Moja ocena: 6/6
Jedyna książka japońskiego autora, jaką sobie przypominam, to "Okruchy dnia" Kazuo Ishiguro, którą czytałam dość dawno temu. Pamiętam, że mi się podobała, ale nie zmotywowałam się do poznania innych autorów z Japonii. Muszę jednak doprecyzować, że Kazuo Ishiguro to pisarz brytyjski japońskiego pochodzenia, więc trudno mi powiedzieć, czy jego styl przypomina pisarstwo Japończyków :)
Po powieść "O kocie, który ratował książki" autorstwa Sosuke Natsukawy sięgnęłam oczywiście głównie ze względu na książki w tytule. No i dobra, przyznam się, również z uwagi na piękną okładkę :D Nie ruszył mnie natomiast napis na okładce, że to światowy bestseller. W sumie to nawet go nie zauważyłam, kiedy kupowałam książkę.
Głównym bohaterem powieści jest nastoletni Rintaro Natsuki, który właśnie został na świecie sam. Po śmierci rodziców zaopiekował się nim dziadek, właściciel Antykwariatu Natsuki. Teraz, kiedy i dziadek odszedł, świat chłopca ma się całkowicie zmienić. Wkrótce będzie musiał się przenieść do ciotki, której właściwie nie zna. Przytłoczony sytuacją, nie chodzi do szkoły, tylko przesiaduje w antykwariacie i próbuje oswoić się z tym, co go spotkało. Kiedy pewnego dnia odwiedza go kot mówiący ludzkim głosem, Rintaro nawet nie spodziewa się, jak wyjątkowe wydarzenia staną się jego udziałem. Kot informuje nastolatka, że potrzebuje jego pomocy, a dokładniej - potrzebują jej książki, które ktoś krzywdzi. Natsuki postanawia ruszyć z odsieczą i wejść wraz z kotem (a wkrótce również z koleżanką ze szkoły) do tajemniczego, magicznego świata. Przed naszymi bohaterami otworzą się cztery labirynty, w których spotkają dziwnych ludzi i wymagające wsparcia, niszczone woluminy. Jak nieśmiały i wycofany Rintaro poradzi sobie z uratowaniem książek? Tego dowiecie się z kolejnych rozdziałów.
Styl pisarza jest bardzo plastyczny i przyjemny w odbiorze. W tekście umieścił on wiele interesujących fragmentów o książkach i czytaniu, nad którymi warto się zastanowić. Wiele z nich idealnie nadaje się do cytowania.
Z przyjemnością obserwowałam przemianę nieśmiałego Rintaro. Początkowo wycofany i przerażony perspektywą przejmowania inicjatywy w jakichkolwiek działaniach, w obronie książek potrafił podjąć walkę i celnymi uwagami zmieniał perspektywę niszczycieli.
Gdybym miała określić tę historię jednym słowem, chyba wybrałabym: magiczna. Trochę ze względu na gadającego ludzkim głosem kota i przemieszczanie się bohaterów w przestrzeni, a trochę z uwagi na jej klimat, miękki jak kocie futerko.
Polecam!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam :-)