Autor: Peter Swanson
Gatunek: thriller, sensacja
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Marginesy
Najpierw przemówiła do mnie okładka. Niby nic takiego, ściana budynku i kilka okien, ale postać w jednym z okien pobudziła wyobraźnię i sprawiła, że zanim otworzyłam książkę, zastanawiałam się, kim będzie ta kobieta i co się wydarzy w jej życiu.
Już na pierwszych stronach poznajemy jedną z głównych postaci, Kate Perry, która przyjeżdża do Bostonu, gdzie ma spędzić najbliższe pół roku, mieszkając w apartamencie kuzyna, Corbina Della. On tymczasem przez sześć miesięcy będzie mieszkał w jej kwaterze, w Londynie. Dla Kate miała to być szansa na powrót do normalnego życia po traumie, którą przeżyła. Padła ofiarą swojego partnera, który okazał się być psychopatą, i nieomal zginęła. On sam popełnił samobójstwo po tym, jak uwięził dziewczynę w szafie. To zdarzenie pogłębiło lęki Kate. Każdy dzień stał się dla niej źródłem nieustających obaw dosłownie o wszystko...
Początkowo paranoiczne lęki bohaterki trochę mnie irytowały. Może to dlatego, że nie mam podobnych doświadczeń, więc nie do końca rozumiem taki ciągły lęk i panikę, którą wywołać może absolutnie wszystko, nawet codzienne drobiazgi. Jednak postanowiłam skupić się na fabule i podążyłam za Kate do nowego mieszkania. Wkrótce okazało się, że autor zaplanował powieść trochę inaczej, niż się tego spodziewałam. Najpierw wprowadził poszczególnych bohaterów, a później oddawał im głos w kolejnych rozdziałach...
Akcja rozkręcała się dość wolno, chyba głównie po to, by czytelnik miał możliwość poznać dobrze wszystkich bohaterów tej historii. W związku z tym zmuszona byłam zostawiać kolejne postaci i zagłębiać się w życie następnych. Myślę, że był to dobry pomysł, ponieważ dzięki temu nie zgubiłam się w tłumie, co czasem zdarza się, kiedy pisarz pragnie równocześnie przyspieszyć akcję i przedstawić bohaterów. Tutaj mamy czas na wszystko. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, iż taki zabieg pozwolił mi zobaczyć opisywane wydarzenia z wielu perspektyw.
Początkowo jest zupełnie zwyczajnie, a autor prowadzi czytelnika przez meandry sposobu myślenia Kate. Prezentując jej kolejne lęki i opisując pierwsze chwile w nowym miejscu, idealnie usypia naszą czujność, co sprawia, że nagle orientujemy się, iż atmosfera się zagęściła. Im dalej, tym robi się duszniej i dziwniej...

Muszę przyznać, że dałam się wciągnąć w labirynt domysłów. Czytając kolejne rozdziały, poznawałam elementy układanki, ale wciąż wiedziałam za mało, by domyślić się całości. Chociaż domyśliłam się, kto jest mordercą po przeczytaniu 2/3 powieści, nie przeszkodziło mi to w napięciu oczekiwać finału. "Każdy jej strach" to lektura z dreszczykiem, przypominająca trochę atmosferą filmy Alfreda Hitchcocka. Polecam!
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy