Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sigbjørn Mostue. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sigbjørn Mostue. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 sierpnia 2012

"Znak elfów (t.3); Paszcza krakena" Sigbjorn Mostue

Trzeci tom "Znaku Elfów" przeczytany :-) Tym razem Espen i Ewa musieli zmierzyć się ze straszliwym morskim potworem, który nagle się obudził i zagroził światu. 
Wszystko zaczęło się od tego, że Espen wygrał konkurs na opowiadanie. Oczywiście opisał swoją przygodę, kiedy walczył z krasnalobójcą. Opowiadanie to zapewniło mu zwycięstwo, a nagrodą był kilkudniowy rejs statkiem dla niego i całego jego rocznika. Na statku oczywiście również znalazł się krasnolud, a w morzu czekały na bohaterów morskie elfy. W jaki sposób Espen wygrał po raz trzeci? Przeczytajcie, to się dowiecie, kto mu pomógł... :-)

piątek, 17 sierpnia 2012

"Znak elfów (t.2); Krasnalobójca" Sigbjorn Mostue

Kolejny tom "Znaku elfów" to lektura na kilka godzin, ale dość sympatyczna. Tym razem Espen i Ewa muszą zmierzyć się z Krasnalobójcą, który zamierza zniszczyć wszystkie krasnale mieszkające w ich mieście. W szkole pojawia się nowy nauczyciel na zastępstwie i od razu wydaje się parze przyjaciół podejrzany... Rzecz jasna sprawa byłaby zbyt prosta, gdyby już na początku całej historii autor wskazywał czytelnikowi rozwiązanie zagadki, więc podejrzenia Espena i Ewy nie idą do końca we właściwym kierunku. A Krasnalobójca grasuje przy pomocy chmary szczurów, które opanowały miasto...

To taki bardzo mini-Tolkien ;-) Ale fajnie się czyta :-)

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

"Znak elfów (t.1); Przebudzenie Grobowęża" Sigbjorn Mostue

Pożyczyłam trzy tomy fantastyczne na wakacje jako jedne z wielu książek "do nadrobienia". Jakoś nie mogłam się do nich przekonać cały miesiąc i tak lipiec minął mi na zupełnie innych lekturach. Ostatecznie postanowiłam zabrać tę książkę na wyjazd i trzy godziny w pociągu zleciały jak z bicza strzelił. Może nie jest to Tolkien (chociaż recenzja na to wskazuje), ale klimat podobny. To taki Tolkien mniej skomplikowany jeśli chodzi o fabułę i liczbę postaci, ale za to bardzo przystępnie opisana historia wciąga i chce się czytać dalej. Historia dotyczy Starodrzewia, pierwotnego lasu, którego nie wolno wycinać. Pewnego dnia wujek Espena, głównego bohatera, postanawia jednak wyciąć drzewa, żeby na nich zarobić. Skutki są opłakane, choć Sven nie ma o nich pojęcia. Chłopiec też dowiaduje się wszystkiego stopniowo. Okazuje się, że na świecie są krasnoludki, elfy, gobliny i trolle, a dokładniej nie na naszym świecie, ale w równoległym do naszego. Espen dowiaduje się, że to właśnie on został przeznaczony do uratowania Starodrzewia i wszystkich tych istot... 
Niedługo zabiorę się za kolejną część. Już jestem ciekawa, czy będą tam Espen i Ewa, bohaterowie "Przebudzenia Grobowęża", a jeśli tak, to co ich czeka :)