Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Mova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Mova. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lutego 2026

"Wampir z Woźnickich Dołów" Konrad Chęciński - recenzja


Tytuł: "Wampir z Woźnickich Dołów"
Autor: Konrad Chęciński
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 446
Wydawnictwo: MOVA

Moja ocena: 6/6

"Wampir z Woźnickich Dołów" to pierwsza książka Konrada Chęcińskiego, którą miałam okazję przeczytać, jednak nie jest to debiut tego autora. Przyznam, że do lektury zachęcił mnie opis, a konkretnie informacja, że wśród opisanych wątków znajdę taki z zamordowaną bibliotekarką. No przecież nie przeszłabym obojętnie obok takiej historii! 

W listopadowy poranek w cichej bibliotece szkolnej, umiejscowionej poza budynkiem szkoły, zostają znalezione zwłoki pracującej tam od lat bibliotekarki, Haliny Madej. Kobieta była znana w Woźnickich Dołach jako dość dziwna i mocno wycofana osoba, która z nikim nie utrzymywała kontaktów. Mieszkała w jednym gospodarstwie z bratem, również dość specyficznym człowiekiem. 

Kiedy na miejscu zbrodni pojawiają się śledczy, ich działania ujawniają jeden wielki chaos, jakby ktoś czegoś szukał. A zatem co mogło się stać kobiecie? Czy nakryła przypadkowego włamywacza i dlatego zginęła? Czy raczej posiadała coś, po co przyszedł morderca? Podczas pracy policjanci znajdują wśród rozrzuconych w pomieszczeniu książek zagadkowe zdjęcie trójki dzieci z tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku. Możliwe, że to jakaś wskazówka do rozwiązania zagadki popełnionej zbrodni.

Sprawę prowadzi inspektor Nikifor Poradecki. Metodycznie analizuje pojawiające się tropy i powoli dopasowuje elementy kryminalnej układanki, zaczynając od sekretów starego dworu, który z czasem zamieniono w cieszący się złą sławą sierociniec. Wraz z inspektorem nad sprawą pracuje pani prokurator Anna Rajkowska, której życie prywatne w pewnym momencie splecie się z niektórymi wątkami śledztwa. 

W tak małych miejscowościach mieszkańcy najczęściej wolą milczeć, chociaż wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą. W przypadku Woźnickich Dołów nie jest inaczej, atmosfera jest napięta i aż gęsta od niedopowiedzeń. Czego dowiedzą się śledczy od mieszkańców? Co uda im się wyrwać z odmętów historii tego miejsca? Czy ktoś jeszcze straci życie, zanim policjanci powiążą wszystkie fakty i odkryją prawdę?        

Po lekturze tej wciągającej powieści z pewnością sięgnę po dwie pozostałe książki autora z serii o oficerze Piotrze Wernerze.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MOVA

niedziela, 18 stycznia 2026

"Mosty na Wiśle" Irena Małysa - recenzja

Tytuł: "Mosty na Wiśle"
Autor: Irena Małysa
Gatunek: kryminał z wątkiem historycznym
Czas trwania: 8 h 55 min
Lektor: Filip Kosior
Wydawnictwo: Mova

Moja ocena: 5/6

Irenę Małysę znam z serii o policjantce Baśce Zajdzie. Ponieważ historie kryminalne spod Babiej Góry słuchały mi się świetnie, nie zastanawiałam się długo, kiedy zobaczyłam w ofercie Storytel kolejny tytuł tej autorki.

Akcja powieści rozgrywa się w dwóch torach czasowych w Krakowie: II wojna światowa oraz lata dziewięćdziesiąte dwudziestego wieku. Kiedy w czasach współczesnych niedaleko dwóch krakowskich mostów zostają znalezione zwłoki dwóch Niemców, rozpoczyna się śledztwo, które prowadzi Walenty Cichocki. Lata wojny to opowieść o prywatnym życiu policjanta. Rewelacyjnie nakreślone tło historyczne prezentuje czasy wojennej zawieruchy w Krakowie i realia życia, a właściwie wegetacji, w getcie.

Walenty to pięćdziesięcioletni śledczy, człowiek samotny i z wieloma problemami natury emocjonalnej. Ich źródła należy upatrywać w trudnym dzieciństwie mężczyzny. Opisana przez autorkę historia z czasów dzieciństwa Cichockiego tłumaczy dziwne zachowanie bohatera i pozwala nam go lepiej poznać. Zagłębiając się w tor wojenny, obserwujemy Hanię, jego matkę, która boryka się z problemami codzienności w okupowanym Krakowie. Mały Waluś jest jej największym skarbem, o który dba tak, jak to tylko możliwe w tych strasznych czasach. Wydarzenia, w których uczestniczy, zmieniają ją nieodwracalnie, a co za tym idzie, wpływają również na chłopca i jego przyszłość. Walenty każdego dnia mierzy się z tym, jak ukształtowała go wojna i lata powojenne. 

Muszę przyznać, że historia z czasów wojennych wciągnęła mnie o niebo bardziej niż współczesne śledztwo toczące się wokół krakowskich kibiców i zamordowanych niemieckich turystów, którzy mieli powiązania ze światem sztuki, a dokładniej interesowali się dziełami zrabowanymi w czasie wojny. Autorka płynnie połączyła oba tory czasowe i opisywane w nich wydarzenia. Tempo akcji jest zadowalające, a lektor w osobie Filipa Kosiora jak zwykle robi robotę.

Polecam :)


środa, 31 grudnia 2025

"Polowanie na Babiej Górze" Irena Małysa - recenzja


Tytuł: "Polowanie na Babiej Górze"
Autor: Irena Małysa
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: MOVA
Czas trwania: 7 h 53 minuty
Lektor: Marcin Popczyński
Cykl: Baśka Zajda, tom 5

Moja ocena: 6/6

Piąty tom przygód Baśki Zajdy wysłuchany. Kolejna historia okazała się wciągająca, chociaż Baśka nie pracuje już jako policjantka. Jest detektywem, ale nieszczególnie podobają jej się prowadzone sprawy, bo oscylują na przykład wokół poszukiwania niewiernych mężów, a ta tematyka nie jest szczytem marzeń Zajdy. 

Tłem w powieści znów jest Babia Góra i okoliczne miejscowości. Akcja rozgrywa się w dwóch planach czasowych. Współczesny dotyczy maratonu, biegu odbywającego się na szlaku Babiej Góry, natomiast drugi przenosi czytelnika do czasów drugiej wojny światowej, gdzie możemy śledzić losy nastoletniego Janka. 

Przygotowania do ultramaratonu zakłóca niepokojący anonim. Uczestnicy zaczynają się zjeżdżać, ale organizatorzy nie chcą nawet słyszeć o odwołaniu imprezy. Wszystko jest w porządku, dopóki nic złego się nie dzieje. Jednak kiedy zaczynają znikać biegacze, a Baśka zostaje zaatakowana, atmosfera gęstnieje. Zajda rozpoczyna własne śledztwo. W rzeczywistości wojennej śledzimy losy Janka, który mimo iż nienawidzi przemocy, musi żyć w samym środku wojennej zawieruchy i działać, aby uratować ukochaną chorą mamę.

Co łączy te dwa tory? Jakie wydarzenia z przeszłości mają wpływ na teraźniejszość? Kim jest Janek? Jeśli sięgniecie po tę część przygód Baśki Zajdy, wsiąkniecie bez reszty w prowadzone śledztwo, nad którym cieniem kładzie się Babia Góra. 

Nowością w tej powieści jest nieznana z wcześniejszych tomów bohaterka, Chytra, suka, którą Baśka znajduje i przygarnia. Mnie osobiście ucieszyła obecność dziadka Uciechy, którego bardzo polubiłam przy okazji słuchania poprzednich tomów. Lektor czyta jego wypowiedzi genialnie.

Polecam!

 

piątek, 6 czerwca 2025

"Szarlatanka" Izabela Meyza - recenzja


Tytuł: "Szarlatanka"
Autor: Izabela Meyza
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Mova

Moja ocena: 5/6

"Szarlatanka" Izabeli Meyzy to powieść pełna niepokoju i dusznej atmosfery zamkniętej hermetycznie społeczności. Jej bohaterowie to zwyczajni ludzie, w których życiu nie brakuje trudnych decyzji i dylematów. 

Przypadka to mała wieś na pograniczu polsko-litewskim. Jej mieszkańcy żyją w innym tempie niż reszta świata, a nawet można powiedzieć, że jest to miejsce, gdzie świat dla nich kończy się i zaczyna. Jednak kiedy nagle znika lokalna znachorka Agata, znany im bezpieczny świat chwieje się w posadach.  

Agata Srożko przybywa do Przypadki dwadzieścia lat po II wojnie światowej. Pojawia się jako młoda felczerka, pełna teoretycznej wiedzy i ciekawa domu, który odziedziczyła po rodzinie. Dom okazuje się zaniedbaną chatą, jednak to jej nie przeraża. Wprowadza się, wywołując niezłe zamieszanie wśród mieszkańców wsi. W tak hermetycznej społeczności pojawienie się nowej osoby to spore, często negatywne emocje. Niepewność, nieufność, niechęć do zmian i do OBCEJ. To właśnie spotkało początkowo Agatę, jednak z czasem zaakceptowali kobietę, nie bez poparcia lokalnej szeptuchy. To właśnie ona nauczyła Agatę leczyć w praktyce, widzieć choroby w człowieku, a nie czytać o nich w książkach. 

Młoda felczerka zaprzyjaźnia się z sąsiadką Lusią, kobietą ciepłą i serdeczną, która ma męża, jednak nie mają dzieci. Przyjaźń kobiet zostaje wkrótce wystawiona na ogromną próbę. Ich życia łączy nierozerwalnie pewne wydarzenie, które ma swoje konsekwencje. 

Agata po trzydziestu latach wrosła w społeczność Przypadki, stała się jej integralną częścią, bez której mieszkańcy nie potrafią już funkcjonować. Kiedy kobieta znika bez śladu, wszyscy ruszają na poszukiwania. W wiosce pojawia się chaos i zamieszanie. Ujawniają się skrywane do tej pory tajemnice. 

Akcja toczy się powoli, jakby z wysiłkiem brnęła przez bagno. Co stało się ze znachorką? Uciekła czy zdarzył się wypadek? W jakim świetle postawią kobietę sekrety, które wyjdą na jaw? Czy misja poszukiwawcza zakończy się sukcesem?

Autorka postanowiła opowiedzieć czytelnikom tę historię z kilku perspektyw. Mamy do dyspozycji narratora w postaci samej Agaty oraz jej listy, które napisała do dorosłej już córki, a także historię Lusi, której przyszło opiekować się obłożnie chorym mężem i pogodzić z dramatem sprzed lat. Reszta tekstu to perspektywa Gai, córki znachorki. Te opowieści składają się w jedną całość, będącą mocną historią kobiet, które muszą w swoim życiu znieść naprawdę wiele, aby przetrwać i ochronić swoją rodzinę, będącą dla nich najwyższą wartością. Pokazuje, że w imię dobra tych, których się kocha, można wybaczyć nawet to, co rozdziera serce.

Wieś Przypadka została świetnie zobrazowana. Prawdziwa i zamknięta na cztery spusty przed resztą świata. To taki jakby miniaturowy światek wewnątrz wielkiego globu. Czytając, naprawdę odczuwałam duchotę tego miejsca. Jeśli i Wy lubicie historie z życia z odrobiną tajemnicy, sięgnijcie po "Szarlatankę".

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mova

 

wtorek, 20 sierpnia 2024

"Demony Babiej Góry" Irena Małysa - recenzja


Tytuł: "Demony Babiej Góry"
Autor: Irena Małysa
Gatunek: kryminał
Czas trwania: 10 h 34 minuty
Lektor: Masza Bogucka
Wydawnictwo: Mova
Cykl: Baśka Zajda, tom 4

Moja ocena: 6/6

"Demony Babiej Góry" to na chwilę obecną ostatni tom cyklu o policjantce Barbarze Zajdzie. Tak dobrze słuchało mi się tych historii, że aż mi szkoda. 

Baśka wyjeżdża wraz z mamą Celiną nad morze. Policjantka rusza do niewielkich Marucic, gdzie zamierza spędzić urlop, a Celina do sanatorium. Kiedy dociera na miejsce, okazuje się, że właścicielka pensjonatu, w którym Baśka wynajęła pokój, Daria, zniknęła. Wcześniej wielokrotnie naraziła się lokalnym mieszkańcom, szczególnie myśliwym. Była przeciwna polowaniom, czemu często dawała wyraz, więc nic dziwnego, że została oskarżona o spalenie ambon w lesie. Gdzie podziała się kobieta?

Drugi tor czasowy to rok tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty dziewiąty. Bohaterką jest tutaj Jadzia, która z Zawoi przenosi się do Marucic do PGR-u, gdzie ma nadzieję rozpocząć wraz z nastoletnim synem życie od nowa, z dala od męża-potwora. Nie jest jej lekko, praca przy krowach jest ciężka, a środowisko pełne niechęci, a Jadźka musi uciekać się do czarów, by przetrwać trudne chwile. Życie tamtejszych ludzi wypełniają uroki, zabobony, zazdrość i zło. Nie obędzie się bez zbrodni, której konsekwencje sięgną współczesnego wątku czasowego.

Jak zwykle Baśka nie odpocznie na urlopie. Zresztą policjantka nie usiedzi na miejscu zbyt długo, więc można się było tego spodziewać ;-) Szybko rozpoczyna śledztwo. Grzebie w przeszłości lokalsów, szuka powiązań, rozpytuje, próbując rozwiązać zawiłą zagadkę. czy jej się to uda? Akcja szybko wciąga i ani się obejrzymy, a prowadzimy śledztwo razem z Baśką. 

Mam nadzieję, że to nie ostatni tom tej serii i wkrótce będę mogła wrócić pod Babią Górę. czekam z niecierpliwością.

niedziela, 18 sierpnia 2024

""Daleko od Babiej Góry" Irena Małysa - recenzja


Tytuł: "Daleko od Babiej Góry"
Autor: Irena Małysa
Gatunek: kryminał
Czas trwania: 10 h 52 minuty
Lektor: Masza Bogucka
Wydawnictwo: Mova
Cykl: Baśka Zajda, tom 3

Moja ocena: 5/6

Tytuł trzeciego tomu przygód policjantki baśki Zajdy sugeruje, że akcja powieści znów będzie się toczyła poza jej rodzinną wsią. Tym razem autorka zabiera nas do Mysłowic. 

Baśka przyjeżdża do Mysłowic na pogrzeb ciotki Ewy, do której jeździła na wakacje jako dziewczynka. Decyduje się wyremontować mieszkanie po ciotce i odnawia znajomość z koleżanką sprzed lat, Alicją. Kiedy znika córka Ali, Baśka postanawia przeprowadzić śledztwo i odnaleźć dziewczynę. Z czasem policjantka dowiaduje się o morderstwie młodej dziewczyny sprzed kilku miesięcy. Morderca pozostaje wciąż na wolności. Wkrótce zostają odkryte kolejne zwłoki. Akcja się rozkręca, a mieszkańcy Mysłowic coraz bardziej obawiają się grasującego złoczyńcy. 

Wątek współczesny przeplata się z retrospekcją sięgającą tysiąc dziewięćset dwunastego roku. Autorka porusza temat handlu żywym towarem, który miał miejsce w tamtych latach w Mysłowicach. Na porządku dziennym były tu nadużycia, przestępstwa i korupcja, a także wywożenie młodych kobiet do domów publicznych w Buenos Aires. Czy ta niechlubna historia łączy się z mającymi miejsce współcześnie zaginięciami młodych dziewcząt? Czy Baśce uda się złapać trop? 

W powieści jest sporo faktów historycznych z opisywanego okresu, a autorka wykorzystała również gwarę góralską i śląską gadkę, które dodają kolorytu treści.

Polecam i zabieram się za wysłuchanie kolejnego tomu.

czwartek, 15 sierpnia 2024

"Więcej niż jedno życie" Irena Małysa - recenzja


Tytuł: "Więcej niż jedno życie"
Autor: Irena Małysa
Gatunek: kryminał
Czas trwania: 10 h 54 minuty
Lektor: Masza Bogucka
Wydawnictwo: Mova
Cykl: Baśka Zajda, tom 2

Moja ocena: 6/6

"Więcej niż jedno życie" to drugi tom przygód policjantki Baśki Zajdy. Tym razem fabuła osnuta została wokół wydarzeń rozgrywających się w szpitalu dziecięcym w Krakowie. Baśka angażuje się w zbiórkę charytatywną na rzecz Mateuszka, synka jej sąsiadki z Zawoi. Przy tej okazji kobieta poznaje niejako od środka życie rodzin, których codziennością jest ciężka choroba.

Baśka często odwiedza chorego Mateuszka w szpitalu i pomaga jego matce w opiece nad chłopcem. Przy okazji poznaje innych pacjentów i ich mamy, obserwuje ich życie. W szpitalu trwa remont, podczas którego dochodzi do tragicznego wypadku. Jedna z lekarek, niezbyt lubianych w szpitalu, zostaje znaleziona martwa. Policja podejrzewa, że ktoś pomógł jej wypaść z okna, jednak może śledztwo wykaże, że to było samobójstwo? Baśka, rzecz jasna, nie pozostaje obojętna na sytuację, w której zupełnie przypadkowo się znalazła. Postanawia dołączyć do działań policji. Jak pójdzie jej poszukiwanie rozwiązania zagadki śmierci lekarki? Czy współpraca z Tomkiem Witkowskim obejmie również inne aspekty jej życia?

Przy okazji wątku kryminalnego autorka ukazała piekło walki z chorobą i wysiłek rodziców, którzy za wszelką cenę będą wspierać cierpiące dziecko. Wątek obyczajowy to kontynuacja z poprzedniego tomu, więc warto sięgnąć najpierw po pierwszą część. 

Współczesną sytuację dopełniają fragmenty retrospektywne, które pozwalają się cofnąć do dwa tysiące dwunastego roku.

Wśród sporej liczby bohaterów spotkamy fantastycznego dzieciaka, Mikołaja, który również mierzy się z chorobą i wszystkimi związanymi z nią emocjami. Śmierć przyjaciela i niepewna przyszłość jego samego to ogromny ciężar dla nastolatka. Mikołaj radzi sobie jak umie, chwilami lepiej, chwilami gorzej, ale jest naprawdę świetnym, choć przedwcześnie dojrzałym dzieckiem.

Kryminał z przewagą wątku obyczajowego to coś, co lubię. Zabieram się za trzeci tom!

wtorek, 6 sierpnia 2024

"W cieniu Babiej Góry" Irena Małysa - recenzja


Tytuł: "W cieniu Babiej Góry"
Autor: Irena Małysa
Gatunek: kryminał
Czas trwania: 10 h 26 minut
Lektor: Masza Bogucka
Wydawnictwo: Mova
Cykl: Baśka Zajda, tom 1

Moja ocena: 5/6

"W cieniu Babiej Góry" to pierwszy tom serii przygód Baśki Zajdy, policjantki, która po życiowych perturbacjach wraca z Krakowa w rodzinne strony, czyli do urokliwej wsi Zawoi.

W powieści mamy dwa tory czasowe. Wcześniejszy to rok tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty dziewiąty, kiedy miała miejsce katastrofa lotnicza (wydarzenie autentyczne). Współczesne wydarzenia, w których pojawia się Baśka, toczą się w dwa tysiące dziewiętnastym roku. Baśka z przyjaciółkami w ramach zabawy przedślubnej jednej z nich, Izy, wyrusza na Babią Górę. Kiedy następnego dnia o świecie Zajda znajduje martwą Izę, rozpoczynają się poszukiwania mordercy. Ofiara to córka lokalnego posła, więc wielu osobom to zamieszanie nie jest na rękę. W trakcie działań śledczych wychodzą na jaw tajemnice z przeszłości. Z czasem tory te się łączą, by stworzyć jedną całość. 

Stworzeni przez autorkę bohaterowie są realistyczni, a autentyczności dodaje wykorzystana w dialogach gwara. Dodatkowo świetnie zostało nakreślone tło społeczne. Połączenie głównego kryminalnego wątku i tła obyczajowego wyszło bardzo dobrze, więc z przyjemnością słuchałam o perypetiach Baśki.

Jeśli dodać do tego opisy przyrody i miejsc, w których rozgrywała się akcja, to nawet momentami żałowałam, że nie jestem górską pasjonatką i nie byłam w tych okolicach, aby móc sobie je wyobrazić podczas czytania.

Polecam!

środa, 30 grudnia 2020

"Jaskółki z Czarnobyla" Morgan Audic - recenzja


"Jaskółki z Czarnobyla" to powieść kryminalna, której akcja została umiejscowiona w Czarnobylu i jego okolicach. Nie znam historii katastrofy zbyt dokładnie, tym bardziej byłam ciekawa, jak zostanie ona przedstawiona w książce, której autorem jest francuski nauczyciel geografii i historii. Według mnie pomysł na fabułę jest ciekawy, chociaż w tekście natrafiłam na sporo brutalnych opisów, za którymi nie przepadam. Jednak akcja mnie wciągnęła, a kilka ostatnich rozdziałów czytałam, przebierając nogami z niecierpliwości, aby poznać finał tej historii. 

Kiedy uczestnicy jednej z wycieczek turystycznych do dawnej zony znajdują zwłoki mężczyzny zawieszone na jednym z budynków miasteczka Prypeć, nikt jeszcze nie przypuszcza, jak duże kręgi zatoczy sprawa, którą przyjdzie prowadzić kapitanowi Josifowi Melnykowi i jego partnerce, Galinie Nowak. W ciele zabitego mężczyzny policja znajduje wypchaną jaskółkę. Skąd ten ptak w tak dziwnym miejscu? I dlaczego jaskółka? Wkrótce okazuje się, że zmarły to syn niezwykle bogatego i wpływowego Leonida Wiktora Sokołowa, który przed katastrofą w Czarnobylu piastował wysokie stanowisko w partii w Prypeci i tam również mieszkał z rodziną. Melnyk i Nowak rozpoczynają śledztwo. Obojgu im zależy na szybkim znalezieniu mordercy, ponieważ mają nadzieję, że to pozwoli im uzyskać przeniesienie do innego miasta, z dala od promieniowania. 

Aleksander Rybałko to były milicjant, który pewnego dnia otrzymuje od Wiktora Sokołowa propozycję nie do odrzucenia. Mężczyzna chce, by w zamian za sporą sumę Aleksander poprowadził prywatne śledztwo i odkrył, kto jest zabójcą jego syna. Czy jednak tylko o to chodzi? Jaką decyzję podejmie Rybałko?  

Tło społeczno-obyczajowe dla wątku kryminalnego zostało stworzone z dbałością o szczegóły, ale opisy dotyczące samej katastrofy i jej następstw nie przytłaczają. Historii jest w sam raz, przynajmniej dla mnie. W osiemdziesiątym szóstym miałam zaledwie kilka lat i nic nie pamiętam z atmosfery związanej z katastrofą. Dzięki krótkim i treściwym opisom mogłam śledzić wątki kryminalne, uzupełnione o ówczesne nastroje i klimat tamtej epoki. Dało się odczuć tragedię mieszkających tam kiedyś ludzi, ciężki nastrój wciąż panujący w tym miejscu i wszechobecny lęk przed promieniowaniem.

Wspomniałam o wątkach w liczbie mnogiej, ponieważ kolejne rozdziały przenoszą nas między śledczymi. Jest to świetny pomysł, pozwalający czytelnikowi obserwować zarówno działania duetu policyjnego, jak i prywatne śledztwo byłego milicjanta. Fragmenty, w których dwie drużyny się spotykają, podnoszą ciśnienie. Autor wie, jak stopniować napięcie. Ostatnie rozdziały pochłonęłam w tempie błyskawicznym. Ile się na tych stronach wydarzyło! Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie. Jeśli nie odrzucają Was dość realistyczne opisy tortur, którym zostały poddane ciała ofiar, zdecydowanie polecam Wam ten kryminał.

Tytuł: "Jaskółki z Czarnobyla"
Autor: Morgan Audic
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 560
Wydawnictwo: Mova

Moja ocena: 6/6