Czytanie książek w formie e-booka ma niesamowitą zaletę. Przeżyłam szok (pozytywny!) wypełniając metryczkę recenzji, kiedy zobaczyłam, że ta książka ma w papierze 560 stron!
Wróciłam do Lipowa z prawdziwą przyjemnością. Tym razem zbrodnie kręcą się wokół pewnej grupy młodych ludzi, których łączy wspólna przeszłość. Czy jednak o to chodzi? O coś, co wydarzyło się wiele lat temu? Czy mordercą jest ktoś z nich? Jaki powód przyświecał zbrodniarzowi? Upokorzenie? Żal? Zemsta?
To, kto jest mordercą, zaświtało mi w głowie mniej więcej w połowie książki. Nie przeszkodziło mi to jednak pałętać się po meandrach umysłu autorki jak dziecko we mgle. No cóż, przyznaję, dałam się kilka razy wpuścić w maliny :D
Tym razem sporo miejsca autorka oddała Klementynie i jej rozterkom. Dzięki temu zabiegowi mogłam poznać lepiej tę szorstką policjantkę i jej przeszłość. Wprawdzie jest pewien wątek z nią związany, który wycięłabym bez szkody dla fabuły, ale skoro autorka miała taki zamysł, to trudno ;-)
Bardzo podoba mi się to, że w tej serii warstwa obyczajowa jest równie bogata, co intryga kryminalna zawiła. Dzięki temu zarówno powieść, jak i poszczególni bohaterowie nabierają trójwymiarowości. Jednych można polubić, innych wręcz przeciwnie. Mam swoje sympatie i antypatie, ale myślę, że to może się zmieniać w zależności od tomu.
Moja ocena: