środa, 31 grudnia 2025

"Szanta" Wojciech Wójcik - recenzja


Tytuł: "Szanta"
Autor: Wojciech Wójcik
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 540
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Moja ocena: 5/6

Mam już za sobą kilka powieści autorstwa Wojciecha Wójcika, więc z przyjemnością sięgnęłam również po "Szantę", której akcja rozgrywa się na Mazurach. Fabuła osnuta została na żeglarskiej legendzie o Królu Mazur.

Punktem wspólnym dla poruszonych wątków jest powstające właśnie muzeum żeglarstwa w Rucianym - Nidzie nad jeziorem Bełdany. Profesor historii sztuki, Sylwester Preuss, odbiera sobie życie, wieszając się w piwnicy budynku, który przekazał Mazurskiemu Muzeum Turystyki i Żeglarstwa Śródlądowego. Następnie Malwina, kierowniczka ośrodka, zostaje zamordowana przed samym otwarciem muzeum. Istnieją przesłanki, świadczące o tym, że mogła mieć romans z profesorem... 

Pracę śledczą rozpoczynają dwa zespoły: trzy pozostałe pracownice muzeum oraz duet Helena i Hubert. Ona podaje się za dziennikarkę, którą w rzeczywistości nie jest, a on to były policjant, który chwilowo przejmuje obowiązki leśniczego, aby zastąpić borykającą się z tajemniczymi problemami żonę. 

Akcję obserwujemy naprzemiennie z perspektywy Huberta i Jagody, która zostaje następczynią Malwiny. Oprócz toczących się śledztw autor zadbał o szczegóły związane zarówno z postaciami w czasie rzeczywistym, jak i z ich przeszłością. Bardzo ciekawie rozwijał się wątek tajemniczej kobiety, którą malował na swoich obrazach Preuss. W śledztwo pracownic muzeum została świetnie wpleciona analiza tytułowej szanty o Królu Mazur. Z dużym zainteresowaniem kibicowałam kobietom, które przecież nie miały pojęcia o prowadzeniu śledztwa, a jednak z godnym podziwu uporem próbowały rozwikłać napotykane co rusz zagadki.   

Chwilami miałam wrażenie, że trochę za dużo się dzieje i wątki za bardzo się mnożą, ale ostatecznie można się było połapać w powiązaniach, co nie zmienia faktu, że trafiłam na wiele fałszywych tropów pozostawionych przez pisarza. 

Podsumowując, działo się tutaj sporo i wymagane było skupienie, aby w finałowych scenach zrozumieć zamysł autora. Wojciech Wójcik należy do tej grupy twórców, którzy nie muszą epatować brutalnością, wulgaryzmami i posoką, aby zaciekawić czytelnika. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka


"Polowanie na Babiej Górze" Irena Małysa - recenzja


Tytuł: "Polowanie na Babiej Górze"
Autor: Irena Małysa
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: MOVA
Czas trwania: 7 h 53 minuty
Lektor: Marcin Popczyński
Cykl: Baśka Zajda, tom 5

Moja ocena: 6/6

Piąty tom przygód Baśki Zajdy wysłuchany. Kolejna historia okazała się wciągająca, chociaż Baśka nie pracuje już jako policjantka. Jest detektywem, ale nieszczególnie podobają jej się prowadzone sprawy, bo oscylują na przykład wokół poszukiwania niewiernych mężów, a ta tematyka nie jest szczytem marzeń Zajdy. 

Tłem w powieści znów jest Babia Góra i okoliczne miejscowości. Akcja rozgrywa się w dwóch planach czasowych. Współczesny dotyczy maratonu, biegu odbywającego się na szlaku Babiej Góry, natomiast drugi przenosi czytelnika do czasów drugiej wojny światowej, gdzie możemy śledzić losy nastoletniego Janka. 

Przygotowania do ultramaratonu zakłóca niepokojący anonim. Uczestnicy zaczynają się zjeżdżać, ale organizatorzy nie chcą nawet słyszeć o odwołaniu imprezy. Wszystko jest w porządku, dopóki nic złego się nie dzieje. Jednak kiedy zaczynają znikać biegacze, a Baśka zostaje zaatakowana, atmosfera gęstnieje. Zajda rozpoczyna własne śledztwo. W rzeczywistości wojennej śledzimy losy Janka, który mimo iż nienawidzi przemocy, musi żyć w samym środku wojennej zawieruchy i działać, aby uratować ukochaną chorą mamę.

Co łączy te dwa tory? Jakie wydarzenia z przeszłości mają wpływ na teraźniejszość? Kim jest Janek? Jeśli sięgniecie po tę część przygód Baśki Zajdy, wsiąkniecie bez reszty w prowadzone śledztwo, nad którym cieniem kładzie się Babia Góra. 

Nowością w tej powieści jest nieznana z wcześniejszych tomów bohaterka, Chytra, suka, którą Baśka znajduje i przygarnia. Mnie osobiście ucieszyła obecność dziadka Uciechy, którego bardzo polubiłam przy okazji słuchania poprzednich tomów. Lektor czyta jego wypowiedzi genialnie.

Polecam!

 

"Zabijesz mnie?" Agnieszka Peszek - recenzja


Tytuł: "Zabijesz mnie?"
Autor: Agnieszka Peszek
Gatunek: kryminał
Lektor: Filip Kosior
Czas trwania: 9 h 5 minut
Wydawnictwo: 110 procent

Moja ocena: 6/6

Kolejny wysłuchany przeze mnie kryminał to "Zabijesz mnie?" autorstwa Agnieszki Peszek. To moje pierwsze spotkanie z autorką, ale myślę, że nie ostatnie. Ciekawie się słuchało, szczególnie, że czytał niezawodny Filip Kosior. 

Dwójka policjantów, dość nietypowy duet, aspirant Zuzanna Kruk z Zespołem Aspergera i starszy aspirant Andrzej Woźniak, prowadzi sprawę kobiety, znalezionej w jednym z oczek na Polach Mokotowskich. Równolegle zajmują się sprawą samobójstwa znanego aktora i zgonem ubezpieczyciela. Sporo się dzieje, a śledczy mają wiele wątków do sprawdzenia.  

Bardzo przypadł mi do gustu ten duet policjantów. Zuza, jak to osoba w spektrum autyzmu, jest szczera do bólu, analityczna i dokładna, niesamowicie spostrzegawcza, z nieszablonowym tokiem myślenia. Andrzej z kolei to śledczy z dużym doświadczeniem, spokojny i cierpliwy. Świetnie się uzupełniają, dzięki czemu śledztwo posuwa się do przodu.

Jeśli macie chęć na interesującą zagadkę kryminalną i śledztwo prowadzone przez osobę neuroatypową, to ta pozycja będzie dla Was idealna.    


"Ognisty przypływ" James Rollins - recenzja


Tytuł: "Ognisty przypływ"
Autor: James Rollins
Gatunek: archeologiczna przygodówka
Liczba stron: 512 
Wydawnictwo: Albatros
Cykl: Sigma, tom 17

Moja ocena: 6/6

Siedemnasty tom serii Sigma autorstwa Jamesa Rollinsa nie obniża lotów. Dzieje się w nim mnóstwo, a opisana przez pisarza historia roi się od intrygujących wątków. Wprawdzie jest to kolejna powieść, w której bohaterowie ścigają się z czasem, aby uratować ludzkość i świat, ale wszystko jest tak zmyślnie opisane, że trudno się oderwać. Poza tym znów podczas lektury rozkminiałam wciąż, co z tych rewelacji jest prawdą, a co powstało w wyobraźni autora.

Główny wątek osnuty został na katastrofach naturalnych, które mogą doprowadzić świat do zagłady. Czasu jest niewiele. Erupcje wulkanów, tsunami czy trzęsienia ziemi zataczają coraz większe koła, a nasi bohaterowie jak zwykle muszą zapobiec zniszczeniom. Czy zdążą ułożyć elementy układanki, które tradycyjnie zupełnie do siebie nie pasują?

Międzynarodowa stacja badawcza Tytan prowadzi badania związane z lepszym poznaniem głębin morskich. Podczas badania strefy uważanej do tej pory za martwą, trafiają na niezwykły okaz koralowca, który prezentuje nietypowe właściwości. Przy okazji znajdują zatopiony okręt podwodny. Skąd się tu wziął i jakiego państwa jest własnością?

Grey, Seichan, Monk, Kat i Kowalski planowali odpocząć w Hongkongu, jednak nie dla nich prywatne wakacje. Agenci Sigma jak zwykle lądują w samym środku niebezpiecznych zdarzeń, których absolutnie nie da się zignorować. Wkrótce stacja Tytan zostaje zaatakowana przez chińską armię. Kto jest tutaj wrogiem, a kto sprzymierzeńcem? 

Trudno uwierzyć, że wszystkie wydarzenia, które lawiną zwalają się na naukowców i agentów, mogą mieć związek z wierzeniami Aborygenów. Autor wykorzystał sporo legend, które funkcjonują wśród tych ludów od setek lat. Poszukiwania agentów Sigmy prowadzą do zamierzchłych czasów, w których należy szukać rozwiązania zagadki tajemniczych koralowców i ich niezwykłych właściwości. Ilu ludzi znajdzie się w niebezpieczeństwie lub straci życie, zanim bohaterom uda się dojść do rozwiązania i uratować świat?

Wprawdzie trochę mało mi tu było mojego ulubionego bohatera, czyli Kowalskiego, i jego dowcipnych komentarzy, ale akcja była tak dynamiczna, że wynagrodziła mi ten brak.

Po lekturze powieści autor zadbał o szczegółowy opis poruszonych wątków, odkrywając przed czytelnikiem, ile z nich to naukowe fakty, a co powstało w jego wyobraźni. 

Zdecydowanie polecam, jeśli lubicie połączenie przygodówki z dużą porcją naukowych faktów i zawrotną akcją. Wiele osób pisze, że nie trzeba tej serii czytać w kolejności, ale nie do końca się z tym zgodzę. Oprócz wydarzeń związanych z głównym wątkiem, jest sporo wycieczek do prywatnego życia bohaterów, a tutaj jednak trochę trzeba ich znać z poprzednich tomów, żeby połapać się w losach głównych postaci. 



"Obręcz. Gdynia 1959" Jacek W. Brzozowski - recenzja


Tytuł: "Obręcz. Gdynia 1959"
Autor: Jacek W. Brzozowski
Gatunek: sensacja
Czas trwania: 9 h 29 minut
Lektor: Adam Bauman
Wydawnictwo: Gyldendal Astra

Moja ocena: 4/6

Jacek W. Brzozowski wykorzystał w swojej powieści "Obręcz. Gdynia 1959" autentyczne wydarzenie z przeszłości. Sięgnęłam po kryminał, ponieważ opis obiecywał, że część akcji rozegra się w Bornem Sulinowie. Jest to miasteczko, którego historia mnie fascynuje, więc ucieszyłam się i czym prędzej poszukałam powieści. 

Wspomniane zdarzenie, które naprawdę miało miejsce, do dzisiaj nie zostało wyjaśnione. W styczniu tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego dziewiątego roku do gdyńskiego basenu portowego spadł tajemniczy obiekt latający. Sprawę próbowano zatuszować, jednak szybko wzbudziła ona zainteresowanie wojska i PAN, a wśród lokalnej społeczności rozniosły się plotki, że na plaży znaleziono istotę w skafandrze, nie wyglądającą na człowieka.

Autor drobiazgowo nakreślił klimat PRL-u i stworzył bardzo realistyczne postacie. Zagadkę próbuje rozwiązać duet głównych bohaterów: były pilot RAF-u Witold Jastrzębski i redaktorka Rachela Rozenberg. Oboje uparcie podążają tropem odkrywanych powoli śladów. 

Bornego było w tej historii jak na lekarstwo, ale dzięki świetnej interpretacji lektora wysłuchałam do końca.        


piątek, 26 grudnia 2025

"Obława" Sara Antczak - recenzja


Tytuł: "Obława"
Autor: Sara Antczak
Gatunek: kryminał
Czas trwania: 9 h 39 minut
Lektor: Mikołaj Krawczyk, Agata Skórska, Małgorzata Kozłowska, Kajetan Szuwar
Wydawnictwo: Filia

Moja ocena: 6/6

Po wysłuchaniu kolejnej powieści autorstwa Sary Antczak stwierdzam, że warto było wybrać tę pozycję. Słuchałam z zainteresowaniem i byłam ciekawa finału.

Główna bohaterka, Laural "Strzała" Strzałkowska bierze udział w ekstremalnych wyścigach. Nie jest mile widziana z uwagi na wcześniejsze posądzenie jej o napaść na inną zawodniczkę podczas Biegu Biesów. Teraz startuje w najcięższym triathlonie w Europie - Tatrzańskim Kacie. Po wydarzeniach sprzed kilka lat zostaje jednak wykluczona z Watahy. Dawni przyjaciele nie szczędzą jej przykrych słów. Nie ufają jej, snują domysły, które absolutnie nie idą w dobrą stronę. Atmosfera jest ciężka i demotywująca. Laura jednak nie poddaje się. Jest twardą zawodniczką i nie daje sobie w kasze dmuchać. Sytuacja się zaognia, kiedy giną członkowie dawnej ekipy "Strzały". Kobieta postanawia rozpocząć prywatne śledztwo. Czy za zgonami stoi ktoś z jej znajomych?  

Akcja jest dynamiczna, sporo się dzieje. W toku śledztwa Laury pojawiają się kolejne wątki, a autorka tak mota ścieżki, że momentami trudno nadążyć. Nie jestem zwolenniczką sportu, jednak autorka świetnie opisała reguły panujące w tym świecie. Informacji sportowych było w sam raz tyle, aby nawet osoby niezorientowane w temacie rozumiały tę część fabuły.  

Narracja jest płynna i wciągająca. Chce się słuchać dalej, aby poznać kolejne wydarzenia.

Zdecydowanie polecam.


wtorek, 9 grudnia 2025

"Fala" Katarzyna Wolwowicz - recenzja



Tytuł: "Fala"
Autor: Katarzyna Wolwowicz
Gatunek: kryminał
Czas trwania: 7 h 32 minuty 
Lektor: Filip Kosior
Wydawnictwo: Zwierciadło
Seria: Komisarz Olga Balicka, tom 10

Moja ocena: 5/6

Z ciekawością wróciłam do świata Olgi i Kornela, policjantów z Jeleniej Góry, którzy są głównymi bohaterami serii kryminalnej autorstwa Katarzyny Wolwowicz.

Olga Balicka, po wypadku i operacji, wyjeżdża z przyjaciółką, Katarzyną Sarnecką, do nadmorskiego kurortu Fala. Kornel namówił ją na pobyt tam po przeczytaniu ulotki opisującej to miejsce. Olga jednak potwornie nudzi się w Mrzeżynie, nie potrafi wypoczywać, a do tego dręczą ją depresyjne myśli o kruchości zdrowia i problemach, które ją przygniatają. Nie potrafi szczerze opowiedzieć mężowi o swoich smutkach, jedynie wciąż marudzi mu w rozmowach telefonicznych, że chciałaby wrócić do domu i do pracy. Kornel nie rozumie, dlaczego nie podoba jej się w tak cudownym miejscu. On z chęcią odpocząłby od świata, kontemplując szum morskich fal. Niestety, nie jest mu to dane. Złoczyńcy nie śpią. W jednym z pustostanów w Jeleniej Górze zostają znalezione zwłoki kobiety. Sposób działania mordercy przypomina sprawę sprzed roku. Problem w tym, że mężczyzna zwany Hannibalem, oskarżony o tamtą zbrodnię, siedzi w więzieniu. Kto zatem pozbawił życia kobietę?

Olga odkrywa, że lokalny przedsiębiorca, Miestwin Pomorski, nie jest tak szlachetny, na jakiego pozuje. Coś w tym pięknym miejscu jest bardzo nie tak. W Balickiej wrze, a jej instynkt śledczy nie daje się uciszyć. Rozpoczyna własne śledztwo, a na celowniku ma wspomnianego Miestwina, który jest właścicielem apartamentowca, gdzie wypoczywają kobiety. Kim jest mężczyzna? Co łączy go z Marią Łagowską, która pracuje od niedawna jako lekarz medycyny sądowej w Jeleniej Górze?  

Mamy jeszcze wątek rozgrywający się w więzieniu, gdzie został osadzony Hannibal, a jego wychowawczynią jest Dorota Jasna. Doris nie ma męża ani dzieci, za to opiekuje się schorowanymi rodzicami. Brakuje jej ciepła i pokrzepiającego męskiego ramienia. W końcu kobieta zakochuje się w złoczyńcy, który jawi jej się jako czuły i skrzywdzony przez system człowiek. Niby chodzi jej po głowie myśl, że postępuje niewłaściwie, ale mimo to próbuje mu pomóc, ponieważ uważa, że jest on niewinny. Jakie podejmie decyzje? Czy znajdzie dowody na to, że Mariusz siedzi za niewinność?   

Najmniej chyba podobał mi się wątek Katarzyny i Roberta. Jakoś mi kompletnie nie leżał. Tej historii mogłoby tu w ogóle nie być, a fabuła nie stałaby się uboższa. Do tego jeszcze trochę irytowały mnie rozmyślania Olgi o zdrowiu i życiu. Rozumiem, że autorka chciała pogłębić postać, pokazać jej charakter, dylematy, zwrócić uwagę czytelników na wagę dbania o siebie, ale jednak było mi tego trochę za dużo. Z ulgą przyjmowałam kolejne elementy śledztwa i historii Doroty.

Styl autorki jest przyjemny, nie zawiera wszechobecnych dzisiaj wulgaryzmów, a opisy nie epatują krwią i wnętrznościami. Mimo to fabuła wciąga i chce się koniecznie wiedzieć, co wydarzy się za chwilę. I nie muszę chyba dodawać, że głos Filipa Kosiora to miód na moje uszy :-)

Zdecydowanie polecam, dziesięć tomów zleciało jak z bicza strzelił. Liczę na więcej. 

poniedziałek, 1 grudnia 2025

"Nic takiego" Katarzyna Puzyńska - recenzja


Tytuł: "Nic takiego"
Autor: Katarzyna Puzyńska
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 608
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Moja ocena: 6/6

"Nic takiego" to pierwszy tom nowej serii autorstwa Katarzyny Puzyńskiej. Byłam bardzo ciekawa, czy nowa historia i bohaterowie przebiją w mojej czytelniczej alei sław Lipowo. Nie poczyniłam jednak żadnego porównania z pierwszą serią. Po prostu dałam się ponieść temu połączeniu kryminału z thrillerem psychologicznym.

W nowej serii mamy trójkę śledczych: podkomisarz Michalinę Murawską, podkomisarz Kaję Dalke i prokuratora Grzegorza Halę. Każde z nich ma swoje wady i zalety, a także przywary, którymi irytuje pozostałych. Najbardziej zakręcona w tej ekipie jest Kaja, zwana Piggy. Aby ich lepiej poznać, trzeba dać sobie czas na zagłębienie się w lekturę, ponieważ autorka przemyciła w kolejnych rozdziałach sporo informacji z ich prywatnego życia. Do prowadzonego śledztwa w sprawie morderstwa milionera swoje trzy grosze dołożyła również córka ofiary, dziennikarka śledcza Oliwia Bacewicz.

Fabuła osnuta została na dwóch głównych wątkach: morderstwie śmiertelnie chorego milionera, Tadeusza Bacewicza, oraz na problemach prokuratora Hali, który otrzymuje anonimy dotyczące pewnego wydarzenia z jego przeszłości. Autorka umiejętnie prowadzi oba wątki, wciąż podsycając napięcie i tworząc atmosferę tajemnicy. Każdy rozdział przynosi elementy układanki, co nie znaczy, że łatwo jest przewidzieć finał tej historii. Relacja pań podkomisarz i dość nietypowe zachowania Kai dodają humoru dialogom i opisanym sytuacjom. 

Lubię krótkie rozdziały, a tutaj na nie trafiłam, więc był to dla mnie dodatkowy atut. Dzięki temu akcja powieści jest dynamiczna. Początkowo Kaja wydawała mi się denerwująca, ale z czasem ją polubiłam. Mam nadzieję, że nie zabraknie scen z tą postacią w kolejnych tomach serii.        

Chociaż książka to spora cegła, bo liczy ponad sześćset stron, nie odczuwa się kompletnie tego gabarytu. Czyta się szybko i płynnie. Dużo się dzieje, a o to przecież chodzi. Dynamiczne śledztwo prowadzone przez realistycznych bohaterów wciąga i nie pozwala odłożyć książki na długo.   


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka


wtorek, 25 listopada 2025

"Trampki Vincenta, czyli jak się nie nudzić w muzeum" Michał Rusinek, Monika Szomko - recenzja


Tytuł: "Trampki Vincenta, czyli jak się nie nudzić w muzeum"
Autor: Michał Rusinek, Monika Szomko
Gatunek: literatura dla dzieci
Liczba stron: 64
Wydawnictwo: Zygzaki

Moja ocena: 6/6

"Trampki Vincenta, czyli jak się nie nudzić w muzeum" przyciąga oko piękną okładką i fascynuje treścią. Wiele osób odrzuca publikacje związane ze sztuką, uważając je za nudne, tymczasem książka autorstwa Michała Rusinka i Moniki Szomko to bardzo interesująca propozycja zarówno dla pasjonatów sztuki, jak i dla osób, które dopiero chcą zgłębić ten temat. Oferuje zupełnie inny styl czytania, bardziej aktywny i dynamiczny.

Na młodego czytelnika czekają tutaj piękne obrazy Vincenta van Gogha, niezbyt długie, ale treściwe opowieści o malarzu oraz zabawne wierszyki, uzupełniające treść. Bardzo ciekawym dodatkiem są zadania, których celem jest rozwijanie wyobraźni. Wszystkie znajdują się na końcu książki, a odsyłacze do nich pojawiają się w treści publikacji.

Narracja w całej książce przypomina opowieść przewodnika, który oprowadza nas po muzeum. Zdradza ciekawe fakty z życia artysty, prezentuje obrazy i zadaje pomocnicze pytania, które pozwalają zastanowić się nad przekazem malowideł, a nawet przeanalizować niektóre decyzje Vincenta i poznać jego spojrzenie na świat.

Jeśli sięgniecie po tę publikację, Vincent van Gogh na pewno stanie Wam się bliższy. Da się poznać jako człowiek, który całe życie pracował nad swoim warsztatem, a nie tylko malarz znany z kart podręczników.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zygzaki


* recenzja opublikowana również na blogu "Za półką z książkami..."

środa, 19 listopada 2025

"Nieznajomi" Izabela Janiszewska - recenzja


Tytuł: "Nieznajomi"
Autor: Izabela Janiszewska
Gatunek: thriller
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6

"Nieznajomi" to thriller z umiejętnie poprowadzoną akcją i nieźle pokręconymi wątkami, których dynamika sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Mam za sobą dwie inne powieści tej autorki, więc i po tę książkę sięgnęłam z zaciekawieniem. Nie żałuję poświęconego jej czasu. 

Do opuszczonego domu znajdującego się niedaleko posiadłości Grety Dębskiej wprowadza się starsze małżeństwo. Dębska od początku ma wrażenie, że nowi sąsiedzi coś ukrywają i zaczyna im się bacznie przyglądać. Szybko okazuje się, że na poddaszu ich domu ktoś mieszka. Greta uznaje, że musi to być ktoś przetrzymywany wbrew woli, bo kto chciałby mieszkać na strychu? I czemu tak strasznie krzyczy? Kobieta zaczyna prywatne śledztwo, które doprowadza ją do ciekawych wniosków...

Greta, jako rozwódka i matka nastoletniego Oskara, powoli łapie równowagę. Na szczęście ma wokół siebie ludzi, którzy ją wspierają. Atmosfera zaczyna się warzyć, kiedy kobieta dostrzega, że niektóre osoby z jej otoczenia są inne, niż do tej pory sądziła. To tym bardziej motywuje ją do działania. Niestrudzenie szuka odpowiedzi na kolejne pytania i rozwiązuje tajemnice, które wychodzą na jaw.

Poruszony przez autorkę temat jest szokujący i może wywoływać lęk przed tym, że właściwie nigdzie nie można czuć się bezpiecznym. Szczególnie kobiety są narażone na sytuacje, które opisuje Izabela Janiszewska. Poza tym ta lektura uświadamia nam, że takie rzeczy naprawdę się dzieją, a świat jest pełen myśliwych i drapieżców, dla których kobiety to jedynie trofea.

Przeczytajcie koniecznie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


niedziela, 16 listopada 2025

"Rzeka lodu" Ariel Lawhon - recenzja


Tytuł: "Rzeka lodu"
Autor: Ariel Lawhon
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 472
Wydawnictwo: Poznańskie

Moja ocena: 6/6

"Rzeka lodu" Ariel Lawhon to fabularyzowana opowieść o akuszerce i uzdrowicielce, która w osiemnastym wieku w USA przyjęła setki porodów i przez lata walczyła o szacunek i bezpieczeństwo dla kobiet. Mimo wysiłku, który wkładała w swoją pracę, świat z czasem zapomniał o jej poświęceniu. Dzięki tej powieści możemy w pewnym stopniu poznać zarówno Marthę, jak i jej filozofię życiową.

Dosłownie chwilę przed tym, jak Martha Ballard została wezwana do tawerny, by zbadać ciało topielca wyłowionego z rzeki Kennebec w stanie Maine w USA, kobieta powitała na świecie kolejne dziecko. Radość z nowego życia została jednak zmącona przez czyjąś śmierć. Ofiarą okazuje się mężczyzna, który został zapamiętany przez mieszkańców z awantury na potańcówce. Ponieważ próbował zaprosić pewną dziewczynę do tańca wbrew jej woli, uczestnicy zabawy załatwili sprawę po męsku. Kiedy niedługo później jego ciało zostało wyłowione spod lodu na rzece, atmosfera robi się bardzo ciężka. Martha po oględzinach stwierdza, że mężczyzna został powieszony, a dopiero po tym wrzucony do wody. Jest jednak ktoś, kto uważa zgoła inaczej... Kto ma rację? Czy znaleziony pod lodem mężczyzna faktycznie najpierw został pozbawiony życia, a dopiero później wrzucony do wody? I kto pozbawił go życia? Martha zostaje sama ze swoimi podejrzeniami, a więc i śledztwo musi przeprowadzić sama.    

Chociaż akcja powieści nie jest zawrotna, to jednak fabuła trzyma w napięciu i wciąga. Wątek znalezionego w rzece ciała nie jest jedynym kryminalnym akcentem w tej historii. Do tego autorka zafundowała czytelnikom kilka wycieczek w przeszłość, dzięki którym mogą oni poznać lepiej Marthę. Trudno uwierzyć, że życie Amerykanki w osiemnastym wieku mogło być tak fascynujące. Podczas lektury czeka Was nie tylko śledztwo kryminalne, ale także wspaniały opis życia w niewielkim Hallowell, narodzin i śmierci, relacji międzyludzkich i konfliktów w tej hermetycznej społeczności.               

Ariel Lawhon wykorzystała materiał zawarty w dzienniku Marthy, aby opisać jej życie i obowiązki, którym oddawała się z pasją i poświęceniem. W czasie, kiedy żyła akuszerka, umiejętność czytania i pisania nie była popularna, szczególnie wśród kobiet. Martha posiadła ją dzięki mężowi, który nie tylko odkrył przed żoną tajniki alfabetu, ale także zaopatrywał ją w dzienniki, pióra i atrament, aby mogła dokumentować swoją pracę, a także wydarzenia z życia prywatnego. Pisała krótko, skrótami, które na szczęście udało się odszyfrować i zredagować na potrzeby publikacji. 

Autorka spędziła mnóstwo czasu nad dziennikiem Marthy Ballard, aby jak najpełniej opowiedzieć czytelnikom o jej życiu. Wprawdzie część z opisanych wydarzeń to fikcja literacka, jednak nie zmienia to faktu, że wszystkie zostały osnute na kanwie prawdziwych zdarzeń z życia akuszerki.   

Zdecydowanie polecam Wam tę lekturę!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu


wtorek, 11 listopada 2025

"Czarcie lustro" Magdalena Zimniak - recenzja


Tytuł: "Czarcie lustro"
Autor: Magdalena Zimniak
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Moja ocena: 5/6 

"Czarcie lustro" długo czekało na swoją kolej na moim czytelniczym stosie hańby, ale w końcu przyszedł jego czas i całe szczęście, bo to była naprawdę świetna historia. Totalne pomieszanie z poplątaniem w fabule sprawiło, że trudno było mi odłożyć książkę.

Fabuła podzielona jest na dwa wątki główne. Czternastoletnia Marta wraca do domu po sześciu latach więzienia jej przez Mistrza, a kilkadziesiąt kilometrów dalej z jednego z prestiżowych liceów znika nagle dyrektor, a osobą podejrzaną jest jedna z nauczycielek pracująca w tej szkole. Z niecierpliwością czekałam na moment, w którym pojawią się pierwsze powiązania między tymi wątkami. Byłam bardzo ciekawa, co pisarka wymyśliła swoim bohaterom.

Postaci stworzone przez autorkę są dopracowane i realistyczne. Dylematy Marty łapią momentami za serce. Dziewczyna miota się między znanym sobie tak dobrze życiem w zamknięciu z Mistrzem, strzępkami wspomnień z wczesnego dzieciństwa a obecną sytuacją po powrocie do domu rodzinnego. Nie jest jej łatwo zaakceptować to, co ją spotkało, szczególnie kiedy włącza jej się syndrom sztokholmski. Mimo problemów, stara się funkcjonować w nowej codzienności, z mamą i młodszą siostrą.      

Akcja nie jest tu bardzo dynamiczna, nie ma szalonych i nagłych zwrotów. Wydarzenia toczą się średnim tempem, jednak to wystarczyło, aby powstała bardzo duszna i niepokojąca atmosfera. Kolejne akcenty potrzebne do rozwoju akcji pojawiają się sukcesywnie i sprawiają, że obraz powoli się zapełnia. Kolejne elementy układanki wskakują na miejsca, a trybiki w głowie czytelnika kręcą się jak szalone. Moje śmigały z prędkością światła, a i tak dałam się wkręcić tu i ówdzie :D      

Minusem dla mnie było momentami niejasne rozgraniczenie czasu akcji. Potrzebowałam w kilku miejscach dobrej chwili, aby zorientować się, co i o czym konkretnie właśnie czytam. Jednak nie popsuło mi to przyjemności z lektury.

Polecam :)

niedziela, 9 listopada 2025

"Kapsuła" Wojciech Wójcik - recenzja


Tytuł: "Kapsuła"
Autor: Wojciech Wójcik
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 536
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Moja ocena: 6/6

Drugi raz miałam okazję przeczytać powieść autorstwa Wojciecha Wójcika i znów mogę ją polecić z czystym sumieniem każdemu, kto lubi dynamiczne zmiany i zagadki, w których teraźniejszość miesza się z przeszłością.

Justyna Wysocka, bibliotekarka pracująca w Liceum Ogólnokształcącym im. Władysława Jagiełły w Legionowie, zostaje wyznaczona do przygotowania prezentacji pamiątek odnalezionych w zakopanej wiele lat temu na terenie placówki kapsule czasu. Okazją ma być jubileusz czterdziestolecia powstania szkoły. Sytuacja z uwagi na rangę uroczystości jest trochę napięta, ale nikt nie spodziewa się tego, że pieczołowicie przygotowywane spotkanie zakończy się wielkim skandalem.

Podczas publicznej prezentacji wśród pamiątkowych slajdów pojawia się zdjęcie nagiej kobiety, którego zdecydowanie nie powinno tam być. Drugi slajd, który również wydaje się być nie na miejscu, przedstawia dwóch chłopaków. Jeden z nich ma rozpięty rozporek, co rozbawia widzów. Dopiero po chwili okazuje się, że jest on niesamowicie podobny do pracownika ochrony, pana Mariusza Łagockiego. I w rzeczy samej jest to młodsza wersja mężczyzny. 

Podejrzenie o głupi żart pada na uczniów klasy IIIC, których Justyna poprosiła o pomoc przy przejrzeniu slajdów. Jeszcze tego samego dnia okazuje się, że tajemnicze slajdy to nic w obliczu pożaru, który wybucha w szkole. Justyna cudem unika śmierci w płomieniach, jednak inny nauczyciel nie ma tyle szczęścia. Jego zwęglone ciało zostaje znalezione w gabinecie, który zajmował. W tym samym czasie znika jedna z uczennic, Agnieszka Bauer, mieszkająca w szkolnej bursie. Dziewczyna była jedną z osób, które odpowiadały za przygotowanie wspomnianych slajdów. Kolega z klasy Agnieszki jako jedyny czuje się zaniepokojony jej zniknięciem i rozpoczyna własne śledztwo. Justyna natomiast rusza śladem Karola Nowaka, psychologa szkolnego, który zginął w płomieniach. Początkowo porusza się po omacku, szukając jakiegokolwiek punktu zaczepienia, jednak w końcu zaczyna łączyć pewne fakty, z których wyłania się powoli obraz sytuacji.

Kim była naga kobieta na slajdzie? Skąd dwa nietypowe slajdy znalazły się w kapsule sprzed czterdziestu lat? Jaką rolę odgrywa tu ochroniarz Mariusz? Do kogo należy popadający w ruinę dom, graniczący z terenem szkoły, w którego ogrodzie wykonano zdjęcie kobiety? Gdzie podziała się Agnieszka Bauer? Te i wiele innych pytań znajdują swoje rozwiązanie w finale tej historii. 

Intryga jest rewelacyjna, a książka praktycznie nieodkładalna. Chociaż kryminał ma ponad pięćset stron, zupełnie nie odczuwa się tego gabarytu podczas lektury. 

Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka


czwartek, 6 listopada 2025

"Rok Dawnych Tradycji" Natalia Noszczyńska, Sebastian Łuczywo - recenzja


Tytuł: "Rok Dawnych Tradycji"
Autorzy: Natalia Noszczyńska, Sebastian Łuczywo
Gatunek: literatura dziecięca, poradnik, slavic book
Liczba stron: 122 
Wydawnictwo: Black Dog Studio

Moja ocena: 6/6

"Rok Dawnych Tradycji" autorstwa Natalii Noszczyńskiej i Sebastiana Łuczywo to druga publikacja tych twórców związana ze słowiańskimi zwyczajami i wierzeniami. Tym razem duet autorów stworzył wspaniałe dzieło pełne instrukcji tworzenia ludowych ozdób i dekoracji związanych z kolejnymi miesiącami roku kalendarzowego.

Już w pierwszym rozdziale książki poznajemy dziesięcioletnią Jagnę i ośmioletniego Antka, rodzeństwo, które zyskuje nowego wyjątkowego przyjaciela. Dzieci uwielbiały spędzać czas w wiejskiej chacie babci i dziadka, gdzie czas płynął inaczej. Tym razem uczestniczyły w przygotowaniach do Świąt Bożego Narodzenia. Babcia z dziadkiem opowiadali niesamowicie ciekawe rzeczy, które zrobiły na dzieciach duże wrażenie. Największą niespodzianką jednak była mała istotka, która pojawiła się w ich życiu po opowiadanej przez babcię bajce - Splotek. Mały stworek powstał z kłębka włóczki i szybko okazało się, że jest kopalnią wiedzy o słowiańskich zwyczajach.

Czytelnicy mogą nie tylko czytać o przygodach dwójki dzieci, ale razem z nimi robić kolejne ozdoby, a przede wszystkim wykonać własnego Splotka. Dzięki nowemu przyjacielowi Jagna i Antek nie smucili się, kiedy przerwa świąteczna się skończyła i musieli wrócić z klimatycznej chaty dziadków do nowoczesnego miasta. Splotek natomiast bardzo zdziwił się, kiedy zobaczył mieszkanie dzieci i ich rodziców. Wydawało mu się zimne i nieprzyjazne. 

Stworek szybko temu zaradził, pokazując dzieciom, jak wykonać piękne tradycyjne dekoracje w kolejnych miesiącach roku. Opisywał dokładnie ludowe pająki, maszkarony, Marzannę i Gaik, a także pisanki i drapanki, czy wycinanki, ozdoby na choinkę i wianki, a nawet wieniec dożynkowy, a to wszystko powiązane ściśle ze świętami obchodzonymi w poszczególnych miesiącach. Cały rok dzieci wypełniony został więc słowiańskimi naukami Splotka.

Bardzo polecam Wam tę pozycję, zarówno dla Was, jak i na prezent. Teksty Pana Sebastiana są lekkie i dowcipne, a instrukcje szczegółowe, natomiast ilustracje Pani Natalii są urzekające i niezwykle dopracowane. A najlepiej sprawić sobie obie książki, czyli również "Słowiańskie koło roku", bo wspaniale się uzupełniają. 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorom




sobota, 1 listopada 2025

"Rusałki, licha, kikimory i inne słowiańskie strachy w opowieściach" Marta Krajewska - recenzja


Tytuł: "Rusałki, licha, kikimory i inne słowiańskie strachy w opowieściach"
Autor: Marta Krajewska
Gatunek: opowiadania słowiańskie dla dzieci
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Kropka

Moja ocena: 6/6

Marta Krajewska tak bardzo umie w słowiańskie historie, że można brać jej książki w ciemno. Nie zastanawiałam się ani chwili, kiedy zobaczyłam nowość jej autorstwa pt.: "Rusałki, licha, kikimory i inne słowiańskie strachy w opowieściach". Książka przyszła absolutnie piękna, dopracowana, w twardej oprawie, szyta i z genialnymi ilustracjami. Po prostu palce lizać. A co z treścią? 

Miejscem akcji ośmiu opowiadań zawartych w książce jest pewna wieś. Bohaterowie, czyli jej mieszkańcy, prowadzą tradycyjne życie pełne ciężkiej pracy i trosk, ale również zabawy i radości. Jak to w życiu, wydarzenia dobre i złe przeplatają się, a autorka wspaniale oddaje atmosferę słowiańskiej osady sprzed lat, sposób myślenia ludzi i rozwiązywania problemów, relacje rodzinne czy przywiązanie do tradycji. 

Kolejne rozdziały odkrywają przed czytelnikiem wybrane słowiańskie stwory, które wchodzą z butami w życie mieszkańców wsi. Wiele przygód przeżywają młodsi bohaterowie, dzięki czemu opisane historie są dynamiczne i pełne dowcipnych dialogów.

Marta Krajewska swoimi opowieściami pokazała, jak bardzo demony słowiańskie wrosły w tamten świat, w codzienność ludzi i ich sposób myślenia. W jak wiele stworów Słowianie wierzyli i jak tłumaczyli nieznane sobie lub niezrozumiałe zjawiska. Spotkacie tu między innymi Licho, Kłobuka, Rusałkę, Kikimorę, Południcę, a przy okazji poznacie sporo wierzeń naszych przodków. 

Oprócz delektowania się tekstami, koniecznie zwróćcie uwagę na fantastyczne ilustracje autorstwa Alicji Filiacz. Robią naprawdę duże wrażenie i wspaniale dopełniają treść.

Polecam gorąco, jak wszystkie pozostałe książki Marty Krajewskiej.   


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwo Kropka


wtorek, 21 października 2025

"Sekret" Sara Antczak - recenzja

Tytuł: "Sekret"
Autor: Sara Antczak
Gatunek: thriller psychologiczny
Czas trwania: 6 h 8 minut
Lektor: Małgorzata Kozłowska
Wydawnictwo: Filia
Moja ocena: 5/6

"Sekretu" Sary Antczak wysłuchałam na Storytel i muszę przyznać, że wciągnęła mnie ta historia. Mogłoby się wydawać, że to przewidywalna opowieść, ale nic bardziej mylnego. Z każdym rozdziałem działo się więcej, a wątki były coraz bardziej pogmatwane.

Iga wyrusza z przyjaciółkami, Kają i Magdą, w góry, aby tam w wynajętym domku letniskowym świętować urodziny jednej z nich. Zabawa zapowiada się świetnie, dziewczyny mają pomysł na spędzenie tego czasu efektywnie i są przekonane, że emocji nie zabraknie. Nikt jednak nie wie, że te emocje nie będą wcale tak pozytywne, jak im się wydaje... 

Kiedy Iga budzi się w zimnej piwnicy, nie ma pojęcia, jak się w niej znalazła i gdzie są jej przyjaciółki. Człowiek, który ją uwięził, zaskakuje ją świetną wiedzą na jej temat. Ona sama praktycznie nic nie pamięta. Czy uda jej się przypomnieć to, co najważniejsze? Czy to, co sobie przypomina, to prawda, czy raczej wymysł jej wyobraźni? Z każdą chwilą zamiast rozwiązań, w głowie kobiety rodzi się coraz więcej pytań i niejasności. Czy uda jej się przetrwać? 

Końcówki kolejnych rozdziałów motywują do dalszej lektury. Autorka potrafi pisać zajmująco, a zarazem lekko, chociaż to w końcu duszny i pełen napięcia thriller psychologiczny.      

Jedyny zgrzyt, jaki miałam podczas słuchania, to barwa głosu lektorki, bo jest tak dziewczęcy, że pasowałby bardziej do jakiejś młodzieżowej historii, a nie do thrillera, ale kiedy się przyzwyczaiłam, było już w porządku. 

Zdecydowanie polecam.


sobota, 18 października 2025

"Wypadek" Freida McFadden - recenzja


Tytuł: " Wypadek"
Autor: Freida McFadden
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 340
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Moja ocena: 6/6

Freida McFadden jest autorką ponad trzydziestu książek. Miałam okazję wysłuchać kilku z nich w formie audiobooka i bardzo przypadły mi do gustu, więc nie zastanawiałam się ani chwili, kiedy w moim zasięgu znalazła się powieść "Wypadek". Jej polska premiera miała miejsce 15 października 2025.

Młoda kobieta, ciężarna Tegan, usiłuje ułożyć sobie życie po wpadce, którą zaliczyła z pewnym mężczyzną. Facet okazał się żonaty, więc zaproponował jej kontrakt na sporą sumkę, żeby tylko nie wydała jego zdrady. Tegan zgodziła się na podpisanie umowy, jednak zanim do tego doszło, przypomniała sobie, że to nie była noc pełna pożądania, tylko ordynarny gwałt. Podjęła decyzję, że zgłosi ten fakt na policji, a kontrakt odrzuciła. Kiedy wybrała się do brata, zasypana śniegiem trasa była trudna do przebycia, jednak po drodze dodatkowo rozpętała się śnieżyca. Chociaż kobieta starała się jechać bardzo ostrożnie, wpadła w poślizg i wylądowała na drzewie. Zakleszczona w aucie, już widziała zbliżającą się śmierć, kiedy praktycznie znikąd pojawił się mężczyzna, który pomógł jej wydostać się z wraku. Dziecko wyszło z wypadku bez szwanku, jednak Tegan czuła, że coś bardzo złego stało się z jej kostką. Czuła potworny ból i nie mogła stanąć na nodze, a nawet jej dotknąć. Mężczyzna zabrał ją do domu, gdzie ciężarną zaopiekowała się troskliwie jego żona, która kiedyś pracowała jako pielęgniarka. Problem pojawił się w chwili, kiedy Tegan poprosiła, aby zawieźli ją do szpitala lub wezwali karetkę. Czy Polly zwodzi ją, twierdząc, że drogi są zasypane? Czy zadzwoni, aby wezwać karetkę? Czy Hank jest tak niebezpieczny, na jakiego wygląda? Krzywdzi żonę, a teraz postanowił uwięzić również Tegan? Kobieta gubi się w domysłach, przebywając w domu tego dziwnego małżeństwa. Czy uda jej się wyjść z tego impasu z życiem?    

Zmieniająca się narracja nadaje akcji dynamiki i pogłębia perspektywę całej historii. Naprawdę trudno się oderwać od tej opowieści, szczególnie, że rozdziały nie są długie, więc w głowie wciąż rezonuje myśl: "Jeszcze tylko jeden rozdział".

Autorka wykorzystała trudny temat bezpłodności u kobiet, aby pokazać, na jak wiele może zdobyć się zdesperowana kobieta, która ponad wszystko pragnie mieć dziecko. Postać Polly została stworzona z ogromną dbałością o szczegóły, przez co była niezwykle realistyczna w tym, co myślała i robiła, jakie podejmowała decyzje.  

Miałam pewne literackie skojarzenie, pewnie jak wielu przede mną. Przypomniała mi się Misery i jej ukochany pisarz, którego więziła w swoim domu. Ale w sumie w ogóle mi to nie przeszkadzało, że autorka wykorzystała podobny motyw w swojej książce. Tyle się działo między głównymi bohaterami, że trudno mi było ją odłożyć.

Zdecydowanie polecam tę i pozostałe powieści autorki.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


środa, 15 października 2025

"Ciernie i osty" Andrzej H. Wojaczek - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Ciernie i osty"
Autor: Andrzej H. Wojaczek
Gatunek: literatura historyczna
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Żniwo ognia, tom 1

Moja ocena: 6/6

Andrzej H. Wojaczek jest autorem bestselerowej trylogii Wrzeciono Boga, sagi opartej na prawdziwych losach śląskiej rodziny. Trzy tomy cyklu odsłaniają przed czytelnikiem kolejne lata życia Teofila Kłoska, który jest również głównym bohaterem pierwszego tomu nowej serii autora pt.: "Ciernie i osty".

Na początku Teofil nam się przedstawia. Aktualnie jest mężem Klary, ma prawie trzydzieści siedem lat i mieszka w Miasteczku, a pochodzi z Brzozowa, wsi na Górnym Śląsku. Ponieważ jego marzeniem od dziecka było zostać żołnierzem, mobilizację w przededniu wojny przyjął jako oczywistość i ruszył wraz z innymi powołanymi do miejsca przeznaczenia. Od chwili otrzymania przez niego munduru uczestniczymy w niełatwej codzienności Teofila Kłoska.

Książka podzielona jest na dwie części: Konie i świnie oraz Orły i lwy. W pierwszej Teofil wędruje przez Polskę, uczestnicząc w wielu zdarzeniach i podejmując różne decyzje, a w drugiej mężczyzna osiada we Lwowie, gdzie pracuje i znów może dzielić życie z żoną. Od pierwszych stron tej historii czytelnik dosłownie wsiąka w świat zwykłego człowieka, którym jest Teofil. Nie ma tu martyrologii, heroizmu czy patosu. Jest za to mężczyzna, podobny do innych, szary człowiek, któremu towarzyszymy w kolejnych dniach, tygodniach i miesiącach wojny, obserwując jak rozwiązuje napotykane problemy.

Postać Teofila jest złożona i dopracowana, szczególnie, jeśli ktoś czytał poprzednią serię traktującą o jego losach. Wtedy towarzyszy mu od chwili, gdy jako trzynastoletni chłopiec był bohaterem "Kłosów". To szmat czasu, biorąc pod uwagę, że teraz jest prawie czterdziestoletnim mężczyzną, pełnym empatii i chęci pomocy innym. Jak stwierdziła jego żona, całe życie pomagał i wspierał potrzebujących, nawet w obliczu niebezpieczeństwa.     

Dynamikę w tej powieści wyznacza tempo wędrówki Teofila, który jako żołnierz wojska polskiego musi odnaleźć się w wojennym chaosie, a następnie jego życie we Lwowie. Nie liczcie zatem na szybkie i niespodziewane zwroty akcji, bo ich tutaj nie ma. Ramy czasowe tej historii obejmują mniej więcej rok wojennej zawieruchy.

Nie jest to opowieść z happy endem. I nie jest to też cukierkowa bajka wojenna, jakich ostatnio pojawiło się wiele na rynku wydawniczym. To po prostu życie. Jeśli zdecydujecie się na tę lekturę, spodziewajcie się zwykłego człowieka, który w obliczu okropieństw wojny pozostał sobą.


Za możliwość patronowania książce dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina




piątek, 10 października 2025

"Podopieczna" Alicja Sinicka - recenzja


Tytuł: "Podopieczna"
Autor: Alicja Sinicka
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: W.A.B.

Moja ocena: 6/6

Thrillery psychologiczne Alicji Sinickiej mają w sobie niepokój, mrok i duszną atmosferę, czyli wszystko, co jest niezbędne w przypadku tego gatunku.

Anna Gala ma dwie córki i niezwykle skupionego na sobie męża. Starsza z córek, Natalia, przeżywa jako nastolatka koszmarną traumę, która kładzie się cieniem na życiu całej rodziny. Mijają lata, Natalia powoli wraca do równowagi, jednak wciąż siedzi w niej lęk przed światem i ludźmi. Stawia mur, za który nie chcę wpuścić nawet swoich bliskich. Kiedy pewnego dnia dorosła już Natalia podejmuje się opieki nad siedmioletnią córeczką znajomej lekarki, ale ostatecznie wyjeżdża do innej pracy nad morze, jej matka postanawia ratować sytuację i podejmuje się zastąpienia nieodpowiedzialnej córki. Zaczyna przychodzić do domu państwa Czarneckich, gdzie spędza czas z kilkuletnią Kalinką oraz jej chorą babcią, która mieszka w domku obok, będąc pod opieką dochodzącej opiekunki, Igi. Dlaczego atmosfera w domu lekarki wydaje się Annie przytłaczająca?     

Oprócz wątku opisanego powyżej, obserwujemy również niezbyt komfortową sytuację, w którą uwikłany zostaje ojciec Natalii, nauczyciel wychowania fizycznego, który prawdopodobnie jako ostatni widział Milenę, uczennicę ze szkoły, w której pracuje. Dziewczyna zniknęła i nie ma z nią żadnego kontaktu. Czy mężczyzna ma związek z zaginięciem uczennicy? Gdzie mogła podziać się Milena? Czy na jej zniknięcie miała wpływ decyzja wuefisty dotycząca udziału dziewczyny w wymarzonym wyjeździe?

Napięcie rośnie z każdym rozdziałem. Naprawdę trudno odłożyć książkę, bo cały czas chce się wiedzieć, do będzie dalej i jaki na czytelnika czeka finał. Historia naprawdę zacna i skomplikowana. Bardzo mnie wciągnęła i z czystym sercem Wam ją polecam.