piątek, 1 grudnia 2017

"Lustereczko, powiedz przecie" Alek Rogoziński - recenzja


Tytuł: "Lustereczko, powiedz przecie"

Autor: Alek Rogoziński

Gatunek: kryminał

Liczba stron: 320

Wydawnictwo: Filia

Seria: Róża Krull na tropie, tom 2


Moje pierwsze spotkanie z prozą Alka Rogozińskiego mogę zaliczyć do udanych. Humorystyczny kryminał z mnóstwem zabawnych dialogów i ciekawymi bohaterami to idealna lektura na jesienne wieczory. Kiedy przeczytałam Oświadczenie rozpoczynające powieść oraz listę bohaterów, wiedziałam, że to był dobry wybór i nie zawiodłam się. 

Róża Krull to autorka kryminałów, według jej opinii - poczytnych, a czy faktycznie? Trudno stwierdzić, ale przyjaciele pisarki - PR-owiec Pepe i menedżerka Betty - stroją sobie żarty z jej pędu do sławy i przekonania o ogromnej popularności na każdym kroku. Zresztą nie tylko z tego, o czym świadczy mnóstwo śmiesznych dialogów.


Nasza bohaterka, w wyniku zgubnego (jak się szybko okaże) w skutkach zwyczaju obserwowania pewnego przystojniaka z naprzeciwka przez lornetkę, staje się świadkiem samobójstwa wspomnianego mężczyzny. Nie byłaby sobą, gdyby - mimo zdecydowanie niewyjściowego entourage'u - nie pobiegła sprawdzić, czy facet faktycznie zakończył żywot. Pomocy w tej niecodziennej sytuacji udziela jej ochroniarz z budynku, z którego wyskoczył mężczyzna. Trup istotnie spoczywa tam, gdzie powinien był wylądować. Okazuje się, że to jeden z uczestników konkursu Mister Polonia. Dlaczego postanowił się zabić? Co wyniknie z wtrącania się Róży w sprawę? W jaki sposób pisarka wtargnie do środowiska konkursowego i co z tego wyniknie? Kto jeszcze ucierpi w wyniku działań mordercy? I przede wszystkim, czy Róża, mimo swoich zapędów detektywistycznych, wyjdzie z tego bez szwanku?

Nie spodziewajcie się poważnego śledztwa prowadzonego przez surowych policjantów. Nie taki to kryminał, więc o powagę będzie naprawdę ciężko.
Po raz pierwszy trafiłam na książkę, w której autor postanowił uśmiercić bohatera każąc mu bez niczyjej pomocy wyskoczyć z okna, jednocześnie sugerując, że to nie było samobójstwo. Bardzo byłam ciekawa, jak potoczą się wydarzenia i co wyniknie z tego, ewidentnego przecież, samobójstwa. Warto sięgnąć po tę książkę i nie przeszkadzało mi nawet to, że nie czytałam jeszcze pierwszego tomu serii. 

Urzekła mnie postać gosposi Cecylii, specjalistki od Wszystkich Świętych. Z zainteresowaniem śledziłam kolejne wypowiedzi kobiety, bo wciąż wyciągała z rękawa kolejne imiona i jednozdaniowe, idealnie wpasowane w jej wypowiedzi, wyjaśnienia, kto zacz. Może i Pepe określił ją w końcu mianem dewotki, ale i tak jest bardzo sympatyczną postacią.  

Róża skojarzyła mi się dość szybko z młodszą, bo 35-letnią, wersją innej bohaterki serii zabawnych kryminałów, Agathą Raisin. Czytaliście? Pęd do sławy i wściubianie nosa w śledztwo - to dwie cechy, które zdecydowanie łączą obie panie. 

Powieść czyta się bardzo szybko, myślę, że między innymi ze względu na przyjazną czcionkę i szeroką interlinię. Do tego akcja zdecydowanie nie stoi w miejscu. Z Różą nie takie numery, żeby miało się nic nie dziać ;-)

Choć trafiłam na kilka literówek i powtórzeń, to w ogóle mi  one nie przeszkadzały w cieszeniu się lekturą.