Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olga Rudnicka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olga Rudnicka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 marca 2020

"Oddaj albo giń!" Olga Rudnicka - recenzja



Humorystyczne powieści Olgi Rudnickiej poznałam jakiś czas temu czytając cykl Zacisze 13 i pierwszy tom serii Natalii 5. Dlatego nie zastanawiałam się długo, kiedy zobaczyłam nową książkę pisarki na horyzoncie wydawniczym. Szczególnie, że tym razem akcja została umiejscowiona w… bibliotece. Czy warto było spędzić z tą lekturą trochę czasu?

Matylda Dominiczak pracuje w niewielkiej osiedlowej bibliotece, jednak jej pasją jest czytanie kryminałów, podglądanie i snucie teorii spiskowych. Wścibska bibliotekarka ma również dar niepohamowanego słowotoku, okraszonego nadmiernym gestykulowaniem. Jej wewnętrzny głos dyskutuje z nią zawzięcie przy każdej nadarzającej się okazji.
Kiedy pewnego poniedziałku Matylda jak zwykle przychodzi do pracy, nie wie jeszcze, że jej życie zmieni się diametralnie. W archiwum, a właściwie niewielkim składziku, kobieta znajduje zwłoki mężczyzny, w którym rozpoznaje jednego ze „złoczyńców książkowych”. Matylda szybko zostaje umieszczona na liście podejrzanych o zabójstwo. Nie byłaby jednak sobą, gdyby pozostawiła śledztwo w rękach policji...

 Stworzeni przez autorkę bohaterowie są fantastyczni. Prym wiedzie oczywiście Matylda, ale zaraz za nią plasują się jej dziesięcioletnia, przemądrzała córka Monika i niesamowity komisarz Tomczak, przy którym można nabawić się nerwicy. W sumie mąż Matyldy, Roman, również jest szczególnym przypadkiem, którego spokojnie można określić mianem kosmity. Najbardziej normalny w tym całym towarzystwie jest komisarz Antoni Marecki, jednak mam wrażenie, że niejednokrotnie żałował, że nie jest choć trochę szalony. Chyba byłoby mu wtedy łatwiej ogarniać to całe zwariowane towarzystwo.  

Humorystyczne dialogi i mnóstwo zabawnych sytuacji sprawiają, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Wartka akcja przetykana monologami Matyldy i śmiesznymi dialogami bohaterów nie pozwala się nudzić. Polecam czytelnikom, którzy przy książce lubią się pośmiać i odpocząć.

Tytuł: „Oddaj albo giń!”
Autor: Olga Rudnicka
Gatunek: komedia kryminalna
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Moja ocena: 6/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka


czwartek, 31 maja 2018

"Natalii 5" Olga Rudnicka - recenzja


Kiedy człowiek wybiera się na urlop i ma chęć na lekką i zabawną lekturę pod czekający go odpoczynek, książki Olgi Rudnickiej są idealnym wyborem. Za mną kolejna powieść tej autorki, a w niej historia totalnie zakręcona. Mimo samobójstwa rozpoczynającego tę historię, książka jest pełna humoru i niesamowicie pogmatwanych dialogów. Dlaczego pogmatwanych? Bo jak tu opisać w jasny sposób rozmowy prowadzone przez pięć kobiet, które nazywają się tak samo? Trudne zadanie, prawda? Oldze Rudnickiej jednak się udało. Wykorzystała kilka trików, jak na przykład używanie drugiego imienia czy różne zdrobnienia imienia Natalia. I dalej poszło już z płatka. 


Fabuła nie jest skomplikowana, ale zagadka i stopniowanie napięcia dostarcza emocji. Siostry Sucharskie spotykają się po raz pierwszy w kancelarii prawnej, gdzie poznają nie tylko siebie nawzajem, ale także ostatnią wolę ojca, który w pedantyczny niemal sposób zaplanował własne samobójstwo. Kobiety nie miały pojęcia ani o sobie, ani o tym, że pan Jarosław Sucharski porzucał ich matki, czyli własne żony, nie do końca się z nimi rozwodząc... Sporo czasu minęło, zanim udało im się wszystko pojąć, co nie znaczy, że zapałały do siebie miłością siostrzaną. Splot wydarzeń sprawił, że zamieszkały razem w domu ojca, gdzie rozpoczęły poszukiwania pewnych wskazanych przez ojca w ostatniej woli dokumentów. Ale czy tylko tego? jakie zagadki czekają na kobiety w Mechlinie? Cy podejmą wyzwanie razem czy każda będzie prowadzić poszukiwania na własną rękę?


Siostry Sucharskie zostały odmalowane przez autorkę świetnie. Każda ma inny charakter i temperament. W życiu zajmują się różnymi rzeczami i mają inne doświadczenia, lecz z czasem udaje im się dograć i całkiem sprytnie... oszukiwać lokalną władzę. Policja zaś usiłuje rozwiązać sprawę tajemniczego samobójstwa, które jednemu z funkcjonariuszy ewidentnie wygląda na zabójstwo. Tylko jak rozwikłać kwestię zamkniętego od środka pokoju, w którym pan Sucharski odebrał sobie życie? Kto tak dokładnie planuje swoją śmierć? Nawet folię ochronną rozłożył na podłodze. Inna sprawa, że ostatecznie w nią nie trafił upadając po oddanym strzale... Podsumowując, coś się nie zgadza, ale nie wiadomo do końca co.   

Czym jest lista punktów ukrywająca się pod nazwą "Zasad kilka wróbla Ćwirka"? Co siostry znalazły w sejfie ojca? Dlaczego wybiły dziurę w podłodze kuchni i co znalazły pod domem? Po co włamywały się do krypt nie swoich przodków? Tego wszystkiego dowiecie się z pierwszego tomu tej niesamowitej serii. Ja jak najszybciej sięgam po kolejną część! 



sobota, 24 lutego 2018

"Zacisze 13. Powrót" Olga Rudnicka - recenzja


Całe szczęście, że jestem właścicielką obu tomów cyklu Zacisze 13, bo dzięki temu, po lekturze pierwszej części, mogłam od razu złapać drugą. 
Ta "zwariowana komedia kryminalna", jak głosi napis na okładce, bardzo przypadła mi do gustu. Polubiłam szalone bohaterki i z przyjemnością śledziłam ich niesamowite pomysły. 


Trafiłam na wiele niepochlebnych ocen w sieci, przede wszystkim, że dziewczyny potraktowano tu jak stereotypowe blondynki z dowcipów, jednak wcale tak nie odebrałam tej powieści. Dialogi były zabawne i lekkie, a akcja wartka. Mimo że to kryminał, tym razem zupełnie nie starałam się odkryć wcześniej zakończenia. Podążałam po prostu za bohaterkami, Martą, Anetą i Dorotą, obserwując ich wysiłki zmierzające do pozbycia się zamurowanego w pierwszym tomie podwójnego "kłopotu". Dzięki temu miałam świetną zabawę i nabrałam ochoty na sięgnięcie po inne książki tej autorki. 

Akcja rozgrywa się prawie rok później po wydarzeniach z tomu pierwszego, czyli nadszedł czas uporania się z "tupiętami" ukrytymi w piwnicy domu przy ulicy Zacisze 13. Marta, obecnie żona Damiana i matka malutkiej Amelki, musi wrócić z Krakowa, gdzie mieszka, do Śremu, by zakończyć sprawę zamurowanych w podłodze piwnicy zwłok. Obiecała to przyjaciółce, która przez ten czas dzielnie strzegła ich tajemnicy, mieszkając we wspomnianym domu z przyjacielem, Tomkiem. Początkowo o sprawie wiedzą tylko one dwie, lecz przez nieuwagę ich rozmowę o wiadomo kim usłyszała Dorota, siostra Damiana i szwagierka Marty. Szybko dołączyła do Marty i Anety, i już jako trio zabrały się do działania. Jak kobiety wybrną z tej niecodziennej sytuacji? Co wymyślą, by wydostać "chłopaków" i gdzie ich przeniosą, by Marta mogła spokojnie sprzedać dom? Kto tym razem obserwuje Zacisze 13? Kim jest niejaka pani Krystyna Kopiejka? I czy na pewno nikt więcej nie zginie? 

Polecam lekturę i gwarantuję mile spędzone przy niej godziny :-) 

Moja ocena:


poniedziałek, 19 lutego 2018

"Zacisze 13" Olga Rudnicka - recenzja




Dość niepozorna i cienka książka autorstwa Olgi Rudnickiej, która dołączyła do mojego księgozbioru dzięki wymianie książkowej, okazała się świetną lekturą. 

Prosta fabuła nie jest przeładowana treścią i choć może poszczególne sytuacje są trochę przerysowane, to wcale mnie to nie raziło podczas lektury. Czytałam z przyjemnością i dreszczykiem zaciekawienia, jak też autorka rozwiąże opisaną intrygę. 


Główna bohaterka powieści, Marta Żywek, to kobieta po przejściach, obecnie samotna nauczycielka historii w liceum w Śremie. Jej jedyną przyjaciółką jest Aneta, również belferka, dla odmiany biologiczka, pracująca w tej samej szkole. Życie obu kobiet uległo diametralnej zmianie w chwili, kiedy na ich drodze pojawili się dwaj mężczyźni. Jeden martwy, ukatrupiony został przez nieznanego sprawcę w ogródku Marty. Drugi zaś, początkowo żywy, w wyniku wypadku również stracił życie. Marta spanikowała i w tajemnicy ukryła swojego trupa w piwnicy. Wkrótce po tym Aneta, która na czas remontu swojego zalanego mieszkania wprowadziła się do domku Marty, również postanowiła ukryć swojego "wypadkowego" trupa. Jej wybór padł na... piwnicę. Zdziwienie obu kobiet było ogromne, kiedy zorientowały się, z jaką sytuacją przyszło im się zmierzyć.
Jak wybrną z impasu? Dlaczego Marta ukryła trupa zamiast zawiadomić policję? Kim jest para młodych ludzi obserwujących bohaterkę i jej dom? Czy Damian darzy Martę prawdziwym uczuciem czy jedynie odgrywa rolę zakochanego, by odzyskać ukryty gdzieś łup pochodzący z napadu na zakład jubilerski? Kim byli trzej obcy mężczyźni, próbujący dostać się do domu Marty? Odpowiedzi na te i więcej pytań znajdziecie na kartach powieści.   

Genialne dialogi Marty i jej przyjaciółki Anety wiele razy wywoływały u mnie niepohamowany chichot. Można odnieść wrażenie, że dziewczyny zostały potraktowane przez autorkę jak stereotypowe blondynki z dowcipów, ale z drugiej strony, ile kobiet zna się na betonie, cemencie, wylewkach i kładzeniu płytek? Jestem przekonana, że tego typu rozmowy byłyby jak najbardziej prawdopodobne :D

Wątek romansowy też nie jest zły, żadnej nachalności czy przytłaczającego uczucia, które w powieści kryminalnej powinno według mnie być jedynie tłem, skoro już musi być. Jedyne, co mnie trochę irytowało, to te wszechobecne rumieńce bohaterów. Kiedy podczas rozmowy ludzie przy każdej dosłownie wypowiedzi się rumienią, coś chyba z nimi jest nie tak... ;-)


Kilka błędów i literówek znalazłam, ale nie zgrzytałam z tego powodu zębami, bo styl autorka ma naprawdę świetny. Powtórzę się, że królowa kryminału z humorem jest tylko jedna, więc wybierając lektury z tego gatunku nie szukam jej następczyni czy następcy ;-) Moim celem jest dobra zabawa podczas czytania i tutaj ten cel osiągnęłam. 

Więcej nie piszę, bo drugi tom cyklu zerka na mnie pożądliwie... ;-)

Moja ocena: