Pokazywanie postów oznaczonych etykietą We Need Ya. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą We Need Ya. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 października 2022

"Demon" Paulina Hendel - recenzja

Przykro żegnać się z bohaterami, których się polubiło i towarzyszyło im się przez kilka tomów serii. Tak właśnie mam z ekipą z cyklu Zapomniana Księga autorstwa Pauliny Hendel. Ostatni tom nosi tytuł "Demon" i w niczym nie odstaje od wcześniejszych części.

Z ogromną przyjemnością i dreszczem emocji wskoczyłam w wir zdarzeń i od razu poczułam się jak u siebie. Nie przeszkadzało mi nawet to, że poprzednie tomy czytałam dość dawno temu. Okazało się, że większość wydarzeń z poprzednich części pamiętałam, więc po prostu ruszyłam za Hubertem i jego przyjaciółmi.

Fascynował mnie ten świat bez zdobyczy techniki, chociaż to byłoby trochę straszne w przypadku braku leków na przewlekłe choroby. Ten wątek autorka właściwie pominęła, wrzucając jedynie zajawki problemu. Nie na tym skupiała się fabuła tego tomu. 

Misja Huberta trwa. Marzeniem chłopaka jest stworzenie unii powstałych po apokalipsie osad i wzajemna pomoc w rozwoju. Wraz z przyjaciółmi odwiedza kolejne miejsca, w których przekonuje mieszkańców do współpracy i zaznajamiania się z innymi osadami, a także zaprasza ich na wiec w Święcinie, podczas którego będą mogli dojść do porozumienia i wymienić się ważnymi informacjami.

Przyjemnie było czytać o bohaterach, którzy mają swoje słabości, mogą zostać ranni czy podjąć niewłaściwą decyzję. Stali się dzięki temu bardziej realni w tym fantastycznym uniwersum pełnym dziwnych stworzeń.   

Autorka świetnie opisuje postapokaliptyczny świat i jego pułapki. Nie jest on wolny od animozji między mieszkańcami osad, kłamstw i podchodów. W drodze bohaterowie muszą mierzyć się z różnymi demonami, przy okazji uzupełniając swoją demonologię. Wielokrotnie tylko współpraca i zaufanie ratują ich przed śmiercią.

Miłośników serii Żniwiarz czeka miła niespodzianka. Wśród bohaterów pojawią się bowiem Pierwszy i Magda, ale w jakiej wystąpią roli, tego Wam nie zdradzę ;-)

Wymyślony przez autorkę finał może nie należy do moich ulubionych, bo ma formę otwartą, ale z drugiej strony daje nadzieję na jakiś dalszy ciąg, może w formie nowej serii, może dodatku? Byłoby fajnie znów spotkać Huberta Sierpnia i jego przyjaciół.

Jeśli lubicie słowiańską fantastykę i postapo, cała ta seria Was zaczaruje. Polecam!

Tytuł: "Demon"
Autor: Paulina Hendel
Gatunek: fantasy, postapo
Liczba stron: 608 
Wydawnictwo: We Need Ya
Cykl: Zapomniana Księga, tom 5

Moja ocena: 6/6

sobota, 23 kwietnia 2022

"Wisielcza Góra" Paulina Hendel - recenzja

"Wisielcza Góra" to dla mnie przystanek w oczekiwaniu na ostatni tom cyklu Zapomniana Księga autorstwa tej samej pisarki, Pauliny Hendel. Jest to jednotomowa historia z wątkiem słowiańskim, a zatem z tym, co tygryski lubią najbardziej.

Anka, Antek i Nastka to rodzeństwo, które właśnie przeżyło rozstanie rodziców. Matka postanowiła zabrać ze sobą najmłodszą córeczkę, ośmioletnią Anastazję, a dwójkę starszych nastolatków zostawić ojcu. Żadne z dzieci nie chciało mieszkać z matką i jej nową rodziną, jednak starsi poczuli się odtrąceni przez rodzicielkę, która jasno dała im do zrozumienia, że ich nie chce. Wydarzenia potoczyły się jak lawina. Kobieta zaproponowała, by ojciec dzieci zapłacił jej za to, aby Nastka mogła zostać z rodzeństwem. W wyniku tych ustaleń, mężczyzna musiał wyjechać zagranicę, by zrealizować pewien projekt w pracy i zarobić na spłacenie wyrodnej matki. Anka, Antek i Nastka wylądowali zaś w tajemniczej wiosce o nazwie Grobowice, gdzie od lat mieszka nieznana im dotąd rodzina. Zyskali dwie ciotki i dalszych lub bliższych kuzynów, o których wcześniej nie mieli zielonego pojęcia. Czy zdołają odnaleźć się w wiosce, której nie ma na mapach Google, a o zasięgu można tylko pomarzyć? Ich życie zmienia się z dnia na dzień i początkowo trudno im uwierzyć, że we współczesnym świecie mogą istnieć duchy, demony i słowiańskie bóstwa. Jak potoczy się nowe życie trójki rodzeństwa w odciętej od świata wsi?

Po raz kolejny weszłam na własną odpowiedzialność do odciętego od świata lasu pełnego niebezpieczeństw nie z tej ziemi. Nie ma tam Internetu, nie ma telefonów komórkowych, a ludzie niechętnie korzystają ze zdobyczy techniki, tak popularnych w dzisiejszych czasach. Patrzą na przybyszy podejrzliwie, szepczą za ich plecami, wyraźnie ich nie lubią. Ale czy faktycznie wszyscy są wrogo nastawieni? Rodzeństwo Sokołów szybko zdobywa nowych przyjaciół, jednak przychodzi czas, kiedy nie są już tacy pewni ich dobrych zamiarów. Gdy wplątują się w śmiertelnie niebezpieczne starcie, nagle okazuje się, że nie mogą liczyć na pomoc...

Paulina Hendel potrafi stworzyć naprawdę wspaniałą słowiańską atmosferę pełną emocji. Niepewność, tajemnica, poszukiwanie demonów, ucieczka i walka to główne elementy budujące fabułę wypełnioną mitologią naszych przodków. Zderzenie współczesności ze starymi tradycjami i zwyczajami wypadło świetnie, a o przygodach bohaterów czytałam z zapartym tchem, nie mogąc doczekać się, co będzie dalej i jak wyratują się z opresji. 

Zachęcam do sięgnięcia po tę powieść, jeśli macie chęć na spędzenie kilku godzin w zupełnie innym świecie. Relaks gwarantowany :-)

Tytuł: "Wisielcza Góra"
Autor: Paulina Hendel
Gatunek: młodzieżowe fantasy z wątkiem słowiańskim
Liczba stron: 450
Wydawnictwo: We Need Ya

Moja ocena: 6/6


środa, 30 września 2020

"Wysłannik" Paulina Hendel - recenzja

 

Po raz czwarty Hubert Sierpień i jego przyjaciele zawitali do mojego czytelniczego świata. Lub też inaczej – to ja wróciłam do ich uniwersum. Chociaż minęło już kilka lat od apokalipsy, ludzie wciąż ostrożnie odnajdują się w nowych realiach i skupiają się na tym, by przetrwać. Trzymają się w swoich zamkniętych kręgach, nie podróżując z obawy przed krążącymi wszędzie demonami. Hubert jednak nie wyobraża sobie takiej sytuacji. Zależy mu, by ludzie znów mogli się komunikować i łączyć w większe grupy niż te, w których aktualnie mieszkają w swoich niewielkich wioskach. Aby przekonać do swojego pomysłu mieszkańców osad z północnej części kraju, zaprasza przedstawicieli do swojej wsi na rozmowy. Kiedy rozpoczynają się obrady, do ich grona dołączają obcy. Twierdzą, że przybyli z Groty, dość daleko położonej osady i przybyli, by nawiązać kontakty i ustalić zasady ewentualnej wymiany przydatnych produktów. Hubert ma kiepskie doświadczenia z mieszkańcami Groty i chociaż przyjaciele powtarzają mu, że ma paranoję, on wie swoje i nie zamierza im ufać. Jak przekonać się, czy goście mówią prawdę? Wyruszyć w niebezpieczną podróż, której celem jest sprawdzenie stopnia prawdomówności obcych. Czy wszyscy wrócą cali z tej misji? Czy uda im się odnaleźć tajemniczą osadę? Kto stanie się wrogiem, a kto sprzymierzeńcem drużyny?

Autorka pisze dynamicznie, wplatając w tekst iskrzące humorem dialogi. Bohaterowie, zarówno ludzcy, jak i ci demoniczni, są świetnie przedstawieni, co pozwala ich sobie wyobrazić podczas lektury. To jedna z tych powieści, w których można się całkowicie zanurzyć, zapominając o całym świecie. Przyjemnym smaczkiem są wątki słowiańskie.

Oprócz interesującej i wciągającej od pierwszych stron fabuły powieść ma również wyróżniającą się okładkę. Cała seria wygląda wspaniale i pięknie prezentuje się na półce.        

Uważam, że czwarty tom serii Zapomniana Księga zdecydowanie za szybko się skończył… Jedynym pocieszeniem w takiej sytuacji jest fakt, że w planie jest piąty tom pt. „Demon”. Już czekam :-)  

Tytuł: „Wysłannik”
Autor: Paulina Hendel
Gatunek: fantasy
Liczba stron:
Wydawnictwo: We need Ya!
Cykl: Zapomniana księga, tom 4 

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu We Need Ya

środa, 29 maja 2019

"Łowca" Paulina Hendel - recenzja


W związku z tym, iż poniżej znajduje się recenzja ostatniego tomu trylogii, uprzedzam lojalnie o możliwości pojawienia się spojlerów :-)

Po finale tomu drugiego nie mogłam doczekać się, by sprawdzić, co też autorka wymyśliła dla bohaterów w ostatniej części cyklu. 

Hubert Sierpień, bogaty w doświadczenie, które zdobył podczas wydarzeń opisanych w pierwszym tomie, postawił sobie za cel odmienić zło, które spotkało jego przyjaciół. Chociaż nikt mu nie wierzył, konsekwentnie realizował swój plan ratunkowy i robił wszystko, by jego najbliżsi byli bezpieczni. Drugi tom był świetnym uzupełnieniem pierwszego, ponieważ autorka zdradziła czytelnikom to, co wydarzyło się na przestrzeni siedmiu lat, których Hubert w pierwszej części nie pamiętał. Chłopak dostaje więc coś w rodzaju drugiej szansy, aby pozmieniać pewne wydarzenia. Nie wszystko jednak udaje mu się zrealizować tak, jak to sobie wymyślił. W drugim tomie poznajemy też nowych bohaterów, ponieważ Ernest przeżył i wraz z Hubim wrócił do Polski, by odnaleźć resztę rodziny i dotrzeć do Dąbrówki, gdzie mieszka dziadek Erniego. Kolejny raz mamy możliwość obserwowania, jak ludzie radzą sobie po apokalipsie. Dzięki wędrówkom głównych bohaterów po Polsce, akcja jest dynamiczna i interesująca. 

Co było dalej? W trzecim tomie cała historia zatacza krąg. Hubert znów ląduje w chacie Henryka, ale tym razem pamięta wszystko, co wydarzyło się od wybuchu w Paryżu. Jego historia toczy się jednak inaczej, ponieważ chłopak nie jest już lubianym przez wszystkich strażnikiem. Musi od początku przekonywać do siebie ludzi, którzy go nie znają i nie ufają mu. Tym razem autorka wplotła w swoją opowieść o wiele więcej słowiańskich demonów. Najważniejsze informacje o nich pisarka włożyła w usta bohaterów, więc nie przeczytamy tu długich opisów, lecz dynamiczne i często zabawne dialogi. Obserwujemy życie mieszkańców Dąbrówki, ale dzięki podróżom młodych bohaterów, poznajemy również ludzi, którzy przetrwali apokalipsę i odbudowują świat w innych osadach. 

Bardzo podobał mi się pomysł autorki, aby w trzecim tomie opisać to, co wydarzyło się w pierwszym. Dlaczego? Ponieważ Hubert, świadomy tego, co się stanie, zmienia przyszłość, więc czytając podejrzewamy, co się wydarzy, jednak akcja nie zawsze toczy się według znanego nam scenariusza. 

Trzeci tom trylogii czytało mi się zdecydowanie najprzyjemniej, chociaż nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała, że w tym tomie redakcja przepuściła to i owo. Wydaje mi się, że ostatni tom jest pod tym względem najsłabszy.

"I tak się trudno rozstać, i tak się trudno rozstać..."

Mam nadzieję, że Hubert jeszcze powróci w kolejnych tomach tej serii. W końcu świat po apokalipsie ma niesamowity potencjał ;-) Jeśli jeszcze nie czytaliście tej trylogii, sięgnijcie po nią koniecznie.







Książkę mogłam przeczytać dzięki współpracy z serwisem Jakkupowac.pl

środa, 8 maja 2019

"Tropiciel" Paulina Hendel - recenzja



Wiecie co? Znalazłam kolejny wabik czytelniczy, który działa na mnie idealnie :D Jeśli jakiś autor zastosuje pewną konkretną metodę, tworząc swoje powieści, jestem kupiona. O co chodzi? Wystarczy w pierwszym tomie serii podrzucić czytelnikowi kilka informacji, które stworzą malutki fragment układanki. A później napisać drugi tom, w którym znajdzie się reszta jej elementów. "Tropiciela" czytało mi się świetnie między innymi dlatego, że nie mogłam się doczekać, by dopasować wszystkie puzzle i stworzyć cały obrazek z dwóch tomów trylogii. Jestem niesamowicie ciekawa, co kryje tom trzeci :)

Poniżej mogą się trafić małe spojlerki, więc jeśli nie czytaliście pierwszego tomu, to uprzedzam... ;-)

Hubert Sierpień, główny bohater trylogii, budzi się w paryskim hotelu i znów ma siedemnaście lat. Jego przyjaciel, Ernest, żyje, a Luwr dopiero wybuchnie. Chociaż Hubert uprzedza wszystkie wydarzenia, Ernie długo nie może uwierzyć, że jego przyjaciel naprawdę już to wszystko przeżył. Mimo niepewności chłopak zgadza się na szaleńczy powrót z Francji do Polski kradzionym samochodem i wiele innych wariactw kumpla. Bywa, że Ernest żałuje podjętych decyzji, ale cóż zrobić, kiedy Hubert jest niereformowalny? 
Hubi podąża tropem wydarzeń, które zapamiętał ze snu. Ratuje rodzinę i przyjaciół, koniecznie chce także udać się do Święcina, w którym spędził sporo czasu w "poprzednim życiu". Po prostu plan idealny. Problem w tym, że nie wszystko idzie tak, jak sobie to wymyślił... Słowiańskie dodatki w postaci demonów atakujących ludzi, zagęszczają atmosferę... 

Tym razem Hubi już mnie tak nie irytował. W pierwszym tomie był niesamowicie niedojrzały, a jego ciągłe jojczenie było bardzo denerwujące. Tutaj mamy przekrój przez siedem brakujących lat, których w pierwszym tomie chłopak nie pamiętał. Obserwujemy jego przemianę z nastolatka w młodego mężczyznę, który niesie na barkach coraz cięższy bagaż doświadczeń. Zrozumiałam niektóre jego zachowania i decyzje. Autorka świetnie skonstruowała tę postać. Wzięła pod uwagę zarówno wygląd zewnętrzny, jak i jego psychikę. Uczestniczymy więc w rozmyślaniach, dylematach moralnych i wyrzutach sumienia Huberta, które mnożą się z każdym kolejnym rozdziałem. 

Język powieści jest prosty, można powiedzieć, że młodzieżowy. Bardzo podobały mi się dialogi. Szczególnie rozmowy Huberta i Ernesta. Nie były przegadane, wiele wypowiedzi trafiało w punkt. 

"- Narysuj mi coś - poprosiła Ada Huberta.
- Nie jestem w tym najlepszy. - Chłopak skrzywił się komicznie.
- Chcę jednorożca.
- Poważnie? - Wytrzeszczył oczy. - No dobra.
- Zabrał się do dzieła i już po kilku minutach z zadowoleniem przyjrzał się rysunkowi.
- Ładna żyrafa - Ernest.
- Nie znasz się".

"- Ups.
- Odbiło ci? - wybuchł Ernest. - Co ty wyprawiasz?
- Samo spadło.
- Jesteś subtelny jak rewolucja - burknął Ernest (...)".

Chociaż powieść bywa przewidywalna, a niektóre sceny są ciut naciągane, to wcale nie przeszkadza w delektowaniu się lekturą. Akcja jest dynamiczna i wartka. Nie ma się ochoty na przeskakiwanie dłużyzn, ponieważ one po prostu nie istnieją ;-) Z niecierpliwością czekam na możliwość zapoznania się z trzecim tomem i już żałuję, że będzie to ostatni tom tej serii. 

Pierwsze skojarzenie, chociaż cykle różnią się między sobą - seria Monument. Podobny klimat, podobny język i styl. Jeśli lubisz klimat fantasy, połączony z postapokaliptyczną wizją świata, ten cykl będzie dla Ciebie idealny. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu WE NEED YA 

sobota, 4 maja 2019

"Strażnik" Paulina Hendel - recenzja




Nie miałam jeszcze okazji, by sięgnąć po powieści autorstwa Pauliny Hendel, ale cieszę się bardzo, że zdecydowałam się to zmienić. Obecne wydanie serii Zapomniana księga to nowa, trochę zmieniona propozycja wydawnictwa We Need Ya dla fanów cyklu. I, jak widać na moim przykładzie, również dla jej nowych czytelników. Myślę, że połączenie słowiańskich demonów z postapokaliptycznym światem to strzał w dziesiątkę. Wprawdzie spodziewałam się trochę więcej tej naszej mitologii, a autorka skupiła się głównie na demonach, ale dobre i to ;-)

Siedemnastoletni Hubert wyjeżdża na szkolną wycieczkę do Paryża. Podczas zwiedzania francuskiej stolicy następuje coś nieoczekiwanego - Luwr zostaje wysadzony w powietrze. Ginie wielu ludzi, mnóstwo osób jest rannych. Gruzy Luwru i lecący na jego przyjaciela wielki kawał betonu to ostatnie obrazy, jakie Hubert zapamiętał, zanim zapadła ciemność. Chłopak obudził się w nieznanym ciemnym pokoju, w znoszonych ciuchach, ranny i do tego... w Polsce. Z czasem było tylko gorzej, ponieważ okazało się, że Hubert wcale nie ma siedemnastu lat, ale jest o siedem lat starszy, a świat zmienił się nie do poznania. Technika nie istnieje, a ludzi zdziesiątkowały choroby. Ci, którzy przeżyli, codziennie walczą o przetrwanie nie tylko z żywiołami, ale również z demonami, które wykorzystały zaistniałe zmiany i wyszły na światło dzienne. Jak Hubert poradzi sobie w nowej sytuacji? Czy zdoła się przystosować do życia bez udogodnień, które zna z poprzedniego życia? Co się z nim działo przez siedem lat, których kompletnie nie pamięta? Uprzedzam, że tych pytań z każdą stroną przybywa!

Jeśli chodzi o stworzone przez autorkę postacie, to muszę przyznać, że pierwsze strony mnie trochę przeraziły. W jednej chwili pojawiło się tylu bohaterów, że nie mogłam ich ogarnąć. Jednak to był tylko moment. Bohaterowie zostali bowiem tak plastycznie opisani, że szybko połapałam się, kto jest kim. Hubert trochę mnie irytował. Niby miał dwadzieścia cztery lata, a zachowywał się często, jak ten rozpieszczony siedemnastolatek z początku powieści. To marudził, to znowu jęczał, ale kiedy szykowała się jakaś niebezpieczna akcja, jednak stawał na wysokości zadania i ratował kogo było trzeba. Hubert zdecydowanie budził emocje. Również sporo uczuć wzbudził u kilku bohaterek, ale nie liczcie na standardowy wątek romansowy. Powiem więcej, to, co zaserwowała nam w tym temacie autorka, jest milion razy lepsze niż tradycyjna love story.

Zabawne i bardzo realistyczne dialogi sprawiły, że powieść czytało mi się szybko i często z uśmiechem. Język jest prosty, a wypowiedzi bohaterów zawierają w dużej mierze młodzieżowe słownictwo. Zabieg ten nadał tej historii luźnego stylu i lekkości.  

Podsumowanie będzie krótkie. 
Jakie to szczęście, że mam pod ręką drugi tom, bo po takim finale, to ja po prostu czytać dalej MUSZĘ, bo inaczej się uduszę :D


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu WE NEED YA