niedziela, 5 lutego 2012

"Kiedy dzieje się cud" Robert J. Wiersema

Kolejna książka pochłonięta w jeden dzień. Początkowo myślałam, że będzie to historia, jakich wiele, o dramacie rodzinnym. Niby tak jest, ale akcja zaczyna się tak wypełniać różnymi zwrotami akcji, że czytałam i czytałam, obiecując sobie, że "tylko do następnej strony i odkładam na jutro", ale mi nie wyszło :D
Spodobała mi się narracja. Autor wymyślił sobie to tak, że przez karty książki nie prowadzi nas jedna osoba, ale... prawie wszyscy bohaterowie. Nie ma typowych rozdziałów, tylko części, a każda część jest podzielona na fragmenty zatytułowane imieniem danego bohatera, który staje się na chwilę narratorem. Dzięki temu zabiegowi autor dodał tempa. 
Podsumowując: jest standardowa historia o wypadku małej dziewczynki i tragedii jej rodziców, ich rozstaniu, jego kochance. A równocześnie pojawia się... Judasz, cudowne ozdrowienia, drapieżne media, jeszcze bardziej drapieżni wyznawcy "religii"... Myślę, że warto sięgnąć po tę książkę. Polecam. To był naprawdę dobry wybór :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam :-)