Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Szara Godzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Szara Godzina. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 września 2026

"Zanim ucichnie rzeki śpiew" Marlena Wittstock - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Zanim ucichnie rzeki śpiew"
Autor: Marlena Wittstock
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Na Pomorzu, tom 2

Moja ocena: 6/6

Drugi tom cyklu Na Pomorzu autorstwa Marleny Wittstock wciągnął mnie w swój świat od pierwszych stron. Na to właśnie liczyłam, kiedy kończyłam tom pierwszy i nie zawiodłam się.

Emilia Żarnowiecka wiedzie życie bogatej panny z dobrego domu, szlachcianki z dworu. Pochodzi z konserwatywnej rodziny, która zaplanowała życie córki, nie pytając jej o zdanie. O jej rękę stara się już przystojny młody mężczyzna z ich sfery. Problem polega na tym, że Emilia nie kocha tego człowieka. Darzy go szacunkiem, ale nic więcej do niego nie czuje. Chciałaby wyjść za mąż za kogoś, kogo pokocha. Tymczasem jej rodzice nie wyobrażają sobie sytuacji, w której ich córka miałaby się sprzeciwić ich woli. 

Kiedy podczas Sobótki Emilia poznaje młynarza Leona Labudę, jej podejście do własnego życia zaczyna się zmieniać. Szybko orientuje się, że czuje do mężczyzny coś więcej niż zwykłą sympatię. Labuda jest od niej znacznie starszy, a do tego jest wdowcem i ma trójkę dzieci. Nie jest to dobra partia dla szlachcianki, z czego Emilia świetnie zdaje sobie sprawę. Do tego sytuacja polityczna jest fatalna i zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby Emilia wyszła za mąż za mężczyznę, który zapewni jej bezpieczeństwo w obliczu wojny. 

Leon odwzajemnia uczucie panny Żarnowieckiej, jednak próbuje wytłumaczyć jej, że w świecie, w którym żyją, nie mogą być razem. Ich miłość jednak jest tak silna, że decydują się na nieodwracalny krok, aby połączyć się na zawsze, zanim Leon wyruszy na front. Emilia jako pani Labudowa, wbrew woli rodziców, a przede wszystkim matki, przenosi się do domu Leona i przejmuje opiekę nad jego dziećmi. Dwójka młodszych szkrabów szybko obdarza kobietę zaufaniem i miłością, jednak najstarsza córka, nastoletnia Katarzyna, wciąż daje macosze do zrozumienia, że nie jest w ich domu mile widziana. Mieszkańcy wsi również są bardzo zdystansowani i często wyśmiewają się z "zachcianki" panienki z dworu. Jak potoczą się losy młodej kobiety? Czy Emilia poradzi sobie w domu młynarza, bez służby i wsparcia? Czy Leon zdoła wrócić z wojny? Czy państwo Żarnowieccy wybaczą córce mezalians?

Autorka wspaniale przedstawiła realia epoki i dopracowała tło społeczno-polityczne. Bohaterowie są wyraziści i realistyczni. Bardzo podobał mi się ludowy, kaszubski klimat powieści, a w tym rewelacyjnie przedstawione zachowanie mieszkańców wsi, w której przyszło mieszkać Emilii po ślubie, i ich przemiana. 

Przez tę historię po prostu się płynie, chłonąc kolejne wydarzenia, obserwując dylematy bohaterów i konsekwencje podejmowanych przez nich decyzji. Znajdziecie tu barwną opowieść o odwadze, stawianiu czoła przeciwnościom losu, radzeniu sobie ze stratą i zaczynaniu od nowa.   

Zdecydowanie polecam i już nie mogę doczekać się trzeciego tomu tego cyklu.


Za możliwość przeczytania książki i patronowania jej dziękuję 
Wydawnictwu Szara Godzina



czwartek, 9 lipca 2026

"Kantyk słowika" Andrzej H. Wojaczek - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Kantyk słowika"
Autor: Andrzej H. Wojaczek
Gatunek: powieść obyczajowa historyczna
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Żniwo Ognia, tom 3

Moja ocena: 6/6


"Kantyk słowika" to ostatni tom trylogii Żniwo Ognia autorstwa Andrzeja H. Wojaczka. Zarówno trzy części wspomnianego cyklu, jak i trzy wcześniejsze: Wrzeciono Boga, opowiadają losy Teofila Kłoska, którego poznajemy jako nastoletniego chłopaka, a w ostatnim tomie żegnamy się z nim, kiedy jego życie dobiega końca. Pierwszy tom drugiego cyklu to "Ciernie i osty", a drugi "Ostrze sierpa". Wszystkie trzy są spójną całością, prezentującą codzienność, w której przyszło żyć Teofilowi. 

Wraz z pierwszym rozdziałem finałowego tomu wkraczamy z Teofilem Kłoskiem w świat Polski Ludowej. Spełnia się jego największe marzenie. Wreszcie może zaznać spokojnego życia u boku ukochanej Klary. Po burzliwych wydarzeniach, które nie oszczędzały obojga, pracują teraz w jednym szpitalu, gdzie Teofil jest referentem inwentarzowym, a Klara pielęgniarką na oddziale położniczym. Nie ma jednak nudy w ich obecnym życiu. Zarówno Klara, jak i Teofil, żyją według jasno określonych moralnych zasad, które sami sobie wytyczyli. Momentami te zasady prowadzą ich w niebezpieczne rejony systemu, z którym podejmują nierówną walkę.  

Fabuła utkana została ze zwyczajnych zdarzeń, takich, które mogłyby przydarzyć się każdemu z nas, gdyby przyszło nam żyć w czasach Polski Ludowej. Autor niespiesznie opisuje świat Teofila Kłoska, w którym co rusz pojawia się ktoś, komu trzeba pomóc, z kim trzeba porozmawiać, ewentualnie przez kogo będą kłopoty, o które w PRL-u nie było wcale trudno. Przekonał się o tym między innymi Michał Tatarczyk, młody chłopak dopiero wchodzący w dorosłość, a już postrzegany przez system jako zagrożenie. Wraz z nim w systemowym bagnie wylądowała córka wysoko postawionego członka partii, Alicja, która na swoje nieszczęście pokochała niewłaściwego według jej ojca człowieka, a ich koleżanka Zosia pogubiła priorytety. Co wyniknęło z uporu młodych? Jak potoczyły się ich losy? Co ma wspólnego z tą sytuacją Teofil?

Bardzo ciekawy okazał się wątek pokazujący relację Kościoła z młodzieżą w czasach PRL-u. Postać księdza Papierskiego, charyzmatycznego wikarego, wywołuje sporo emocji. Jest to człowiek niezwykle surowy, stawiający grupie wchodzących w dorosłość ludzi ogromne wymagania. Mimo kar, które kaznodzieja nie raz stosuje wobec na przykład niepokornych według niego ministrantów, młode pokolenie lgnie do niego jak pszczoły do miodu, co niekoniecznie podoba się władzy.   

Autor postawił bohaterów powieści przed wieloma trudnymi próbami, a podjęte przez nich decyzje miały niejednokrotnie bolesne konsekwencje. Chociaż jest to głównie opis codziennego życia w szarej rzeczywistości Polski Ludowej, zapewniam Was, że nie ma nudy. Losy Teofila i jego bliskich dają do myślenia i skłaniają do analizowania ich moralnych dylematów. 

Koniecznie sięgnijcie po całą trylogię.   


Za możliwość patronowania i przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina


        

wtorek, 16 czerwca 2026

"Zanim wróci echo win" Marlena Wittstock - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Zanim wróci echo win"
Autor: Marlena Wittstock
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Na Pomorzu, tom 1

Moja ocena: 6/6

"Zanim wróci echo win" to pierwszy tom cyklu Na Pomorzu Marleny Wittstock, autorki trylogii Pewnego razu w Wolnym Mieście. Dla mnie to pierwsze spotkanie z piórem tej pisarki, ale już mogę stwierdzić po lekturze pierwszego tomu, że niezwykle udane.

Mamy rok tysiąc dziewięćset dwunasty. Życie trzech głównych bohaterek tej historii nieodwracalnie zmienia się, kiedy w przeddzień ślubu umiera Ignacy Dobrowolski, narzeczony pierwszej z nich, Antoniny Brzezińskiej. Nagła śmierć mężczyzny pogrąża Ninę w żałobie na znacznie dłużej, niż wymaga tego tradycja. Kobieta nie potrafi pogodzić się ze stratą, ale życie toczy się dalej, a majątek rodowy wymaga prowadzenia, na które nie potrafi się zdobyć ojciec Antoniny. Pan Brzeziński wycofuje się z życia po śmierci zmarłej w połogu żony i dopiero co narodzonego synka. Nina, jako starsza z córek, odkłada na bok swój ból i cierpienie, aby przejąć obowiązki ojca i wraz z zarządcą majątku, Sewerynem, robi wszystko, aby majątek nie poszedł na zmarnowanie. Jej młodsza siostra, Matylda, wprawdzie nie ma głowy do prowadzenia gospodarstwa, ale pomaga, jak potrafi i bardzo martwi się o Ninę. Jest dziewczyną pełną buntu wobec uległej roli przeznaczonej kobietom i nie wyobraża sobie, aby sama miała kiedykolwiek stać się żoną, co postrzega jako niewolę i ubezwłasnowolnienie. Poza tym ma przeczucie, że śmierć Ignacego nie była wypadkiem, jednak mimo prowadzonego prywatnego śledztwa wciąż brakuje jej dowodów na potwierdzenie tej teorii. Trzecia bohaterka to osobista pokojówka Niny, Rozalia, która dźwiga na swych barkach ciężar nieszczęśliwej miłości i skrywa tajemnice, które mogą zniszczyć życie wszystkich trzech kobiet.

Autorka świetnie przedstawiła tło społeczno-historyczne, dzięki któremu poznajemy nastroje panujące w tym trudnym przedwojennym czasie, kiedy Polska nie istniała na mapach, a bycie Polakiem stanowiło niemałe wyzwanie. Nasi bohaterowie (poza trzema kobietami w majątku przebywa sporo innych osób) mieszkają na terenie Prus Zachodnich i muszą podporządkować się panującym tam pruskim zasadom. Ich życie jednak wypełniają zawirowania nie tylko polityczne, ale także społeczne i rodzinne. Konsekwencje podejmowanych przez nich decyzji okażą się brzemienne w skutki i niejednokrotnie wpłyną na życie wielu osób.

Portrety trzech bohaterek są dopracowane i pozwalają szybko polubić zarówno siostry Brzezińskie, jak i Rozalię. Opis ich losów powoli odsłania przed czytelnikiem wydarzenia, które stają się motorem kolejnych zdarzeń i rzucają światło na powody podejmowanych przez nie decyzji. Życie trzech bohaterek wypełnia cały wachlarz emocji, dzięki którym stają nam się one bliskie. Niezłomna Nina, która nie pozwala sobie na słabość, choć w gruncie rzeczy jest wrażliwa i bardzo cierpi po stracie ukochanego. Matylda, która boi się, że jeśli obdarzy uczuciem jakiegoś mężczyznę, zostanie zmuszona, by wyjść za niego za mąż, a to będzie jak kajdany założone na jej potrzebę wolności i niezależności. I wreszcie Rozalia, która jako pokojówka nie ma prawie nic, oprócz dźwiganego w tajemnicy cierpienia, a najbardziej nas zaskoczy związaną z jej życiem tajemnicą.

Wbrew pozorom jest tu też sporo zabawnych scen i dowcipnych dialogów, a zatem równowaga między trudnymi tematami a humorystycznymi zdarzeniami została zachowana. Najbardziej chyba podobał mi się dialog między Matyldą a Michałem Dobrowolskim, kiedy mężczyzna ratował młodszą pannę Brzezińską z niezłej opresji ;-) 

Trzy kobiety, trzy ścieżki, a w tle wojna, dylematy, nieodwracalne zmiany i splatające się nici, tworzące sieć pełną lęku, samotności i poczucia straty. Czy Nina, Matylda i Rozalia zdołają przetrwać trudny czas zmian zachodzących w ich życiu i na świecie? Jak potoczą się ich losy i czy znajdzie się w nich miejsce na odrobinę radości i szczęścia? 

Zachęcam do lektury pierwszego tomu cyklu Na Pomorzu, a sama z niecierpliwością czekam na część drugą.        


Za możliwość przeczytania książki i patronowania jej dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina


niedziela, 15 marca 2026

"Ostrze sierpa" Andrzej H. Wojaczek - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Ostrze sierpa"
Autor: Andrzej H. Wojaczek
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Żniwo Ognia, tom 2

Moja ocena: 6/6 

Powieść "Ostrze sierpa" autorstwa Andrzeja H. Wojaczka to historyczna opowieść osadzona w realiach II wojny światowej, ukazująca dramat ludzi deportowanych w głąb Związku Radzieckiego. 

Głównym bohaterem jest Teofil Kłosek, który po wydarzeniach z tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku zostaje zmuszony do trudnej wędrówki przez łagry, stepy i obce, nieprzyjazne miejsca.

Autor skupia się przede wszystkim na doświadczeniu przetrwania w nieludzkich warunkach. Pokazuje codzienność zesłańców – głód, ciężką pracę i ciągłą niepewność jutra – ale jednocześnie podkreśla znaczenie solidarności i siły charakteru. Dzięki temu historia nie jest jedynie opisem cierpienia, lecz także opowieścią o walce o zachowanie godności. 

Dużą rolę odgrywa symbolika tytułu. „Sierp” można odczytać jako nawiązanie do systemu, który doprowadził do tragedii bohaterów, ale także jako znak narzędzia w rękach człowieka – mogącego zarówno niszczyć, jak i chronić. 

"Ostrze sierpa", drugi tom cyklu Żniwo ognia, to poruszająca powieść historyczna o losie jednostki w starciu z brutalną rzeczywistością wojny. Książka skłania do refleksji nad tym, jak w skrajnych sytuacjach ujawniają się prawdziwe cechy ludzkiego charakteru.

Podczas lektury odniosłam wrażenie, że druga część jest bardziej dynamiczna niż pierwsza. Wiele się dzieje, autor przygotował Teofilowi całe mnóstwo problemów i rzucił mu wiele kłód pod nogi. Obserwujemy mężczyznę w tej nierównej walce z wojenną codziennością przez dwa lata. Dwa lata udręki i cierpienia, ale także niezłomnej siły, która wciąż tli się delikatnym płomieniem. Krótkie chwile stabilizacji związane są ze spotkaniami z ludźmi, którzy pojawiają się na jego trudnej drodze. To dzięki tym ludzkim relacjom w nieludzkim świecie Kłosek idzie dalej, w kierunku przetrwania.

Jestem bardzo ciekawa finału tej poruszającej historii.

Za możliwość przeczytania książki i patronowania dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina



środa, 15 października 2025

"Ciernie i osty" Andrzej H. Wojaczek - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Ciernie i osty"
Autor: Andrzej H. Wojaczek
Gatunek: literatura historyczna
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Żniwo ognia, tom 1

Moja ocena: 6/6

Andrzej H. Wojaczek jest autorem bestselerowej trylogii Wrzeciono Boga, sagi opartej na prawdziwych losach śląskiej rodziny. Trzy tomy cyklu odsłaniają przed czytelnikiem kolejne lata życia Teofila Kłoska, który jest również głównym bohaterem pierwszego tomu nowej serii autora pt.: "Ciernie i osty".

Na początku Teofil nam się przedstawia. Aktualnie jest mężem Klary, ma prawie trzydzieści siedem lat i mieszka w Miasteczku, a pochodzi z Brzozowa, wsi na Górnym Śląsku. Ponieważ jego marzeniem od dziecka było zostać żołnierzem, mobilizację w przededniu wojny przyjął jako oczywistość i ruszył wraz z innymi powołanymi do miejsca przeznaczenia. Od chwili otrzymania przez niego munduru uczestniczymy w niełatwej codzienności Teofila Kłoska.

Książka podzielona jest na dwie części: Konie i świnie oraz Orły i lwy. W pierwszej Teofil wędruje przez Polskę, uczestnicząc w wielu zdarzeniach i podejmując różne decyzje, a w drugiej mężczyzna osiada we Lwowie, gdzie pracuje i znów może dzielić życie z żoną. Od pierwszych stron tej historii czytelnik dosłownie wsiąka w świat zwykłego człowieka, którym jest Teofil. Nie ma tu martyrologii, heroizmu czy patosu. Jest za to mężczyzna, podobny do innych, szary człowiek, któremu towarzyszymy w kolejnych dniach, tygodniach i miesiącach wojny, obserwując jak rozwiązuje napotykane problemy.

Postać Teofila jest złożona i dopracowana, szczególnie, jeśli ktoś czytał poprzednią serię traktującą o jego losach. Wtedy towarzyszy mu od chwili, gdy jako trzynastoletni chłopiec był bohaterem "Kłosów". To szmat czasu, biorąc pod uwagę, że teraz jest prawie czterdziestoletnim mężczyzną, pełnym empatii i chęci pomocy innym. Jak stwierdziła jego żona, całe życie pomagał i wspierał potrzebujących, nawet w obliczu niebezpieczeństwa.     

Dynamikę w tej powieści wyznacza tempo wędrówki Teofila, który jako żołnierz wojska polskiego musi odnaleźć się w wojennym chaosie, a następnie jego życie we Lwowie. Nie liczcie zatem na szybkie i niespodziewane zwroty akcji, bo ich tutaj nie ma. Ramy czasowe tej historii obejmują mniej więcej rok wojennej zawieruchy.

Nie jest to opowieść z happy endem. I nie jest to też cukierkowa bajka wojenna, jakich ostatnio pojawiło się wiele na rynku wydawniczym. To po prostu życie. Jeśli zdecydujecie się na tę lekturę, spodziewajcie się zwykłego człowieka, który w obliczu okropieństw wojny pozostał sobą.


Za możliwość patronowania książce dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina




czwartek, 25 września 2025

"Trzykrotki. Apetyt na życie" Katarzyna Kielecka - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Trzykrotki. Apetyt na życie"
Autor: Katarzyna Kielecka
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Trzykrotki, tom 3

Moja ocena: 6/6

"Apetyt na życie" to tytuł trzeciego tomu przygód Trzykrotek, przyjaciółek, które od czasów licealnych wspierają się w najbardziej szalonych akcjach. Tym razem nie było inaczej, jak można się spodziewać po twórczości Katarzyny Kieleckiej. Nudy nie ma, za to są iskrzące dowcipem dialogi i całe mnóstwo zabawnych sytuacji.

Kamilla, Kasiula i Aleksandra poświęcają cały swój czas opiece nad wnuczętami. Wprawdzie maluchy więzami krwi połączone są tylko z Katarzyną i Kamillą, jednak żadna z trzech sześćdziesiątek nie wyobraża sobie, żeby miały się opiekować szkrabami w okrojonym składzie. Walczą zatem we trzy, jak trzej muszkieterowie, a właściwie trzy muszkieterki, ignorując własne potrzeby, szwankujące zdrowie i odkładając pasje na bliżej nieokreślone później. Trójka dwuipółlatków daje im nieźle popalić, a rodzice dzieciaków z radością poddają się wirowi życia. Są jeszcze wprawdzie dziadkowie, czyli mężowie Katarzyny i Kamilli, jednak nie angażują się w opiekę na tyle, aby przyjaciółki miały szansę chociaż od czasu do czasu odsapnąć. Czy ktoś zorientuje się, że coś w tym układzie szwankuje? Czy superbabcie wytrzymają presję do czasu, aż maluchy dorosną do tego, by pójść do żłobka? 

Kiedy pewnego dnia los zsyła naszym bohaterkom szansę na oderwanie się od codzienności, postanawiają wykorzystać okazję i zrobić coś dla siebie. Wybierają się na potańcówkę dla seniorów, jednak nikt nie ma pojęcia, jak wiele ten wypad zmieni w ich dotychczasowym życiu.    

Tym razem Katarzyna Kielecka wysyła swoich bohaterów na wycieczkę do pięknej Andaluzji. W wyjeździe biorą udział seniorzy, ale szybko okazuje się, że plan pobytu jest niezwykle wymagający. Jednak Trzykrotki biorą byka za rogi i zamierzają zrobić wszystko, aby świetnie się bawić. W końcu marzyły o odpoczynku od bąbelków w pięknych okolicznościach przyrody. Każdy dzień jest pełen niespodzianek. Mateusz Paliwoda wkurza przewodnika swoimi historycznymi opowieściami, za którymi przepadają inne uczestniczki wycieczki, Kamillę ogarnia furia zazdrości na sam widok dawnej koleżanki, Mirelli, która ewidentnie po raz kolejny zagięła parol na jej męża, Radzia, a z hotelowego balkonu Trzykrotek można oglądać niecodzienne przedstawienia... 

Co jeszcze się wydarzy, zanim nasza ekipa wróci do Polski? Nie macie zielonego pojęcia i nawet nie bylibyście w stanie tego wymyślić. Ja nie wymyśliłam, dlatego z zapartym tchem i niepohamowanym chichotem śledziłam koleje losów uczestników wycieczki. Koniecznie zróbcie to samo, bo obok tej książki nie można przejść obojętnie! 

 

Za możliwość patronowania powieści dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina


piątek, 30 maja 2025

"Niewidzialna dziewczyna" Katarzyna Kielecka - recenzja


Tytuł: "Niewidzialna dziewczyna"
Autor: Katarzyna Kielecka
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 312 
Wydawnictwo: Szara Godzina

Moja ocena: 6/6

Trzynastoletnia Ofelia to niezłe ziółko. Wycofana i zaniedbana, nie sprawia dobrego wrażenia. Czy jednak tylko na wrażeniach powinniśmy się opierać, chcąc kogoś poznać? Może jednak warto czasem poświęcić chwilę czy dwie, aby zobaczyć, jak wygląda czyjś świat i co ukształtowało tego konkretnego człowieka. Na drugi rzut oka Ofelia jest dzieckiem, które po prostu nie ma farta. Jej życie wypełniają niepowodzenia, rozczarowania, poniżanie i wyśmiewanie. Wciąż ucieka, kradnie, kryje się pod kapturem za dużej bluzy, a mimo to marzy o tym, żeby spotkało ją wreszcie coś dobrego.

Felka jest wyjątkowa. Z jednej strony boi się o siebie i o jutro, a z drugiej nie zamierza się poddawać i walczy o swoje. Jak trzcina, smagana wiatrem gnie się i szarpie, ale złamać się jej nie da. Niejeden by odpuścił, stoczył się na dno, ale nie ta dziewczyna. Odtrącana i lekceważona, zdaje się być niewidzialna dla otoczenia, aż pewnego dnia dowiaduje się o tym, że ma... starszą siostrę. Ta wiadomość sprawia, że w jej wyobraźni pojawia się nikłe światełko w tunelu, bo przecież kto, jak nie dorosła siostra, pomoże jej stanąć na nogi i zacząć normalne, beztroskie życie nastolatki? Życie, w którym trzynastolatka nie musi myśleć o tym, jak zdobyć jedzenie, gdzie się umyć czy co założyć, żeby nie zmarznąć. Marzenie... Czy jednak to realne, aby obca, młoda kobieta zechciała wziąć sobie na głowę taki kłopot? Ofelia, pełna nadziei, postanawia napisać do nieznanej siostry list, który ma przekonać ją do dziewczyny i połączyć je w prawdziwą rodzinę. Co wyniknie z działań Felki? Czy odnajdzie siostrę? Czy uda im się nawiązać nić porozumienia?      

Kasia Kielecka nie ucieka od trudnych tematów, a wręcz bierze byka za rogi i opisuje prawdziwe życie, z wszystkimi jego urokami. Jej bohaterowie nie są cukierkowymi lalkami, które mają idealne mieszkania, cudowne rodziny i żyją długo i szczęśliwie. Kasia tworzy postacie złożone, pełne wszelakich emocji, wyraziste i trudne do zapomnienia. Codzienność w jej książkach wypełnia sinusoida zdarzeń i decyzji, podejmowanych przez bohaterów, z których wynikają przeróżne konsekwencje. 

"Niewidzialna dziewczyna" to opowieść o pielęgnowaniu nadziei nawet w najciemniejszym momencie życia. I nawet jeśli bilans wypada kiepsko, zawsze warto wierzyć w to, że w końcu zza burzowych chmur wyjdzie słońce.

Ani się obejrzycie, jak wkręcicie się w świat Ofelii, która została potwornie oszukana przez los. Sprawdźcie koniecznie, jak zagrała mu na nosie. Felka nie da sobie w kaszę dmuchać!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina


poniedziałek, 28 kwietnia 2025

"Powrót do Nałęczowa" Wiesława Bancarzewska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Powrót do Nałęczowa"
Autor: Wiesława Bancarzewska
Gatunek: powieść obyczajowo-historyczna
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Powrót do Nałęczowa, tom1

Moja ocena: 6/6

Co byście zrobili, gdyby pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, w Waszej łazience otworzył się portal do podróży w czasie? Skorzystalibyście z okazji, aby zobaczyć świat sprzed lat albo dajmy na to odwiedzić rodzinę? Taki właśnie dylemat miała bohaterka powieści Wiesławy Bancarzewskiej, Anna. Jaką podjęła decyzję i co z tego wyniknęło?

Codzienność Anki Duszkowskiej jest bardzo, bardzo nowoczesna. Nie mieszka z partnerem, Bartkiem, ale spotykają się co jakiś czas, na luzie i bez większych zobowiązań. Ma dobrą pracę, która zapewnia jej stabilizację finansową. Ma dostęp do wszystkich technologicznych nowinek, może śledzić na bieżąco wiadomości z kraju i ze świata w telewizji i Internecie. Czego chcieć więcej? Kiedy pewnego dnia zupełnie przypadkowo przenosi się z własnej łazienki do Nałęczowa lat trzydziestych, jej dotychczasowe życie wywija fikołka. Po pierwsze dlatego, że nagle trafia do świata sprzed prawie stu lat, a po drugie przeżywa niezły szok, kiedy orientuje się, że dzięki temu może spotkać... członków swojej rodziny, a dokładniej ukochaną Babcię i jej córki, a wśród nich swoją mamę.   

Najbardziej chyba wciągnęło mnie obserwowanie poczynań Anki, kiedy przyszło jej wtopić się w tłum w Nałęczowie z tysiąc dziewięćset trzydziestego drugiego roku. W jaki sposób pracowała nad tym, żeby nie wypaść jak kosmitka wśród nałęczowskich mieszkańców. Iskrzące się humorem narracje nadawały tej opowieści kolorytu. Sytuacje, które Anka napotykała przy okazji kolejnych wizyt, pozwalały poznać nie tylko ją, ale również innych bohaterów, w tym członkinie rodziny Anki, a także niezwykle wyniosłą śmietankę towarzyską z pobliskiego hotelu. To była naprawdę świetna zabawa, towarzyszyć Ance każdego dnia w Nałęczowie. 

Fantastyczne było obserwowanie, jak Anna powoli poznaje swoje ciotki i własną mamę z czasów, kiedy były dziewczynkami. I jak serce rwie jej się do ukochanej Babci, której przecież nie mogła zdradzić, kim tak naprawdę jest. Dla pani Zofii i jej córek na zawsze pozostała letniczką z fanaberią mieszkania pod strzechą. 

Nie obyło się również bez wątku romansowego i chociaż zawsze piszę szczerze, że nie lubię i nie sięgam po romanse, to tutaj ten wątek jest tak humorystyczny, że samą przyjemnością było czytać o pannie Annie i panu Aleksandrze. Jak skończy się ich znajomość? Nie powiem! :D      

Pomysł na fabułę natychmiast skojarzył mi się z powieścią młodzieżową Ewy Nowackiej "Małgosia contra Małgosia". Tam wprawdzie zamieniały się dwie nastolatki, z których jedna mieszkała we współczesności, a druga w Polsce szlacheckiej, ale pomysł bardzo podobny i również przyjemnie się czyta.   

Sięgnijcie koniecznie, jeśli jeszcze nie mieliście okazji. Gwarantuję Wam, że to będzie bardzo mile spędzony czas. 

Dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina za możliwość patronowania powieści


wtorek, 18 marca 2025

"Chłop i szlachcianka. Opowieść o miłości niepojętej" Wiesława Bancarzewska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Chłop i szlachcianka. Opowieść o miłości niepojętej" 
Autor: Wiesława Bancarzewska
Gatunek: literatura obyczajowa z wątkiem romansowym
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Szara Godzina

Moja ocena: 6/6

Wera Jazłowska nie ma widoków na zamążpójście. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie żyła w osiemnastowiecznej wsi, gdzie dziewczyna w jej wieku to już stara panna. Jeśli do tego dodamy kompletnie niekobiecą kanciastość, hardość i zawziętość, trudno się dziwić, że kandydatów do ręki Wery po prostu nie ma. Wszak każdy mężczyzna pragnie mieć żonę delikatną, ułożoną i będącą jego ozdobą, a nie niezależną i upartą kulę u nogi.

Kiedy pewnego dnia szlachcianka zostaje napadnięta przez bandę zbójów, którym ucieka i ledwie żywa dociera do jakiejś wsi, od śmierci ratuje ją chłopska rodzina. To pierwsze zetknięcie Wery z prawdziwym życiem, z codziennością pańszczyźnianych chłopów jest dla niej szokiem. W chłopskiej chacie dziewczyna dochodzi do siebie i udaje jej się wrócić do rodzinnego domu. Niestety ludzkie języki są bezlitosne. W okolicy natychmiast pojawiają się plotki godzące w cześć panny Jazłowskiej. Ojciec podejmuje decyzję o odesłaniu córki do niewielkiego majątku we wsi Naprawka. Wera od razu zaczyna interesować się folwarkiem i uczy się wszystkiego, co potrzebne, aby móc nim jak najlepiej zarządzać. Po pewnym czasie nad pobliskim jeziorem poznaje Marcina. Miejsce to jest odludne, więc młodzi zaczynają się bez przeszkód spotykać. Gdyby jednak ludność zwiedziała się, że szlachcianka przestaje z chłopem, ród Jazłowskich byłby skompromitowany, a Marcin prawdopodobnie zapłaciłby za to uczucie życiem. Cóż jednak zrobić, kiedy serce nie sługa? 

Chociaż "Chłop i szlachcianka" to opowieść o zakazanej miłości, nie jest to typowy romans. Autorka wplotła w treść mnóstwo interesujących informacji o życiu pańszczyźnianych chłopów i szlachty w Polsce na początku osiemnastego wieku. Czytając, miałam chwilami wrażenie, że mieszkam z nimi. 

W powieści wymalowany został portret różnych warstw społecznych, ich życie, troski i radości, a także trud pracy na pańskich polach i bezwzględność, z jaką traktowali chłopów rządcy i panowie. Zaskoczyło mnie to, jak niewiele było potrzeba, aby chłop stracił zdrowie, albo nawet zapłacił życiem za jakieś przewinienie.

Jeśli lubicie powieści obyczajowo-historyczne, zdecydowanie polecam Wam tę historię. Warto poznać losy Wery i Marcina, którym przyszło żyć w czasach, które nie pochwalały takiej miłości, jaka połączyła tych dwoje.

Za możliwość objęcia patronatem powieści dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina



wtorek, 24 września 2024

"Obca kobieta" Katarzyna Kielecka - recenzja


Tytuł: "Obca kobieta"
Autor: Katarzyna Kielecka
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Szara Godzina

Moja ocena: 6/6

"Obca kobieta" to tytuł najnowszej powieści Katarzyny Kieleckiej. Klimatyczna okładka zapowiada pełną emocji fabułę, jak to bywa u Kasi. Wątków zawsze jest sporo, a wszystkie przemyślane i dopracowane. Przyjemność z lektury gwarantowana.

Marta to dziewiętnastolatka, która do niedawna żyła ze świadomością, że jest kochana przez bliskich. Tymczasem zupełnie niespodziewanie jej świat zamienia się w gruzy. Praktycznie z dnia na dzień poczucie bezpieczeństwa Marty trafia szlag, a dziewczyna, zraniona do żywego między innymi przez ojca, który wybrał nową narzeczoną i ich nienarodzone jeszcze dziecko, pakuje się i ucieka z domu. Zawodzą ją również matka i kumpel, w którym Marta zaczęła nieśmiało dostrzegać kogoś więcej. Co robić? Jak poradzić sobie z takim kalibrem emocjonalnym? Ucieczka wydała się Marcie jedynym rozwiązaniem, ale czy dobrym? 

Kiedy do przedziału w pociągu do Gdańska, w którym wykupiła miejsce Marta, dosiadła się nauczycielka, Jagoda, która uczyła ją kiedyś w podstawówce, dziewczyna początkowo nie była zachwycona. Nie miała nastroju na towarzystwo, a tu trafiła jej się akurat belferka. Z czasem okazało się jednak, że niespodziewana wspólna podróż to nie był taki zły pomysł. 

Zarówno Marta, jak i Jagoda, mają do przepracowania sporo trudnych wspomnień i traum. Czy pomogą sobie wzajemnie? Jakie sekrety sprzed lat ujrzą światło dzienne? Czyja historia okaże się bardziej skomplikowana i czy kobiety znajdą wspólny mianownik? Z każdym kolejnym rozdziałem mnożą się pytania, a odpowiedzi czekają na cierpliwych w książce.

Powieść została podzielona na dwa tory czasowe. Obserwujemy Martę i Jagodę tu i teraz, a także wkraczamy do przeszłości nauczycielki. Kolejne rozdziały odkrywają dramat Jagody, który Marcie zaczyna idealnie pasować do pewnej układanki. Czy dwie kobiety mogą mieć jakieś powiązania, o których nie wiedzą?

Kasia Kielecka po mistrzowsku potrafi grać na emocjach. Ani się człowiek obejrzy, a już gna na łeb na szyję, nie tylko przyglądając się kolejnym wydarzeniom w powieści, ale wręcz w nich uczestnicząc. Z zapartym tchem śledziłam drogę obu kobiet do rozwiązania zagadek z przeszłości każdej z nich.

Zdecydowanie sięgnijcie, a gwarantuję, że nie będziecie mogli odłożyć tej powieści. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina

środa, 11 września 2024

"Gniazdo sierot" Ewelina Miśkiewicz - recenzja [PREMIEROWA]

Tytuł: "Gniazdo sierot"
Autor: Ewelina Miśkiewicz
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkiem historycznym
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Szara Godzina

Moja ocena: 6/6

"Gniazdo sierot" to wyjątkowa powieść, traktująca o prawdziwym miejscu. Tytułowe Gniazdo Sierot znajdowało się w Turkowicach i nosiło oficjalną nazwę Zakładu Wychowawczego dla Dzieci Wojennych. Tam siostry ze zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej opiekowały się osieroconymi dziećmi. Zakład powstał niedługo po zakończeniu I wojny  światowej, ale wybuch II wojny znacznie pogorszył sytuację tego miejsca i jego mieszkańców. Siostry robiły jednak co w ich mocy, aby zapewnić dzieciom bezpieczeństwo, dach nad głową i pełne brzuszki.

Jedną z bohaterek tej historii jest Małgorzata, która zastępuje siostrę Tamarę w opiece nad ich babcią. Tamara ma do załatwienia trudną sprawę, która wymaga od niej wyjazdu poza granice kraju. Gosia postanawia zająć się przez ten czas babcią, ale nie wie, ile emocji wyzwoli w niej ta decyzja i czego dowie się od starszej pani o jej przeszłości. Wspomnienia, które popłyną z ust babci, sięgają lat II wojny światowej i odkrywają rodzinne tajemnice. Gosia od dawna nie czuła się pewnie w swojej rodzinie, nie czuła się kochana. Co stanie się, kiedy pozna rodzinne sekrety? Czy traumy przodków mogą mieć wpływ na ich dzieci i wnuki?

Fabuła podzielona została na dwa tory czasowe. Ten współczesny to historia Małgosi i jej rodziny, natomiast drugi to czas wojny, Wołyń, gdzie śledzimy losy chłopca z polsko-ukraińskiej rodziny, Jaśka, którego rodzice decydują się wysłać z wioski ogarniętej pożogą do domu dla sierot w Turkowicach. Czy chłopak dotrze na miejsce bezpiecznie? Co będzie się z nim działo w nowym miejscu zamieszkania w tych trudnych czasach? I w jaki sposób łączą się te dwa tory czasowe?    

"Gniazdo sierot" to powieść, która udowadnia, że nawet w strasznych czasach wojny istniały takie emocje, jak miłość, nadzieja, bliskość czy przebaczenie. Duże wrażenie wywarła na mnie postać siostry Longiny. Była to niesamowicie odważna kobieta, której zadanie polegało między innymi na zapewnieniu pożywienia wychowankom. Wbrew pozorom tak prozaiczna czynność mogła skończyć się w czasie wojny nawet śmiercią.      

Ewelina Miśkiewicz napisała już dziewięć książek. Pisarka lubi bawić się gatunkami literackimi, dzięki czemu czytelnicy mogą poznać jej pióro z różnych perspektyw. Po lekturze thrillera psychologicznego "Tam, gdzie pada cień", liczyłam na dobrą lekturę i nie zawiodłam się. 

Jeśli interesują Was wojenne klimaty i historie na podstawie prawdziwych wydarzeń, ta książka będzie dla Was idealna. Zdecydowanie polecam!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina



sobota, 31 sierpnia 2024

"Dworek" Agnieszka Panasiuk - recenzja


Tytuł: "Dworek"
Autor: Agnieszka Panasiuk
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 248
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Sekrety Białej, tom 4

Moja ocena: 4/6 

"Dworek" z serii Sekrety Białej autorstwa Agnieszki Panasiuk to czwarty i zarazem ostatni tom cyklu, którego akcja rozgrywa się na terenie i w okolicach Białej Podlaskiej. Każdy tom to perypetie jednej z czterech przyjaciółek, a w części czwartej poznajemy bliżej bibliotekarkę Annę Klonowicz. 

Kobieta bardzo kocha swoją pracę i jest pasjonatką kultury i historii Południowego Podlasia. W swoim bibliotecznym dziale ma wiele skarbów związanych z tym obszernym tematem. Kiedy pewnego dnia przypadkowo natrafia na nieznaną sobie dotąd gazetkę sprzed lat, rozpoczyna jej profesjonalną analizę. Gazetka z tysiąc dziewięćset dziewiętnastego roku wydawana była przez tajemniczą Norę. Autorka tekstu z gazetki musiała być bardzo aktywną i pełną pasji kobietą. W swoich tekstach pisała dużo o walce o wolność i utrzymaniu dopiero co odzyskanej niepodległości. Budujący się nowy świat był dla niej tak ważny, że nie mogła siedzieć bezczynnie i zajmować się robótkami czy grą na fortepianie. Walczyła piórem, zagrzewając innych do odbudowywania Polski po latach niewoli.

Chociaż przełożona Anny nie rozumie jej pasji i podejmuje decyzje, które podcinają kobiecie skrzydła, bibliotekarka nie poddaje się. Z uporem analizuje kolejne znalezione gazetki, w których Nora snuje polityczno-patriotyczne rozważania i opowiada czytelnikom o swojej współczesności z kolejnych lat życia. Jednocześnie Klonowicz dąży do spełnienia największego marzenia, które wypełnia jej myśli.

Marzenie o wyjątkowym miejscu, które gromadziłoby podlaskie tradycje i zwyczaje musi dzielić miejsce w sercu Anny z pewnym uczuciem, które nie pozwala jej o sobie zapomnieć. Czy porywy serca wygrają z rozsądkiem? Kim była tajemnicza Nora? Czy Łukasz przekona Annę do siebie? Czy bibliotekarce uda się spełnić marzenie o pewnym dworku?  

Jeśli lubicie historie o zwykłych ludziach, takich jak my, jak nasi sąsiedzi, to ta seria będzie dla Was idealna. Cztery przyjaciółki, cztery opowieści, cztery miejsca, które łączy Biała Podlaska. Jak na mój gust, akcja jest dość powolna, a wypełnione wydarzeniami z przeszłości artykuły z gazetek Nory zajmują sporo miejsca, ale jest to ciekawa lektura w sam raz na relaksujący wieczór. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina

niedziela, 16 czerwca 2024

"W drogę, Trzykrotki" Katarzyna Kielecka - recenzja [PREMIEROWA]


Tytuł: "W drogę, Trzykrotki!"
Autor: Katarzyna Kielecka
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Trzykrotki, tom 2

Moja ocena: 6/6

Szalone Trzykrotki powracają! Drugi tom przygód zwariowanych przyjaciółek, Aleksandry, Kamilli i Katarzyny, jest jeszcze bardziej naszpikowany niesamowitymi zdarzeniami, które przytrafiają się kobietom właściwie codziennie. Jakim cudem jeszcze się nie pozabijały? Otóż... śmiem twierdzić, że to dzięki absolutnie najprawdziwszej przyjaźni w czystej postaci, która je łączy.

Akcja drugiej części rozgrywa się trzy lata po pierwszej. Trzykrotki nabrały ochoty na kolejny wyjazd kamperem, ale tym razem z połówkami. Panowie nie są szczęśliwi z tego powodu, ale ostatecznie pomysł zostaje przyjęty i rozpoczynają się przygotowania do wycieczki życia. Kiedy wszystko układa się za dobrze, wiadomo, że coś za chwilę strzeli. Tym razem strzeliło z hukiem, a w poświacie fajerwerków na scenę wkroczył... mały demon Odorek i zamordował piękny plan wycieczkowy dziadków Paliwodów oraz ich przyjaciół. Męska część wyprawy nie zmartwiła się nagłymi zmianami, albowiem na horyzoncie pojawiła się taka opcja, która zarówno Mateusza, jak i Iwa wprowadziła w stan euforii, natomiast ich połowice zmontowały całkiem nowy skład i mimo wszystko wyruszyły w drogę. Co wyniknęło z wycieczki trzech emerytek, jednej młódki i niespełna trzylatka? Mogłabym stwierdzić, że tego nie da się opisać słowami, jednak Autorce zdecydowanie się udało. 

Jest w tej opowieści moc i energia, bohaterki zaliczają przeróżne wtopy, z których wychodzą zazwyczaj obronną ręką, ewentualnie biorą na klatę to, co przynosi los. Można im pozazdrościć optymizmu i umiejętności trzymania się razem mimo chwilowych zawirowań i fochów różnego formatu.  

Przy okazji wędrówki z żeńsko-dziecięcą ekipą zwiedzamy piękne miejsca na ich trasie, a w przypadku wątku męskiego - poznajemy losy historycznych postaci, o których raczej nie usłyszy się w szkole na lekcji. Styl opowieści przypominał mi bardzo ten preferowany przez Wojtka Drewniaka w serii "Historia bez Cenzury". Z przyjemnością uczyłabym się historii opowiadanej w takim luźnym klimacie.          

Zdecydowanie polecam Wam tę powieść, choć jeśli nie czytaliście pierwszego tomu, to radzę zacząć od niego. Uśmiejecie się, może podniesie Wam się momentami ciśnienie, gwarantuję również odrobinę sensacji, a jakże. Dowiecie się, kim jest mały demon i jakim cudem znalazł się w ekipie kampera, a także jaką rolę odegrała w tej historii Elżunia Bośniaczka. Naprawdę warto sięgnąć!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Szara Godzina


niedziela, 19 maja 2024

"Chata" Agnieszka Panasiuk - recenzja


Tytuł: "Chata"
Autor: Agnieszka Panasiuk
Gatunek: powieść historyczno-obyczajowa
Liczba stron: 272 
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Sekrety Białej, tom 3

Moja ocena: 5/6 

"Chata" to trzeci tom cyklu Sekrety Białej autorstwa Agnieszki Panasiuk. Jest to seria historyczno-obyczajowa, której bohaterkami są cztery przyjaciółki: Dorota, Zuzanna, Marysia i Anka. Każdy tom przybliża czytelnikowi jedną z nich. Po bliższym poznaniu Doroty w tomie rozpoczynającym serię oraz Marii w tomie drugim przyszedł czas na to, by na pierwszy plan wysunęła się Zuzanna. 

Zuzanna Garlicka jest wziętą architektką i pracuje w renomowanej firmie projektowej, dzięki której może prowadzić beztroskie życie w stolicy. Wszystko diametralnie się zmienia, kiedy szef żąda od niej podpisu pod projektem zagrażającym bezpieczeństwu. Zuza odmawia, przez co czeka ją przymusowy urlop w rodzinnej Białej Podlaskiej. Kiedy powiadamia o tym ojca, mężczyzna dzieli się z córką radością z możliwości wyjazdu do Ziemi Świętej i Grecji z chórem, w którym śpiewa. Wyjazd pokrywa się jednak z nie lada zadaniem. Trzeba przenieść chatę babki Walerki z terenu należącego do PKP na działkę, którą ojciec specjalnie wydzierżawił do tego celu w niedalekim Kopytowie. Przed Zuzanną sporo pracy. Kobieta musi skrupulatnie zaplanować każdy krok rozbiórki i przewożenia chaty w elementach, a następnie złożenie jej na miejscu. Galicka niby wszystko ma pod kontrolą, jednak jej równowagę emocjonalną zaburza obecność mężczyzny, którego miało tam nie być. Tomasz Kondracki zawrócił w głowie Zuzannie już jakiś czas temu, jednak kobieta samodzielna i samowystarczalna nie może przecież opierać się na sentymentach i jakichś dziwnych uczuciach. Ewentualnie Zuza może się zgodzić na pomoc jego firmy w przeniesieniu chaty, co też czyni. Współpraca tych dwojga naznaczona jest jednak sporymi emocjami, nie do końca pozytywnymi... Nie przymierzając, jak żuraw i czapla. Co wyniknie z przyjazdu Zuzanny do Białej? Jakie tajemnice skrywa stara chata babki Walerki? Kim jest Wikcia i jak to możliwe, że odwiedza Zuzkę? Czy Garlicka dopuści do głosu uczucie, które do tej pory uważała za całkowicie zbędne i dla niej niedostępne?

Spokojna akcja powieści sprawiła, że bez pośpiechu dołączyłam do bohaterów poznanych w poprzednich tomach cyklu. Miło było wrócić na ulice Białej, gdzie rozgrywają się opisywane wydarzenia. Element napięcia dodawała tytułowa chata, skrywająca tajemnice z okresu pierwszej wojny światowej.

Tym razem nieszczególnie polubiłam Zuzannę. Jej permanentne kpiące lub drwiące wypowiedzi były irytujące i na dłuższą metę męczące. Rozumiem, że taki był zamysł autorki, aby widać było przemianę kobiety, jednak momentami to jej zachowanie sprawiało, że czułam niechęć do głównej bohaterki i dziwiłam się Tomkowi, że mimo tych fochów on wciąż próbuje dotrzeć do Garlickiej.

Autorka przy okazji opisywania perypetii czterech przyjaciółek przemyciła w fabule sporo informacji historycznych, które poznajemy z ust tajemniczej Wikci. Z dużym zainteresowaniem czytałam na przykład o bieżeństwie, o którym nie miałam do tej pory pojęcia. 

Jeśli lubicie płynne połączenie czasów historycznych i wydarzeń współczesnych, polecam całą serię, z której dowiecie się wielu mało znanych faktów sprzed lat. Teraz pozostaje mi czekać na czwarty i zapewne ostatni tom serii, gdzie główną bohaterką będzie Anna.   


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Szara Godzina


sobota, 21 października 2023

"Leśniczówka. Sekrety Białej" Agnieszka Panasiuk - recenzja


Tytuł: "Leśniczówka"
Autor: Agnieszka Panasiuk
Gatunek: powieść obyczajowa z historycznym tłem
Liczba stron: 264
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Sekrety Białej, tom 2

Moja ocena: 4/6

"Leśniczówka" to drugi, po "Kamienicy", tom serii Sekrety Białej, w której poznać można losy czterech przyjaciółek. Tym razem autorka opowiedziała historię drugiej z kobiet, Marii.

Kiedy Marysia dowiaduje się, że otrzymała spadek po zmarłej babce, nie spodziewa się nawet, jak bardzo zmieni się jej życie. Do tej pory kręciło się ono wokół chorowitego synka i fatalnych wspomnień z własnego dzieciństwa, kiedy przebywała pod opieką ciotki, siostry zmarłej matki. Kobieta przysposobiła dziewczynkę, siłą zabierając ją od kochającej babci, aby móc pobierać należącą się dziecku zapomogę. Koszmar dzieciństwa wpłynął negatywnie na Marię i jej sposób postrzegania samej siebie. Wycofana, nieśmiała i kompletnie pozbawiona poczucia własnej wartości, wyrastała w przekonaniu, że jej matka była panną z dzieckiem, co kiedyś dla wielu osób było nie do pomyślenia. W dodatku ciotka wzmacniała w niej to negatywne postrzeganie siebie poprzez ciągłe wyzwiska i wyśmiewanie. Wśród złych doświadczeń już w czasie studiów pojawiła się również nieszczęśliwa miłość, po której został jej ukochany synek. Jako samotna matka musiała stawić czoła wielu trudnościom, więc informację o spadku początkowo potraktowała jako kolejny problem, niepewna co przyniesie jej i Gabrysiowi przyszłość. Podczas wizyty w leśniczówce, którą odziedziczyła, kobieta znajduje tajemniczy pamiętnik nieznanej sobie Iny Wąsowiczówny, łączniczki AK. To z jej zapisków dowiadujemy się, jak wyglądała wojenna rzeczywistość na tych terenach. Maria wciąga się w lekturę, ciekawa powodu, dla którego ten zeszyt znalazł się w domu jej babci.

Od momentu znalezienia przez Marysię pamiętnika akcja powieści rozgrywa się dwutorowo. Obserwujemy zmagania bohaterki z szarą rzeczywistością, chorobą synka, spadkiem, przeprowadzką do Białej, nową pracą, huśtawką uczuć, a także cofamy się do tysiąc dziewięćset czterdziestego trzeciego roku, w którym poznajemy Inę. Od tej chwili Maria co jakiś czas zagląda do pamiętnika, by poznać losy młodej łączniczki. 

Okazuje się, że sekrety, które próbuje zgłębić Maria, dotyczą bezpośrednio jej rodziny. Nie wszystko jest takie, jak przedstawiła to kiedyś jej ciotka. Kobieta zataiła wiele informacji z czystej złośliwości i niechęci do siostrzenicy. Marysia powoli odkrywa kolejne elementy układanki, w czym pomaga jej ktoś, kogo na swojej drodze nie spodziewała się spotkać. Jakie tajemnice odkryje druga z przyjaciółek? Jak zmieni się przez to jej życie? 

Autorka wplotła w losy Iny kilka prawdziwych wojennych wydarzeń. Tło historyczne płynnie łączy się ze społecznym, tworząc klimat tamtych czasów. Według mnie akcja toczy się bardzo powoli, co momentami mi przeszkadzało. Może to kwestia tego, iż w dużej części powieści czytamy czyjś pamiętnik, pełen opisów różnych zdarzeń, za to bez dialogów i rozmów, które zazwyczaj dodają tekstom dynamiki.

"Leśniczówka" to książka o tym, jak doświadczenia z dzieciństwa wpływają na nasze dorosłe życie, a przy okazji o tym jaki wpływ mogą mieć ludzie na siebie wzajemnie, czy to powiązani więzami krwi, czy to tacy, którzy sąsiadując ze sobą tak naprawdę w ogóle się nie znają. I jak trudno jest czasami zrozumieć samego siebie i emocje, które w nas drzemią.

Główną bohaterką kolejnego tomu serii będzie Zuzanna. Ciekawe, co autorka wymyśli dla trzeciej przyjaciółki.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina


środa, 18 października 2023

"Echo" Katarzyna Kielecka - recenzja


Tytuł: "Echo"
Autor: Katarzyna Kielecka
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Księżyc z Vajont, tom 2

Moja ocena: 6/6

Drugi tom dylogii z cyklu Księżyc nad Vajont to dalsze losy Teresy i Karoliny. Kobiety poznać można w tomie pierwszym pod tytułem "Fala". Dwutorowość akcji pozwala na retrospekcje, które wyjaśniają wiele spraw i pomagają zrozumieć zachowanie obu kobiet. Fabuła tej części jest przejmująca i pełna dramatycznych doświadczeń, które dźwigają na swych barkach bohaterowie.

Karolina Cichońska kolejny raz podpadła rodzinie, mężowi i dwóm synom. Obiecała swoim chłopakom wakacyjną wycieczkę we czwórkę do wymarzonej Bretanii. Traf chciał, że w ich plany znów wepchnęła się z impetem jej matka, dla której własne sprawy zawsze są na pierwszym miejscu, a pozostali muszą się po prostu dostosować. Nagła zmiana planów nie gwarantuje dobrej zabawy, a wprost przeciwnie. Nie wiadomo, czy mroczne rodzinne sekrety zamiast pomóc scalić małżeństwo, nie doprowadzą związku Cichońskich do rozwodu. Wspólny wyjazd Karoliny, Kajtka, Filipa i Jeremiego z seniorką będzie wybuchową i dość nieprzewidywalną mieszanką emocji.

Autorka z wyczuciem poprowadziła bohaterów przez meandry uczuć. Obserwowanie tych wszystkich koronkowych zmian było fascynujące, szczególnie w przypadku starszej pani, przy której niezmiennie otwierał mi się nóż w kieszeni :D

Piękny język, jakim raczy nas Kasia w każdej swojej powieści, dopełnił całości i jest po prostu cudownie. Ani jedna minuta spędzona z tą dylogią nie jest stracona, a wręcz przeciwnie. Chociaż skończyłam czytać jakiś czas temu, bohaterowie wciąż siedzą sobie wygodnie w mojej głowie. I powiem Wam jeszcze, że jeśli chodzi o okładki, to nie przepadam za tymi "ludzkimi", jednak w przypadku tych dwóch oczy dziewczynek hipnotyzują.     

Biorąc pod uwagę obydwa tomy, można stwierdzić, że tom pierwszy skupia się bardziej na dzieciństwie Teresy i tragedii z tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego trzeciego roku, natomiast część druga to zapis trudnej relacji między matką a córką i zachodzących w niej przemian. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina



      

poniedziałek, 16 października 2023

"Fala" Katarzyna Kielecka - recenzja


Tytuł: "Fala"
Autor: Katarzyna Kielecka
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 280
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Księżyc nad Vajont, tom 1

Moja ocena: 6/6

Kiedy zobaczyłam, że szykuje się kolejna powieść Katarzyny Kieleckiej, i to do tego od razu w dwupaku, pomyślałam, że to świetna wiadomość, bo powieści Kasi pochłaniam bez umiaru. Później jednak, kiedy przeczytałam opis, zaczęłam się zastanawiać, co mnie może urzec w historii, która wydarzyła się we Włoszech w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym trzecim roku. Aż w końcu dostałam przesyłkę z książkami, a kiedy przeczytałam dwa pierwsze rozdziały, już wiedziałam, że będzie się działo, ponieważ Kasia znowu użyła swojej pisarskiej magii.

W pierwszym tomie dylogii spotykamy dwie rodziny, w których na pierwszy plan wysuwają się Teresa Lanza i Karolina Cichońska. Mała Tereska żyje z rodziną we Włoszech, w małym Casso, w latach sześćdziesiątych XX wieku, natomiast Karolina mieszka we współczesnej Łodzi wraz z mężem Kajetanem oraz dwoma synami. Początkowe rozdziały są rodzajem wprowadzenia do historii, którą zamierza opowiedzieć czytelnikom autorka. Poznajemy bliżej Teresę, jej rodziców, Federica i Mariannę, a także dwóch braci dziewczynki, malutkiego Lukę i nastoletniego Oscara. Fede pracuje na tamie, która jest źródłem wielu negatywnych emocji w dolinie Vajont. Mieszkańcy podzielili się na dwie grupy: zwolenników, bezgranicznie wierzących naukowcom, których wyliczenia potwierdziły niezawodność budowli, oraz przeciwników, którzy byli pewni, że naukowcy to oszuści, a tama stanie się wkrótce źródłem tragedii. We współczesnej Łodzi Karolina usiłuje pogodzić opiekę nad wymagającą, neurotyczną matką z życiem rodzinnym. Kryzys goni kryzys, a kobieta zalicza kolejne porażki i zawodzi zarówno synów, jak i męża. Cierpliwość Kajtka się kończy, a chłopcy mają już dość ciągłych rozczarowań. Co przyniesie tajemniczy list, który pewnego dnia otrzymuje starsza pani? Dlaczego rodzina Cichońskich wyląduje w wakacje we Włoszech, zamiast w wymarzonej Bretanii? Czego Karolina dowie się o swoich korzeniach? 

Uwierzcie, że nie sposób odłożyć tej książki! Z jednej strony szkoda, że ma tylko dwieście osiemdziesiąt stron, ale z drugiej może to plus w sytuacji, kiedy jest to powieść z gatunku tych nieodkładalnych. Nawet, kiedy musiałam przerwać lekturę, przeżycia bohaterów wciąż krążyły po mojej głowie. A ile się nakombinowałam, co może się jeszcze wydarzyć! Ile się nadenerwowałam nad koszmarnym wprost zachowaniem niektórych bohaterów. Wiele opisanych sytuacji wywoływało refleksję, jak ja zachowałabym się w tej czy innej chwili. Bardzo trudne decyzje, skomplikowane sprawy, momentami wydające się kompletnie bez wyjścia. No, emocji nie zabraknie, gwarantuję Wam to.

Nakreślone przez autorkę tło historyczno-społeczne (opisana przez Kasię Kielecką włoska tragedia sprzed lat wydarzyła się naprawdę) nienachalnie towarzyszy kolejnym wydarzeniom. Uzupełnia fabułę i ubogaca rozmowy bohaterów, nie wybijając czytelnika z rytmu.     

Dziękuję temu, kto zdecydował o premierze od razu obu tomów. Gdybym została z zakończeniem pierwszego tomu bez możliwości natychmiastowego poznania dalszych losów bohaterów, ktoś z pewnością by zginął...


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina


piątek, 7 lipca 2023

"Trzykrotki" Katarzyna Kielecka - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Trzykrotki"
Autor: Katarzyna Kielecka
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Szara Godzina

Moja ocena: 6/6

Przyjaźń to wyjątkowa więź między ludźmi, trwająca niejednokrotnie przez długie lata. Po czym poznać, że relacja łącząca dwie lub więcej osób to właśnie przyjaźń? Osoby te są dla siebie wzajemnie ważne, wspierają się i są gotowe pomóc w razie potrzeby. To tak w skrócie, bo o więziach międzyludzkich można by mówić i mówić. Niejeden człowiek marzy o tym, by w jego życiu pojawił się ktoś, na kogo mógłby liczyć w każdej sytuacji, nawet kompletnie odjechanej i niecodziennej. Niektórzy mają to szczęście, że przyjaciółki tylko czekają na sygnał, jak w przypadku Katarzyny, Aleksandry i Kamilli, głównych bohaterek "Trzykrotek" Katarzyny Kieleckiej.

Kiedy Starej Bibliotekarze pojawia się w kodzie szóstka z przodu, trzy przyjaciółki postanawiają przeżyć przygodę życia i zdobyć Kilimandżaro. Kto jak nie one? Ale że co, ONE nie dadzą rady? No to patrzcie, niedowiarki! Kobiety rozpoczynają przygotowania do podróży, jednak jak to zazwyczaj bywa w przypadku planowania, cel podróży trzech pań ostatecznie zmienia się całkowicie. Zamiast w Afryce lądują w kamperze zmierzającym w równie piękne Alpy. Nie jest to jednak wyprawa całkowicie turystyczna, chociaż małżonek Katarzyny usilnie pracuje nad tym, by podróżniczki przy okazji realizowania pewnej misji zwiedziły jak najwięcej interesujących miejsc.

Jak zwykle w przypadku powieści autorstwa Kasi Kieleckiej, mamy tutaj do czynienia nie tylko z lekką i zabawną historią podróży trzech przyjaciółek, ale także z poważniejszymi tematami związanymi z relacjami w związku i rodzinie, tolerancją, zaufaniem i bliskością. Ale z drugiej strony, żeby nie wyszło za poważnie, znajdziecie tu również sporo humoru i niesamowitych zbiegów okoliczności. Wszystkie elementy fabularnej układanki pięknie się ze sobą łączą, tworząc rewelacyjny i dopracowany obrazek. 

Zatem podsumowując... Trzy cichociemne w ciasnym kamperze, jedna psychopatka zorientowana na pewien przystojny acz zajęty męski cel, ciąża, trawka, bezdomne kotki, bogobojne śpiewy i oczywiście LEON!, a przy okazji sporo innych atrakcji, tego mniej więcej możecie się spodziewać po tej powieści. Aha, i koniecznie musicie poznać Reginę :-)

No, to liczę, że książka już czeka w Waszym koszyku i za chwilę zrealizujecie zamówienie. "Trzykrotki" to gwarancja świetnej zabawy, więc nie zwlekajcie.


Współpraca barterowa z Wydawnictwem Szara Godzina