piątek, 29 grudnia 2023

"Alicja w Krainie Dziwów" Lewis Carroll - recenzja


Tytuł: "Alicja w Krainie Dziwów"
Autor: Lewis Carroll
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 174
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Moja ocena: 6/6

"Alicja w Krainie Dziwów" to kolejne wydanie ponadczasowej klasyki dziecięcej, ale w zupełnie nowej odsłonie. Tym razem znana wszystkim Alicja swoje przygody opowie nam za pośrednictwem publikacji Wydawnictwa Zysk i S-ka, wzbogaconej o piękne ilustracje Helen Oxenbury. Do tego dołóżmy twardą oprawę, elegancką obwolutę i czerwoną wstążkę do zakładania. Całość stanowi pięknie wydaną książkę, idealną na przykład na prezent dla młodego czytelnika.

Alicja nie spodziewała się nawet, jakie czekają ją przygody, kiedy dostrzegła przebiegającego obok Białego Królika. Była już tak potwornie znudzona towarzyszeniem starszej siostrze, że bez namysłu ruszyła za zwierzakiem i wpadła za nim do naprawdę głębokiej jamy. Od tego momentu wkraczamy wraz z Alicją do niesamowitego świata pełnego fantastycznych postaci i nierealnych zdarzeń. 

Dziewczynka ma okazję dowiedzieć się, jak to jest być maleńką istotką i olbrzymką. Próbuje dostać się do przepięknego ogrodu, który dostrzegła przez maleńkie drzwiczki na dnie króliczej jamy, przez które nie dała rady się przecisnąć. 

Na swojej drodze spotka między innymi uśmiechniętego kota z Cheshire, Gąsienica i Marcowego Zająca z Kapelusznikiem. Kiedy wreszcie dostanie się do ogrodu, znajdzie się w niebezpieczeństwie, bo jak tu czuć się bezpiecznie w towarzystwie Królowej Kier, która wszystkich chce skrócić o głowę? Gra w krokieta, przemalowywanie białych róż na czerwone czy historia Niby-Żółwia to tylko część przygód, które czekają na Alicję oraz na czytelników, którzy postanowią sięgnąć po tę książkę.

Dwanaście rozdziałów na ponad stu siedemdziesięciu stronach z pewnością dostarczy Wam rozrywki. Absurdalne sytuacje, pełne humoru dialogi i dające do myślenia wydarzenia to coś, co naprawdę warto przeżyć niezależnie od wieku. Wyobraźnia ludzka nie ma granic, więc należy ją karmić w każdej możliwej formie. Nie zignorujcie tej książki!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka


środa, 27 grudnia 2023

"Humbug" Wojciech Kulawski - recenzja


Tytuł: "Humbug"
Autor: Wojciech Kulawski
Gatunek: pastisz romansu mafijnego, kryminał
Liczba stron: 294
Wydawnictwo: CM

Moja ocena: 3/6

Kiedy sięgnęłam po najnowszą powieść Wojciecha Kulawskiego, od razu sprawdziłam znaczenie tytułu, ponieważ przyznaję, że nie znałam tego słowa. Humbug to z angielskiego oszustwo, blaga, brednie, a według Słownika Języka Polskiego PWN to bardzo rozreklamowana sprawa, która po pewnym czasie okazuje się oszustwem. 

Na okładce znalazłam informację, że to pastisz romansu mafijnego, co mnie trochę zestresowało. Nie lubię ani gangsterskich, ani miłosnych historii. Co jakiś czas jednak sprawdzam, czy przypadkiem mi się nie odmieniło...

Marzena Gibała, policjantka stołecznej policji, udaje się na urlop marzeń na Majorkę. Wraz z nią wyjeżdża jej koleżanka Jadwiga Zając. Kobiety wypełniają sobie dni smakowaniem kolejnych drinków z parasolką, łapaniem promieni słońca i słodkim lenistwem. Kiedy Marzena spotyka w egzotycznym kraju koleżankę z przeszłości, Iwonę Strychalską, jest zaskoczona, ale szybko daje się zaprosić do wspólnej zabawy na mocno zakrapianych alkoholem imprezach. Po jednej z nich policjantka budzi się z kacem stulecia na dryfującym jachcie. Nie pamięta niczego z nocnej balangi, ale bardzo niepokojące jest to, że pokład jachtu jest cały we krwi, a ona trzyma w ręce pistolet. Kiedy dowiaduje się o krążącym w sieci filmie, na którym widać, jak strzela do mężczyzny, jej sytuacja robi się bardzo niekorzystna. W zastrzelonym człowieku rozpoznaje rozbitka, którego uratowała od utonięcia zaledwie dzień wcześniej. Idylliczne wakacje w jednej chwili zamieniają się w koszmar. Policjantka jest poszukiwana nie tylko przez hiszpańską policję, ale także trafia na celownik gangsterów.   

Stworzeni przez autora bohaterowie nie przekonali mnie do siebie. Szczególnie trudno mi było uwierzyć w przemianę osobowościową pruderyjnej Jadwigi. W jednym momencie kobieta nie rozumiała, dlaczego mężczyźni nie zwracają na nią uwagi, chociaż miała na sobie suknię zakrywającą jej ciało od stóp do głów, a w następnym bez zawstydzenia zagrała w filmie erotycznym. Spory przeskok, nawet jeśli "pomogły" jej w tej przemianie narkotyki...

Wydawnictwo konsekwentnie nie pomaga autorowi w dopracowaniu warstwy językowej powieści. Potykałam się na błędach różnego rodzaju na prawie każdej stronie, a bohaterowie głównie bąkali lub mamrotali. Powtórzenia i literówki nie pomagały w lekturze. Szkoda, bo wystarczyłoby poddać tekst redakcji i czytałoby się zdecydowanie przyjemniej. 

Jak wspomniałam na początku, nie lubię historii mafijnych, dlatego nie sugerujcie się moją oceną. To nie jest zła książka. Po prostu nie trafiła w moje gusta, ale jeśli lubicie mafijne porachunki, niebezpieczne pościgi i słoneczne krajobrazy Majorki, będziecie się dobrze bawić przy tej lekturze.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi

wtorek, 26 grudnia 2023

"Ciocia Jadzia w PRL-u" Eliza Piotrowska - recenzja


Tytuł: "Ciocia Jadzia w PRL-u"
Autor: Eliza Piotrowska
Gatunek: literatura dziecięca
Liczba stron: 48
Wydawnictwo: Media Rodzina
Cykl: Ciocia Jadzia, tom 9

Moja ocena: 6/6

Z racji zawodu od czasu o czasu sięgam po książki napisane dla dzieci. Tym razem w moje ręce wpadł jeden z tomów serii Ciocia Jadzia wydawnictwa Media Rodzina. 

Ciocia Jadzia to narratorka w serii książeczek dla dzieci, która tym razem opowiada bratanicy o swoim dzieciństwie. Przypadło ono na czasy tajemniczego PRL-u. Mała dopytuje zachłannie o różne szczegóły, bo zupełnie nie potrafi sobie wyobrazić sklepów, w których nic nie było, ani tego, jak można się cieszyć z jednej pomarańczy, będącej prezentem świątecznym. Dialogi obu pań iskrzą humorem, więc z pewnością uśmiechniecie się nie jeden raz. 

Rozmowy z ciocią wprowadzają dziewczynkę w zupełnie nieznany jej i momentami wręcz egzotyczny świat stanu wojennego, prywatek, autobusów ogórków czy suszarek u fryzjera, które bardziej przypominały rakietę. Wszystko jest dla niej dziwne i ciekawe, a ciocia chętnie tłumaczy i odpowiada na wszystkie pytania prostym, zrozumiałym dla bratanicy językiem.

Jest to pierwsza książeczka z tej serii, którą miałam okazję przeczytać i muszę przyznać, że chętnie poznałabym resztę. Taki zestaw książek na różne tematy może być świetnym początkiem do interesujących rozmów z dziećmi. Szkoła, Transylwania, wieś czy Rio, ciocia Jadzia zawsze stanie na wysokości zadania! 

Z opisu w sieci wiem, że seria nadaje się dla starszych przedszkolaków, ale myślę, że i uczniowie klas I - III świetnie bawiliby się podczas lektury. Mnie również bardzo się podobała, a trzecią klasę skończyłam jakiś czas temu ;-) 

 

sobota, 16 grudnia 2023

"Kurierka z Tatr" Sylwia Winnik - recenzja


Tytuł: "Kurierka z Tatr"
Autor: Sylwia Winnik
Gatunek: literatura piękna, zbeletryzowana biografia
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: MUZA

Moja ocena: 6/6

Nie jestem entuzjastką sportów, nie kibicuję żadnej dyscyplinie i nie przeżywam wachlarza emocji, kiedy Nasi walczą o medale czy inne nagrody. Jednak czasem lubię sięgnąć po książkę, która pozwoli mi poznać kogoś z tego właśnie świata. Tym razem na mojej drodze stanęła Helena Marusarzówna, sportsmenka, narciarka, wielka miłośniczka gór, a w końcu kurierka Państwa Podziemnego, ogromnie zaangażowana w walkę o wolność w czasie II wojny światowej.

Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza to rodzaj wstępu, w którym w wielkim skrócie poznajemy wycinek życia Helci, ten najtrudniejszy. Następnie wkraczamy do rodzinnego domu Helenki i poznajemy ją oraz jej rodzinę, rodziców i rodzeństwo, aby w części trzeciej poznać jej dalsze losy i towarzyszyć jej w drodze na śmierć. 

Sylwia Winnik zaprosiła swoich czytelników w niezwykłą podróż w czasie. Otwierając "Kurierkę z Tatr", przenosimy się do Zakopanego, gdzie spokojnie toczy się życie rodziny Marusarzów. Helcia marzy o tym, by zespolić się z ukochanymi górami, a już na pewno jeździć na nartach, jak starsi bracia. Najbardziej na świecie pragnie posiadać własne narty i wokół tego sportu kręci się cały jej dziecięcy i nastoletni świat. Dziewczynka szybko daje się poznać jako świetna narciarka, zdobywa laury na zawodach i zachwyca pięknym stylem jazdy. Jest zdeterminowana i świetnie wie, jak bardzo jest dobra w tym, co robi, a jednocześnie jest niezwykle skromna i odrzuca inne drogi kariery, pozostając przy ukochanym sporcie. Wszystko zmienia się, kiedy pierwszego września tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku nad Zakopanem pojawia się złowróżbny znak - niemiecki samolot. Później jest już tylko gorzej. Dzieją się rzeczy straszne, w których Polacy wbrew sobie muszą uczestniczyć. Strach o życie swoje i najbliższych jest wszechobecny, jednak Helena, jej rodzeństwo i przyjaciele podejmują walkę na śmierć i życie.   

Zbeletryzowana biografia, której główną bohaterką jest Helena Marusarzówna, to wciągająca opowieść o walecznej dziewczynie, która ukochała wolność tak mocno, jak góry i te swoje dwie miłości połączyła, aby pomagać w ratowaniu Polski przed działaniami okupantów. Koniecznie przeczytajcie!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu MUZA

piątek, 15 grudnia 2023

"Krzyczące Schody" Jonathan Stroud - recenzja


Tytuł: "Krzyczące Schody"
Autor: Jonathan Stroud
Gatunek: literatura młodzieżowa z elementami zjawisk paranormalnych
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Poradnia K
Cykl: Lockwood & Sp., tom 1

Moja ocena: 6/6

"Krzyczące schody" to pierwszy tom serii Lockwood & Sp., opowieści o nadprzyrodzonych zjawiskach i duchach. Już sam tytuł zaciekawia i zachęca, by sięgnąć po książkę i przekonać się, co wydarzyło się w mglistej Anglii.

Czasami książki z polecenia nie spełniają naszych oczekiwań. Wszystko przez to, że każdy ma nadzieję na coś w swoim ulubionym stylu, ale to, co podoba się innym, nam może nie przypaść do gustu. Sytuacja taka nie miała jednak miejsca w przypadku pierwszego tomu serii Lockwood & Sp. wydawnictwa Poradnia K. Przygody Lockwooda i jego przyjaciół poleciła mi koleżanka i jestem jej za to bardzo wdzięczna, bo ta historia jest po prostu rewelacyjna.

Anthony Lockwood wraz z pozostałymi bohaterami żyją w uniwersum, gdzie króluje tajemniczy Problem. W skrócie polega on na tym, że ludzie, którzy zginęli nagle, a ich śmierć była wynikiem na przykład jakiejś zbrodni, wracają do świata żywych i robią zamieszanie, czasami nawet zabijają Zimnym Dotykiem. Walką z nimi zajmują się specjalne agencje, zrzeszające osoby z Talentami, które widzą lub słyszą duchy, zjawy, widma i rozpoznają inne zjawiska paranormalne. Jedną z takich właśnie agencji prowadzi nastoletni Lockwood, a wraz z nim działa jego przyjaciel, zakopany po uszy w książkach George, a wkrótce dołącza do nich również Lucy Carlyle. Dziewczyna ma za sobą nieudaną współpracę z inną agencją i ta praca jest jej ostatnią deską ratunku. 

W wyniku pewnego wydarzenia nad agencją Lockwood i spółka zawisa widmo bankructwa. Anthony musi w ciągu kilku dni zapłacić zadośćuczynienie za poważne szkody, które powstały w toku jednej z przeprowadzonych przez nich akcji. Agencja jest niewielka, nie ma nad nią dozoru nikt dorosły, zatem widoki na przyszłość są naprawdę mizerne. I w tym momencie na scenę wkracza pewien zamożny przedsiębiorca o nazwisku Fairfax, który składa nastolatkom propozycję nie do odrzucenia. Muszą wejść do nawiedzonego dworu w wiosce Combe Carey i unieszkodliwić niebezpieczne Źródło. Lockwood oczywiście podejmuje wyzwanie, jednak nie wygląda to dobrze, biorąc pod uwagę to, że wszyscy, którzy wcześniej próbowali unicestwić panoszące się tam duchy, zginęli. Lucy i George nie są zachwyceni, ale nie mają wyboru. Co czeka na nich w Combe Carey Hall? Czy Krzyczące Schody to tylko legenda sprzed lat? Dlaczego jedno z pomieszczeń w dworze nazywane jest Czerwonym Pokojem? I jakie mroczne tajemnice skrywa pan Fairfax?

Może i bohaterowie nie są nakreśleni z drobiazgową starannością, a ich zachowaniu nie zawsze towarzyszy logika, ale co tam. To paranormalna przygodówka dla młodzieży i czyta się ją świetnie. Uważam, że spełniła swoje zadanie. Bawiłam się przednio, obserwując kolejne wydarzenia, relacjonowane przez Lucy. Dodatkowo dużym plusem były dla mnie żartobliwe dialogi między trójką przyjaciół. 

Pomysł na fabułę jest wciągający i wcale nie przeszkadza to, że momentami przewidywalny. To nawet przyjemnie dopełniało efekt WOW, kiedy mogłam sobie wymyślić, co też się za chwilę wydarzy i okazywało się, że trafiałam. Autor potrafi stopniować napięcie i wywoływać dreszczyk emocji.

Zdecydowanie polecam i mam nadzieję, że uda mi się w najbliższym czasie poznać dalsze losy Lockwooda, Lucy i George'a. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Poradnia K

Recenzja opublikowana również na blogu Za półką z książkami...