Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marek Stelar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marek Stelar. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 marca 2024

"Ptasznik" Marek Stelar - recenzja

Tytuł: "Ptasznik"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron:
Wydawnictwo: Filia
Cykl: tom 1

Moja ocena: 3/6 

"Ptasznik" to pierwszy tom nowej serii kryminalnej autorstwa Marka Stelara. Dwoje z bohaterów można już było spotkać w innych powieściach pisarza. 

Najpierw poznajemy mężczyznę, który lata temu nosił zupełnie inne nazwisko i miał inne życie, ale teraz nazywa się Heinrich Vogel i ma kiepskie wspomnienia z przeszłości. Kiedy w wodzie niedaleko jego łodzi zostają znalezione zwłoki kobiety, Heinrichowi zmienia się perspektywa. Zostaje przesłuchany przez policję, wcześniej dowiaduje się o śmierci ojca w katastrofie śmigłowca. Informacja o tym, że jego ojciec zginął, nie robi na nim szczególnego wrażenia, ponieważ od lat nie utrzymywali kontaktu. Następnym punktem całej akcji jest niespodziewana wizyta kolegi z więzienia, który przychodzi z konkretną propozycją. Propozycją nie do odrzucenia. Splot kolejnych wydarzeń sprawia, że Vogel zostaje wplątany w niezłą kabałę.

Sporo miejsca w tekście zajmują dialogi dwójki głównych bohaterów, Heinricha i Iwony Banach. Głównie analizują śledztwo, ale zdarzają się również wątki osobiste. Autor bardzo powoli dawkuje informacje dotyczące całej intrygi, więc nie ma wielkich szans, by samodzielnie odkryć wcześniej rozwiązanie zagadki.

Akcja powieści rozwija się bardzo wolno. Jeśli wolicie dynamiczną zmianę scenerii, to tutaj trzeba będzie na to poczekać na okolice finału, a nawet i wtedy nie będzie fajerwerków, tylko spokojne rozwiązanie sprawy. Nie nastawiajcie się również na bebechy czy krew. 
"Ptasznik" to spokojny kryminał skupiający się na wątku poszukiwania pewnego filmu, który jest kluczem do wszystkich niewiadomych.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia

czwartek, 27 kwietnia 2023

"Cień" Marek Stelar - recenzja

Tytuł: "Cień"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Filia
Cykl: Krugły i Michalczyk, tom 3

Moja ocena: 4/6

"Cień" to trzeci tom trylogii o Krugłym i Michalczyku. Tym razem znany już z dwóch poprzednich tomów tandem ma do rozwiązania nie lada zagadkę.

Robert Krugły jako prywatny detektyw i prokurator Mateusz Michalczyk ponownie zwierają szyki, aby dwoma torami poprowadzić śledztwo dotyczące dwóch morderstw. Do aresztu w Goleniowie trafia siostrzeniec pewnego wpływowego i bogatego człowieka, Sokołowskiego. Mężczyzna udaje się do Krugłego, aby wynająć go do udowodnienia niewinności chłopaka. Sokołowski jest przekonany o tym, że syn jego siostry nie byłby w stanie zaplanować ani dokonać żadnego morderstwa, bo ledwo kojarzy, jak się nazywa. W dodatku chłopak nie zamierza współpracować z policją. Robert ma chłopaka uwolnić od zarzutów, a następnie znaleźć prawdziwego mordercę. Krugły przyjmuje zlecenie głównie ze względu na kwestie finansowe. W jego życiu prywatnym wiele się wkrótce zmieni, więc pieniądze mu się przydadzą. Nie ma jednak pojęcia, że jego działania przy sprawie wywołają spore perturbacje. 

Krugły i Michalczyk się lubią i widać to w ich zachowaniu, a także w rozmowach, które prowadzą. Sympatia wspomnianych panów pozwala im na nawiązanie bardzo skutecznej współpracy. Z uśmiechem czytałam ich przekomarzanki i żarciki słowne.

Autor podrzuca co jakiś czas fałszywe tropy i wie, jak zasiać niepewność w głowie czytelnika. Mnożą się pomysły na rozwiązanie zagadki morderstw, a także powiązania zbrodni z pewnym księdzem i zdarzeniem z jego przeszłości.

"Cień" to kryminał z rozbudowanym wątkiem obyczajowym. Akcja nie jest szczególnie dynamiczna, jednak posuwa się do przodu, łowiąc po drodze kolejne elementy układanki. Dopasowujemy puzzle, obserwując działania detektywa i prokuratora. Panowie uzupełniają się i wymieniają zdobytymi informacjami na bieżąco, dzięki czemu i czytelnik jest w temacie. Możliwe, że przez te ich analizy w rozmowach akcja zwalnia, ale nie jest to wielka przeszkoda. 

W finale nie ma fajerwerków. Owszem, sprawy się wyjaśniają, elementy układanki wskakują na swoje miejsca, a wątki rozwiązują, ale dyskusja głównych bohaterów, podczas której wszystkiego się dowiadujemy, wydała mi się trochę za długa.

Cała ta trylogia jest serią kryminałów z gatunku "rozwiążmy te sprawy na spokojnie, nigdzie nam się nie spieszy". Jeśli wolicie wersję stonowaną, bez nadmiaru flaków i krwi, to "Cień" będzie w sam raz.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia

niedziela, 2 kwietnia 2023

"Wybrana" Marek Stelar - recenzja


Tytuł: "Wybrana"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 381
Wydawnictwo: Filia
Cykl: Komisarz Iwona Banach, tom 1

Moja ocena: 3/6

Przeczytałam "Wybraną" Marka Stelara kilka dni temu, ale nadal nie wiem, co sądzić o tej powieści. Mam za sobą serię z Przeworskim, nadkomisarzem Rędzią, a także Krugłego i Michalczyka (został mi jeszcze do przeczytania trzeci tom). Nic więc dziwnego, że spodziewałam się właśnie czegoś w tym stylu. Tymczasem komisarz Iwona Banach chyba mnie do siebie nie przekonała...

Kiedy podczas jednej z akcji, którą dowodzi komisarz Iwona Banach ginie młody policjant, kobieta zabija napastnika, jednak to właśnie ją szefostwo obwinia o niepowodzenie akcji i śmierć kolegi. Konsekwencją tego jest dyscyplinarka dla Iwony. Drugim ciosem, tym razem w sferze prywatnej, jest tajemnicze zniknięcie jej partnera. 

Iwona ima się różnych prac, aby przetrwać pierwsze tygodnie na bezrobociu. Skojarzenie z "kobietą pracującą" nasunęło się samo. Nadchodzi jednak dzień, w którym była policjantka otrzymuje kuszącą propozycję współpracy od ludzi z półświatka. Jej znajomość procedur i reguł panujących w policji jest dla nich bardzo cenna. Pytanie tylko, czy kobieta zdecyduje się na bardzo ryzykowną działalność na granicy prawa, a nawet momentami nielegalną? Chodzi o bycie kierowcą w sekretnym "klubie", dowożenie klientów w określone miejsce, ale nie tylko... Iwona podejmuje wyzwanie, jednak z czasem okazuje się, że ta fucha nie kończy się na obowiązkach kierowcy. W dodatku koleś, z którym kobieta pracuje, pseudo Kura, to dzieciak, który mógłby być jej synem. 

Po męskich postaciach, Stelar wprowadził do swojej nowej powieści kobietę jako główną bohaterkę. Tworzy jej, rzecz jasna, życie pełne problemów i trudnych doświadczeń. To taka silna bohaterka z mrocznym wnętrzem. Iwona nie załamuje się, kiedy zostaje obarczona winą za śmierć kolegi. Stara się wyjść na prostą po zwolnieniu z policji. Najmniej chyba czasu poświęca na poszukiwanie zaginionego partnera, co trochę mnie zdziwiło, ale możliwe, że ten wątek rozwinie się w kolejnym tomie. 

Relacja Banach z Kurą powoli nabiera klimatu synowsko-matczynego. Policjantka matkuje pełnemu emocji dzieciakowi, który powinien mieć nerwy jak stal, tymczasem okazuje się, że szybko się spala w trudnych sytuacjach. 

Główny wątek wydaje się być dość wydumany. Trudno powiedzieć, czy taka sytuacja mogłaby mieć miejsce w realnym świecie. Z pewnością opisany motyw jest obrzydliwy. Zdradzę tylko tyle, że dotyczy handlu ludźmi i prostytucji. 

Jeśli chodzi o dynamikę, to raczej jest jej dla mnie tutaj mniej, niż więcej. Akcja toczy się naprawdę powoli. Miałam wrażenie, że spowalniały ją wszechobecne i bardzo długie momentami dialogi bohaterów.

Podsumowując, nie jestem pewna, czy sięgnę po drugi tom serii. Jeszcze się nad tym zastanowię, zanim książka się pojawi. Jednak każdy powinien sam sięgnąć i sprawdzić, czy nowy kryminał Marka Stelara trafi w jego gusta czytelnicze.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Filia

sobota, 5 listopada 2022

"Góra kłopotów" Marek Stelar - recenzja

Marka Stelara kojarzę głównie z literaturą kryminalną. W mojej biblioteczce stoją już powieści jego autorstwa. Właśnie dołączyła do nich nowość... świąteczna, której bohaterowie mogą być znani czytelnikom z opowiadania z antologii "Kemping Chałupy 9". W opisie na portalu Lubimy Czytać jest napisane, iż "Góra kłopotów" to powieść obyczajowa i romans. Nie wierzcie mu. Z romansu nie ma w tej historii ani słowa. Chyba że zaliczymy do wątku romansowego zniknięcie pewnego faceta przed czterdziestu laty, ale według mnie to bardziej irytujące, a nie romansowe, zważywszy, że zaginiony i uznany za zmarłego mężczyzna nagle pojawia się na powieściowej scenie całkiem żywy...

Rodzina Wilkońskich, Bożena, Michał i ich syn Jacek, przyjeżdżają na święta do Willi Malwy, będącej własnością matki Bożeny, Malwiny. Oprócz nich w willi zamieszka na czas świąt kilka innych osób. Zamiast gospodyni na gości czeka tajemniczy list z lakoniczną informacją, iż nestorka rodu przebywa aktualnie w szpitalu, lecz przybędzie na Wigilię. Wiadomość o pobycie starszej pani w szpitalu trochę elektryzuje towarzystwo, ale Janeczka nie chce puścić pary z ust. W związku z zaistniałą sytuacją zarówno stali mieszkańcy, jak i goście rozpoczynają przygotowania do świąt. Niespodziewanie do drzwi zasypanego prawie po sam dach domu puka wędrowiec, który twierdzi, że Malwina zaprosiła go na święta. Przedstawia się jako Stefan, a ciotka Pelagia... a nie, nie zdradzę Wam tego ;-) Podczas lektury traficie między innymi na śnieżny żywioł, który całkowicie odetnie willę od świata, jednak nie będzie to jedyna katastrofa wisząca w powietrzu.

Przydatnym pomysłem było przedstawienie na początku całej historii wszystkich bohaterów, ich powiązań rodzinnych i podstawowych informacji, o których wiedza przyda się podczas czytania kolejnych rozdziałów. Równie pozytywnie odebrałam odliczanie w tytułach rozdziałów. Lubię usystematyzowany czas akcji, a tutaj tytuły informowały mnie na bieżąco, ile czasu zostało do Wigilii.

Język powieści jest prosty, dzięki czemu czyta się płynnie i szybko. Dla wielu osób zaletą będzie również to, że w tekście znajduje się sporo dialogów. Co do humoru, to każdy musi ocenić sam, czy ten styl mu odpowiada. Może stron nie jest wiele, bo zaledwie 304, ale muszę przyznać, że tytułowa góra kłopotów jest całkiem spora, głównie za sprawą pewnego Szwagra. 

Chociaż czytało mi się całkiem przyjemnie, to dla mnie Marek Stelar pozostanie "kryminalistą". 

Tytuł: "Góra kłopotów"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: komedia prawie kryminalna
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Filia

Moja ocena: 4/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia

niedziela, 4 września 2022

"Krzywda" Marek Stelar - recenzja [PRZEDPREMIEROWA]

"Poczucie krzywdy jest jak lawa w uśpionym wulkanie - gdy znajdzie ujście, to spali wszystko na swojej drodze".

Aspirant Dominik Przeworski znów staje przed nie lada zagadką. W Nowym Warpnie ginie nielubiana emerytowana nauczycielka Regina Remus. Kobieta właściwie przez całe życie zmagała się z niechęcią lokalsów do niej jako Niemki, która wraz z ojcem została na Ziemiach Odzyskanych, podczas gdy inni Niemcy wyprowadzili się zaraz po wojnie. 

Zbrodnia w niewielkim Nowym Warpnie była wstrząsem dla wszystkich mieszkańców. Sprawa na pierwszy rzut oka wyglądała na banalnie prostą. Na podłodze znaleziono wypisane krwią nazwisko zabójcy. Wskazany mężczyzna rzeczywiście był w tym czasie w domu Reginy i są na to dowody. Na narzędziu zbrodni są jego odciski palców. No banał. Przeworski jednak nie byłby sobą, gdyby nie zaczął analizować i grzebać. 

Podczas przeszukania domu Reginy Remus w ręce śledczych trafiają pewne dokumenty z czasów II wojny światowej. Dzielnicowy zaczyna powoli łączyć fakty sprzed lat, nazwiska i wydarzenia. Z jego śledztwa wyłania się potworny obraz, którego konsekwencje miały ogromny wpływ na życie naszych bohaterów. Kto jest wspomnianą lawą? Co było zapalnikiem, który obudził wulkan? 

Niezmiennie lubię styl autora, zatem powieść czytało mi się dobrze. Podobały mi się dialogi, żarty i żarciki, a także targające bohaterami emocje. Mieszanka goryczy, nieludzkiego wręcz okrucieństwa, niespełnionej miłości i poczucia krzywdy, drążącej duszę przez lata to koktajl idealny. Chyba najmniej interesował mnie współczesny wątek romansowy Dominika i Natalii, ale ja po prostu wolę w kryminałach flaki, krew i rozwiązywanie zagadek :D Jest to jednak rodzaj odskoczni od śledztwa, no i prezentuje inne, bardziej romantyczne oblicze aspiranta.

Mój ulubiony zabieg wielotorowej narracji również zaliczam na plus. Nie sposób się znudzić fabułą, kiedy możemy przeskoczyć co jakiś czas do innej czasoprzestrzeni. Tutaj mamy do dyspozycji wydarzenia rozgrywające się w tysiąc dziewięćset czterdziestym szóstym, tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym szóstym i dwa tysiące osiemnastym roku. Łączenie poszczególnych elementów układanki było naprawdę wciągające.

Zdecydowanie polecam drugi tom przygód aspiranta Dominika Przeworskiego.

Tytuł: "Krzywda"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Filia
Cykl: drugi tom przygód aspiranta Dominika Przeworskiego

Moja ocena: 5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Upolujebooka.pl



środa, 17 sierpnia 2022

"Rykoszet" Marek Stelar - recenzja

Debiut Marka Stelara pt. "Rykoszet" po raz pierwszy pojawił się na rynku wydawniczym w dwa tysiące piętnastym roku nakładem wydawnictwa Videograf. Obecnym wydaniem fanów pisarza uradowało wydawnictwo Filia. Książka zyskała "nowy szlif", jak wyraził się sam autor. Nie mam porównania, ponieważ wydań z Videografu nie czytałam, ale muszę przyznać, że obecny szlif bardzo przypadł mi do gustu. Tak się złożyło, że jakiś czas temu wysłuchałam audiobooka drugiego tomu tego cyklu, więc tym bardziej z przyjemnością sięgnęłam po pierwszą część, od której wszystko się zaczęło.

Tadzika Rudzkiego poznajemy w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym ósmym roku. Chłopak mieszka z rodzicami i starszym bratem Zdziśkiem w Morzyczynie, niewielkiej wsi w województwie zachodniopomorskim. To typowa polska rodzina, która boryka się z codziennymi problemami czasów PRL-u. Czternastoletni Tadzik jest zapatrzony w ojca jak w obraz, kocha go z całego dziecięcego serca. Kiedy w ich życie uderza bomba ówczesnego systemu politycznego, nic już nie jest takie, jak wcześniej. Ojciec chłopca zostaje aresztowany i skazany na śmierć za szpiegostwo. Po tym wydarzeniu nieszczęścia lawiną spadają na braci Rudzkich i pchają ich w zupełnie inny świat. Zdzisiek ląduje w poprawczaku, a młodszy Tadzik w domu dziecka. To, co spotka go w tym miejscu, zostanie w jego psychice na zawsze, a podjęte wtedy decyzje zaważą na całym jego życiu. 

Wydarzenia drugiego toru fabularnego rozgrywają się w dwa tysiące dziesiątym roku w Szczecinie. Oficer Komendy Wojewódzkiej Policji, Robert Krugły, i prokurator Mateusz Michalczyk rozpoczynają śledztwo dotyczące dwóch bardzo podobnych zabójstw. Sposób uśmiercenia ofiar jest prawie identyczny, chociaż miejsca zbrodni dzieli wiele kilometrów. Atmosfera zagęszcza się, kiedy w centrum Szczecina zostaje znaleziony starszy człowiek, który został uśmiercony w taki sam sposób. To już trzecie zwłoki, a zatem pojawia się myśl o seryjnym zabójcy. Czy zbrodnie te są powiązane? Kim były ofiary? 

Tory fabularne są świetnie wyważone. Nie ma tu dłużyzn, nudnych opisów czy krążenia w nieskończoność od Annasza do Kajfasza. Śledztwo toczy się sprawnie, a Krugły i Michalczyk stanowią rewelacyjny duet śledczy, chociaż dopiero się poznali. Bardzo podobał mi się wątek rodzącej się powoli sympatii między tymi dwoma bohaterami. 

Lubię styl pisarski Marka Stelara. Lekkie pióro autora sprawia, że powieść nie potrzebuje wulgaryzmów czy epatowania okrutnymi krwawymi scenami, aby zainteresować czytelnika. Wszystkie elementy są tak wnikliwie przemyślane i zaplanowane, że historia opowiada się praktycznie sama, a człowiek nawet nie wie, kiedy wsiąka w śledztwo na maksa. Z każdym kolejnym rozdziałem ciekawość rośnie, a kolejne puzzle wskakują na swoje miejsca. Emocje bohaterów są odczuwalne na każdym kroku, a plastyczność opisów sprawiła, że czytając książkę miałam wrażenie, iż oglądam film.

Zdecydowanie polecam ten tandem śledczy, mam na liście również trzeci tom cyklu ;-)

Tytuł: "Rykoszet"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron:
Wydawnictwo: Filia
Cykl: Krugły i Michalczyk, tom 1

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję UpolujEbooka.pl


wtorek, 14 czerwca 2022

"Ukryci" Marek Stelar - recenzja [PRZEDPREMIEROWA]

"Ukryci" to pierwszy w karierze pisarskiej Marka Stelara thriller psychologiczny. Byłam bardzo ciekawa, jak autor poradził sobie w tym nowym gatunku. Zabrałam się za lekturę z dużymi oczekiwaniami. Czy było warto sięgnąć po tę powieść?

Marta Sygit jest matką piętnastoletniego Piotrka. Wychowuje syna sama. Jest to o tyle trudne, że chłopak od czasu wypadku na deskorolce jeździ na wózku. Marta się nie poddała, a Piotrek ma silną psychikę i poradził sobie w nowej sytuacji wyjątkowo dobrze. Świat Marty wali się po raz drugi, kiedy po powrocie do samochodu orientuje się, że czekający na nią na parkingu syn zniknął. Najpierw pomyślała, że znudziło mu się czekanie i gdzieś pojechał, ale wózek został w aucie. Zatem ktoś musiał go uprowadzić. Kobieta natychmiast zgłasza zaginięcie Piotrka na policji. Rozpoczyna się śledztwo, jednak Marta nie potrafi siedzieć bezczynnie i czekać na efekty. Jej działania doprowadzają ją do ojca innego porwanego chłopca. Okazuje się, że takich zniknięć było więcej, a ich ofiary to wyłącznie  niepełnosprawni chłopcy. Czy to ma jakieś znaczenie? Dlaczego właśnie ci chłopcy zostali wybrani przez porywacza? I kim jest ten człowiek? W poszukiwaniach pomaga policji i zdeterminowanym rodzicom chłopców psychoterapeuta Przemysław Sobczak. Czas mija, a ich działania niewiele dają. Mimo ogromnych możliwości Marka Bielawskiego, ojca porwanego Maćka, niewiele mogą zdziałać. Czy chłopcy w ogóle jeszcze żyją? 

Marek Stelar stworzył ciekawą fabułę, na której finał czekałam z dużym zainteresowaniem. Bohaterowie są wielowymiarowi, dobrze skonstruowani. Szczególnie podobała mi się postać Piotrka. Pozytywnie nastawiony do życia chłopak, nastolatek, który musiał zmierzyć się z nową sytuacją, unieruchomieniem i  całkowitą zmianą życiowej perspektywy. Następnym ciekawym bohaterem jest Bielawski, który uważa, że wszystko i wszystkich można kupić. Może wątek znajomości Marty i Marka został potraktowany trochę po macoszemu, ale w sumie to nie ten motyw był tu najważniejszy. Relacje tych dwojga to jedynie tło dramatu kilku chłopców. 

Jeden z wątków nie do końca przypadł mi do gustu, ale ponieważ thriller psychologiczny to dość płynny gatunek, to wiele może się tam zdarzyć. Dlatego zaakceptowałam wspomniany wątek jako element fabuły i pognałam dalej. Bo czyta się szybko. Koniecznie chce się wiedzieć, co będzie dalej. Byłam bardzo ciekawa, kim jest porywacz i jakie są jego motywy. Dlaczego akurat niepełnosprawni chłopcy? 

Z każdym rozdziałem atmosfera się zagęszcza, a elementy układanki powoli wypełniają obrazek. Akcja jest wartka, ale daje czas na własne przemyślenia i kombinacje. Skorzystałam, jak zawsze. Kilka części tych puzzli wymyśliłam wcześniej, ale nie wszystkie :) Niemniej jednak świetnie się bawiłam.

Odpowiadając na zadane w pierwszym akapicie pytanie - było warto. Autor zaserwował czytelnikom interesującą intrygę w nowym dla siebie gatunku. A na rynku sporo jest takich powieści, więc konkurencja raczej spora. Polecam osobom, które lubią więcej psychologii niż krwawych scen. 

Tytuł: "Ukryci"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Filia

Moja ocena: 5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję UpolujEbooka



poniedziałek, 14 lutego 2022

"Skrucha" Marek Stelar - recenzja

"Skrucha" Marka Stelara to nie tylko pierwszy tom nowej serii kryminalnej, ale także spotkanie z nowym bohaterem, trzydziestoletnim aspirantem Dominikiem Przeworskim. Bardzo byłam ciekawa, co tym razem wydarzy się w powieści, ponieważ fabuły wymyślane przez Marka Stelara są nietuzinkowe i wciągające. Po lekturze mogę stwierdzić, że było na co czekać i mam nadzieję, że kolejny tom pojawi się szybko.

Dominik Przeworski, funkcjonariusz pionu kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie, prowadzi ustabilizowane życie, pomagając ludziom w potrzebie. Spełnia się także jako świeżo upieczony mąż i widzi przyszłość w pięknych barwach. Sytuacja ulega diametralnej zmianie, kiedy po powrocie do domu zastaje swoją piękną żonę Karinę in flagranti z kumplem z pracy. Jedna zła decyzja, podjęta pod wpływem buzujących w nim emocji sprawiła, że ze szczecińskiego posterunku zostaje przeniesiony do niewielkiej miejscowości prawie na końcu świata i ląduje na miejscu przechodzącego na emeryturę dzielnicowego. Szczyt marzeń to to nie jest, ale w aktualnej sytuacji policjantowi jest chwilowo wszystko jedno. Poza tym mogło być gorzej... Z czasem nawet zaczyna lubić swoje nowe miejsce na ziemi. Odrobinę nudnawe, ale jednak spokojne i w pięknej okolicy.

Spokój w Nowym Warpnie zakłóca odnalezienie w ogrodzie przy jednym z domów ludzkich szczątków. Przeworski zdążył już trochę poznać historię tego miasteczka i wie, że ćwierć wieku wcześniej miała tu miejsce pewna tragedia. W zalewie utonęło wtedy pięciu wychowanków ośrodka wychowawczego dla trudnej młodzieży. Jeden z tamtejszych wychowawców w wyniku pewnych wypadków związanych z zupełnie innym tematem wylądował w więzieniu. Czy odkopane kości mogą mieć coś wspólnego z tamtymi sprawami?

"Skrucha" to moje ulubione połączenie wątku kryminalnego z warstwą społeczną. Na równi ze śledztwem interesują mnie bowiem przeżycia bohaterów, wewnętrzne dylematy i podejmowane przez nich decyzje. Myślę, że dzięki temu opisywana przez autora historia nabiera pełnowymiarowości. 

Tempo akcji w powieści nie jest równomierne. Początkowo mamy trochę więcej opisów, ale myślę, że to było konieczne w przypadku pierwszego tomu nowej serii i swego rodzaju wprowadzenia do nieznanej nam historii. Dzięki wspomnianym opisom mogłam lepiej poznać Dominika i jego świat. Duży plus również za dodanie po zakończeniu powieści uzupełnienia, zawierającego wyjaśnienie, co jest prawdą, a co fikcją.

Jeśli lubisz kryminały z tłem społecznym, zdecydowanie polecam ten tom i niecierpliwie czekam na kolejny.  

Tytuł: "Skrucha"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Filia

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Upolujebooka.pl


sobota, 11 września 2021

"Głębia" Marek Stelar - recenzja

Smutno mi trochę, jak sobie pomyślę, że w najbliższym czasie nie zajrzę już do nadkomisarza Tomasza Rędzi, ponieważ autor zdecydował się na przerwę w tworzeniu tej serii. Lektura "Głębi" była świetną czytelniczą przygodą i aż chciałoby się napisać wniosek do Marka Stelara, by jednak kiedyś wrócił do opisywania przygód policjanta.

Nadkomisarz Tomasz Rędzia będzie musiał zapłacić wysoką cenę za skok w bok, którego dopuścił się z koleżanką, z którą chodził do jednej klasy w liceum, a aktualnie prokurator Agnieszką Rybarczyk. Kilka chwil przyjemności skończy się niebezpiecznymi konsekwencjami, które doprowadzą mężczyznę do ostateczności. Zanim jednak do tego dojdzie, oboje zostaną zmuszeni do sabotowania prowadzonego śledztwa. Ktoś grozi ich najbliższym, więc cóż innego mogliby zrobić? W dodatku Rędzia dowiaduje się, że z Agnieszką łączy go coś więcej, niż tylko wspomnienia...

Intryga rozwija się zgrabnie i wciąga od pierwszych stron. Dzieje się sporo, a napięcie wzrasta z każdym rozdziałem. Postacie są wielowymiarowe, czasem postępują bezkompromisowo, czasem z humorem, nie sposób się nudzić podczas lektury. Zwroty akcji podkręcają atmosferę i sprawiają, że człowiek kombinuje swoje scenariusze, nie mogąc doczekać się, co będzie dalej. 

Lubię język Stelara. Bez niepotrzebnego zadęcia, czasami potocznie, zwyczajnie, swojsko i po naszemu. Kiedy trzeba, bohater szpetnie zaklnie, a innym razem jest kulturalny do bólu. Wszystko w punkt, realistycznie. Czytasz i masz wrażenie, że śledztwo toczy się w komisariacie na Twojej dzielni ;)

Jeśli chodzi o finał, to podobała mi się ostatnia scena i to, jak autor rozegrał zakończenie tej historii. Napiszę tylko tyle, bo nie chcę Wam tu rzucać spojlerami. Zdecydowanie polecam wszystkie trzy tomy, koniecznie we właściwej kolejności: "Blizny", "Sekta" i "Głębia".

Tytuł: "Głębia"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Filia
Cykl: Nadkomisarz Rędzia, tom 3

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Upolujebooka.pl


poniedziałek, 5 kwietnia 2021

"Sedno" Marek Stelar - recenzja

Powieść "Sedno" Marka Stelara nie mieści się w żadnym tradycyjnym gatunku. Według mnie to weird fiction, czyli połączenie horroru, fantasy i science fiction. To chyba będzie najlepszy wybór. Jeszcze nie miałam okazji czytać tego typu literatury, więc byłam ciekawa, co mnie czeka. Liczyłam na trochę grozy lub horroru.

Głównym bohaterem powieści jest Sebastian Kolasiński, architekt, który jedzie ze Szczecina do Warszawy nocnym pociągiem. Wykupił bilet w wagonie bez przedziałów w drugiej klasie i ruszył w drogę wraz z wieloma innymi pasażerami. To on jest narratorem tej opowieści, więc opisywane wydarzenia poznajemy z jego perspektywy. Zastanawiacie się pewnie, co może się dziać w wagonie TLK przemieszczającym się w nocy na trasie Szczecin - Warszawa? A jeśli do tego obrazka dodam, że za oknem na nocnym niebie pojawia się nagle Krzyż Południa, którego nie powinno tam być, a wszystko inne znika, spowite tajemniczą mgłą? Do tego zegarki pasażerów zatrzymują się na tej samej godzinie. Już to sprawia, że robi się odrobinę upiornie, a ludzie zamknięci na małej przestrzeni wagonu zaczynają się denerwować i zastanawiać, o co w tym wszystkim chodzi. A to jeszcze nie koniec dziwnych sytuacji. Mogę zdradzić, że nie obejdzie się bez trupów. Sebastian przyjmuje rolę lidera i stara się z pomocą kilku pasażerów rozwiązać zagadkę pociągu-widma. Przy okazji, dzięki drugiemu torowi narracyjnemu, poznaje (a my wraz z nim) mroczne tajemnice współpasażerów. Sam również ma trochę na sumieniu... 

Akcja powieści nie jest wartka. Przez pierwsze osiemdziesiąt stron zastanawiałam się, czy cała powieść będzie składała się głównie z przemyśleń Kolasińskiego i nawet przemknęło mi przez myśl, by odłożyć książkę i wrócić do niej za jakiś czas, ale wtedy właśnie zaczęło się dziać coś dziwnego. Dziwnego w takim sensie, że nagle stwierdziłam, iż nie potrafię odłożyć powieści, bo coraz bardziej ciekawi mnie, co też autor wykombinował w finale.

Kolejne sceny rozgrywające się w wagonie przechodzą od prawdopodobnych aż do całkowicie nierealnych. Napięcie utrzymuje się przez większość tej historii. Napięcie zaś podsycane jest psychologicznymi analizami głównego bohatera i uzupełniane drugą narracją, prowadzoną przez "nie-wiadomo-kogo". Autor z pomocą Sebastiana i pozostałych postaci zaprezentował czytelnikowi cały wachlarz ludzkich przywar, lęków czy bezrefleksyjnej wiary w pewne wartości.  

Finał jest zaskakujący i ciekawie skonstruowany. Chociaż nie bałam się podczas lektury, więc nie było grozy ani dreszczy, to jednak czytało mi się tę powieść dobrze. Świetnie skonstruowani bohaterowie byli rewelacyjnym dopełnieniem intrygi.          

Sam autor określił tę książkę powieścią grozy, a na portalu Lubimy czytać została przyporządkowana do gatunku horror. Jestem zmuszona się z tym nie zgodzić. Jak wspomniałam na początku, według mnie to weird fiction, a horrorem można najwyżej nazwać redakcję... Podczas lektury miałam wrażenie, że ekipa sprawdzająca potraktowała tekst bardzo po macoszemu. A szkoda, bo częste błędy techniczne wytrącają z równowagi. Jeśli jesteśmy już przy minusach, to jest jeszcze jeden. Tekst nie jest napowietrzony. To mocno zwarty blok, który przy mojej wadzie wzroku czytało mi się ciężko. Chociaż został podzielony na rozdziały, nie do końca mi to pomogło. Jednak warto było podjąć wysiłek, by poznać tę historię. 

Tytuł: "Sedno"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: weird fiction
Liczba stron: 352
PREMIERA: 5 grudnia 2020
Wydawnictwo: Granda

Moja ocena: 6/6
Ocena redakcji: 2/6 

poniedziałek, 8 marca 2021

"Sekta" Marek Stelar - recenzja [PRZEDPREMIEROWA]

"Sekta" to drugi tom serii o nadkomisarzu Tomaszu Rędzi. Pierwszy tom pt. "Blizny" był mocny, zatem nie zastanawiałam się długo, kiedy otrzymałam możliwość przeczytania kolejnej części. Okładka obiecywała mi wiele wrażeń i muszę przyznać, że autor nie odpuszcza, a nowe śledztwo prowadzone przez nadkomisarza Rędzię dostarcza wielu emocji.

W piwnicy jednego ze szczecińskich szpitali znaleziono zwłoki mężczyzny. Okazuje się, że jest to salowy, który pracował w tym szpitalu i jakiś czas wcześniej zniknął. Równocześnie pojawia się wątek człowieka, który został przyjęty na oddział neurochirurgiczny po ciężkim pobiciu i któregoś dnia po prostu zniknął. Ponieważ nie miał przy sobie żadnych dokumentów i nic nie pamiętał, oznaczono go jako NN, a kiedy w tajemniczy sposób zniknął z oddziału, nikt go nie szukał, ani nikt nie zgłosił zaginięcia. Prowadzący śledztwo dotyczące śmierci salowego zauważają korelację z inną zbrodnią, nad którą również pracuje szczecińska policja. Obie ofiary mają podobne obrażenia, a policja szuka narzędzia zbrodni.

Fabuła podzielona jest na dwa tory czasowe. Uczestniczymy na przemian w wydarzeniach sprzed kilku lat, związanych z działalnością pewnej sekty, a także podążamy za nadkomisarzem Rędzią i jego kolegami, którzy prowadzą śledztwo współcześnie. Z każdym rozdziałem obydwa wątki coraz bardziej się łączą, ale medal temu, kto od razu odkryje zamysł autora. Mnie się nie udało, bo chociaż domyślałam się pewnych elementów, to finałowa całość przeszła moje oczekiwania. 

Równolegle z mocnym wątkiem kryminalnym obserwujemy prywatne życie Tomasza Rędzi. Trochę się w nim dzieje, nie da się ukryć. Prowadzone wątki rozpoczęły się w pierwszym tomie, zatem jego lekturę uważam za niezbędną, aby połapać się w tym, co teraz autor wymyślił nadkomisarzowi. Nie napiszę za wiele, żeby nie spojlerować, ale niestety Rędzia będzie musiał wypić piwo, którego nawarzył znacznie wcześniej. Przeszłość się o niego właśnie upomniała i bezpardonowo włazi w jego teraźniejsze życie.   

W powieściach Marka Stelara podoba mi się między innymi to, że co jakiś czas (niezbyt często) dokonuje on poprzez któregoś z bohaterów swego rodzaju podsumowania dotychczasowych działań. Dzięki temu porządkują mi się zdobyte informacje i mogę sobie wraz z policjantami poszukiwać mordercy na podstawie tego, co już udało im się ustalić.

Uprzedzam, że w treści znajdziecie dość szczegółowe i krwawe opisy zbrodni, ale nie jest to duża część tekstu. Większość fabuły skupia się na poszukiwaniach powiązań między morderstwami i wszelkich szczegółach prowadzonego śledztwa. Nie mogę się już doczekać kolejnego tomu!

Tytuł: "Sekta"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 424
Wydawnictwo: FILIA
Seria: Nadkomisarz Rędzia, tom 2
PREMIERA: 10 marca 2021

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Tomkowi Rędzi i wydawnictwu FILIA

sobota, 29 sierpnia 2020

"Blizny" Marek Stelar - recenzja


Zapytajcie mnie o architekta, który pisze świetne książki, a powiem Wam: Marek Stelar, a właściwie Maciej Biernawski. Jaka to była dobra książka! Okładka przyciąga wzrok, ale to, co znajdziecie pod nią, zdecydowanie bije ją na głowę. Mam nadzieję, że „Blizny” nie pozostaną samotnym, białym żaglem pośród trylogii stworzonych przez autora. Nadkomisarz Rędzia zasługuje na kolejną sprawę!

Na placu budowy węzła Łękno w Szczecinie znaleziono zwłoki. Z pewnością nie jest to świeża sprawa, na co wskazuje ich stan. Na miejsce zdarzenia zostaje wezwany nadkomisarz Tomasz Rędzia.

Autor prowadzi nas dwoma torami czasowymi. Obserwujemy toczące się współcześnie śledztwo, które prowadzi w przeszłość, co ciekawe, samego Rędzi. Okazuje się bowiem, że znaleziony na budowie mężczyzna to jego kolega z klasy licealnej, Adolf. Wszyscy zapamiętali chłopaka z brawurowej akcji uratowania kolegów przed śmiercią. Okrzyknięto go bohaterem, chociaż nie obyło się bez ofiar śmiertelnych. Dlaczego więc Adolf zginął? I kiedy? Tomasz Rędzia, choć nie uczestniczył bezpośrednio w tamtych tragicznych wydarzeniach, nie ma łatwego zadania. Podczas przesłuchań wychodzą na jaw kolejne nieścisłości, jego dawni koledzy wyraźnie ukrywają coś przed policją, więc i obraz strzelaniny sprzed lat ciągle nie chce ułożyć się w spójną całość. Do tego jeszcze pani prokurator, a prywatnie uczennica tej samej klasy, uważa, że Rędzia przesadza i te dwie sprawy kompletnie się ze sobą nie łączą. Kto ma rację? Jak potoczą się sprawy? Kto oszukuje, a kto mówi prawdę? Nadkomisarz musi się nieźle napocić, aby odtworzyć losy Adolfa, a także zrekonstruować wydarzenia tamtej nocy sprzed ponad dwudziestu pięciu lat.

Nie jest to krwisty kryminał pełen dosadnych opisów zbrodni ani powieść grozy. Akcja również nie leci na łeb, na szyję. I chociaż wiecie, że lubię, kiedy w powieści dzieje się dużo i szybko, to tutaj czuję się całkowicie usatysfakcjonowana poziomem pogmatwania wątków. Bardzo lubię, kiedy podczas lektury pojawiają się mylące tropy, zmuszające do kombinowania i tutaj to właśnie dostałam. Poza tym właściwie do ostatnich stron towarzyszy nam niepewność finału. W jakimś tam stopniu fabuła jest przewidywalna, jednak nie ma to szczególnego znaczenia w obliczu rewelacyjnej całości. Nie przypadł mi do gustu tylko jeden wątek, ale to już kwestia mojego postrzegania rzeczywistości i relacji międzyludzkich ;)

Polecam gorąco i czekam z niecierpliwością na kolejną sprawę nadkomisarza Tomasza Rędzi.    

Tytuł: „Blizny”
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Filia

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia

sobota, 11 kwietnia 2020

"Twardy zawodnik" Marek Stelar - audiobook - recenzja



Chociaż nie przepadam za słuchaniem książek, czasami sięgam po te, które są na tyle interesujące, że przyciągną moją uwagę. Taką właśnie powieścią okazał się „Twardy zawodnik” Marka Stelara.

Kiedy w drzwiach mieszkania nadkomisarza Roberta Krugłego staje jego przyjaciel, prokurator Michalczyk, policjant nie wie jeszcze, jak bardzo zmieni się jego życie. Prokurator o nieposzlakowanej opinii budzi się w niedzielny poranek we własnym łóżku z kobietą. Problem polega na tym, że kobieta nie żyje, a on nie pamięta, co działo się poprzedniego wieczoru. Nie kojarzy kobiety, ani tego, żeby ją zabił. Ale skoro niczego nie pamięta, to przecież prawdopodobne, że jest mordercą. Jedyne, co przychodzi mu do głowy, to ucieczka. Krugły postanawia przeprowadzić prywatne śledztwo, aby udowodnić, że przyjaciel jest niewinny.

Fabuła wciąga i daje do myślenia, ale na rozwój akcji trzeba trochę poczekać. Marek Stelar wprawdzie odkrywa karty w jednym z wątków, ale nie podaje czytelnikowi/słuchaczowi wszystkiego na tacy. Ciąg wydarzeń powoli podsuwa kolejne elementy układanki. Autor zręcznie gmatwa wątki i myli tropy, więc napięcie nie odpuszcza do samego finału. Sytuacje opisane w powieści są realistyczne, a bohaterowie to ludzie tacy jak my.  Prowadzone śledztwa nie mają w sobie niczego z „magicznych” działań ekip ze znanych seriali sensacyjnych. Wśród kryminalnych zdarzeń jest również trochę obyczajówki, związanej głównie z życiem Krugłego i Michalczyka.
Roch Siemianowski czyta wyśmienicie, co jest dodatkowym atutem audiobooka.

Jeśli lubicie realistyczne kryminały z niespiesznie rozwijającą się akcją, pozwalającą na analizowanie wraz ze śledczymi kolejnych puzzli w układance, to "Twardy zawodnik" Wam się spodoba. 

Tytuł: „Twardy zawodnik”
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Długość: 13 godzin 39 minut
Czyta: Roch Siemianowski
Cykl: Krugły i Michalczyk, tom 2

Moja ocena: 5/6

sobota, 28 września 2019

"Blask" Marek Stelar - recenzja



„Blask” to pierwsza powieść Marka Stelara, po którą sięgnęłam. Opisana tu historia zawiera wszystkie lubiane przeze mnie elementy fabuły: są zabójstwa, jest tajemnica sprzed lat i zaginiony skarb, a także obyczajowe powiązania bohaterów. Czy to wystarczyło, by intryga porwała mnie, wymiętosiła i wypluła dopiero po ostatniej stronie?

Autor zafundował czytelnikowi aż trzy przedziały czasowe. Tor pierwszy to powojnie, rok tysiąc dziewięćset czterdziesty szósty. Następnie mamy wydarzenia rozgrywające się w czasach PRL, w roku tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym ósmym. Ostatni przedział to czasy współczesne, rok dwa tysiące osiemnasty. Wszystkie są uporządkowane i jasno określone, więc nie sposób się pogubić. Jedyne, co sprawiało mi trudność, to nadążanie za rodzinnymi koligacjami. W dzisiejszych czasach rzadko zwraca się uwagę na szczegóły rodzinnych powiązań. Są wujkowie, ciotki, kuzyni i tyle. Bez jakiegoś roztrząsania i nadmiernej analizy dziejowej. Tutaj musiałam się nieźle skupić, żeby ogarnąć drzewo genealogiczne występujących we wszystkich trzech okresach bohaterów.

Historia powojenna dotyczy Wiktora Krugły, który przyjeżdża po wojnie do Szczecina, do swojej siostry, gdzie zostaje wplątany w zabójstwo żydowskiego chłopca, w którego dłoni tkwił wielki brylant, i tajemnicę pewnego ukrytego na terenie miasta skarbu. Kiedy ginie kolejne żydowskie dziecko, atmosfera zaczyna się zagęszczać, a wokół Wiktora narasta negatywne nastawienie władz różnego kalibru.
Kolejny tor to czasy PRL-u i zabójstwo dwóch prostytutek. Kobiety zostały uduszone specyficznym sznurem od munduru. Posądzony o ten czyn Niemiec zostaje jednak bardzo szybko zwolniony z aresztu, do czego przyczynia się pracownik SB, Witold Prażmowski. Mężczyzna ma plan, który bardzo chce zrealizować, przy współpracy niemieckiego obywatela…
Akcja, która rozgrywa się współcześnie, związana jest w dużym stopniu z córką Witolda Prażmowskiego, Agatą. Kobieta pracuje jako prawnik i pewnego dnia rozpoznaje w pewnej zabitej dziewczynie swoją klientkę. Wkrótce umiera ojciec Agaty, zostawiając po sobie niejasne sprawy i zagadkowe przedmioty. Ponieważ nigdy nie mieli ze sobą dobrego kontaktu, Agata niewiele o ojcu wiedziała. Dopiero po jego śmierci zaczęła poszukiwać odpowiedzi na dręczące ją pytania. To, co wychodzi na jaw w toku jej prywatnego śledztwa sprawia, że jej poukładany świat w jednej chwili zmienia się w kupkę gruzu. Jakie powiązania łączą historię z czasów powojennych i tę z lat siedemdziesiątych?

To nie jest powieść pełna wartkiej akcji. Uprzedzam na wypadek, gdyby chciał ją przeczytać ktoś, kto uwielbia, gdy dużo się dzieje, a zwroty o sto osiemdziesiąt stopni występują na każdej stronie. Intryga skonstruowana jest ciekawie, ale do rozwiązania dochodzimy powoli, obserwując działania Agaty i jej kuzyna, Roberta. Przy okazji autor dorzucił też przemyślenia kobiety na temat życia z ojcem, który rodzicem był jedynie z nazwy. Dlaczego kochający tata nagle stał się zimny, jak kamień? Co ukrywał mężczyzna? Jak wydarzenia sprzed lat zmieniły życie jego i jego rodziny?

Nietypowe jest to, że większość zagadek wyjaśnia się mniej więcej w połowie powieści. Jednak nie wszystkie szczegóły i powiązania zostają ujawnione. Agata do ostatniej chwili drąży pewne interesujące ją tematy, a znane nam już z jednej perspektywy sytuacje możemy po pewnym czasie zobaczyć z innej strony, kiedy opowiada o nich kolejny bohater. Zabieg ten dodaje wydarzeniom trójwymiarowości, a uzupełniane sukcesywnie informacje w końcu tworzą pełny obraz opisywanej historii.

Czy wszystkie tajemnice zostaną wyjaśnione? Czy Agacie uda się poznać ojca poprzez opowieści znających go kiedyś ludzi? Gdzie ukryty jest skarb? I wreszcie, czy jej usilne poszukiwanie prawdy bardziej pomoże czy zaszkodzi naszym bohaterom?  

Chociaż powieść podobała mi się, pełnej liczby punktów w ocenie nie będzie, ponieważ zabrakło mi przypisów z tłumaczeniami obcojęzycznych fragmentów. O ile niemieckie wypowiedzi nie stanowiły dla mnie problemu, to rosyjskich, niestety, nie zrozumiałam w stu procentach, nawet z samego kontekstu. Uważam, że nie każdy czytelnik musi znać języki obce i niekoniecznie będzie mu się chciało odrywać od powieści, by sprawdzać w słowniku czy w Internecie nieznane mu słowa czy zdania. Wystarczyłoby naprawdę dodać przypis z tłumaczeniem i po kłopocie.    

Tytuł: „Blask”
Autor: Marek Stelar
Gatunek: powieść sensacyjna, kryminalna
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Videograf

Moja ocena: 5/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Videograf SA