niedziela, 29 listopada 2020

"Kukułka i wrona" Magdalena Wolff - recenzja

Z zaciekawieniem sięgam po powieści, w których można znaleźć wątek słowiański. Lubię słowiańską mitologię, chociaż nie jestem specjalistką w tym temacie. Jednak wychodzę z założenia, że warto znać również własne mity, a nie tylko greckie czy rzymskie, o których uczy się w szkole. Również po "Kukułkę i wronę" sięgnęłam ze względu na obiecujący wątek słowiański. Czy było warto?

Warcisława z Jastrzębskich to najmłodsza dziedziczka rodu. Los sprawił, że również jedyna. Poznajemy ją w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Dziewczyna ucieka przed Noduńczykami, którzy napadli na jej gród i wybili całą jej rodzinę. Jeśli nie zdoła dopaść ściany lasu, pewnie ją też zabiją. Gna co sił, chociaż zdaje sobie sprawę, że i w lesie czyha wiele niebezpieczeństw. W tym momencie jednak wydają jej się one mniej straszne niż najeźdźcy. Kiedy trafia na chatę pośrodku lasu, postanawia prosić gospodarza o pomoc. Właścicielem domostwa okazuje się być postawny i przystojny mężczyzna, który jednak szybko zdradza Wrenie, że... nie jest człowiekiem. Dziewczyna jest jednak tak zdeterminowana, że nie dość, iż godzi się z tym, kim jest mężczyzna, to jeszcze decyduje się udać po pomoc do Baby Jagi. Kieruje nią chęć zemsty na najeźdźcach, a także konieczność zjednoczenia swojego ludu i odzyskania rodowych włości.

Historię tę możemy śledzić niejako z dwóch stron. Drugi tor narracyjny umiejscawia nas w otoczeniu Noduńczyków. Tutaj mamy do czynienia z królem Wilhelmem i jego poplecznikami. Jednym ze sprzymierzeńców króla jest jego brat, bękart z nieprawego łoża, którego łaska pana, a także błyskotliwy umysł wyniosły na wysokie stanowisko. Pojawiają się zarówno akcenty społeczne, jak i polityczne, dzięki którym możemy zorientować się trochę w tamtejszych zwyczajach i planach najeźdźców. 

Jeśli chodzi o samą fabułę, to akcja jest dość wartka, a kolejne wątki przeplatają się płynnie, podsycając ciekawość. Jednak spodziewałam się trochę więcej słowiańskiego klimatu. Tymczasem tu i ówdzie pojawia się imię jakiegoś boga, a o zwyczajach i świętach słowiańskich właściwie nie ma nic. Coś, co wydaje mi się kompletnie niepotrzebne w tego typu powieści, to dość odważne sceny erotyczne. Ale może komuś przypadną one do gustu. Ja wolałabym poczytać raczej więcej o słowiańskich tradycjach, życiu tamtejszych ludzi, ale to ja :-)  

Najciekawszą postacią wydaje się być Baba Jaga. Skryta i tajemnicza, a przy tym złośliwa i nieprzyjemna. Nigdy nie wiadomo, co wymyśli. Nieprzewidywalna, a zarazem myśląca o wszystkich konsekwencjach. Dodała tej powieści kolorytu.

Podsumowując, jeśli lubicie love story z odrobiną słowiańskiego klimatu, podsycaną wątkiem walki o zagrabione mienie, to "Kukułka i wrona" powinna Wam się spodobać. Aha, co ważne, to pierwszy tom serii. Kolejny będzie nosił tytuł "Moc korzeni".

Tytuł: "Kukułka i wrona"
Autor: Magdalena Wolff
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 
Wydawnictwo: Oficynka

Moja ocena: 5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Oficynka

wtorek, 24 listopada 2020

"Sedno życia" Katarzyna Kielecka - recenzja

"Sedno życia" to debiutancka powieść Katarzyny Kieleckiej-Masłochy. Dla mnie była to kolejna odsłona talentu pisarki, ponieważ tak się złożyło, że zaczęłam znajomość z jej piórem rok temu od powieści w klimacie świątecznym "Pod tym samym niebem". Sięgnęłam po nią zachęcona przez koleżankę i był to strzał w dziesiątkę. Nie dość, że okładka piękna, to jeszcze kryjąca się pod nią historia mnie urzekła, a styl autorki zachwycił. Katarzyna Kielecka dołączyła więc szybko do listy moich ulubionych autorek, po których książki mogę sięgać w ciemno. Po drugim tomie serii o Lilce i Śliwie pt. "Na tej samej ziemi" oraz "Cytrusowym gaju" w końcu nadeszła pora na posmakowanie debiutu.

Główną bohaterką tej opowieści jest Edyta. Trzydziestoletnia, samotna i zakompleksiona. Świat jawi jej się jako zło konieczne, a samą siebie postrzega jak w krzywym zwierciadle. Jej negatywny obraz własnej osoby bardzo wpływa na relacje, których kompletnie nie potrafi tworzyć. Zero komunikacji, nieumiejętność mówienia o tym, co czuje i myśli, wycofywanie się na z góry upatrzone pozycje w każdej sytuacji, którą uzna za zagrażającą jej status quo. Lekko nie ma, ale sama sobie funduje te tortury, przy okazji siejąc spustoszenie wśród ludzi pojawiających się w jej otoczeniu. O paranoicznych rozmyślaniach i analizach już nawet nie wspomnę.  

Wojtek to brat Edyty, który ją rozumie, ponieważ sam również ma podobne problemy. Oboje są poranieni i przepełnieni koktajlem emocji wszelakich z naciskiem na te negatywne, które narosły w nich przez lata mieszkania z ojcem tyranem. Ceną za koszmar z dzieciństwa jest nieumiejętność radzenia sobie z uczuciami w dorosłym życiu. Różnica między rodzeństwem polega na tym, że Wojtek ma rodzinę. Czy jednak jest szczęśliwy? 

Kiedy Wojtek wyciąga rękę do siostry, proponując jej pracę, w tym samym mniej więcej czasie kobieta dowiaduje się, że jest chora. To nie przelewki, musi wziąć się za siebie i to ostro. Podczas leczenia wpada na przyjaciółkę z dzieciństwa, z której zniknięciem nigdy się nie pogodziła. Agata również choruje, więc postanawiają się wspierać i razem zawalczyć o nowe życie. W poukładanym świecie Edyty zachodzą duże zmiany. Przede wszystkim za sprawą Agaty pojawia się w nim mały człowiek - Grześ. Kilkulatek stawia na głowie dotychczasową egzystencję zamkniętej w sobie Edyty i uczy ją na swój wyjątkowy sposób wielu przydatnych na co dzień rzeczy. Co z tego wyniknie?

Nie będę wymieniać tu wszystkich bohaterów, jednak wiedzcie, że każdy jest inny i intrygujący. Dopracowani są aż do bólu, nie ma niepotrzebnych elementów. To układanka idealna, na którą składa się zarówno charakter postaci, jak i jej przemiany. A przemian ci tutaj dostatek. Nie będziecie się nudzić. Muszę się przyznać, że Edyta to mnie nieźle irytowała przez większość książki :D Może dlatego, że nie do końca rozumiałam te jej paranoje, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji? W każdym razie nie raz miałam ochotę palnąć ją w czoło, żeby się uspokoiła z tymi analizami, które uskuteczniała jak koń pod górkę.

Spodziewajcie się oceanu emocji. A czasami nawet sztormu. Wątki są tak wykreowane, że pięknie się zazębiają i uzupełniają. Opowieść snuje się jak film przed oczami, a dla łatwo wzruszających się konieczne będą chusteczki. Nie mogę się już doczekać chwili, w której sięgnę po drugi tom. Finał pierwszego pozostawił we mnie ogromną ciekawość.

Polecam gorąco!

Tytuł: "Sedno życia"
Autor: Katarzyna Kielecka
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 408
Wydawnictwo Szara Godzina
Cykl: Sedno, tom 1

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Szara Godzina    




piątek, 20 listopada 2020

"Zbrodnia po polsku" Aleksandra Rumin - recenzja

Powieść "Zbrodnia po polsku" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Aleksandry Rumin. Okładka, dość nietypowa, wydała mi się zapowiedzią czegoś interesującego. Czy miałam rację?

Otóż, na wstępie dowiadujemy się, że: "Dobry węzeł to podstawa". Później, z każdą kolejną stroną, jest tylko lepiej. Komisarz Jan Polak zostaje wezwany na miejsce zbrodni. Zbrodni makabrycznej, której ofiarą jest pewna młoda kobieta. Dowodami w sprawie są tutaj bociany i tekst pieśni patriotycznej. Dlaczego? Tego nikt nie wie. No, może poza szalonym profilerem po zagranicznych kursach. Rozpoczyna się śledztwo, w którym udział bierze silna grupa pod wezwaniem z warszawskiego komisariatu. Specjaliści pierwszej wody robią wszystko, by jak najszybciej schwytać niebezpiecznego zabójcę, prawdopodobnie wariata... Czy uda im się wyprzedzić jego kroki i uratować inne zagrożone kobiety? Jakiego klucza używa morderca, wybierając ofiary? Komu uda się odkryć, kim jest "Prawdziwy Polak" i co z tego wyniknie?

Akcja powieści zamyka się w kilku dniach, co nie znaczy jednak, że dzieje się niewiele. Jest wręcz przeciwnie. Fabuła składa się z kilku przeplatających się wątków. Dotyczą one zarówno prowadzonego śledztwa, jak i życia osobistego komisarza Polaka. Sama nie wiem, w którym jest więcej humoru. Chyba pozostaje mi stwierdzić, że są wyważone, bo przy obu można się pośmiać podczas lektury.  

Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu. Od pierwszych stron czytało mi się świetnie, a bohaterowie skradli moje serce. Chyba najbardziej urzekł mnie Kowalski (Ciekawe, że to już druga książka, w której spodobał mi się bohater o takim nazwisku :D Druga seria to powieści przygodowe Jamesa Rollinsa), ale również Ola, córka Polaka, to niezła agentka. W życiu nie zgadniecie, jak dziewczyna ma na imię ;-)

Jedyne, co mi przez chwilę przeszkadzało podczas lektury, to brak większych marginesów. Książka ma je w wersji oszczędnej. Ale jak już się wkręciłam w akcję, to zapomniałam o marginesach :D

Jeśli potrzebujecie resetu i kilku godzin z książką, przy której nie sposób się nie chichrać, to zdecydowanie polecam tę powieść! 

Tytuł: "Zbrodnia po polsku"
Autor: Aleksandra Rumin
Gatunek: komedia kryminalna
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 6/6

czwartek, 19 listopada 2020

"Rok w górach" Małgosia Piątkowska - recenzja

Tym razem kilka słów o kolejnej części serii dla dzieci "Rok w...". Książka z twardymi kartkami będzie idealna zarówno dla malucha, jak i starszaka. Młodsi czytelnicy z pewnością zachwycą się mnogością elementów na ilustracjach, a starsi zdobędą sporo przydatnej przyrodniczej wiedzy. 

Kolejne strony książki zawierają pięknie przedstawione zmiany zachodzące w górach w czasie roku kalendarzowego. Pierwsza rozkładówka to wyczerpujący spis pojawiających się na stronach książki bohaterów. Na młodych czytelników czekają wędrowniczka Hania, pasterz, Leśny Duszek oraz całe mnóstwo zwierząt żyjących w górach. Przy każdym obrazku znajduje się krótka charakterystyka danego zwierzaka. 

Na turniach, pogórzu, halach i reglach kręci się ogromna machina zmian, o których wielokrotnie nie mamy pojęcia. Porównując kolejne strony można zaobserwować, co robią konkretne zwierzęta w poszczególnych miesiącach. To materiał do wielogodzinnego przeglądania i prowadzenia ciekawych rozmów.

Dziecko dzięki zagłębianiu się w kolejne ilustracje nie tylko nabywa nową wiedzę, ale także ćwiczy spostrzegawczość, logiczne myślenie i tworzenie związków przyczynowo-skutkowych. Publikacja pobudza wyobraźnię i może być motywatorem do wielu ciekawych działań, od tworzenia ilustracji z górskimi krajobrazami, po samodzielne wykonywanie zwierząt z dostępnych materiałów.

Tytuł: "Rok w górach"
Autor: Małgosia Piątkowska
Gatunek: literatura dla dzieci, picture book
Liczba stron: 28
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Moja ocena: 6/6     








Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia

wtorek, 17 listopada 2020

"Niezbity dowód" Małgorzata Rogala - recenzja

"Niezbity dowód" to trzeci tom serii kryminalnej o prywatnej detektyw Celinie Stefańskiej. Było to moje drugie spotkanie z prozą Małgorzaty Rogali i znów sięgnęłam po kolejny tom serii, której wcześniejszych części nie czytałam. Chyba trzeba będzie w końcu nadrobić :-)

Adela Naczyńska pracuje w antykwariacie Katarzyny Łukaszczyk. Kocha piękne przedmioty i fascynuje się sztuką od lat. Tak została wychowana i takie ma wykształcenie, więc praca w sklepiku Katarzyny to spełnienie jej marzeń. Pewnego dnia właścicielka przynosi do antykwariatu swoją lampę, której twórcą był Tiffany. Zamierza wysłać ją na wystawę do Bazylei, gdzie znajduje się druga, równie cenna lampa. Obie wykonane w jednym egzemplarzu, według Adeli powinny już dawno nie istnieć. Skąd ta pewność? Ponieważ obie należały niegdyś do jej rodziny i według wszelkich przesłanek spłonęły w pożarze dwadzieścia lat temu. Skąd więc nagle pojawiły się w Polsce i Bazylei? Adela, niepomna próśb męża, by zaczekała na jego powrót, wysłała wiadomość do organizatorów szwajcarskiej wystawy z prośbą o dane właściciela drugiej lampy. Informacji nie otrzymała, za to kilka dni później w antykwariacie odwiedził ją niespodziewany gość. To spotkanie skończyło się dla kobiety tragicznie. Została zamordowana, a lampę skradziono. Policja rozpoczęła śledztwo, jednak mąż i syn Naczyńskiej wynajęli Celinę, by swoimi sposobami dotarła do prawdy. Czy jej się to uda? Jak zareaguje policja na konkurencję w śledztwie? 

Podoba mi się styl autorki. Jest oszczędny i wyważony. Dialogi nie dłużą się, a narracja dostarcza wszystkich potrzebnych do śledzenia akcji informacji. Elementy układanki wskakują powoli na swoje miejsca, chociaż jest się nad czym głowić. Tematyka również jest dla mnie interesująca, chociaż nie znam się na dziełach sztuki, to lubię o nich czytać. Ważne jest to, że autorka nie zasypuje czytelnika stosem encyklopedycznych definicji, tylko umiejętnie wyjaśnia to, co jest konieczne do zrozumienia fabuły.     

Wśród postaci wyróżnia się Szyszka, czyli Karolina Szyszkowska, autorka powieści kryminalnych. Kobieta energiczna, wesoła i z humorem. To ona motywuje Celinę do działania i wspiera ją w prowadzonym śledztwie. Widać, że są przyjaciółkami nie tylko z nazwy.    

Chociaż wiele osób pisze, że nie trzeba czytać powieści w tej serii w kolejności, to jednak ja się z tym nie zgodzę. Nie trzeba, jeśli ktoś nie przejmuje się ciągłością różnych wydarzeń umiejscowionych w danym tomie serii, o których jest mowa również później, w dalszych częściach. Mnie to trochę przeszkadza. Lubię wiedzieć i przypominać sobie w momencie, kiedy pojawi się odniesienie do jakiejś sytuacji, że czytałam i pamiętam, o co tam chodziło. Tutaj zostałam tego pozbawiona niejako z własnej winy, bo nie sięgnęłam po dwa poprzednie tomy ;-)

Na koniec dodam jeszcze, że bardzo podobał mi się wątek poboczny, związany z kłopotliwym sąsiadem Szyszki. Jak mówi porzekadło: "Oliwa zawsze sprawiedliwa" :D

Zdecydowanie polecam tę powieść osobom, które nie lubią kryminałów z rozlewem krwi i wnętrznościami na wierzchu, a preferują fabułę z wątkiem psychologicznym i śledztwem pełnym niuansów i zagwozdek. 

Tytuł: "Niezbity dowód"
Autor: Małgorzata Rogala
Gatunek: kryminał psychologiczny
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: Celina Stefańska, tom 3

Moja ocena: 6/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona


środa, 11 listopada 2020

"Kraina Zeszłorocznych Choinek" Joanna Szarańska - recenzja


"Kraina Zeszłorocznych Choinek" już za sam tytuł mogłaby dostać miano magicznej. No bo zastanówcie się przez chwilę, nie zaintrygowałby Was taki szyld? Nie weszlibyście chociaż na chwilę, żeby zobaczyć, co kryje maleńki sklepik z wąskimi okienkami, przez które nie sposób dostrzec, co jest w środku? 

Kiedy pewnego dnia Józef Pawłowski decyduje się otworzyć sklep z niecodziennymi ozdobami choinkowymi, jego bliźniacza siostra niemal stuka się po głowie, próbując mu uzmysłowić, jak głupi jest jego pomysł. Tymczasem starszy pan stawia na swoim i sklepik rusza pełną parą, chociaż może to określenie jest ciut na wyrost... Z czasem okazuje się bowiem, że w dzisiejszym zabieganym świecie niewielu jest takich klientów, którzy docenią kunszt bańki, bombki sprzed lat. Którzy będą potrafili dostrzec magiczną atmosferę miejsca, a nie rozglądać się tylko za ledowymi światełkami i plastikowymi bombkami z marketów. 

Antoś, który jak na swoje niecałe dziesięć lat sporo już w życiu przeżył, trafia do sklepiku pana Józefa przypadkowo, w ramach pewnej modnej w jego szkole zabawy. Otrzymał od kolegów zadanie i zamierza je wykonać. W końcu nawet mama uważa go już za łobuza, więc co za różnica... Jego perspektywa zmienia się diametralnie, kiedy dostrzega wyłaniający się spod śniegu napis na szyldzie nad sklepem: "Kraina Zeszłorocznych Choinek". Nazwa dosłownie wbija go w ziemię, przez co zostaje złapany i musi ponieść karę za swój niecny postępek. Czy jednak będzie to dla niego rzeczywiście kara? Dlaczego widok szyldu tak poruszył chłopca? 

To zaledwie fragment fabuły, która czeka na Was w tegorocznej powieści świątecznej Joanny Szarańskiej. Możecie spodziewać się bogatej mieszanki emocji, od tych do śmiechu, aż po te do wzruszeń. Poznacie dwie prześwietne starsze panie, sama nie wiem, która bardziej upierdliwa, a także dwie siostry, które poróżnił... A, nie powiem Wam, o co się pokłóciły :D W życiu nie zgadniecie, więc pozostaje Wam przeczytać "Krainę"!

Autorka wplotła w powieść świąteczną wiele tematów niekoniecznie związanych ze świętowaniem, ale dzięki temu ta historia jest prawdziwa. Przecież w żadnej rodzinie przygotowania do świąt nie są w stanie zagłuszyć codziennych problemów. Szykujemy się, cieszymy, czekamy na Boże Narodzenie, ale każdy z nas musi równocześnie mierzyć się z ciemniejszą stroną mocy. Podobnie jest z bohaterami tej powieści. Oni również mają swoje kłopoty, muszą dokonywać trudnych wyborów i stanąć oko w oko z konsekwencjami swoich czynów. 

Akcja powieści jest dynamiczna, a losy bohaterów przeplatają się w dość nieoczekiwany sposób. Muszę przyznać, że opowiadana przez Joannę Szarańską historia bardzo mnie wciągnęła. Nie rozczarowałam się, a wręcz przeciwnie. Utwierdziłam się w przekonaniu, że sięgnę po każdą kolejną książkę tej autorki.

Finał jest rewelacyjny. Nie mogę powiedzieć nic więcej, bo zepsuję Wam przyjemność czytania. Ale jest ciepły, świąteczny i w ogóle taki "Asiowy". No, to już wszystko wiecie ;-)

Polecam!

Tytuł: "Kraina Zeszłorocznych Choinek"
Autor: Joanna Szarańska
Gatunek: powieść świąteczna
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona

 


sobota, 7 listopada 2020

"Organista z martwej wsi" Danuta Chlupova - recenzja [PRZEDPREMIEROWA]

Po powieści Danuty Chlupovej sięgam bez zastanowienia od debiutu, który pojawił się na rynku wydawniczym w 2017 roku. "Blizna", bo o niej mowa, to powieść, która zwyciężyła w konkursie Literacki Debiut Roku 2017. Tajemnice z czasów wojny to moje klimaty, więc jak mogłam po nią nie sięgnąć? Z perspektywy czasu stwierdzam, że to była świetna decyzja, ponieważ powieści tej autorki są w każdym calu dopracowane i napisane pięknym językiem. Kolejne strony pochłania się z coraz większym zaangażowaniem.

"Organista z martwej wsi" to powieść obyczajowa z ciekawie poprowadzonymi wątkami z zakresu polityki i psychologii. Całości dopełnia świetnie zarysowane tło, prezentujące nastroje społeczne z lat pięćdziesiątych.

Teodor Szynder jest organistą żyjącym na Zaolziu, w niewielkiej wsi Dwory. Mieszka z żoną i synkiem Adamem w domu, który usytuowany jest obok gospodarstwa jego wieloletniego przyjaciela, Henryka. Teodor od pewnego czasu obserwuje zmianę w zachowaniu sąsiada, która bardzo go niepokoi. Żona mężczyzny również należy do grona przyjaciół Szyndera, więc obawia się on o jej bezpieczeństwo, kiedy sąsiad zaczyna wracać do domu coraz częściej pijany. Próbuje pomóc Wandzie tak, jak potrafi. Wspiera go w tym żona, Lidka, dla której Wandzia również jest przyjaciółką. Próby te spotykają się jednak z ogromną niechęcią Henryka i wzbudzają jego gniew. Kiedy pewnego dnia obaj mężczyźni stają się uczestnikami tragicznego w skutkach wypadku, życie Teodora zmienia się całkowicie...

Autorka wybrała jedną z moich ulubionych form - podróżowanie w czasie i przestrzeni. Narratorem tej historii jest bowiem Adam, syn Teodora, który wraz z żoną opowiada pewnej młodej dziewczynie historię życia ojca. Dzięki temu przenosimy się z czasów współczesnych do lat pięćdziesiątych oraz sześćdziesiątych i z powrotem. Umiejętne dawkowanie kolejnych wydarzeń w rozdziałach sprawia, że ciekawość czytelnika jest wciąż podsycana.       

Gdybym miała określić, jaka jest akcja powieści, użyłabym chyba słowa: stateczna. Nie gna na łeb, na szyję, ale toczy się powoli, nie gubiąc po drodze żadnego szczegółu. Mamy czas na dokładne zaznajomienie się z bohaterami, a także na przeanalizowanie kolejnych zdarzeń i ich skutków. 

Wątki polityczne związane są tutaj głównie z dramatem Teodora, który w tak trudnym historycznie czasie nie był komunistą i pragnął zajmować się po prostu ukochaną muzyką. Autorka rewelacyjnie przedstawiła mechanizm ówczesnej władzy i zakłamanie, którego było wszędzie pełno. Bo jeśli nie jesteś z nami, to jesteś przeciwko nam. Innej opcji nie ma. Podczas lektury naszła mnie refleksja na temat kruchości ludzkiego życia w sensie fizycznym, ale także tego, w jak prosty sposób, często jedną decyzją, można komuś to życie złamać, bez konieczności zabijania go.  

Wątki psychologiczne prezentują między innymi problemy dziecięcych bohaterów tej historii. Adaś, którego ojciec przebywa w więzieniu, oraz Halinka, w której domu rządzi alkohol, muszą uporać się z czymś, co zupełnie nie powinno dotyczyć dzieci. Kiedy Teodor przyjeżdża z więzienia do rodzinnej wsi, trudno mu wrócić do normalnego życia sprzed tragedii. Pomaga muzyka, która okazuje się być uniwersalnym kluczem, otwierającym wiele drzwi, również tych na głucho zamkniętych drzwi ludzkiego serca. Dodatkowe punkty dla autorki za świetnie wpleciony wątek chłopca z Zespołem Aspergera, dla którego muzyka stała się buforem bezpieczeństwa, pozwalającym na interakcję z otaczającym go światem. W czasach, kiedy nie było szans na postawienie prawidłowej diagnozy, rodzice Mirka nie mieli nawet podstawowej wiedzy, jak radzić sobie z zachowaniami syna, ani jak mu pomóc. Teodor stał się dla nich ogromnym wsparciem, a ja z ciekawością obserwowałam, jak mężczyzna uczył się postępowania z chorym dzieckiem, metodą prób i błędów. 

"Organista z martwej wsi" to kolejna powieść Danuty Chlupovej o ogromnej wartości. Nie jest to książka łatwa i przyjemna. Pełna dramatów, problemów i rozterek zwykłych ludzi, wymaga zaangażowania i czasu na refleksję. Jest to opowieść przemyślana i dopracowana w każdym szczególe. Jak wszystkie powieści tej autorki. 

Zdecydowanie polecam!

Tytuł: "Organista z martwej wsi"
Autor: Danuta Chlupova
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron:
Wydawnictwo: Novae Res

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Novae Res

"Wzgórze Świątecznych Życzeń" Sylwia Trojanowska - recenzja


Wydawnictwa tradycyjnie zasypują rynek nowymi powieściami świątecznymi, które będą w tym roku spełniać nasze czytelnicze pragnienia. A jakie to pragnienia? Ciepło domowego ogniska, świąteczne dekoracje i przygotowania, a przede wszystkim LUDZIE, nasi bliscy. Nie wiadomo, jakie będą tegoroczne święta, ale trzeba wierzyć, że dobre i pełne pozytywnych emocji. 

Tak właśnie można określić najnowszą powieść świąteczną Sylwii Trojanowskiej: dobra i pełna pozytywnych emocji. Myślę, że każdy z nas, sięgając po książkę obyczajową, liczy na prawdziwą i wciągającą opowieść. I tego możecie się spodziewać, jeśli sięgniecie po "Wzgórze Świątecznych Życzeń". Sylwia to autorka, która nie tworzy lukrowanych, nierealnych historii. Magia, którą obiecuje opis na okładce, to magia codzienności, wypełnionej przeróżnymi emocjami. Znajdziecie tutaj mieszankę ciepła, bliskości, troski i miłości, ale będzie także szczypta niepewności, żalu czy zawiedzionych nadziei. Jak w życiu. 

Powieść rozpoczyna się cztery tygodnie przed Wigilią. W tym czasie bohaterowie przygotowują się do świętowania, ale nie wszyscy mogą sobie pozwolić na oderwanie od rzeczywistości. Codzienne problemy dają o sobie znać, więc oczekiwanie na wieczerzę wigilijną chwilami schodzi na dalszy plan. 

Jeśli czytaliście zeszłoroczną "Wigilijną przystań", to spotkacie tutaj Patrycję i jej dwie córeczki, Asię i Kasię. Teraz mieszkają z panią Konstancją (jak ja lubię tę postać!), która za pomoc w domu ofiarowała im lokum. Patrycja powoli staje na nogi i zaczyna życie od nowa. Poznacie tajemniczego Fryderyka, samotnika nie do końca z wyboru, który zmaga się z dramatem sprzed lat. Pojawi się również pewien przystojny mężczyzna, którego życie też nie rozpieszczało. Fantastyczna Domicela doda mnóstwo humoru swoimi komentarzami, a Bogumił, jej mąż, stonuje szaleństwa żony. Najlepszym przyjacielem Asi zostanie Nikodem, siostrzeniec Maćka. Siostra Nikodema, Lila, będzie marzyła o pewnym prestiżowym obozie sportowym. Czy zdoła dostać się na listę uczestników? Co łączy panią Konstancję z Fryderykiem? Z czego będzie się cieszyła nastoletnia Pola Dwornicka? Spodziewajcie się wielu wrażeń, bo każda z opisywanych rodzin ma swoje radości i smutki, w których z pewnością będziecie uczestniczyć całym sercem. 

Każdy nosi swój bagaż doświadczeń. Przecież nie ma człowieka, który ma w życiu tylko z górki. Realistycznie jest wtedy, kiedy na szali mamy plusy i minusy. Sztuką jest tak balansować, by plusów zawsze było więcej :-) Dlatego powieści Sylwii Trojanowskiej są tak dobre, bo zawierają mnóstwo prawdy o zwykłym życiu. Bohaterowie są realni, jak nasi sąsiedzi lub przyjaciele. Widzę tylko jeden minus tych książek - za szybko się kończą.

Pochwalę się jeszcze, że mam swoją postać w tej powieści (dziękuję, Sylwia <3). Koniecznie sprawdźcie podczas lektury, jak Wam się spodoba Urszula Poręba :-)  

Polecam gorąco! Teraz, w święta i po nich, bez różnicy. Ta historia spodoba Wam się niezależnie od kalendarzowej pory.

Tytuł: "Wzgórze Świątecznych Życzeń"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść świąteczna
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona

 

niedziela, 1 listopada 2020

"W pułapce" Magda Stachula - recenzja


Kolejna powieść Magdy Stachuli za mną i znów czytało mi się bardzo dobrze. Lubię tę duszną atmosferę, którą autorka buduje od pierwszych stron. Może i schemat poszczególnych książek jest podobny, ale jeśli nie czyta się ich po kolei, tylko przedziela innymi historiami, to w niczym to nie przeszkadza.

Tym razem poznajemy dwie główne bohaterki, Klarę i Lisę. Narracja jest pierwszoosobowa, więc obserwujemy wszystko niejako oczami kobiet. Najpierw Klara budzi się na klatce schodowej swojego bloku. Nie wie, jak się tam znalazła, ani co się z nią działo przez dwa dni. Pamięta imprezę, z której wyszła, a kolega pomógł jej wsiąść do taksówki. Tam urwał jej się film. Próby odtworzenia tych dni początkowo okazują się bezowocne, ale Klara się nie poddaje. W końcu natrafia w sieci na pewną informację. Okazuje się, że kobieta z Niemiec rok wcześniej przeżyła coś podobnego. Klara postanawia się z nią skontaktować. Ma nadzieję, że spotkanie z nieznajomą pomoże jej przypomnieć sobie to, co działo się po tym, jak opuściła imprezę. Czy Klara odnajdzie kobietę z artykułu? Czy Niemka zechce porozmawiać z obcą jej Polką? I co się tam wydarzyło? Czy Klarze grozi niebezpieczeństwo?

Ta historia mogłaby przydarzyć się każdej kobiecie. Pytanie, czy każda byłaby gotowa dociekać prawdy bez względu na to, czego by się dowiedziała?        

Akcja powieści rozkręca się powoli, najpierw poznajemy obie kobiety i ich życie. Następnie tempo wydarzeń wzrasta. Autorka umiejętnie dawkuje informacje, nie zdradzając zbyt wiele. Świetnie opisuje emocje obu bohaterek i ich przemyślenia. To naprawdę wielka sztuka, przedstawić czyjeś myśli tak, aby pokazać lęk i wszystkie paranoiczne obawy, które lęgną się w głowie przerażonej kobiety w tempie tornada. Ani się obejrzałam, a nie mogłam oderwać się od tej książki. Koniecznie musiałam wiedzieć, co będzie dalej. Każdy rozdział przybliżał mnie do rozwiązania zagadki, ale autorka tak mną kręciła, że nie potrafiłam zdecydować się na jeden trop. Aktywna lektura, nie da się ukryć. Cały czas myślisz nad tym, kto, co i dlaczego. Jeśli lubisz takie historie, ta powieść na pewno Ci się spodoba.

Tytuł: "W pułapce"
Autor: Magda Stachula
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 299
Wydawnictwo: ZNAK Literanova

Moja ocena: 6/6