czwartek, 11 września 2025
"Powroty i wspomnienia" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]
środa, 3 września 2025
"Sekrety i kłamstwa" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]
środa, 20 maja 2026
"Król tanga" Sylwia Trojanowska - recenzja [PREMIEROWA]
Moja ocena: 6/6
"Król tanga" to zbeletryzowana biografia popularnego w latach 40. XX wieku szczecińskiego piosenkarza, Tadeusza Millera, skromnego mężczyzny z ogromnym talentem, którym tak krótko obdarowywał melomanów. Nagrał ponad sześćdziesiąt piosenek, które szybko stały się przebojami. Miano króla tanga otrzymał, ponieważ niezrównanie interpretował właśnie ten gatunek muzyczny. Jego błyskotliwą karierę przerwał tragiczny wypadek, w którym Miller zginął, mając zaledwie trzydzieści dwa lata. Być może to właśnie było powodem, iż zapomniano o nim na długie lata. Intensywna, lecz zbyt krótka to była kariera, aby zdążył zapisać się w pamięci kolejnych pokoleń.
Kiedy Tadeusz wraz z żoną Luną jechali po wojnie do nieznanego im wtedy Szczecina, nie wiedzieli na co się piszą, co czeka ich na miejscu i jak poradzą sobie w powojennej rzeczywistości. Jechali z obawami, ale także z nadzieją na powrót do normalności po strasznych przeżyciach, które ich spotkały podczas wojennej zawieruchy. Pierwszym wsparciem na miejscu, w obcym mieście, była dla nich siostrzenica Luny, Basia, której wojna również nie oszczędziła.
Po początkowych perturbacjach związanych z adaptacją w nowym miejscu, Millerowie w końcu zaczęli układać sobie życie na nowo. Już samo zdobycie wypatrzonego mieszkania okupione zostało ogromnymi emocjami. Uznali, że to znak, kiedy zobaczyli w nim pianino i dopięli swego. Lokum z instrumentem ostatecznie stało się ich własnością.
Tadeusz marzył o pracy związanej z muzyką, którą tak kochał. Droga do śpiewania była jednak długa i wyboista. Kiedy trafił na posadę urzędnika w radiu, los się do niego uśmiechnął. Nie dość, że udało mu się również zaczepić w restauracji, gdzie grał i śpiewał dla klientów, przypadek zrządził, że pewnego dnia zaproponowano mu zaśpiewanie w radiowym koncercie życzeń i... sprawy ruszyły z kopyta.
Nagle pociąg do sławy wystartował i rozpędzał się coraz bardziej. Gdyby w tamtych czasach było pendolino, chyba można by je porównać do tempa wydarzeń, które rozgrywały się w życiu Tadeusza. Jak mężczyzna przyjął nagłą popularność? W jaki sposób te niespodziewane zmiany wpłynęły na Lunę i jej uczucie do męża? Czy Tadeusz dał się porwać marzeniu? Ile zdążył zrobić, zanim jego życie zostało tak brutalnie zakończone?
Choć oś czasu w tym przypadku nie jest zbyt długa, dużo się dzieje w tej historii. Co można o niej powiedzieć na pewno, to to, że była niesamowicie intensywna, momentami aż nie do wytrzymania. Wiele razy myślałam sobie, że zwykły człowiek nie udźwignąłby tego ciężaru, który niósł na barkach Miller. Sądzę, że siłę czerpał z ogromnej pasji, prosto z serca, które wypełnione było muzyką po brzegi.
Cieszę się, że mogłam poznać historię Tadeusza i Luny Millerów, którą Sylwia Trojanowska przywróciła do życia po osiemdziesięciu latach zapomnienia. Opowieść, którą pisarka stworzyła dla nas na podstawie pozostawionych przez Millerów materiałów, jest na wskroś prawdziwa i pełna emocji. Zostaje na długo w pamięci, gdzie mości sobie gniazdko i pozwala powoli uwalniać się obrazom, które powstają jeszcze długo po lekturze.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy i Autorce
niedziela, 6 lutego 2022
"Łabędź" Sylwia Trojanowska - recenzja
Główną bohaterkę "Łabędzia", Annę, poznajemy w chwili, kiedy wkracza powoli w dorosły wiek. Ma osiemnaście lat i marzy o tym, by zostać pielęgniarką i nieść pomoc potrzebującym i chorym. Nie ogląda się na rodzinny dom, w którym się nie przelewa, lecz stara się sama, w miarę swych możliwości, zarobić na upragnioną szkołę w Warszawie. Aby wesprzeć rodziców, Justynę i Jana, w codziennym życiu, podejmuje pracę w restauracji "Wiślana". Justyna początkowo nie jest zachwycona decyzją córki, bo co to za praca dla młodej kobiety, ale rozumie jej determinację i upór. Oboje z Janem są dumni z córki, a także z dwóch synów, Olka i Radka. Chłopcy są starsi od Ani o pięć lat i kochają siostrę nad życie, co wiele razy będą mieli okazję udowodnić.
RODZINA
Łabędziowie to rodzina, dla której najważniejsze jest szczęście i bezpieczeństwo jej członków. Więzi łączące Justynę i Jana z dziećmi są wręcz nierozerwalne. Troska, jaką wzajemnie się otaczają, jest momentami wzruszająca. I wcale nie chodzi o rozpieszczanie dzieci, bo jest wręcz przeciwnie, szczególnie w przypadku łobuzujących chłopców, których oboje rodzice trzymają krótko, aby wyszli na ludzi. Przede wszystkim rodzice uczą dzieci szacunku do innych ludzi i do ojczyzny. Jak udało im się to zadanie, pokażą kolejne rozdziały powieści.
FORDON
Nie znam Fordonu ani jego historii i nie znam Bydgoszczy. Autorka dołożyła jednak wszelkich starań, by podczas lektury to miasteczko, a obecnie dzielnica Bydgoszczy, jawiło mi się przed oczami. Bardzo podobało mi się to, że mogłam wędrować uliczkami z mieszkańcami, obserwować ich zachowania i słuchać rozmów. Nie zabrakło również interesującego opisu zmian społeczno-politycznych. Widać, że Sylwia Trojanowska spędziła wiele godzin nad materiałami dotyczącymi historycznych wydarzeń z miejsc wspomnianych w powieści.
MIŁOŚĆ
Czy miłość zawsze jest dobra? Czy wszystko przetrwa i będzie się rozwijać nawet w niekorzystnych warunkach? A co, jeśli to uczucie jest zakazane i nieakceptowane przez innych? Przez rodzinę? Anna ma twardy orzech do zgryzienia. Jak bowiem przekonać polskie serce, że nie może darzyć uczuciem Niemca?
WOJNA
Konflikt zbrojny zawsze burzy całe dotychczasowe życie dotkniętych nim ludzi. Nie inaczej było i tym razem. Świat Anny runął w gruzach bardzo szybko, choć wojna dopiero się zaczęła. Czy wystarczy jej siły, by podnieść się z kolan i ruszyć przed siebie, w nieznane i niepewne czasy? Trochę poznałam już Annę i wydaje mi się, że tak łatwo się nie podda. W filigranowej dziewczynie drzemie ogromna moc, której nie zawaha się użyć, jeśli zajdzie taka potrzeba. A coś mi mówi, że w drugim tomie będzie się działo... :)
Podsumowując, chciałam zaznaczyć, że to NIE jest powieść o miłości. Nie wyłącznie, choć jest to jeden z przewijających się przez fabułę wątków. Jednak powiedzieć, że "Łabędź" opowiada o miłości to tak, jakby nic nie powiedzieć. Zatem o czym jest ta książka? Według mnie o ludziach takich jak my, którzy musieli zmierzyć się nie tylko ze światem, ale przede wszystkim ze sobą, swoimi uczuciami i wydarzeniami, które ich dotknęły. Musieli poradzić sobie z tym, że ich życie nieodwracalnie się zmieniło i nic nigdy nie będzie już takie samo.
Koniecznie poznajcie rodzinę Łabędziów. Nie będziecie tego żałować. Ja już nie mogę doczekać się drugiego tomu tej historii.
Moja ocena: 6/6
środa, 14 sierpnia 2024
"Córki czarnego munduru" Sylwia Trojanowska - recenzja [PREMIEROWA]
Moja ocena: 6/6
Sylwia Trojanowska to szczecińska pisarka, która ma na swoim koncie już kilkanaście książek, trzy opowiadania w antologiach, a także dwie powieści napisane w duecie z Malwiną Kozłowską. Tym razem postanowiła zabrać swoje czytelniczki i czytelników do Wielkiej Rzeszy.
Zbeletryzowane powieści historyczne najczęściej przedstawiają historie bohaterów różnych narodowości, którym przyszło zmierzyć się z okrucieństwami wojny. Opisywane w nich wydarzenia rozgrywają się między innymi w hitlerowskich obozach koncentracyjnych lub na terenie getta w różnych polskich miastach.
"Córki czarnego munduru" to opowieść zupełnie inna od tych nam znanych. Historia rozgrywa się w latach trzydziestych dwudziestego wieku, a miejscem akcji jest Wielka Rzesza. Główni bohaterowie to Niemcy: Ingrid Frommhagen i Wilhelm Halterman. Co łączy tę parę? Jak wyglądał niemiecki świat na chwilę przed wybuchem II wojny światowej i podczas niej? Jak żyli wtedy Niemcy?
Już na początku poznajemy Ingrid, żonę Wilhelma Haltermana, i ich dwie córeczki, Sofię i Charlotte, a także historię przyjścia dziewczynek na świat. Nie był to łatwy poród, a Ingrid prawie umarła, jednak doktor Becker wyrwał ją ze szponów śmierci. Wilhelm zaś, zamiast cieszyć się z podwójnego szczęścia, pomstował na cały świat, bo przecież Ingrid miała mu urodzić syna, Syna Wielkiej Rzeszy...
Dzięki retrospekcji poznajemy wcześniejsze losy Ingrid, zanim została panią Halterman, a także dowiadujemy się, jak to się w ogóle stało, że ta nieśmiała choć piękna dziewczyna znalazła się w kręgu zainteresowań przystojnego Wilhelma.
Najbardziej chyba polubiłam babcię Ingrid i doktora Beckera, dżentelmena z ogromnym sercem na dłoni. Bez tych dwojga Ingrid nie byłaby taka, jaką ją poznajemy i jakiej towarzyszymy przez wszystkie burze, które przetoczyły się nad jej głową. Czy jednak dała radę odeprzeć wszystkie trudności?
To, co wyróżnia tę powieść, to między innymi perspektywa. Jesteśmy przyzwyczajeni do powieści wojennych, których bohaterami są prześladowani Żydzi lub Polacy, tymczasem tutaj mamy możliwość śledzenia losów Niemców. Zobaczyć wojnę z zupełnie innej strony, bo przecież musimy pamiętać, że tak jak nie wszyscy Polacy pomagali Żydom, tak samo nie wszyscy Niemcy byli nazistami.
Koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Spędzicie z nią kilka godzin, zanurzając się w świat pełen emocji, trudnych wyborów i podejmowanych z drżeniem serca decyzji.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy i Autorce
wtorek, 5 maja 2020
"Powiedz mi, jak będzie" Sylwia Trojanowska - recenzje [PRZEDPREMIEROWA]
środa, 6 listopada 2019
„Wigilijna przystań” Sylwia Trojanowska - recenzja
wtorek, 21 lipca 2026
"Szkoła Latania" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]
Data premiery: 24.07.2026
środa, 14 czerwca 2023
"Facetom wstęp wzbroniony" Sylwia Trojanowska, Malwina Kozłowska - recenzja [PREMIEROWA]
Moja ocena: 6/6
"Facetom wstęp wzbroniony" to przezabawna komedia obyczajowa autorstwa dwóch pisarek, Sylwii Trojanowskiej i Malwiny Kozłowskiej.
Solidarność jajników wymierzona w faceta, który narozrabiał, może stać się totalną katastrofą. Rzecz jasna dla wspomnianego delikwenta. Trzy bohaterki powieści, Baśka, Inga i Anka, to babskie tornado, które nie pozostawia jeńców. Jeśli jesteś facetem, wchodzisz im w drogę na własną odpowiedzialność. Kobiety spotykają się na zajęciach jogi. To niby takie relaksujące ćwiczenia, nieprawdaż? Otóż informuję Was oficjalnie, iż możecie się zdziwić... ;-)
Narzeczony Anki, niejaki Damian Kurski, w ramach totalnego zapracowania i poświęcenia w imię lepszego jutra jeździ w ważne delegacje, które z czasem okazują się mieć imię. Damskie imię. I nie brzmi ono Anna. Trzy przyjaciółki postanawiają zmienić życie Damianka w horror.
"- A może zrobisz tak: napiszesz do Karoliny, pogratulujesz jej ciąży i niby mimochodem zapytasz, dokąd się wybierają? - zaproponowała. - Ona oczywiście poda adres, a wtedy my pojedziemy za nimi.
- Moim autem - podchwyciła Basia. - Jest duże, więc weźmiemy co nam tylko przyjdzie na myśl. Łopaty, widły, gar, smołę, pierze. Ewentualnie paralizator. I załatwimy Damianka jak należy.
- Paralizatorem?
- Jeśli będzie trzeba...?" .
No i jak? Zaciekawił Was ten dialog? Gwarantuję, że to zaledwie początek tego, co dziewczyny zaserwują wspomnianemu zdradzieckiemu typowi.
Ta historia może stać się idealnym poprawiaczem nastroju dla wszystkich kobiet i przestrogą dla mężczyzn, którzy zamierzają poczynić nierozważny skok w bok. Siła stworzonych przez autorki bohaterek daje kopa do działania i pozwala uwierzyć w to, że razem można zdziałać naprawdę dużo nawet w sytuacjach, które wydają się kompletnie beznadziejne i bez wyjścia.
Na koniec dodam jeszcze, że Bajm to mój sentymentalnie ulubiony zespół z czasów szkolnych, zatem ścieżka dźwiękowa powieści również przypadła mi do gustu. Fajne są takie momenty, kiedy pojawia się jakiś tytuł i nagle w głowie odpala się linia melodyczna :D Przynajmniej ja tak mam, do tego jeszcze śpiewam, pod warunkiem, że pamiętam chociaż fragment tekstu ;-)
Jeśli potrzebujecie się uśmiać do bólu brzucha i chichrać z łezką rozbawienia w kąciku oka, to musicie mieć tę różową petardę. Spodziewajcie się niespodziewanego!
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica
środa, 7 maja 2025
"Kobieta o białych oczach" Sylwia Trojanowska - recenzja [PREMIEROWA]
"Kobieta o białych oczach" to kontynuacja, a zarazem domknięcie wydarzeń opisanych przez Sylwię Trojanowską w powieści "Córki czarnego munduru". Zanim zatem sięgniecie po drugi tom, koniecznie przeczytajcie początek tej historii.
Gaja, starsza kobieta mieszkająca na odludziu, znajduje w lesie dziewczynkę i zabiera ją do siebie. Mała szybko nabiera zaufania do nieznajomej. Staruszka opiekuje się dziewczynką z troską, chociaż wie, że nadejdzie dzień, w którym będzie musiała się z nią pożegnać. W opiece nad Sofią pomaga Gai tajemniczy On. Nie jest to jednak jedyna mieszkanka Wisielczej Chaty. Pewnego dnia w oborze dziewczynka znajduje przypadkiem dwie ukrywające się kobiety. Debora i Ewa również znalazły się pod skrzydłami staruszki i Jego. Wojna w nieubłagany sposób rozprawiała się z ludźmi, których jedyną winą było niewłaściwe według Niemców pochodzenie... Kobiety radziły sobie dobrze do momentu, w którym ktoś doniósł policji o ukrywających się Żydówkach i zrobiło się niebezpiecznie. Debora z córką musiały uciekać. Gaja i Sofia zostały same, ale na jak długo? Co jeszcze je czeka? Kto zakłóci ich leśny spokój? Czy znajdzie się ktoś, kto wyciągnie do Sofii pomocną dłoń?
Pytania mnożą się bardzo szybko, a lektura wciąga od pierwszych stron. Jeszcze ciekawiej robi się w drugiej części powieści, gdzie uciekająca przed radzieckimi żołnierzami Sofia zostaje znaleziona przez obcych ludzi w domu, w którym się schroniła. Hanna i Roman to małżeństwo, które przeżyło ogromną stratę. Kobieta natychmiast chce pomóc wyraźnie chorej dziewczynce, Roman zaś jest niechętny. Uważa, że będą z tego kłopoty. Gaja przepowiedziała dziewczynce, że to dobrzy ludzie i zaopiekują się nią. Czy jednak Roman da się przekonać? Jak będzie wyglądało życie Sofii?
W każdej czytanej powieści mam ulubione postacie lub sceny, które wywarły na mnie wrażenie lub rozśmieszyły. Tutaj nie było inaczej. Chyba najbardziej rozbawiła mnie scena, kiedy państwo Lubiczowie, czyli Hania i Roman z Zosią, przyjeżdżają do Bojanowa, gdzie mają zacząć nowe życie. Zanim to jednak nastąpi, trzeba dopełnić formalności i sprawdzić nowe mieszkanie. I kiedy właśnie Romek z kolegą Kowalem idą zobaczyć, jak wygląda mieszkanie, które otrzymali, jeden z sąsiadów bierze ich za szabrowników i wyskakuje na nich z gazrurką. To była naprawdę świetna, pełna humoru scena, rozjaśniająca ciężkie, powojenne tematy.
Nie macie pojęcia, co Was czeka na kartach tej powieści. To nie będzie stereotypowa historia wojenna. Wszystkie poruszone w niej wątki są przemyślane i dopracowane. Skrywają wiele podtekstów i łączą się w niespodziewane ornamenty. Gwarantuję, że przepadniecie bez reszty, aż nie dotrzecie do ostatniej kartki. Spodziewajcie się niespodziewanego.
A jeśli spotkacie kiedyś na swojej drodze białą wilczycę, wiedzcie, że Gaja czuwa.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Marginesom i Autorce
czwartek, 23 listopada 2017
"Szept wiatru" Sylwia Trojanowska - recenzja
środa, 22 lipca 2026
"Blisko chmur" Sylwia Trojanowska - recenzja [PATRONACKA]
niedziela, 4 marca 2018
"A gdyby tak..." Sylwia Trojanowska - recenzja [PRZEDPREMIEROWA]
niedziela, 5 listopada 2017
"Szkoła latania" Sylwia Trojanowska - recenzja
Autor: Sylwia Trojanowska
Gatunek: literatura współczesna
Liczba stron: 278
Wydawnictwo: Videograf SA
Cykl: Szkoła latania, tom 1
Skojarzynki:
niepewność * otyłość * zakochanie * dieta * rozterki * terapia





































