czwartek, 26 lutego 2026

"Lodowa pułapka" James Rollins - recenzja


Tytuł: "Lodowa pułapka"
Autor: James Rollins
Gatunek: sensacja, sci-fi
Liczba stron: 494
Wydawnictwo: Albatros

Moja ocena: 5/6 

James Rollins to amerykański pisarz z polskimi korzeniami, którego powieści pochłaniam, jak tylko pojawią się na polskim rynku wydawniczym. Jedną z nich jest "Lodowa pułapka", wydana w Polsce w dwa tysiące szóstym roku, ale trudno ją było zdobyć, ponieważ wznowienie pojawiło się dopiero w styczniu tego roku. Jest to jedna z pierwszych powieści Rollinsa, ale już można w niej dostrzec styl, który nie opuszcza go do tej pory - dużo dynamiki i niespodziewane zwroty akcji. Fakty naukowe pomieszane z fantastyką, ale świetnie współgrające, co pozwala na rozważanie, czy to wszystko mogłoby wydarzyć się naprawdę.

Na biegunie północnym znajduje się Stacja Polarna Grendel. Jest to miejsce kryjące makabryczną tajemnicę, związaną z pewnym sowieckim eksperymentem sprzed wielu lat. Ponieważ działania naukowców na stacji uznano za nieetyczne, postanowiono nie ujawniać wyników ich pracy. Kiedy współczesny amerykański statek badawczy natrafia przypadkiem na zapomnianą, ukrytą pod lodem stację naukową, sytuacja szybko się zmienia. Rosjanie są gotowi na wiele, aby uniemożliwić Amerykanom ujawnienie tajnych do tej pory badań. 

W tym samym czasie Matt Pike, mieszkaniec Alaski i były komandos, jest świadkiem katastrofy samolotu w górach Arktyki. Pilot ginie, jednak pasażerowi udaje się przeżyć i Matt pomaga mu przetrwać. Szybko okazuje się, że rozbicie się samolotu to nie przypadek, a uratowany mężczyzna jest ścigany. Decydując się na uratowanie nieznajomego, który okazuje się być reporterem wysłanym w celu napisania artykułu o tajemniczej sowieckiej stacji naukowej, Matt zostaje wciągnięty w ciąg zdarzeń, które okazują się bardzo niebezpieczne. Obaj podejmują walkę o przetrwanie, a przy okazji dążą do poznania prawdy o eksperymentach prowadzonych w stacji polarnej Grendel. 

Oprócz Matta i dziennikarza w powieści natraficie na całe mnóstwo ciekawych bohaterów. Wśród nich znajdzie się wielu naukowców, wojskowych, a także była żona Matta, Inuitka. Łączy ją z mężczyzną wspólny dramat, który równocześnie ich rozdzielił. Odkrycie strasznej tajemnicy ukrytej stacji polarnej to dla niej dodatkowy szok, ponieważ badania tam prowadzone dotyczyły rdzennej grupy ludności arktycznej, a więc jej pobratymców. 

Dla mnie największym zaskoczeniem było pojawienie się mojego ulubionego bohatera z cyklu Sigma, Kowalskiego, który tutaj jest matem i bierze czynny udział w walce o przetrwanie w polarnej bazie i jej otoczeniu. Uwielbiam sceny z jego udziałem i dialogi, w których uczestniczy.      

Akcja powieści jest niesamowicie dynamiczna. Wydarzenia następują po sobie w zawrotnym tempie, jak to u Rollinsa. Końcówka może nawet jest trochę zbyt nakręcona, ale ostatecznie całość bardzo mi się podobała i wciągnęła mnie dość szybko. Potrzebowałam tylko trochę czasu na starcie, żeby połączyć bohaterów i zapamiętać, kto jest kim i z kim trzyma :)

Zdecydowanie polecam!

wtorek, 17 lutego 2026

"Wampir z Woźnickich Dołów" Konrad Chęciński - recenzja


Tytuł: "Wampir z Woźnickich Dołów"
Autor: Konrad Chęciński
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 446
Wydawnictwo: MOVA

Moja ocena: 6/6

"Wampir z Woźnickich Dołów" to pierwsza książka Konrada Chęcińskiego, którą miałam okazję przeczytać, jednak nie jest to debiut tego autora. Przyznam, że do lektury zachęcił mnie opis, a konkretnie informacja, że wśród opisanych wątków znajdę taki z zamordowaną bibliotekarką. No przecież nie przeszłabym obojętnie obok takiej historii! 

W listopadowy poranek w cichej bibliotece szkolnej, umiejscowionej poza budynkiem szkoły, zostają znalezione zwłoki pracującej tam od lat bibliotekarki, Haliny Madej. Kobieta była znana w Woźnickich Dołach jako dość dziwna i mocno wycofana osoba, która z nikim nie utrzymywała kontaktów. Mieszkała w jednym gospodarstwie z bratem, również dość specyficznym człowiekiem. 

Kiedy na miejscu zbrodni pojawiają się śledczy, ich działania ujawniają jeden wielki chaos, jakby ktoś czegoś szukał. A zatem co mogło się stać kobiecie? Czy nakryła przypadkowego włamywacza i dlatego zginęła? Czy raczej posiadała coś, po co przyszedł morderca? Podczas pracy policjanci znajdują wśród rozrzuconych w pomieszczeniu książek zagadkowe zdjęcie trójki dzieci z tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku. Możliwe, że to jakaś wskazówka do rozwiązania zagadki popełnionej zbrodni.

Sprawę prowadzi inspektor Nikifor Poradecki. Metodycznie analizuje pojawiające się tropy i powoli dopasowuje elementy kryminalnej układanki, zaczynając od sekretów starego dworu, który z czasem zamieniono w cieszący się złą sławą sierociniec. Wraz z inspektorem nad sprawą pracuje pani prokurator Anna Rajkowska, której życie prywatne w pewnym momencie splecie się z niektórymi wątkami śledztwa. 

W tak małych miejscowościach mieszkańcy najczęściej wolą milczeć, chociaż wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą. W przypadku Woźnickich Dołów nie jest inaczej, atmosfera jest napięta i aż gęsta od niedopowiedzeń. Czego dowiedzą się śledczy od mieszkańców? Co uda im się wyrwać z odmętów historii tego miejsca? Czy ktoś jeszcze straci życie, zanim policjanci powiążą wszystkie fakty i odkryją prawdę?        

Po lekturze tej wciągającej powieści z pewnością sięgnę po dwie pozostałe książki autora z serii o oficerze Piotrze Wernerze.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MOVA

sobota, 14 lutego 2026

"Połaniecka. Najgłośniejsza zmowa milczenia w historii PRL" Grzegorze Wielgus - recenzja

Tytuł: "Połaniecka. Najgłośniejsza zmowa milczenia w historii PRL"
Autor: Grzegorz Wielgus
Gatunek: kryminał, sensacja 
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 6/6

"Połaniecka. Najgłośniejsza zmowa milczenia w historii PRL" to druga powieść Grzegorza Wielgusa, którą miałam okazję przeczytać. Byłam bardzo ciekawa, jak autor opisał historię, której finał jest powszechnie znany. Przedstawioną przez pisarza zbrodnią żyła kiedyś cała Polska. 

Książka ta to zbeletryzowana wersja krwawej zbrodni z tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego szóstego roku. Mieszkańcy miejscowości Poręba wracają autokarem do domów po pasterce. Wśród nocnej ciszy, przy trasie, ich oczom ukazuje się makabryczny widok. Na drodze leży martwa ciężarna kobieta, a obok niej zwłoki jej męża i nastoletniego brata. Lokalni milicjanci i prokuratura orzekają, iż był to wypadek. Tubylcy nabierają wody w usta, chociaż byli na miejscu, kiedy rozgrywały się wydarzenia. Niewiele można zdziałać, ponieważ znikają kluczowe dowody, które mogłyby zmienić bieg śledztwa. Zmowa milczenia sprawia, że mordercy pozostają bezkarni. Na szczęście pojawia się ktoś, kto decyduje się nie przechodzić obojętnie obok tej koszmarnej zbrodni.

Do Poręby przyjeżdża z Krakowa komisarz Oskar Grewling, którego zadaniem jest dotarcie do prawdy. Od razu natyka się on jednak na mur niechęci, zbudowany przez mieszkańców. Milicjant szybko orientuje się, kto pociąga tu za sznurki, manipuluje sąsiadami i zastrasza ich, aby nie zdradzili tajemnicy tamtej nocy. Na szczęście śledczy nie zamierza się poddać i powoli, ale jak taran dąży do rozwiązania makabrycznej zagadki. 

Akcja zagęszcza się, kiedy dzięki zeznaniom jednego ze świadków prokurator zarządza ekshumację trzech ofiar, przez co pojawiają się wreszcie dowody na to, że była to straszna zbrodnia, a nie wypadek. Od tego momentu śledztwo nabiera rumieńców, a ekipa śledczych odkrywa kolejne elementy układanki. 

Najstraszniejsze w całej tej sprawie było według mnie to, że świadkowie potrafili zgodnie milczeć, kryjąc morderców, żyjących obok nich jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło.

Autor świetnie odtworzył prowadzone przez milicję śledztwo, a także ówczesne realia, będące tłem rozgrywających się wydarzeń. Czytając, czułam się, jakbym była ich uczestniczką, a nie obserwatorką. 

Zdecydowanie polecam, ale uprzedzam, powieść niesamowicie wciąga!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Initium

wtorek, 10 lutego 2026

"Czas korony" Ewa Kassala - recenzja


Tytuł: "Czas korony"
Autor: Ewa Kassala
Gatunek: powieść historyczna, slavic book
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Sonia Draga
Cykl: Słowiański szlak, tom 3

Moja ocena: 5/6

"Czas korony" to trzeci tom serii Słowiański szlak autorstwa Ewy Kassali. Z przyjemnością wróciłam do czasów naszych przodków, aby obserwować zachodzące na ich ziemiach zmiany w zbeletryzowanej wersji.

Autorka za sprawą swojej powieści przenosi czytelnika w czasy Bolesława Chrobrego, przed którym naprawdę trudne zadanie - wprowadzenie nowej religii na ziemiach, gdzie do tej pory królowali starzy bogowie. Równocześnie Chrobry robi wszystko, by zostać pierwszym królem Polski. Tematy te są ze sobą nierozerwalnie złączone. Bolesław bowiem zdaje sobie sprawę, że nie może otrzymać korony, będąc bezbożnikiem. Rozpoczyna zatem wprowadzanie zmian. Nie jest to zadanie proste, szczególnie w sytuacji, kiedy wśród poddanych wciąż jest wielu takich, dla których religia słowiańska jest najważniejsza i są gotowi walczyć za swoich bogów, którym służą od lat. Decyzje Bolesława wywołują ogromne emocje wśród ludu, zaś sam władca miota się między pragnieniem zdobycia korony, z czym wiąże się zaakceptowanie Jezusa Chrystusa jako jedynego Boga, a życiem według dawnych zasad. 

Ewa Kassala w mistrzowski sposób opisuje realia słowiańskiego świata, zwyczaje i wierzenia, którymi żyli Słowianie. Plastyczne opisy pozwalają wyobrazić sobie ich życie i ówczesny świat. Bardzo wciągający był dla mnie wątek opisujący wprowadzanie przez Bolesława zmian w religii, bezpardonowe burzenie słowiańskich wierzeń za cenę królewskiej korony. Interesujący był przedstawiony przez autorkę obraz władcy, który w dość specyficzny sposób interpretował po swojemu zasady wiary w Chrystusa.

"Czas korony" to jedna z tych książek, która oferuje czytelnikowi ogrom treści, mnóstwo wątków i wielu bohaterów, co trochę przytłacza, ale mimo to czytało mi się bardzo dobrze i z dużym zainteresowaniem śledziłam kolejne wydarzenia. 

Autorka zdecydowała się na ożywienie fabuły elementami magii. Ożywiła słowiańskie bóstwa, a w ręce bohaterek włożyła czary. Trochę się to kłóci z umiejscowieniem powieści wśród typowo historycznych, ale ponieważ czyta się bardzo płynnie, jest to do wybaczenia :D  

Polecam całą trylogię Słowiański szlak!


środa, 28 stycznia 2026

"Pomyśl dwa razy" Harlan Coben - recenzja


Tytuł: "Pomyśl dwa razy"
Autor: Harlan Coben
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 383
Wydawnictwo: Albatros
Cykl: Myron Bolitar, tom 12

Moja ocena: 6/6

Po dłuższym czasie mogłam wreszcie wrócić do świata Myrona i Wina. Brakowało mi już ich humorystycznych dialogów pełnych podtekstów i stylu, w jakim prowadzą swoje śledztwa.

Trzy lata wcześniej Myron wygłosił mowę pożegnalną na ceremonii pogrzebowej znanego koszykarza, Grega Downinga. Ich wspólna historia pełna była emocji, nie zawsze tych pozytywnych, jednak po etapie ostrej rywalizacji na parkiecie w liceum, ostatecznie stali się klientami biznesowymi. Kiedy po trzech latach od pogrzebu do Myrona zgłaszają się agenci FBI z pytaniem, gdzie znajduje się Greg, Bolitar nie wie, o co im chodzi. Przecież Greg nie żyje! Okazuje się jednak, że nie jest to takie oczywiste, ponieważ na miejscu zbrodni, gdzie zostały zamordowane dwie osoby, znaleziono DNA Downinga. Jak to możliwe?

Myron i Win nie byliby sobą, gdyby nie rozpoczęli prywatnego śledztwa. Intuicja Bolitara i pieniądze Lockwooda potrafią zdziałać cuda, ale tym razem mogą nie wystarczyć. Im dalej brną w pogmatwane wątki, tym większe niebezpieczeństwo im grozi. Dwie ofiary to jedynie czubek góry lodowej zbrodni, które powoli wychodzą na światło dzienne. Czy morderstwa te są powiązane? Kto morduje? Jak to możliwe, że oskarżony zostaje mężczyzna, który od trzech lat nie żyje? 

Poza prowadzonym śledztwem, autor nie szczędzi czytelnikowi prywatnych informacji o pojawiających się bohaterach. Bardzo lubię takie wtrącenia w powieściach, ponieważ pozwalają nam one poznać lepiej bohaterów i ich życie. Tym razem najbardziej przypadły mi do gustu sceny z rodzicami Myrona.     

Dwanaście tomów cyklu nie wystarczyło, aby przygody Myrona i Wina mi się znudziły, więc liczę na to, że nie jest to ostatni tom i wkrótce znowu spotkam moich ulubieńców.