Jacek W. Brzozowski wykorzystał w swojej powieści "Obręcz. Gdynia 1959" autentyczne wydarzenie z przeszłości. Sięgnęłam po kryminał, ponieważ opis obiecywał, że część akcji rozegra się w Bornem Sulinowie. Jest to miasteczko, którego historia mnie fascynuje, więc ucieszyłam się i czym prędzej poszukałam powieści.
Wspomniane zdarzenie, które naprawdę miało miejsce, do dzisiaj nie zostało wyjaśnione. W styczniu tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego dziewiątego roku do gdyńskiego basenu portowego spadł tajemniczy obiekt latający. Sprawę próbowano zatuszować, jednak szybko wzbudziła ona zainteresowanie wojska i PAN, a wśród lokalnej społeczności rozniosły się plotki, że na plaży znaleziono istotę w skafandrze, nie wyglądającą na człowieka.
Autor drobiazgowo nakreślił klimat PRL-u i stworzył bardzo realistyczne postacie. Zagadkę próbuje rozwiązać duet głównych bohaterów: były pilot RAF-u Witold Jastrzębski i redaktorka Rachela Rozenberg. Oboje uparcie podążają tropem odkrywanych powoli śladów.
Bornego było w tej historii jak na lekarstwo, ale dzięki świetnej interpretacji lektora wysłuchałam do końca.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam :-)