Moja ocena: 5/6
Pióro Krzysztofa Piersy poznałam przy okazji lektury powieści "Riese. Tajemnica Gór Sowich" i "Gustloff. Tajemnica bursztynowej komnaty". Ponieważ obie historie wspominam bardzo dobrze, nie zastanawiałam się długo, kiedy na rynku wydawniczym pojawiła się kolejna książka tego autora. Chodzi o pierwszy tom nowego cyklu Vera Crux pt.: "Konfraternia", który miał swoją premierę trzeciego czerwca.
Piotr Sygil, Judyta Ostnik i Gabriel Wende to trójka głównych bohaterów, którzy kiedyś stanowili nierozerwalne trio. Jako pracownicy służb wywiadowczych Stolicy Apostolskiej, a dokładnie tajnej sekcji Encja, przechodzili szkolenia i wykonywali tajne, bardzo niebezpieczne zadania na zlecenie Watykanu. Byli dla siebie jak rodzina i ufali sobie bezgranicznie. Z czasem jednak ich drogi się rozeszły. Judyta w pewnym sensie zaczepiła się "w interesie", ponieważ stała się adwokatką kurii. Piotr został detektywem, natomiast Gabriel przeszedł na drugą stronę barykady. Co wynikło z tych zmian?
Autor oparł fabułę na wątku głównym, którym są brutalne morderstwa biskupów, dokonywane w krzyżackich zamkach. Śledczy szybko zrozumieli, że jest to jak najbardziej zaplanowane działanie, którego tajemnicę muszą rozwikłać Judyta i Piotr. Nie ulega wątpliwości, że sprawca ma konkretne powody, które popychają go do działania. I zależy mu, aby śledztwem zajęli się właśnie Ostnik i Sygil. Kiedy okazuje się, że trop prowadzi do Gabriela, oboje są zaskoczeni. Trudno uwierzyć w to, że poszukiwanym mordercą może być ktoś kiedyś im bliski. Nie jest dziwne, że pojawiają się wątpliwości. Czy to możliwe, aby to właśnie Gabriel stał za tymi brutalnymi czynami?
Piersa, jak zwykle, świetnie połączył kryminał i sensację z historycznymi faktami i ciekawostkami. Poruszane wątki uzupełniają się, tworząc spójną całość, a krótkie rozdziały nadają akcji dynamikę. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, iż wykorzystane przez pisarza miejsca, w których toczy się akcja, istnieją naprawdę. Autor nie odkrywa wszystkich kart od razu. Zostawia czytelnikowi sporo czasu na własne próby rozwikłania zagadki, równocześnie ujawniając powoli kolejne elementy intrygi. Napięcie nie znika, wręcz przeciwnie. Im bliżej finału, tym robi się goręcej.
Jeśli miałabym porównać "Konfraternię" do innej powieści, to chyba najbardziej przypomina mi klimaty Dana Browna, ewentualnie mocniejszą wersję Pana Samochodzika :)
Jedynym minusem dla mnie jest to, że powieść jest pierwszą częścią, a więc i zakończenie jest z tych, za którymi nie przepadam. Trzeba czekać na dalszy ciąg, a z moją pamięcią różnie bywa, więc z pewnością będą miała problem, aby przy drugim tomie przypomnieć sobie wydarzenia z pierwszego. Jeśli macie tak, jak ja, proponuję zaopatrzyć się w ten tom, bo naprawdę warto, ale z lekturą poczekać na kolejne części cyklu :)

.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam :-)