Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evžen Boček. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evžen Boček. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 lipca 2019

"Arystokratka i fala przestępstw na zamku Kostka" Evžen Boček - recenzja


Mówi się, że wszelkie dokrętki i dopiski, czyli kolejne części świetnego filmu lub genialnej powieści, zawsze są słabsze. Myślę, że są od tej reguły wyjątki, jednak czwarty tom przygód Marii Kostki z zamku Kostka chyba do nich nie należy. Do tego stopnia mnie nie zachwycił, że zapomniałam napisać recenzję po lekturze :D 

Już na początku tej części dostajemy do rąk list, który Maria pisze do Maksa. Dowiadujemy się z niego, że chłopak oświadczył się, lecz Maria nie jest pewna, czy będzie pamiętał o tym wydarzeniu, ponieważ trawiła go wysoka gorączka. Ukochana zabrała więc lubego na intensywną terapię, a kiedy wróciła do siedziby rodu Kostków, zastała tam niezłe zamieszanie. Tym razem zamek nawiedziły dwie grupy przestępcze, mające bardzo niecne zamiary. Problem w tym, że członkowie owych grup mają trochę nierówno pod sufitem. Ich działania zatem również pozostawiają wiele do życzenia. Komedia pomyłek rodzi kolejne wtopy, ale złodzieje nie zamierzają się poddawać. Zrobią co w ich mocy, by osiągnąć zamierzony cel. A co mają na celowniku? Nie zdradzę, przekonajcie się sami :)

Atmosfera powieści jest zabawna, choć może nie do tego stopnia, co w pierwszym tomie. Zdecydowanie mniej jest także znanych z poprzednich tomów bohaterów. Autor tym razem skupił się na przestępcach. Jednak można przy tej lekkiej, choć bardzo krótkiej powieści, spędzić miło czas.



niedziela, 27 stycznia 2019

"Arystokratka na koniu" Evžen Boček - recenzja


Zdecydowałam się przeczytać trzecią część Arystokratki, ponieważ właśnie pojawił się na horyzoncie czwarty tom serii! Mam nadzieję, że szybko trafi w moje ręce, a tymczasem kilka słów o części trzeciej.

Na zamku Kostka atmosferę podgrzewa nowy pomysł Milady. Rozpoczynają się wakacje, a mieszkańcy liczą, rzecz jasna, na wysyp turystów, a co za tym idzie - pełny sejf pieniędzy. Czy uda im się wreszcie osiągnąć upragniony cel? 

Współcześni arystokraci na równi z pracownikami zamkowymi wprowadzają w życie pomysł Milady pod nazwą "Arystokratka (prawie) umarła". W związku z tym na zamku pojawia się... trumna. Dla kogo? Oczywiście dla hrabianki Marii! W końcu dziewczyna obciążona jest rodową klątwą, który to fakt należy odpowiednio wykorzystać. Skoro ma umrzeć w dniu swoich dwudziestych urodzin, niech przynajmniej będzie z tego jakiś pożytek... Przy okazji na zamku wiele się dzieje, więc mieszkańcy mają pełne ręce roboty. 

Forma pamiętnika to świetny pomysł, chociaż muszę przyznać, że są fragmenty, które trochę mnie nudziły. Humor w tej części jest może ciut słabszy niż w poprzednich dwóch, a i stron trochę mniej, ale i tak ubawiłam się podczas lektury. Lekkość pióra autora i niesamowity splot wydarzeń sprawiają, że przygody bohaterów czyta się szybko. 

Jestem bardzo ciekawa czwartego tomu przygód rodziny Kostków i ich pracowników. Polecam cała serię, relaks murowany! :-) 

czwartek, 12 kwietnia 2018

"Arystokratka w ukropie" Evžen Boček - recenzja


Seria o ostatniej arystokratce, Marii Kostce z Kostki, to jedna z tych historii, obok których nie da się przejść obojętnie. A kiedy już zacznie się czytać, nie sposób jej odłożyć na dłużej. Jest to napisana w formie dziennika opowieść o perypetiach pochodzącej z USA rodziny, która dowiaduje się nagle, iż dziedziczy zamek w Czechach i tytuł hrabiowski. Przenoszą się więc do swojego nowego lokum, gdzie zastają bardzo specyficzny personel oraz zamek, raczej daleki od ich wyobrażeń. Mamy zatem kucharkę, panią Cichą, ogrodnika, pana Spocka i kasztelana, Józefa. Do kompletu jest pani menadżer Milada i Deniska, którą rodzina Kostków przygarnęła, ponieważ jej własny ojciec nie był w stanie wytrzymać z psychocórką nawet pięciu minut. Deniska została zatem guwernantką Marii III, ale jej ulubionym zajęciem w tym tomie jest chodzenie po katakumbach zamkowych w zbroi rycerskiej. 

Aby zarobić na utrzymanie zamku rodzina i pracownicy, pod dyktando Milady, oprowadzają turystów po zamku. Każdy na swój sposób, oczywiście. Hrabia przelicza zarobione pieniądze i chowa je w sejfie. Nie rozstaje się z kluczem do niego, a kiedy przychodzi czas "skubania", czyli wypłaty, chodzi jak struty, a najczęściej ulatnia się na cały dzień. Oprócz najazdów turystów przeczytamy w tym tomie również o pewnym zaproszeniu, które dostała rodzina Kostków. Kto pojechał, a kto stanął okoniem? Kim był najważniejszy gość na imprezie?? I kto za to wszystko zapłacił??? Musicie sami przeczytać, bo ja Wam tego nie zdradzę.

Po lekturze musiałam wymasować sobie twarz, bo tak się ubawiłam, że zdrętwiały mi mięśnie "śmiechowe". W związku z niepohamowanymi atakami śmiechu, które generuje ten niezwykły dziennik, zastanówcie się, czy bezpiecznie będzie czytać go publicznie... ;-)  

Przede mną trzeci tom. Nie mogę się już doczekać!

Jeśli chodzi o ciekawe cytaty, to ta książka jest właściwie jednym wielkim, genialnym cytatem. Wrzucę zatem tylko próbkę...

"Józef nie cierpi dziennikarzy (ale nie cierpi też politologów, psychologów, związkowców, protestantów, obrońców praw człowieka, homoseksualistów - a według Józefa jest nim każdy mężczyzna z show biznesu, rozpasanej młodzieży katolickiej, ludzi chodzących do sauny, smakoszy herbaty, wszystkich, którzy gdzieś podróżują... możesz tak wyliczać bez żadnych ograniczeń."

"Jako katoliczka nie pochwalam morderstwa, ale jeśli ktoś zabiłby moją guwernantkę, chyba głosowałabym za uniewinnieniem."


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Stara Szkoła


poniedziałek, 26 marca 2018

"Ostatnia arystokratka" Evžen Boček - recenzja


Kiedy zobaczyłam w sieci komentarze czytelników dotyczące cyklu Arystokratka autorstwa Evžena Bočka, pomyślałam, że trzeba koniecznie przeczytać. Liczyłam na dobrą zabawę. Czy się zawiodłam? 

Autor pracuje jako kasztelan na zamku w Miloticach. To dla mnie dość egzotyczne zajęcie. Jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, że są jeszcze potrzebni kasztelani... Ale widocznie są. Jeśli więc pan Boček ma w swoim zamku tak "wesoło", jak na opisywanej przez niego Kostce bywało, to chyba potrzebuje sporej dawki prozacu... ;-)

Rodzina Kostków z Ameryki dowiaduje się, iż dziedziczy rodowy zamek Kostka w Czechach. Niewiele myśląc decyduje się przejąć spadek i żyć po hrabiowsku. Na miejscu Kostkowie poznają kasztelana Józefa, który głównie chodzi w szlafroku i zajmuje się nic nierobieniem, kucharkę, panią Cichą, nieustannie degustującą orzechówkę oraz ogrodnika, pana Spocka, którego największym problemem są dopadające go wciąż nieszczęścia. 


Posiadanie własnego zamku i służby musi być fantastycznym przeżyciem. Co jednak, jeśli nie ma się ani grosza, by ten stan rzeczy utrzymać? Brakuje funduszy na wszystko, a należałoby jakoś rozhulać to miejsce... W końcu, skoro już jest się arystokratą, trzeba temu zadaniu sprostać.

"Mój ojciec też w nocy nie spał. Grzebał w archiwum, żeby zrozumieć, dlaczego nie jesteśmy miliarderami jak książę Schwarzenberg. Opracował czarną listę przodków, którzy według niego ponoszą największą odpowiedzialność za nasze ubóstwo."

Inne zamki przyjmują tłumy turystów, którzy zwiedzając komnaty hrabiowskie zostawiają tam mnóstwo pieniędzy. Niestety, Józef jest przeciwny turystom i robił do tej pory wszystko, by ich odstraszyć i zniechęcić do odwiedzin. A poza tym nie robił nic. 

"Józef ma grypę zawsze, kiedy istnieje zagrożenie, że musiałby coś zrobić."

Na szczęście z pobliskiego zamku Gwiazda do Kostki przenosi się niejaka Milada, której zadaniem jest przywrócić Kostce dawny blask i zarobić mnóstwo pieniędzy na godne życie. Bierze rodzinę i pracowników zamku do galopu... Wigilia na zamku, świniobicie na zamku, jazda konna, zdjęcie z hrabiowską rodziną, zamek totalny. Przeczytajcie, a wszystko to zrozumiecie.  

Książka napisana jest w formie dziennika, w którym najmłodsza arystokratka, Maria, opisuje szczegółowo, w sposób bardzo humorystyczny, przeżycia na Kostce całej swojej rodziny i służby. I dwóch niesfornych dogów, bo tę właśnie rasę poważali zawsze przodkowie naszych bohaterów. 

Całe szczęście, że czytałam tę książkę w domu. Śmiałam się przez większość czasu nad czytnikiem i nie mogę się doczekać, by poznać losy Kostków opisane w dwóch kolejnych tomach. Jest to lektura świetna na poprawę humoru, po ciężkim dniu. I świetnie się ją czyta komuś na głos. Pod warunkiem, że osoba czytająca będzie potrafiła opanować wybuchy śmiechu ;-)

Moja ocena:



Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Stara Szkoła