Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książnica. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 czerwca 2026

"Tajny szpital" Danuta Chlupowa - recenzja


Tytuł: "Tajny szpital"
Autor: Danuta Chlupowa
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkami historycznymi
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Książnica
Cykl: Pielęgniarki, tom 2

Moja ocena: 6/6

Powieści Danuty Chlupowej zawsze uczą mnie czegoś nowego. Mariaż fikcji literackiej z prawdziwymi wydarzeniami to jedno z moich ulubionych połączeń w książkach. Tym razem poznałam historię tajnego szpitala, który działał w Dziwnowie na wyspie Wolin po II wojnie światowej i przyjął ogromną liczbę uchodźców z Grecji, którzy zostali ranni podczas walk w tamtejszej wojnie domowej. Nie miałam pojęcia o jego istnieniu.

Główną bohaterką drugiego tomu cyklu Pielęgniarki jest Liliana Skowrońska, córka znanego okulisty i profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Romuald Skowroński jest dodatkowo pasjonatem esperanto. Podczas konferencji poświęconej temu międzynarodowemu językowi poznaje młodego chirurga z Grecji, Steliosa Kyriakosa, którego zaprasza do domu. Liliana jest pod wrażeniem przystojnego gościa i szybko rodzi się między nimi uczucie. Niestety sprawy polityczne nie układają się dobrze i szybko okazuje się, że między tych dwoje młodych ludzi brutalnie wdziera się Hitler ze swoimi planami zawładnięcia światem. Wojna rozdziela Steliosa i Lilę, zostawiając im namiastkę bliskości w postaci rzadko wysyłanych listów. Liliana postanawia nauczyć się greckiego, aby mogła zrobić ukochanemu niespodziankę, pisząc do niego w jego ojczystym języku. Tymczasem wojna wdziera się w życie rodziny Skowrońskich z całą mocą. Profesor zostaje wywieziony do obozu koncentracyjnego, a Liliana z matką muszą opuścić dotychczas zajmowane mieszkanie i przenieść się do znacznie gorszego lokum. Tam czekają na powrót Romualda, próbując przetrwać w wojennych warunkach.

Podczas lektury obserwujemy losy profesora w obozie, życie Liliany, która podejmuje pracę pielęgniarki w szpitalu jenieckim PCK, troski rodziny Skowrońskich po powrocie profesora i emocje związane z milczeniem Steliosa. 

W szpitalu, wśród pacjentów, Liliana spotyka kolegę sprzed lat, Wojtka. Grecka namiętność już dawno wywietrzała jej z głowy, a zastąpiła ją ciężka praca w szpitalu. Relacja z Wojtkiem nie jest dla młodej Skowrońskiej przyszłościowa, chociaż mężczyzna widzi to zupełnie inaczej. Czy przekona koleżankę do zacieśnienia więzi? Jak potoczy się leczenie Wojtka? I czy Stelios żyje? 

Życie Liliany zmienia się diametralnie kilka lat po wojnie, kiedy zostaje wysłana nad morze, na tajną misję. Nie może zdradzić nawet rodzicom, dokąd trafiła, ani co tam robi. Sama początkowo nie ma pojęcia, czym będzie się zajmować i przede wszystkim, dlaczego wybrano właśnie ją, skoro wszystkie pozostałe pielęgniarki służą w wojsku, a ona jest cywilem. Wszystko powoli zaczyna się wyjaśniać, kiedy kobieta trafia na wyspę, gdzie czeka na nią miejsce pracy w tajnym szpitalu... 

Drugi tom cyklu można czytać bez znajomości pierwszego, chociaż są drobne odniesienia do tamtej fabuły. Proponuję jednak sięgnąć również po "Słoneczne tarasy", gdzie poznacie historię innej pielęgniarki i jej koleżanek.  

Ta opowieść na długo pozostaje w pamięci. Z niecierpliwością czekam na trzeci tom.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica

sobota, 28 lutego 2026

"Droga ku nadziei" Danuta Chlupowa - recenzja


Tytuł: "Droga ku nadziei"
Autor: Danuta Chlupowa
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkami wojennymi
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Książnica
Cykl: Podróż w niechciane, tom 2

Moja ocena: 6/6

Trochę mi to zajęło, ale wreszcie udało mi się poznać zakończenie dylogii z cyklu Podróż w niechciane Danuty Chlupowej. Drugi tom nosi tytuł "Droga ku nadziei" i o tym właśnie opowiada. O powrocie do życia po strasznych wojennych doświadczeniach. 

Z przyjemnością wróciłam do świata dwóch silnych i odważnych kobiet, Bogusi i Jadwigi, chociaż wspomnianą przyjemność, dzięki lekturze, odczuwałam tylko ja, ponieważ obu bohaterkom los zgotował naprawdę trudne chwile w wojennej rzeczywistości.

Bogusia Brzezińska wciąż pozostaje w związku z Florianem, za którym bardzo tęskni, ale chwilowo mieszka z córeczką Urszulką w Krakowie, gdzie pomaga w gospodarstwie domowym i opiece nad dziećmi niepełnosprawnej Lucynie Mączkowej. Początkowa niechęć kobiet do siebie zamienia się w przyjaźń, a Urszulka bardzo przywiązuje się do dzieci Lucyny, które traktuje jak rodzeństwo. Tym trudniej jest zarówno Bogusi, jak i Urszulce pożegnać się z nimi, by wyruszyć do Drogomyśla, gdzie czeka na nie Florian. Nikt jednak nie spodziewa się tego, że kiedy wreszcie dotrą na wieś, masztalerz znów zostanie przeniesiony, a one znajdą się na łasce obcych ludzi. Czas pokaże, czy Brzezińska z córką zostaną na wsi i czy narzeczeństwo Bogusi i Floriana zakończy się ślubem.

Jadwiga Paterek czuje, że jej serce coraz mocniej bije dla znacznie starszego od niej Mieczysława. Poznała go w tysiąc dziewięćset trzydziestym dziewiątym roku, na samym początku wojny. Od tej chwili minęło już kilka lat, a jej uczucie nie wygasło, chociaż Mieczysław waha się, zdając sobie sprawę z różnicy wieku, która ich dzieli. Poza tym Jadzia szybko przekonuje się, że znajomość z członkiem Armii Krajowej, który aktywnie działa w podziemiu, może być bardzo niebezpieczna. Jedno z ich spotkań kończy się bowiem w więzieniu w lubelskim zamku. Nie będzie to jednak jedyny problem, który pojawi się między tą parą. Zarówno Jadzia, jak i Mietek, będą musieli przemyśleć swoje uczucia i podjąć niezwykle ważną decyzję, która zaważy na całym ich życiu.

Styl autorki zachęca do lektury i sprawia, że z każdym kolejnym rozdziałem czytelnik głębiej wchodzi w relacje bohaterów. Stają mu się oni bliscy, a ich losy przeżywa, jakby mieszkali obok w realnym życiu. Możliwe, że jest to związane między innymi z decyzją autorki o stworzeniu historii na podstawie prawdziwych wydarzeń. W trakcie lektury znajdziecie przypisy z informacją, które z opisywanych postaci są autentyczne. Wspaniale odmalowane i dopracowane tło społeczne uzupełnia sytuacje, które wymyśliła dla swoich bohaterów autorka. 

Zdecydowanie polecam Wam dylogię Droga w niechciane. Warto poświęcić czas, aby poznać jej bohaterów i ich niełatwe losy. Na długo zostają w pamięci.

   

środa, 30 lipca 2025

"Słoneczne tarasy" Danuta Chlupowa - recenzja


Tytuł: "Słoneczne tarasy"
Autor: Danuta Chlupowa
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Książnica
Cykl: Pielęgniarki, tom 1

Moja ocena: 6/6

"Słoneczne tarasy" to pierwszy tom nowego cyklu Pielęgniarki autorstwa Danuty Chlupowej. Tym razem Autorka zabiera nas w Beskidy, dokładnie do Istebnej, gdzie rozgrywa się większość wydarzeń opisanych w powieści.

Główną bohaterką "Słonecznych tarasów" jest Joanna Kasperska, która wraz z matką zostaje bez środków do życia. Po nagłej śmierci męża i ojca, Konstantego Kasperskiego, Elżbieta wraz z córką musi przenieść się do swojej siostry i jej męża na krakowski Salwator. Konstanty zostawił po sobie ogromne długi, których niepracująca żona nie byłaby w stanie spłacić, nie mówiąc już o utrzymaniu siebie i dwunastoletniej córki. Wujostwo przyjmuje je pod swój dach głównie ze względu na dziewczynkę, ponieważ sami nie mają dzieci. Joasia szybko staje się ulubienicą wuja, który traktuje ją jak własną córkę. Willa na Salwatorze jest piękna i przytulna, Kasperskim mieszka się w niej dobrze, chociaż Elżbieta dobrze wie, że Macewiczowie przygarnęli je jedynie ze względu na jej córkę i wciąż przypomina dziewczynce o tym, że musi się zachowywać poprawnie i być wdzięczną za łaskę, którą okazał jej wuj. Tymczasem Feliks Macewicz z czasem zaczyna postrzegać dziewczynkę zupełnie inaczej, niż rodzic powinien postrzegać dziecko. Niepostrzeżenie jego stosunek do dorastającej panienki zmienia się z ojcowskiego na bardziej intymny, co konfunduje Joasię. Dziewczyna staje przed ogromnym dylematem. Z jednej strony boi się przyznać matce i ciotce do praktyk, które coraz częściej stosuje wobec niej wuj, a z drugiej ma świadomość tego, że działania mężczyzny są złe i niewłaściwe. Przypadek sprawia, że decyduje się na podjęcie nauki w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek. To wprawdzie zupełnie inny kierunek, niż jej wymarzone studia artystyczne, ale życie nieubłaganie zweryfikowało jej plany. Joasia postanawia uciec od napastliwego wuja i ślepych na jej krzywdę ciotki i matki. Czy podjęta decyzja będzie tą właściwą? Jak dziewczyna poradzi sobie w wymagającej hartu ducha szkole? Kogo spotka na swojej drodze do dorosłości?       

Akcja powieści obejmuje lata tysiąc dziewięćset dwadzieścia osiem - tysiąc dziewięćset czterdzieści. Na przestrzeni tego czasu w życiu Joasi wiele się dzieje, szczególnie, że poznajemy ją jako dziewczynkę i obserwujemy jej dorastanie i rozterki z nim związane. Główny wątek obudowany jest kilkoma pobocznymi, które świetnie uzupełniają fabułę. Poznajemy koleżanki Joasi ze szkoły, małe pacjentki z sanatorium w Istebnej, gdzie pracuje jako dyplomowana pielęgniarka, a także pewnego przystojnego nauczyciela Stanisława, który nie jest Joasi obojętny. Każda z postaci ma swój świat, charakter i miejsce w tej opowieści, więc nic dziwnego, że lektura naprawdę szybko wciąga. Z dużym zainteresowaniem śledziłam losy każdego z bohaterów, szczególnie chyba małej Tonki, mieszkanki Nikoszowca, którą choroba zmusiła do długiego przebywania w sanatorium.

Po raz kolejny nie zawiodłam się, sięgając po twórczość Danuty Chlupowej. Oczarował mnie wykorzystany w powieści subtelny język, tym razem wzbogacony jabłonkowską odmianą gwary cieszyńskiej, zmienna dynamika akcji i cały wachlarz emocji, którymi autorka sprawiedliwie obdarowała swoich bohaterów. 

Z czystym sercem polecam Wam tę lekturę, a sama z niecierpliwością będę wyglądała kolejnych tomów cyklu.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica

środa, 2 października 2024

"Ogrody na popiołach" Sabina Waszut - recenzja


Tytuł: "Ogrody na popiołach"
Autor: Sabina Waszut
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 301
Wydawnictwo: Książnica

Moja ocena: 6/6

Historia pełna jest opowieści o miejscach kaźni i obozach zagłady stworzonych przez hitlerowców między innymi na terenie Polski. Większość ludzi przynajmniej słyszała takie nazwy jak: Auschwitz-Birkenau, KL Lublin w Majdanku, Gross-Rosen, Sobibór czy Treblinka. Wiele powstało artykułów, powieści, reportaży, które przybliżają nam dramat ludzi mierzących się z koszmarem wojny. Czy jednak spotkaliście się z informacjami na temat świętochłowickiego obozu pracy o pięknej, ale jakże nieadekwatnej do sytuacji nazwie Zgoda? Ja poznałam to miejsce dzięki powieści Sabiny Waszut "Ogrody na popiołach" i wciąż trudno mi uwierzyć, że o tak ważnym temacie praktycznie wcale się nie mówi.

Jest styczeń tysiąc dziewięćset czterdziestego piątego roku. Udręczeni wojną mieszkańcy Katowic oczekują z nadzieją przybycia do miasta wyzwolicieli, wojsk Armii Czerwonej. Oczywiście są również obawy, ponieważ ludzie nie wiedzą, czego się spodziewać, jednak u wielu z pewnością pojawia się myśl, że gorzej niż z hitlerowcami chyba być nie może. Rodzina Karola Plocha również z niepokojem wygląda czerwonoarmistów, licząc na powrót względnej normalności i godne życie. Katowice jednak to miasto dwóch narodów, gdzie mieszkają Polacy i Niemcy, a małżeństwa są mieszane, jak u Plochów. Żona Karola, Margot, jest Niemką. 

Kiedy pewnego dnia w drzwiach mieszkania Plochów stają mężczyźni z biało-czerwonymi opaskami na ramionach, Karol nie ma pojęcia, w jaki koszmar zamieni się jego życie na najbliższe miesiące. Margot z ich synkiem Piotrusiem obserwuje z lękiem, jak Karol zostaje bez wyroku skierowany do obozu pracy w Świętochłowicach, gdzie zastaje innych więźniów, których uznano za wrogów ojczyzny i zbrodniarzy. Tymczasem ich jedyną winą było to, że byli innej narodowości, innego wyznania czy mówili innym językiem, a często lądowali w tym piekle w ogóle bez powodu. Byli Ślązakami i zapłacili za to straszną cenę.

Autorka bardzo realistycznie opisała tragiczne warunki panujące w obozie, głód, wszy, pluskwy, szczury, a w konsekwencji choroby, na które umierali więźniowie. Część osadzonych wychodziła do pracy poza obóz, ale większość spędzała czas w barakach, czując jak opuszcza ich nadzieja na ratunek. Panem życia i śmierci w tym miejscu był komendant Salomon Morel. To od niego zależało, czy więźniowie przetrwają kolejny dzień. 

Karol Ploch dobrowolnie zgadza się dołączyć do mieszkańców baraku numer 7, gdzie został przydzielony Jan Janosch, nauczyciel i przyjaciel Plocha. Był to najstraszniejszy z baraków w obozie, a znajdujący się w nim więźniowie byli najgorzej traktowani, ponieważ podejrzewano ich o konszachty z nazistami. W tym miejscu nie należało spodziewać się niczego dobrego. Nawet za przyniesienie jedzenia osadzonym bliskim można było wylądować w obozie, co spotkało córkę jednego z współmieszkańców Karola. 

Wbrew wszystkiemu Karolowi udaje się nawiązać nić przyjaźni z kilkoma mężczyznami, z którymi dzieli ten ciężki los. Dzięki temu łatwiej mu znosić trudy kolejnych dni. Jego myśli krążą wokół ukochanych osób, żony i synka, których zostawił w Katowicach. Czy poradzili sobie sami? Czy Margot nie została zabrana jak on i umieszczona w obozie? Karol z niepokojem obserwuje kobiety, które trafiają do obozu, wypatrując żony i podejmuje ryzyko przekazania jej informacji, aby za żadne skarby nie przychodziła pod bramę tego piekła.

Krótkie rozdziały opowiadają kolejne wydarzenia, których Karol jest uczestnikiem lub świadkiem. Wciągają bardzo szybko i angażują myśli i emocje czytelnika.

Sięgnijcie po tę powieść i poznajcie historię obozu pracy Zgoda, o którym wciąż niewiele się mówi, chociaż wydarzyły się tam straszne rzeczy.

środa, 25 września 2024

"Stracone pokolenie" Sabina Waszut - recenzja


Tytuł: "Stracone pokolenie"
Autor: Sabina Waszut
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 272
Wydawnictwo: Książnica
Cykl: Matki Rzeszy, tom 3

Moja ocena: 6/6

"Stracone pokolenie" to finałowy tom cyklu Matki Rzeszy autorstwa Sabiny Waszut. Jeśli zdecydujecie się poznać tę trylogię, czeka Was opowieść o kobietach, które stały się narzędziem w rękach nazistów.

Jest rok tysiąc dziewięćset czterdziesty szósty. Wojna się skończyła, jednak wciąż jest niebezpiecznie. Wszystko wokół jest zniszczone, a ci, którzy przeżyli koszmar wojny, próbują powoli podźwignąć się z dramatu, którego wciąż są świadkami i uczestnikami. Ruth również przeżyła, a wraz z nią jej córeczka Viktoria. Serce kobiety wypełnia uczucie do innego mężczyzny niż jej mąż Marcus. Osoba ukochanego Tobiasa łączy ją z domem matek i kręgiem, do którego dołączyła w czasie wojny, by czynić dobro, pomagać i wspierać działania ludzi, którzy pragnęli ratować bezbronne dzieci, porywane przez Lebensborn. Teraz stała się strażniczką teczek z ich prawdziwymi danymi. Co zrobi z tą wiedzą? Czy zdecyduje się odszukać skradzione dzieci, aby oddać je biologicznym rodzicom? Na razie jednak odkłada te rozterki, aby zająć się ważniejszym tematem, bezpieczeństwem swoim i córeczki. Postanawia wrócić do rodzinnego domu w Bad Saarow, gdzie czekają na nią rodzice i teściowie.   

Na miejscu okazuje się, że wojna odcisnęła piętno na wszystkich. Marcus wrócił do domu, ale odmieniony, raz wściekły, agresywny i niebezpieczny, to znów depresyjny i wycofany. Ruth nie rozumie jego zachowania i boi się go, ale stara się być dobrą żoną. Jej serce jednak pozostaje przy Tobiasie, chociaż wie, że ukochany nie żyje. Kobieta próbuje ułożyć sobie życie, co jednak wcale nie jest łatwe, chociaż ma duże wsparcie w rodzicach i teściach. Jak potoczą się jej losy? 

Cykl Matki Rzeszy jest nietypowy przez opisywanych w nim głównych bohaterów, którymi są Niemcy, a my jesteśmy przyzwyczajeni przez autorów do wojny widzianej oczami Polaków lub Żydów. Rzadko przychodzi nam do głowy, że Niemcy również mogli stać się ofiarami, stracić rodzinę, dobytek i walczyć o przetrwanie. Nie wszyscy oni przecież byli ślepo zapatrzeni w diabła w ludzkiej skórze, który zniszczył swoim wybujałym ego pół świata.

Sięgnijcie po "Stracone pokolenie" i dwa poprzednie tomy cyklu, aby poznać Ruth i innych bohaterów tej historii. To zupełnie inna perspektywa wojennej zawieruchy. 

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję Wydawnictwu Książnica

piątek, 24 maja 2024

"Czas ucieczki" Sabina Waszut - recenzja


Tytuł: "Czas ucieczki"
Autor: Sabina Waszut
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkiem historycznym
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Książnica
Cykl: Matki Rzeszy, tom 2

Moja ocena: 6/6


"Czas ucieczki" to drugi tom cyklu Matki Rzeszy autorstwa Sabiny Waszut. Po lekturze pierwszej części wiedziałam, że z pewnością sięgnę po kontynuację losów bohaterek, Niemek, których celem było urodzenie idealnych dzieci dla Rzeszy.

Akcja powieści rozpoczyna się w styczniu tysiąc dziewięćset czterdziestego piątego roku, a zatem w czasie, kiedy pozycja Niemiec w świecie drastycznie straciła na znaczeniu, a Armia Czerwona wyzwalała kolejne tereny okupowane do tej pory przez niemieckich żołnierzy. Wyzwolenie to jednak więcej miało wspólnego z niszczeniem wszystkiego, co Sowieci napotkali na swej drodze. Kradli, równali z ziemią, gwałcili, zabijali, panoszyli się jak u siebie. Skoro mieli status wyzwolicieli, uważali, że wolno im wszystko. 

W ośrodku Lebensborn również rozpoczęła się gorączkowa ewakuacja. Kobiety były przerażone i zdezorientowane. Ich świat właśnie zamienił się w gruzy, a wpajana im ideologia okazała się nic niewarta. Wiele z nich nie przyjmowało tego do wiadomości, nie rozumiało rozgrywających się wokół scen i nie chciało przejrzeć na oczy. Wśród mieszkanek domu były również Ruth, Annabelle i Brygid, które poznaliśmy w pierwszej części cyklu. Chociaż Ruth skrywała pewną tajemnicę, której dowody ukryte zostały w okolicy ośrodka, zdecydowała się na ucieczkę wraz z przyjaciółkami. Dotarły do Bad Reinerz w Sudetach, gdzie miały nadzieję znaleźć bezpieczną przystań. Początkowo nie było źle, chociaż sytuacja była niepewna i bardzo trudna, a warunki bytowania odbiegały znacznie od tych, do których były przyzwyczajone w ośrodku. Wokół panowały chaos, głód, ciasnota, nieufność i ciągły lęk przed wyzwolicielem, który tak naprawdę okazał się kolejnym zaborcą. Bohaterki ze wszystkich sił próbowały przetrwać, chroniąc siebie i dzieci. Czy im się to udało? Jak potoczyły się ich losy?

Autorka z wielkim wyczuciem opisała dramatyczną walkę trzech przyjaciółek o przetrwanie, ale przedstawiła także postawy innych bohaterów, ich dylematy, podejmowane decyzje wraz z ich konsekwencjami i problemy, z którymi musieli się borykać. Wojna zmieniła wszystko, ale przegrana Niemiec wcale nie naprawiła sytuacji. Ludność cywilną czekał długi czas odbudowywania nie tylko zniszczonych wiosek i miast, ale także pracy nad sobą czy poszukiwania zaginionych bliskich. 

Wojenna zawierucha zniszczyła też wszystko, w co wierzyły Niemki objęte programem Lebensborn, a także zwolennicy Hitlera. Nie wszyscy zdołali poradzić sobie z nową sytuacją, a nie mogąc pogodzić się z nadchodzącymi zmianami, odebrali sobie życie. Dramaty rozgrywały się zatem po obu stronach frontu. To wyjątkowy cykl, ponieważ pokazuje ludzkie oblicze Niemców, którzy wcale wojny nie chcieli, a sposób myślenia został im narzucony. 

Jeśli sięgniecie po ten cykl, do czego bardzo Was zachęcam, spodziewajcie się dużej dawki emocji.  


niedziela, 10 grudnia 2023

"Powrót do Lwowa" Monika Kowalska - recenzja


Tytuł: "Powrót do Lwowa"
Autor: Monika Kowalska
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkiem wojennym
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Książnica
Cykl: Dwa miasta, tom 4

Moja ocena: 6/6

Jak miło było wrócić do świata sióstr Szubówien :) Właśnie skończyłam czytać ostatni tom cyklu Dwa miasta autorstwa Moniki Kowalskiej. Z jednej strony cieszę się, że poznałam cała tę historię, a z drugiej trochę mi smutno, że to koniec opowieści, tak pięknie utkanej przez autorkę.

Byłam bardzo ciekawa, co tym razem opisze pisarka i jak zakończą się losy trzech sióstr i ich rodziny. Kiedy tylko otworzyłam książkę, wsiąkłam bez reszty w inny świat. Pierwsze strony zabrały mnie do początku lata tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku. Wojenny wątek retrospektywny był miłą niespodzianką i niezwykle uatrakcyjnił mi lekturę. Wędrowałam w nim wraz z Marianną ulicami Lwowa i towarzyszyłam jej podczas dobrych i złych chwil. Poznałam jej mamę, sąsiadów, a później także córeczkę Jagódkę i czekałam z niecierpliwością na moment, w którym okaże się, jak jej losy połączą się z Szubami, bo co do tego, że tak będzie, nie miałam wątpliwości.  

Kolejne rozdziały to lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte XX wieku. Te rozdziały były mi szczególnie bliskie, ponieważ sama w tym czasie dorastałam. Pamiętam to, o czym pisała autorka i za jej sprawą mogłam choć na chwilę wrócić do czasu dzieciństwa, beztroskiego, mimo wszechobecnych wtedy braków. Tutaj autorka skupiła się na Adeli, jej dzieciach i wnukach. Nie zabrakło również dalszych losów pozostałych sióstr Szubówien.

Opisy w powieści są realistyczne i dopracowane. Widać ogrom pracy włożony w to, by wszystkie detale się zgadzały, zarówno w czasach wojennych, jak i PRL czy latach późniejszych. Nakreślone przez autorkę tło społeczno-polityczne świetnie uzupełniało i wyjaśniało wydarzenia rozgrywające się w życiu bohaterów.  

Autorka wspaniale opisała w powieści relacje międzyludzkie. Związki między bohaterami, to jak się do siebie odnosili, jak byli dla siebie ważni, wspierali się i sobie pomagali, było naprawdę wyjątkowe i sprawiało, że robiło się ciepło na sercu. Chyba tak właśnie kiedyś było. Ludzie byli sobie bliżsi i żyli razem, a nie obok siebie. I chociaż wśród spotykających ich zdarzeń były sporo tych trudnych i złych, potrafili sobie poradzić, udźwignąć ciężar lub podjąć zgodną z własnym sumieniem decyzję, a później zmierzyć się z jej konsekwencjami. Prawdziwe życie.

Jeśli nie czytaliście jeszcze tej serii, gorąco polecam. Nie róbcie jednak zbyt dużych przerw między kolejnymi tomami. W każdym z nich wiele się dzieje i szkoda byłoby stracić chociaż ułamek przyjemności z lektury przez to, że zapomniało się fragmenty fabuły.


niedziela, 5 listopada 2023

"Facetom nic do tego" Sylwia Trojanowska, Malwina Kozłowska - recenzja


Tytuł: "Facetom nic do tego"
Autor: Sylwia Trojanowska, Malwina Kozłowska
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 302
Wydawnictwo: Książnica
Cykl: Facetom wstęp wzbroniony, tom 2

Moja ocena: 5/6

Jeśli sięgniecie po drugi tom serii Facetom wstęp wzbroniony autorstwa Sylwii Trojanowskiej i Malwiny Kozłowskiej, otrzymacie zgrabne połączenie powieści świątecznej z zabawną obyczajówką. Kontynuacja przygód Ingi Winter, Anny Krauze i Barbary Kochańskiej zaprowadzi Was tym razem na egzotyczne Karaiby. Jak w tym klimacie obchodzić Święta Bożego Narodzenia? Ano właśnie, musicie się przekonać, sięgając po tę książkę. 

Przyjaciółki decydują się na spędzenie świątecznych dni u starszej siostry Ani, Marianki. Czekają na nie wyjątkowo ekskluzywne wille w luksusowym kurorcie, którego właścicielami są Lutek i Marianka. Palmy, drinki z parasolką, słońce i gorący piasek to nie do końca klimat kojarzący się ze świętami, ale wszystkie trzy kobiety mają za sobą dość trudny rok, zatem odpoczynek w rajskim otoczeniu z pewnością im się należy. Poza tym Marianka jest w stanie nawet na rajskiej wyspie wytrzasnąć choinkę i pozostałe świąteczne rekwizyty, o kolacji wigilijnej nie wspominając, więc nic nie stoi na przeszkodzie... 

Jednak czy nie jest tak, że nawet nad najlepiej zaplanowanymi wyjazdami często wisi jakieś fatum? Nie inaczej! Tak było i tym razem. Inga, Ania i Baśka znów muszą zmierzyć się z podstępnym pierwiastkiem męskim, który ewidentnie zamierza popsuć szyki Ance. Wredny szef, niejaki Bolesław Rybak, jednym telefonem prawie pogrzebał szanse prokuratorki na relaks i dobrą zabawę. Prawie robi jednak wielką różnicę, bo od czego ma się przyjaciółki na dobre i na złe? Kiedy wyjdzie szydło z worka i okaże się, że nie wszystko wygląda tak, jak to przedstawił Bolesław "Stary" Rybak w koszmarnej rozmowie telefonicznej, do akcji wkroczy Baśka i nic już nie będzie takie samo...

Wątek główny uzupełniają dodatkowe wydarzenia, tworzące świetne, momentami zabawne, momentami bardziej poważne tło fabularne. Zgubiony bagaż, złamany obcas czy papuzie guano na plecach mieszają się z rozmowami o życiu i śmierci, szkoleniem z otwierania czakr i wieloma innymi wątkami pobocznymi, dzięki którym nie raz się uśmiechniecie.

Poza tym musicie poznać wielebnego Arystotelesa Apostolakisa, który wprawdzie ślubów nie udziela, ale ma wiele innych interesujących zajęć. Nasze bohaterki, choć uparcie twierdzą, że faceci nie są kobietom do życia potrzebni, mają ich wokół siebie na pęczki. Tylko wybierać. Myślicie, że dziewczyny podejmą wyzwanie? I jakie będą efekty ich akcji wsparcia Anki w walce z wrednym typem? Te i wiele innych odpowiedzi uzyskacie, czytając powieść duetu Sylwia & Malwina :-)

Jeśli nie znacie pierwszego tomu, radzę zacząć od niego, ponieważ w drugim napotkacie trochę wycieczek do jego treści.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica

środa, 14 czerwca 2023

"Facetom wstęp wzbroniony" Sylwia Trojanowska, Malwina Kozłowska - recenzja [PREMIEROWA]


Tytuł: "Facetom wstęp wzbroniony"
Autorki: Sylwia Trojanowska, Malwina Kozłowska
Gatunek: komedia obyczajowa
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Książnica

Moja ocena: 6/6

"Facetom wstęp wzbroniony" to przezabawna komedia obyczajowa autorstwa dwóch pisarek, Sylwii Trojanowskiej i Malwiny Kozłowskiej.  

Solidarność jajników wymierzona w faceta, który narozrabiał, może stać się totalną katastrofą. Rzecz jasna dla wspomnianego delikwenta. Trzy bohaterki powieści, Baśka, Inga i Anka, to babskie tornado, które nie pozostawia jeńców. Jeśli jesteś facetem, wchodzisz im w drogę na własną odpowiedzialność. Kobiety spotykają się na zajęciach jogi. To niby takie relaksujące ćwiczenia, nieprawdaż? Otóż informuję Was oficjalnie, iż możecie się zdziwić... ;-) 

Narzeczony Anki, niejaki Damian Kurski, w ramach totalnego zapracowania i poświęcenia w imię lepszego jutra jeździ w ważne delegacje, które z czasem okazują się mieć imię. Damskie imię. I nie brzmi ono Anna. Trzy przyjaciółki postanawiają zmienić życie Damianka w horror.   

"- A może zrobisz tak: napiszesz do Karoliny, pogratulujesz jej ciąży i niby mimochodem zapytasz, dokąd się wybierają? - zaproponowała. - Ona oczywiście poda adres, a wtedy my pojedziemy za nimi. 

- Moim autem - podchwyciła Basia. - Jest duże, więc weźmiemy co nam tylko przyjdzie na myśl. Łopaty, widły, gar, smołę, pierze. Ewentualnie paralizator. I załatwimy Damianka jak należy.

- Paralizatorem?

- Jeśli będzie trzeba...?" .

No i jak? Zaciekawił Was ten dialog? Gwarantuję, że to zaledwie początek tego, co dziewczyny zaserwują wspomnianemu zdradzieckiemu typowi.   

Ta historia może stać się idealnym poprawiaczem nastroju dla wszystkich kobiet i przestrogą dla mężczyzn, którzy zamierzają poczynić nierozważny skok w bok. Siła stworzonych przez autorki bohaterek daje kopa do działania i pozwala uwierzyć w to, że razem można zdziałać naprawdę dużo nawet w sytuacjach, które wydają się kompletnie beznadziejne i bez wyjścia. 

Na koniec dodam jeszcze, że Bajm to mój sentymentalnie ulubiony zespół z czasów szkolnych, zatem ścieżka dźwiękowa powieści również przypadła mi do gustu. Fajne są takie momenty, kiedy pojawia się jakiś tytuł i nagle w głowie odpala się linia melodyczna :D Przynajmniej ja tak mam, do tego jeszcze śpiewam, pod warunkiem, że pamiętam chociaż fragment tekstu ;-)

Jeśli potrzebujecie się uśmiać do bólu brzucha i chichrać z łezką rozbawienia w kąciku oka, to musicie mieć tę różową petardę. Spodziewajcie się niespodziewanego!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Książnica


piątek, 19 maja 2023

"Pozdrowienia z Wrocławia" Monika Kowalska - recenzja


Tytuł: "Pozdrowienia z Wrocławia"
Autor: Monika Kowalska
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Książnica
Cykl: Dwa miasta, tom 3

Moja ocena: 6/6

Po "Lwowskiej kołysance" i "Wrocławskich tęsknotach", będących częścią cyklu Dwa miasta autorstwa Moniki Kowalskiej, sięgnęłam po tom trzeci pod tytułem "Pozdrowienia z Wrocławia". Z wielką przyjemnością wróciłam do świata Szubów, a właściwie sióstr Szubówien.

Akcja powieści rozpoczyna się w latach sześćdziesiątych we Wrocławiu, gdzie mieszkają siostry Szuba: Adela, Józka i Petronela. Dziewczęta już zadomowiły się w tym mieście, które przyjęło je, kiedy wraz z rodzicami wyruszały w nieznane z ukochanego Lwowa. Oprócz wędrówek po Wrocławiu, za sprawą córki Adeli, Róży, traficie również na chwilę do Rabki.

Tym razem mamy mniej emocji, a więcej życia i szarej codzienności pełnej problemów, z którymi siostry muszą sobie poradzić. Każda z nich ma swoje dylematy i dręczące je strachy przeszłości, z którymi muszą się zmierzyć. Adela podejmuje bardzo ważną dla siebie i dzieci decyzję, z którą zwlekała bardzo długo. Józia w końcu odważy się zawalczyć o spełnienie własnych marzeń, a Nela pójdzie za głosem serca. Czy siostry Szuba znajdą szczęście po latach trudów?  

Autorka świetnie uchwyciła ówczesne realia i klimat epoki PRL-u. Sytuacje które przytrafiają się siostrom oraz dzieciom Adeli, są bardzo realistyczne, czasami humorystyczne, innym razem smutne i rozdzierające serce. Bardzo budująca jest więź, która łączy siostry. Wspierają się, doradzają sobie wzajemnie, proszą o pomoc, kiedy jest taka potrzeba, myślą o sobie, jednym słowem kochają się. 

Znów nie znam miasta, w którym toczy się akcja powieści, ale sądzę, że wszystkie miejsca, w których pojawiają się bohaterowie, są prawdziwe i świetnie opisane. Dla kogoś, kto zna Wrocław, będzie to wyjątkowa wycieczka w przeszłość.

Chociaż ten tom miał być ostatnim, dopełniającym losy rodziny i zamykającym wątki, to już niedługo pojawi się tom czwarty, którego jestem bardzo ciekawa.       


środa, 22 marca 2023

"Podróż w niechciane" Danuta Chlupova - recenzja [PREMIEROWA]


Tytuł: "Podróż w niechciane"
Autor: Danuta Chlupova
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkiem historycznym
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Książnica
Cykl: tom 1

Moja ocena: 6/6

Nikt nie chce wyruszać w niechcianą podróż. W podróż w nieznane również rzadko, chyba że podróżni wiedzą, iż ten niewiadomy cel będzie przyjemny, a droga ekscytująca. Ale co, jeśli ktoś zostaje zmuszony do opuszczenia domu? I nie ma pojęcia, co go czeka na końcu ciężkiej tułaczki?

Piękne lato tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku zdawało się zupełnie nie dostrzegać zbliżającego się dramatu. Bogusia Brzezińska właśnie przełykała gorycz mężowskiej zdrady, jednak nie miała pojęcia, że jej myśli już wkrótce zaprzątać będą zupełnie inne problemy. Wojna nadciąga, zatem mieszkańcy Krotoszyna decydują się na ewakuację pociągiem, który z czasem otrzymał niechlubne miano krotoszyńskiego pociągu śmierci. Jego zbombardowanie wywróciło życie Bogusi do góry nogami, chociaż kobiecie wydawało się, że już gorzej być nie może.

Florian Urbański ewakuuje się z Drogomyśla wraz z innymi pracownikami Państwowego Stada Ogierów. Masztalerze chcą ratować konie, które są dla nich całym światem. Zawód miłosny, który właśnie przeżył mężczyzna, szybko został zagłuszony przez dramatyczne chwile podczas ucieczki. Wybuch wojny przysłonił wszystko inne i wyzwolił w sercu Floriana zupełnie inne emocje.

Jedyne, na co mogli liczyć nasi bohaterowie to mieszanka niepewności jutra, lęku o najbliższych i własne życie oraz obawy o dom i większość dobytku pozostawione na łasce okupanta. Czytelnik towarzyszy im w drodze pełnej szarpaniny i ludzkich dramatów, walki o każdy kolejny dzień, o kęs strawy, łyk wody, dach nad głową. Bogusia musi zatroszczyć się nie tylko o siebie, ale również o swoją roczną córeczkę Urszulkę. Florian jest odpowiedzialny za konie, którymi się opiekuje. Ich dni wypełnione są udręką i żalem, że opuścili swoje domy, a może tam byłoby bezpieczniej? Może nie byliby głodni i spragnieni? Może nie musieliby chronić się przed nalotami? Trawi ich niepewność i niewiadoma. Podejmują coraz trudniejsze decyzje, stają przed wyborami, których w normalnych warunkach nie byliby w stanie dokonać. Teraz nie mają wyjścia, chociaż zdają sobie sprawę z ich wagi. 

Tło społeczno-historyczne jak zwykle jest dopracowane i pełne szczegółów. Nienachalnie wtrącane informacje historyczne świetnie uzupełniają fikcyjne losy stworzonych przez pisarkę postaci. Dopiero w posłowiu dowiadujemy się, kto z bohaterów powieści istniał naprawdę, a kto powstał w wyobraźni Danuty Chlupovej. Jednak myślę, że wielu było takich Florków i jeszcze więcej Boguś, którym przyszło zmierzyć się z wojenną zawieruchą

Lektura powieści Danuty Chlupovej to czysta przyjemność, chociaż pisarka podejmuje często bardzo trudne tematy. Wojna, śmierć, ucieczka, zdrada i ludzkie dramaty to tylko kilka spośród wątków, które znajdziecie na kartach tej powieści. Bohaterowie zostali wystawieni przez autorkę na ogromną próbę, której musieli sprostać. Czy im się to udało? Musiało się udać, nie sposób byłoby nie wierzyć w to, że uda im się przetrwać, by móc spojrzeć w przyszłość. Jednak nie wszyscy będą mieli to szczęście. 

Jedynym minusem tej historii jest to, że musimy czekać na dalsze losy Bogusi i Florka. Mam nadzieję, że czas do kolejnej premiery tego cyklu będzie krótki, ponieważ jestem bardzo ciekawa, co autorka przygotowała dla swoich bohaterów.      


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Książnica


czwartek, 16 marca 2023

"Sekretny dom" Sabina Waszut - recenzja


Tytuł: "Sekretny dom"
Autor: Sabina Waszut
Gatunek: powieść historyczna
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Książnica 
Cykl: Matki Rzeszy, tom 1

Moja ocena: 6/6

"Sekretny dom" Sabiny Waszut to pierwszy tom nowej serii książek o kobietach i dzieciach, które żyły tylko dla Rzeszy, wychowywane w jedynej słusznej według nazistów ideologii.

Ruth Blum, młoda Niemka, która wkrótce urodzi idealne dziecko dla wodza, przyjeżdża do Kunzendorfu, gdzie czeka na nią miejsce w elitarnym domu dla córek Rzeszy. Chociaż matka kobiety była przeciwna temu rozwiązaniu, Ruth postawiła na swoim. Mimo wyrzutów sumienia czuła się wybrana, wyjątkowa i dumna z tego, że może być częścią wspaniałego w jej oczach planu Hitlera. W domu poznała młodziutką Annabelle oraz wywyższającą się Brigid, z którymi miała zamieszkać w jednym pokoju. Szybko okazało się, że obie nowe znajome są ślepo zapatrzone w III Rzeszę i bezsprzecznie wierzą w nazistowską ideologię, w której zostały wychowane.

Ośrodek Lebensborn funkcjonuje według określonych jasno zasad. Wszystko tu zostało drobiazgowo przemyślane i zaplanowane. Fabryka małych nazistów. Kobietami zajmują się opiekunki, które czuwają nad wszystkimi aspektami życia matek. Mieszkanki domu mają swoje obowiązki, a po narodzinach dziecka nadal mogą mieszkać w domu i pracować, ale także mogą wrócić do własnego domu lub wyjść za mąż. Najważniejsze jednak są dzieci i ich dobro, a także, rzecz jasna, wychowanie w ideologii nazistowskiej.

Niesamowite jest to, że tych kobiet nikt nie zmuszał do takich, a nie innych decyzji. Uważały, że świadomie wybierają swój los, a także osobiście budują przyszłość swoich dzieci. Były z tego dumne. Celem ich życia było powicie dziecka idealnego, które miało stać się dobrze naoliwionym elementem w machinie tworzonej przez Hitlera. Jednak co działo się z dziećmi, które mimo najlepszych warunków rodziły się chore?

Ruth to wielowymiarowa postać, która na kartach powieści przechodzi sporą przemianę. Wrodzona wrażliwość bije się w niej z germańskim wychowaniem. Jakie dylematy będą zaprzątać jej myśli? W którym kierunku zdecyduje się ruszyć? Kto będzie ją wspierał w podjętych decyzjach? 

Akcja powieści toczy się powoli, ale nie pasywnie. Wciąż dowiadujemy się czegoś nowego o ośrodku i zasadach jego funkcjonowania. Poza tym Ruth okazuje się bardzo spostrzegawczą kobietą i szybko odkrywa pewną skrzętnie skrywaną przez pracowników domu tajemnicę. Co zrobi z tą wiedzą? 

Powieść Sabiny Waszut zawiera wszystkie elementy, które lubię w książkach tego gatunku: szokującą historię z czasów II wojny światowej i tajemnicę, której odkrywanie wciąga. Przemiany bohaterów, dylematy moralne i niebezpieczne sytuacje gwarantują naprawdę dobrze spędzony czas. Polecam. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Książnica

poniedziałek, 14 listopada 2022

"Wrocławskie tęsknoty" Monika Kowalska - recenzja

Drugi tom sagi Dwa Miasta autorstwa Moniki Kowalskiej opowiada o dalszych losach rodziny Szubów, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia ukochanego Lwowa i rozpoczęcia nowego życia w Opolu, a następnie we poniemieckim Wrocławiu.

Po zakończeniu II wojny światowej setki ludzi wyruszyło w nieznane, decydując się na wyjazd z Kresów na Ziemie Odzyskane. Obietnice władz, które roztaczały piękne wizje nowego początku, rozbiły się jednak o gruzy zniszczonych domów i wszechobecne groby. Szubowie byli przerażeni warunkami, w jakich musieli żyć, ale nie poddali się. Powoli zadomowili się we Wrocławiu, ojciec Adeli rozpoczął pracę na kolei, Adela również znalazła tam posadę w kasie. Jej siostry i mama zaczęły na nowo budować swój świat, chociaż nie było im łatwo po tym, co przeszły.

Autorka wspaniale odmalowała atmosferę powojennego Wrocławia. Tło historyczne nie jest przeładowane i idealnie dopełnia opisane przejścia przesiedleńców, bo rodzina Szubów nie jest tu jedyną, o której przeczytamy. A jest o czym czytać, możecie mi wierzyć. Każdy z bohaterów musi zmierzyć się z wieloma zdarzeniami, niejednokrotnie niebezpiecznymi i mającymi przykre konsekwencje. Jednak Szubowie nie dają sobie w kaszę dmuchać, a najsilniejszą z nich wszystkich wydaje się być Adela. Młoda dziewczyna, której przyszło być oparciem dla rodziców i sióstr, chociaż i jej los nie oszczędzał. 

Szubowie są przykładem rodziny, która trzyma się razem i wspiera się nieustannie. Ogromna miłość, troska i odwaga to tylko niektóre cechy, które królują w ich domu i sprawiają, że mimo powojennych trudności codziennie walczą o lepsze jutro.

Polecam cały cykl. Niedługo przeczytam trzeci tom i jestem przekonana, że będzie pełny wzruszeń i emocji. 

 

Tytuł: "Wrocławskie tęsknoty"
Autor: Monika Kowalska
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Książnica
Cykl: Dwa Miasta, tom 2

Moja ocena: 6/6


sobota, 1 października 2022

"Lwowska kołysanka" Monika Kowalska - recenzja

"Lwowska kołysanka" Moniki Kowalskiej była dla mnie podwójną zagadką. Sięgając po pierwszy tom cyklu Dwa miasta, zastanawiałam się, czy spodoba mi się książka, będąca debiutem, a także czy przypadnie mi do gustu miejsce akcji, czyli Lwów. Motywacją do lektury był wątek wojenny, jeden z najbardziej cenionych przeze mnie motywów w literaturze.

Powieść opowiada losy rodziny Szubów. Na pierwszy plan wysuwa się tutaj jedna z córek Pawła i Julii, Adela. Jest końcówka lat trzydziestych XX wieku. Ada pracuje w ochronce, gdzie z bólem serca obserwuje ubóstwo, w jakim żyją maluchy, którymi się opiekuje. Nie ma pojęcia, że wkrótce ta straszna bieda i brak poczucia bezpieczeństwa staną się również jej udziałem. Na razie skrycie marzy o tym, by zawojować świat, jednak kiedy żyje się tak skromnie, jak to jest w przypadku rodziny Szubów, pragnienia i plany na zawsze pozostają tylko w sferze marzeń.

Piękne miasto, jakim był Lwów, w którym obok siebie w zgodzie mieszkali Polacy, Ukraińcy i Żydzi, z dnia na dzień stało się miejscem pełnym śmierci i nienawiści. Wybuch wojny zmienia wszystko. Naloty i wrogie wojska najpierw niemieckie, a następnie sowieckie, niszczą wszystko, co spotykają na swojej drodze. Mieszkańcy próbują uciekać, szukają bezpiecznego miejsca, jednak w czasie wojny takich miejsc po prostu nie ma. Polacy i Żydzi nigdzie nie są bezpieczni. Rodzina Szubów robi wszystko, by przetrwać, jednak czy to wystarczy? 

Autorka dołożyła wszelkich starań, by wszystkie opisy zawarte w tekście były realistyczne. Żałowałam podczas lektury, że nie znam tego miasta i nie mogę sobie wyświetlić w wyobraźni ulic i budynków, o których czytałam.

Znajdziecie tutaj cały wachlarz zdarzeń, od zwykłych chwil, po te dramatyczne, wojenne, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Uzupełnione o wiele emocji bohaterów, stały się prawdziwe, jakby rozgrywały się na naszych oczach. Przedwojenna codzienność, rodzinne chwile, dziecięce zabawy i pierwsze miłości, które nagle przeszły w rozczarowania, strach, ból, głód, poczucie straty, zbrodnie niemieckie, sowieckie i ukraińskie. Walka o życie. Bardzo plastyczny i dopracowany obraz Lwowa z lat trzydziestych i czterdziestych XX wieku.

Akcja powieści nie jest dynamiczna. Obserwujemy zazwyczaj spokojne życie rodziny Szubów, ich przyjaciół i sąsiadów. Dopiero pod koniec książki wydarzenia nabierają tempa. Napędza je wojenna atmosfera i  starania bohaterów, by przeżyć. 

Jeśli lubicie powieści obyczajowe z wątkiem wojennym, myślę, że ta historia przypadnie Wam do gustu.

Tytuł: "Lwowska kołysanka"
Autor: Monika Kowalska
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkiem wojennym
Liczba stron:
Wydawnictwo: Książnica
Cykl: Dwa miasta, tom 1

Moja ocena: 5/6

środa, 31 marca 2021

"Narzeczona z getta" Sabina Waszut - recenzja

"Narzeczona z getta" Sabiny Waszut to powieść o fikcyjnych bohaterach, którzy jednak mogliby istnieć, a nawet na pewno tacy ludzie gdzieś kiedyś żyli, mieszkali i próbowali przetrwać koszmar wojny. Książka podzielona jest na trzy części. W pierwszej czytamy o współczesności, w drugiej o wojnie, a trzecia to podsumowanie dwóch wcześniejszych.

Barbara to współczesna bohaterka, która, trochę wbrew mężowi, sprowadza do ich nowego domu starą, przedwojenną szafę. Odnowiony i pachnący tajemnicą mebel nie daje Basi spokoju. Kobieta zaczyna intensywnie szukać informacji o poprzednich właścicielach szafy, czując, że to jakaś niesamowita opowieść. Oprócz śledztwa w tym kierunku, Basia zmaga się z emocjami dręczącymi ją po śmierci siostry, więc mąż martwi się o nią i jej zdrowie. Kiedy okazuje się, że Marcin musi wyjechać na dłużej, Basia postanawia zostać w domu i zająć się poszukiwaniami na poważnie. Co z tego wyniknie?

W drugim torze narracyjnym, tym rozgrywającym się w czasie II wojny światowej, poznajemy Sarę i jej bliskich. Opisany wojenny świat jest przerażająco realistyczny. Sara musi radzić sobie w sytuacjach, które w ogóle nie powinny zaprzątać głowy nastolatki. Tyle tylko, że wojna nie pyta o wiek. Dziewczyna codziennie musi dokonywać trudnych wyborów i uważać na każdym kroku, aby nie wpaść w łapy hitlerowców. Kiedy zakochuje się w Janku, goju, na którego nie powinna nawet patrzeć, w jej życiu wiele się zmienia. Ich najbliżsi nie akceptują tego wyboru. Czy młodzi przeciwstawią się całemu światu, aby być razem? Czy oboje przeżyją wojnę? Jaką rolę w tej historii odegra wspomniana szafa?  

Zdecydowanie bardziej podobała mi się historia wojenna. Świetnie przedstawione tradycje żydowskie pozwalają zrozumieć życie według surowych reguł. Wpływ wojny na życie ludzi, głód, strach, getto, wszechobecna śmierć... To nie jest lekka historia. Ale bardzo ważna i opisana z ogromnym zaangażowaniem.

Muszę przyznać, że irytowała mnie Barbara ze swoją niestabilnością emocjonalną i zależnością od innych. Miałam wrażenie, że jest przerysowana. Ucieszyłam się, kiedy mogłam przeskoczyć wreszcie do wyczekiwanej części wojennej i pasowało mi to, że historia Sary zajmuje większość powieści. Znalazłam również w tekście sporo literówek. 

Znawcy literatury traktującej o Holocauście będą odczuwali niedosyt. To nie jest powieść historyczna, tylko obyczajówka z wątkiem historycznym, wojennym. Opowiadająca głównie o trudnej codzienności Sary i jej najbliższych. Myślę, że warto poświęcić czas na lekturę tej powieści.

Tytuł: "Narzeczona z getta"
Autor: Sabina Waszut
Gatunek: powieść obyczajowa z wątkiem wojennym
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Książnica

Moja ocena: 4/6

sobota, 27 lutego 2021

"Taniec pszczół i inne opowiadania o czasach wojny" - recenzja

Wrzesień tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku był początkiem końca dla wielu ludzi. Każde opowiadanie w tym zbiorze opisuje czyjeś emocje, relacje, trudne decyzje i ich konsekwencje. I czyjś koniec świata. 

Opowiadania czytam bardzo rzadko. Właściwie nie przepadam w ogóle za tą formą literacką. Wydaje mi się tak krótka, że zanim zdążę się zaprzyjaźnić z bohaterami, ich historia już się kończy. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, jak trudno jest takie opowiadanie napisać, więc doceniam trud podjęty przez pisarza. Czasami zdarza się, że zbiór opowiadań wyrywa mnie z butów. "Taniec pszczół i inne opowiadania o czasach wojny" zdecydowałam się przeczytać ze względu na tematykę - wojenną, a także dlatego, że wśród twórców antologii znaleźli się moi ulubieni autorzy. Czy było warto?

Każdy z jedenastu umieszczonych w zbiorze tekstów traktuje o życiu i śmierci, decyzjach do podjęcia, które dzisiaj wydają nam się wprost nierealne. Wojenne realia wymuszają pewne zachowania, czasem dobre, czasem wręcz przeciwnie. I nigdy nie wiadomo, co z człowieka wyjdzie pod wpływem określonych sytuacji. Czy można zaufać ludziom, których się do tej pory znało jak własną kieszeń? Czy warto zaryzykować własne życie dla obcego człowieka, który potrzebuje pomocy? Kim może się okazać? Jak przetrwać, kiedy w progu staje Niemiec, przejmujący dom, w którym ukrywa się Żydówka? Jak wykarmić rodzinę, kiedy wszyscy głodują? Czy można przezwyciężyć ciągłe poczucie zagrożenia i po prostu żyć?

W każdym z opowiadań wyczytamy potrzebę normalności mimo ekstremalnych warunków i próby życia pomimo wszystko. Bohaterowie udowadniają, że nawet w wojennych realiach można doświadczyć człowieczeństwa i empatii.   

Część opowiadań powstała na kanwie prawdziwych wydarzeń. Informacja ta znajduje się na końcu tekstów. Jeśli zdecydujecie się na tę lekturę, przygotujcie się na ogrom emocji.

Tytuł: "Taniec pszczół i inne opowiadania o czasach wojny"
Autor: praca zbiorowa
Gatunek: opowiadania
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Książnica
PREMIERA: 16 września 2020

Moja ocena: 6/6

piątek, 18 grudnia 2020

"Klątwa ruin" Magdalena Wala - recenzja

"Klątwa ruin" to romans z rozbudowanym tłem historycznym, którego akcja umiejscowiona jest w tysiąc dziewięćset dwudziestym roku na terenach Polski, atakowanej przez bolszewików.

Aniela Wilczkówna ma za sobą traumatyczne doświadczenia. Dziewczyna pochodzi z chłopskiej rodziny, co w ówczesnych czasach stawiało ją na najniższym szczeblu drabiny społecznej. Kiedy w jej rodzinie wydarzyła się tragedia, dziewczynka miała zaledwie kilka lat, ale sąsiedzi ze wsi i tak zaczęli postrzegać ją jako "złą krew". W końcu sama zaczęła czuć się winna zaistniałej sytuacji. Dzięki protekcji udało jej się jednak przetrwać. Zdobywszy wykształcenie, trafiła do dworu pani Cyprianowej Strumieńskiej, gdzie objęła posadę panny do towarzystwa. Chlebodawczyni nie traktuje dziewczyny zbyt dobrze, ale ważne, że ma dach nad głową i zarabia chociaż te marne grosze. We dworze Aniela poznaje porucznika Rafała Mielżyńskiego, krewnego pani Strumieńskiej. Mężczyzna zwraca uwagę na Wilczkównę, jednak ona trzyma go na dystans, mając świadomość, jak ogromna przepaść społeczna ich dzieli. Dobrze wie, że gdyby pozwoliła mu się do siebie zbliżyć, zapłaciłby za tę miłość towarzyskim ostracyzmem. Pułkownik ma jednak zupełnie inne zdanie na ten temat. Kiedy pewnego dnia Aniela poznaje legendę o klątwie związanej z pobliskimi ruinami, nie może przestać myśleć o nieszczęśliwej Rudowłosej i jej krzywdzie. 

Chociaż nie lubię romansów i właściwie ich nie czytam, tym razem zdecydowałam się ze względu na autorkę, której trylogia Za zakrętem bardzo mi się podobała, i na to historyczne tło z czasów, o których wiem niewiele. Ponieważ przekonałam się już, jak przyjemnie czyta się historyczne wątki budowane przez Magdalenę Walę, wiedziałam, że i tym razem opisy mnie zaciekawią i poprzez tę zbeletryzowaną formę poznam atmosferę niepokoju, panującą w Polsce, która dopiero co odzyskała wolność, a już musi bronić się przed kolejnym najeźdźcą. 

Chwilami traciłam cierpliwość do Anieli, ale próbowałam sobie tłumaczyć, że jej zachowanie i podejście do znajomości z pułkownikiem ściśle związane jest z panującymi ówcześnie zwyczajami, trzymaniem się sztywnych reguł towarzyskich i podziałem na klasy społeczne, gdzie granica była widoczna i nieprzekraczalna. Aniela miała prawo dystansować się i odpychać pułkownika, co nie zmienia faktu, że dzisiaj trudno niektóre jej zachowania zrozumieć. 

Jeśli sięgniecie po "Klątwę ruin", dostaniecie wątek romansowy, okraszony tajemnicą sprzed lat i mroczną klątwą, ale przede wszystkim bogate tło historyczno-społeczne, które pozwoli Wam zobaczyć, jakie nastroje panowały wśród Polaków w burzliwym tysiąc dziewięćset dwudziestym roku. 

Tytuł: "Klątwa ruin"
Autor: Magdalena Wala
Gatunek: romans z tłem historyczno-społecznym
Liczba stron: 298
Wydawnictwo: Książnica

Moja ocena: 5/6