wtorek, 25 sierpnia 2026

"Mąż, którego zabiła" Mina Sakurai - recenzja


Tytuł: "Mąż, którego zabiła"
Autor: Mina Sakurai
Gatunek: thriller japoński
Liczba stron: 216
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 4/6 

"Mąż, którego zabiła" to thriller autorstwa współczesnej pisarki japońskiej Miny Sakurai. To moje pierwsze spotkanie z tym gatunkiem i byłam bardzo ciekawa, czy spodoba mi się taki klimat. Jakiś czas temu miałam okazję obejrzeć japoński horror "Czarna woda" z 2002 roku, który wywołał we mnie spore emocje. Liczyłam na to, że ten thriller również zadziała na moją wyobraźnię.

Mana Suzukura pięć lat temu przeniosła się do Tokio. Spełnia się w swojej pracy jako projektantka odzieży, a także cieszy się spokojem i kontrolą nad własnym życiem. W jej uporządkowanym świecie pojawia się jednak pewien problem. Jeden ze współpracowników zaczyna być wobec niej natarczywy i nie rozumie, że Mana w ogóle nie jest nim zainteresowana. Podczas jednej z niezręcznych sytuacji, kiedy mężczyzna próbuje siłą dostać się do jej mieszkania, z opresji ratuje ją nieznajomy. Kiedy jednak kobieta przygląda się dokładniej wybawcy, dostrzega w nim niebywałe podobieństwo do swojego męża. Kłopot w tym, że jej mąż od pięciu lat powinien nie żyć. Tymczasem okazuje się, że ma się nieźle i twierdzi, że przeżył wypadek sprzed lat, ale stracił pamięć i długo dochodził do zdrowia. Prosi Manę, by spróbowali wrócić do siebie, jednak dla niej to trudna decyzja, bo Kazuki sprzed wypadku był agresywny i często ją bił. Teraz zachowuje się zupełnie inaczej, jest miły, troskliwy i bardzo uprzejmy. Mana postanawia dać mu szansę, ale cały czas jest czujna, tymczasem mężczyzna próbuje dowiedzieć się jak najwięcej z tego, czego nie pamięta o sobie i ich małżeństwie. 

Czy amnezja może wpływać na charakter człowieka? Czego Mana dowie się podczas śledzenia męża? Czy Kazuki naprawdę stracił pamięć, czy to raczej manipulacja w jakimś ukrytym celu? Jak skończy się ta historia?

Jeśli spodziewacie się emocjonalnego thrillera podnoszącego ciśnienie, to raczej nie ten kierunek. Nie określiłabym tej powieści mianem thrillera, chyba że japońska wersja po prostu tak ma. Nie mam porównania, bo nie czytałam innych tego typu książek. W każdym razie, gdybym miała scharakteryzować klimat tej historii, to porównałabym go do tradycyjnego Japończyka: uprzejmy, grzeczny, zdyscyplinowany i ułożony, a przede wszystkim powściągliwy. Nie ma tu epatowania emocjami, nawet w scenach, które aż się o to proszą. Dialogi są spokojne, bardzo grzeczne, jakby rozmawiający wciąż się sobie wzajemnie kłaniali. To jest taka powieść, która nie chce nikomu sprawiać kłopotu niepotrzebnym stresem ;-)   

       

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam :-)