Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natasza Socha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natasza Socha. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 listopada 2021

"Miłość na horyzoncie" antologia - recenzja

"Miłość na horyzoncie" to antologia opowiadań, w których pierwsze skrzypce grają góry i... miłość ;-) Dziewięć poczytnych polskich autorek stworzyło teksty, w których buzują emocje, a bohaterowie muszą podejmować trudne decyzje. Tłem dla ludzkich dylematów są oczywiście górskie okolice.

Każde opowiadanie zawiera historię osób, które połączyły lub rozdzieliły wspólne doświadczenia lub wspomnienia, ewentualnie spotkały się przypadkiem po latach. Niektórych przytłoczyły wybory, których musieli dokonać lub zgodzić się na czyjąś decyzję, a innym zawalił się na głowę cały świat. Mimo problemów próbują jednak ułożyć sobie życie, znaleźć złoty środek albo przynajmniej przetrwać najgorszą nawałnicę, aby później móc pozbierać to, co zostanie do uratowania.  

Nie wszystkie opowiadania przypadły mi do gustu. Możliwe, że jest to spowodowane tym, iż lubię historie wielowątkowe, a w tak krótkiej formie, jaką jest opowiadanie, trudno się rozpisać. Znalazły się jednak teksty, które mnie zaciekawiły i zostały w pamięci. I mam nadzieję, że autorki pomyślą nad rozwinięciem ich w powieść. Chętnie spotkałabym się ponownie i na trochę dłużej ze stworzonymi przez nie bohaterami.  

Nie jestem miłośniczką wspinaczek po szczytach, ale mimo tego, że się kompletnie na tym nie znam, trochę mało mi było górskiego klimatu. Może zabrakło siermiężnych schronisk na szlaku? Bohaterowie opowiadań mieszkali w wygodnych pensjonatach, a to kojarzy się bardziej z zimowymi filmami okołoświątecznymi i ogniem migoczącym w kominku. 

Podsumowując, jeśli lubicie krótkie historie o ludziach takich jak my, którzy muszą zmierzyć się z trudnościami, aby wrócić na właściwą ścieżkę, to te opowiadania Wam się spodobają. Pozwolą oderwać się na chwilę od szarej codzienności i ruszyć szlakiem górskiej przygody. 

Tytuł: "Miłość na horyzoncie"
Autorki: Agnieszka Lingas-Łoniewska, Anna Szafrańska, Agata Czykierda-Grabowska, Anna Bellon, Sylwia Trojanowska, K.A. Figaro, Natalia Nowak-Lewandowska, Natasza Socha, Elżbieta Rodzeń
Gatunek: antologia 
Liczba stron: 359
Wydawnictwo: Zwierciadło

Moja ocena: 5/6 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zwierciadło



sobota, 28 września 2019

„Zula i jednoskrzydły smok” Natasza Socha - recenzja



„Zula i jednoskrzydły smok” to szósty tom przygód dziewięcioletniej małej czarodziejki z Poziomkowa. Seria ta dedykowana jest dzieciom w wieku od 6 do 12 lat, ale chociaż sama już dawno lat mam trochę więcej, z przyjemnością czytam każdą kolejną część.

Zula ma dziewięć lat i rodziców lekarzy, którzy ze względu na swoją pracę zostawili córeczkę na rok z dwiema szalonymi ciotkami, Melą i Helą. Dziewczynka nie była zachwycona rozstaniem z rodzicami i koniecznością zamieszkania z, obcymi w końcu, ciotkami, ale innego wyjścia nie było, więc została w Poziomkowie. Szybko okazało się, że dom ciotek jest fantastyczny, a one same posiadają magiczne moce. I, co jeszcze lepsze, Zula odziedziczyła je również! Od tej pory życie dziewięciolatki zmieniło się diametralnie. Każdy tom to inna, pełna magii i niebezpieczeństw przygoda. Tym razem Zula wraz z przyjaciółmi musi zdobyć łuskę smoka. Potrzebuje jej, ponieważ w poprzednim tomie obiecała to pewnemu wstrętnemu goblinowi Eszmegelowi. Problem polega na tym, że przecież smoki… nie istnieją? Otóż, okazuje się, że zadanie jest wykonalne, jednak dzieciaki wraz z dwójką dorosłych opiekunów muszą dostać się do równoległego świata, w którym smoki ukryły się przed ludźmi. Jak tego dokonają? Już ciotki i Wielka Czarownica Liliana postarają się o to, by im się to udało. Jednak drużyna będzie miała ograniczony czas. Jeśli bowiem przyjaciele nie zdążą zdobyć łuski i wrócić w umówione miejsce w pięć godzin, nigdy nie wrócą już do swojego świata. Do tego wszystkiego, zupełnie przypadkiem, za grupą śmiałków do zaczarowanego świata trafia również… Druzjanna, nielubiana i nielubiąca nikogo koleżanka z klasy. Jak to się mogło stać? I co teraz będzie? Przecież Druzjanna jest okropna i w ogóle nie ma pojęcia o tym, że Zula jest czarodziejką!

Jakie niebezpieczeństwa czyhają na Zulę i resztę ekipy? Kto będzie próbował opóźnić ich wędrówkę? Jakie zagadki zada im Sfinks pilnujący przejścia? Czy smok w ogóle zechce z nimi rozmawiać? I po co właściwie goblinowi ta łuska?

Oprócz zwyczajowej opowieści pełnej magicznych akcentów, autorka poruszyła w książce również temat związany z ponoszeniem konsekwencji za swoje nierozważne zachowanie. Pojawia się też problem dotyczący relacji rówieśniczych czy złośliwości dzieci wobec siebie. Zachowanie Druzjanny tym razem przydało się do pokazania, że nawet nieznośna i niesympatyczna dziewczynka potrafi się zmienić, ale nie wystarczą starania jednej strony, by relacje między kolegami się poprawiły. Te wątki idealnie nadają się do przeprowadzenia zajęć biblioterapeutycznych.

Język powieści jest prosty i czytelny. Wartką akcję i ciekawą fabułę urozmaicają aktywne dialogi bohaterów i plastyczne opisy. Autorka stworzyła wiarygodny świat, w którym realizm przeplata się z magią. Całości dopełniają świetne ilustracje.  

Bohaterami serii, oprócz magicznych stworzeń, są dziewczynki i chłopcy, więc książka spodoba się na pewno zarówno dziewczynkom, jak i chłopcom. 


Tytuł: „Zula i jednoskrzydły smok”
Autor: Natasza Socha
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Moja ocena: 6/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia

czwartek, 2 maja 2019

"Zula i rozgniewany las" Natasza Socha - recenzja


Cykl książek o małej czarodziejce Zuli to ciekawa propozycja dla dzieci w wieku od 6 do 10 lat. Kiedy dziewczynka dowiaduje się, że będzie musiała zamieszkać z dwiema nieznanymi jej dotąd ciotkami, Helą i Melą, nawet nie przypuszcza, jak bardzo zmieni się jej dotychczasowe życie. Każdy tom to nowa niezwykła przygoda, którą Zula przeżywa wraz z przyjaciółmi. Często jest śmiesznie, ale chwilami bywa niebezpiecznie, jednak grupka dzieciaków zawsze wychodzi zwycięsko z wszystkich tarapatów. 

Tym razem główny wątek związany jest z przyrodą, która zaczyna się buntować. Chociaż wiosna powinna już brać świat we władanie, wszędzie wciąż panują chłód i śnieg. Mieszkańcy Poziomkowa zaczynają się martwić zaistniałą sytuacją, ale tylko nieliczni domyślają się, że to nie jest takie zwykłe zawirowanie pogodowe...
Kim jest złośliwy Eszmegel i do czego namawia mieszkańców lasu? Dlaczego Leander nagle przestał rozumieć mowę drzew? Kto znajdzie się w ekipie ratunkowej, która stawi czoła niebezpieczeństwom i sprawi, że wiosna wreszcie zawita do Poziomkowa? Odpowiedzi na wszystkie pytania znajdziecie w piątym tomie przygód Zuli i jej przyjaciół.   

Temat ekologiczny został potraktowany bardzo profesjonalnie. Autorka w bardzo przystępny sposób wyjaśnia najważniejsze aspekty tego obszernego zagadnienia, wykorzystując najczęściej rozmowy bohaterów tej historii. To oni mówią o problemach związanych z zaśmiecaniem okolicy, o recyklingu czy o oszczędzaniu wody.  
Może ta część jest bardziej "przegadana" niż poprzednie, ale w końcu poruszona w tym tomie tematyka wymaga dokładniejszego wyjaśnienia.

Zabawne ilustracje znów dopełniają idealnie tekst. Tym razem postawiono na kolor zielony, czyli ten najbardziej związany z przyrodą i ekologią.

Cała seria książek opowiadających o Zuli to świetna lektura zarówno dla dziewczynek, jak i chłopców. Tekstu nie jest dużo, więc nawet ci średnio zaawansowani mali czytelnicy mogą poznać przygody młodej czarodziejki samodzielnie. Jest to również idealna pozycja do wspólnej lektury, na przykład do poczytania z rodzicami lub starszym rodzeństwem. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia

sobota, 27 października 2018

"Zula i tajemnica Arlety Makaron" Natasza Socha - recenzja


Czwarty tom serii o czarodziejce Zuli ma szatę różową, ponieważ jest to ulubiony kolor nauczycielki głównych bohaterów, Arlety Makaron. Tym razem do klasy Zuli, Kajtka i Maksa w Poziomkowie dołącza nowy chłopiec o imieniu Leander. Wydaje się być sympatyczny i Zula ma ogromną ochotę zaprzyjaźnić się z nim, ale chłopak chodzi przez większość czasu ponury i naburmuszony. Z nikim nie rozmawia, więc nikt nie wie, skąd bierze się to jego dziwne zachowanie. Relacje między Zulą i "nowym" popsuły się całkowicie, kiedy Leander poprosił o coś Zulę, a ona nie mogła spełnić jego prośby. Chłopiec obraził się i... zniknął.  

Natasza Socha potrafi świetnie budować napięcie. Pomysł na fabułę kolejnego tomu jest ciekawy i wciągający. Muszę przyznać, że czekałam z niecierpliwością na chwilę, kiedy pojawią się jakieś informacje dotyczące tytułowej tajemnicy Arlety. Z przyjemnością oglądałam również kolejne ilustracje uzupełniające treść. 


W tym tomie o przygodach Zuli i jej przyjaciół autorka poruszyła temat rozwodu rodziców i trudności, jakie się z tym wydarzeniem wiążą. Mamy możliwość obserwowania zarówno zachowania samego dziecka, które musi zmierzyć się ze zmianami zachodzącymi w jego życiu, jak i reakcji otoczenia. Opowieść czyta się szybko, głównie dlatego, że nie jest przegadana ani skomplikowana. Prosty język, krótkie opisy i skondensowane dialogi, po prostu trafiające w punkt! Nie ma szans się znudzić, bo akcja jest wartka i wciąż dzieje się coś nowego, pojawiają się kolejne fakty, a tajemnica zapowiedziana w tytule książki powoli się wyjaśnia. Równocześnie problemy nowego bohatera powieści powoli maleją, aż ostatecznie okazuje się, że wszystkie kłopoty mogą zostać usunięte, a życie wraca powoli do normy.

Warto przeczytać tę historię dzieciom lub wraz z nimi. Lektura ta może stać się początkiem interesujących rozmów, często dotyczących tematów trudnych nie tylko dla dzieci.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia


poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Cykl Zula Czarodziejka, Natasza Socha - recenzja


Niedawno w moje ręce trafiły książeczki dla dzieci o przygodach pewnej niezwykłej dziewięciolatki. W cyklu Czarodziejka Zula, nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia, ukazały się do tej pory trzy tomy o Zuli i jej przyjaciołach, a we wrześniu pojawi się część czwarta.

Po pierwszym przejrzeniu książek rzuciły mi się w oczy dopracowane szczegóły. W każdym z tomików króluje inny kolor, w jakiś sposób powiadany z treścią. Nie będę zdradzać tych wątków, by nie psuć zabawy tym, którzy lekturę przygód Zuli mają jeszcze przed sobą. Bardzo spodobały mi się ilustracje, idealnie korespondujące z opowiadaną historią.  


Główna bohaterka tak naprawdę ma na imię Zuzanna, ale wszyscy mówią na nią Zula. Jej rodzice są lekarzami, którzy pewnego dnia decydują się na wyjazd do Afryki, gdzie zamierzają leczyć chore dzieci. Dziewczynka zostaje w Poziomkowie, pod opieką sióstr bliźniaczek jej mamy, Heli i Meli. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jeden mały szczegół. Otóż, Hela i Mela, podobnie jak ich mama, a babcia Zuli, są... czarownicami. Tylko Aniela, mama Zuzanny, urodziła się bez zdolności magicznych i w żadne czary nie wierzy. Nawet nie zdradziła mężowi tajemnicy swojej rodziny, więc tata Zuli jest zupełnie nieświadomy magicznych mocy obu sióstr. Aniela zmusza bliźniaczki, by przyrzekły, że nie wspomną Zuli ani słowem o magii i czarach. Niestety, okazuje się, że kobiety nie mają wyjścia, ponieważ w otoczeniu dziewczynki zaczynają dziać się dziwne rzeczy...

Każdy z tomów opowiada inną przygodę Zuli i jej przyjaciół, Maksa i Kajtka. Ogromną rolę we wszystkich działaniach odgrywają również kot Pazur i kameleon Filip, którego Zula dostała w prezencie od babci, Wielkiej Czarownicy Liliany (w skrócie WCL). 

Pierwsze spotkanie z bohaterami cyklu kręci się wokół zniknięcia pieska wychowawczyni klasy, do której chodzi Zula z kolegami. Nie ma żadnych śladów porwania, nikt nic nie widział, a pieska jak nie było, tak nie ma. Trójka przyjaciół postanawia odszukać zwierzaka i oddać go zrozpaczonej właścicielce, pani Arlecie Makaron. Zula chce pomóc sobie w poszukiwaniach magią, jednak okazuje się to niemożliwe...

Tom drugi zabierze nas wraz z Zulą w odwiedziny do jej babci, do szkoły dla czarownic, którą prowadzi WCL. Dzięki innej czasoprzestrzeni, w której znajduje się szkoła, Zula spędzi tam aż trzy tygodnie, chociaż w naszym świecie miną zaledwie trzy dni. Pozna tam nową przyjaciółkę, Matyldę, która pewnego dnia zniknie... 

W trzecim tomie będzie się również sporo działo. Na Poziomkowej Polanie, znajdującej się niedaleko domu ciotek Zuli, pojawia się pewnej nocy tajemniczy niebieski dom. Po prostu wyrasta spod ziemi, a nad ranem znika. Zula nie byłaby sobą, gdyby nie poszła sprawdzić, o co chodzi z tym dziwnym, niebieskim domem. Wyrusza na rekonesans wraz z przyjaciółmi. Podczas zwiedzania kolejnych pomieszczeń w domu znika Maks. Dziewczynka wraz z Kajtkiem poznaje właściciela domu, księcia Armadoniusza Pierwszego, który informuje ich, że ich przyjaciel wpadł do jednego z magicznych obrazów i jeśli nie zdołają rozwiązać trzech zagadek, chłopiec już się nie wydostanie ze swojego więzienia. Czasu jest niewiele, a Armadoniusz ma swój cel w tym, by Maks nie opuścił obrazu.  

Wszystkie tomy są napisane prostym, ale bardzo ładnym językiem. Płynnie wędrujemy przez kolejne, bardzo plastycznie opisane, sceny. Nie brakuje również zabawnych dialogów. Akcja ma idealne tempo, nie sposób się nudzić. Bohaterowie podejmują mądre decyzje, a nawet jeśli któreś coś napsoci, ostatecznie samo dochodzi w końcu do wniosku, że źle postąpiło. 

Książeczki są bardzo przyjemne w odbiorze, a opisywane w nich przygody naprawdę wciągające nawet dla starszego czytelnika. nadają się zarówno do samodzielnego czytania, jak i do czytania komuś głośno.


Za możliwość przeczytania książek dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia


sobota, 28 kwietnia 2018

"Kogut domowy" Natasza Socha - recenzja



Polskie autorki, co Wy ze mną robicie??? :D Zaczynam poważnie obawiać się o moje zamiłowanie do kryminałów i morderstw! Ale z drugiej strony, należałoby się zastanowić, czy mnie to martwi? W końcu mogę w mojej pasji czytelniczej znaleźć miejsce również dla powieści obyczajowych, szczególnie jeśli okazują się być tak świetnie napisane, jak ta, o której Wam zaraz trochę opowiem. 

Tytułowy kogut domowy ma na imię Kuba i jest bankowcem. Jest również mężem Bereniki i ojcem trzech dziewczynek, Mai, Matyldy i Marty, ale życie rodzinne w jego hierarchii znajduje się raczej dość nisko. Najważniejsza jest praca i wszystko, co się z nią wiąże. Jego żona pracuje w agencji reklamowej, ale tylko na jedną trzecią etatu. Przez resztę czasu zajmuje się domem i dziećmi, co bardzo jej odpowiada. Wszystko zmienia się jednak w chwili, kiedy Jakub zostaje... zredukowany. Pewnego dnia, zupełnie bez uprzedzenia, dowiaduje się, że nie ma już dla niego miejsca w banku i z wypowiedzeniem w ręce i szokiem emocjonalnym opuszcza gabinet szefa. W domu wszystko staje na głowie, no bo jak to? Nika nie może uwierzyć, że jej mąż tak po prostu pozwolił się zwolnić! Ostatecznie decydują, że ona podejmie pracę w agencji na cały etat, a on zajmie się domem i córeczkami. To znaczy Kuba proponuje to wyjście, na co Nika prawie zabija go śmiechem. Jest bowiem przekonana, że jej mąż, nigdy nie angażujący się w wychowanie córek ani w prace domowe, po prostu nie poradzi sobie z niczym... 
Czy kobieta ma rację i Kuba polegnie na placu boju? Co zmieni się w ich relacji małżeńskiej, kiedy to Berenika będzie całymi dniami pracować, a wieczorami zmęczona nie będzie angażować się w sprawy domowe, a Kuba z eleganckiego i zadbanego mężczyzny stanie się nagle facetem w wygniecionych i umazanych kaszką ciuchach? Sytuacja dodatkowo skomplikuje się, kiedy do ekipy w agencji Bereniki dołączy nowy pracownik, niejaki Makary. Młody, zdolny i nieziemsko przystojny, któremu Nika wyraźnie wpadnie w oko...

Śledzenie perypetii świeżo upieczonego gosposia domowego było świetną rozrywką. Do tego dochodzą rozterki sercowe Bereniki i chytry plan Makarego, i mamy powieść, przy której przyjemnie spędzimy kilka ładnych godzin. Humorystyczne sytuacje i dynamiczne, zabawne dialogi towarzyszyły mi przez cały czas. Z ogromnym zainteresowaniem chłonęłam fabułę, ciekawa co wydarzy się za chwilę.

Autorka świetnie wymyśliła i opisała swoich bohaterów. Dzięki informacjom, które podrzucała w odpowiednich momentach, mogłam sobie bez problemu wyobrazić zarówno Kubę i Berenikę oraz ich córeczki, jak i babcie, Zofię i Gabrielę, i dziadka Mariana, a także Mariannę i Maurycego, którego nawiasem mówiąc szczerze znielubiłam od pierwszego przeczytania. Najbardziej do gustu przypadła mi Marianna, emerytka dorabiająca sobie smażeniem naleśników. Może to ze względu na jej przeszłość, kiedy to jeździła zawodowo na wrotkach, które ja również bardzo lubię? Nie wiem, ale wydała mi się bardzo sympatyczną osobą. Rozczulały mnie także dialogi średniej córki, Matyldy, z Kubą. 
Myślę, że ten tacierzyński chrzest Jakub przeszedł pozytywnie, choć nie zawsze było różowo. Szczególnie początki jawiły mu się jak tajfun i armagedon w jednym. Skąd miał bowiem wiedzieć, że rajstopki MUSZĄ być pod kolor sukienki, a porannego szykowania trzech panienek do wyjścia nie da się zrealizować w ciągu pięciu minut? Całe szczęście, że miał pod ręką kolegę, Marka, również domowego tatę, wychowującego synka. Jedyny minus w tej postaci był taki, że przyjmując na siebie niejako rolę mentora Kuby, czasami wypowiadał się zbyt uczenie i przydługo, jakby czytał te wszystkie informacje w Wikipedii. Ale to był zaledwie szczegół, nie mający zupełnie wpływu na całość. 

Jakoś tak mi się skojarzyła ta książka z powieścią Nicholasa Sparksa "We dwoje". Nie macie takiego wrażenia? Ale to w sumie dobrze, bo tamta również bardzo mi się podobała. 

Była to moja pierwsza książka Nataszy Sochy, ale z pewnością nie ostatnia :-)


Za możliwość przeczytania powieści dziękuję Wydawnictwu Pascal