niedziela, 20 września 2020

„Mały Oświęcim. Dziecięcy obóz w Łodzi” Jolanta Sowińska-Gogacz, Błażej Torański - recenzja

 „Tam, gdzie umiera dziecko, umiera cały świat”.

Książkę „Mały Oświęcim. Dziecięcy obóz w Łodzi” wypełniają po brzegi wstrząsające świadectwa Ocalałych. Istnienie obozu przy ulicy Przemysłowej w Łodzi, zbudowanego rękami dzieci w samym sercu łódzkiego getta, przez wiele lat było ukrywane, wręcz wymazane z kart historii. Tymczasem był to jedyny niemiecki dziecięcy obóz koncentracyjny na terenie Polski. I działy się tam rzeczy straszne.

Autorzy podzielili książkę na trzy części. Pierwsza z nich, stanowiąca najobszerniejszą część całości, to historia obozu na Przemysłowej, druga zawiera rozmowy z Ocalałymi, natomiast trzecia opisuje miejsca i przestrzenie sztuki zasługujące na pamięć. W książce znajdziecie również obozowe zdjęcia Ocalałych, ich listy pisane do rodzin z obozu i fotografie współczesne.   

Opisy dorosłych dziś ludzi, którzy jako dzieci przeżyli na Przemysłowej piekło na ziemi wywołują dreszcze. Bohaterowie tego koszmaru opowiadają o przybyciu do obozu, gdzie zabierano im wszystkie rzeczy osobiste i ubrania, a otrzymywali zgrzebne mundurki, miskę i łyżkę. Zamiast nazwisk dostawali numery. Zaczynał się dla nich czas walki o życie. Nie było szans na ucieczkę. Miejsce wybrane na obóz dla dzieci nie było przypadkowe. Z baraków tych mali więźniowie mogli uciec tylko do getta, w którym zawsze ktoś ich łapał i odprowadzał z powrotem.

Nie wszystkim udało się przetrwać. Dzieci były bite i zmuszane do pracy ponad siły. Umierały z głodu, zimna i przepracowania. Znęcały się nad nimi nieludzkie wachmanki. Jeśli chorowały, nikt się nimi nie przejmował. Jeśli były słabe, umierały. Koszmar ten trwał od grudnia 1942 do stycznia 1945 roku. W obozie przebywały polskie dzieci w wieku od 2 do 16 roku życia.

Jeśli zdecydujecie się na lekturę tej publikacji, przygotujcie się na ogrom emocji. Z jednej strony trudno czytać o tym koszmarze, a z drugiej ciężko się oderwać. Miejsce to skazano na zapomnienie, więc dobrze, że jest kolejna publikacja, dzięki której możemy poznać tę historię. Ubywa świadków, więc trzeba spisywać ich wspomnienia i nagrywać filmy, które pomogą pamiętać kolejnym pokoleniom.

Tytuł: „Mały Oświęcim. Dziecięcy obóz w Łodzi”
Autor: Jolanta Sowińska-Gogacz, Błażej Torański
Gatunek: literatura faktu
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam :-)