Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literatura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literatura. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 lipca 2023

"Bezsenność Jutki" Dorota Combrzyńska-Nogala - recenzja


Tytuł: Bezsenność Jutki"
Autor: Dorota Combrzyńska-Nogala
Gatunek: literatura dziecięca, wojenna
Liczba stron: 84
Wydawnictwo: Literatura
Cykl: Wojny dorosłych - historie dzieci

Moja ocena: 6/6

"Bezsenność Jutki" to jedna z książek wchodzących w skład cyklu Wojny dorosłych - historie dzieci. Autorce udało się przedstawić bardzo trudny wojenny temat w taki sposób, aby był zrozumiały dla dzieci, a jednocześnie nie tak straszny, jak był w rzeczywistości. Maluchy mają jeszcze czas na drastyczne szczegóły. 

Jutka mieszka z ciocią Esterą i dziadkiem Dawidem w łódzkim getcie. Dziewczynka nie wie, gdzie podziali się jej rodzice. Wie tylko, że wyjechali i długo nie wracają. Zastanawia się nad tym, jak zmieniło się jej życie i dlaczego te zmiany w ogóle nastąpiły. Niejasne sprawy związane z zamknięciem za murami getta, niemieckimi żołnierzami i coraz większymi ograniczeniami stara się tłumaczyć jej dziadek Dawid. Mężczyzna jest mądry i doświadczony. Cierpliwie odpowiada na niezliczone pytania wnuczki i uczy ją, jak przetrwać w getcie. Jutka ma również kolegów i koleżanki w swoim wieku, z którymi czasami wędruje tam, gdzie jej nie wolno. Oni również tłumaczą jej różne sytuacje, o których dziewczynka, chroniona przez dziadka, nie ma pojęcia. 

Świat Jutki składa się z drobiazgów i mieszanki przeróżnych emocji. Niby normalna sprawa, można w ten sposób określić życie każdego dziecka. Jednak wojenna codzienność zaburzyła dzieciństwo wielu maluchów, w tym również Jutki. Dziewczynka obserwuje wszystko, co dzieje się wokół niej i próbuje zrozumieć, na miarę swoich możliwości. W jej otoczeniu pojawia się pewnego dnia bardzo inteligentny gawron, którego Jutka nazywa Wawelskim. Z czasem poznaje również kilkuletnią sąsiadkę, Basię, która mieszka po aryjskiej stronie, zaraz za murem getta. Ich przyjaźń jest bardzo ryzykowna, ale znajdują sposoby, aby chociaż przez chwilę pobawić się razem.  

W getcie panuje wszechobecny głód i strach przed wywózką, przed śmiercią i utratą bliskich. Nadchodzi moment, w którym najważniejszy z Żydów w łódzkim getcie, Chaim Rumkowski, podejmuje decyzję o wywiezieniu z getta dzieci i osób starszych. Celem akcji pod nazwą "Wielka szpera" było pozbycie się osób niezdolnych do pracy. Jak potoczyły się losy Jutki i jej rodziny?

Mimo trudnego tematu w książce znajdują się również humorystyczne sytuacje i dialogi. Najwięcej optymizmu starał się wlać w świat dziewczynki dziadek. To dzięki niemu gawron Wawelski mógł zostać przyjacielem Jutki. To dziadek Dawid prowadził z wnuczką długie rozmowy nocą, kiedy oboje nie mogli zasnąć. I wreszcie to on nauczył ją i jej kolegów chować się w getcie, bawiąc się z nimi w chowanego. 

W książce nie ma zbyt wielu szczegółów związanych z codziennością w getcie czy tradycji żydowskich. Myślę, że nie jest to konieczne. Gdyby autorka chciała umieścić ich w tekście zbyt wiele, książka mogłaby stać się dla dzieci zbyt trudna. Myślę, że zawarte tam informacje są wyważone i prezentują obraz wojny na wystarczającym dla małych czytelników poziomie. Na szczegóły przyjdzie jeszcze czas.

Zdecydowanie polecam cała serię książek Wojny dorosłych - historie dzieci. 


 


środa, 30 października 2019

„Wszystkie moje mamy” Renata Piątkowska - recenzja



„Wszystkie moje mamy” to kolejna książka z serii Wojny dorosłych – historie dzieci, którą proponuje młodym czytelnikom Wydawnictwo Literatura. Narratorem jest starszy pan, Szymon Bauman, który dzieli się z nami swoimi wojennymi losami. Opowiada o sobie i swojej rodzinie, siostrze Chanie, rodzicach i przyjacielu Dawidzie, a także o swoich czterech mamusiach, dzięki którym przeżył wojnę.

Kiedy Szymon wraz z rodziną zamieszkał w warszawskim getcie, był małym chłopcem, który wojnę znał jedynie z opowieści i lubił się w nią bawić z przyjacielem, Dawidem. Tymczasem jego świat zmienił się całkowicie. Musiał nosić opaskę z gwiazdą Dawida, nie było co jeść, trzeba było mieszkać w kiepskich warunkach i często z obcymi ludźmi, a widok niemieckich żołnierzy wywoływał strach. Nie było wiadomo, co zrobią napotkanemu Żydowi. Można było nawet zginąć, albo dostać się do transportu wiozącego ludzi do obozu koncentracyjnego. Pewnego dnia po Szymona przyszła siostra Jolanta, pielęgniarka, która naprawdę nazywała się Irena Sendlerowa i ratowała żydowskie dzieci. Dzięki niej Szymon został Stasiem Kalinowskim i zamieszkał u nowej rodziny poza gettem. Jednak nie został tam długo. Wydarzyło się coś, co sprawiło, że chłopiec musiał zmienić miejsce zamieszkania. U kolejnej mamy spotkał inne dzieci, które również miały za sobą trudne chwile. Dzięki odwadze siostry Jolanty i osób, które zgodziły się przygarnąć Szymka, chłopiec przetrwał wojnę.

Pan Szymon opowiada historię swojego życia prostym językiem, zrozumiałym dla młodego czytelnika. Wyjaśnia, jak wyglądało jego życie za murami getta i jak się z niego wydostał. Zwraca uwagę na ludzi, których napotkał na swojej drodze, a wśród nich tę najważniejszą – siostrę Jolantę, Irenę Sendler, dzięki której stał się jednym z uratowanych przez nią dzieci. Tekst uzupełniają piękne ilustracje.

Zarówno ta książka, jak i inne publikacje z tej serii, są świetną bazą do rozmów z dziećmi o wojnie. Temat jest trudny i wielokrotnie ciężko przekazać dzieciom takie treści w sposób dla nich zrozumiały. Dzięki serii Wydawnictwa Literatura jest to możliwe.

Tytuł: „Wszystkie moje mamy”
Autor: Renata Piątkowska
Gatunek: literatura dla dzieci
Liczba stron: 48
Wydawnictwo: Literatura
Seria: Wojny dorosłych – historie dzieci

Moja ocena: 6/6


Książkę mogłam poznać dzięki współpracy z serwisem Jakkupowac.pl

sobota, 5 października 2019

Seria książek dla dzieci Wojny dorosłych – historie dzieci



Niedawno odkryłam serię książek dla dzieci traktujących o bardzo poważnych sprawach. Seria nazywa się: Wojny dorosłych – historie dzieci i liczy obecnie 25 tytułów. Każda z książeczek porusza tematykę związaną z jakimś konfliktem, który rozpoczęli dorośli, a cierpią przez to dzieci. W przystępny sposób wyjaśniają one małemu czytelnikowi m.in. pojęcie Holocaustu czy II wojny światowej, ale także problemy ich współcześnie żyjących rówieśników, którzy muszą uciekać z ogarniętego wojną rodzinnego kraju lub ukrywać się przed terrorystami.  
Na razie mam na koncie trzy z proponowanych przez wydawnictwo Literatura książeczek: „Jest taka historia. Opowieść o Januszu Korczaku”, „Mój Tato szczęściarz” oraz „Asiunia”.

„Jest taka historia. Opowieść o Januszu Korczaku” skupia się na życiu „Panadoktora” i zasadach, jakimi kierował się w życiu. Opowieść snuje babcia Jaśka, ucznia klasy trzeciej, który akurat leży chory w domu. Babcia Frania była wychowanką Domu Sierot, którym kierował Janusz Korczak, i o swoim pobycie tam opowiada wnuczkowi. Momentami Jasiek słucha babci, ale są też fragmenty, w których chłopiec, znając już prawie na pamięć babcine historie z tamtych czasów, wyobraża sobie, że sam znajduje się w sierocińcu i poznaje reguły i zasady tam panujące. O wszystkim opowiadają mu wtedy mała Frania i jej przyjaciółka, Różyczka. Historię uzupełniają piękne ilustracje.

„Mój Tato szczęściarz” i „Asiunia” to historie autobiograficzne, których autorką jest Joanna Papuzińska, znana pisarka tworząca dla dzieci. Pierwsza z nich opowiada o Powstaniu Warszawskim. Genialne ilustracje pomagają wyobrazić sobie tak abstrakcyjne dla współcześnie żyjących dzieci pojęcia, jak kanały, barykady czy nalot bombowy. Tata Asiuni przeżył wiele niebezpiecznych sytuacji, ale wyszedł z nich żywy, co oznacza, że jest prawdziwym szczęściarzem. Nie wszystkim bowiem udało się przetrwać wojenną zawieruchę.
Druga z wymienionych książeczek pozwala zobaczyć wojnę oczami pięcioletniej Asi (Joanny Papuzińskiej), dla której koszmar ten rozpoczął się zniknięciem mamy i przenosinami do obcego domu. Autorka w prostych słowach zawiera ogrom emocji, jakie nią targały w tamtym czasie. Strach, niedowierzanie, zdziwienie i niezrozumienie nowej sytuacji, w której mała próbuje się jakoś odnaleźć.  

Wszystkie książeczki napisane są prostym językiem, który będzie zrozumiały dla dzieci. Ta niesamowita lekcja historii może być wstępem do poznawania kolejnych jej kart i zagłębiania się w tematy, które zainteresują dziecko.

Moja ocena: 6/6

poniedziałek, 25 września 2017

"Dynastia Miziołków" Joanna Olech - recenzja

Tytuł: "Dynastia Miziołków"
Autor: Joanna Olech
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 135
Wydawnictwo: Literatura

Skojarzynki:
rodzina * śmieszne sytuacje * dziennik * zapiski * codzienne życie * szkoła * koledzy


Jakiś czas temu, na pewnym fanpejdżu na FB, gdzie prowadząca wrzuca posty do społeczności, głównie matek, a one odpowiadają w komentarzach, trafiłam na dyskusję na temat "Dynastii Miziołków". Pisano, że fantastycznie, że to jest lektura szkolna, bo cudowna, świetna i w ogóle przezabawna, aż trafiłam na jeden wpis, który zmotywował mnie do zaopatrzenia się w tę pozycję i sprawdzenia, czy książka ta jest świetna, czy raczej "beznadziejna, a bohaterowie koszmarni". Mam więc swoją "Dynastię Miziołków", już przeczytaną. I wiem, że nikomu jej nie oddam, bo jest genialna!



Bohaterowie to pewna rodzina, której perypetie opisuje w swoim dzienniku najstarszy z rodzeństwa, Miziołek. Oprócz niego są jeszcze dwie dziewczynki, Kaszydło i Mały Potwór, a także, rzecz jasna, rodzice - Mamiszon i Papiszon. Cały ten zestaw jest zdrowo pozajączkowany i chyba im z tym dobrze! 

"Zarazek przylał na przerwie bez powodu jakiemuś krasnalowi z trzeciej. Wezwany przez panią Barszcz tłumaczył się, że on wchodzi w trudny wiek dojrzewania i ma "zaburzoną gospodarkę hormonalną". Rany! Gdzie on to przeczytał? Jak pani Barszcz usłyszała o tej gospodarce, to obiecała Zarazkowi, że mu ją zaburzy jeszcze bardziej, jeżeli w poniedziałek nie przyjdzie z rodzicami."



Przygody, które przeżywa Miziołek wraz z kolegami są niby codzienne i zwyczajne, ale opisane tak zabawnym językiem, że nie sposób się nie śmiać podczas lektury. Spojrzenie na świat, które serwuje nam autor dziennika sprawia, że humor automatycznie się poprawia już po kilku zdaniach.

"Klasówka z biologii. (...) Fifa, który zna się na zoologii tak jak ja na fizyce kwantowej, napisał: "Królik rozmnaża się tak samo, jak człowiek, tylko szybciej"..."

"Moim zdaniem Piroman ma temperament naukowca. Gdyby go nie wyrzucili z kółka chemicznego, byłby z niego drugi Mendelejew. No i co z tego, że obrus spłonął? trzeba czasem złożyć ofiarę na ołtarzu nauki."

"Nie pojechaliśmy na działkę, bo leje. Obiad zjedliśmy u dziadków. Babcia żyje w przekonaniu, że my w ogóle nie jadamy i tylko jej niedzielne obiady ratują nas od śmierci głodowej."

"Papiszon pierwszy raz w życiu wygrał ze swoim komputerem w szachy. Kazał mówić do siebie "mistrzu" i dał do zrozumienia, że oczekuje wiwatów i oklasków."

W książce znajdziecie te i wiele innych historii w tym stylu. Polecam!