Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiesława Bancarzewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiesława Bancarzewska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 kwietnia 2025

"Powrót do Nałęczowa" Wiesława Bancarzewska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Powrót do Nałęczowa"
Autor: Wiesława Bancarzewska
Gatunek: powieść obyczajowo-historyczna
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Szara Godzina
Cykl: Powrót do Nałęczowa, tom1

Moja ocena: 6/6

Co byście zrobili, gdyby pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, w Waszej łazience otworzył się portal do podróży w czasie? Skorzystalibyście z okazji, aby zobaczyć świat sprzed lat albo dajmy na to odwiedzić rodzinę? Taki właśnie dylemat miała bohaterka powieści Wiesławy Bancarzewskiej, Anna. Jaką podjęła decyzję i co z tego wyniknęło?

Codzienność Anki Duszkowskiej jest bardzo, bardzo nowoczesna. Nie mieszka z partnerem, Bartkiem, ale spotykają się co jakiś czas, na luzie i bez większych zobowiązań. Ma dobrą pracę, która zapewnia jej stabilizację finansową. Ma dostęp do wszystkich technologicznych nowinek, może śledzić na bieżąco wiadomości z kraju i ze świata w telewizji i Internecie. Czego chcieć więcej? Kiedy pewnego dnia zupełnie przypadkowo przenosi się z własnej łazienki do Nałęczowa lat trzydziestych, jej dotychczasowe życie wywija fikołka. Po pierwsze dlatego, że nagle trafia do świata sprzed prawie stu lat, a po drugie przeżywa niezły szok, kiedy orientuje się, że dzięki temu może spotkać... członków swojej rodziny, a dokładniej ukochaną Babcię i jej córki, a wśród nich swoją mamę.   

Najbardziej chyba wciągnęło mnie obserwowanie poczynań Anki, kiedy przyszło jej wtopić się w tłum w Nałęczowie z tysiąc dziewięćset trzydziestego drugiego roku. W jaki sposób pracowała nad tym, żeby nie wypaść jak kosmitka wśród nałęczowskich mieszkańców. Iskrzące się humorem narracje nadawały tej opowieści kolorytu. Sytuacje, które Anka napotykała przy okazji kolejnych wizyt, pozwalały poznać nie tylko ją, ale również innych bohaterów, w tym członkinie rodziny Anki, a także niezwykle wyniosłą śmietankę towarzyską z pobliskiego hotelu. To była naprawdę świetna zabawa, towarzyszyć Ance każdego dnia w Nałęczowie. 

Fantastyczne było obserwowanie, jak Anna powoli poznaje swoje ciotki i własną mamę z czasów, kiedy były dziewczynkami. I jak serce rwie jej się do ukochanej Babci, której przecież nie mogła zdradzić, kim tak naprawdę jest. Dla pani Zofii i jej córek na zawsze pozostała letniczką z fanaberią mieszkania pod strzechą. 

Nie obyło się również bez wątku romansowego i chociaż zawsze piszę szczerze, że nie lubię i nie sięgam po romanse, to tutaj ten wątek jest tak humorystyczny, że samą przyjemnością było czytać o pannie Annie i panu Aleksandrze. Jak skończy się ich znajomość? Nie powiem! :D      

Pomysł na fabułę natychmiast skojarzył mi się z powieścią młodzieżową Ewy Nowackiej "Małgosia contra Małgosia". Tam wprawdzie zamieniały się dwie nastolatki, z których jedna mieszkała we współczesności, a druga w Polsce szlacheckiej, ale pomysł bardzo podobny i również przyjemnie się czyta.   

Sięgnijcie koniecznie, jeśli jeszcze nie mieliście okazji. Gwarantuję Wam, że to będzie bardzo mile spędzony czas. 

Dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina za możliwość patronowania powieści


wtorek, 18 marca 2025

"Chłop i szlachcianka. Opowieść o miłości niepojętej" Wiesława Bancarzewska - recenzja [PATRONACKA]


Tytuł: "Chłop i szlachcianka. Opowieść o miłości niepojętej" 
Autor: Wiesława Bancarzewska
Gatunek: literatura obyczajowa z wątkiem romansowym
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Szara Godzina

Moja ocena: 6/6

Wera Jazłowska nie ma widoków na zamążpójście. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie żyła w osiemnastowiecznej wsi, gdzie dziewczyna w jej wieku to już stara panna. Jeśli do tego dodamy kompletnie niekobiecą kanciastość, hardość i zawziętość, trudno się dziwić, że kandydatów do ręki Wery po prostu nie ma. Wszak każdy mężczyzna pragnie mieć żonę delikatną, ułożoną i będącą jego ozdobą, a nie niezależną i upartą kulę u nogi.

Kiedy pewnego dnia szlachcianka zostaje napadnięta przez bandę zbójów, którym ucieka i ledwie żywa dociera do jakiejś wsi, od śmierci ratuje ją chłopska rodzina. To pierwsze zetknięcie Wery z prawdziwym życiem, z codziennością pańszczyźnianych chłopów jest dla niej szokiem. W chłopskiej chacie dziewczyna dochodzi do siebie i udaje jej się wrócić do rodzinnego domu. Niestety ludzkie języki są bezlitosne. W okolicy natychmiast pojawiają się plotki godzące w cześć panny Jazłowskiej. Ojciec podejmuje decyzję o odesłaniu córki do niewielkiego majątku we wsi Naprawka. Wera od razu zaczyna interesować się folwarkiem i uczy się wszystkiego, co potrzebne, aby móc nim jak najlepiej zarządzać. Po pewnym czasie nad pobliskim jeziorem poznaje Marcina. Miejsce to jest odludne, więc młodzi zaczynają się bez przeszkód spotykać. Gdyby jednak ludność zwiedziała się, że szlachcianka przestaje z chłopem, ród Jazłowskich byłby skompromitowany, a Marcin prawdopodobnie zapłaciłby za to uczucie życiem. Cóż jednak zrobić, kiedy serce nie sługa? 

Chociaż "Chłop i szlachcianka" to opowieść o zakazanej miłości, nie jest to typowy romans. Autorka wplotła w treść mnóstwo interesujących informacji o życiu pańszczyźnianych chłopów i szlachty w Polsce na początku osiemnastego wieku. Czytając, miałam chwilami wrażenie, że mieszkam z nimi. 

W powieści wymalowany został portret różnych warstw społecznych, ich życie, troski i radości, a także trud pracy na pańskich polach i bezwzględność, z jaką traktowali chłopów rządcy i panowie. Zaskoczyło mnie to, jak niewiele było potrzeba, aby chłop stracił zdrowie, albo nawet zapłacił życiem za jakieś przewinienie.

Jeśli lubicie powieści obyczajowo-historyczne, zdecydowanie polecam Wam tę historię. Warto poznać losy Wery i Marcina, którym przyszło żyć w czasach, które nie pochwalały takiej miłości, jaka połączyła tych dwoje.

Za możliwość objęcia patronatem powieści dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina