piątek, 12 czerwca 2015

"Panna Foch" Barbara Kosmowska - recenzja

Tytuł: "Panna Foch"

Autor: Barbara Kosmowska
Liczba stron: 187
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Cykl: seria w kratkę

Sięgnęłam po "Pannę Foch" głównie ze względu na nazwisko autorki. Miałam już okazję przeczytać inne książki napisane przez panią Kosmowską i bardzo mi się podobały. Po przejrzeniu blurba "Panny Foch" byłam pewna, że będzie to równie ciekawa i przyjemna lektura. Poza tym książka ma zabawną okładkę, która przedstawia główną bohaterkę w momencie "strzelania focha". Było tak wiele "za", że nie mogłam przejść obok niej obojętnie.
Główną bohaterką i zarazem jedną z narratorek opowieści jest Pola. Poznajemy ją w chwili, kiedy cały jej świat wali się w gruzy, ponieważ musi wraz z rodziną przeprowadzić się z Warszawy na wieś. Zostawia wygodne mieszkanie, sąsiadów, szkołę, najlepszą przyjaciółkę Kingę i niesamowitego Julka (który właśnie niedawno zaczął ją zauważać!), by wyruszyć w nieznane, co, rzecz jasna, wcale jej się nie podoba. Ma żal do rodziców, że nikt z nią nie uzgadniał takiego obrotu sprawy. Wiadomo, że z jej czteroletnim rodzeństwem nikt by nie rozmawiał na takie tematy, ale przecież ona jest znacznie starsza i ma prawo również brać udział w podejmowaniu tak istotnych decyzji. Tymczasem została zapakowana do samochodu i z całym dobytkiem wyruszyła naburmuszona na spotkanie przygody...
Nowe miejsce pobytu Poli i jej rodziny bardzo ładnie się nazywa - Wiśniowa Góra. Co z tego jednak, kiedy dziewczyna wciąż chodzi nabzdyczona i niezadowolona z wszystkiego? Na miejscu pojawiają się kolejni bohaterowie, Janek, chłopak pomagający rodzicom Poli przy tworzeniu ogrodu przy domu, i sąsiadka Ania, której nieustanna radość życia zadziwia ponurą warszawiankę. Janek również prowadzi dziennik, w którym zapisuje swoje myśli i teksty piosenek, które sam tworzy. Ma talent muzyczny i marzy o wyjeździe do Warszawy na przesłuchanie. Najpierw jednak musi zarobić na bilet, bo w jego domu się nie przelewa. Chłopak obserwuje złośnicę z zainteresowaniem, czego efektem jest wymyślone przez niego, tytułowe, przezwisko - Panna Foch... Tymczasem Pola nie jest mu dłużna, ponieważ w myślach określa go przezwiskiem Pryszczaty. Czy coś wyniknie z tej dziwnej znajomości? Czy Pola wreszcie przekona się, że na wsi również można miło spędzać czas? Jak poradzi sobie Pola w nowej szkole? Czy przyjaźń na odległość z Kingą przetrwa?
Czytając "Pannę Foch" szybko traficie na fantastyczne dialogi, przy których po prostu nie sposób się nie uśmiechnąć. Szczególnie słodkie są bliźniaki, nazywane Fasolką i Groszkiem (Polę natomiast wszyscy nazywają Bobikiem, czego szczerze nie znosi). 
Krótkie rozdziały i dość duża czcionka sprawiają, że książkę czyta się bardzo szybko. Polecam tę lekturę każdemu, kto lubi lekkie i zabawne historie, pełne ciepła rodzinnego i dobrego humoru.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

"Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Źrebaki i rumaki" Agnieszka Mielech - recenzja

Tytuł: "Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Źrebaki i rumaki"

Autor: Agnieszka Mielech
Liczba stron: 175
Wydawnictwo: WILGA, Grupa Wydawnicza Foksal
seria: Emi i Tajny Klub Superdziewczyn, tom 5


Przygody Emi i jej przyjaciół to nie jest lektura dla nastolatków, tylko raczej dla młodszych dziewczynek. Zarówno język, jakim książka jest napisana, jak i sposób jej wydania idealnie nadają się nawet dla kilkulatek. Jest to już piąty tom z tej serii, więc bohaterowie świetnie się znają i wydaje mi się, że najlepiej byłoby zacząć od początku i poznać wszystkie poprzednie części, aby nie domyślać się w trakcie lektury rzeczy, o których jest mowa w treści, a wydarzyły się w poprzednich tomach. 
Emi wraz z koleżankami zakłada tytułowy Tajny Klub Superdziewczyn (tom 1. serii). Motto grupy brzmi: "nigdy więcej nudy". Członkinie klubu stosują się do niego, więc czytelnik z pewnością nie będzie się nudzić podczas lektury. Szczególnie, że w tym tomie do grupy dołączył CHŁOPAK. Tym razem członkowie klubu otrzymują dziwny list. Jego treść jest zaszyfrowana... O co chodzi? Kto go przysłał i co chciał przekazać? Czy śledztwo klubowiczów przyniesie spodziewane efekty? Dlaczego właścicielka stadniny koni posądzana jest o bycie czarownicą? I czy jest nią naprawdę? Te i wiele innych pytań czekają na odpowiedzi, więc czym prędzej zabierajcie się za lekturę!
Historie opisywane w serii o Emi są tak zabawne i wciągające, że książka idealnie nadaje się do tego, by zachęcić do czytania młodsze dziewczynki, które dopiero uczą się czytać samodzielnie. Z pewnością zainteresuje je to, co spotkało bohaterów i będą chciały przeczytać do końca. Całości dopełniają sympatyczne ilustracje. Polecam młodszym czytelniczkom lub ich mamom, aby czytał razem z córkami.

piątek, 22 maja 2015

"Biblioteka pana Lemoncella" Chris Grabenstein - recenzja

Tytuł: "Biblioteka pana Lemoncella"

Autor: Chris Grabenstein
Liczba stron: 333
Wydawnictwo: Wilga, Grupa Wydawnicza Foksal
pierwszy tom cyklu

Postanowiłam przeczytać tę książkę, ponieważ w opisie znalazłam informację, że jest idealna dla fanów "Nocy w bibliotece" i "Charliego i fabryki czekolady". Ponieważ lubię takie klimaty, nie zniechęcił mnie nawet napis, że książka przeznaczona jest dla czytelników +9 :-)
Niewiele jest na rynku wydawniczym książek, w których akcja rozgrywa się w otoczeniu książek czy w bibliotece. Tym bardziej warto przeczytać tę pozycję, zagłębić się w zagadki i tajemnice, a przy tym świetnie się bawić. 
Ponieważ dwanaście lat wcześniej została zburzona stara miejska biblioteka, a na jej miejscu postawiono parking, mieszkańcy zostali pozbawieni publicznej biblioteki na bardzo długo. W związku z tym, po dwunastu długich latach bez wypożyczalni, czytelni i specyficznego zapachu woluminów, wybudowano nową bibliotekę i ogłoszono konkurs na esej pt. "Dlaczego cieszę się z nowej miejskiej biblioteki?" Dwunastu dwunastolatków, którzy napiszą najlepsze eseje, będzie mogło spędzić piątkowy wieczór na zamkniętej imprezie w nowej bibliotece zanim zostanie ona udostępniona czytelnikom. Intrygujące, nieprawdaż? Dzieciaki napisały swoje prace na różne sposoby. Jedni się przyłożyli, inni... trochę mniej. Jurorem ostatniego etapu konkursu na esej o bibliotece był sam pan Lemoncello. Czy Kyle znajdzie się wśród dwunastu szczęśliwców, którzy otrzymają zaproszenie na tajemniczą imprezę? I czy dwunastu zwycięzców konkursu faktycznie można nazwać szczęśliwcami? Kiedy drzwi biblioteki zamknęły się za nimi, zaczęła się (na szczęście bezkrwawa) walka na zagadki. 
Muszę przyznać, że przygody grupy dwunastolatków bardzo mnie wciągnęły. Kto wygra? Czy walka będzie fair? Jaką taktykę przyjmą uczestnicy gry - będą walczyć indywidualnie czy połączą siły? Przeczytajcie książkę, a poznacie odpowiedzi na te pytania. I na wiele innych. Gwarantuję świetną zabawę podczas lektury.
Chociaż Charles to trochę wkurzający lizus, podoba mi się jego stwierdzenie, że otwarcie książki otwiera umysł. I tego się będę trzymać, sięgając po drugi tom z cyklu przygód pana Lemoncella.

piątek, 6 marca 2015

"Busem przez świat. Ameryka za 8 dolarów" Karol Lewandowski - recenzja

Tytuł: "Busem przez świat. Ameryka za 8 dolarów"

Autor: Karol Lewandowski
Liczba stron: 329
Wydawnictwo: Sine Qua Non


Czytałam już opowieści Wojciecha Cejrowskiego i Martyny Wojciechowskiej, więc kiedy pojawiła się okazja zrecenzowania podobnej książki, szybko się zdecydowałam. Szczególnie, że pozycja ta przyciąga wzrok kolorową, szaloną okładką. Okazało się, że nie tylko okładka jest szalona. Osoby, które poznałam dzięki lekturze, również mogę zaliczyć do grona pozytywnych szaleńców. Przyznacie, że rzadko kiedy trafia się sześcioro zakręconych "wariatów", którzy wyruszają w podróż rozklekotanym samochodem po Ameryce. Nie jest to ich pierwsza wędrówka, bo wcześniej była już Europa i Polska, ale emocje są ogromne. To w końcu AMERYKA! 
Zaczęło się od pomysłu, którego nikt początkowo nie potraktował poważnie. Z każdym rozdziałem jednak wyłania się niesamowita historia, z której poznajemy różne problemy drużyny podróżniczej, długą listę spraw do załatwienia, a przede wszystkim mnóstwo emocji i ogromną motywację do realizacji tak trudnego pomysłu. Szóstka przyjaciół dostała się do Ameryki samolotem. Zapytacie, jak pojawił się tam ich supertramp? Nie zdradzę. Dowiecie się z lektury :-)
Niesamowite według mnie jest to, że ci ludzie musieli zmienić w swoim życiu bardzo wiele, poświęcić np. dobrą pracę, aby ruszyć w tę podróż. 
Książka pełna jest kolorowych zdjęć, dokumentujących przygody szóstki podróżników. Rozdziały są krótkie, ale treściwe, a historię autor snuje tak, jakby siedział obok nas i opowiadał wszystko, a nie pisał. Dzięki temu bardzo szybko się czyta, często przeżywając niesamowite przygody razem z bohaterami. Najbardziej chyba podobała mi się historia o tym, jak w Wielkim Kanionie Wuja, jeden z członków grupy, bardzo chciał sfotografować rzadkiego ptaka, kondora kalifornijskiego. Zobowiązał się, że jeśli uda mu się go sfotografować, postawi wszystkim kolację. Cały dzień polował z aparatem na upragniony cel, ale nie udało mu się go namierzyć. Kiedy wszyscy czekali na zachód słońca, nagle niedaleko busa, w którym siedzieli, na skale usadowił się ptak. Wuja zabronił się ruszać i bardzo wolniutko wyjął aparat. Okazało się, że to właśnie ten wyczekiwany kondor. Zdjęcie zostało wykonane, a Wuja zafundował wszystkim wielką pizzę. Książka jest pełna tego typu historii, prosto z drogi.

Grupa ma też bloga w Internecie, który istnieje od 2009 roku, a całkiem niedawno został okrzyknięty podróżniczym blogiem roku. Zachęcam do zaglądania. Znajdziecie tam wiele ciekawych informacji o podróżach jego twórców, o krajach, które odwiedzili i oczywiście aktualności, bo przecież na wyprawie do Ameryki się nie skończy...

czwartek, 26 lutego 2015

"Iza Buntowniczka" Marta Fox - recenzja

Tytuł: "Iza Buntowniczka"

Autor: Marta Fox
Liczba stron: 130
Wydawnictwo: Akapit Press


Wprawdzie nie czytałam pierwszej części pamiętnika Izy, ale inne książki pani Marty Fox są mi znane, więc uznałam, że chętnie przeczytam "Izę Buntowniczkę". Nie jest to książka gruba, do tego czcionka jest dość duża, a język prosty, raczej młodzieżowy, ale myliłby się ten, kto będzie ją traktował jako lekką lekturkę. Historia opisana w książce jest trudna, jak wiele problemów nastolatków, często bagatelizowanych przez dorosłych. 
Bohaterką jest tytułowa Iza, nastolatka będąca u progu dorosłości, która marzy o związaniu swojej przyszłości z ulubioną biologią. Jednak jej mama ma inne zdanie na ten temat i usiłuje zrobić z córki modelkę. Początkowo dziewczynie nawet podoba się ten pomysł, ale kiedy uznaje, że to jednak nie jest to, co chciałaby robić, matka nie przyjmuje do wiadomości tego, że dziewczyna chciałaby zrezygnować z tej drogi. 
Życie nastolatki jest naprawdę nie do pozazdroszczenia. Ciągła wędrówka między domem ojca a domem matki i chore dążenia matki do spełnienia własnych marzeń o modelingu kosztem Izy, szpital, anemia... Na szczęście w życiu nastolatki pojawia się chłopak o imieniu Borys. Dzięki niemu Iza zaczyna mieć życie towarzyskie i znajomych. 
Zaciekawiłam? Mam nadzieję, że tak. Jak potoczą się losy Izy? Czy jej matka zrozumie w końcu, że córka chce sama decydować o swoim życiu? Czy Iza wyjdzie na prostą? Polecam lekturę "Izy Buntowniczki". Choć ma zaledwie 130 stron, zawiera wiele ważnych treści dla nastolatków, ale i dla dorosłych. Po tej lekturze mam nadzieję, że uda mi się przeczytać również część pierwszą pt. "Iza Anoreczka".