Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo EGMONT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo EGMONT. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 września 2024

"Hotel Bertram" Agata Christie - adaptacja komiksowa - recenzja

Skusiłam się na kolejną komiksową adaptację jednej z powieści Agaty Christie. "Hotel Bertram" miałam okazję przeczytać dawno temu, więc nie wszystko pamiętałam z fabuły. Z przyjemnością przypomniałam sobie tę historię, szczególnie, że śledztwo prowadziła moja ulubiona detektywka-amatorka, panna Jane Marple.

Chwilę po tym, jak Jane Marple odebrała w banku swoją emeryturę, miał miejsce napad. Zginął kasjer, a panna Marple dostrzegła znajomą twarz w samochodzie złoczyńców. Chociaż zgłosiła sprawę na policji, śledczy nie potraktowali jej zgłoszenia poważnie. Kobieta poczuła się przytłoczona sytuacją i z chęcią zgodziła się na pomysł wyjazdu do Londynu, do Hotelu Bertram, który zapamiętała sprzed lat jako wyjątkowe miejsce. Kiedy dociera do hotelu, jest zachwycona klimatem tego miejsca, który nie zmienił się kompletnie przez wszystkie te lata. Zanim jednak starsza pani zdążyła się zadomowić i skorzystać z wypoczynku, wokół niej zaczęły się dziać podejrzane rzeczy. Jakie powiązania ma ekskluzywny hotel z napadami rabunkowymi? Ile osób zginie, zanim policja trafi na ślad winnych? Czy Jane Marple pomoże w śledztwie? 

Chociaż fabuła jest pełna morderstw, komiksowe kadry nie są brutalne ani nie ociekają krwią. Jak to w komiksie, większość wątków została potraktowana skrótowo, jednak w tej formie nie należy się spodziewać setki stron. To naprawdę wielka sztuka, stworzyć scenariusz i ilustracje na podstawie powieści, gdzie wątków i bohaterów jest multum, a tymczasem komiks ma swoje ograniczenia.

Nie mogę się wypowiedzieć na temat jasności przekazu i poziomu trudności rozwiązania zagadki kryminalnej, ponieważ pamiętałam część informacji z powieści. 

czwartek, 30 lipca 2020

„Mitologia. Przygody słowiańskich bogów” Melania Kapelusz - recenzja



„Mitologia. Przygody słowiańskich bogów” autorstwa Melanii Kapelusz to publikacja wydana przez EGMONT. Duży format pozwolił na ciekawe zaaranżowanie wnętrza. Znajdziecie tu niewiele tekstu i sporo ilustracji, które stworzyła Ewa Poklewska-Koziełło. Bajkowa konwencja czyni wierzenia naszych przodków łatwiejszymi dla młodszych czytelników.

Autorka skupiła się na mitach o stworzeniu świata i człowieka, a także wyjaśnieniu pojęcia axis mundi – drzewa kosmicznego. Opowiedziała o tym, skąd według naszych przodków wzięły się cztery strony świata czy jak wyjaśniali zjawiska atmosferyczne.

Ostatnim elementem publikacji jest krótki słowniczek postaci występujących w książce. Trochę zdziwił mnie fakt, że wśród bogów znalazł się jeden demon, ale widocznie autorka nie widziała sensu, by oddzielać go od reszty postaci.

Dzięki większemu formatowi, w jakim publikacja została wydana, można się zachwycać świetnymi ilustracjami, idealnie dopasowanymi do treści. Kiedy otworzymy książkę, powita nas genialna wycinanka w kształcie drzewa. Rewelacyjny pomysł, u mnie książka zapunktowała tym już na starcie. Kartka z wycinanką jest znacznie grubsza od pozostałych, więc można wykorzystać je nawet jako szablon do narysowania własnego drzewa.

Polecam tę pozycję zarówno młodszym, jak i starszym czytelnikom, którzy chcą zacząć swoją przygodę ze słowiańskimi podaniami.

Tytuł: „Mitologia. Przygody słowiańskich bogów”
Autor: Melania Kapelusz
Gatunek: mitologia, literatura dziecięca
Liczba stron: 80
Wydawnictwo: EGMONT

Moja ocena: 6/6



poniedziałek, 4 maja 2020

"Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę" Małgorzata Musierowicz, Emilia Kiereś - recenzja [PRZEDPREMIEROWA]



Macie tak czasami, że czytając książkę zastanawiacie się, czy to, o czym pisze autor, zdarzyło się naprawdę? Albo ile z zabawnych dykteryjek pochodzi z jego wspomnień? Ewentualnie, czy opisywane miejsca są realne i czy można je odwiedzić? Ja często zastanawiałam się nad takimi sprawami czytając Jeżycjadę, słynny cykl Małgorzaty Musierowicz. Autorka opisuje w nim życie zwyczajnych ludzi, mieszkających w Poznaniu, a więc prawdziwym mieście, więc jasne jest, że to wszystko, co zawierają kolejne tomy, to realne wydarzenia. I w dużej mierze tak jest, o czym świadczy nowa publikacja wydawnictwa EGMONT "Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę". 

Opasły tom, choć ma zaledwie 344 strony, pełny jest ilustracji, zdjęć i mnóstwa ciekawostek. To nie lada gratka dla kogoś, kto przeczytał wszystkie tomy Jeżycjady i pokochał jej bohaterów. Ułożone alfabetycznie 133 hasła prezentują cały wachlarz informacji jeżycjadowych, splecionych z prywatnym życiem autorki. Dzięki temu dodatkowi można poznać od kuchni wiele spraw, które nierozerwalnie kojarzą się z życiem Borejków. Przeczytacie tu między innymi, skąd w powieści wzięło się powiedzonko "Kto mlaszcze, dostanie w paszczę", u kogo wisiał pierwowzór tablicy z kuchni Borejków, a nawet które z wydarzeń przeszły do książek prosto z życia autorki i jej rodziny. Bo to jest właściwie rodzaj autobiografii. Mam wrażenie, że seria licząca sobie już ponad 20 tomów wrosła w życie pisarki do tego stopnia, iż nie sposób dostrzec, gdzie przebiega życie Borejków, a gdzie Musierowiczów. Jeśli brakowało Wam ilustracji prezentujących niektórych bohaterów, teraz będziecie mogli ich zobaczyć, ponieważ autorka narysowała ich dla czytelników "Na Jowisza!". I jeszcze jedna świetna sprawa - w książce znajdują się ilustracje prezentujące Milę i Ignacego z lat dziecięcych. Sama słodycz. Uwielbiam styl Małgorzaty Musierowicz, zarówno pisarski, jak i ten związany z ilustrowaniem. 

Jedynym minusem tego wydania jest jego rozmiar, jeśli lubi się czytać trzymając książkę w ręce. Ja lubię, więc było mi trochę ciężko. Solidna twarda oprawa i gabaryty tego niezwykłego kompendium sprawiły, że musiałam zmienić sposób lektury. Jednak żadne niedogodności nie byłyby w stanie odwieść mnie od przeczytania tego drobiazgowego i napisanego ze swadą uzupełnienia mojej ukochanej serii.  

Jeśli lubisz Jeżycjadę i znasz świat Borejków, nie zwlekaj z zaopatrzeniem się w to cudo. Warto sięgnąć i poznać ulubionych bohaterów i ich miasto jeszcze lepiej. 

Kto nie wie, podpowiadam, że Emilia Kiereś, autorka książek dla dzieci, to córka Małgorzaty Musierowicz :) O niej również przeczytacie w tej publikacji.

Tytuł: "Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę"
Autor: Małgorzata Musierowicz, Emilia Kiereś
Gatunek: autobiografia
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: EGMONT
Cykl: Małgorzata Musierowicz



 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu EGMONT

piątek, 14 lutego 2020

Agatha Christie. Miss Marple. Noc w bibliotece - recenzja



Ponieważ na mojej półce stoją wszystkie powieści Agaty Christie, których główną bohaterką jest pewna starsza pani, przez niektórych określana mianem upierdliwej, nie mogłam przepuścić takiej okazji! Przeczytać „Noc w bibliotece” w wersji komiksowej to było coś! Taką radochę uczynił mi EGMONT wydając wspomniane cudo.

Ponieważ wersję powieściową czytałam dawno temu, miałam dodatkową atrakcję w postaci uczestniczenia w prowadzonym na kartach komiksu śledztwie, bo nie pamiętałam już fabuły. I, oczywiście, nie rozwiązałam zagadki przed Panną Marple :)

W bibliotece państwa Bantry służąca znajduje zmasakrowane ciało kobiety. Nikt jej nie zna i nie wiadomo, jakim cudem znalazła się w ich domu. Pani Bantry natychmiast wzywa na pomoc przyjaciółkę, Jane Marple, która uwielbia rozwiązywać zawiłe kryminalne zagadki. Starsza pani depcze po piętach policji, irytując tym śledczych prowadzących sprawę. Podejrzanych jest sporo, za to motywu brak. Sytuacja komplikuje się, kiedy znalezione zostają zwłoki kolejnej kobiety, tym razem spalone w samochodzie jednego z podejrzanych. Kim są zabite kobiety? Kto dokonał zbrodni? I w jaki sposób panna Marple dojdzie prawdy?  

Jak to w komiksie bywa, miejsca zbyt wiele na wypowiedzi i narrację nie ma, więc ogromnym plusem jest to, że tekst z ukrytymi drobnymi podpowiedziami jest rewelacyjnie przygotowany, a świetnie zrobione ilustracje nadają dynamiki tej historii.

Podczas lektury zastanawiałam się tylko nad sensem dodawania w początkowych wypowiedziach niektórych postaci angielskich wtrętów. Później zniknęły, więc nie wymyśliłam, po co one tam były.

Polecam fanom Agaty Christie i panny Marple. Wprawdzie wyobrażałam sobie tę postać trochę inaczej, ale ta stworzona przez ilustratorów również jest całkiem spoko.



Tytuł: "Agatha Christie. Miss Marple. Noc w bibliotece"
Scenarzysta: Dominique Ziegler
Ilustrator: Olivier Dauger
Gatunek: komiks
Liczba stron: 64
Wydawnictwo: EGMONT
Seria: Agatha Christie

Moja ocena: 6/6

Komiks mogłam przeczytać dzięki Wydawnictwu EGMONT

poniedziałek, 10 września 2018

"Marzi. Dzieci i ryby głosu nie mają" Marzena Sowa - recenzja


Nowy komiks Egmontu pt. "Marzi. Dzieci i ryby głosu nie mają" to zbiorcze wydanie czterech historii o kilkulatce, której przyszło żyć w Polsce w czasach PRL-u. Tytułową bohaterką jest sama autorka, która odtworzyła swoje dzieciństwo w Polsce Ludowej na podstawie wspomnień własnych oraz swojej rodziny. Historyjki opowiadane z perspektywy dziecka mają wiele uroku, a dziecięca logika i prostota przekazu wywołują niejednokrotnie uśmiech na twarzy. Szczególnie, kiedy czytelnik był w tamtych czasach w podobnym do Marzi wieku. 

Lata 80. w naszym kraju to dla dzisiejszych dzieci i nastolatków czas, którego realiów nie znają. Nie rozumieją ówcześnie panującej atmosfery, stania w kilometrowych kolejkach, zabaw na klatce schodowej, kupowania na kartki czy pustych półek w sklepach. Wielu nie mieści się to w głowach, a dorosłym czasami trudno jest im to wytłumaczyć. 
Mała bohaterka komiksu opowiada o tamtych czasach ze swojego dziecięcego punktu widzenia. Bez pompatyczności i nadęcia, bez martyrologii czy sentymentalizmu. Nie rozwodzi się nad politycznymi rozgrywkami, nie opowiada długo i zawile. Jej wyjaśnienia są krótkie i proste.
Przez pryzmat logiki dziecka Marzi potrafi wytłumaczyć wszystko tak, że mniejsi czytelnicy zrozumieją bez problemu takie sytuacje, jak wystawanie w kolejkach po nocy, "rzucanie" towaru do sklepu czy ograniczenia ilościowe podczas kupowania cukru czy papieru toaletowego, który kiedyś był na wagę złota. Wbrew pozorom, jeśli ktoś nigdy nie przeżył sytuacji, w której czegoś nie mógł dostać, bo tego zwyczajnie nigdzie nie było, to nie zrozumie, że można było nie jeść czekolady czy pomarańczy, a kiełbasa i dobre mięso pojawiały się w domu od święta i tylko wtedy, kiedy komuś z rodziny udało się akurat trafić w sklepie na właściwy moment.    

Ilustracje w komiksie są piękne. Kolorowe, realistyczne i szczegółowe. Z przyjemnością się na nie patrzy, uzupełniając rysunki dopiskami pod nimi lub tekstami w dymkach. Mimo iż o wszystkim opowiada nam Marzi, a jej sposób narracji jest prosty, to równocześnie język, którego używa, jest literacki i bardzo poprawny. Nie ma tu niepotrzebnych opisów czy trudnych słów. Dzięki temu możemy skupić się bardziej na przekazie emocjonalnym. Emocje zaś pojawiają się nie tylko na poziomie języka, ale także rysunku. Ilustratorka bowiem profesjonalnie żongluje paletą barw, podkreślając optymizm i dziecięcą radość wielobarwnością, którą czasami ogranicza, prezentując wydarzenia smutne czy trudne.  

W typowo dziecięcy sposób dziewczynka prezentuje swoją logikę i tłumaczy obserwowany świat po swojemu, bardzo mądrze i z humorem. Autorka świetnie ukazała realia panujące w Polsce lat 80. i to, jak ludzie radzili sobie w tych trudnych czasach. 

Recenzja opublikowana również pod adresem: MARZI

Za możliwość przeczytania komiksu dziękuję 

czwartek, 7 czerwca 2012

"Zieleń szmaragdu" Kierstin Gier

Właśnie skończyłam czytać trzeci tom trylogii czasu. Musze przyznać, że dawno nie czytałam tak wciągającej książki. Ogólnie rzecz biorąc jest odrobinę przewidywalna, ale i zaskakujących momentów jest sporo. Ciekawie prowadzona akcja, wątki bardzo wyczerpująco przedstawione, wiele wydarzeń rozgrywających się w różnych czasach, a nierozerwalnie ze sobą powiązanych. Nie da się przy tej książce nudzić, zdecydowanie nie. Trzeba śledzić akcję, bo inaczej człowiek się pogubi kompletnie. Zakończenie według mnie w sam raz, ale to taki rodzaj książki, że chociaż wszystko zostało ostatecznie wyjaśnione, chciałoby się czytać dalej, żeby dowiedzieć się, co ciekawego wydarzyło się u bohaterów później. Ale cóż... nie można mieć wszystkiego. Resztę trzeba sobie po prostu wyobrazić :-) 

sobota, 26 maja 2012

"Błękit szafiru" Kerstin Gier

Kolejny ton trylogii czasu Kerstin Gier. Gwendolyn dalej próbuje się odnaleźć w nowej dla niej rzeczywistości. Z dnia na dzień okazało się, że to ONA odziedziczyła gen przenoszenia się w czasie, a nie jej kuzynka Charlotta, którą przygotowywano do tych podróży właściwie od urodzenia. Nie jest jej łatwo, nie jest informowana o wielu istotnych sprawach, podejrzewana o zdradę, uważana za głupią i zupełnie nieodpowiednią osobę do wypełniania obowiązków, które na nią spadły. Do tego jeszcze została uwiązana do miejsca pobytu, bo regularnie musi poddawać się elapsji, by uniknąć niekontrolowanych przeskoków w czasie. Same minusy w tym nowym życiu... ale czy na pewno? Nad tym trzeba się głębiej zastanowić, bo oczywiście jest również motyw miłości... uczucia dziwnego, bo Gideon - obiekt uczuć Gwen - jest dość skomplikowanym osobnikiem. Raz całuje ją bez uprzedzenia, za chwilę rzuca w jej stronę tylko urażone, chłodne spojrzenia. Gwendolyn zupełnie nie wie, co o tym myśleć, ale cóż... miłość nie wybiera :) Bardzo wciągająca lektura. Z niecierpliwością czekam na ostatni tom :)

poniedziałek, 7 maja 2012

"Czerwień rubinu" Kerstin Gier

Pierwsza część trylogii wciągnęła mnie tak, że nie mogę się doczekać pozostałych dwóch ;-) Główną bohaterką jest Gwen, której wydaje się, że jest zupełnie zwyczajną nastolatką. Właśnie - WYDAJE JEJ SIĘ... bo pewnego dnia okazuje się, że to ona odziedziczyła gen podróży w czasie, a nie jej kuzynka, którą całe życie do tego przygotowywano. Gwen przenosi się w przeszłość zupełnie nieoczekiwanie, na chwilę lub dwie, po czym wraca do swoich czasów. Oczywiście nie obejdzie się bez wątku miłosnego, więc pojawia się wśród innych postaci przystojny Gideon, który również jest podróżnikiem w czasie. Razem skaczą w przeszłość, by zdobyć krew pozostałych podróżników. A po co...? Nie powiem, sami przeczytajcie ;-)