Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania mirek, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania mirek, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

"Trzecia osoba" Anna Kańtoch - recenzja


Tytuł: "Trzecia osoba"
Autor: Anna Kańtoch
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 328 
Wydawnictwo: Marginesy

Moja ocena: 6/6

Bardzo lubię pióro Anny Kańtoch, więc nie zastanawiałam się ani chwili, kiedy w ręce wpadł mi thriller jej autorstwa pod tytułem "Trzecia osoba". Od pierwszych stron historia mnie wciągnęła i czytałam czym prędzej, żeby poznać jej finał.

Monika i Mirek Bresiowie pewnego dnia zapakowali dzieci do samochodu i wybrali się na wycieczkę do lasu, w okolice powojennych bunkrów. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że dzieci zaaferowane zabawą, nie zwróciły uwagi na to, że rodzice gdzieś zniknęli. Poszukiwania niewiele dały, dwójka dorosłych zapadła się pod ziemię, zostawiając trójkę maluchów w lesie. Dziewięcioletni Marcin, jako najstarszy z rodzeństwa, zaprowadził Milenę i Matiego do wioski, gdzie otrzymali pomoc. Policja rozpoczęła poszukiwania ich rodziców, a opiekę nad dziećmi przejęła babcia. Minęły lata, ale tajemnica zniknięcia Bresiów nie została rozwiązana.

W dawnym domu zaginionych zamieszkała inna rodzina, Sławek Dębski z rodzicami. Chłopak zainteresował się tematem rodziny Bresiów i podjął prywatne śledztwo. Nie spodziewał się jednak, dokąd go ono zaprowadzi. Marcin Breś kupił dom po sąsiedzku, ponieważ wciąż dręczyła go sprawa zaginięcia rodziców. Działania śledcze Sławka wywołały lawinę zdarzeń, które stały się punktem wyjścia do analizy wspomnień rodzeństwa. Każde z nich na swój sposób usiłuje zmierzyć się z sytuacją i wieloletnim życiem w zawieszeniu. Czy zdołają znaleźć w odmętach pamięci coś, co doprowadzi ich do nowych rozwiązań? Czy działania Sławka pomogą, czy zaszkodzą sprawie? Gdzie podziali się Bresiowie? 

Fabuła podzielona jest na trzy części. W każdej z nich prym wiedzie jedno z rodzeństwa. Perspektywa każdego z nich odrobinę się różni, chociaż przecież dotyczy tego samego wydarzenia. Autorka świetnie oddała trzy różne spojrzenia dorosłych już dzieci na zniknięcie rodziców i zgrabnie powiązała wszystkie wątki, które doprowadziły do finału.  

Zdecydowanie polecam powieści Anny Kańtoch. Nieoczywiste fabuły pełne zmyłek i tajemnic nie pozwalają wprost odłożyć książki!


wtorek, 1 lipca 2025

"Zło" Katarzyna Wolwowicz - recenzja

Tytuł: "Zło"
Autor: Katarzyna Wolwowicz
Gatunek: kryminał
Czas trwania: 8 h 3 minuty
Lektor: Filip Kosior
Wydawnictwo: Zwierciadło
Cykl: komisarz Olga Balicka, tom 9

Moja ocena: 6/6

Dziewiąty raz wyruszyłam wraz z komisarz Olgą Balicką rozwiązywać kryminalną zagadkę i znowu się nie nudziłam. Słuchałam historii na storytel w każdej wolnej chwili, tak mnie wciągnęła.

W tym tomie obserwujemy dwa równoległe wątki kryminalne. Jeden dotyczy znalezionego w stawie szkieletu. Szybko okazuje się, że należał on do nastolatki i sporo czasu przeleżał w wodzie. Nie wiadomo jednak jeszcze, czy została zamordowana, czy też utonęła w wyniku wypadku i trudno ustalić jej tożsamość. Tę sprawę prowadzi Mirek. Drugi wątek to zbrodnia współczesna. Zwłoki jednej dziewczyny zostają znalezione w kontenerze na śmieci, a kolejna znika. Drugą sprawę prowadzi Olga ze swoim zespołem. Z tymi dwoma śledztwami wiąże się również wątek obyczajowy, w którym główną rolę odgrywa Iwona Kolibra. Kobieta jako nastolatka urodziła dziecko z gwałtu, a jej rodzice zdecydowali, że odda je do adopcji. Po trzydziestu pięciu latach do kobiety odzywa się pracownica ośrodka adopcyjnego. Prosi o pomoc w ustaleniu tożsamości dziewczyny znalezionej w stawie. Przy okazji Iwona dowiaduje się, że jej córka zaginęła jako nastolatka. Co było powodem zniknięcia dziewczyny? Czy szczątki znalezione w stawie to faktycznie biologiczna córka Iwony? 

Policji nie jest łatwo prowadzić śledztwa. Rozmowy ze świadkami niewiele wnoszą, rodzice adopcyjni zaginionej dziewczyny zachowują się podejrzanie, podejmowane tropy okazują się fałszywe. No lekko nie jest, Mirek, Olga i Kornel mają pełne ręce roboty, a sprawa nie posuwa się do przodu. Chociaż akcja nie jest zawrotna, napięcie rośnie z każdym rozdziałem i chciałoby się w pewnym momencie wskoczyć do książki i pomóc policji w podejmowanych działaniach.

Bohaterowie wykreowani zostali bardzo realistycznie, autorka sporo miejsca poświęciła na psychologię postaci, dzięki czemu można podczas lektury analizować postępowanie konkretnych osób i budować własne teorie dotyczące finału tej historii.   

I tylko trochę przeraża myśl, że pisząc ten tom autorka inspirowała się prawdziwymi wydarzeniami.

poniedziałek, 2 września 2024

"Najważniejsze to przeżyć" Ałbena Grabowska - recenzja


Tytuł: "Najważniejsze to przeżyć"
Autor: Ałbena Grabowska
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Rebis

Moja ocena: 6/6

Ałbena Grabowska do tej pory kojarzyła mi się wyłącznie z fantastyczną sagą Stulecie Winnych. Ponieważ z zapartym tchem śledziłam losy tytułowej rodziny, bez zastanowienia sięgnęłam po kolejną powieść pisarki i nie zawiodłam się.

Skończyła się II wojna światowa, a do zrujnowanej do cna Warszawy wracają ocalali mieszkańcy. Z jednej strony cieszą się, że żyją, jednak z drugiej to ich życie nigdy już nie będzie takie, jak wcześniej. Próby powrotu do normalności okupione są ogromnym wysiłkiem i nie zawsze odnoszą skutek. 

Wśród ocalałych i wracających znalazła się rodzina Pataczków. Okazało się, że ich kamienica przy ulicy Marszałkowskiej przetrwała zawieruchę wojenną i mogą zamieszkać w swoim dawnym mieszkaniu. Ojciec rodziny, świetny lekarz, podejmuje pracę w szpitalu, a matka, z zawodu polonistka, decyduje się zatrudnić w gazecie, gdzie pisze artykuły o powrotach i nadziei na lepsze jutro. Państwo Pataczkowie mają dwie córki, Tereskę i Mirkę. Pierwsza skupia się na sobie i swojej przedwojennej miłości, Alku, który wrócił po wojnie z... żoną, a druga mimo zaledwie dwunastu lat, świetnie radzi sobie w nowej rzeczywistości i swoimi działaniami pokazuje wszystkim wokoło, że trzeba żyć dalej, mimo przeżytego koszmaru.

Oprócz rodziny Pataczków, w której każdy ma swoje życie i swoje problemy, poznajemy kilka innych osób, ściśle powiązanych z Tereską, Mirką i ich rodzicami. Wśród nich znajdują się przyjaciele dziewczynek, pewna Babcia Hrabina, przesympatyczny psiak, handlarki z targu, na który biega Mirka, i jeszcze kilka innych osób. Każda z tych postaci jest ważna dla fabuły i wspaniale ją uzupełnia swoim charakterem i działaniami.

Ałbena Grabowska pisze tak pięknym językiem, że nawet nie wiem, kiedy totalnie wsiąkłam w życie stworzonych przez nią bohaterów. I chociaż postacie te są fikcyjne, to z pewnością zostały utkane na kanwie prawdziwych wydarzeń powojennych. Takich Alków, Stefków, Mirek i Teresek, którym przyszło żyć wśród ruin, było całe mnóstwo. 

Bierzcie i czytajcie!

niedziela, 31 grudnia 2017

Podsumowanie 2017 - takie tam luźne historie

Końcówka roku nastraja wspominkowo w różnych tematach, również czytelniczych. Przejrzałam swoje zapiski z minionych miesięcy i może liczba przeczytanych przeze mnie książek nie jest jakaś imponująca, bo doliczyłam się ich tylko 70, ale myślę, że i tak nie jest źle ;-) 
Postanowiłam wrócić myślą i słowem do kilku z nich. Zapraszam do lektury :-)

1. Seria
Grafika z lubimyczytac.pl

Wprawdzie jeszcze nie skończyłam mojej ulubionej serii, ale myślę, że mogę o niej wspomnieć. Chodzi o książki autorstwa Jamesa Rollinsa pod wspólnym tytułem SIGMA. Jest to mój ulubiony gatunek literacki - archeologiczna przygodówka pełna zwrotów akcji i niespodziewanych wydarzeń. Świetnie nakreślone, trójwymiarowe postaci i ciekawa fabuła w każdym tomie sprawia, że z niecierpliwością czekam na wydanie jedynej książki, której mi brakuje do kolekcji - "Klucza zagłady". Do tej pory przeczytałam "Burzę piaskową", "Mapę Trzech Mędrców", "Czarny zakon", "Wirus Judasza" i "Ostatnią wyrocznię". Kolejna to właśnie wspomniany już wcześniej "Klucz zagłady", na który czekam z utęsknieniem. Teoretycznie mogłabym ją na razie pominąć i czytać dalej, ale autor równolegle do głównego wątku (w każdym tomie porusza inny problem) prowadzi wątki poboczne, dotyczące wszystkich bohaterów, a ja lubię poznawać życie postaci we właściwej kolejności, więc zostaje mi czekać :-) 
Tylko raz, zupełnie przypadkiem, przeczytałam pewną trylogię od ostatniego tomu. Ciekawie było obserwować, jak główny bohater najpierw przeżywa rozwód (tom 3), a następnie ma problemy małżeńskie (tom 2) i wreszcie zakochuje się i bierze ślub ze swoją miłością (tom 1). 

2. Trylogia

W ciągu roku trafiłam na dwie świetne trylogie polskich autorek. To było podwójne pozytywne zaskoczenie, ponieważ wcześniej rzadko sięgałam po polskich autorów. Moje spojrzenie na rodziną literaturę zdecydowanie uległo zmianie, szczególnie po tylu fantastycznych polskich powieściach :) 
lubimyczytac.pl
Pierwsza z nich to Saga rodu Cantendorf autorstwa Krystyny Mirek. Zupełnie przypadkowo zdecydowałam się na lekturę, zachęcona recenzją koleżanki, i wsiąkłam! Przygody Katarzyny i hrabiego Aleksandra bardzo mi się podobały, a lekkie pióro i świetne dialogi tylko dodały tej historii polotu. "Tajemnica zamku" , "Cena szczęścia" i "Prawdziwa miłość" to wyjątkowo wciągająca i pełna emocji opowieść o potędze miłości.
lubimyczytac.pl
Druga trylogia, która mnie urzekła, to Szkoła latania, której autorką jest Sylwia Trojanowska. Tutaj główna bohaterka również ma na imię Kaśka. Przypadek? Nie sądzę ;-) W końcu to moje imienniczki, więc ich przygody musiały trafić w moje gusta :D Akcja rozgrywa się współcześnie, a Kaśka to nastolatka z nadmiarem kilogramów i bardzo niską samooceną. Również mamy miłość, ale oprócz tego mnóstwo innych emocji, włącznie z nienawiścią i niebezpiecznymi zagraniami niektórych bohaterów.  

3. Tetralogia


lubimyczytac.pl
Może trochę na wyrost tak nazywam te książki, ale tom czwarty już się pisze, więc chyba mogę ;-) Chodzi, rzecz jasna, o Kwiat paproci Katarzyny Bereniki Miszczuk, dzięki której zapałałam miłością do mitologii słowiańskiej. Na zestaw składają się tutaj na chwilę obecną: "Szeptucha", "Noc Kupały" i "Żerca". Świetnie napisane, pełne zabawnych dialogów i sytuacji powieści dają wiele pozytywnej energii czytającemu. Czekam z niecierpliwością na czwarty tom, bo zakończenie trzeciego wyrwało mnie z butów. 

4. Pojedyncze sztuki

Patrząc na listę lektur z tego roku właściwie o większości z nich mogłabym napisać coś pozytywnego, ale wybiorę trzy, które zapamiętałam najlepiej. 


"Kamieniczka" Edyty Szałek zaskoczyła mnie tym, że właściwie nie lubię opowiadań, a ta niepozorna książeczka bardzo mi się spodobała. Nadal pamiętam ciepło, które sączyła każda historia. 



"Pamiętniki Adama i Ewy" Marka Twaina to książka kupiona przy okazji większych zakupów w antykwariacie. Dawno tak się nie uśmiałam podczas lektury, jak wtedy. Porównywanie dziennika pisanego przez Adama i tego, który tworzyła Ewa - bezcenne :D



Powieść "We dwoje" była moim pierwszym spotkaniem z Nicholasem Sparksem i ogromnym zaskoczeniem, bo do tej pory uważałam jego książki za bardziej rozbudowane romansidła. Tymczasem okazało się, że książka porwała moje serce, wyprała, wyżęła, sponiewierała i wypluła... O.O


5. Nowi pisarze

Mam też kilku świeżo poznanych autorów, do których z pewnością wrócę i jestem pewna, że ich książki przypadną mi do gustu. Będą to: Irena Matuszkiewicz, Sylwia Trojanowska, Krystyna Mirek, Alek Rogoziński, Alex Kava, Robin Cook i Nicholas Sparks.

Zaczytanego nowego roku!


https://www.facebook.com/bibliotecznie/

piątek, 4 sierpnia 2017

"Prawdziwa miłość" Krystyna Mirek - recenzja

Tytuł: "Prawdziwa miłość"
Autor: Krystyna Mirek
Gatunek: powieść obyczajowa, romans
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: EDIPRESSE Książki
Seria: Saga rodu Cantendorfów, tom 3


Skojarzynki: 
zdrada * miłość * dziecko * tajemnica * ogrodnik * wybór * śmierć



Trzeci, niestety ostatni, tom z serii saga rodu Cantendorfów również pochłonęłam z prędkością światła. Bardzo interesowało mnie, jak potoczyły się losy Kate, Aleksandra, Alice, Roberta i Isabelle. Autorka zakończyła drugą część w takim miejscu, że włosy zjeżyły mi się na głowie, kiedy dotarłam do ostatniej strony. 


Najpierw kilka słów o tym, co zastałam na pierwszych stronach... W wyniku wydarzeń z dwóch pierwszych tomów, o których tu nie wspomnę, aby nie spojlerować na wypadek, gdyby ktoś jeszcze nie czytał poprzednich tomów tej serii, Alice postanawia wyruszyć w świat, by rozpocząć nowe życie, Kate leży nieprzytomna, wręcz umierająca po szaleńczej nocy, podczas której w strugach deszczu i strasznej burzy dowiedziała się o zdradzie Aleksandra, a Isabelle, której poszukują wszyscy służący, delektuje się błogostanem u boku Roberta, do którego pojechała, by wyjawić mu tajemnicę swojego błogosławionego stanu. Aleksandra nikt nie widział, podobnie jak gospodyni. Pani Hammond natomiast, mimo poważnej niedyspozycji, postanowiła wreszcie odnaleźć klucz do skarbca, w którym, jak podejrzewała, znajdowała się wskazówka do strasznej tajemnicy zamku, którą chroniła przez wiele lat. Udało jej się znaleźć skrytkę i weszła w końcu do skarbca, jednak nie przewidziała tego, że nie uda jej się z niego wyjść... 


Alice nie zaszła daleko. Jako wiedźma pełną gębą odczuła wyraźnie trzy wezwania na pomoc, których nie mogła zignorować. Wzywały ją trzy kobiety, ale postanowiła wrócić przede wszystkim dla jednej z nich. Dla Kate. Rozpoczęła się walka o życie dziewczyny...

Jedna z sióstr Cantendorf postanowiła zmienić swoje dotychczasowe życie. W poprzednim tomie prawie udało jej się schwytać tajemniczego ogrodnika, który upiększał od jakiegoś czasu okoliczne ogrody, aż w końcu dotarł również do zamku Cantendorf. Co wyniknie z ich ponownego spotkania? 

Aleksander powrócił do zamku po nocy pełnej przemyśleń. Był zdruzgotany sytuacją, w której postawiła go nagle Isabelle, ponieważ jego miłość do Kate była prawdziwa i szczera. Nie potrafił żyć bez swojego rudego kociaka, jednak czuł się odpowiedzialny za dziecko, które rosło pod sercem innej kobiety... Czy to na pewno jego dziecko?


Pani Hammond nie zostało wiele czasu, a jest jedyną osobą, która wie, co wydarzyło się przed laty. Czy tajemnica zamku ujrzy wreszcie światło dzienne? Co zrobi Aleksander? Czy Kate wybaczy mu cierpienie, które jej zafundował? I czy to naprawdę była jego wina?  

Niby prosta historia, a tak napisana, że włos się jeży podczas lektury :-) Polecam gorąco całą serię :-)

czwartek, 27 lipca 2017

"Cena szczęścia" Krystyna Mirek - recenzja

Tytuł: "Cena szczęścia"
Autor: Krystyna Mirek
Gatunek: powieść obyczajowa, romans
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: EDIPRESSE Książki
Seria: Saga rodu Cantendorfów, tom 2

Skojarzynki: 
miłość * plotki * wyższe sfery * wiedźma * przeszkody


"Plotka w spokojnie żyjącej społeczności jest niczym pierwsze wiosenne ciepło, które dotyka skutej mrozem rzeki."

W wyniku wydarzeń, o których można przeczytać w tomie pierwszym serii, Kate Milton odlicza niecierpliwie dni do ślubu z hrabią Aleksandrem Cantendorfem. Gospodyni hrabiego, pani Hammond, jest załamana i wściekła. Do tej pory żony jej wychowanka były delikatne i wrażliwe, więc ich śmierć była wręcz nieunikniona. Tymczasem Kate to zdrowa i zahartowana dziewczyna, do tego bystra i mądra. Niedobrze... Co robić?

"- Najwyższy czas na inteligentnego wspólnika - wyszeptała. Niech ten dom zacznie tętnić życiem. Wypełni się śmiechem dzieci i gwarem gości. Kate dostanie swoje wielkie szczęście. A że potem będzie musiała za nie zapłacić? Cóż, szczęście ma swoją cenę." 


Isabelle, kochanka hrabiego i od niedawna wdowa po lordzie Adlerze, została pominięta w testamencie męża dokładnie tak, jak i ona pominęła go w swoim życiu. Wróciła po pogrzebie do zamku z myślą o tym, że skoro jest już wolna, będą mogli teraz pobrać się z Aleksandrem. Nowa sytuacja całkowicie ją zaskoczyła i postawiła w kiepskim położeniu... Co wymyśli, by zatrzymać przy sobie Aleksandra?

Otoczenie aż huczy od plotek i świętego oburzenia. Jak hrabia mógł zaręczyć się ze zwykłą dziewczyną, której ojciec jest ledwie dzierżawcą?! Tyle majętnych i dobrze urodzonych panien wokoło, a on wybrał ją. Jak poradzi sobie Kate w nowej dla niej sytuacji, kiedy przyjdzie jej być wytworną damą w towarzystwie wysoko urodzonych pań? Madame Eleonor dwoi się i troi, by przygotować dziewczynę do nowego życia. Pianino, francuski, tańce, zachowanie, prowadzenie domu, wszystko ma znaczenie. Państwo Milton, początkowo skupieni na swoich małżeńskich i finansowych problemach, w końcu wymogli na córce informację, kto stoi za tą cała karuzelą zmian. Jak zareagowali na odpowiedź Kate?  



Skoro Kate zgodziła się pójść na układ z wiedźmą Alice, nie ma już odwrotu. Byłoby łatwiej i mniej stresująco, gdyby ta, której wszyscy wokół się boją, określiła jasno, jak przyjdzie Kate zapłacić za pomoc. Tymczasem Alice wciąż zwleka z podaniem sposobu zapłaty. Dziewczyna usłyszała tylko, że kiedy nadejdzie pora, Alice zgłosi się po przysługę. Nawet Eleonor nie ma pojęcia, czego zażąda wiedźma... Jaka będzie cena szczęścia, które zdobyła Kate z pomocą Alice i Eleonor? Czy jej marzenia się spełnią? 

Zamek Cantendorf kryje mroczną tajemnicę, którą zna tylko
gospodyni. I kamerdyner, ale on się w zasadzie nie liczy. Tak przynajmniej uważa pani Hammond, traktując mężczyznę jak swój podnóżek i wyposażenie sypialni. I zaświtało jej w głowie, że być może wreszcie, po tylu słabych kobietkach, które nie wytrzymały długo w murach zamku, Kate okaże się odpowiednią osobą do podzielenia się z nią skrywaną tajemnicą. Wspólniczką...



Polecam, polecam, polecam i nie mogę doczekać się trzeciego tomu :-)

środa, 26 lipca 2017

"Tajemnica zamku" Krystyna Mirek - recenzja

Tytuł: "Tajemnica zamku"
Autor: Krystyna Mirek
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron:
Wydawnictwo: EDIPRESSE Książki

seria: Saga rodu Cantendorfów, tom 1

Skojarzynki:
zamek * śmierć żon * wyższe sfery * plany matrymonialne * kochanka


Zachęcona pozytywnymi recenzjami koleżanek z pracy sięgnęłam i ja po obyczajową powieść z romansem w tle. Muszę przyznać, że w moim przypadku to była dość karkołomna decyzja, bo ani to kryminał (choć trup, owszem, jest), a autorka jest Polką, a rzadko zdarza mi się czytać polskich autorów (wiem, wiem, mea culpa). Przeanalizujmy zatem...


Hrabia Aleksander Cantendorf właśnie pochował czwartą (!) żonę w przeciągu kilku lat. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież choroby chodzą po ludziach, ale mimo wszystko plotki wyrastają wokół tak częstych zgonów jak grzyby po deszczu. Okoliczne panny zaczęły się obawiać o swoje życie, gdyż hrabia miał zwyczaj dość szybko rozpoczynać poszukiwania kandydatki na następną małżonkę. Na szczęście problem ten dotyczył tylko tych bogatych, rzecz jasna... Lord Metcalf zaczął się poważnie obawiać o swoją jedynaczkę, Emilię, która pasowałaby idealnie do matrymonialnych planów hrabiego. Postanowił zatem wysłać dziewczynę do teściowej do czasu, aż wybór hrabiego padnie na jakąś inną nieszczęsną dziewoję. Podobne pomysły pojawiły się u innych okolicznych mieszkańców. Tymczasem w domu Miltonów dwie siostry, Kate i Amelia, starają się funkcjonować jak zwykle, mimo że ich ojcu nie wiedzie się w interesach, co powiększa i tak już ogromny dług rodziny. Dziewczęta same przerabiają stare sukienki i zajmują się domem, ponieważ ze służby została już tylko jedna pokojówka. Amelia ma narzeczonego, ale sprawy zaczynają się komplikować, bo panna bez posagu, i w dodatku w długach, nie jest dobrą partią... Rudowłosa Kate zaś jest charakterna i na razie nie ma absztyfikanta, a do tego jest przekonana, że nie chce wychodzić za mąż. 

"Po śniadaniu starannie się ubierz - zwrócił się do niej tata. - Pojedziemy na obiad do lorda Metcalfa. [...]
- Może mama z Amelią będą lepszym towarzystwem? - zapytała szybko. - Ja nie najlepiej się dzisiaj czuję.
- Nie ma mowy! - zawołał ojciec. Ostatnio szybko się denerwował. - Kaprysy, złe samopoczucie i słynne bóle głowy są dobre dla delikatnych panien. Czasem to nawet urocze. Ale ty jesteś córką bankruta. - Po raz pierwszy wypowiedział to słowo na głos. - Musisz się przyzwyczaić. Jedziemy tam w interesach, robić dobre wrażenie, nie dla przyjemności."

Ojciec Kate i Amelii, wprawdzie tylko dzierżawca i to do tego z problemami finansowymi, wybłagał u lorda Metcalfa zaproszenie na ten obiad, aby mógł załatwić z hrabią Aleksandrem odroczenie płatności, a przy okazji trzymać rękę na pulsie w sprawach związanych z poszukiwaniem kolejnej kandydatki na żonę dla hrabiego. W końcu on również ma w domu panny na wydaniu, co z tego, że bez posagu? Kate obawia się jednak, że hrabia rozpowie, iż widział ją w lesie w nietypowej sytuacji... 


Hrabia Aleksander, choć roztacza wokół siebie aurę mrocznego i surowego człowieka, przeżywa na swój sposób straty, które poniósł. Jedyna rodzina, jaką ma, trzy niezamężne ciotki, chyba słabo przygotowała go do roli dobrego męża. Jego żony głównie bowiem bały się go i całego tego małżeńskiego stanu. Poza tym były w jego oczach niczym więcej, tylko pięknymi i delikatnymi, lecz pustymi, lalkami... A jemu marzy się kobieta nie tylko urodziwa, lecz taka, z którą można porozmawiać, z głową na karku. Tymczasem siostry Cantendorf, które same pozostały niezamężne z uwagi na spore braki w urodzie, marzyły o tym, by Aleksander obdarował je możliwością rozpieszczania jego dzieci i uczynienia ich swoimi spadkobiercami. 

Cieniem na dobrym imieniu hrabiego kładł się romans z zamężną Izabelle. Choć oficjalnie nic takiego nie miało miejsca, wszyscy wiedzieli, jak się sprawy mają... Sama Izabelle zaś marzyła o zostaniu panią zamku i urodzeniu hrabiemu potomka. Czy dopnie swego? 

"Poziom jej umiejętności [w całowaniu] był w tym względzie tak wysoki, że potrafiła rzucić na kolana nawet wymagającego Aleksandra Cantendorfa. Rzucała go na kolana dosłownie. Ale nie tylko. Także na łóżko, sofę, podłogę, miękką trawę na wzgórzu. Miała swoje sposoby i robiła z tym mężczyzną, co chciała. Jadł jej z ręki. To także zdarzało się dosłownie."

Czy żony hrabiego ktoś morduje czy to faktycznie tylko wyjątkowy zbieg okoliczności bądź fatum?  Czy spotkanie Kate i hrabiego Aleksandra w lesie będzie miało jakieś konsekwencje? Na kim ostatecznie zawiesi oko hrabia i co z tego wyniknie? Kim jest Alice i dlaczego wszyscy się jej boją? 

       
Na koniec jeszcze akcent humorystyczny:

"- Usiądź - zaproponowała Anna.
- Nie mogę. Coś mnie uwiera i przeszkadza.
- No cóż - roześmiała się Adelina. - Kobiece dolegliwości przybierają różne oblicza. A może po prostu kogoś poznałaś i dręczy Cię taka nieokreślona tęsknota? Dobrze pamiętam, że kiedy miałam piętnaście lat, czułam to samo...
- Och, przestańcie - zawołała Edith. - Chodzi mi o wewnętrzne odczucie.
- Wyrostek?"

Bardzo prosty pomysł na fabułę, za to świetnie opisany. Czytało mi się przyjemnie, z zainteresowaniem ogromnym. Duża czcionka i dość krótkie rozdziały zdecydowanie pomagają w lekturze. Nie mogę się doczekać pochłonięcia kolejnych tomów :-)