Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 496
Wydawnictwo: W.A.B.
Seria: Kwiat paproci, tom 3
Skojarzynki:
mitologia * Słowianie * zabobony * wierzenia * niebezpieczeństwo * zbrodnia
Jeśli chodzi o trzeci - i, na szczęście, nie ostatni - tom serii Kwiat paproci, to ja zgłaszam reklamację. Jak można TAK zakończyć książkę?! Przebierałam nogami podczas lektury, żeby jak szybciej poznać odpowiedzi na milion pytań, które powstały w mojej głowie, tymczasem wyszło jak przy poprzednich dwóch tomach, czyli zadziało się tyle, że wiem jeszcze mniej, niż na początku... Czy to źle? Nie, pod warunkiem, że jest dostępny kolejny tom, w którym czekają odpowiedzi. A tu, chwilowo, czwartego tomu nie ma, bo się pisze. Czy ja wytrzymam tę niepewność? Nie mam innego wyjścia. Uratuje mnie mój niezastąpiony stos hańby, który powiększył się dziś dumnie o książki przywiezione z katowickich targów. W związku z tym, zamiast obgryzać nerwowo paznokcie w oczekiwaniu na dalsze losy Gosi i Mieszka, podgonię inne powieści ;-)
Wracając jednak do "Żercy", to byłam ciekawa tej części nie tylko ze względu na opisywaną historię, ale również dlatego, że ma ona dość kiepskie notowania u czytelników. Przyznam, że po lekturze mogę je zrozumieć, ale się z nimi nie zgadzam. Myślę, że chodzi tu o pewną zmianę, która zaszła w trzecim tomie. Otóż, autorka tym razem dorzuciła trochę więcej opisów (ale bardzo krótkich i rzeczowych) z mitologii słowiańskiej, przybliżając czytelnikowi bogów i ich sługi. Mnie osobiście bardzo przypadło to do gustu, ponieważ zainteresowała mnie ta tematyka i planuję poszukać innych książek traktujących o słowiańskich wierzeniach. Opisy sprawiły, że akcja trochę zwolniła, ale nie stanowiło to dla mnie problemu. Śledziłam losy bohaterów z równą przyjemnością, co przy poprzednich tomach.
Po śmierci Mszczuja w wiosce pojawia się nowy żerca, Witek. Od razu zwraca uwagę na Gosię. Jest to o tyle łatwiejsze, że Mieszko zniknął i nie daje znaku życia. Gosia czeka z nadzieją i obawą w sercu, ale życie musi toczyć się dalej, a u dziewczyny, przez tę niepewność, emocje zmieniają się jak w kalejdoskopie. Raz za nim tęskni, a za chwilę jest wściekła, że się nie odzywa. Witek korzysta z okazji i stara się zaprzyjaźnić z Gosią.
Uczennica szeptuchy zaś staje wobec nie lada zadania. Jarogniewa wyrusza na wakacje... to znaczy PIELGRZYMKĘ. Wyjazd trwa długo, a Gosia zmuszona jest pełnić przez ten czas obowiązki szeptuchy. Ludzie już się trochę do niej przekonali, więc przychodzą z różnymi problemami. Zostaje na przykład poproszona o przeprowadzenie rytuału płodności przed ślubem jednej z panien z Bielin. Jak sobie poradzi? Co wyniknie z rytuału? Kto będzie na tyle odważny, by podglądać bawiące się kobiety?
Gosia z czasem zupełnie zmieniła zdanie na temat "szeptuchowania" i mieszkania w Bielinach. Do tego stopnia, że gdy jej mama przyjeżdża, by zmusić ją do powrotu do Warszawy, dziewczyna odmawia. Co skłoniło panią Brzózkę do przyjazdu po córkę? Czy Mieszko wróci jeszcze do Bielin? Który z bogów zagnie parol na Gosię? I kto morduje istoty nadprzyrodzone w okolicy wsi? Pytań przybywa w trakcie lektury. Trzeci tom zdecydowanie podnosi ciśnienie podobnie, jak dwa poprzednie. Dowcipne dialogi, zabawne przemyślenia Gosi i niebezpieczne sytuacje - nie mogę się już doczekać kolejnego tomu!
Spośród wszystkich trzech tomów w "Żercy" dostrzegłam najwięcej literówek w wyrazach i zjedzonych literek, a także kilka nieścisłości w fabule, ale nie przeszkadzało mi to zupełnie w pożeraniu kolejnych rozdziałów.