poniedziałek, 11 grudnia 2017

Przedświąteczne rozdanie - wygraj audiobooka :-)

"Nowa Jadłonomia" Marta Dymek - recenzja


Tytuł: "Nowa Jadłonomia"

Autor: Marta Dymek
Gatunek: kulinaria

Liczba stron: 271
Wydawnictwo: Marginesy

Skojarzynki:
smakołyki * kuchnia roślinna * gotowanie * przepisy

"Nowa Jadłonomia" Marty Dymek to kopalnia kulinarnych pomysłów na smaczne posiłki. Znajdziemy w niej mnóstwo przydatnych informacji podzielonych na działy: śniadania, małe dania, zupy, duże dania, desery, napoje i przepisy podstawowe. Autorka zadbała również o krótki wstęp, w którym przeczytać można kilka zdań o kuchni roślinnej. Mamy do dyspozycji również listę mniej znanych przypraw, w które powinniśmy się zaopatrzyć, niezbędne sprzęty kuchenne oraz miary kuchenne. 

Każdy przepis zawiera duże zdjęcie końcowego efektu. Jest również informacja, ile porcji wyjdzie z podanych składników, a także dodatkowe wiadomości, np. z czym będzie najlepiej smakować ugotowane danie lub dlaczego należy koniecznie użyć dokładnie tego, co jest podane w przepisie. Wśród propozycji znaleźć można m.in. czekoladową gryczankę, tatara z suszonych pomidorów, lasagne z selera czy ciasto dyniowe earl grey.

Dzięki tej książce poznajemy na nowo przyprawy, zioła i warzywa. A przepisy wcale nie zawierają trudno dostępnych składników. Są to najczęściej warzywa sezonowe, które dostaniemy w warzywniaku na rogu. Dzięki nietypowej kulinarnej oprawie, zyskają nowy smak i wygląd. 

Pięknie wydana, w twardej oprawie i z trzema kolorowymi zakładkami, idealnie nadaje się na prezent dla miłośnika zdrowej kuchni. 

piątek, 8 grudnia 2017

"Szaławiła" Marta Kisiel - recenzja

Tytuł: "Szaławiła"

Autor: Marta Kisiel
Gatunek:opowiadanie
Liczba stron: 63
Wydawnictwo: Uroboros
Cykl: Dożywocie, tom 2.5


Skojarzynki

czort * nowy dom * słowiańskie klimaty


Kim jest szaławiła? Słownik Języka Polskiego informuje, że to żartobliwe określenie lekkomyślnego mężczyzny lub lekkomyślnej kobiety. 
Główną bohaterką tego (stanowczo zbyt) krótkiego opowiadania jest doktor Oda Kręciszewska. Lubi chodzić swoimi drogami oraz decydować sama o sobie i wszystkim, co jej dotyczy. Kiedy po śmierci matki kupuje dziwnie tani kawałek ziemi i stawia na nim dom, nie spodziewa się, co ją tam czeka. Wam może coś zaświta, kiedy zdradzę, że na terenie zakupionym przez Odę stała kiedyś willa Lichotka. I wszystko jasne, prawda? To miejsce po prostu nie jest zwyczajne, podobnie zresztą, jak Oda. Ona również nie jest... albo nie, nie napiszę nic więcej, bo jeszcze jedno słowo i zdradzę zbyt wiele. 
Obrazu całości dopełnia kuzynka Ody, Agnieszka, jej córka Halszka i, rzecz jasna, Roch. TEN Roch... :-)  

Poznajemy też kolejnego cudownego bohatera nierealnego, małego czorta Bazyla. Jest absolutnie słodki i przesympatyczny ze swoją gigantyczną wadą wymowy i historią życia taką, że można się zapłakać... ze śmiechu.

"Och. Och, dżem topry. Ja jesztem Baszyl.

-Baszyl?
-Ne, Baszyl! Pszesz szszszsz."

Alleluja i do przodu! Ciąg dalszy poproszę :-)

czwartek, 7 grudnia 2017

"Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" W. Bruce Cameron - recenzja

Tytuł: "Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta"
Autor: W. Bruce Cameron
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Kobiece

Skojarzynki:
psiaki * relacje damsko-męskie * opieka * rozterki * święta

"- Wiesz co Kerri? Jesteś moim Rufusem - powiedział.
Zerknęła na niego badawczo.
- Czyli jestem psem z brązową łatą wokół oka - rozwinęła.
- Ja jestem jak Cody. Nie zawsze wszystko widzę, nawet to, co mam tuż przed nosem. Ale ty naprowadzasz mnie na właściwy kurs."

Co zrobilibyście w sytuacji, gdyby ktoś znajomy przyprowadził Wam psa i poprosił, byście się nim zajęli przez dzień lub dwa, zanim nie znajdzie kogoś do opieki nad zwierzakiem? Pewnie gdybyście mieli doświadczenie w temacie, zgodzilibyście się uratować znajomego, ale co, jeśli nie mielibyście zielonego pojęcia o tym, jak zajmować się psem? Do tego suczką w zaawansowanej ciąży? 
W takiej właśnie chwili poznajemy Josha, bohatera "Psiego najlepszego". Sąsiad podrzuca mu suczkę swojej byłej dziewczyny, ponieważ, rzekomo, musi natychmiast wyjechać do Francji, gdzie czeka na niego osadzony w więzieniu brat. Josh próbuje odmówić, ale nie ma wystarczającej siły przebicia i sunia ostatecznie ląduje u niego w domu. Początki są trudne, mężczyzna nie wie, co robić z psem. Weterynarz nie chce zatrzymać jej w lecznicy, jedynie instruuje Josha, kiedy powinien się zacząć niepokoić i przywieźć suczkę. Zdecydowanie nie tego oczekiwał. Liczył na to, że uda mu się pozbyć kłopotu. Bo początkowo suczka o wdzięcznym imieniu Lucy była dla niego po prostu kłopotem. Z czasem nastawienie Josha zmieniło się diametralnie. Co z tego wynikło? Kogo poznał Josh szukając wsparcia w schronisku dla zwierząt? Jak Lucy zniosła poród? Kim są Serena i Amanda?

Panika Josha momentami była nawet zabawna, ale przyznam, że nie chciałabym się znaleźć na jego miejscu. Nigdy nie miałam psa i nie miałabym pojęcia, jak się nim dobrze zająć. 
Napisaną z humorem i pełną emocji opowieść można przeczytać bardzo szybko, ale na długo zostanie w myślach i serduchu. Nie ukrywam, że i mnie zakręciła się łezka w oku.