sobota, 13 kwietnia 2013

"Pusta woda" Krystyna Żywulska - recenzja

"Pusta woda" to kolejna książka z gatunku literatury obozowej. Kolejna, ale nie taka sama, jak inne. Żywulska maluje w niej literackie obrazki z getta i wojny pełne kontaktów międzyludzkich, relacji między więźniarkami w obozie, reakcji gestapowców na zachowania Żydów i wielu, wielu emocji. Krystyna również jest Żydówką, mieszkała w getcie, przetrwała Oświęcim, przeżyła wojnę. Opisuje w swojej książce nie tylko koleje swojego losu, ale i innych znanych sobie ludzi.

Przyznam szczerze, że czytając nie mogłam się do końca połapać w tych wszystkich opisywanych wydarzeniach i osobach. Gdzieś mi się gubiły jej wspomnienia i mieszały postacie. Całość ułożyła mi się dopiero, kiedy dotarłam do posłowia autorstwa Julii Pańków. Zawiera ono bowiem dokładny opis życia Krystyny, a właściwie Sonii. Dzięki temu to i owo mi się ułożyło w odpowiedniej kolejności i mogłam zrozumieć wszystkie opisywane przez Żywulską historie. 
Napiszę tylko, że tytułowa pusta woda wiąże się z domem Krystyny - Sonii i jej matką, która zajmowała się domem. Podczas wojny, w getcie, nie miała co wkładać do garnka, aby ugotować zupę na obiad, ale mimo to gotowała wodę. Pustą wodę...
Książka warta przeczytania, bardzo prawdziwa. Mam nadzieję, że przeczytam również jej inną książkę pt. "Przeżyłam Oświęcim".

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam :-)