Moja ocena: 6/6
Po dłuższym czasie mogłam wreszcie wrócić do świata Myrona i Wina. Brakowało mi już ich humorystycznych dialogów pełnych podtekstów i stylu, w jakim prowadzą swoje śledztwa.
Trzy lata wcześniej Myron wygłosił mowę pożegnalną na ceremonii pogrzebowej znanego koszykarza, Grega Downinga. Ich wspólna historia pełna była emocji, nie zawsze tych pozytywnych, jednak po etapie ostrej rywalizacji na parkiecie w liceum, ostatecznie stali się klientami biznesowymi. Kiedy po trzech latach od pogrzebu do Myrona zgłaszają się agenci FBI z pytaniem, gdzie znajduje się Greg, Bolitar nie wie, o co im chodzi. Przecież Greg nie żyje! Okazuje się jednak, że nie jest to takie oczywiste, ponieważ na miejscu zbrodni, gdzie zostały zamordowane dwie osoby, znaleziono DNA Downinga. Jak to możliwe?
Myron i Win nie byliby sobą, gdyby nie rozpoczęli prywatnego śledztwa. Intuicja Bolitara i pieniądze Lockwooda potrafią zdziałać cuda, ale tym razem mogą nie wystarczyć. Im dalej brną w pogmatwane wątki, tym większe niebezpieczeństwo im grozi. Dwie ofiary to jedynie czubek góry lodowej zbrodni, które powoli wychodzą na światło dzienne. Czy morderstwa te są powiązane? Kto morduje? Jak to możliwe, że oskarżony zostaje mężczyzna, który od trzech lat nie żyje?
Poza prowadzonym śledztwem, autor nie szczędzi czytelnikowi prywatnych informacji o pojawiających się bohaterach. Bardzo lubię takie wtrącenia w powieściach, ponieważ pozwalają nam one poznać lepiej bohaterów i ich życie. Tym razem najbardziej przypadły mi do gustu sceny z rodzicami Myrona.
Dwanaście tomów cyklu nie wystarczyło, aby przygody Myrona i Wina mi się znudziły, więc liczę na to, że nie jest to ostatni tom i wkrótce znowu spotkam moich ulubieńców.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam :-)