czwartek, 20 kwietnia 2017

"Willow" V. C. Andrews - recenzja

Tytuł: "Willow"
Autor: V. C. Andrews
Gatunek: literatura obyczajowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Cykl: Rodzina de Beers, tom 1


Sięgając po pierwszy tom kolejnej serii Virginii Andrews zastanawiałam się, czy spodoba mi się historia kolejnej rodziny. Czy intryga będzie tak mroczna, jak w poprzednich sagach? Czy bohaterowie przeżyją tak wiele, jak ci, których już poznałam? Czy nie będę mogła oderwać się od nowej opowieści? Po lekturze uczucia mam mieszane...

Tytułowa Willow to główna bohaterka tego cyklu. Dziewczyna, która mimo młodego wieku, wiele już w swoim życiu przeszła. Została adoptowana przez szanowaną rodzinę De Beers, o czym nie pozwala jej zapomnieć matka adopcyjna. Od najmłodszych lat dziewczynka musi też wciąż na nowo słuchać historii o tym, że jej rodzoną matką była pacjentka z kliniki psychiatrycznej ojca. Pani De Beers odnajdywała perwersyjną wprost radość w doszukiwaniu się w dziecku symptomów jakiejkolwiek choroby psychicznej. Uważała bowiem, że skoro jej matka była "psychiczna", Willow z pewnością odziedziczyła wszystkie złe geny i lada chwila sama zacznie zachowywać się dziwnie. Ojciec rodziny wprawdzie stopował zapędy żony w tym temacie, ale równocześnie ukrywał swoje uczucia w stosunku do dziewczynki. W rezultacie Willow dorastała wśród ciągłych narzekań adopcyjnej matki i  w obliczu dystansu uczuciowego ojca. Czuła jego miłość, jednak zachowanie mężczyzny wcale nie wskazywało na to, by pragnął ją po ojcowsku przytulić czy chociaż obdarzyć cieplejszym uśmiechem. 
Wszystko zmienia się, kiedy dziewczyna, będąca już studentką, dowiaduje się o tym, że ojciec znalazł się w szpitalu. Jak najszybciej wraca do domu, jednak zabraknie jej dwudziestu minut, by się z nim pożegnać. Tym samym Willow zostaje sierotą, ponieważ jej matka adopcyjna ginie w wypadku samochodowym trzy lata wcześniej. Sytuacja jest naprawdę trudna. Ojciec jednak, pragmatyczny i niezwykle uporządkowany, zadbał o wszystko zawczasu. Willow dziedziczy cały jego majątek. Dodatkowo otrzymuje od rodzinnego prawnika tajemniczą kopertę, w której znajduje się list i coś jeszcze od ojca dla niej. Dziewczyna dostaje instrukcje, by otworzyć i przeczytać zawartość koperty na osobności. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ siostra jej ojca to niezwykle wścibska i nachalna osoba. Willow znajduje jednak w sobie siłę, by trzymać kobietę na dystans, co nie spotyka się ze zrozumieniem tej ostatniej. Ciotka Agnes chciałaby kontrolować każdy krok bratanicy... Co znalazła Willow w kopercie? Z pozoru nic szczególnego. Ojciec zostawił jej list i pamiętnik, który pisał przez jakiś czas. Co dziewczyna znalazła w jego zapiskach? Nie zdradzę, bo to byłby spoiler :-) W każdym razie historia, którą dziewczyna przeczytała sprawiła, że spojrzała na swojego ojca pod zupełnie innym kątem. To, czego dowiedziała się z pamiętnika sprawiło, że wyruszyła tropem swoich korzeni. Zapragnęła odnaleźć osobę, której nie znała, a tak bardzo pragnęła być częścią jej życia. O kogo chodzi? Czy Willow uda się ułożyć życie na nowo? Kto jej w tym pomoże, a kto będzie próbował zawrócić ją z obranej drogi? Pytań jest wiele, a odpowiedzi znajdziecie podczas lektury książki. 

Chociaż po przeczytaniu "Kwiatów na poddaszu" spodziewałam się bardziej mrocznego klimatu, nie uważam czasu spędzonego z tą książką za stracony. Czytałam z zainteresowaniem, odkrywając wraz z Willow kolejne tajemnice i obserwując bohaterów świata, do którego weszła w poszukiwaniu kogoś dla niej ważnego. Podobała mi się bezkompromisowość tej młodej dziewczyny, która nie ugięła się pod presją nowego towarzystwa, dla którego najważniejsza była dobra zabawa i pieniądze. Irytował mnie może trochę pompatyczny momentami język powieści, ale dało się go zignorować, skupiając się na fabule. Książka zapowiada kolejne ciekawe tomy, więc mam nadzieję, że niedługo będę mogła poznać dalsze losy Willow.

Polecam wszystkim, którzy lubią sagi rodzinne i ich tajemnice.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz