poniedziałek, 6 sierpnia 2012

"Znak elfów (t.1); Przebudzenie Grobowęża" Sigbjorn Mostue

Pożyczyłam trzy tomy fantastyczne na wakacje jako jedne z wielu książek "do nadrobienia". Jakoś nie mogłam się do nich przekonać cały miesiąc i tak lipiec minął mi na zupełnie innych lekturach. Ostatecznie postanowiłam zabrać tę książkę na wyjazd i trzy godziny w pociągu zleciały jak z bicza strzelił. Może nie jest to Tolkien (chociaż recenzja na to wskazuje), ale klimat podobny. To taki Tolkien mniej skomplikowany jeśli chodzi o fabułę i liczbę postaci, ale za to bardzo przystępnie opisana historia wciąga i chce się czytać dalej. Historia dotyczy Starodrzewia, pierwotnego lasu, którego nie wolno wycinać. Pewnego dnia wujek Espena, głównego bohatera, postanawia jednak wyciąć drzewa, żeby na nich zarobić. Skutki są opłakane, choć Sven nie ma o nich pojęcia. Chłopiec też dowiaduje się wszystkiego stopniowo. Okazuje się, że na świecie są krasnoludki, elfy, gobliny i trolle, a dokładniej nie na naszym świecie, ale w równoległym do naszego. Espen dowiaduje się, że to właśnie on został przeznaczony do uratowania Starodrzewia i wszystkich tych istot... 
Niedługo zabiorę się za kolejną część. Już jestem ciekawa, czy będą tam Espen i Ewa, bohaterowie "Przebudzenia Grobowęża", a jeśli tak, to co ich czeka :) 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam :-)