nerwosolka do Yansa. 50 komiksów z czasów PRL-u, które musisz przeczytać przed śmiercią" mogłam przypomnieć sobie ulubionych bohaterów, z którymi spędziłam kiedyś sporo czasu. Pamiętam Profesora Nerwosolka, kapitana Klossa, komiksowe serie historyczne "Początki państwa polskiego" i "Legendy polskie" (które mam do dziś!), Kajka i Kokosza, i oczywiście kultową trójkę: Tytusa, Romka i A'Tomka, a także Jonka, Jonkę i Kleksa. Sporo tych bohaterów, a okazuje się, że było ich znacznie więcej. Nie wszystkie komiksy czytałam, ponieważ nie trafiły w moje ręce, ewentualnie najpierw byłam na nie za mała, jak na przykład na komiksy o kapitanie Żbiku, a później już mniej mnie kręciły rysunkowe historie. Przyznać jednak muszę, że chętnie wróciłabym do niektórych książeczek, ewentualnie przeczytałabym te, które pominęłam. 

Wśród ciekawostek opisanych w publikacji najbardziej chyba zszokowała mnie ta o czasie wydawania w "Przekroju" komiksu o profesorze Filutku. Wiedzieliście, że ukazywał się on przez pięćdziesiąt cztery lata? To dopiero szmat czasu. Ale dzięki temu profesora Filutka, jego melonik i parasol, a także zabawnego pieska kojarzą chyba wszyscy.

W książce tej znajdziecie wiele ciekawostek o procesie powstawania lub wydawania komiksów. Pięknie wydany leksykon, szyty i w twardej oprawie, będzie z pewnością przez długie lata cieszyć oko i przypominać ulubionych bohaterów komiksowych. Dla dociekliwych na końcu znajduje się bibliografia. 

Aż szkoda, że nie wszystkie komiksy doczekały się kontynuacji, a niektóre serie urwały się znienacka.

Tytuł: "Od Nerwosolka do Yansa. 50 komiksów z czasów PRL-u, które musisz przeczytać przed śmiercią"
Autor: Daniel Koziarski, Wojciech Obremski
Gatunek: popularnonaukowa, leksykon, antologia
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Navae Res

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res