Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Filia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Filia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 grudnia 2025

"Obława" Sara Antczak - recenzja


Tytuł: "Obława"
Autor: Sara Antczak
Gatunek: kryminał
Czas trwania: 9 h 39 minut
Lektor: Mikołaj Krawczyk, Agata Skórska, Małgorzata Kozłowska, Kajetan Szuwar
Wydawnictwo: Filia

Moja ocena: 6/6

Po wysłuchaniu kolejnej powieści autorstwa Sary Antczak stwierdzam, że warto było wybrać tę pozycję. Słuchałam z zainteresowaniem i byłam ciekawa finału.

Główna bohaterka, Laural "Strzała" Strzałkowska bierze udział w ekstremalnych wyścigach. Nie jest mile widziana z uwagi na wcześniejsze posądzenie jej o napaść na inną zawodniczkę podczas Biegu Biesów. Teraz startuje w najcięższym triathlonie w Europie - Tatrzańskim Kacie. Po wydarzeniach sprzed kilka lat zostaje jednak wykluczona z Watahy. Dawni przyjaciele nie szczędzą jej przykrych słów. Nie ufają jej, snują domysły, które absolutnie nie idą w dobrą stronę. Atmosfera jest ciężka i demotywująca. Laura jednak nie poddaje się. Jest twardą zawodniczką i nie daje sobie w kasze dmuchać. Sytuacja się zaognia, kiedy giną członkowie dawnej ekipy "Strzały". Kobieta postanawia rozpocząć prywatne śledztwo. Czy za zgonami stoi ktoś z jej znajomych?  

Akcja jest dynamiczna, sporo się dzieje. W toku śledztwa Laury pojawiają się kolejne wątki, a autorka tak mota ścieżki, że momentami trudno nadążyć. Nie jestem zwolenniczką sportu, jednak autorka świetnie opisała reguły panujące w tym świecie. Informacji sportowych było w sam raz tyle, aby nawet osoby niezorientowane w temacie rozumiały tę część fabuły.  

Narracja jest płynna i wciągająca. Chce się słuchać dalej, aby poznać kolejne wydarzenia.

Zdecydowanie polecam.


wtorek, 21 października 2025

"Sekret" Sara Antczak - recenzja

Tytuł: "Sekret"
Autor: Sara Antczak
Gatunek: thriller psychologiczny
Czas trwania: 6 h 8 minut
Lektor: Małgorzata Kozłowska
Wydawnictwo: Filia
Moja ocena: 5/6

"Sekretu" Sary Antczak wysłuchałam na Storytel i muszę przyznać, że wciągnęła mnie ta historia. Mogłoby się wydawać, że to przewidywalna opowieść, ale nic bardziej mylnego. Z każdym rozdziałem działo się więcej, a wątki były coraz bardziej pogmatwane.

Iga wyrusza z przyjaciółkami, Kają i Magdą, w góry, aby tam w wynajętym domku letniskowym świętować urodziny jednej z nich. Zabawa zapowiada się świetnie, dziewczyny mają pomysł na spędzenie tego czasu efektywnie i są przekonane, że emocji nie zabraknie. Nikt jednak nie wie, że te emocje nie będą wcale tak pozytywne, jak im się wydaje... 

Kiedy Iga budzi się w zimnej piwnicy, nie ma pojęcia, jak się w niej znalazła i gdzie są jej przyjaciółki. Człowiek, który ją uwięził, zaskakuje ją świetną wiedzą na jej temat. Ona sama praktycznie nic nie pamięta. Czy uda jej się przypomnieć to, co najważniejsze? Czy to, co sobie przypomina, to prawda, czy raczej wymysł jej wyobraźni? Z każdą chwilą zamiast rozwiązań, w głowie kobiety rodzi się coraz więcej pytań i niejasności. Czy uda jej się przetrwać? 

Końcówki kolejnych rozdziałów motywują do dalszej lektury. Autorka potrafi pisać zajmująco, a zarazem lekko, chociaż to w końcu duszny i pełen napięcia thriller psychologiczny.      

Jedyny zgrzyt, jaki miałam podczas słuchania, to barwa głosu lektorki, bo jest tak dziewczęcy, że pasowałby bardziej do jakiejś młodzieżowej historii, a nie do thrillera, ale kiedy się przyzwyczaiłam, było już w porządku. 

Zdecydowanie polecam.


niedziela, 6 lipca 2025

"Sanatorium Zagłada" Max Czornyj - recenzja


Tytuł: "Sanatorium Zagłada"
Autor: Max Czornyj
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: Filia

Moja ocena: 3/6 

Po książkę Maxa Czornyja sięgnęłam po raz pierwszy i mam wrażenie, że wybrałam niewłaściwą powieść na początek naszej znajomości. Zmylił mnie opis, obiecujący wciągającą historię wojenną, bo w takich gustuję. Spodziewałam się zupełnie innej opowieści, tymczasem bardzo ciężko było mi dobrnąć do końca. Nie odłożyłam jej tylko dlatego, że wciąż miałam nadzieję na rozwój akcji. Akcji jednak tutaj nie ma...

Książę Lew Wilcek trzydzieści trzy lata swojego życia spędził w złotej klatce. Decyzję o jego zamknięciu podjął ojciec Lwa, według którego świat im współczesny był strasznym i niewłaściwym dla jego dziecka miejscem. Kiedy jednak Niemcy zabijają ojca Lwa, młody człowiek zostaje aresztowany przez okupantów i umieszczony w Zakładzie dla Nerwowo i Umysłowo Chorych w Kobierzynie. Zetknięcie z prawdziwym światem jest dla niego szokiem, jednak przyjmuje maksymę ojca: "O nic nie pytać. Niczemu się nie dziwić". Najtrudniejsze dla niego jest to, że nagle wszystko, w co wierzył, okazuje się być wytworem fantazji. 

Po wyjściu z komnaty, w której toczyło się do tej pory jego życie, znalazł się w tornadzie emocji i w większości niezrozumiałych dla niego sytuacji. Szybko okazało się bowiem, że aby zrozumieć świat, nie wystarczy wiedza czerpana z książek i czasopism. Nic nie zastąpi interakcji z ludźmi, a Lew przez całe życie widywał jedynie korepetytorów i ojca. Czy zdoła odnaleźć się w rzeczywistości naznaczonej wojną i szaleństwem?

Niedługo po opuszczeniu pałacu Lwa przeniesiono z zakładu dla obłąkanych do domu grabarza i jego rodziny. Miał pomagać w grzebaniu ciał ofiar nazistowskiej akcji Lebensunwertes Leben (Życie niegodne życia) i szybko przystosował się do nowego zajęcia. W domu rodziny Jońskich poznał żonę grabarza, Annę, i dwie córki, Eurydykę i Ledę. W jego otoczeniu pojawiła się również Eris von Brixen, narzeczona Alexa Krolla, dyrektora zakładu w Kobierzynie. Były to pierwsze kobiety, jakie zobaczył na żywo i z którymi mógł rozmawiać. Czy jednak sytuacja, w której się znaleźli, dopuszcza rodzenie się takich uczuć, jak prawdziwa miłość, znana księciu tylko z kart romansów?   

Potężna cegła licząca ponad 500 stron to zapis rozmyślań i dylematów głównego bohatera i jego prób zrozumienia świata, który do tej pory znał jedynie z czytanych książek. Wartkiej akcji tutaj nie uświadczycie, naprawdę długo czekałam, aby się rozkręciła i niestety nie doczekałam się. Wojny jest tutaj jak na lekarstwo, zaledwie kilka scen, dzięki którym czytelnik zorientuje się, że tłem tej historii jest wojenna zawierucha. Do tego dość ciężki język i niekończące się dialogi. Nie nastawiałam się na nic konkretnego, jednak na pewno nie spodziewałam się, że tak mnie ta książka zmęczy. Podobnie wynudziłam się przy lekturze powieści "Miłość w czasach zarazy". Tam wprawdzie główny bohater miał zupełnie inne podejście do życia i inne doświadczenia, ale akcja również była żadna, a fabuła niesatysfakcjonująca. 

To, że mnie ta historia nie przypadła do gustu, nie oznacza, że nie spodoba się innym czytelnikom. Z pewnością powieść ta niesie ze sobą sporą dawkę złotych myśli, więc jeśli ktoś gustuje w tekstach pełnych refleksji, motywujących do rozważań nad istotą dobra i zła, to znajdzie tutaj sporą dawkę takich fragmentów.  

Nie wiem, czy zdecyduję się sięgnąć po inną powieść tego autora. Może kiedyś, kiedy minie mi lęk przed otrzymaniem podobnego tekstu bez krztyny akcji.  


sobota, 2 marca 2024

"Ptasznik" Marek Stelar - recenzja

Tytuł: "Ptasznik"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron:
Wydawnictwo: Filia
Cykl: tom 1

Moja ocena: 3/6 

"Ptasznik" to pierwszy tom nowej serii kryminalnej autorstwa Marka Stelara. Dwoje z bohaterów można już było spotkać w innych powieściach pisarza. 

Najpierw poznajemy mężczyznę, który lata temu nosił zupełnie inne nazwisko i miał inne życie, ale teraz nazywa się Heinrich Vogel i ma kiepskie wspomnienia z przeszłości. Kiedy w wodzie niedaleko jego łodzi zostają znalezione zwłoki kobiety, Heinrichowi zmienia się perspektywa. Zostaje przesłuchany przez policję, wcześniej dowiaduje się o śmierci ojca w katastrofie śmigłowca. Informacja o tym, że jego ojciec zginął, nie robi na nim szczególnego wrażenia, ponieważ od lat nie utrzymywali kontaktu. Następnym punktem całej akcji jest niespodziewana wizyta kolegi z więzienia, który przychodzi z konkretną propozycją. Propozycją nie do odrzucenia. Splot kolejnych wydarzeń sprawia, że Vogel zostaje wplątany w niezłą kabałę.

Sporo miejsca w tekście zajmują dialogi dwójki głównych bohaterów, Heinricha i Iwony Banach. Głównie analizują śledztwo, ale zdarzają się również wątki osobiste. Autor bardzo powoli dawkuje informacje dotyczące całej intrygi, więc nie ma wielkich szans, by samodzielnie odkryć wcześniej rozwiązanie zagadki.

Akcja powieści rozwija się bardzo wolno. Jeśli wolicie dynamiczną zmianę scenerii, to tutaj trzeba będzie na to poczekać na okolice finału, a nawet i wtedy nie będzie fajerwerków, tylko spokojne rozwiązanie sprawy. Nie nastawiajcie się również na bebechy czy krew. 
"Ptasznik" to spokojny kryminał skupiający się na wątku poszukiwania pewnego filmu, który jest kluczem do wszystkich niewiadomych.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia

czwartek, 27 kwietnia 2023

"Cień" Marek Stelar - recenzja

Tytuł: "Cień"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Filia
Cykl: Krugły i Michalczyk, tom 3

Moja ocena: 4/6

"Cień" to trzeci tom trylogii o Krugłym i Michalczyku. Tym razem znany już z dwóch poprzednich tomów tandem ma do rozwiązania nie lada zagadkę.

Robert Krugły jako prywatny detektyw i prokurator Mateusz Michalczyk ponownie zwierają szyki, aby dwoma torami poprowadzić śledztwo dotyczące dwóch morderstw. Do aresztu w Goleniowie trafia siostrzeniec pewnego wpływowego i bogatego człowieka, Sokołowskiego. Mężczyzna udaje się do Krugłego, aby wynająć go do udowodnienia niewinności chłopaka. Sokołowski jest przekonany o tym, że syn jego siostry nie byłby w stanie zaplanować ani dokonać żadnego morderstwa, bo ledwo kojarzy, jak się nazywa. W dodatku chłopak nie zamierza współpracować z policją. Robert ma chłopaka uwolnić od zarzutów, a następnie znaleźć prawdziwego mordercę. Krugły przyjmuje zlecenie głównie ze względu na kwestie finansowe. W jego życiu prywatnym wiele się wkrótce zmieni, więc pieniądze mu się przydadzą. Nie ma jednak pojęcia, że jego działania przy sprawie wywołają spore perturbacje. 

Krugły i Michalczyk się lubią i widać to w ich zachowaniu, a także w rozmowach, które prowadzą. Sympatia wspomnianych panów pozwala im na nawiązanie bardzo skutecznej współpracy. Z uśmiechem czytałam ich przekomarzanki i żarciki słowne.

Autor podrzuca co jakiś czas fałszywe tropy i wie, jak zasiać niepewność w głowie czytelnika. Mnożą się pomysły na rozwiązanie zagadki morderstw, a także powiązania zbrodni z pewnym księdzem i zdarzeniem z jego przeszłości.

"Cień" to kryminał z rozbudowanym wątkiem obyczajowym. Akcja nie jest szczególnie dynamiczna, jednak posuwa się do przodu, łowiąc po drodze kolejne elementy układanki. Dopasowujemy puzzle, obserwując działania detektywa i prokuratora. Panowie uzupełniają się i wymieniają zdobytymi informacjami na bieżąco, dzięki czemu i czytelnik jest w temacie. Możliwe, że przez te ich analizy w rozmowach akcja zwalnia, ale nie jest to wielka przeszkoda. 

W finale nie ma fajerwerków. Owszem, sprawy się wyjaśniają, elementy układanki wskakują na swoje miejsca, a wątki rozwiązują, ale dyskusja głównych bohaterów, podczas której wszystkiego się dowiadujemy, wydała mi się trochę za długa.

Cała ta trylogia jest serią kryminałów z gatunku "rozwiążmy te sprawy na spokojnie, nigdzie nam się nie spieszy". Jeśli wolicie wersję stonowaną, bez nadmiaru flaków i krwi, to "Cień" będzie w sam raz.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia

niedziela, 2 kwietnia 2023

"Wybrana" Marek Stelar - recenzja


Tytuł: "Wybrana"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 381
Wydawnictwo: Filia
Cykl: Komisarz Iwona Banach, tom 1

Moja ocena: 3/6

Przeczytałam "Wybraną" Marka Stelara kilka dni temu, ale nadal nie wiem, co sądzić o tej powieści. Mam za sobą serię z Przeworskim, nadkomisarzem Rędzią, a także Krugłego i Michalczyka (został mi jeszcze do przeczytania trzeci tom). Nic więc dziwnego, że spodziewałam się właśnie czegoś w tym stylu. Tymczasem komisarz Iwona Banach chyba mnie do siebie nie przekonała...

Kiedy podczas jednej z akcji, którą dowodzi komisarz Iwona Banach ginie młody policjant, kobieta zabija napastnika, jednak to właśnie ją szefostwo obwinia o niepowodzenie akcji i śmierć kolegi. Konsekwencją tego jest dyscyplinarka dla Iwony. Drugim ciosem, tym razem w sferze prywatnej, jest tajemnicze zniknięcie jej partnera. 

Iwona ima się różnych prac, aby przetrwać pierwsze tygodnie na bezrobociu. Skojarzenie z "kobietą pracującą" nasunęło się samo. Nadchodzi jednak dzień, w którym była policjantka otrzymuje kuszącą propozycję współpracy od ludzi z półświatka. Jej znajomość procedur i reguł panujących w policji jest dla nich bardzo cenna. Pytanie tylko, czy kobieta zdecyduje się na bardzo ryzykowną działalność na granicy prawa, a nawet momentami nielegalną? Chodzi o bycie kierowcą w sekretnym "klubie", dowożenie klientów w określone miejsce, ale nie tylko... Iwona podejmuje wyzwanie, jednak z czasem okazuje się, że ta fucha nie kończy się na obowiązkach kierowcy. W dodatku koleś, z którym kobieta pracuje, pseudo Kura, to dzieciak, który mógłby być jej synem. 

Po męskich postaciach, Stelar wprowadził do swojej nowej powieści kobietę jako główną bohaterkę. Tworzy jej, rzecz jasna, życie pełne problemów i trudnych doświadczeń. To taka silna bohaterka z mrocznym wnętrzem. Iwona nie załamuje się, kiedy zostaje obarczona winą za śmierć kolegi. Stara się wyjść na prostą po zwolnieniu z policji. Najmniej chyba czasu poświęca na poszukiwanie zaginionego partnera, co trochę mnie zdziwiło, ale możliwe, że ten wątek rozwinie się w kolejnym tomie. 

Relacja Banach z Kurą powoli nabiera klimatu synowsko-matczynego. Policjantka matkuje pełnemu emocji dzieciakowi, który powinien mieć nerwy jak stal, tymczasem okazuje się, że szybko się spala w trudnych sytuacjach. 

Główny wątek wydaje się być dość wydumany. Trudno powiedzieć, czy taka sytuacja mogłaby mieć miejsce w realnym świecie. Z pewnością opisany motyw jest obrzydliwy. Zdradzę tylko tyle, że dotyczy handlu ludźmi i prostytucji. 

Jeśli chodzi o dynamikę, to raczej jest jej dla mnie tutaj mniej, niż więcej. Akcja toczy się naprawdę powoli. Miałam wrażenie, że spowalniały ją wszechobecne i bardzo długie momentami dialogi bohaterów.

Podsumowując, nie jestem pewna, czy sięgnę po drugi tom serii. Jeszcze się nad tym zastanowię, zanim książka się pojawi. Jednak każdy powinien sam sięgnąć i sprawdzić, czy nowy kryminał Marka Stelara trafi w jego gusta czytelnicze.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Filia

sobota, 5 listopada 2022

"Góra kłopotów" Marek Stelar - recenzja

Marka Stelara kojarzę głównie z literaturą kryminalną. W mojej biblioteczce stoją już powieści jego autorstwa. Właśnie dołączyła do nich nowość... świąteczna, której bohaterowie mogą być znani czytelnikom z opowiadania z antologii "Kemping Chałupy 9". W opisie na portalu Lubimy Czytać jest napisane, iż "Góra kłopotów" to powieść obyczajowa i romans. Nie wierzcie mu. Z romansu nie ma w tej historii ani słowa. Chyba że zaliczymy do wątku romansowego zniknięcie pewnego faceta przed czterdziestu laty, ale według mnie to bardziej irytujące, a nie romansowe, zważywszy, że zaginiony i uznany za zmarłego mężczyzna nagle pojawia się na powieściowej scenie całkiem żywy...

Rodzina Wilkońskich, Bożena, Michał i ich syn Jacek, przyjeżdżają na święta do Willi Malwy, będącej własnością matki Bożeny, Malwiny. Oprócz nich w willi zamieszka na czas świąt kilka innych osób. Zamiast gospodyni na gości czeka tajemniczy list z lakoniczną informacją, iż nestorka rodu przebywa aktualnie w szpitalu, lecz przybędzie na Wigilię. Wiadomość o pobycie starszej pani w szpitalu trochę elektryzuje towarzystwo, ale Janeczka nie chce puścić pary z ust. W związku z zaistniałą sytuacją zarówno stali mieszkańcy, jak i goście rozpoczynają przygotowania do świąt. Niespodziewanie do drzwi zasypanego prawie po sam dach domu puka wędrowiec, który twierdzi, że Malwina zaprosiła go na święta. Przedstawia się jako Stefan, a ciotka Pelagia... a nie, nie zdradzę Wam tego ;-) Podczas lektury traficie między innymi na śnieżny żywioł, który całkowicie odetnie willę od świata, jednak nie będzie to jedyna katastrofa wisząca w powietrzu.

Przydatnym pomysłem było przedstawienie na początku całej historii wszystkich bohaterów, ich powiązań rodzinnych i podstawowych informacji, o których wiedza przyda się podczas czytania kolejnych rozdziałów. Równie pozytywnie odebrałam odliczanie w tytułach rozdziałów. Lubię usystematyzowany czas akcji, a tutaj tytuły informowały mnie na bieżąco, ile czasu zostało do Wigilii.

Język powieści jest prosty, dzięki czemu czyta się płynnie i szybko. Dla wielu osób zaletą będzie również to, że w tekście znajduje się sporo dialogów. Co do humoru, to każdy musi ocenić sam, czy ten styl mu odpowiada. Może stron nie jest wiele, bo zaledwie 304, ale muszę przyznać, że tytułowa góra kłopotów jest całkiem spora, głównie za sprawą pewnego Szwagra. 

Chociaż czytało mi się całkiem przyjemnie, to dla mnie Marek Stelar pozostanie "kryminalistą". 

Tytuł: "Góra kłopotów"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: komedia prawie kryminalna
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Filia

Moja ocena: 4/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia

poniedziałek, 17 października 2022

"Gra" Sara Antczak - recenzja


"Tak naprawdę nie wierzę w mroczne legendy ani przeklęte miejsca. Nie ma mrocznych lasów ani nawiedzonych domów, nie istnieją siły nadprzyrodzone ani zjawiska paranormalne. Wszystkie złe rzeczy, które zdarzają się ludziom, robią inni ludzie. wszystko robimy sobie nawzajem. Taką właśnie mamy naturę". 

"To tylko gra. To się nie dzieje naprawdę". 
Czyżby?

Szóstka obcych sobie ludzi ląduje w lesie, gdzie ma zagrać w podchody. Niewinna gra harcerska w pięknym lesie, czego chcieć więcej, jeśli lubi się wyzwania? Trochę adrenaliny przecież nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Sytuacja zaczyna się komplikować, kiedy zadania przestają być bezpieczne. Jak bawiłbyś się w grze, w której możesz utonąć, zawisnąć lub spaść z dużej wysokości? Niezbyt komfortowo, prawda? Tymczasem drużyna Zwiadowców musi jak najszybciej odnaleźć ukrywających się w lesie Partyzantów i przy okazji nie dać się... zabić. Jak zabiorą się za rozwiązywanie zagadek pozostawionych przez Partyzantów? Czy mogą sobie wzajemnie ufać? Czy będą potrafili współpracować? Początkowo wydaje się, że tak i nawet powinni, aby mieć szansę na wygraną, jednak z każdą kolejną godziną spędzoną razem utwierdzają się w przekonaniu, że jednak nie stanowią "drużyny pierścienia".

Narracja przechodzi w tej powieści z rąk do rąk. Lubię taką przeplatankę, bo dzięki temu w kolejnych rozdziałach jest dynamicznie i sporo się dzieje. Fakt, trzeba się skupić, żeby coś nie umknęło, ale warto. Wszyscy bohaterowie są pełnowymiarowi, każdy ma swoją historię, często znacznie rozbudowaną. Śledzenie ścieżek życiowych kolejnych bohaterów jest wciągające. Autorka tak gmatwa wątki, że kiedy już wydawało mi się, że coś tam świta, następował zwrot akcji i sypał się cały mój misterny plan :D

Dla mnie ta powieść to mieszanka świetnie skonstruowanego thrillera psychologicznego z kryminałem. Kryminał jest tam, gdzie pojawiają się wątki mordercze, natomiast thriller psychologiczny zaczyna się w momencie, kiedy między szóstką bohaterów zaczyna się emocjonalny rollercoaster.

Zdecydowanie polecam. Możliwe, że momentami akcja wyda Wam się powolna, ale za to kolejne zwroty wynagrodzą ewentualne przestoje.

Tytuł: "Gra"
Autor: Sara Antczak
Gatunek: kryminał z elementami thrillera psychologicznego
Liczba stron: 472
Wydawnictwo: Filia
Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia i Upolujebooka


niedziela, 4 września 2022

"Krzywda" Marek Stelar - recenzja [PRZEDPREMIEROWA]

"Poczucie krzywdy jest jak lawa w uśpionym wulkanie - gdy znajdzie ujście, to spali wszystko na swojej drodze".

Aspirant Dominik Przeworski znów staje przed nie lada zagadką. W Nowym Warpnie ginie nielubiana emerytowana nauczycielka Regina Remus. Kobieta właściwie przez całe życie zmagała się z niechęcią lokalsów do niej jako Niemki, która wraz z ojcem została na Ziemiach Odzyskanych, podczas gdy inni Niemcy wyprowadzili się zaraz po wojnie. 

Zbrodnia w niewielkim Nowym Warpnie była wstrząsem dla wszystkich mieszkańców. Sprawa na pierwszy rzut oka wyglądała na banalnie prostą. Na podłodze znaleziono wypisane krwią nazwisko zabójcy. Wskazany mężczyzna rzeczywiście był w tym czasie w domu Reginy i są na to dowody. Na narzędziu zbrodni są jego odciski palców. No banał. Przeworski jednak nie byłby sobą, gdyby nie zaczął analizować i grzebać. 

Podczas przeszukania domu Reginy Remus w ręce śledczych trafiają pewne dokumenty z czasów II wojny światowej. Dzielnicowy zaczyna powoli łączyć fakty sprzed lat, nazwiska i wydarzenia. Z jego śledztwa wyłania się potworny obraz, którego konsekwencje miały ogromny wpływ na życie naszych bohaterów. Kto jest wspomnianą lawą? Co było zapalnikiem, który obudził wulkan? 

Niezmiennie lubię styl autora, zatem powieść czytało mi się dobrze. Podobały mi się dialogi, żarty i żarciki, a także targające bohaterami emocje. Mieszanka goryczy, nieludzkiego wręcz okrucieństwa, niespełnionej miłości i poczucia krzywdy, drążącej duszę przez lata to koktajl idealny. Chyba najmniej interesował mnie współczesny wątek romansowy Dominika i Natalii, ale ja po prostu wolę w kryminałach flaki, krew i rozwiązywanie zagadek :D Jest to jednak rodzaj odskoczni od śledztwa, no i prezentuje inne, bardziej romantyczne oblicze aspiranta.

Mój ulubiony zabieg wielotorowej narracji również zaliczam na plus. Nie sposób się znudzić fabułą, kiedy możemy przeskoczyć co jakiś czas do innej czasoprzestrzeni. Tutaj mamy do dyspozycji wydarzenia rozgrywające się w tysiąc dziewięćset czterdziestym szóstym, tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym szóstym i dwa tysiące osiemnastym roku. Łączenie poszczególnych elementów układanki było naprawdę wciągające.

Zdecydowanie polecam drugi tom przygód aspiranta Dominika Przeworskiego.

Tytuł: "Krzywda"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Filia
Cykl: drugi tom przygód aspiranta Dominika Przeworskiego

Moja ocena: 5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Upolujebooka.pl



środa, 17 sierpnia 2022

"Rykoszet" Marek Stelar - recenzja

Debiut Marka Stelara pt. "Rykoszet" po raz pierwszy pojawił się na rynku wydawniczym w dwa tysiące piętnastym roku nakładem wydawnictwa Videograf. Obecnym wydaniem fanów pisarza uradowało wydawnictwo Filia. Książka zyskała "nowy szlif", jak wyraził się sam autor. Nie mam porównania, ponieważ wydań z Videografu nie czytałam, ale muszę przyznać, że obecny szlif bardzo przypadł mi do gustu. Tak się złożyło, że jakiś czas temu wysłuchałam audiobooka drugiego tomu tego cyklu, więc tym bardziej z przyjemnością sięgnęłam po pierwszą część, od której wszystko się zaczęło.

Tadzika Rudzkiego poznajemy w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym ósmym roku. Chłopak mieszka z rodzicami i starszym bratem Zdziśkiem w Morzyczynie, niewielkiej wsi w województwie zachodniopomorskim. To typowa polska rodzina, która boryka się z codziennymi problemami czasów PRL-u. Czternastoletni Tadzik jest zapatrzony w ojca jak w obraz, kocha go z całego dziecięcego serca. Kiedy w ich życie uderza bomba ówczesnego systemu politycznego, nic już nie jest takie, jak wcześniej. Ojciec chłopca zostaje aresztowany i skazany na śmierć za szpiegostwo. Po tym wydarzeniu nieszczęścia lawiną spadają na braci Rudzkich i pchają ich w zupełnie inny świat. Zdzisiek ląduje w poprawczaku, a młodszy Tadzik w domu dziecka. To, co spotka go w tym miejscu, zostanie w jego psychice na zawsze, a podjęte wtedy decyzje zaważą na całym jego życiu. 

Wydarzenia drugiego toru fabularnego rozgrywają się w dwa tysiące dziesiątym roku w Szczecinie. Oficer Komendy Wojewódzkiej Policji, Robert Krugły, i prokurator Mateusz Michalczyk rozpoczynają śledztwo dotyczące dwóch bardzo podobnych zabójstw. Sposób uśmiercenia ofiar jest prawie identyczny, chociaż miejsca zbrodni dzieli wiele kilometrów. Atmosfera zagęszcza się, kiedy w centrum Szczecina zostaje znaleziony starszy człowiek, który został uśmiercony w taki sam sposób. To już trzecie zwłoki, a zatem pojawia się myśl o seryjnym zabójcy. Czy zbrodnie te są powiązane? Kim były ofiary? 

Tory fabularne są świetnie wyważone. Nie ma tu dłużyzn, nudnych opisów czy krążenia w nieskończoność od Annasza do Kajfasza. Śledztwo toczy się sprawnie, a Krugły i Michalczyk stanowią rewelacyjny duet śledczy, chociaż dopiero się poznali. Bardzo podobał mi się wątek rodzącej się powoli sympatii między tymi dwoma bohaterami. 

Lubię styl pisarski Marka Stelara. Lekkie pióro autora sprawia, że powieść nie potrzebuje wulgaryzmów czy epatowania okrutnymi krwawymi scenami, aby zainteresować czytelnika. Wszystkie elementy są tak wnikliwie przemyślane i zaplanowane, że historia opowiada się praktycznie sama, a człowiek nawet nie wie, kiedy wsiąka w śledztwo na maksa. Z każdym kolejnym rozdziałem ciekawość rośnie, a kolejne puzzle wskakują na swoje miejsca. Emocje bohaterów są odczuwalne na każdym kroku, a plastyczność opisów sprawiła, że czytając książkę miałam wrażenie, iż oglądam film.

Zdecydowanie polecam ten tandem śledczy, mam na liście również trzeci tom cyklu ;-)

Tytuł: "Rykoszet"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron:
Wydawnictwo: Filia
Cykl: Krugły i Michalczyk, tom 1

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję UpolujEbooka.pl


wtorek, 14 czerwca 2022

"Ukryci" Marek Stelar - recenzja [PRZEDPREMIEROWA]

"Ukryci" to pierwszy w karierze pisarskiej Marka Stelara thriller psychologiczny. Byłam bardzo ciekawa, jak autor poradził sobie w tym nowym gatunku. Zabrałam się za lekturę z dużymi oczekiwaniami. Czy było warto sięgnąć po tę powieść?

Marta Sygit jest matką piętnastoletniego Piotrka. Wychowuje syna sama. Jest to o tyle trudne, że chłopak od czasu wypadku na deskorolce jeździ na wózku. Marta się nie poddała, a Piotrek ma silną psychikę i poradził sobie w nowej sytuacji wyjątkowo dobrze. Świat Marty wali się po raz drugi, kiedy po powrocie do samochodu orientuje się, że czekający na nią na parkingu syn zniknął. Najpierw pomyślała, że znudziło mu się czekanie i gdzieś pojechał, ale wózek został w aucie. Zatem ktoś musiał go uprowadzić. Kobieta natychmiast zgłasza zaginięcie Piotrka na policji. Rozpoczyna się śledztwo, jednak Marta nie potrafi siedzieć bezczynnie i czekać na efekty. Jej działania doprowadzają ją do ojca innego porwanego chłopca. Okazuje się, że takich zniknięć było więcej, a ich ofiary to wyłącznie  niepełnosprawni chłopcy. Czy to ma jakieś znaczenie? Dlaczego właśnie ci chłopcy zostali wybrani przez porywacza? I kim jest ten człowiek? W poszukiwaniach pomaga policji i zdeterminowanym rodzicom chłopców psychoterapeuta Przemysław Sobczak. Czas mija, a ich działania niewiele dają. Mimo ogromnych możliwości Marka Bielawskiego, ojca porwanego Maćka, niewiele mogą zdziałać. Czy chłopcy w ogóle jeszcze żyją? 

Marek Stelar stworzył ciekawą fabułę, na której finał czekałam z dużym zainteresowaniem. Bohaterowie są wielowymiarowi, dobrze skonstruowani. Szczególnie podobała mi się postać Piotrka. Pozytywnie nastawiony do życia chłopak, nastolatek, który musiał zmierzyć się z nową sytuacją, unieruchomieniem i  całkowitą zmianą życiowej perspektywy. Następnym ciekawym bohaterem jest Bielawski, który uważa, że wszystko i wszystkich można kupić. Może wątek znajomości Marty i Marka został potraktowany trochę po macoszemu, ale w sumie to nie ten motyw był tu najważniejszy. Relacje tych dwojga to jedynie tło dramatu kilku chłopców. 

Jeden z wątków nie do końca przypadł mi do gustu, ale ponieważ thriller psychologiczny to dość płynny gatunek, to wiele może się tam zdarzyć. Dlatego zaakceptowałam wspomniany wątek jako element fabuły i pognałam dalej. Bo czyta się szybko. Koniecznie chce się wiedzieć, co będzie dalej. Byłam bardzo ciekawa, kim jest porywacz i jakie są jego motywy. Dlaczego akurat niepełnosprawni chłopcy? 

Z każdym rozdziałem atmosfera się zagęszcza, a elementy układanki powoli wypełniają obrazek. Akcja jest wartka, ale daje czas na własne przemyślenia i kombinacje. Skorzystałam, jak zawsze. Kilka części tych puzzli wymyśliłam wcześniej, ale nie wszystkie :) Niemniej jednak świetnie się bawiłam.

Odpowiadając na zadane w pierwszym akapicie pytanie - było warto. Autor zaserwował czytelnikom interesującą intrygę w nowym dla siebie gatunku. A na rynku sporo jest takich powieści, więc konkurencja raczej spora. Polecam osobom, które lubią więcej psychologii niż krwawych scen. 

Tytuł: "Ukryci"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: thriller psychologiczny
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Filia

Moja ocena: 5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję UpolujEbooka



poniedziałek, 14 lutego 2022

"Skrucha" Marek Stelar - recenzja

"Skrucha" Marka Stelara to nie tylko pierwszy tom nowej serii kryminalnej, ale także spotkanie z nowym bohaterem, trzydziestoletnim aspirantem Dominikiem Przeworskim. Bardzo byłam ciekawa, co tym razem wydarzy się w powieści, ponieważ fabuły wymyślane przez Marka Stelara są nietuzinkowe i wciągające. Po lekturze mogę stwierdzić, że było na co czekać i mam nadzieję, że kolejny tom pojawi się szybko.

Dominik Przeworski, funkcjonariusz pionu kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie, prowadzi ustabilizowane życie, pomagając ludziom w potrzebie. Spełnia się także jako świeżo upieczony mąż i widzi przyszłość w pięknych barwach. Sytuacja ulega diametralnej zmianie, kiedy po powrocie do domu zastaje swoją piękną żonę Karinę in flagranti z kumplem z pracy. Jedna zła decyzja, podjęta pod wpływem buzujących w nim emocji sprawiła, że ze szczecińskiego posterunku zostaje przeniesiony do niewielkiej miejscowości prawie na końcu świata i ląduje na miejscu przechodzącego na emeryturę dzielnicowego. Szczyt marzeń to to nie jest, ale w aktualnej sytuacji policjantowi jest chwilowo wszystko jedno. Poza tym mogło być gorzej... Z czasem nawet zaczyna lubić swoje nowe miejsce na ziemi. Odrobinę nudnawe, ale jednak spokojne i w pięknej okolicy.

Spokój w Nowym Warpnie zakłóca odnalezienie w ogrodzie przy jednym z domów ludzkich szczątków. Przeworski zdążył już trochę poznać historię tego miasteczka i wie, że ćwierć wieku wcześniej miała tu miejsce pewna tragedia. W zalewie utonęło wtedy pięciu wychowanków ośrodka wychowawczego dla trudnej młodzieży. Jeden z tamtejszych wychowawców w wyniku pewnych wypadków związanych z zupełnie innym tematem wylądował w więzieniu. Czy odkopane kości mogą mieć coś wspólnego z tamtymi sprawami?

"Skrucha" to moje ulubione połączenie wątku kryminalnego z warstwą społeczną. Na równi ze śledztwem interesują mnie bowiem przeżycia bohaterów, wewnętrzne dylematy i podejmowane przez nich decyzje. Myślę, że dzięki temu opisywana przez autora historia nabiera pełnowymiarowości. 

Tempo akcji w powieści nie jest równomierne. Początkowo mamy trochę więcej opisów, ale myślę, że to było konieczne w przypadku pierwszego tomu nowej serii i swego rodzaju wprowadzenia do nieznanej nam historii. Dzięki wspomnianym opisom mogłam lepiej poznać Dominika i jego świat. Duży plus również za dodanie po zakończeniu powieści uzupełnienia, zawierającego wyjaśnienie, co jest prawdą, a co fikcją.

Jeśli lubisz kryminały z tłem społecznym, zdecydowanie polecam ten tom i niecierpliwie czekam na kolejny.  

Tytuł: "Skrucha"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Filia

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Upolujebooka.pl


sobota, 11 września 2021

"Głębia" Marek Stelar - recenzja

Smutno mi trochę, jak sobie pomyślę, że w najbliższym czasie nie zajrzę już do nadkomisarza Tomasza Rędzi, ponieważ autor zdecydował się na przerwę w tworzeniu tej serii. Lektura "Głębi" była świetną czytelniczą przygodą i aż chciałoby się napisać wniosek do Marka Stelara, by jednak kiedyś wrócił do opisywania przygód policjanta.

Nadkomisarz Tomasz Rędzia będzie musiał zapłacić wysoką cenę za skok w bok, którego dopuścił się z koleżanką, z którą chodził do jednej klasy w liceum, a aktualnie prokurator Agnieszką Rybarczyk. Kilka chwil przyjemności skończy się niebezpiecznymi konsekwencjami, które doprowadzą mężczyznę do ostateczności. Zanim jednak do tego dojdzie, oboje zostaną zmuszeni do sabotowania prowadzonego śledztwa. Ktoś grozi ich najbliższym, więc cóż innego mogliby zrobić? W dodatku Rędzia dowiaduje się, że z Agnieszką łączy go coś więcej, niż tylko wspomnienia...

Intryga rozwija się zgrabnie i wciąga od pierwszych stron. Dzieje się sporo, a napięcie wzrasta z każdym rozdziałem. Postacie są wielowymiarowe, czasem postępują bezkompromisowo, czasem z humorem, nie sposób się nudzić podczas lektury. Zwroty akcji podkręcają atmosferę i sprawiają, że człowiek kombinuje swoje scenariusze, nie mogąc doczekać się, co będzie dalej. 

Lubię język Stelara. Bez niepotrzebnego zadęcia, czasami potocznie, zwyczajnie, swojsko i po naszemu. Kiedy trzeba, bohater szpetnie zaklnie, a innym razem jest kulturalny do bólu. Wszystko w punkt, realistycznie. Czytasz i masz wrażenie, że śledztwo toczy się w komisariacie na Twojej dzielni ;)

Jeśli chodzi o finał, to podobała mi się ostatnia scena i to, jak autor rozegrał zakończenie tej historii. Napiszę tylko tyle, bo nie chcę Wam tu rzucać spojlerami. Zdecydowanie polecam wszystkie trzy tomy, koniecznie we właściwej kolejności: "Blizny", "Sekta" i "Głębia".

Tytuł: "Głębia"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Filia
Cykl: Nadkomisarz Rędzia, tom 3

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Upolujebooka.pl


poniedziałek, 8 marca 2021

"Sekta" Marek Stelar - recenzja [PRZEDPREMIEROWA]

"Sekta" to drugi tom serii o nadkomisarzu Tomaszu Rędzi. Pierwszy tom pt. "Blizny" był mocny, zatem nie zastanawiałam się długo, kiedy otrzymałam możliwość przeczytania kolejnej części. Okładka obiecywała mi wiele wrażeń i muszę przyznać, że autor nie odpuszcza, a nowe śledztwo prowadzone przez nadkomisarza Rędzię dostarcza wielu emocji.

W piwnicy jednego ze szczecińskich szpitali znaleziono zwłoki mężczyzny. Okazuje się, że jest to salowy, który pracował w tym szpitalu i jakiś czas wcześniej zniknął. Równocześnie pojawia się wątek człowieka, który został przyjęty na oddział neurochirurgiczny po ciężkim pobiciu i któregoś dnia po prostu zniknął. Ponieważ nie miał przy sobie żadnych dokumentów i nic nie pamiętał, oznaczono go jako NN, a kiedy w tajemniczy sposób zniknął z oddziału, nikt go nie szukał, ani nikt nie zgłosił zaginięcia. Prowadzący śledztwo dotyczące śmierci salowego zauważają korelację z inną zbrodnią, nad którą również pracuje szczecińska policja. Obie ofiary mają podobne obrażenia, a policja szuka narzędzia zbrodni.

Fabuła podzielona jest na dwa tory czasowe. Uczestniczymy na przemian w wydarzeniach sprzed kilku lat, związanych z działalnością pewnej sekty, a także podążamy za nadkomisarzem Rędzią i jego kolegami, którzy prowadzą śledztwo współcześnie. Z każdym rozdziałem obydwa wątki coraz bardziej się łączą, ale medal temu, kto od razu odkryje zamysł autora. Mnie się nie udało, bo chociaż domyślałam się pewnych elementów, to finałowa całość przeszła moje oczekiwania. 

Równolegle z mocnym wątkiem kryminalnym obserwujemy prywatne życie Tomasza Rędzi. Trochę się w nim dzieje, nie da się ukryć. Prowadzone wątki rozpoczęły się w pierwszym tomie, zatem jego lekturę uważam za niezbędną, aby połapać się w tym, co teraz autor wymyślił nadkomisarzowi. Nie napiszę za wiele, żeby nie spojlerować, ale niestety Rędzia będzie musiał wypić piwo, którego nawarzył znacznie wcześniej. Przeszłość się o niego właśnie upomniała i bezpardonowo włazi w jego teraźniejsze życie.   

W powieściach Marka Stelara podoba mi się między innymi to, że co jakiś czas (niezbyt często) dokonuje on poprzez któregoś z bohaterów swego rodzaju podsumowania dotychczasowych działań. Dzięki temu porządkują mi się zdobyte informacje i mogę sobie wraz z policjantami poszukiwać mordercy na podstawie tego, co już udało im się ustalić.

Uprzedzam, że w treści znajdziecie dość szczegółowe i krwawe opisy zbrodni, ale nie jest to duża część tekstu. Większość fabuły skupia się na poszukiwaniach powiązań między morderstwami i wszelkich szczegółach prowadzonego śledztwa. Nie mogę się już doczekać kolejnego tomu!

Tytuł: "Sekta"
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 424
Wydawnictwo: FILIA
Seria: Nadkomisarz Rędzia, tom 2
PREMIERA: 10 marca 2021

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Tomkowi Rędzi i wydawnictwu FILIA

środa, 6 stycznia 2021

"Cymanowski chłód" Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda - recenzja

Zachęcona opinią blogerów, że drugi tom cyklu Cymanowski młyn jest lepszy od części pierwszej, sięgnęłam po "Cymanowski chłód". Miałam nadzieję na fabułę z grozą i atmosferą niepokoju. Czy otrzymałam to, na co liczyłam?

Akcja powieści rozgrywa się na malowniczych Kaszubach, które aktualnie wzięła w posiadanie zima. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Pensjonat Zawiślaka świetnie prosperuje, a sam właściciel przygotowuje się do ślubu ze swoją wybranką, Anną. Kiedy do pensjonatu przyjeżdżają goście, Zawiślak rozpoznaje Ilonę, córkę dawnych właścicieli ziemi, na której stoi hotelik. Kobieta postanawia zarezerwować pokój w Cymanowskim Młynie, chociaż zdaje sobie sprawę, że nie jest tam mile widziana przez Zawiślaka. Przy okazji urlopu i odpoczynku, chciałaby rozwiązać zagadkę związaną z rodową, bardzo cenną biżuterią. Co wyniknie z jej starań? Czy Ilonie uda się zdobyć informacje dotyczące zaginięcia jej ojca na okolicznych bagnach? Co z tą sprawą ma wspólnego Adam Kostuch, pracownik Cymanowskiego młyna, którego Zawiślak traktuje jak syna? Kto jeszcze zniknie i dlaczego? 

Nie jestem przekonana co do tego połączenia gatunkowego. Miała być fuzja powieści obyczajowej z powieścią grozy, a wyszło... nie do końca umiem określić co. Obyczaj, to pewne. Główne wątki są związane z codziennością bohaterów, czasami naznaczoną akcentami sensacyjnymi i kryminalnymi. Tu i ówdzie pojawia się trup, ewentualnie kilka. Do tego kociołka autorzy dorzucili jeszcze trochę okultyzmu, ale bez wchodzenia w szczegóły, a skoro okultyzm, to są też pojawiające się i znikające duchy. 

Pomimo tych kilku minusów powieść czytało się szybko. Były fragmenty ciekawe i wciągające. Nic nie poradzę na to, że moje poczucie grozy w powieści "popsuła" seria Dom na Wyrębach. Tam to naprawdę można się było wystraszyć podczas lektury. Tutaj mi tego zabrakło. 

Tytuł: "Cymanowski chłód"
Autorzy: Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda
Gatunek: powieść obyczajowa z dodatkami
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Filia
PREMIERA: 30 września 2020

Moja ocena: 4/6

sobota, 29 sierpnia 2020

"Blizny" Marek Stelar - recenzja


Zapytajcie mnie o architekta, który pisze świetne książki, a powiem Wam: Marek Stelar, a właściwie Maciej Biernawski. Jaka to była dobra książka! Okładka przyciąga wzrok, ale to, co znajdziecie pod nią, zdecydowanie bije ją na głowę. Mam nadzieję, że „Blizny” nie pozostaną samotnym, białym żaglem pośród trylogii stworzonych przez autora. Nadkomisarz Rędzia zasługuje na kolejną sprawę!

Na placu budowy węzła Łękno w Szczecinie znaleziono zwłoki. Z pewnością nie jest to świeża sprawa, na co wskazuje ich stan. Na miejsce zdarzenia zostaje wezwany nadkomisarz Tomasz Rędzia.

Autor prowadzi nas dwoma torami czasowymi. Obserwujemy toczące się współcześnie śledztwo, które prowadzi w przeszłość, co ciekawe, samego Rędzi. Okazuje się bowiem, że znaleziony na budowie mężczyzna to jego kolega z klasy licealnej, Adolf. Wszyscy zapamiętali chłopaka z brawurowej akcji uratowania kolegów przed śmiercią. Okrzyknięto go bohaterem, chociaż nie obyło się bez ofiar śmiertelnych. Dlaczego więc Adolf zginął? I kiedy? Tomasz Rędzia, choć nie uczestniczył bezpośrednio w tamtych tragicznych wydarzeniach, nie ma łatwego zadania. Podczas przesłuchań wychodzą na jaw kolejne nieścisłości, jego dawni koledzy wyraźnie ukrywają coś przed policją, więc i obraz strzelaniny sprzed lat ciągle nie chce ułożyć się w spójną całość. Do tego jeszcze pani prokurator, a prywatnie uczennica tej samej klasy, uważa, że Rędzia przesadza i te dwie sprawy kompletnie się ze sobą nie łączą. Kto ma rację? Jak potoczą się sprawy? Kto oszukuje, a kto mówi prawdę? Nadkomisarz musi się nieźle napocić, aby odtworzyć losy Adolfa, a także zrekonstruować wydarzenia tamtej nocy sprzed ponad dwudziestu pięciu lat.

Nie jest to krwisty kryminał pełen dosadnych opisów zbrodni ani powieść grozy. Akcja również nie leci na łeb, na szyję. I chociaż wiecie, że lubię, kiedy w powieści dzieje się dużo i szybko, to tutaj czuję się całkowicie usatysfakcjonowana poziomem pogmatwania wątków. Bardzo lubię, kiedy podczas lektury pojawiają się mylące tropy, zmuszające do kombinowania i tutaj to właśnie dostałam. Poza tym właściwie do ostatnich stron towarzyszy nam niepewność finału. W jakimś tam stopniu fabuła jest przewidywalna, jednak nie ma to szczególnego znaczenia w obliczu rewelacyjnej całości. Nie przypadł mi do gustu tylko jeden wątek, ale to już kwestia mojego postrzegania rzeczywistości i relacji międzyludzkich ;)

Polecam gorąco i czekam z niecierpliwością na kolejną sprawę nadkomisarza Tomasza Rędzi.    

Tytuł: „Blizny”
Autor: Marek Stelar
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Filia

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Filia

wtorek, 9 kwietnia 2019

"Cymanowski młyn" M. Witkiewicz, S. Darda - recenzja



"Czasem lepiej być samemu niż z kimś, z kim się zupełnie nie chce być. Jak jesteś z kimś, kogo nie kochasz, blokujesz sobie szansę na prawdziwą miłość i szczęśliwą przyszłość".

Po lekturze "Pudełka z marzeniami" i cyklu Wyręby oraz "Zabij mnie, tato" uznałam, że nie mogę przejść obojętnie obok tego pisarskiego duetu. Byłam bardzo ciekawa, jak wypadnie wspólna powieść specjalistki od dobrych zakończeń i mistrza grozy. Co wynikło z tego niecodziennego połączenia? Z pewnością nie do końca to, czego się spodziewałam. Atmosfera wywołująca gęsią skórkę i dreszcze, którą pamiętałam z Wyrębów, została mocno polukrowana, prawdopodobnie za sprawą pióra Magdaleny Witkiewicz. Nie jestem pewna, czy o to chodziło w tej literackiej unii...  

Monika i Maciej przechodzą poważny kryzys. Ich małżeństwo wisi na włosku i wcale nie zanosi się na to, by miał się wydarzyć jakiś cud, ratujący sytuację. Pewnego dnia znajdują w skrzynce na listy voucher na darmowy pobyt w nieznanym im pensjonacie na Kaszubach. Nie mają pojęcia, kto sprezentował im ten wyjazd, ale postanawiają się tam wybrać, by podjąć próbę ratowania związku. Na miejscu czeka na nich właściciel, pan Jerzy Zawiślak, a także całe połacie odludnych przestrzeni. Widoki jak z bajki, zerowy zasięg telefonu, brak Internetu, cisza, spokój i... bagna, na których podobno straszy niejaka Helenka. Wkrótce do pensjonatu wraca z podróży syn właściciela, Łukasz. Przystojny i sporo młodszy od małżonków mężczyzna zajmuje się w agroturystyce końmi. I nie tylko nimi.

Mijają zaledwie trzy dni, kiedy okazuje się, że Maciej musi niespodziewanie wrócić do Warszawy, by pomóc w czymś wspólnikowi. Monika jest wściekła! Przecież to miały być ich dwa tygodnie na odnowienie więzi, a tymczasem jej mąż korzysta z pierwszej możliwości, by uciec do miasta. I zostawia ją samą z dwoma obcymi facetami. I z legendami o niebezpiecznych bagnach, na których zaginęło już kilka osób. A w dodatku w pensjonacie znajduje się biblioteczka pełna okultystycznych publikacji... 

Akcja w powieści nie jest bardzo dynamiczna, a atmosferze brakuje sporo do grozy. Pierwsze 200 stron to typowo obyczajowa historia dwójki głównych bohaterów, którzy trochę pogubili się w życiu. W okolicach tej dwusetnej strony zaczęłam się niecierpliwić, ale i tak miałam w planie doczytać książkę do końca, więc czekałam na rozwój wypadków, wyłapując przy okazji drobne "smaczki", niepostrzeżenie zagęszczające atmosferę. W okolicach 250. strony pióro Dardy wreszcie przebiło się przez warstwy lukru, więc nie traćcie nadziei podczas lektury ;-) Nie mogę napisać więcej, bo za dużo bym zdradziła. W każdym razie fabuła nabiera rumieńców, więc finał zdecydowanie podniósł mi ciśnienie :D  

Niższa ocena za zbyt mało grozy w powieści, a także za słabe zaangażowanie korekty. Wiem, powtarzam się, ale nic nie poradzę na to, że irytują mnie częste literówki i pogubione wyrazy. 

"Najgorszą rzeczą w życiu chyba jest nie wiedzieć, czego się chce".



Książkę mogłam przeczytać dzięki współpracy z serwisem Jakkupowac.pl

czwartek, 23 sierpnia 2018

"Pandemia" A.G.Riddle - recenzja gościnna

Wielu jest w sieci blogerów książkowych i każdy z nich dzieli się swoimi pasjami czytelniczymi. Sposobów na zainteresowanie czytelników wymyślono już całe mnóstwo. Trudno czasami wybrać między świetnym kryminałem a porządną obyczajówką, a doba przecież nie jest z gumy. Chociaż szkoda, przydałoby się móc ją chociaż trochę rozciągnąć. 

Jednym z blogerów, do których lubię zaglądać, jest Michał z ebookoo.pl. Niedawno zostałam przez niego zaproszona do wymiany recenzenckiej. Pomysł mi się spodobał, więc szybko się zgodziłam. I dzisiaj właśnie chciałabym Wam polecić książkę, której sama jeszcze nie czytałam, ale Michał pisze o niej tak:

"Sięgnąłem po książkę „Pandemia”, ponieważ zaciekawiła mnie – tak tak - okładka i sam opis książki. Miałem wrażenie, że odnosi się chociażby po części do filmu, który kiedyś oglądałem a był naprawdę bardzo dobry i też dotyczył pandemii – niestety tytułu nie pamiętam. Jednocześnie oczekiwałem od tej książki, że nie tylko będzie dużo lepsza i bardziej rozbudowana niż film, bo to jest coś oczywistego, a okaże się zupełnie inna od dotychczas przeczytanych lektur. Przełamie konwenanse typowego kryminału/thrillera. Da mi to coś, czego, w tym roku jeszcze nie otrzymałem. Miałem nadzieję, że w tym przypadku otrzymam po trosze wszystkiego: trochę wiedzy naukowej, trochę akcji, pewną pikanterię wyzwalającą napięcie u osoby czytającej czy słuchającej, a jednocześnie przemyślany plan całej tej historii stworzonej przez autora. Czy tak się stało?"



Podczas poszukiwań u wybrzeży Alaski Amerykański statek straży przybrzeżnej z Dr Hansem Emmerichem natknął się na bliżej nieokreślony obiekt. Chociaż nikt dokładnie nie wiedział czego szukają, zakres działań i duża liczba naukowców i sprzętu na lodołamaczu wzbudzała wśród załogi powody do dyskusji. Kiedy dowodzący akcją postanowili zweryfikować swoje odkrycie, okazało się, że poszukiwanym obiektem była łódź podwodna RSV Beagle, która wiele lat temu zatonęła w bliżej nieznanym miejscu. Badacze po zejściu w głębiny odnaleźli w niej laboratorium, pokoje badań i dziwne, bliżej nieokreślone znaleziska, co jednoznacznie wskazuje, że przeprowadzono tam tajne eksperymenty naukowe. Sytuacja wymyka się jednak spod początkowej kontroli…

Tymczasem pewnego dnia do szpitala w Manderze w Kenii trafia dwóch amerykańskich turystów, z czego jeden jest nosicielem jakiegoś dziwnego wirusa, który objawami przypomina grypę, z czasem mutując w organizmie nosiciela w śmiertelnie niebezpieczną chorobę, do walki z którą szpital nie ma środków. Doktor przyjmujący chorego do szpitala szybko dokumentuje objawy i wysyła wyniki do Kenijskiej Służby Zdrowia. Choroba szybko się rozprzestrzenia a prośby o pomoc docierają do CDC – centrum zwalczania chorób i zapobiegania im. Dr Peyton Show i jej zespół udają się na miejsce, by zbadać przyczynę choroby i zlokalizować jej źródło. To, co odkryją przejdzie ich najśmielsze oczekiwania…

W tym samym czasie w hotelu w Berlinie budzi się Desmond Hughes, nie pamiętający, co on w nim robi, kim jest i skąd w ogóle się tu wziął. Sytuacji nie ułatwia fakt, że w pokoju znajduje się trup a do drzwi dobija się obsługa hotelowa z powodu hałasów, które miały tu miejsce. Szukając wyjścia z sytuacji Desmond odkrywa, że ktoś przygotował mu szereg dziwnych intryg i haseł, pozostawionych w różnych miejscach, które musi rozszyfrować aby dowiedzieć się prawdy. Nie ma jednak lekko, ponieważ po piętach depcze mu policja i „ludzie”, którzy nie chcą, by prawda ujrzała światło dzienne…

Autor A.G. Riddle przedstawia nam solidne ponad 700 stronicowe dzieło, gdzie mnogość wątków, ilość bohaterów i ich rozbudowane profile osobowościowe, częste zmiany akcji -> tego jest naprawdę sporo. Niemniej zarówno słuchając w wersjo audio jak i czytając miałem poczucie, że całość jest bardzo uporządkowana. Autor zadbał o odpowiednią rozbudowę tekstu przy najważniejszych i kluczowych dla zrozumienia elementach.

Tytułowa „Pandemia” to doskonały thriller naukowy, gdzie dzieje się naprawdę sporo a co najważniejsze w tego typu książkach, to fakt, że autor postawił na realizm. Wybrał odpowiedni obszar do rozprzestrzenienia choroby, czyli Afrykę. Przedstawił też miejscowy sposób działania i dołączył do tego konflikty wewnętrzne rozdzierające ten obszar. Zadbał o rzeczowy opis działalności i sposoby działania WHO i CDC, czyli dwóch największych światowych organizacji przeciwdziałających chorobom zakaźnym. Włączając w to wszystko międzynarodowy spisek i tajne organizacje mające wpływ na rządy na całym świecie po dziś dzień, mamy dosyć realny obraz, który może mieć miejsce w każdym momencie ale nie jesteśmy tego kompletnie świadomi.

Mimo, że książka jest literacką fikcją opierającą się w jakimś stopniu na faktycznych działaniach, to jest pisana w taki sposób, jakbyśmy tam byli i uczestniczyli w akcji. Mieli na nią wpływ a wszelkie sukcesy, czy niepowodzenia były także naszym udziałem. Czujemy się w jakiś sposób wplątani w akcję i myślę, że był to zabieg celowy i jak najbardziej udany.
  
I na koniec najważniejsze. „Pandemia” jest pierwszym z dwóch tomów „Aktów zagłady”, które wypuścił autor. Pozostaje nam z oczekiwaniem czekać na drugą część. Jeśli autor utrzyma klimat z pierwszej części, to będzie kolejna bardzo dobra produkcja, której warto poświęcić każdą wolną minutę.

PS. Pisałem, że książkę zarówno słuchałem jak i czytałem jednocześnie. Taki sposób zapoznania się z lekturą pozwolił mi maksymalnie poświecić się na zapoznanie z nią w każdej wolnej chwili. Jednocześnie doznania były o wiele lepsze, gdyż inaczej zmysły pracują, gdy powieści się słucha a inaczej gdy się czyta. I uwierzcie mi, że pod każdym względem te doznania są super! Wiem, że to nie pierwsza i nie ostatnia książka czytana i odsłuchiwana w ten sposób. Polecam! 

Michał


Co Wy na to? Jak dla mnie, świetnie się zapowiada. Muszę po nią sięgnąć, bo jestem ciekawa, czy to będzie coś w stylu mojego ulubionego autora - Jamesa Rollinsa. 

Dziękuję za recenzję i zapraszam: 
na blog Michała ---> ebookoo.pl 
oraz na FP --> ebookoo

I czekam na kolejne gościnne recenzje na blogu ebookoo :-)