środa, 27 czerwca 2018

"Kirke" Madeline Miller - recenzja



Dobra, przyznaję się, znowu złapałam się na okładkę :D Czyli może jednak jest we mnie coś z okładkowej sroki? No trudno, jakoś to zniosę ;-) Okładka "Kirke" zasługuje na wspomnienie o niej w osobnym akapicie, ponieważ jest przepiękna. Obwoluta niesamowicie błyszczy, czym przyciąga wzrok, a okładka pod nią ukryta wygląda, jakby była inkrustowana. Do tego jeszcze twarda oprawa. No cud, miód, malina. Wiele osób zachwyca się nią w Internecie, a pozostali zaczynają chyba obawiać się, że na zachwytach nad okładką skończy się lista pozytywów dla tej książki. Jeśli jednak chodzi o zawartość, muszę przyznać, iż jest równie interesująca i dopracowana.

Zanim zaczęłam czytać, zastanawiałam się, co można napisać o Kirke na ponad 400 stronach. Wydawało mi się, że ten mit nie był bardzo obszerny, bo coś tam pamiętałam ze szkoły. Jednak autorka nie poprzestała na samej tytance i jej życiu, lecz zgrabnie wplotła w opisywaną historię wątki z wielu innych mitów.

Według mitologii greckiej Kirke była nieśmiertelną, piękną i wiecznie młodą nimfą, córką Heliosa i Perseidy. Była również czarownicą, poddaną Hekate, podobnie, jak jej rodzeństwo. Zamieszkała na odległej wyspie, gdzie wraz z nią mieszkały oswojone zwierzęta, które według mitów były zaczarowanymi ludźmi. Oddała się tam studiowaniu czarów. Miała również dar uwodzenia żeglarzy, który wykorzystała, zatrzymując na swojej wyspie Odyseusza i jego kompanów na cały rok. To tak w skrócie, dla przypomnienia, jak to wyglądało w mitologii, ponieważ tutaj autorka trochę zmieniła wspomniany mit. Innymi słowy, puściła wodze fantazji ;-)

"W samotnym życiu są rzadkie chwile w których dusza innej istoty pojawia się blisko twojej, jak gwiazdy, które tylko raz w roku muskają niebo."


W powieści Kirke również trafia na wyspę, jednak jest to kara za pewne przewinienie. Zostaje skazana na samotność, choć nie przebywa na wyspie całkiem sama. Mogli ją odwiedzać goście, lecz jej odpłynąć stamtąd nie było wolno. Dostała do dyspozycji dom, gdzie opiekowała się zwierzętami i roślinami. Zajmowała się tam również studiowaniem magii.  
Madeline Miller świetnie zbudowała postać głównej bohaterki. Dopracowała ją w każdym szczególe. Mamy przed sobą niepozorną i niekochaną córkę boga słońca i okeanidy, która zdecydowanie im się "nie udała". Ma skrzeczący głos śmiertelniczki, którego bogowie nie mogą słuchać. Nic nie potrafi i bardzo odstaje od reszty rodziny. Nic więc dziwnego, że jest odrzucana i wyśmiewana przez wszystkich. W całej swojej boskości jest niezwykle ludzka i zwyczajna. I bardzo samotna, złakniona wprost miłości i czyjejś atencji.
W jaki sposób Kirke przekonała się o swoim darze? Za co nimfa została zesłana na odległą wyspę? Kto odwiedzał ją w jej samotni? Dla kogo okazała się niezwykle niebezpieczną czarownicą, a kto znalazł miejsce w jej sercu?  

Historia Kirke stała się w pewnym sensie tłem do zaprezentowania czytelnikowi wielu innych postaci z mitów. Śledząc jej losy mamy bowiem okazję przeczytać też o Dedalu i Ikarze, Minotaurze, Ariadnie i Tezeuszu, Odyseuszu i Penelopie, Scylli, a także o wielu greckich bogach. A piszę, że w pewnym sensie, ponieważ historia życia Kirke sama w sobie jest opisana w bardzo interesujący sposób.  


Lubię mitologię. Grecką i rzymską szczególnie. Może dlatego tak mi się dobrze czytało tę powieść, ponieważ znałam część wykorzystanych przez autorkę postaci i wątków, a te, których nie znałam, wywoływały jeszcze większe emocje, ponieważ czekałam z niecierpliwością, jak poradzą sobie bohaterowie.  
Bardzo spodobał mi się pomysł na narrację. Kirke bowiem sama opowiada nam swoją historię. To taka trochę autobiografia w formie dynamicznie prowadzonego pamiętnika. 

Przygotujcie się na wiele różnych emocji podczas lektury. Na kartach powieści nie zabraknie miłości i radości, ale także nienawiści czy odrzucenia. Autorka wykorzystała cały wachlarz uczuć, którymi maluje pejzaż, jak malarz na wielkim płótnie. Poznajcie stworzony prze nią obraz Kirke.

   

Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Albatros


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam :-)