poniedziałek, 31 grudnia 2018

"Gdzie śpiewają diabły" Magdalena Kubasiewicz - recenzja


Nie jestem pewna, czy powinnam oceniać książki z tego gatunku, ponieważ bardzo rzadko je czytam, więc mam niewielkie porównanie. Ale spróbuję i zobaczymy, co mi z tego wyjdzie :-)

sobota, 29 grudnia 2018

Okładkowe TOPY i WTOPY wśród moich tegorocznych lektur

Postanowiłam przejrzeć moje tegoroczne lektury pod pewnym kątem. Mówi się, że nie należy oceniać książki po okładce, ale nie czarujmy się, zawsze chociaż kilka procent naszego zainteresowania książką wzbudza właśnie okładka ;-) W związku z tym poniżej umieszczam moje TOPY i WTOPY :D

czwartek, 27 grudnia 2018

"Mąż na niby" Nina Majewska - Brown - recenzja





Rzadko kiedy jestem tak przekonana do oceny, którą daję przeczytanej książce, jak w tym przypadku. I żałuję, że dopiero teraz znalazłam czas na jej lekturę :-) 

Główną bohaterką jest Zofia, kobieta po trzydziestce, nauczycielka, matka dwunastoletniej Poli i żona Pawła. Chociaż z tym ostatnim właściwie już nie do końca, ponieważ poznajemy ją w chwili, kiedy mąż decyduje się opuścić żonę i córkę, by zamieszkać z inną. Zofia jest zszokowana i zdezorientowana, ponieważ według niej nic nie zapowiadało tragedii. Niczego nie zauważyła, chociaż okazało się, że wszyscy wokoło wiedzieli o trwającym od dwóch lat romansie Pawła ze znacznie młodszą Sarą. Kobieta czuje się bezwartościowa i niekochana. Jedynie konieczność otoczenia opieką córki trzyma ją jako tako w pionie. 
Czas jej sprzyja, ponieważ zaczynają się wakacje, więc może na spokojnie przyjrzeć się całej sytuacji i jakoś ułożyć sobie wszystko w głowie. Zdecydowanie nie pomagają jej niezdrowo zainteresowani sytuacją znajomi, wiecznie niezadowolona z niej matka ani wrogo nastawieni teściowie. Wszyscy na zmianę ją oskarżają lub wypytują o szczegóły rozstania. Zosia ma serdecznie dość tych rozmów i postanawia wykupić jakąś wycieczkę w ciepłe miejsce dla siebie i Poli, aby oderwać się od "tego całego bagna". Niestety jej plan sypie się, kiedy matka nadludzkim wysiłkiem zdobywa miejsce na tej samej wycieczce i wybiera się z nimi na Majorkę w ofercie last minute... Kolejne zwroty akcji to niesamowita mieszanka zabawnych sytuacji i dołów, które co jakiś czas łapie Zośka. 

Po raz pierwszy zetknęłam się z tą autorką i muszę przyznać, że było to spotkanie niezwykle udane. Książkę czyta się świetnie, choć doczepiłabym się do pewnego momentu w fabule, gdzie nie zgadzały mi się opisywane wydarzenia. Nie mogę zdradzić, o co dokładnie chodzi, bo to byłby duży spojler, ale najpierw z narracji dowiadujemy się, że pewne wydarzenie ma mieć miejsce za dwa dni, tymczasem zanim te dwa dni miną, Zośka zdąży jeszcze sporo przeżyć, więc wydawało mi się to jakoś niespójne. Ale poza tym drobnym chaosem fabuła jest świetnie skonstruowana. 

Dialogi, szczególnie między Zosią a jej matką, są tak zabawne, że czytałam je śmiejąc się w głos. Rozmowy bohaterów zajmują znaczną część tekstu, dzięki czemu akcja w powieści jest dynamiczna i wciągająca. 

Nieziemsko irytował mnie mąż Zosi. Jego zachowanie, poglądy i w ogóle całe podejście do życia, małżeństwa i zdrady były strasznie wkurzające. Za to z przyjemnością obserwowałam przemianę, która zachodziła w kobiecie pod wpływem przemyśleń i rozmów z przyjaciółką, Jolą. Nie obawiajcie się, nie jest tego dużo. Wręcz przeciwnie, odniosłam wrażenie podczas lektury, że wszystko było świetnie wyważone. Refleksje Zosi, "złote rady" jej matki, pogaduchy z przyjaciółką i wreszcie rozmowy z Pawłem dostarczyły mi wielu emocji. Do tego bardzo dojrzałe rozmowy z dorastającą córką. Autorka świetnie opisała to, co dzieje się w sercu i umyśle zdradzonej i oszukanej kobiety.  Szczególnie, kiedy nie ma wsparcie właściwie w nikim, bo jedyną osobą, która jest po jej stronie, jest ojciec, który jednak wyrusza w długą podróż, więc jest, a jakoby go nie było... 
Nie jest to cukierkowa historia (choć jest w niej sporo humoru), bo temat zdrady i oszukiwania partnerki to poważna i bolesna sprawa. Nie spodziewajcie się też żadnego wątku miłosnego. Jest to życiowa historia podana w bardzo oryginalny sposób. 

Jak poradzi sobie Zośka w nowej sytuacji? Kto poda jej pomocną dłoń? Jakie zmiany wprowadzi w swoim i Poli życiu? I jak przetrwa "wakacje w piekle"? Musicie się przekonać czytając tę powieść. Gwarantuję, że będzie to mile spędzony czas. Dlatego polecam gorąco, a sama lecę sprawdzić, czy ta autorka napisała więcej powieści ;-)


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu PASCAL


środa, 26 grudnia 2018

"Spełnione życzenia" Karolina Wilczyńska - recenzja




"Życie nie każdego doświadcza sprawiedliwie 
i trzeba się z tym pogodzić".

Literatura świąteczna powinna być radosna i ciepła. Przynajmniej tak sobie wyobrażałam tego typu książki, których celem jest wprowadzenie czytelnika w atmosferę świąt. Nie sądzicie, że o to w tych powieściach chodzi? Jednak niech nie zwiedzie Was ta śliczna dziewczynka na okładce. Tutaj przeczytacie w większości smutne historie... 

Akcja obejmuje jeden dzień - 24 grudnia. Kolejne rozdziały to godziny zegarowe, które mijają przybliżając nas i bohaterów opisywanych historii do wigilijnej wieczerzy. Obserwujemy ich życie, zabieganie i problemy, z którymi muszą się zmierzyć. Pani Krystyna, której córka alkoholiczka nie potrafi zająć się dwójką małych dzieci i wszystko jest na głowie staruszki, Daniel, który obawia się przedstawić rodzicom miłość swojego życia, Elwira, która marzy o dziecku, ale z powodu stanu zdrowia nie może zostać mamą, młoda dziewczyna, Natalia, której ukochany jest ciężko chory, a rodzice nie akceptują ich związku, Tadeusz, który bez wyrzutów sumienia zdradza żonę i Zbyszek, dla którego to praca jest ważniejsza od żony i maleńkiej córeczki. Cały wachlarz charakterów. I różne zakończenia tych opowieści, dla jednych radosne, dla innych, niestety, nie. Jednak wszystkie wydarzenia przedstawione w tej książce są w klimacie blue.  

Lubię przeplatane historie. Przerywane w odpowiednich momentach opowieści sprawiają, że ciekawość nie słabnie i trudno odłożyć książkę. Gdyby więc były to jeszcze historie ciut weselsze (co nie znaczy, że powinny być cukierkowe, o nie), z pewnością ocena byłaby maksymalna. 


niedziela, 23 grudnia 2018

"Paranoja" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja




Pierwszy tom serii W lekarskim fartuchu, czyli "Obsesję", przeczytałam dokładnie rok temu. W związku z tym martwiłam się, że nie połapię się w bohaterach, bo sporo już zapomniałam z fabuły. Jednak nie było tak źle, dość szybko przypomniałam sobie najważniejsze informacje. Warto znać poprzedni tom cyklu, ponieważ wydarzenia obyczajowe rozgrywające się w "Paranoi" to dalszy ciąg perypetii tych samych bohaterów. Jedynie zagadka kryminalna jest nowa. 

Tym razem w wątku kryminalnym na pierwszy plan wysuwają się lekarz medycyny sądowej Marek Zadrożny oraz komisarz Sebastian Pol. Świetny duet przyjaciół, który w dużej mierze ratuje powieść. W Warszawie, gdzie toczy się akcja tej części, dochodzi do kilku zgonów. Policja początkowo uważa je za samobójstwa, jednak Marek zauważa pewną cechę wspólną. Wszystkie znalezione osoby mają przy sobie czerwoną nitkę. Według Zadrożnego ma to znaczenie i natychmiast kojarzy mu się to z kabałą. Policja jednak usiłuje jak najszybciej zamknąć sprawy, które traktuje jak niepowiązane ze sobą samobójstwa, a pomysł Zadrożnego lekceważy. Do czasu, aż morderca sam da śledczym do zrozumienia, że są w błędzie. Podrzucając kolejne wskazówki wodzi ich za nos, licząc na upublicznienie sprawy, a co za tym idzie - na sławę. Kto znajduje się wśród podejrzanych? Czy wskazówki mordercy zaprowadzą policjantów do celu? Ile osób będzie musiało zginąć, zanim sprawa zostanie rozwiązana? I który z naszych bohaterów powinien bać się najbardziej?

Akcja w tym tomie nie jest dynamiczna. Jeśli ktoś liczy na dreszczyk emocji, to raczej się zawiedzie. Już "Obsesja" była bardziej podszyta nutką niepokoju niż trzymającą w napięciu intrygą, a tutaj z klimatem jeszcze słabiej, więc... nie nastawiajcie się na thrillerowy efekt WOW. Do tego przeplatający się ze sprawą kryminalną wątek miłosny... taki jakiś mdły i dość irytujący momentami. Joanna Skoczek i jej niestabilność emocjonalna nie pomaga. Wciąż się rumieniła, a pozostali bohaterowie byli jej zachowaniem rozbawieni. Ona się rumieniła, a oni byli rozbawieni, więc ona znów się rumieniła, a oni byli jeszcze bardziej rozbawieni, jeśli rozumiecie, o co mi chodzi ;-) 
Na szczęście wśród bohaterów tego tomu trafili się również ci bardziej wyraziści. Najbardziej przypadli mi do gustu pani prokurator Natalia Świetlik, komisarz Pol i mała rezolutna Marta, bratanica Zadrożnego. Mam nadzieję, że w kolejnej części te właśnie postacie wysuną się na pierwszy plan. Bardzo interesuje mnie na przykład, jak potoczą się losy prokurator Świetlik, czyli postrachu komisariatu. 

Lekki styl autorki zdecydowanie nie pasuje do ciężkich kryminalnych klimatów, ale przynajmniej dialogi są zabawne. Można się chociaż od czasu do czasu pośmiać, bo jeśli chodzi o intrygę kryminalną, to nie jest bardzo skomplikowana. 

Czy będę przewidywalna, jeśli napiszę, że... korekta zaspała? :D No cóż, sąsiadka Zadrożnego na pewno się ze mną zgodzi, bo w tekście raz jest panią Kowalską, by za chwilę stać się panią Kowalik, a na następnej stronie powrócić do nazwiska Kowalska... O błędach innej maści już nie wspomnę. 

Powieść może nie wywołuje ciarek na plecach, ale czyta się dobrze. Nada się w sam raz na spokojny wieczór po męczącym dniu. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.