sobota, 7 maja 2022

"Lalkarz z Krakowa" R. M. Romero - recenzja

"Zawsze ma się wybór".

Najpierw zwróciłam uwagę na okładkę. Na pierwszy rzut oka baśniowa, jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się zawierająca pewne elementy związane z poważną fabułą.

Tytułowy lalkarz mieszka w Krakowie, nazywa się Cyryl Brzezik i prowadzi sklepik z zabawkami, które sam wytwarza. Na półkach jego sklepu rozpierają się mięciutkie pluszowe misie, piękne lalki i drewniane koniki na biegunach. Jest rok tysiąc dziewięćset trzydziesty dziewiąty. 

Karolina to lalka, która budzi się w krakowskim sklepie lalkarza, a do tej pory mieszkała w Krainie Lalek, która została zaatakowana przez straszne szczury i doszczętnie zniszczona. Kiedy lalka budzi się w sklepie starszego pana, jest początkowo zaskoczona otoczeniem i tym, że w jej drewnianej piersi bije szklane serduszko. To dzięki niemu jest żywa. Kiedy decyduje się odezwać do lalkarza, mężczyzna jest przerażony, że postradał zmysły. Jednak okazuje się, że to on ożywił Karolinę i z czasem akceptuje mówiącą i poruszającą się lalkę, która staje się szybko jego przyjaciółką i pomocnicą. W swoim świecie Karolina była krawcową, zatem zabiera się za szycie ubranek dla lalek wytwarzanych przez pana Brzezika. 

Kraków to ukochane miasto lalkarza, które pewnego dnia staje się areną strasznych wydarzeń. Kiedy pierwszego września trzydziestego dziewiątego roku rozpoczyna się II wojna światowa, ani Cyryl, ani Karolina nie spodziewają się, jak potoczy się ich życie i co przyjdzie im przeżyć. W ostatnich dniach wolności lalkarz dostarcza wykonany przez siebie domek dla lalek rodzinie Trzmielów, Żydów, którzy mieszkają na krakowskim Kazimierzu. Podczas spotkania poznają się bliżej. Rena, córka Józefa Trzmiela, jest zachwycona prezentem urodzinowym. Dodatkowo Karolina, którą lalkarz zabrał ze sobą, aby pokazać jej miasto, odzywa się w obecności Trzmielów, co dziewczynka przyjmuje z zachwytem, a jej ojciec z osłupieniem. Tak rozpoczyna się krótka lecz intensywna przyjaźń Cyryla, Karoliny, Józefa i Reny.

Książka składa się z dwóch warstw: wojennego Krakowa i wspomnień Karoliny z Krainy Lalek. W baśniowej krainie przestało być pięknie i bezpiecznie, kiedy napadły na nią okrutne szczury i wszystko zniszczyły, a jej mieszkańców pozabijały. Karolina bardzo przeżyła utratę domu, jednak szybko odnalazła się w świecie ludzi i zaskarbiła sobie przyjaźń, a nawet miłość starego lalkarza. Oboje uważali, że ich spotkanie nie było przypadkowe. Po prostu potrzebowali siebie nawzajem i razem dokonali rzeczy pięknych.  

Jeszcze nie miałam okazji czytać o wojnie opisanej w tak niezwykły sposób. Boleśnie realny koszmar Holocaustu w połączeniu z magią i zaczarowaną lalką jako jedną z bohaterów tej opowieści, to coś zupełnie dla mnie nowego. Nie jestem pewna, czy dzieci, do których skierowana jest ta powieść, zrozumieją wszystkie odwołania i umieszczone w tekście informacje, jednak uważam, iż jest to naprawdę rewelacyjna książka. I warto czytać ją razem albo chociaż rozmawiać z młodym czytelnikiem o tym, co sam w niej znalazł. 

Magia odrobinę łagodzi ogrom cierpienia, ale nie zakłamuje historycznej prawdy. Autorka pięknie wpłotła ją w mroczną opowieść o hitlerowskich czarownikach, ludziach, którzy musieli dokonywać trudnych wyborów, getcie, opaskach z gwiazdą Dawida i wywózce Żydów do obozów koncentracyjnych, gdzie czekała ich śmierć. 

Jak opowiedzieć dziecku o koszmarze Holocaustu? Dziecku, które jeszcze nie jest gotowe na takie historie, a jednak chce wiedzieć? Myślę, że ta książka idealnie się do tego nadaje.

Tytuł: "Lalkarz z Krakowa"
Autor: R. M. Romero
Gatunek: literatura dziecięca, literatura wojenna
Liczba stron: 290
Wydawnictwo: Galeria Książki

Moja ocena: 6/6


piątek, 6 maja 2022

"Koniec się pani nie udał" Jacek Galiński - recenzja

Zofia Wilkońska jednych irytuje, innych zachwyca. Ja należę do tej drugiej grupy, ponieważ przygody pani Zofii bawią mnie od pierwszego tomu serii. Byłam w związku z tym bardzo ciekawa, co też Jacek Galiński wymyślił w finałowej części cyklu o bystrej i niepodrabialnej emerytce.

Zofia trafia w miejsce, które okazuje się być czyśćcem, rodzajem poczekalni przed wejściem do nieba lub piekła. Kiedy wreszcie udaje jej się ustawić w kolejce do przejścia, przez przypadek otrzymuje nie swój bilet, co uruchamia lawinę zdarzeń. Ostatecznie kobieta trafia nie do końca tam, gdzie powinna, ale czy to sprawi, że się załamie? Nie ona! Wilkońska zaczyna działać, poznawać nowy teren i szukać możliwości powrotu na ziemię lub... ściągnięcia Henryka do niej. Co z tego wyniknie? Jak zwykle sporo zamieszania.  

Zofia nie byłaby sobą, gdyby nie rozpętała tornada w Sekcji Dobrych Uczynków. Spotkani tam pracownicy: porucznik Borewicz, Edward Gierek i Danuta Szaflarska, szybko orientują się, że z tą szaloną emerytką nie będzie łatwo. Ilość złamanych przez nią przepisów i zasad jest zatrważająca. Zofia robi wszystko, by zrealizować swój plan ściągnięcia Henryka na "drugą stronę". Z czasem okazuje się, że konieczna jest pomoc w ratowaniu Sekcji Dobrych Uczynków, która podupada coraz bardziej i jeszcze chwila, a zostanie zlikwidowana. Na to Zofia również ma pewien pomysł. Jednak czy jej działania pomogą, czy raczej zaszkodzą temu wyjątkowemu miejscu i jego pracownikom? Swoje zamiary próbuje wprowadzić w życie między innymi z pomocą generała Jaruzelskiego i... Jezusa. Absurd goni absurd, nie sposób się nudzić.  

W większości wypadków to pierwszy tom jest najlepszy, tak najczęściej bywa z seriami. W przypadku Zofii bywało różnie, ale właściwie w każdej części znalazłam coś zabawnego, humor mi odpowiadał, no i oczywiście pokochałam główną bohaterkę, a także jej "subtelność" i "wrażliwość" :D
Czytając, świetnie się bawiłam i właściwie to jest mi trochę przykro, że to już ostatni tom serii. Ale czy na pewno nie spotkamy się już z Zofią? Według mnie zakończenie zawiera obiecującą furtkę ;-)

Jeśli lubicie Zofię, to polecam. Jeśli wkurza Was jej dowcip, to uprzedzam, że tutaj jest go sporo. Natraficie również na wiele odniesień do aktualnej sytuacji politycznej w kraju, a że zostało nam się już tylko śmiać albo płakać, to ja wybieram opcję pierwszą ;-)

Tytuł: "Koniec się pani nie udał"
Autor: Jacek Galiński
Gatunek: komedia kryminalna
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: W.A.B.
Cykl: Zofia Wilkońska, to 5

Moja ocena: 6/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.   


czwartek, 5 maja 2022

"Koniec Drogi" Dmitry Glukhovsky - recenzja

"Koniec Drogi" to opowiadanie, którego autorem jest Dmitry Glukhovsky. Jest ono dodatkiem do jednej z powieści zaliczającej się do cyklu Uniwersum Metro 2033. 

Na zaledwie sześćdziesięciu jeden stronach pisarz w mistrzowski sposób odmalował atmosferę postapokaliptycznego świata i cały wachlarz emocji, które odczuwa główny bohater, trzynastoletni Wańka. Chłopiec mieszka z rodziną w niewielkiej wiosce. Wraz z innymi mieszkańcami próbują przetrwać w świecie po apokalipsie. Radzą sobie nieźle, a historie sprzed końca świata zacierają się w ich pamięci. Coraz mniej jest świadków tamtego życia. Pewnego dnia ojciec chłopca zawstydza go przed dziewczyną, która się Wańce podoba. To wydarzenie przepełnia czarę goryczy i motywuje chłopaka do ucieczki z domu. Postanawia wyruszyć w Drogę. Nikt nie wie, co znajduje się na jej końcu, więc Wania chce sprawdzić, czy są tam jakieś osady i inni ludzie. Nie wie nawet, jak bardzo niebezpieczna czeka go podróż.

Historia Wani wciąga i zaciekawia od pierwszej strony. Szkoda, że tak nagle się urywa. Aż prosi się, by stworzyć na jej podstawie pełnowartościową powieść. Ciekawe postacie, kilka niebezpiecznych sytuacji i Droga to naprawdę dobry materiał, który warto rozbudować.    

Tytuł: "Koniec drogi"
Autor: Dmitry Glukhovsky
Gatunek: opowiadanie, postapokalipsa
Liczba stron 61
Wydawnictwo: Insignis

Moja ocena: 6/6

środa, 4 maja 2022

"Odnaleziona" Magda Stachula - recenzja

"Odnaleziona" to drugi tom serii Lena autorstwa Magdy Stachuli. Główną bohaterkę, Lenę, a właściwie Milenę, znamy już z "Oszukanej", gdzie rozpoczyna się jej nieźle pogmatwana historia. Po pewnym wydarzeniu kobieta ucieka z Polski i ukrywa się w Kopenhadze, gdzie prowadzi życie pełne lęku i podejrzeń. We wszystkich widzi potencjalnych wrogów i wciąż ogląda się za siebie, wypatrując ludzi z przeszłości, przed którymi się ukrywa.  

Powieść rozpoczyna prolog, w którym znalezione zostają zwłoki młodej kobiety. Wygląda na to, że ktoś potrącił ją samochodem, kiedy jechała rowerem. Lena rozpoczyna pracę jako opiekunka pewnej starszej pani, Polki mieszkającej od lat w Danii. Pani Sara porusza się na wózku, więc wymaga troskliwej opieki. Mimo podeszłego wieku, jest bardzo aktywna w środowisku kopenhaskiej Polonii, którą zajmuje się Anna, dyrektorka Instytutu Polskiego. 

W kolejnych rozdziałach poznajemy historię tytułowej "odnalezionej" z perspektywy czwórki bohaterów: Leny, Anny, Emila i Nikodema. To świetny pomysł, pozwalający uporządkować informacje, bo dzieje się tu naprawdę sporo. Emil to lekarz okulista, w którego życiu kiedyś pojawiła się Lena, aktualnie pracujący w kopenhaskim szpitalu. Nikodem marzy o tym, by odnaleźć i odzyskać Lenę, chociaż jego matka zrobi wszystko, aby mu się to nie udało. Lena zaś nie spodziewa się, że nawet w Danii nie może czuć się bezpieczna. Śledzenie powiązań między bohaterami pochłonęło mnie bez reszty. Część z nich jest jasna, ale są i takie wątki, nad którymi nieźle się nagłowiłam. Warto znać fabułę pierwszego tomu serii, aby móc w pełni wgryźć się w tę część. 

Bardzo lubię tworzoną przez Magdę Stachulę przytłaczającą atmosferę niepewności. I zmyłki w fabule, które wyprowadzają w pole nawet pasjonatów thrillerów psychologicznych. Kiedy w trakcie lektury pojawia się coraz więcej pytań, to znaczy, że jest to naprawdę dobra powieść, z którą warto spędzić czas. I tak właśnie jest z książkami Magdy Stachuli. Wkrótce zabiorę się za trzeci tom serii, bo jestem bardzo ciekawa, co jeszcze autorka przygotowała dla czytelników.

Tytuł: "Odnaleziona"
Autor: Magda Stachula
Gatunek: domestic noir, thriller psychologiczny
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: EDIPRESS Książki
Cykl: Lena, tom 2

Moja ocena: 6/6


      

poniedziałek, 2 maja 2022

"Miasto z lodu" Małgorzata Warda - recenzja

"Miasto z lodu" to niepozorna książka poruszająca wiele trudnych tematów. Moje wydanie to kieszonka, kolejny tom serii Mistrzynie polskich kryminałów. I pierwsze spotkanie z twórczością Małgorzaty Wardy. Czy było udane?

Agata Tomaszewska to trzynastolatka, której przyszło się zmierzyć z problemami zupełnie nieprzystającymi do tych występujących w dziecięcym świecie. Kiedy pewnego dnia dziewczynka wyrusza w Polskę z matką, nie ma pojęcia, co czeka na nie tam, dokąd dojadą. Wyjazd miałby zupełnie inny klimat, gdyby nie choroba matki. Do tej pory Agata mieszkała z babcią i tam była bezpieczna, szczególnie, kiedy choroba matki się nasilała i kobieta przestawała być sobą. Teraz Agata była zdana tylko na siebie. 

Tomaszewskie osiedlają się w niewielkiej górskiej miejscowości, gdzie mieszkańcy świetnie się znają, więc obecność dwóch "obcych" zostaje natychmiast zauważona. Do tego jeszcze Teresa jest piękną kobietą, która od razu wpada w oko tutejszym mężczyznom. Starsza Tomaszewska rozpoczyna pracę w restauracji, ale dostaje głównie nocne zmiany. Mija się z córką, jednak liczy na to, że Agata poradzi sobie sama. Kiedy dziewczynka zostaje znaleziona nieprzytomna w górach, rozpętuje się burza medialna, a policja rozpoczyna śledztwo. Co się wydarzyło? Dlaczego Agata wyszła w góry? Gdzie podziały się jej buty? Czy dziewczyna wyjdzie z tego cała i zdrowa? 

Narrację w powieści prowadzi pogrążona w śpiączce farmakologicznej Agata. To ona opowiada o swoim życiu z matką zmagającą się z chorobą afektywną dwubiegunową, a także relacjonuje wydarzenia sprzed i po znalezieniu jej w górach. Wątki przeplatają się i łączą, dzięki czemu możemy powoli składać wszystkie elementy i obserwować jak wyłania się z nich cały obraz życia Agaty, zdecydowanie za małej jeszcze na problemy, które musiała udźwignąć.

Było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale uważam je za całkiem udane. Bardzo realistyczna historia opisana została oszczędnie, bez niepotrzebnych opisów czy skomplikowanych medycznych określeń. Jedyne, co mi przeszkadzało, to rozmiar książki, bo nie przepadam za pocketami, a tym razem tylko taka wersja wpadła mi w ręce. Przy kolejnej powieści M. Wardy naprawię ten błąd i będę szukać książki o normalnych gabarytach ;-)

Tytuł: "Miasto z lodu"
Autor: Małgorzata Warda
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 347
Wydawnictwo: Edipress, Prószyński i S-ka
Cykl: Mistrzynie polskich kryminałów, tom 20

Moja ocena: 6/6