niedziela, 5 lutego 2012

"Najjaśniejsza gwiazda na niebie" Marian Keyes

Z okładki: 
Witajcie na Star Street 66…
Mieszkanie na samej górze zajmuje Katie, piastująca kierownicze stanowisko w branży muzycznej. Całymi dniami odpiera ataki potencjalnych gwiazd rocka i zastanawia się, ile potrzeba sernika, aby zajeść się na śmierć.
Pod nią dwóch umięśnionych Polaków dzieli mieszkanie z cwaną taksówkarką o imieniu Lydia, która ma cięty język, bystry umysł i wiele czułości, którą się zbytnio nie afiszuje.
Na pierwszym piętrze mieszka Fionn – ogrodnik, który woli rośliny od ludzi. Ale że ma wygląd księcia z bajki, otrzymuje niespodziewanie propozycję poprowadzenia własnego programu telewizyjnego i nagle staje w blasku jupiterów.
  Natomiast mieszkanie na parterze zajmują Matt i Maeve, śmiertelnie w sobie zakochani i walczący z rozpaczą za pomocą przypadkowych dobrych uczynków.
Ale na Star Street 66 właśnie się pojawił tajemniczy gość i nadchodzą wielkie zmiany. Na jaw zaczynają wychodzić sekrety z przeszłości, niosąc ze sobą miłość, tragedię i nieoczekiwaną dozę optymizmu. I wkrótce życie każdego z mieszkańców tego domu ulegnie zmianie…


Jeśli chodzi o moją opinię - straszna nuda... Przebrnęłam przez 1/3 książki, bo zainteresowało mnie, kto się co jakiś czas "wtrąca" w narrację, dodając swoje trzy grosze. Dwa razy o mało nie zasnęłam nad tą książką, więc zdecydowałam, że szkoda mi na nią czasu. Sprawdziłam (czego nigdy nie robię) zakończenie i teraz już wiem, kim był ten wtrącający się osobnik. To była jedyna ciekawostka tej książki, jeśli o mnie chodzi. Ale wiadomo, że każdy szuka w książkach czegoś ciekawego. Ja nie lubię książek o niczym, więc ta mi po prostu nie przypadła do gustu :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam :-)