środa, 31 grudnia 2025

"Szanta" Wojciech Wójcik - recenzja


Tytuł: "Szanta"
Autor: Wojciech Wójcik
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 540
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Moja ocena: 5/6

Mam już za sobą kilka powieści autorstwa Wojciecha Wójcika, więc z przyjemnością sięgnęłam również po "Szantę", której akcja rozgrywa się na Mazurach. Fabuła osnuta została na żeglarskiej legendzie o Królu Mazur.

Punktem wspólnym dla poruszonych wątków jest powstające właśnie muzeum żeglarstwa w Rucianym - Nidzie nad jeziorem Bełdany. Profesor historii sztuki, Sylwester Preuss, odbiera sobie życie, wieszając się w piwnicy budynku, który przekazał Mazurskiemu Muzeum Turystyki i Żeglarstwa Śródlądowego. Następnie Malwina, kierowniczka ośrodka, zostaje zamordowana przed samym otwarciem muzeum. Istnieją przesłanki, świadczące o tym, że mogła mieć romans z profesorem... 

Pracę śledczą rozpoczynają dwa zespoły: trzy pozostałe pracownice muzeum oraz duet Helena i Hubert. Ona podaje się za dziennikarkę, którą w rzeczywistości nie jest, a on to były policjant, który chwilowo przejmuje obowiązki leśniczego, aby zastąpić borykającą się z tajemniczymi problemami żonę. 

Akcję obserwujemy naprzemiennie z perspektywy Huberta i Jagody, która zostaje następczynią Malwiny. Oprócz toczących się śledztw autor zadbał o szczegóły związane zarówno z postaciami w czasie rzeczywistym, jak i z ich przeszłością. Bardzo ciekawie rozwijał się wątek tajemniczej kobiety, którą malował na swoich obrazach Preuss. W śledztwo pracownic muzeum została świetnie wpleciona analiza tytułowej szanty o Królu Mazur. Z dużym zainteresowaniem kibicowałam kobietom, które przecież nie miały pojęcia o prowadzeniu śledztwa, a jednak z godnym podziwu uporem próbowały rozwikłać napotykane co rusz zagadki.   

Chwilami miałam wrażenie, że trochę za dużo się dzieje i wątki za bardzo się mnożą, ale ostatecznie można się było połapać w powiązaniach, co nie zmienia faktu, że trafiłam na wiele fałszywych tropów pozostawionych przez pisarza. 

Podsumowując, działo się tutaj sporo i wymagane było skupienie, aby w finałowych scenach zrozumieć zamysł autora. Wojciech Wójcik należy do tej grupy twórców, którzy nie muszą epatować brutalnością, wulgaryzmami i posoką, aby zaciekawić czytelnika. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam :-)