niedziela, 7 kwietnia 2019

"Zostań ze mną" L. Liszewska, R. Kornacki - recenzja


Jeśli nie czytaliście poprzednich tomów, uprzedzam, że znajdują się tutaj spojlery z nimi związane.

Przyszło mi się wreszcie zmierzyć z trzecim tomem cyklu o Matyldzie i Kosmie. Jasne, że mogłam tej książki nie czytać, skoro dwie poprzednie szczególnie mną nie wstrząsnęły, ale na pewno znacie to uczucie niedosytu, które pojawia się, gdy odkładacie w czasie lekturę kolejnego tomu jakiejś serii, którą znacie. No właśnie, dlatego postanowiłam dać szansę finalnemu tomowi. Ciekawiło mnie, jak autorzy zakończą tę historię, pełną niekończących się podchodów. 

Matylda i Kosma swoją znajomość rozpoczęli od pewnego listu, który kobieta napisała do męża, ale zgubiła go w kawiarence o wdzięcznej nazwie "Żółta ciżemka". Kopertę znalazł Kosma i postanowił na ów list odpowiedzieć. Tyle wystarczy, na wypadek, gdyby ktoś jeszcze nie czytał poprzednich tomów. Nie chcę psuć Wam przyjemności samodzielnego odkrywania kolejnych wydarzeń. 

Akcja i tym razem nie jest szczególnie dynamiczna. Na pierwszym planie króluje Kosma i jego mikroświat, którym są przede wszystkim ukochana Matylda i dwie młodsze córeczki, Halszka i Różanka. Po tym, jak wygrał z ciężką chorobą i wreszcie mógł zacząć od nowa budować życie rodzinne, Matylda postanowiła wyruszyć w samotną podróż do Włoch. Kosma uzbroił się zatem w cierpliwość i czekał z córeczkami na jej powrót, zajmując się biznesem, pracą w Warszawie i dziećmi. Nagle na jego drodze pojawia się bliska mu niegdyś dziewczyna... Co wyniknie z tego niespodziewanego spotkania? 

Ponieważ znów nie przeżyłam żadnego WOW podczas lektury, moja ocena jest nieco niższa. Jednak zdecydowane plusy tego tomu to niezła korekta, cudowne imiona bliźniaczek i kolejna piękna okładka. 

Jak napisałam na początku tej recenzji, byłam ciekawa, w jaki sposób autorzy zakończą historię Kosmy i Matyldy. Przyznaję, że nie spodziewałam się takiego finału. Może jest ciut naciągany, ale cóż zrobić, widocznie tak to miało wyglądać. Mam nadzieję, że nie pojawią się już żadne dodatkowe tomy w stylu "Pamiętniki tego" czy "Dzienniki tamtego"... ;-) 

Zdaję sobie sprawę, że moja ocena trochę odbiega od wielu ochów i achów, które można znaleźć w sieci, ale każdy ma prawo do subiektywnego odbioru literatury, którą czyta ;-) Dlatego dzielę się z Wami swoją opinią i zachęcam do sięgnięcia po tę trylogię w celu wyrobienia sobie własnego poglądu :-)


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona. 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam :-)