Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania trojanowska, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania trojanowska, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 września 2025

"Powroty i wspomnienia" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Powroty i wspomnienia"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkami wojennymi
Liczba stron: 284
Wydawnictwo: Axis Mundi
Cykl: Trylogia szczecińska, tom 3
Moja ocena: 6/6


"Powroty i wspomnienia" to trzeci i ostatni tom opowiadający losy Ludwika Starkowskiego.

Historia Ludwika, opisana w trylogii szczecińskiej, to pełna emocji opowieść o starym Szczecinie i jego mieszkańcach. Ludziach, którym przyszło żyć w trudnych czasach i jakoś musieli sobie poradzić, jeśli chcieli wyjść z tego żywi. Ludwig Stark musiał zniknąć, by Ludwik Starkowski mógł przetrwać wojnę i żyć. Wydarzenia, w których uczestniczył jako młody chłopak, odcisnęły na nim ogromne piętno, nie dające mu spokoju przez długie lata.

Ludwik nie jest człowiekiem łatwym. To skryty mężczyzna, który nie okazuje uczuć i nie ujawnia targających nim emocji. Przez to postrzegany jest przez ludzi jako gbur bez serca. Szanowany dyrektor szpitala nie był lubiany jako człowiek. Ludzie się go zwyczajnie bali. Dlaczego do tego doprowadził? Miał swoje powody. Nie zwierzał się nikomu, nie interesowało go, co ludzie o nim sądzą, nie pragnął, by darzyli go sympatią. Najważniejsze było to, by nikt nigdy nie dopatrzył się powiązań między Starkowskim a Starkiem. Temu Ludwik podporządkował całe swoje życie i przed tym chronił swoją rodzinę. Tajemnice, które przez lata narosły wokół tych działań sprawiły, że na długie osiemnaście lat utracił ukochaną wnuczkę, Magdalenę. Teraz jednak odzyskał ją i podjął zapewne najtrudniejszą decyzję w życiu. Postanowił przed śmiercią powierzyć jej swoje sekrety. Nawet te najstraszniejsze. Czy Magdalena udźwignie ciężar przeszłości? Czy zdoła wybaczyć dziadkowi lata kłamstw i sekretów?

Bardzo polubiłam wszystkich bohaterów cyklu, ale mam swojego faworyta. Postacią rozjaśniającą mroki wojennych opowieści Ludwika jest Warcisław. To przeuroczy starszy pan, z kiepsko umocowaną sztuczną szczęką, pełen pozytywnej energii i humoru. Jego niezmordowana motywacja do wspierania sąsiada, który wcale nie okazuje mu podobnej atencji, kojarzyła mi się z gagami z międzywojennych filmów. Ubawiłam się, czytając sceny z jego udziałem. Druga w kolejności jest Olga, zakręcona mamuśka i przyjaciółka szkolna Magdy. Postacie te stanowiły przeciwwagę dla trudnych tematów, których dotknęła autorka, opisując losy Ludwika Starkowskiego.

Nierozerwalną częścią tego tomu są listy i fragmenty z notesu Ludwika. Dzięki temu narracja nie nuży. Pochłaniając kolejne rozdziały, coraz głębiej wkraczamy w świat młodego chłopaka i wraz z nim przeżywamy strach przed wrogami, wędrujemy na szaber czy obserwujemy przeżywanie pierwszej miłości. Sylwia Trojanowska umiejętnie dawkuje wiedzę konieczną do zrozumienia Starkowskiego i tego, jakim stał się człowiekiem. Język powieści jest niezwykle plastyczny i pozwala zwizualizować sobie czytane sceny. Nie przeszkadzało mi wcale to, że kompletnie nie znam Szczecina ani Rugii, gdzie bohaterowie udali się w celu odnalezienia rodzinnych powiązań. I tak widziałam w wyobraźni wszystko, o czym czytałam.

Polecam całą trylogię czytelnikom, którzy lubią sięgać po realistyczne historie z wojennymi wątkami i tajemnicami w tle. Jestem przekonana, że losy Ludwika Starkowskiego spełnią Wasze oczekiwania.


środa, 3 września 2025

"Sekrety i kłamstwa" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Sekrety i kłamstwa"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkami wojennymi
Liczba stron: 284
Wydawnictwo Axis Mundi
Cykl: Trylogia szczecińska, tom 1
Moja ocena: 6/6

"Sekrety i kłamstwa" to pierwszy tom Trylogii szczecińskiej autorstwa Sylwii Trojanowskiej. Niedawno, za sprawą Wydawnictwa Axis Mundi, możemy cieszyć się wydaniem w absolutnie przepięknych okładkach.
 
Magdalena Ossolińska to młoda kobieta, z którą los obszedł się bardzo okrutnie. Wraca z Kołobrzegu, gdzie przeniosła się kilkanaście lat wcześniej, do rodzinnego Szczecina, w którym wciąż mieszka jej dziadek, Ludwik Starkowski. Mężczyzna znany jest ze swojej apodyktyczności. Odpycha ludzi nieprzyjemnym sposobem bycia. Jedyną osobą, która go odwiedza, jest sąsiadka, Ewa. Czasami przychodzi też pani Krysia, która sprząta dom. I to by było na tyle, ponieważ Ludwik od śmierci ukochanej żony, a babci Magdy, Antoniny, nawet nie wychodzi z domu. Uważany za dziwaka, jest tematem plotek powtarzanych między sąsiadami. Sam siebie uważa za złego człowieka.

Jedynym marzeniem osiemdziesięciosiedmioletniego Ludwika jest, by wnuczka wróciła i wybaczyła mu błąd z przeszłości. Magda stawia jednak twardy warunek. Dziadek musi wreszcie opowiedzieć jej historię swojego życia, którą zawsze skrzętnie ukrywał. Czy Ludwik zdecyduje się wyznać kobiecie całą prawdę? Co było powodem nieporozumień między upartym dziadkiem a jego wnuczką? I co takiego się wydarzyło, że Magda wróciła do rodzinnego domu?

Współczesne wydarzenia przeplatają się tutaj z historią Szczecina z czasów drugiej wojny światowej, a więc znalazłam w książce to, co Tygryski lubią najbardziej. I chociaż w dużej mierze jest to fikcja literacka, o czym autorka pisze na końcu powieści, to są w niej też wątki i miejsca autentyczne. Przyznam się, że nie znam Szczecina i byłam w tym mieście tylko raz. Żałowałam podczas lektury, że nie mogę sobie w pełni odtworzyć w wyobraźni ulic i miejsc, o których pisała Sylwia Trojanowska.

Autorka świetnie przygotowała się do napisania tej powieści, robiąc solidny research i to się czuje w płynności, z jaką opisuje wydarzenia z życia Ludwika sprzed siedemdziesięciu lat. Zdarzenia te, choć fikcyjne, z pewnością w jakimś stopniu gdzieś, kiedyś miały miejsce. Akcja powieści jest wartka i wciągająca. Trudno odłożyć książkę na później, ponieważ wciąż coś się dzieje, przez co koniecznie chce się poznać dalszy ciąg teraz, zaraz.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o języku powieści, na której kartach znajdziecie świetne dialogi, zarówno te zabawne, jak i poważniejsze w klimacie. Autorka postarała się również o wyważone opisy, które nie dłużą się, a uzupełniają idealnie snutą opowieść. Bez zbędnego patosu, który czasami wkrada się do historii wojennych. Całość jest dopracowana i pełna uczuć. Znajdziecie w tej powieści cały wachlarz emocji. 

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać Ludwika i jego losów, to jest idealny moment, aby to nadrobić zaległości.


środa, 20 maja 2026

"Król tanga" Sylwia Trojanowska - recenzja [PREMIEROWA]


Tytuł: "Król tanga"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść biograficzna
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Marginesy

Moja ocena: 6/6

"Król tanga" to zbeletryzowana biografia popularnego w latach 40. XX wieku szczecińskiego piosenkarza, Tadeusza Millera, skromnego mężczyzny z ogromnym talentem, którym tak krótko obdarowywał melomanów. Nagrał ponad sześćdziesiąt piosenek, które szybko stały się przebojami. Miano króla tanga otrzymał, ponieważ niezrównanie interpretował właśnie ten gatunek muzyczny. Jego błyskotliwą karierę przerwał tragiczny wypadek, w którym Miller zginął, mając zaledwie trzydzieści dwa lata. Być może to właśnie było powodem, iż zapomniano o nim na długie lata. Intensywna, lecz zbyt krótka to była kariera, aby zdążył zapisać się w pamięci kolejnych pokoleń.   

Kiedy Tadeusz wraz z żoną Luną jechali po wojnie do nieznanego im wtedy Szczecina, nie wiedzieli na co się piszą, co czeka ich na miejscu i jak poradzą sobie w powojennej rzeczywistości. Jechali z obawami, ale także z nadzieją na powrót do normalności po strasznych przeżyciach, które ich spotkały podczas wojennej zawieruchy. Pierwszym wsparciem na miejscu, w obcym mieście, była dla nich siostrzenica Luny, Basia, której wojna również nie oszczędziła. 

Po początkowych perturbacjach związanych z adaptacją w nowym miejscu, Millerowie w końcu zaczęli układać sobie życie na nowo. Już samo zdobycie wypatrzonego mieszkania okupione zostało ogromnymi emocjami. Uznali, że to znak, kiedy zobaczyli w nim pianino i dopięli swego. Lokum z instrumentem ostatecznie stało się ich własnością.  

Tadeusz marzył o pracy związanej z muzyką, którą tak kochał. Droga do śpiewania była jednak długa i wyboista. Kiedy trafił na posadę urzędnika w radiu, los się do niego uśmiechnął. Nie dość, że udało mu się również zaczepić w restauracji, gdzie grał i śpiewał dla klientów, przypadek zrządził, że pewnego dnia zaproponowano mu zaśpiewanie w radiowym koncercie życzeń i... sprawy ruszyły z kopyta. 

Nagle pociąg do sławy wystartował i rozpędzał się coraz bardziej. Gdyby w tamtych czasach było pendolino, chyba można by je porównać do tempa wydarzeń, które rozgrywały się w życiu Tadeusza. Jak mężczyzna przyjął nagłą popularność? W jaki sposób te niespodziewane zmiany wpłynęły na Lunę i jej uczucie do męża? Czy Tadeusz dał się porwać marzeniu? Ile zdążył zrobić, zanim jego życie zostało tak brutalnie zakończone?

Choć oś czasu w tym przypadku nie jest zbyt długa, dużo się dzieje w tej historii. Co można o niej powiedzieć na pewno, to to, że była niesamowicie intensywna, momentami aż nie do wytrzymania. Wiele razy myślałam sobie, że zwykły człowiek nie udźwignąłby tego ciężaru, który niósł na barkach Miller. Sądzę, że siłę czerpał z ogromnej pasji, prosto z serca, które wypełnione było muzyką po brzegi. 

Cieszę się, że mogłam poznać historię Tadeusza i Luny Millerów, którą Sylwia Trojanowska przywróciła do życia po osiemdziesięciu latach zapomnienia. Opowieść, którą pisarka stworzyła dla nas na podstawie pozostawionych przez Millerów materiałów, jest na wskroś prawdziwa i pełna emocji. Zostaje na długo w pamięci, gdzie mości sobie gniazdko i pozwala powoli uwalniać się obrazom, które powstają jeszcze długo po lekturze.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy i Autorce


niedziela, 6 lutego 2022

"Łabędź" Sylwia Trojanowska - recenzja


Jak żyć, kiedy marzenia i pragnienia zamieniają się w kupkę popiołu? Marzyć dalej? Odpuścić? Walczyć o swoje za wszelką cenę? Iść do celu po trupach? Co powinno być najważniejsze w życiu? Miłość? Rodzina? Pieniądze? Te i wiele innych dylematów czeka na bohaterkę najnowszej powieści Sylwii Trojanowskiej pt. "Łabędź".

Główną bohaterkę "Łabędzia", Annę, poznajemy w chwili, kiedy wkracza powoli w dorosły wiek. Ma osiemnaście lat i marzy o tym, by zostać pielęgniarką i nieść pomoc potrzebującym i chorym. Nie ogląda się na rodzinny dom, w którym się nie przelewa, lecz stara się sama, w miarę swych możliwości, zarobić na upragnioną szkołę w Warszawie. Aby wesprzeć rodziców, Justynę i Jana, w codziennym życiu, podejmuje pracę w restauracji "Wiślana". Justyna początkowo nie jest zachwycona decyzją córki, bo co to za praca dla młodej kobiety, ale rozumie jej determinację i upór. Oboje z Janem są dumni z córki, a także z dwóch synów, Olka i Radka. Chłopcy są starsi od Ani o pięć lat i kochają siostrę nad życie, co wiele razy będą mieli okazję udowodnić. 

RODZINA

Łabędziowie to rodzina, dla której najważniejsze jest szczęście i bezpieczeństwo jej członków. Więzi łączące Justynę i Jana z dziećmi są wręcz nierozerwalne. Troska, jaką wzajemnie się otaczają, jest momentami wzruszająca. I wcale nie chodzi o rozpieszczanie dzieci, bo jest wręcz przeciwnie, szczególnie w przypadku łobuzujących chłopców, których oboje rodzice trzymają krótko, aby wyszli na ludzi. Przede wszystkim rodzice uczą dzieci szacunku do innych ludzi i do ojczyzny. Jak udało im się to zadanie, pokażą kolejne rozdziały powieści. 

FORDON

Nie znam Fordonu ani jego historii i nie znam Bydgoszczy. Autorka dołożyła jednak wszelkich starań, by podczas lektury to miasteczko, a obecnie dzielnica Bydgoszczy, jawiło mi się przed oczami. Bardzo podobało mi się to, że mogłam wędrować uliczkami z mieszkańcami, obserwować ich zachowania i słuchać rozmów. Nie zabrakło również interesującego opisu zmian społeczno-politycznych. Widać, że Sylwia Trojanowska spędziła wiele godzin nad materiałami dotyczącymi historycznych wydarzeń z miejsc wspomnianych w powieści.    

MIŁOŚĆ

Czy miłość zawsze jest dobra? Czy wszystko przetrwa i będzie się rozwijać nawet w niekorzystnych warunkach? A co, jeśli to uczucie jest zakazane i nieakceptowane przez innych? Przez rodzinę? Anna ma twardy orzech do zgryzienia. Jak bowiem przekonać polskie serce, że nie może darzyć uczuciem Niemca? 

WOJNA

Konflikt zbrojny zawsze burzy całe dotychczasowe życie dotkniętych nim ludzi. Nie inaczej było i tym razem. Świat Anny runął w gruzach bardzo szybko, choć wojna dopiero się zaczęła. Czy wystarczy jej siły, by podnieść się z kolan i ruszyć przed siebie, w nieznane i niepewne czasy? Trochę poznałam już Annę i wydaje mi się, że tak łatwo się nie podda. W filigranowej dziewczynie drzemie ogromna moc, której nie zawaha się użyć, jeśli zajdzie taka potrzeba. A coś mi mówi, że w drugim tomie będzie się działo... :)

Podsumowując, chciałam zaznaczyć, że to NIE jest powieść o miłości. Nie wyłącznie, choć jest to jeden z przewijających się przez fabułę wątków. Jednak powiedzieć, że "Łabędź" opowiada o miłości to tak, jakby nic nie powiedzieć. Zatem o czym jest ta książka? Według mnie o ludziach takich jak my, którzy musieli zmierzyć się nie tylko ze światem, ale przede wszystkim ze sobą, swoimi uczuciami i wydarzeniami, które ich dotknęły. Musieli poradzić sobie z tym, że ich życie nieodwracalnie się zmieniło i nic nigdy nie będzie już takie samo.

Koniecznie poznajcie rodzinę Łabędziów. Nie będziecie tego żałować. Ja już nie mogę doczekać się drugiego tomu tej historii.

Tytuł: "Łabędź"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa z historią w tle
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Marginesy

Moja ocena: 6/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Marginesy


środa, 14 sierpnia 2024

"Córki czarnego munduru" Sylwia Trojanowska - recenzja [PREMIEROWA]


Tytuł: "Córki czarnego munduru"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Marginesy

Moja ocena: 6/6

Sylwia Trojanowska to szczecińska pisarka, która ma na swoim koncie już kilkanaście książek, trzy opowiadania w antologiach, a także dwie powieści napisane w duecie z Malwiną Kozłowską. Tym razem postanowiła zabrać swoje czytelniczki i czytelników do Wielkiej Rzeszy.

Zbeletryzowane powieści historyczne najczęściej przedstawiają historie bohaterów różnych narodowości, którym przyszło zmierzyć się z okrucieństwami wojny. Opisywane w nich wydarzenia rozgrywają się między innymi w hitlerowskich obozach koncentracyjnych lub na terenie getta w różnych polskich miastach. 

"Córki czarnego munduru" to opowieść zupełnie inna od tych nam znanych. Historia rozgrywa się w latach trzydziestych dwudziestego wieku, a miejscem akcji jest Wielka Rzesza. Główni bohaterowie to Niemcy: Ingrid Frommhagen i Wilhelm Halterman. Co łączy tę parę? Jak wyglądał niemiecki świat na chwilę przed wybuchem II wojny światowej i podczas niej? Jak żyli wtedy Niemcy?

Już na początku poznajemy Ingrid, żonę Wilhelma Haltermana, i ich dwie córeczki, Sofię i Charlotte, a także historię przyjścia dziewczynek na świat. Nie był to łatwy poród, a Ingrid prawie umarła, jednak doktor Becker wyrwał ją ze szponów śmierci. Wilhelm zaś, zamiast cieszyć się z podwójnego szczęścia, pomstował na cały świat, bo przecież Ingrid miała mu urodzić syna, Syna Wielkiej Rzeszy... 

Dzięki retrospekcji poznajemy wcześniejsze losy Ingrid, zanim została panią Halterman, a także dowiadujemy się, jak to się w ogóle stało, że ta nieśmiała choć piękna dziewczyna znalazła się w kręgu zainteresowań przystojnego Wilhelma.

Najbardziej chyba polubiłam babcię Ingrid i doktora Beckera, dżentelmena z ogromnym sercem na dłoni. Bez tych dwojga Ingrid nie byłaby taka, jaką ją poznajemy i jakiej towarzyszymy przez wszystkie burze, które przetoczyły się nad jej głową. Czy jednak dała radę odeprzeć wszystkie trudności? 

To, co wyróżnia tę powieść, to między innymi perspektywa. Jesteśmy przyzwyczajeni do powieści wojennych, których bohaterami są prześladowani Żydzi lub Polacy, tymczasem tutaj mamy możliwość śledzenia losów Niemców. Zobaczyć wojnę z zupełnie innej strony, bo przecież musimy pamiętać, że tak jak nie wszyscy Polacy pomagali Żydom, tak samo nie wszyscy Niemcy byli nazistami.

Koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Spędzicie z nią kilka godzin, zanurzając się w świat pełen emocji, trudnych wyborów i podejmowanych z drżeniem serca decyzji.    

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy i Autorce

wtorek, 5 maja 2020

"Powiedz mi, jak będzie" Sylwia Trojanowska - recenzje [PRZEDPREMIEROWA]


Trójka bohaterów i trzy historie, w których momentami trudno odnaleźć fart i dobrą monetę. Tym razem Sylwia Trojanowska zafundowała swoim czytelniczkom i czytelnikom istną bombę emocjonalną. Każdy kolejny rozdział to narastające napięcie, na którego kulminację z bijącym sercem czeka się do ostatnich stron.

Główni bohaterowie tej opowieści - Wojciech, Kinga i Aleksandra - to ludzie, którzy spokojnie mogliby być naszymi sąsiadami czy znajomymi z pracy. Mają typowe problemy, z którymi próbują sobie radzić tak, jak potrafią, bez nadęcia, patosu czy sztucznego optymizmu za wszelką cenę. Nie zawsze im wychodzi, tak jak w życiu. Czasami przecież ścieżki losu tak zakręcą ludzką codziennością, że nie sposób wyjść obronną ręką z impasu. Dlatego ta książka jest taka prawdziwa. Obserwujemy bowiem ludzi z krwi i kości, chociaż stworzonych w wyobraźni autorki.

Kiedy Wojtek po odejściu żony poznaje Annę, jego życie zmienia się diametralnie. Marta nie chciała całe życie na niego czekać, skoro zawsze wybierał jazdę na taksówce. Kto był temu winny? Czy mężczyzna dostrzegł, co poszło nie tak w jego pierwszym związku?

Kinga, lekarz ginekolog, codziennie patrzy na cud narodzin, a zdarza się, że i na rozpacz pożegnania. Jako kobieta wrażliwa, również marzy o założeniu rodziny, dzieciach. Jednak czy uda jej się to z mężczyzną, którego wybrało jej serce?

Aleksandra ma jedno, największe marzenie. I wcale nie są to pieniądze, drogie auto czy piękny dom. Kobieta jest psychoterapeutką, ma kochającego męża, ale do pełni szczęścia brakuje jej dziecka. Okazuje się jednak, że samo pragnienie nie wystarczy, by ciąża przebiegała bez komplikacji. Ola świetnie o tym wie. Czy jej marzenie kiedyś się spełni?

Przesłanie tej historii jest jasne. Sugeruje je nawet nazwa całego cyklu – Dobre chwile. Takie właśnie dobre chwile trzeba łapać w życiu, choćby wpadło się w otchłań rozpaczy czy stało przed trudną decyzją. Paradoksalnie to te złe momenty sprawiają, że dostrzegamy pozytywy i możemy się z nich cieszyć. Chociaż to nie jest łatwe, warto próbować.

Wbrew pozorom to jest naprawdę pozytywna powieść. Dużo tu trudnych emocji, z pewnością poleją się łzy, a wiele czytelniczek odnajdzie w bohaterkach siebie. Jednak u Sylwii Trojanowskiej nic nie kończy się w mroczny sposób, więc miejcie pewność, że i tym razem finał Was zaskoczy i wywoła uśmiech na twarzy.

Przeczytajcie koniecznie i wypatrujcie kolejnego tomu, który zawita już w lipcu tego roku. I będzie równie cudowny, jak ten, gwarantuję.

Tytuł: ”Powiedz mi, jak będzie”
Autor: Sylwia Trojanowska
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: Dobre chwile, tom 1

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona



środa, 6 listopada 2019

„Wigilijna przystań” Sylwia Trojanowska - recenzja



Po lekturze „Wigilijnej przystani” mam wrażenie, jakbym naprawdę spędziła prawie miesiąc w Niechorzu, niewielkiej wsi nad Bałtykiem. Sylwia Trojanowska potrafi bowiem opisać miejsca, w których rozgrywa się akcja jej powieści, w tak plastyczny sposób, że łatwo je sobie wyobrazić i wniknąć w ten świat.

Jeśli spodziewacie się puszystej i mięciutkiej opowiastki, oświetlonej milionem światełek rozwieszonych na udekorowanych słodkimi pierniczkami choinkach, to chyba musicie wybrać inną książkę ;-) W tej historii nie brakuje, rzecz jasna, świątecznej atmosfery, jednak nie tylko ją znajdziecie na kartach powieści. Jeśli czytaliście wcześniejsze historie Sylwii Trojanowskiej, to wiecie, że konstruowane przez nią fabuły są niebanalne, pełne zaskakujących wydarzeń i tajemnic, do których rozwiązania podąża się z zapartym tchem. Nie inaczej jest i tym razem. W powieści pojawia się tajemnica, która niesamowicie frapuje.

Nie będę zdradzała fabuły, żeby nie psuć przyjemności z lektury, ale mogę zdradzić co nieco o postaciach. Bohaterów poznajemy miesiąc przed Wigilią. Wśród tych na pierwszym planie wyróżnia się na pewno Maja Lubińska, rozgadana i bardzo bystra licealistka, której marzeniem jest dostać się na studia dziennikarskie. Bardzo tajemniczą postacią jest stary latarnik o imieniu Hilary, samotnik i mruk. Najbardziej apodyktyczna bohaterka to Jagoda, szefowa jednego z hoteli w Niechorzu, który prowadzi wraz z mężem, Marcinem. Ich córką jest Klaudia, która uczy języka polskiego Maję. Jest też ciepła, opiekuńcza Malwina i Iwona, która musi zmierzyć się z ogromną tęsknotą i lękiem o zdrowie i życie bliskiej jej osoby.
Nie zabrakło również postaci, które nie odgrywają dużej roli w fabule, ale stanowią tak zwane „smaczki”. Moim zdecydowanym faworytem jest Józef, kuzyn Malwiny. Kiedy go poznacie, zobaczycie, że jest wyjątkowy.

Wśród wątków poruszonych w powieści znajdziecie nie tylko świąteczne przygotowania do wigilijnej kolacji, ale także trudny temat niszczących nałogów i przemocy w rodzinie, nieszczęśliwą miłość i tajemnicę z przeszłości. Gwarantuję Wam, że nie będziecie się nudzić nawet przez chwilę. Wręcz przeciwnie, naprawdę trudno odłożyć tę książkę na bok, kiedy już zacznie się czytać.

Podobało mi się uporządkowanie chronologii przy pomocy kolejnych rozdziałów. Narrator opowiada kolejno o poszczególnych postaciach. Dzięki temu łatwo zachować ciąg zdarzeń i bez trudu można śledzić losy pojawiających się bohaterów. Wprawdzie jest ich sporo, jednak wszyscy są ze sobą w jakiś sposób powiązani. Z każdą stroną historia rozkręca się i nabiera kolorów. Postacie zaś są różnorodne charakterologicznie i trójwymiarowe.   

Pierwszą powieść świąteczną Sylwii Trojanowskiej uważam za niezwykle klimatyczną. Niesie głębsze przesłanie, które warto zachować w sercu. Święta Bożego Narodzenia to nie ozdoby, prezenty czy wykwintne potrawy, ale ludzie i pozytywne uczucia, które powinny królować nie tylko w tym świątecznym czasie, ale przez cały rok.

Polecam Wam tę opowieść! Jestem przekonana, że zapadnie Wam w pamięć i serca.

Tytuł: „Wigilijna przystań”
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: obyczajowa powieść świąteczna
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona



wtorek, 21 lipca 2026

"Szkoła Latania" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Szkoła Latania"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa, młodzieżowa
Liczba stron: 308
Wydawnictwo: Axis Mundi
Cykl: Szkoła Latania, tom 1
Data premiery: 24.07.2026
Moja ocena: 6/6

24 lipca to data premiery wznowienia trylogii Sylwii Trojanowskiej Szkoła Latania. Debiut autorki od dłuższego czasu był poszukiwany przez czytelniczki spragnione poznania losów Kaśki Laski, tym większa radość, że Wydawnictwo Axis Mundi wyszło naprzeciw oczekiwaniom fanów pisarki i zdecydowało się na wznowienie trzech powieści w bajecznych okładkach. Losy głównej bohaterki poznałam w 2017 roku, jednak z przyjemnością wróciłam do świata mojej imienniczki. Nadal zazdroszczę jej samozaparcia w walce o lepsze samopoczucie, zdrowie i nowy wygląd. 

Kaśka to dziewczyna o wdzięcznym nazwisku Laska, jednak wcale "laski" nie przypomina. To nazwisko to zmora jej życia, podobnie jak nadprogramowe kilogramy, których nazbierało się przez lata o wiele za dużo. Trudno jednak, mając osiemnaście lat, przeciwstawić się prawie całej rodzinie, która hołduje kultowi ciała obfitego, wypełnionego do granic możliwości wszystkim, co nadaje się do zjedzenia. A taka właśnie jest rodzina ze strony ojca Kaśki, Roberta. Prym wiedzie tam niesamowicie apodyktyczna ciotka Matylda, dla której obfite kształty to sens życia. Jedyną osobą w rodzinie, która podejmuje walkę o lepsze jutro dla dziewczyny, jest jej matka, Małgorzata. Kobieta filigranowa, zdominowana kompletnie przez męża. W tej jednak kwestii doprowadza do tego, że jej córka, po kilku nieudanych próbach, trafia na dość ekscentryczną terapeutkę, Penelopę Hoppe, z którą rozpoczyna pracę nad sobą. Celem jest nie tylko zgubienie znienawidzonych przez Kaśkę kilogramów, ale także zmiana jej myślenia i postrzegania samej siebie. I od momentu wkroczenia na ścieżkę odchudzania, zaczyna się całkiem nowe życie nastolatki...

Kolejną postacią w powieści, która bardzo przypadła mi do gustu, jest Zośka, najlepsza - i jedyna - przyjaciółka Kaśki. Bardzo spodobało mi się jej podejście do życia. Mimo problemów w domu daje radę, uśmiecha się, cieszy życiem i dopinguje Kaśkę. Kiedy dziewczyna poznaje na sesjach terapeutycznych swojego pierwszego w życiu chłopaka, Maksa, co sprawia, że jej emocje lądują na rollercoasterze, Zośka podchodzi do sprawy zdroworozsądkowo. Jak w każdym związku (a tutaj to dopiero początki początków), zdarzają się wzloty i upadki. Kaśka przeżywa strasznie każdą niejasność, niepewność i niedopowiedzenie. Trochę mnie tym przewrażliwieniem irytowała, ale z drugiej strony rozumiem, że w jej sytuacji można się tak czuć, kiedy dziewczyna jest niepewna siebie, swojej wartości i przede wszystkim urody. A Maks, no cóż, wydaje się być tak odrealniony w swoim idealnym zachowaniu, że aż trudno uwierzyć, że tacy ludzie w ogóle istnieją i mogliby stanąć na naszej drodze.

Wbrew pozorom nie zdradziłam Wam wiele z fabuły. Dzieje się tu dużo, pełno w tej opowieści emocji, czasem trochę (bardzo!) rozchwianych, czasem irytujących, ale myślę, że warto poznać Kaśkę i jej świat. Jej perypetie dają do myślenia...

I na koniec ostatnia refleksja, związana z odchudzaniem i tym, czego Kaśce zazdroszczę. Gdybym dysponowała własną siłownią w domu, ćwiczyłabym codziennie. Nic tak nie deprymuje, jak spojrzenia osób w rozmiarze 36, ćwiczących na siłce dla przyjemności czy ogólnego komfortu, kiedy człowiek w pocie czoła próbuje zrzucić nadprogram kilogramów...

Koniecznie poznajcie Kaśkę!


Za możliwość objęcia książki patronatem dziękuję Autorce oraz

środa, 14 czerwca 2023

"Facetom wstęp wzbroniony" Sylwia Trojanowska, Malwina Kozłowska - recenzja [PREMIEROWA]


Tytuł: "Facetom wstęp wzbroniony"
Autorki: Sylwia Trojanowska, Malwina Kozłowska
Gatunek: komedia obyczajowa
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Książnica

Moja ocena: 6/6

"Facetom wstęp wzbroniony" to przezabawna komedia obyczajowa autorstwa dwóch pisarek, Sylwii Trojanowskiej i Malwiny Kozłowskiej.  

Solidarność jajników wymierzona w faceta, który narozrabiał, może stać się totalną katastrofą. Rzecz jasna dla wspomnianego delikwenta. Trzy bohaterki powieści, Baśka, Inga i Anka, to babskie tornado, które nie pozostawia jeńców. Jeśli jesteś facetem, wchodzisz im w drogę na własną odpowiedzialność. Kobiety spotykają się na zajęciach jogi. To niby takie relaksujące ćwiczenia, nieprawdaż? Otóż informuję Was oficjalnie, iż możecie się zdziwić... ;-) 

Narzeczony Anki, niejaki Damian Kurski, w ramach totalnego zapracowania i poświęcenia w imię lepszego jutra jeździ w ważne delegacje, które z czasem okazują się mieć imię. Damskie imię. I nie brzmi ono Anna. Trzy przyjaciółki postanawiają zmienić życie Damianka w horror.   

"- A może zrobisz tak: napiszesz do Karoliny, pogratulujesz jej ciąży i niby mimochodem zapytasz, dokąd się wybierają? - zaproponowała. - Ona oczywiście poda adres, a wtedy my pojedziemy za nimi. 

- Moim autem - podchwyciła Basia. - Jest duże, więc weźmiemy co nam tylko przyjdzie na myśl. Łopaty, widły, gar, smołę, pierze. Ewentualnie paralizator. I załatwimy Damianka jak należy.

- Paralizatorem?

- Jeśli będzie trzeba...?" .

No i jak? Zaciekawił Was ten dialog? Gwarantuję, że to zaledwie początek tego, co dziewczyny zaserwują wspomnianemu zdradzieckiemu typowi.   

Ta historia może stać się idealnym poprawiaczem nastroju dla wszystkich kobiet i przestrogą dla mężczyzn, którzy zamierzają poczynić nierozważny skok w bok. Siła stworzonych przez autorki bohaterek daje kopa do działania i pozwala uwierzyć w to, że razem można zdziałać naprawdę dużo nawet w sytuacjach, które wydają się kompletnie beznadziejne i bez wyjścia. 

Na koniec dodam jeszcze, że Bajm to mój sentymentalnie ulubiony zespół z czasów szkolnych, zatem ścieżka dźwiękowa powieści również przypadła mi do gustu. Fajne są takie momenty, kiedy pojawia się jakiś tytuł i nagle w głowie odpala się linia melodyczna :D Przynajmniej ja tak mam, do tego jeszcze śpiewam, pod warunkiem, że pamiętam chociaż fragment tekstu ;-)

Jeśli potrzebujecie się uśmiać do bólu brzucha i chichrać z łezką rozbawienia w kąciku oka, to musicie mieć tę różową petardę. Spodziewajcie się niespodziewanego!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica


środa, 7 maja 2025

"Kobieta o białych oczach" Sylwia Trojanowska - recenzja [PREMIEROWA]


Tytuł: "Kobieta o białych oczach"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 304 
Wydawnictwo: Marginesy
Cykl: Córki czarnego munduru, tom 2

Moja ocena: 6/6

"Kobieta o białych oczach" to kontynuacja, a zarazem domknięcie wydarzeń opisanych przez Sylwię Trojanowską w powieści "Córki czarnego munduru". Zanim zatem sięgniecie po drugi tom, koniecznie przeczytajcie początek tej historii.

Gaja, starsza kobieta mieszkająca na odludziu, znajduje w lesie dziewczynkę i zabiera ją do siebie. Mała szybko nabiera zaufania do nieznajomej. Staruszka opiekuje się dziewczynką z troską, chociaż wie, że nadejdzie dzień, w którym będzie musiała się z nią pożegnać. W opiece nad Sofią pomaga Gai tajemniczy On. Nie jest to jednak jedyna mieszkanka Wisielczej Chaty. Pewnego dnia w oborze dziewczynka znajduje przypadkiem dwie ukrywające się kobiety. Debora i Ewa również znalazły się pod skrzydłami staruszki i Jego. Wojna w nieubłagany sposób rozprawiała się z ludźmi, których jedyną winą było niewłaściwe według Niemców pochodzenie... Kobiety radziły sobie dobrze do momentu, w którym ktoś doniósł policji o ukrywających się Żydówkach i zrobiło się niebezpiecznie. Debora z córką musiały uciekać. Gaja i Sofia zostały same, ale na jak długo? Co jeszcze je czeka? Kto zakłóci ich leśny spokój? Czy znajdzie się ktoś, kto wyciągnie do Sofii pomocną dłoń? 

Pytania mnożą się bardzo szybko, a lektura wciąga od pierwszych stron. Jeszcze ciekawiej robi się w drugiej części powieści, gdzie uciekająca przed radzieckimi żołnierzami Sofia zostaje znaleziona przez obcych ludzi w domu, w którym się schroniła. Hanna i Roman to małżeństwo, które przeżyło ogromną stratę. Kobieta natychmiast chce pomóc wyraźnie chorej dziewczynce, Roman zaś jest niechętny. Uważa, że będą z tego kłopoty. Gaja przepowiedziała dziewczynce, że to dobrzy ludzie i zaopiekują się nią. Czy jednak Roman da się przekonać? Jak będzie wyglądało życie Sofii?

W każdej czytanej powieści mam ulubione postacie lub sceny, które wywarły na mnie wrażenie lub rozśmieszyły. Tutaj nie było inaczej. Chyba najbardziej rozbawiła mnie scena, kiedy państwo Lubiczowie, czyli Hania i Roman z Zosią, przyjeżdżają do Bojanowa, gdzie mają zacząć nowe życie. Zanim to jednak nastąpi, trzeba dopełnić formalności i sprawdzić nowe mieszkanie. I kiedy właśnie Romek z kolegą Kowalem idą zobaczyć, jak wygląda mieszkanie, które otrzymali, jeden z sąsiadów bierze ich za szabrowników i wyskakuje na nich z gazrurką. To była naprawdę świetna, pełna humoru scena, rozjaśniająca ciężkie, powojenne tematy.   

Nie macie pojęcia, co Was czeka na kartach tej powieści. To nie będzie stereotypowa historia wojenna. Wszystkie poruszone w niej wątki są przemyślane i dopracowane. Skrywają wiele podtekstów i łączą się w niespodziewane ornamenty. Gwarantuję, że przepadniecie bez reszty, aż nie dotrzecie do ostatniej kartki. Spodziewajcie się niespodziewanego.   

A jeśli spotkacie kiedyś na swojej drodze białą wilczycę, wiedzcie, że Gaja czuwa.   

   

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Marginesom i Autorce


czwartek, 23 listopada 2017

"Szept wiatru" Sylwia Trojanowska - recenzja

Tytuł: "Szept wiatru"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: literatura obyczajowa
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Videograf SA
Seria: Szkoła latania, tom 3 i ostatni


Dopiero co odłożyłam trzeci tom serii autorstwa Sylwii Trojanowskiej, a już żałuję, że nie ma kolejnych części, opowiadających o bohaterach, których tak bardzo polubiłam. Może warto napisać osobną książkę, np. o Zośce? Jej wątek w ostatnim tomie tak pięknie się zaczął... Chociaż nie, może lepiej zostawić tę historię wyobraźni...

Poruszane w trylogii problemy dotyczą codzienności wielu ludzi. Nadwaga i jej konsekwencje w postaci nie tylko problemów zdrowotnych, ale i emocjonalnych, a także towarzyskich, brak wiary we własne siły i możliwości czy lęk przed zaufaniem drugiej osobie to tylko ułamek fabuły, pełnej trudnych spraw i tematów, o których warto mówić. Przedstawione są jednak prostym językiem, takim płynącym z serca.

Związek Kasi i Maksa dalej wisi na włosku. Karolina nie odpuszcza i robi się naprawdę niebezpiecznie. To chyba jakaś psychopatka! Zrobi wszystko, żeby zatrzymać Maksa. Czy posunie się do wyrządzenia krzywdy Kaśce, czy poprzestanie na groźbach? Maks miota się między poczuciem obowiązku a prawdziwym, głębokim uczuciem. Co wybierze? 
Kim okazała się być tajemnicza Franciszka Księżopolanka, którą Kasia spotyka co jakiś czas? Miałam pewne podejrzenia i... sprawdziły się. Bardzo przypadła mi do gustu ta postać, mądra i zabawna jednocześnie. Oprócz Franciszki, moją sympatię wzbudziła Penelopa, terapeutka Kasi ze Szkoły latania. Gdybym miała kiedyś uczestniczyć w jakiejkolwiek terapii, chciałabym, żeby prowadząca była tak dobrze przygotowana do swojego zadania, jak ona. Profesjonalna, ale nie zimna i zdystansowana. Widać było, że zależy jej na tych młodych ludziach, dla których odchudzanie to nie jest nic nieznaczący drobiazg. Podobało mi się jej zaangażowanie i świetny zmysł obserwacji. Powiecie, że to przecież tylko postać z książki. A ja myślę, że w realnym świecie wiele jest takich właśnie Penelop, które są dla innych prawdziwym oparciem w walce o lepsze jutro. 


Podobało mi się wplatanie w tekst maili i smsów, z odpowiednimi oznaczeniami na początku. Wyróżnino też w inny sposób listy i krótkie notatki. Zabieg ten sprawił, że tekst nie był jednostajny, więc czytanie nie nużyło. Krótkie rozdziały przyspieszały bieg wydarzeń. Trochę zajęło mi przyzwyczajenie się do nietypowej czcionki, ale ostatecznie dałam radę. Tylko pytajniki mnie irytowały. Dlaczego wyglądają, jakby były drukowane odwrotnie? Nie mam pojęcia :D


Dialogi, pełne emocji, czasem nawet bardzo mocnych, sprawiały, że bohaterowie ożywali w mojej głowie. Widziałam Zośkę opowiadającą o trudnym życiu i o czekającej ją fantastycznej przyszłości, a także Kaśkę, uryczaną po pachy i zawieszoną między "pragnę" a "boję się zaufać". Z uśmiechem obserwowałam również niesamowitą przemianę mentalną pana Roberta Laski, ojca Kasi. Z mruka i wiecznie niezadowolonego minimalisty w okazywaniu uczuć zamienił się w... człowieka. Może przesadą byłoby określanie go wrażliwym, ale powoli zaczynał przypominać osobnika o ludzkich odruchach. Podobało mi się rozkwitanie zahukanej do tej pory matki Kasi, Małgorzaty. W końcu odważyła się być kobietą, czasami nawet stanowczą, a do tego piękną i dobrą. W ogóle każdy z bohaterów w tej ostatniej części przeszedł jakąś przemianę. Nawet trzeźwo patrząca na świat Zośka odpadła, zapatrzona ślepo w oczy swojej pierwszej prawdziwej Miłości. 


Zaskoczeniem jest finał powieści. Autorka pozwala nam wybrać, jak skończy się historia Kasi i Maksa. I całe szczęście, bo choć przeczytałam wszystkie zaproponowane możliwości, to już wybrałam swoją wersję i będę się jej trzymać :-) 




środa, 22 lipca 2026

"Blisko chmur" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Blisko chmur"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: powieść obyczajowa, młodzieżowa
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Axis Mundi
Cykl: Szkoła Latania, tom 2
Premiera: 24.07.2026
Moja ocena: 6/6

Drugi tom serii "Szkoła Latania" wcale nie wyjaśnia najważniejszych kwestii. Perypetie Kaśki i pozostałych bohaterów wciągają, a emocje nie słabną. 

Kaśka ma mętlik w głowie. Rozstała się z Maksem, ale jej serce ma zupełnie inne plany w tym temacie. Wciąż o nim myśli, następnie irytuje się na siebie, po czym... znów o nim myśli. Odchudzanie trwa, choć teraz dziewczynie jest zdecydowanie trudniej, ponieważ uczestnictwo w programie Szkoły Latania nierozerwalnie łączy się z Maksem. Z racji zamieszania uczuciowego motywacja też spadła, ale Key nie zamierza zaprzepaścić tygodni wyrzeczeń. Mimo rozterek bierze udział w spotkaniach. Jest jej o tyle łatwiej, że Penelopa przesunęła Maksa do innej grupy.

Maks próbuje przekonać Kasię, że to ją kocha nad życie, a nie Karolinę, która nachodzi dziewczynę wręcz jej grożąc. Nowe wiadomości dotyczące związku Karoliny i Maksa dobiły Kaśkę i zraniły do głębi. Postanowiła definitywnie zakończyć związek z ukochanym mężczyzną. Pomocny miał okazać się wyjazd na ferie do cioci Róży, do Zakopanego. Kilka dni z dala od zaborczej i gotowej na wszystko Karoliny, rozdartego Maksa i szalejącej w Kaśce burzy uczuć okazuje się być idealnym rozwiązaniem. Dziewczyna wyjeżdża, by przemyśleć i poukładać sobie wszystko. Czeka ją trudna decyzja: dać drugą szansę Maksowi czy odpuścić i zapomnieć? Co wybierze Kasia? Kto i w jaki sposób wpłynie na jej postanowienie?

Książka jest pełna ciepłych momentów i zabawnych dialogów. Akcja nie pędzi na łeb, na szyję, dzięki czemu możemy przyjrzeć się dokładniej głównej bohaterce i jej przemyśleniom, zachodzącym w niej zmianom, rozterkom, z którymi musi się zmierzyć. To typowa powieść obyczajowa, życiowa, o codzienności, w której czasami zdarzają się tak niesamowite sytuacje, że najlepszy scenarzysta by tego nie wymyślił.

Najlepsza postać tego tomu? Dla mnie to zdecydowanie dziewięcioletni Karolek Zarębski. Gdybym spotkała go w życiu realnym, już w pierwszych chwilach naszego spotkania prawdopodobnie skończyłby związany i zakneblowany w koszu na pranie, ale w książce bardzo mnie bawił.

Bohaterowie są dopracowani, ciekawi, trójwymiarowi. Każdy z nich jest wyjątkowy i ma w sobie to "coś", za co można go polubić lub się do niego uprzedzić. Nie ma tu wielu scen z Maksem i Kasią. Obserwujemy zmagania dziewczyny z własnymi uczuciami i poznajemy lepiej członków jej rodziny i niezastąpioną Zośkę, najlepszą przyjaciółkę w galaktyce.

"Blisko chmur" to powieść o sile miłości, przyjaźni i więzach rodzinnych. Warto spędzić czas z Kasią i pozostałymi bohaterami tej historii.


Za możliwość objęcia książki patronatem dziękuję Autorce oraz

niedziela, 4 marca 2018

"A gdyby tak..." Sylwia Trojanowska - recenzja [PRZEDPREMIEROWA]


Zacznę od tego, że wyczekałam się na tę książkę, bo od momentu, kiedy przeczytałam cykl Szkoła latania autorki wiedziałam, że chcę poznać jej kolejne powieści. Wspomnę, że pisze się kolejna, na którą niecierpliwie czekam.

Sylwia Trojanowska jest bardzo ciepłą i pozytywnie nastawioną do życia osobą. Te cechy pozwalają jej tworzyć pełne emocji i dobrej energii powieści. Tak odebrałam cykl Szkoła latania i nie inaczej było z "A gdyby tak...". 


Zuzanna Zaorska i Aleksander Baczyński poznali się na studiach, ale mimo magnetyzmu, który ich do siebie przyciągał, nie zostali parą. Głównie dlatego, że Alek był już wtedy zaręczony, a Zuza nie zdecydowała się na to, by o niego zawalczyć. Ich drogi rozeszły się na wiele lat, w trakcie których czterdziestodwuletnia dziś kobieta przeżyła wiele, w tym rozwód rodziców i tragiczną śmierć matki. Była wręcz zszokowana, kiedy okazało się, że zamiast właściwego wykładowcy podczas konferencji szkoleniowej, w której uczestniczyła, do sali wszedł... Aleksander. Od tej chwili wydarzenia potoczyły się szybko i nie zawsze tak, jak by sobie to bohaterowie wymarzyli. Jakie rozterki czekają na Zuzę i Alka? Czy zyskają szansę na wspólne życie? Jak poradzą sobie ze ścigającymi ich demonami przeszłości?  

Poza wątkiem Zuzy i Alka autorka poruszyła również bardzo trudne tematy dotyczące przemocy, zdrady, rozwodów, ale także ogromnej, bezwarunkowej przyjaźni trzech kobiet. Każdy chyba chciałby mieć w swoim otoczeniu choć jedną osobę, o której mógłby powiedzieć, że jeśli zadzwoni w środku nocy z prośbą o pomoc, ta osoba zapyta tylko, gdzie ma przyjechać. Zuza ma aż dwie takie przyjaciółki i wszystkie trzy są gotowe pomóc, kiedy którejś z nich dzieje się krzywda. Nie zabrakło również pięknie przedstawionych relacji rodzinnych i tajemnicy z przeszłości.

Stworzone przez Autorkę postacie są prawdziwe, trójwymiarowe. To mogliby być sąsiedzi każdego z nas. Dlatego może tak łatwo można się wciągnąć w ich życie i poczuć targające nimi uczucia. Z każdym kolejnym rozdziałem stają nam się bardziej bliscy, a ich rozterki odczuwamy jak własne problemy. Część rozdziałów przenosi nas w przeszłość bohaterów, dzięki czemu możemy lepiej ich zrozumieć. 

Były momenty do śmiechu, były i do wzruszenia. Akcja w powieści płynie wartko, co zdecydowanie utrudnia odłożenie książki "na później". Plusem jest to, że w krótkim czasie poznajemy fabułę, a minusem, że za szybko się kończy ;-) Ale coś za coś. W każdym razie nie sięgajcie po nią, zanim nie ugotujecie obiadu, bo grozi to spaleniem i złością głodnej rodziny... ;-)


Ze spraw technicznych muszę napisać, że w środku znajdziecie elementy ozdobne korespondujące z okładką, jej lekkością i wiosenną świeżością. Rozdziały, których jest aż 56, są krótkie, ale treściwe. Dzięki temu zabiegowi czyta się naprawdę szybko. Lekturę ułatwia też przyjazna dla oczu czcionka i wygodna interlinia. Wzrok zupełnie się nie męczy podczas czytania.

Polecam i zachęcam :-)

Moja ocena:



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Czwarta Strona


niedziela, 5 listopada 2017

"Szkoła latania" Sylwia Trojanowska - recenzja

Tytuł: "Szkoła latania"
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: literatura współczesna
Liczba stron: 278
Wydawnictwo: Videograf SA
Cykl: Szkoła latania, tom 1

Skojarzynki:
niepewność * otyłość * zakochanie * dieta * rozterki * terapia


Zachęcona opisami w sieci zaopatrzyłam się w książkę autorstwa Sylwii Trojanowskiej pt. "Szkoła latania". Jakoś tak poczułam pewną bliskość z główną bohaterką, moją imienniczką, której problemy i rozterki są mi w pewnym stopniu znane. Czas jakiś książka odczekała na półce, by nabrać mocy urzędowej, aż w końcu przedwczoraj nadeszła jej pora.


Kaśka to dziewczyna o wdzięcznym nazwisku Laska, jednak wcale "laski" nie przypomina. To nazwisko to zmora jej życia, podobnie jak nadprogramowe kilogramy, których nazbierało się przez lata o wiele za dużo. Trudno jednak, mając osiemnaście lat, przeciwstawić się prawie całej rodzinie, która hołduje kultowi ciała obfitego, wypchanego do granic możliwości wszystkim, co nadaje się do zjedzenia. A taka właśnie jest rodzina ze strony ojca Kaśki, Roberta. Prym wiedzie tam niesamowicie apodyktyczna ciotka Matylda, dla której obfite kształty to sens życia. Jedyną osobą w rodzinie, która podejmuje walkę o lepsze jutro dla dziewczyny, jest jej matka, Małgorzata. Kobieta filigranowa, zdominowana kompletnie przez męża. W tej jednak kwestii doprowadza do tego, że jej córka, po kilku nieudanych próbach, trafia na dość ekscentryczną terapeutkę, Penelopę Hoppe, z którą rozpoczyna pracę nad sobą. Celem jest nie tylko zgubienie znienawidzonych przez Kaśkę kilogramów, ale także przestawienie jej myślenia i postrzegania samej siebie. I od momentu wkroczenia na ścieżkę odchudzania, zaczyna się całkiem nowe życie nastolatki... 

Kolejną postacią w powieści, która bardzo przypadła mi do gustu, jest Zośka, najlepsza - i jedyna - przyjaciółka Kaśki. Bardzo spodobało mi się jej podejście do życia. Mimo problemów w domu daje radę, uśmiecha się, cieszy życiem i dopinguje Kaśkę. Kiedy dziewczyna poznaje na sesjach terapeutycznych swojego pierwszego w życiu chłopaka, Maksa, co sprawia, że jej emocje lądują na rollercoasterze, Zośka podchodzi do sprawy zdroworozsądkowo. Jak w każdym związku (a tutaj to dopiero początki początków), zdarzają się wzloty i upadki. Kaśka przeżywa strasznie każdą niejasność, niepewność i niedopowiedzenie. Trochę mnie tą nadwrażliwością wkurzała, ale z drugiej strony rozumiem, że w jej sytuacji można się tak czuć, kiedy dziewczyna jest niepewna siebie, swojej wartości i - przede wszystkim - urody. 

Maks... no właśnie, Maks. Jego zachowanie wydało mi się dość podejrzane. Nie będę pisać szczegółowo, żeby nie spojlerować, ale jestem bardzo ciekawa, czy moja teoria się sprawdzi. Poza tym mogę powtórzyć za Zośką: "Jezu, skąd on się urwał?!"... 

Jeśli chodzi o sprawy czysto techniczne, to od dawna się tak
nie zmęczyłam przy czytaniu! I nie mam na myśli samej lektury powieści, tylko to, że musiałam książkę trzymać obiema rękami i praktycznie cały czas na siłę rozkładać. To naprawdę męczące, a o trzymaniu jej jedną ręką mogłam zapomnieć... No ale czego się nie robi dla poznania kolejnej ciekawej historii? :) 

Historia kończy się w taki sposób, że już zamówiłam kolejne tomy tej serii, bo jestem bardzo ciekawa, jak to się wszystko rozwiąże... Wbrew pozorom nie zdradziłam Wam wiele z fabuły. Dzieje się tu dużo, pełno w tej opowieści emocji, czasem trochę (bardzo!) rozchwianych, czasem irytujących, ale myślę, że warto poznać Kaśkę i jej świat. Daje to wszystko do myślenia...

I na koniec ostatnia refleksja, związana z odchudzaniem i tym, czego Kaśce zazdroszczę. Gdybym dysponowała własną siłownią w domu, ćwiczyłabym codziennie. Nic tak nie deprymuje, jak spojrzenia osób w rozmiarze 36, ćwiczących na siłce dla przyjemności czy ogólnego komfortu, kiedy człowiek w pocie czoła próbuje zrzucić nadprogram kilogramów...