czwartek, 19 września 2019

„Rok na wsi” Magdalena Kozieł – Nowak - recenzja



„Rok na wsi” to jedna z kilku bajecznie kolorowych książeczek, które ma w swojej ofercie Wydawnictwo Nasza Księgarnia. Najmłodsi mogą dzięki niej obserwować zmiany zachodzące w gospodarstwie agroturystycznym Basi i Piotra Listków. Upływający czas wyznaczają tam pory roku, a każda strona to kolejny miesiąc, w którym dzieje się całe mnóstwo interesujących rzeczy.

Państwu Listkom w pracy pomagają dzieci, bliźnięta Maja i Tymek, a także Franek, który studiuje rolnictwo i zamierza wprowadzić w gospodarstwie zmiany, które wszystkim ułatwią życie. Wśród pomocników znajdziemy również pana Józefa i babcię Helę. W gospodarstwie Listków często pojawia się także sąsiadka, pani Malinowska.
Krzętle odwiedzają też turyści, którzy uciekają od miejskiego zgiełku, Asia, Wojtek i ich synek, Kubuś. Do sąsiadki, pani Malinowskiej, często zagląda wnuczka Ola, a po zaopatrzenie do swojego Ekobaru regularnie przyjeżdża Jagoda z córką Alinką. 
Oprócz ludzi w gospodarstwie mieszka sporo zwierząt, które również odgrywają ważną rolę i świetnie prezentują się na szczegółowych ilustracjach.  

Pierwsze dwie strony książeczki to prezentacja bohaterów, których dziecko spotka na kolejnych kartkach. Krótkie opisy umieszczone w dymkach wyjaśniają ich powiązania między sobą i wyjawiają kilka podstawowych informacji o każdym z nich.

Dwanaście kolejnych rozkładówek obrazujących codzienne życie na wsi z pewnością będzie punktem wyjściowym do wielu rozmów z dziećmi. Ich głównym tematem mogą być m.in. obowiązki dzieci i dorosłych, które muszą wypełniać w gospodarstwie, aby wszystko działało jak trzeba. Oprócz obowiązków warto zwrócić uwagę na znajdujące się na ilustracjach urządzenia i maszyny rolnicze, bez których trudno byłoby dzisiaj pracować.


Polecam ten picture book wszystkim dzieciakom, które lubią zwierzęta i wiejskie klimaty, a niekończące się rozmowy sprawiają, że czują się w swoim żywiole.

Tytuł: „Rok na wsi”

Autor: Magdalena Kozieł – Nowak
Gatunek: literatura dla dzieci, picture book
Liczba stron: 28
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Seria: Rok w…

Moja ocena: 6/6


Książkę mogłam poznać dzięki współpracy z serwisem Jakkupowac.pl


"Farma lalek" Wojciech Chmielarz" - recenzja



Drugie spotkanie z komisarzem Jakubem Mortką mogę uznać za bardzo udane. Ponieważ pierwszy tom serii pt. „Podpalacz” bardzo mnie wciągnął, kwestią czasu było sięgnięcie po kolejne części.

Tym razem akcja powieści rozgrywa się w niewielkiej miejscowości o nazwie Krotowice, która znajduje się w Karkonoszach. Mortka został oddelegowany na tamtejszy komisariat po wypadkach opisanych w pierwszym tomie serii. Miał odpocząć, przemyśleć swoje życie i zdecydować o przyszłości. Czy mu się to udało? Hmmm...  

Spokój w Krotowicach zostaje zakłócony w dniu, w którym znika jedenastoletnia dziewczynka, Marta. Okazuje się, że jest to drugie już zaginięcie w dość krótkim czasie. Policja rozpoczyna poszukiwania, a pierwsze wnioski, wysnute na podstawie znalezionych dowodów i przeprowadzonych rozmów, prowadzą do pewnego mężczyzny, podejrzewanego o pedofilię. Sprawa wydaje się być zakończona, kiedy człowiek ten przyznaje się do popełnienia zbrodni i opisuje ze szczegółami, co zrobił zaginionej dziewczynce. Czy jednak to wszystko może być tak proste i oczywiste? Jasne, że nie. Okazuje się bowiem, iż jest to dopiero początek żmudnej policyjnej roboty, w którą komisarz Mortka angażuje się jako konsultant, mający znacznie więcej doświadczenia niż koledzy po fachu z lokalnego komisariatu. Śledztwo nabiera tempa, kiedy przypadkowo, w nieczynnej już kopalni uranu, zostają odkryte zmasakrowane ciała kobiet... Co jednak z zaginionymi dziewczynkami? Kim są kobiety, które znaleziono w sztolni? I dlaczego nie wszystkim na krotowickim komisariacie można zaufać?

Powieści Wojciecha Chmielarza mają w sobie tę mieszankę kryminału i obyczaju, którą lubię najbardziej - idealnie wyważone tło społeczne, będące uzupełnieniem toczącej się sprawy. Dzięki temu historia stworzona przez autora jest wielowymiarowa i realistyczna. Poza tym kolejne wydarzenia i zwroty akcji sprawiają, że powieść tak wciąga, że trudno odłożyć książkę.  

Komisarz Mortka da się lubić, chociaż nie jest to bohater o kryształowym charakterze. Konstrukcja tej postaci nie jest bardzo skomplikowana, ale to chyba lepiej. Mamy tu bowiem policjanta oddanego bez reszty pracy, który po rozstaniu z żoną wciąż jest samotny. Faceta, który nie do końca potrafi wyznaczyć sobie priorytety w życiu. Efekt jest taki, że nie ma czasu dla własnych synów, a jego życie jest naprawdę… denne. Mimo to jednak polubiłam tego gościa i jestem ciekawa, co jeszcze przygotował dla niego autor w kolejnych tomach serii.   

Wątek romski, bardzo ciekawie tutaj opisany, przypomniał mi inną powieść, którą czytało mi się równie dobrze: etnokryminał „Kamień” autorstwa M. i M. Kuźmińskich. Świetnie pokazane zwyczaje Romów, nazewnictwo, którego nie znałam i ciekawostki, o których nie miałam pojęcia, pozwalają choć w części zrozumieć tę tak odmienną od naszej społeczność. Temat pojawia się głównie w rozmowach bohaterów, więc tym bardziej zaciekawia.

Polecam kryminał „Farma lalek” czytelnikom, którzy mają wśród ulubionych pisarzy takie nazwiska, jak Katarzyna Puzyńska, Magda Stachula czy M. i M. Kuźmińscy. Z zagranicznych pisarzy porównałabym tę serię chyba do powieści Camilli Lackberg. Połączenie kryminału i warstwy obyczajowej również tutaj doskonale się sprawdziło.

Tytuł: „Farma lalek”
Autor: Wojciech Chmielarz
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Czarne
Seria: Jakub Mortka, tom 2

Moja ocena: 6/6

niedziela, 15 września 2019

"Zemsta trzech eks" Jo Jakeman - recenzja



„Czasami trzeba myśleć niestandardowo”

Historia, którą opowiada czytelnikowi główna bohaterka, Imogen, zaczyna się dość nietypowo. Mianowicie znajdujemy się na… pogrzebie jej męża, Philipa Rochestera. Imogen opisuje sytuację dość ironicznie, jakby śmierć Phila była jej na rękę. Nie mamy jednak jeszcze wiedzy o tym, co takiego się wydarzyło w życiu tych ludzi. Oczami Imogen widzimy też żałobników, wśród których nie zabrakło byłej żony Phila, Ruby, a także jego aktualnej dziewczyny, Naomi. Już to daje do myślenia, stawiając mężczyznę w niezbyt korzystnym świetle. Kolejne rozdziały powieści odkryją przed czytelnikiem wiele tajemnic trzech kobiet i mężczyzny, który sprawił, że ich ścieżki pewnego dnia przecięły się. Jakie były tego skutki?

Philip Rochester nie należy do prawych mężczyzn. Jego charakter można określić jako trudny, a zachowanie wobec kolejnych partnerek pozostawia wiele do życzenia. Jego główna cecha to upór. Musi być tak, jak on chce i kropka. Inne możliwości nie wchodzą w grę. Jego musi być zawsze na wierzchu, choćby miał osiągnąć swój cel siłą. Na drodze stanie mu żona? Nie szkodzi, można ją przecież załatwić na tyle różnych sposobów… Phil już wie, jak sobie radzić z kobietami. Szczególnie tymi, które należą do niego. Od Rochestera bowiem nie odchodzi się tak po prostu. To on decyduje, kiedy i na jakich warunkach związana z nim kobieta może odzyskać wolność, jeśli w ogóle jest to możliwe. Jednym słowem: tyran. W ogóle ma wiele pomysłów na uprzykrzanie życia kobietom, niezależnie od konsekwencji. Co spowoduje spotkanie trzech kobiet i jakie będą tego skutki dla nich i dla Philipa? W jaki sposób mężczyzna wykorzysta informacje, które zebrał o trójce swoich partnerek, by móc nimi manipulować? Jak dojdzie do jego śmierci i czy któraś z jego „niewolnic” będzie za nią odpowiedzialna? Jaką rolę odegra piwnica w domu należącym do Imogen i Philipa?

Pisarka zręcznie wplotła w narrację prowadzoną przez Imogen wspomnienia wszystkich trzech kobiet, dzięki którym mamy pełny ogląd atmosfery panującej w ich związkach z Philipem.

Świetnie zbudowane postaci sprawiają, że kolejne rozdziały wręcz się pochłania, by jak najszybciej poznać całą historię. Pewne wydarzenia dało się przewidzieć, jednak nie psuło to wcale przyjemności z lektury.  

Jeśli ktoś, sugerując się nożem na okładce, liczy na mroczną i mrożącą krew w żyłach fabułę, to się chyba rozczaruje. Umieściłabym tę książkę raczej wśród obyczajówek z wątkiem kryminalnym, może trochę pachnącym thrillerem. Nie oznacza to jednak, że nie jest warta przeczytania. „Zemsta trzech eks” podobała mi się i polecam ją tym, którzy lubią powieści intrygujące i wywołujące dreszczyk emocji.

Tytuł: „Zemsta trzech eks”
Autor: Jo Jakeman
Gatunek: powieść obyczajowa z elementami thrillera
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

PREMIERA: 23 lipca 2019

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka


wtorek, 10 września 2019

"Obejmie wszystko pamięć" Joanna Gawrych - Skrzypczak - recenzja [PRZEDPREMIEROWA]



Trzeci i ostatni tom cyklu Księżyc jest kobietą autorstwa Joanny Gawrych – Skrzypczak to wielowątkowa historia, z której wyczytać można między innymi, jak ważna jest dla nas przeszłość. Jaki wpływ na teraźniejszość mają podejmowane w przeszłości decyzje. I jak losy nieznanych sobie ludzi mogą się zazębiać.

Podczas lektury mamy możliwość śledzenia trzech wątków głównych. We współczesnym Poznaniu mieszka Wiktoria, dla której dorosły już syn Tomek jest całym światem. Kobieta pracuje w antykwariacie Teofila Łabęckiego, do którego ze zleceniem zgłasza się Łukasz Zarębski. Łukasz zaś to mąż Anny, z którą mężczyzna mieszka w Miętach wraz z synkiem Tadzikiem, panią Anielą i matką Anny, Katarzyną. Łukasz zdecydował się odnowić sąsiadujący z Miętami majątek Dolody i utworzyć tam ekspozycję prac pewnego polskiego malarza, czym miałaby się zająć właśnie Wiktoria. Czy kobieta podejmie się tego zadania? Jak zmieni się jej dotychczasowe życie? Jaką nowinę wyjawi jej Tomek? I kim jest Charles, który pewnego dnia pojawi się w Dolodach?

W kolejnych rozdziałach poznajemy bohaterów żyjących w przedwojennym i powojennym Paryżu i Poznaniu oraz wspomnianych Dolodach, gdzie obserwujemy m.in. rodzinę Biełozorskich i Nadieżdę Simonow oraz Pierre’a i Yvonne.
Bohaterów jest sporo i początkowo wydaje się, że nie mają oni ze sobą żadnego związku. Jednak im bardziej zagłębiamy się w fabułę, tym więcej widać powiązań.

Autorka poruszyła w powieści wiele bliskich ludziom tematów, takich jak wojna i jej pokłosie, miłość i zdrada, rozczarowanie, niepewność jutra czy ciężar trudnych decyzji.

Wiele się tu dzieje, zatem nie ma szans na nudę podczas lektury. Pisarka w mistrzowski sposób prowadzi nas przez czas i przestrzeń. Co rusz lądujemy w kolejnych miejscach, gdzie rozgrywają się poszczególne wątki. Bohaterowie są na wskroś prawdziwi i pełni skrajnych emocji, stworzeni z dbałością o szczegóły. Podobnie sprawa ma się z wątkami historycznymi, które zostały zaprezentowane rzetelnie i w bardzo wciągający sposób. Do tego jeszcze należy dodać piękny język, jakim opisana została ta historia, i mamy fantastyczną powieść. Jedno, co mi przeszkadzało, to brak tłumaczeń obcojęzycznych wypowiedzi. Ok, można się było domyślić z kontekstu, co mówili bohaterowie, jednak ja po prostu lubię wiedzieć na pewno ;-)

Polecam cały cykl wszystkim tym, którzy lubują się w historiach obyczajowych, opowiadających losy zwykłych ludzi, pełnych sprzeczności i niepewności.  



Tytuł: „Obejmie wszystko pamięć”
Autor: Joanna Gawrych - Skrzypczak
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: Księżyc jest kobietą, tom 3

 PREMIERA: 18 września 2019

Moja ocena: 5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


czwartek, 5 września 2019

"Na moment przed świtem" Magdalena Wala - recenzja



Z dużym zaciekawieniem sięgnęłam po powieść sąsiadki zza miedzy, mysłowiczanki, Magdaleny Wali. Było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Literatura zawierająca wątki wojenne od dawna znajduje się na samym początku mojej listy lektur. Jeśli powieść zawiera wątki z tego okresu, istnieje duże prawdopodobieństwo, że prędzej czy później trafi w moje ręce. „Na moment przed świtem” to pierwszy tom cyklu Za zakrętem.

Z posłowia dowiadujemy się, iż opisana w powieści historia wojenna została oparta na faktach. Decydując się na przedstawienie wątku z przeszłości, autorka chciała przybliżyć czytelnikom specyfikę wojny na Śląsku.

Główna bohaterka ma na imię Adriana i tkwi w nieudanym małżeństwie. Człowiek, z którym związała się przed laty, dręczy ją psychicznie i upokarza na każdym kroku. Domaga się od Adriany nieustającej atencji i uwagi, a w zamian pomiata nią i wyśmiewa. Kobieta podejmuje pracę w szkole na stanowisku sprzątaczki, równocześnie studiując. Jej decyzja nie spotkała się, rzecz jasna, z aprobatą męża, więc musi radzić sobie ze wszystkim sama. Na jej głowie są wszystkie domowe obowiązki, bo mąż nie raczy kiwnąć palcem, a także praca i studia.
Pewnego dnia szkołę odwiedza niecodzienny gość. Starsza pani, która opowiada uczniom o swoich wojennych przeżyciach. Adriana również ma okazję poznać historię Agnes, a właściwie jej fragment. Postanawia zrobić wszystko, by dowiedzieć się, jakie były dalsze losy staruszki i jej bliskich…

Autorka napisała swoją powieść dwutorowo. Wątek współczesny rozgrywa się tu i teraz. Jego główną bohaterką jest wspomniana wyżej Adriana i jej życie u boku apodyktycznego męża. Drugi tor to wspomnienia Agnes, Ślązaczki mieszkającej w Mysłowicach, z czasów drugiej wojny światowej. Rozdziały opisujące obydwa wątki przeplatają się, pozwalając czytelnikowi zgłębiać zarówno życiowe dylematy Adriany, jak i Agnes. Okazuje się, że kobiety, choć żyją w różnych epokach, mają bardzo podobne problemy. Zastanawiałam się podczas lektury, jak odebrałabym wątek Agnes, gdyby napisany został w formie pamiętnika, pierwszoosobową narracją. Autorka wybrała jednak narrację trzecioosobową, wyróżniając jedynie rozdziały z przeszłości kursywą.    

Język powieści jest prosty i okraszony gwarą śląską. Wszystkie wykorzystane słowa mają swoje wyjaśnienia w przypisach. Książkę czyta się szybko, również dzięki sporej czcionce. Bardzo zainteresował mnie m.in. przedstawiony w jednym z rozdziałów zwyczaj tłuczenia porcelany przed domem panny młodej w przeddzień ślubu. Przyznam, że nie znałam go, ale to pewnie dlatego, że nie mieszkam na Śląsku, tylko w Zagłębiu Dąbrowskim.  

Niesamowicie irytował mnie mąż Adriany, Stefan. Jego wielkopańskie podejście do życia i wykorzystywanie każdej okazji, by dopiec żonie sprawiły, że nie polubiłam go od początku i raczej się na to nie zanosi. Adriana właściwie też mnie denerwowała, zgadzając się potulnie na te jego niewybredne komentarze i doprowadzając siebie do ruiny, byle tylko ogarnąć wszystko pod dyktando tego tyrana. Obiad podaj, tylko ze świeżych produktów, bo inny niedobry, upierz, ugotuj, posprzątaj, wyprasuj koszule, przygotuj prezentację do mężowskiej firmy i policz za niego bilans… No, ileż można?
Co sprawiło, że Adriana pozwoliła wtłoczyć się w rolę poniewieranej wciąż kuchty i sprzątaczki? Czy kobieta zdoła wziąć się w garść i zmienić swoje życie? Jak zareaguje Stefan na próby uwolnienia się z tego koszmaru?  

Autorka zostawiła czytelników w takim momencie tej historii, że już nie mogę doczekać się kolejnego tomu. Pozostało kilka otwartych wątków, których rozwiązania jestem bardzo ciekawa. Polecam powieść zarówno tym, którzy interesują się wojenną rzeczywistością i tym, jak radzili sobie wtedy ludzie, jak również czytelnikom lubiącym powieści obyczajowe, poruszające społeczne problemy i prezentujące relacje międzyludzkie.


Tytuł: „Na moment przed świtem”
Autor: Magdalena Wala
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkiem historycznym
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: Za zakrętem, tom 1

Moja ocena: 6/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona