piątek, 15 czerwca 2018

"Wielki sekret" Virginia C. Andrews - recenzja




Victoria C. Andrews stworzyła prawie dwadzieścia serii opowiadających o rodzinnych, często mrocznych, tajemnicach i pogmatwanych ludzkich losach. Na razie udało mi się przeczytać trzy z tych, które wydano w Polsce. Na pierwszym miejscu w moim rankingu nieustająco pozostaje cykl o rodzinie Dollangangerów, czyli najbardziej chyba znane "Kwiaty na poddaszu" i pozostałe cztery części tej serii (nawiasem mówiąc polecam zarówno książki, jak i ich ekranizacje). Jednak historia Willow De Beers również mnie wciągnęła i czytałam kolejne tomy z zainteresowaniem. Jak było tym razem? Czy w tym tomie również znalazłam coś ciekawego?

Piąty tom cyklu podzielony został przez autorkę na dwie części. Obszerniejsza z nich to pamiętnik doktora Claude'a De Beers, a część druga to dziennik samej Willow. Początek tego tomu to krótki list od niej, w którym wyjaśnia, dlaczego postanowiła podzielić się z czytelnikami zapiskami ojca. 
Przewracamy kartkę i... wracamy do historii, którą znamy już świetnie z poprzednich czterech tomów. Ale czy na pewno o wszystkim już przeczytaliśmy? Chociaż czytamy o tych samych wydarzeniach, to teraz widzimy je z innej perspektywy. Wydają się zatem być pełniejsze. Nie wiem tylko, czy wałkowanie tej historii jeszcze raz ma sens. Oprócz finansowego, z perspektywy autorki :-) Ale dobra, niech będzie. Nie czytało mi się źle, naprawdę. Drażniło mnie tylko kilka drobiazgów, za które urwałam dwa punkty. Dialogi odebrałam jako trochę sztywne. Miałam chwilami wrażenie, że bohaterowie traktują wszystkich i wszystko (nawet samych siebie) tak jakoś z pobłażaniem i wyższością.   

Nie mogłam powstrzymać się od porównywania sposobu opisywania wydarzeń w powieści do stylu Mariusza Maxa Kolonko, który z najbłahszego zdarzenia potrafi uczynić niesamowity wprost news. Autorka niestrudzenie dreptała wokół emocji i uczuć poszczególnych bohaterów, opisywała je wylewnie i analizowała, a wyciągnięte wnioski wkładała najczęściej w usta doktora De Beersa. To sprawiło, że nasz naczelny psychiatra trochę się wymądrzał ;-) 

Mimo tych drobnych zgrzytów, głupio byłoby nie przeczytać ostatniego tomu serii :-)


Książkę mogłam przeczytać dzięki Wydawnictwu Prószyński i S-ka


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam :-)