Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Heather Morris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Heather Morris. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 lutego 2020

„Podróż Cilki” Heather Morris - recenzja



„Podróż Cilki” to kontynuacja „Tatuażysty z Auschwitz”, który wywołał burzę wśród pasjonatów literatury wojennej. Byłam ciekawa, jak będzie mi się czytało drugi tom, opisujący dzieje przyjaciółki Gity i Lalego, bohaterów pierwszej części cyklu. Tak naprawdę książkę tę można przeczytać niezależnie, ponieważ opisane w niej wydarzenia właściwie niewiele mają wspólnego z „Tatuażystą”.

Autorka uprzedza we wstępie, że powieść ta jest fikcją literacką, wariacją na temat Cecilii Klein. Stworzyła ją na podstawie opowieści Lalego Sokołowa. Heather Morris opisała prawdopodobne dzieje Cilki w bardzo realistyczny sposób. Owszem, można odnieść wrażenie, że ta dziewczyna była jakimś superhero, ale nie można przecież zaprzeczyć, że coś takiego miało miejsce.

Pisarka przedstawiła życie Cilki w syberyjskim łagrze, w którym dziewczyna spędziła dziesięć lat. W tym czasie przechodziła na różne stanowiska pracy, spotkało ją wiele upokorzeń, a głód i chłód były wszechobecne, ale także znalazła przyjaciółki, dzięki którym codzienność w więzieniu była do zniesienia. Swoją przeszłość z Auschwitz głęboko skrywała, ponieważ obawiała się reakcji współwięźniarek i odrzucenia.

W powieści prawdziwe doświadczenia kobiet zesłanych do sowieckich łagrów, a także tych, które przetrwały koszmar obozów koncentracyjnych, splatają się z fikcyjnymi kolejami losu Cilki i pozostałych bohaterów. Część z postaci powstała z inspiracji rzeczywistymi osobami.  

Zarówno „Tatuażysta z Auschwitz”, jak i „Podróż Cilki” zebrały sporo negatywnych opinii. Głównym problemem dla niezadowolonych osób jest dość lukrowany obraz obozów i łagrów, który można znaleźć w powieści. Cóż, faktem jest, że ogromną robotę wykonał tutaj marketing. Nawet jeśli czytelnicy wystawiają opinię negatywną, promocja osiągnęła swój cel, ponieważ książkę zdobyli i przeczytali. Myślę jednak, że ten cykl nie jest zły. Nie należy go po prostu stawiać na równi z takimi klasykami, jak: „Byłem asystentem doktora Mengele”, „Medaliony” czy „Przeżyłam Oświęcim”. Szczególnie, że sama autorka zaznaczyła, iż jest to fikcja literacka.

Tytuł: „Podróż Cilki”
Autor: Heather Morris
Gatunek: literatura wojenna
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Marginesy

Moja ocena: 6/6



poniedziałek, 30 kwietnia 2018

"Tatuażysta z Auschwitz" Heather Morris - recenzja


"Jeśli budzisz się rano, to znaczy, że jest dobry dzień."

Okładka "Tatuażysty" natychmiast przyciągnęła mój wzrok i wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. Mam za sobą wiele historii obozowych, a także opowieści o tym, jak żyło się w getcie czy jak walczyli powstańcy. Uważam, że choć nie jest to łatwa lektura, należy wiedzieć, jak wyglądał wojenny świat i jacy wtedy byli ludzie. Jakie podejmowali decyzje, co było dla nich ważne, a co bez znaczenia i jak radzili sobie w strasznej rzeczywistości, w której przyszło im żyć. To dla nas lekcja pokory i przypomnienie, do czego zdolni bywają ludzie.

Lale, czyli Ludwik Eisenberg, Żyd ze Słowacji, trafia do Auschwitz w 1942 roku. Wychodzi z domu elegancko ubrany, z walizką troskliwie zapakowaną przez matkę, nie wiedząc, co czeka go w drodze ani na miejscu, do którego zostaje zabrany. Podróż w bydlęcych, przepełnionych wagonach, w smrodzie i o głodzie, nie pozostawia mu złudzeń. Zmierza w kierunku, z którego może nie ujść z życiem. 
W obozie trafia mu się niecodzienna "okazja". Zostaje wybrany przez obecnego tatuażystę i przyuczony do wykonywania specjalną maszynką numerów na przedramionach przybyłych do Auschwitz i Birkenau ludzi. Początkowo nie może się pogodzić z tym, co musi robić, ale z czasem dochodzi do wniosku, że jeśli nie on, to będzie to robił ktoś inny. A bycie tatuażystą niesie za sobą pewne przywileje. Dodatkowa porcja jedzenia, osobne lokum, słabsza kontrola nad tym gdzie chodzi i co robi... Wszystko to sprawia, że Lale powoli zaczyna wykorzystywać nowe możliwości. Najpierw dzieli się z kolegami z dawnego bloku dodatkowymi racjami, później nawiązuje kontakt z przychodzącymi do pracy ludźmi zza murów, którzy za zdobywane w "Kanadzie"* kosztowności szmuglują dla Lalego jedzenie, które ten sprawiedliwie dzieli między przyjaciół. Jego pokój staje się składzikiem pełnym towarów, za które mógłby w jednej chwili dostać kulkę. Ryzykuje jednak, żeby pomóc przeżyć innym. 

Pewnego dnia w jednym z transportów przyjeżdża do obozu Gita, również Słowaczka i Żydówka. Lale nie może oderwać od dziewczyny wzroku. Zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Odnajduje ją później, chcąc poznać i wziąć ją pod swoją opiekę. Obiecuje dziewczynie, że przeżyją to piekło i spędzą razem resztę życia w szczęściu. Takie obietnice jednak należy traktować w obozie ostrożnie. Przecież w każdej chwili może paść strzał, który zakończy życie więźnia. Jednak Gita w końcu poddaje się wizjom Lalego i razem z nim walczy o każdy kolejny dzień. Obserwujemy ostrożne zaloty mężczyzny, flirt i pogłębiające się uczucie. To niesamowite, że wśród tych wszystkich okrucieństw mieli jeszcze siłę, by kochać, tęsknić i marzyć o tym, jak będzie wyglądało ich życie, kiedy w końcu wyjdą z obozu. 
Czy Lale będzie mógł szmuglować towary bezpiecznie? Jakie kłopoty spadną na głowy zakochanych? Komu jeszcze zdoła pomóc Lale i kto pomoże jemu, kiedy przyjdzie na niego pora? Jak to się stało, że przedwojenny Ludwik Eisenberg po wojnie został Lalem Sokołowem? 
Pytania można mnożyć, bo wspomnień w tej książce jest wiele. I ktoś mógłby zarzucać Lalemu, że kombinował, by ratować własną skórę, ale któż tego wtedy nie robił? On natomiast, oprócz pilnowania siebie samego, robił co mógł, by wspierać innych.        

* sortownia rzeczy osobistych zabranych ludziom przywiezionym do Auschwitz.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy