Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Berenika Miszczuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Berenika Miszczuk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 maja 2025

"Tajemnica nauczycielki" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja


Tytuł: "Tajemnica nauczycielki"
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Gatunek: literatura dziecięca z wątkiem słowiańskim
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Mięta
Cykl: Klub Kwiatu Paproci, tom 4

Moja ocena: 5/6

"Tajemnica nauczycielki" to czwarty tom cyklu słowiańskiego dla dzieci Klub Kwiatu Paproci autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk. Z przyjemnością wróciłam do Bielin i przygód dzieciaków, które zdążyłam polubić podczas lektury poprzednich części.

Młodzi bohaterowie rozpoczynają kolejny rok szkolny. Większość nie ma najmniejszego problemu z wejściem na szkolne tory, ale Tosia trafiła pechowo. Nie dość, że pozostali członkowie Klubu Kwiatu Paproci mają w klasie bratnią duszę, to jeszcze wychowawczyni klasy, do której trafiła Tosia, jest jakaś dziwna. Uczniowie klasy trzeciej również trzymają duży dystans i wyraźnie ignorują nową dziewczynkę. Tosia czuje się wykluczona z grupy, ale początkowo nie chce przyznać, że w szkole źle jej się układa. Przez chwilę udaje jej się odwrócić uwagę rodzeństwa i przyjaciół, ponieważ w ich życiu sporo się dzieje. Zauważają, że domowe zwierzaki gdzieś znikają każdego dnia, a do tego zabierają ze sobą jedzenie. Kogo dokarmiają w takiej tajemnicy i dlaczego? W domu cioci Mirki pojawia się niespodziewany gość, jej dawna miłość, Barnim, który kiedyś był grabarzem i mieszkał w Bielinach. W takim towarzystwie będzie wesoło. Poza tym Barnim włączy się w szukanie odpowiedzi na pytanie, kim jest pani Polna, wychowawczyni Tosi. Oj, będzie się sporo działo. 

Dzieciaki próbują same rozwiązać nowe zagadki, jednak kiedy robi się niebezpiecznie, wzywają na pomoc rodziców Garda, Gosławę i Mieszka. Wspólne działania szybko przynoszą efekty. 

Zdecydowanie polecam całą serię :-)


czwartek, 8 sierpnia 2024

"Tajemnica ognia" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja


Tytuł: "Tajemnica ognia"
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Gatunek: literatura dla dzieci z wątkami mitologii słowiańskiej
Liczba stron: 302
Wydawnictwo: Mięta
Cykl: Klub Kwiatu Paproci, tom 3

Moja ocena: 6/6 

Trzeci tom serii dla dzieci Klub Kwiatu Paproci autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk nosi tytuł "Tajemnica ognia". Z przyjemnością wróciłam do Bielin, by przeżyć kolejną przygodę z sympatycznymi bohaterami. 

Wkrótce rozpocznie się nowy rok szkolny. Rodzeństwo Lipowskich, a dokładniej jego starsza część, trochę się martwi zbliżającym się wrześniem i rozpoczęciem nauki w nowej szkole. Szczególnie nieśmiały Leszek obawia się, że szybko stanie się pośmiewiskiem wśród nowych kolegów. Jednak zanim będą musieli stawić czoła gronu znajomych i nauczycieli, czeka ich festyn na zakończenie wakacji. 

Tosia wysiaduje chowańca, chociaż nikt do końca nie wierzy w to, że jej się uda, Leszek wbrew sobie bierze udział w kradzieży, ciotka Mirka marzy o wygraniu konkursu na najpiękniejszy wieniec na festynie, a wszystkie dzieciaki próbują rozwiązać zagadkę tajemniczych zdolności Garda. Nie ma nudy, no po prostu nie ma nudy!

Ta seria to rewelacyjnie połączone przygody z podstawową wiedzą o słowiańskich tradycjach i zwyczajach. Autorka przemyciła całkiem sporo informacji w dialogach bohaterów. Ich rozmowy nie są naukowe ani przemądrzałe. W prosty sposób wyjaśniają pojawiające się w trakcie czytania nieznane pojęcia. Dzięki temu młodzi czytelnicy zupełnie naturalnie dowiadują się, kim były upiry, jakie święta obchodzili Słowianie czy jak walczyli z demonami. Autorka nie zapomniała również o tym, by jasno podkreślić, że mitologię słowiańską należy zaliczyć do baśni i świata fantastycznego, a nie realnego.

Istotna informacja - w książce znajdziecie większe literki :-)

Zdecydowanie polecam całą serię i z niecierpliwością czekam na kolejny tom!


niedziela, 21 stycznia 2024

"Mszczuj" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja


Tytuł: "Mszczuj"
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Gatunek: fantasy z wątkiem słowiańskim
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Mięta
Cykl: Kwiat Paproci, tom 7

PREMIERA: 17.01.2024

Moja ocena: 6/6

"Mszczuj" to siódmy tom serii Kwiat Paproci autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk. Tytuł sugeruje, który z bohaterów tym razem wysunie się na pierwszy plan, ale oczywiście nastawcie się na więcej wątków i atrakcji związanych nie tylko z bielińskim kapłanem.

Autorka długo kazała nam czekać na kolejny tom przygód bohaterów cyklu, jednak było warto. Rozwój wypadków w tej części zahaczy nawet o lekką sensację.

W Bielinach mieszkańcy przygotowują się do świętowania Szczodrych Godów. Wszelkie plany jednak biorą w łeb, kiedy zaczyna się źle dziać. Ludzie przestają wychodzić z domu, bo po wiosce zaczyna grasować coś niebezpiecznego. Z puszczy wyłania się demon leleń, którego Jaga podejrzewa o straszne rzeczy. Okazuje się jednak, że sprawcą zamieszania we wsi jest nietypowy gość, który poszukuje... ukochanej. Nie znajdziecie jednak w tych poszukiwaniach ani krztyny romantyzmu czy głębokiego uczucia, chociaż z drugiej strony zależy, co kto uważa za "głębokie uczucie" ;-) Żadna kobieta w Bielinach nie jest bezpieczna.

Jaga czuje się winna, że nie dopilnowała bezpieczeństwa ludzi, których przecież jako szeptucha ma pod opieką. Stara się z całych sił przywrócić spokój we wsi, jednak to wcale nie jest takie poste, jak mogłoby się wydawać. Weles zniknął nie wiadomo gdzie, a Swarożyc nie poczuwa się do niesienia pomocy. Zostaje Mszczuj, który zanim rozkręciła się ta cała katastrofa, poinformował Jagę, że... chce rozwodu. Młoda żona z jednej strony ucieszyła się z możliwości odzyskania upragnionej wolności, ale jednocześnie w sercu odczuła ukłucie żalu. I jak tu trafić za kobietą?

Jarogniewa wraz z Mszczujem podejmują wiele działań mających na celu wyekspediowanie niechcianego gościa tam, skąd przybył. Problem w tym, że on wcale nie zamierza się wynosić, dopóki nie odnajdzie swojej miłości. Co wymyśli nasz duet? Jak zakończą się poszukiwania ukochanej? 

Akcja powieści rozgrywa się w czasie, kiedy szeptucha jest młodą kobietą i świeżo upieczoną żoną Mszczuja. Dopiero rozkręca się w swojej profesji, ale już jest poważana przez mieszkańców Bielin. Dzieje się sporo, a i humoru sytuacyjnego nie zabraknie. Zabawne dialogi, szczególnie przekomarzanki między Jagą a Swarożycem, bardzo przypadły mi do gustu. Zakończenie jest interesujące, już jestem ciekawa, co autorka wymyśli na wielki finał w ósmej części!

Polecam Wam całą serię, rzecz jasna, koniecznie we właściwej kolejności, bo seria ma ciągłość fabularną, a ja na przykład lubię wiedzieć co i jak, a nie domyślać się brakujących informacji :-)

Lekka i przyjemna lektura na zimowy wieczór pod kocykiem. I rewelacyjny prezent dla miłośniczki fantastycznych historii ze słowiańskimi wątkami. Tak, gdybym nie miała całej serii na półce, z pewnością ucieszyłabym się z takiego prezentu. Z niecierpliwością czekam na ostatni tom cyklu. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mięta




Książkę można zakupić tutaj:

piątek, 2 września 2022

"Nawia. Szamanki, szeptuchy, demony" antologia - recenzja

Ciągle powtarzam, że nie przepadam za opowiadaniami. To tak krótka forma, że nie sposób się zżyć z bohaterami. No, chyba że opowiadanie jest uzupełnieniem szerszej powieści. "Nawia. Szamanki, szeptuchy, demony" to niezwiązane z innymi powieściami historie opowiadające losy ludzi i stających na ich drodze słowiańskich potworów.

Fantastyczna, przyciągająca wzrok okładka zapowiada sporo emocji. Osiem opowiadań, osiem słowiańskich historii, z których właściwie tylko jedno opowiadanie kompletnie nie przypadło mi do gustu i do tej pory nie rozumiem, jak znalazło się w tym zbiorze...

Wśród dostępnych w antologii opowiadań moją uwagę zwrócił tekst Marty Krajewskiej "Jezioro cię kocha", a także "Dziewanna i Księżyc" Anny Szumacher. Przyjemnie mi się czytało historię o studentach archeologach, których zwiodła na manowce pewna bogini. Pozostałe opowiadania mówią o problemach ludzi, którym musi zaradzić szeptucha, Wiedząca. Najbardziej humorystyczne było według mnie opowiadanie "Szpetucha" Jagny Rolskiej. Już sam tytuł zapowiada ciekawy pomysł i zabawną wersję wiedzącej.     

Niewiele z tych opowiadań zostało mi w pamięci. Cóż, napisanie dobrego opowiadania to naprawdę sztuka. Nie każdemu jest dana taka możliwość. 

Podsumowując, nie jest źle, ale wiele wykorzystanych tutaj pomysłów nie dostało szansy na rozwinięcie skrzydeł.

Tytuł: "Nawia. Szamanki, szeptuchy, demony"
Autorzy: Rafał Dębski, Marta Krajewska, Katarzyna Berenika Miszczuk, Marcin Mortka, Marcin Podlewski, Jagna Rolska, Marta Raduchowska, Anna Szumacher
Gatunek: opowiadania z wątkiem słowiańskim
Liczba stron: 415
Wydawnictwo: UROBOROS

Moja ocena: 3/6

wtorek, 23 sierpnia 2022

"Tajemnica Dąbrówki" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja [PRZEDPREMIEROWA]

Z niecierpliwością czekałam na kolejny tom cyklu Klub Kwiatu Paproci autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk. Jest to seria książek dla dzieci z wątkiem słowiańskim, ale uważam, że dorosłym lubiącym mitologiczne klimaty również przypadną one do gustu.

Rodzeństwo Lipowskich po rozwodzie rodziców zamieszkało wraz z mamą w domu ciotki Mirki, we wsi Bieliny. Nie byli zachwyceni, bo kto by był? Musieli zostawić przyjaciół i przenieść się z miasta na wieś, gdzie nic się nie dzieje, a do tego są problemy z zasięgiem telefonicznym i internetowym. Do tego jeszcze wspomniana ciotka była kiedyś szeptuchą i dość dziwnie się zachowuje. Katastrofa. Z czasem jednak okazało się, że nie jest to takie złe miejsce, chociaż w okolicy plącze się trochę... demonów. 

Trwają wakacje, ale czas płynie, podobnie jak rozpływające się pieniądze. Mama powinna wrócić do pracy, bo oszczędności topnieją w zastraszającym tempie. Jak jednak ma skupić się na redakcji tekstów, kiedy wciąż musi mieć oko na coraz bardziej ruchliwą roczną Dąbrówkę? Starsze rodzeństwo wprawdzie pomaga zajmować się siostrzyczką, ale to nie to samo, co profesjonalna opieka dorosłej osoby. W związku z tym pani Lipowska postanawia zatrudnić nianię, aby mogła pod jej opieką zostawić Dąbrówkę i ośmioletnią Tosię. Dziesięcioletni Leszek i dwunastoletnia Bogusia dadzą sobie radę sami. 

Kiedy do domu ciotki Mirki przyjeżdżają dwie kandydatki na opiekunki, oburzona traktowaniem po dziecięcemu Tosia skutecznie je odstrasza. Trzecia chętna nie daje się złapać na kłamstwa dziewczynki i dostaje tę pracę. Wkrótce ośmiolatka przekonuje się, jak fatalny wpływ na ich sytuację mają jej krętactwa. Tosia od razu wyczuwa, że z nową nianią coś jest nie tak, ale nikt jej nie wierzy. Dziewczynka jak zwykle jest niepokorna i pakuje się przez to w różne tarapaty, z których wyciągają ją demony słowiańskie, które są po dobrej stronie mocy. Wszyscy w domu traktują Tosię jak uprzykrzoną muchę do momentu, aż robi się naprawdę niebezpiecznie...

Napisana lekkim stylem i prostym językiem historia jest bardzo wciągająca. Autorka świetnie opisuje nową przygodę dzieci, nie zdradzając zbyt wcześnie, o jakiego demona chodzi tym razem, zatem możecie liczyć na stopniowanie napięcia. Już jestem ciekawa, co pisarka wymyśli w trzecim tomie cyklu!

Tytuł: "Tajemnica Dąbrówki"
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Gatunek: literatura dziecięca z wątkiem słowiańskim
Wydawnictwo: Mięta
Cykl: Klub Kwiatu Paproci, tom 2

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mięta


piątek, 17 czerwca 2022

"Gniewa" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja

Naczekałam się na dalszy ciąg przygód Jagi, ale było warto. Ten tom jest rewelacyjny, lekki, pełen zadziorności głównej bohaterki i humorystycznych akcentów. Jestem zdecydowanie na TAK.

Jaga lubi swoje szeptuchowanie, ale z czasem ustabilizowane samotnicze życie zaczyna ją trochę nudzić. W końcu jest młodą kobietą i lubi, kiedy przy okazji tradycyjnych obowiązków do jej codzienności wkrada się odrobina szaleństwa. Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy po Nocy Kupały zostają znalezione zwłoki. Ofiara, niejaka Ludomiła Gałązka, była pacjentką Jagi, więc nic dziwnego, że policjanci prowadzący śledztwo bardzo szybko trafili do jej chaty, aby przesłuchać szeptuchę. Luda dostała od Jarogniewy pewną miksturę, jednak nie zdradziła, na kogo zagięła parol. Jaga zaczęła podejrzewać, że może to jej mazidło przyczyniło się do śmierci kobiety. Podobnie sądzą mieszkańcy wsi... Atmosfera robi się dość ciężka, a w życiu szeptuchy nie ma już miejsca na nudę. W dodatku ma na głowie zwariowany pomysł Mszczuja, który błaga ją, by udawała przez jakiś czas jego narzeczoną. Tylko na czas pobytu w Bielinach rodziców Mszczuja i jego... byłej narzeczonej, Ścibory. Kiedy okazuje się, że wspomniana Ścibora przypomina germańską Helgę i wcale nie zamierza oddać Mszczuja bez walki, Jaga orientuje się, że nieźle wdepnęła. Mimo osobistych tarapatów, postanawia sama przeprowadzić śledztwo i znaleźć winnego śmierci Ludomiły, bo zdaje sobie sprawę z tego, że reputacja morderczyni zdecydowanie nie przysłuży się jej profesji.

Działo się, oj, działo w tym tomie! Przy okazji zabawnych perypetii Jagi i Mszczuja mogłam przeczytać sporo o słowiańskich tradycjach. Opisy te świetnie uzupełniły wątek tajemniczej śmierci Ludomiły i prowadzonego przez Jagę śledztwa. Były idealnym tłem społecznym, dzięki któremu ta historia stała się trójwymiarowa i naprawdę wciągająca. Muszę jednak przyznać, że ciągle zapominałam o tym, że akcja rozgrywa się współcześnie, a jedyną różnicą z naszym światem jest to, że Polska w powieści nie przyjęła chrztu ;-) 

Dialogi bohaterów pełne są humorystycznych wypowiedzi, a lekkie rozmowy okraszone złośliwościami Jagi bardzo bawiły mnie podczas lektury. Warto przed lekturą "Gniewy" przeczytać lub przypomnieć sobie "Jagę". Ja tego nie zrobiłam i zorientowałam się, że trochę zapomniałam z fabuły poprzedniego tomu. Nie było jednak tak źle, ponieważ autorka przypomina w tekście to i owo. 

Polecam, ta powieść jest idealna na relaks.  

Tytuł: "Gniewa"
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 444
Wydawnictwo: Mięta
Cykl: Kwiat paproci, tom 0.75

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mięta


czwartek, 11 listopada 2021

"Tajemnica domu w Bielinach" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja [PRZEDPREMIEROWA]

Byłam bardzo ciekawa najnowszej książki Katarzyny Bereniki Miszczuk. Po pierwsze dlatego, że jest to historia dla dzieci, a po drugie dlatego, że fabuła miała być słowiańska. Czy faktycznie była? Poza tym nazwa wsi w tytule skojarzyła mi się z miejscem akcji jednej z moich ulubionych serii tej autorki - Kwiat paproci. I okazało się, że miałam rację, bo wśród bohaterów znaleźli się również znani ze wspomnianej serii Gosia, Mieszko i Baba Jaga. Lubię takie mariaże :)

Rodzeństwo Lipowskich: Bogusia, Leszek, Tosia i Dąbrówka przyjeżdżają wraz z mamą do nieznanej im wsi o nazwie Bieliny, gdzie od tej pory mają mieszkać wraz z ciotką Mirką. Zmiana ta związana jest z rozwodem rodziców, który dzieci przeżyły każde na swój sposób. Nie dość, że musiały poradzić sobie z negatywnymi emocjami związanymi z rozstaniem rodziców, to jeszcze ten nieszczęsny wyjazd i pozostawienie w Warszawie całego dotychczasowego świata. To bardzo dużo do udźwignięcia. Autorka bez zbędnych zawiłości przedstawiła wątek zmagania się Bogusi ze złością na ojca, który postanowił założyć nową rodzinę. 

Dzieciaki starają się nie dokładać mamie zmartwień i zaprzyjaźnić się z ciocią Mirką. Jest to o tyle utrudnione, że kobieta ma problemy z pamięcią, za co odpowiada Alzheimer, a jej dom jest dość... dziwny. Nie sposób go posprzątać i nie da się skosić trawy, bo natychmiast odrasta, a do tego ciągle coś się w tym domu przewraca albo spada. Samo. Co się dzieje? Dzieci postanawiają rozwiązać tę zagadkę. Czy uda im się odkryć, co zagnieździło się w domu cioci, która kiedyś była szeptuchą?

Polska w powieści jest trochę innym krajem niż ten, który znamy. Ponieważ nie odbyło się przyjęcie chrztu w 966 roku, w Polsce króluje wiara słowiańska. Bogowie i demony są na porządku dziennym, jednak niewiele jest o tym w opisach. Trochę mi brakowało tych szczegółów tworzących tło rozgrywających się wydarzeń. Mam jednak nadzieję, że to wyłączenie dlatego, iż ten tom otwiera nową serię. Liczę na więcej słowiańskości w kolejnych, na które już czekam :)

Tytuł: "Tajemnica domu w Bielinach"
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Gatunek: literatura dla dzieci, słowiańska
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: WILGA
Cykl: Klub Kwiatu Paproci, tom 1

Moja ocena: 6/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Wilga




sobota, 2 maja 2020

"Ja cię kocham, a ty miau" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja



„Ja cię kocham, a ty miau” to komedia kryminalna napisana przez Katarzynę Berenikę Miszczuk. Bardzo byłam ciekawa tej książki, ponieważ seria Kwiat Paproci jest jedną z moich ulubionych. Czy i tym razem dobrze bawiłam się podczas lektury?

Ilustratorka książek dla dzieci Alicja zostaje zakwalifikowana do kolejnego etapu pewnego konkursu. Właściciel robiącej wrażenie posiadłości, obrzydliwie bogaty były marszand, postanowił w ten właśnie sposób wybrać spadkobiercę swojej fortuny. Spośród dziesięciu osób, które przyjeżdżają do dworku pana Stefana, nie wszyscy jednak są tymi, za których się podają. Gospodarz podaje artystom temat i czas, a oni muszą jak najlepiej wykonać powierzone im zadanie – stworzyć dzieło. Zimowa aura nie sprzyja malowaniu, szybko robi się ciemno i na dodatek zaczyna sypać śnieg, który w końcu odcina mieszkańców dworku od świata. Mroczne wnętrza dworku i podejrzani służący nie tworzą ciepłej atmosfery. W dodatku dość szybko zaczynają znikać poszczególni uczestnicy. Czy w posiadłości dzieje się coś podejrzanego? Na to pytanie może odpowiedzieć kot Alicji, Lord, który świetnie radzi sobie w roli kociego detektywa, wędrując bezszelestnie wentylacją po całym dworze.

Lord bezpardonowo pozbywa się narzeczonego Ali, którego nie znosi, a następnie niezmiernie cieszy się na wyjazd do obrzydliwie bogatego starszego pana, który chce przekazać komuś wyjątkowemu swoją fortunę. A kto, jak nie Lord, i Ala, nadaje się do tego najlepiej? Kocur jest przekonany o tym, że ich aktualne mieszkanko i poziom życia kompletnie nie przystają do jego lordowskich aspiracji. Czy pozostanie przy swoim zdaniu po rewelacjach, które odkryje w posiadłości emerytowanego marszanda?

Kot o wielkopańskich zapędach w roli narratora to świetny pomysł na sporą dawkę humoru. Jego spostrzeżenia i typowo kocie komentarze ubarwiają kolejne rozdziały. Podobało mi się to, że każdy rozdział ma tytuł, w którym znane powiedzenie jest odrobinę zmienione. Zwróćcie na to uwagę podczas lektury. Nie spodziewajcie się typowego kryminału, ani skomplikowanej fabuły. To nie jest książka o zabijaniu i śledztwie. To zabawna historia z morderstwami w tle, przy której raczej się odpoczywa z uśmiechem na twarzy niż rozgryza kryminalną zagadkę.

Tytuł: „Ja cię kocham, a ty miau”
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Gatunek: komedia kryminalna
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: W.A.B.

Moja ocena: 5/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

niedziela, 12 maja 2019

"Jaga" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja [PRZEDPREMIEROWA]




Chociaż K. B. Miszczuk twierdziła swego czasu, że nie powstanie kolejny tom serii Kwiat paproci, po cichu miałam jednak nadzieję na to, że zmieni zdanie. Jak widać, tak się stało, a do rąk wszystkich zainteresowanych czytelników już wkrótce, bo 15 maja, trafi piąty tom cyklu. Jego główną bohaterką jest, znana fanom serii z poprzednich części, Jarogniewa. 

Jarogniewa obejmuje stanowisko szeptuchy w Bielinach po śmierci babci Radomiły. Kiedy przybywa do odziedziczonej po staruszce chatki, ze zgrozą odkrywa, że domek został ona doszczętnie splądrowany. Nie wiadomo przez kogo, ale z pewnością był to ktoś, kto nie bał się gniewu szeptuchy i rzucenia ewentualnego uroku. Młoda Jaga nie ma doświadczenia, wciąż niewiele umie, gdyż nie zdążyła poznać wszystkich tajników tego zawodu. Chociaż posiada zeszyt, który dostała od babci, nie potrafi jeszcze zbyt wiele. W dodatku złodziej ogołocił bezcenny kredens babki, pełen wykonanych przez nią leków. Jaga została z niczym... Do tego po jej przybyciu na terenie wsi pojawiło się podejrzenie dużo upirów, które wyraźnie na kogoś dybią. Mieszkańcy wioski zaś niespecjalnie spieszą się do odwiedzania nowej szeptuchy. Nie ufają jej i wolą jeździć dalej, do znanej im Mirosławy, która przyjmuje pacjentów w Hucie Nowej. W sumie nie ma im się co dziwić, skoro Jaga dopiero skończyła studia, ubiera się we współczesne ciuchy i ani trochę nie mówi gwarą. Co z niej za szeptucha? ;-) 
Jak dziewczyna przekona do siebie mieszkańców Bielin? Które upiry przyjdzie jej spacyfikować i z czyją pomocą tego dokona? Czy wyjdzie bez szwanku z wszystkich przygód, w które się wpakuje? 

Początkowo nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że czytam o Gosławie i jej pierwszych miesiącach pracy w Bielinach. I nie wiem czy autorce chodziło o to, by obie bohaterki były do siebie podobne, czy też po prostu zadziałała schematyczność w tworzeniu postaci. Jednak jest między nimi jedna istotna różnica. Jarogniewa nie ma obsesji na punkcie czystości i zarazków :D 

Kiedy tylko "Jaga" znalazła się w moich rękach, zaczęłam czytać. Tyle czekałam na poznanie losów Baby Jagi, kiedy była młodą dziewczyną, że nie chciałam zwlekać. I powiem Wam, że warto było poświęcić każdą chwilę na tę lekturę! Pełna humoru i lekka, napisana prostym językiem, bez niepotrzebnych dłużyzn. Dodam, że nie jest to typowy romans, jak piszą w sieci niektórzy. Owszem, jest wątek zbliżony do miłosnego, ale to jednak nie to. Nie mogę zdradzić co i jak, bo zepsuję Wam przyjemność zapoznania się z tą historią :-) Wspomnę tylko, że możecie się spodziewać między innymi niebezpiecznych walk z upirami, prześmiesznych podchodów Mszczuja, a także różnego formatu wtop poszczególnych bohaterów powieści. Dodajcie do tego zabawne dialogi, ciekawie skonstruowane postacie, trochę opisów z mitologii słowiańskiej (tak w sam raz, żeby się połapać, o co chodzi) i wiecie co? Autorka zostawiła sobie furtkę do kolejnych tomów ;-) Czegóż chcieć więcej? Chyba tylko świętego spokoju, żeby móc zagłębić się w ten fantastyczny świat.

"- Wiesz, że włamanie się jest przestępstwem? - zapytał Mszczuj.
- Do mojej babci się włamał. Oko za oko.
- Nie masz pewności, że to on.
Poczułam, że zaraz ugotuję się ze złości. Zsunęłam z ramion gruby czarny sweter.
- Zmarzniesz - dogryzł.
- Jak nie przestaniesz mówić, to zaraz dostaniesz w zęby - syknęłam.
- Ale potem pójdziemy coś zjeść? Głodny jestem".

Polecam wszystkim, którzy lubią mariaż słowiańskich klimatów z obyczajówką fantasy :-)


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

niedziela, 23 grudnia 2018

"Paranoja" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja




Pierwszy tom serii W lekarskim fartuchu, czyli "Obsesję", przeczytałam dokładnie rok temu. W związku z tym martwiłam się, że nie połapię się w bohaterach, bo sporo już zapomniałam z fabuły. Jednak nie było tak źle, dość szybko przypomniałam sobie najważniejsze informacje. Warto znać poprzedni tom cyklu, ponieważ wydarzenia obyczajowe rozgrywające się w "Paranoi" to dalszy ciąg perypetii tych samych bohaterów. Jedynie zagadka kryminalna jest nowa. 

Tym razem w wątku kryminalnym na pierwszy plan wysuwają się lekarz medycyny sądowej Marek Zadrożny oraz komisarz Sebastian Pol. Świetny duet przyjaciół, który w dużej mierze ratuje powieść. W Warszawie, gdzie toczy się akcja tej części, dochodzi do kilku zgonów. Policja początkowo uważa je za samobójstwa, jednak Marek zauważa pewną cechę wspólną. Wszystkie znalezione osoby mają przy sobie czerwoną nitkę. Według Zadrożnego ma to znaczenie i natychmiast kojarzy mu się to z kabałą. Policja jednak usiłuje jak najszybciej zamknąć sprawy, które traktuje jak niepowiązane ze sobą samobójstwa, a pomysł Zadrożnego lekceważy. Do czasu, aż morderca sam da śledczym do zrozumienia, że są w błędzie. Podrzucając kolejne wskazówki wodzi ich za nos, licząc na upublicznienie sprawy, a co za tym idzie - na sławę. Kto znajduje się wśród podejrzanych? Czy wskazówki mordercy zaprowadzą policjantów do celu? Ile osób będzie musiało zginąć, zanim sprawa zostanie rozwiązana? I który z naszych bohaterów powinien bać się najbardziej?

Akcja w tym tomie nie jest dynamiczna. Jeśli ktoś liczy na dreszczyk emocji, to raczej się zawiedzie. Już "Obsesja" była bardziej podszyta nutką niepokoju niż trzymającą w napięciu intrygą, a tutaj z klimatem jeszcze słabiej, więc... nie nastawiajcie się na thrillerowy efekt WOW. Do tego przeplatający się ze sprawą kryminalną wątek miłosny... taki jakiś mdły i dość irytujący momentami. Joanna Skoczek i jej niestabilność emocjonalna nie pomaga. Wciąż się rumieniła, a pozostali bohaterowie byli jej zachowaniem rozbawieni. Ona się rumieniła, a oni byli rozbawieni, więc ona znów się rumieniła, a oni byli jeszcze bardziej rozbawieni, jeśli rozumiecie, o co mi chodzi ;-) 
Na szczęście wśród bohaterów tego tomu trafili się również ci bardziej wyraziści. Najbardziej przypadli mi do gustu pani prokurator Natalia Świetlik, komisarz Pol i mała rezolutna Marta, bratanica Zadrożnego. Mam nadzieję, że w kolejnej części te właśnie postacie wysuną się na pierwszy plan. Bardzo interesuje mnie na przykład, jak potoczą się losy prokurator Świetlik, czyli postrachu komisariatu. 

Lekki styl autorki zdecydowanie nie pasuje do ciężkich kryminalnych klimatów, ale przynajmniej dialogi są zabawne. Można się chociaż od czasu do czasu pośmiać, bo jeśli chodzi o intrygę kryminalną, to nie jest bardzo skomplikowana. 

Czy będę przewidywalna, jeśli napiszę, że... korekta zaspała? :D No cóż, sąsiadka Zadrożnego na pewno się ze mną zgodzi, bo w tekście raz jest panią Kowalską, by za chwilę stać się panią Kowalik, a na następnej stronie powrócić do nazwiska Kowalska... O błędach innej maści już nie wspomnę. 

Powieść może nie wywołuje ciarek na plecach, ale czyta się dobrze. Nada się w sam raz na spokojny wieczór po męczącym dniu. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

piątek, 10 sierpnia 2018

Nowe wydania powieści K.B. Miszczuk już wkrótce! - [ZAPOWIEDŹ]

Już 22 sierpnia po kilku latach nieobecności do księgarń powrócą nowe wydania pierwszych powieści autorki bestsellerowej „Szeptuchy” – „Wilk”, „Wilczyca”, a także „Druga Szansa”. 

„Wilk” i „Wilczyca” to dwie powieści o przygodach Margo Cook. Wszystko zaczyna się od przeprowadzki głównej bohaterki z Nowego Jorku do prowincjonalnego miasteczka Wolftown. Dla Margo to koniec świata. Dziewczyna nie może odnaleźć się w nowej rzeczywistości, w dodatku nieustannie dręczą ją koszmary, w których ucieka przed tajemniczym prześladowcą. W szkole poznaje lekko zwariowaną Ivette Reno oraz przystojnego Maksa Stone’a. Pewnego dnia okazuje się, że pozornie spokojne życie w niewielkiej miejscowości skrywa pewien sekret. Przyjaciele postanawiają wspólnie stawić czoła niebezpieczeństwu i dowiedzieć się, co takiego dzieje się za betonowymi murami tajemniczego Instytutu. 

„Druga Szansa” to intrygująca historia rodem z sennego koszmaru. Julia budzi się w pokoju, którego nie zna – co gorsza, nie poznaje własnego odbicia w lustrze i nie może przypomnieć sobie swojego imienia. Z czasem dowiaduje się, że cała jej rodzina zginęła w pożarze – jedynie Julii udało się przeżyć, ale wskutek odniesionych obrażeń straciła pamięć. I choć nazwa ośrodka – Druga Szansa – powinna napawać nadzieją, w szpitalu dzieją się dziwne rzeczy. Co myśleć o kobiecie, która nieustannie przepowiada Julii śmierć, niepokojących szeptach i pojawiającej się nagle tajemniczej dziewczynie? Co robić w sytuacji, gdy nie można zaufać nawet sobie? 

Wszystkie trzy powieści aż do ostatniej strony trzymają czytelnika w napięciu, wciągając w świat z pogranicza rzeczywistości i upiornej fantazji, dając dowód niezwykłej wyobraźni autorki serii „Kwiat paproci”. Wartka akcja i stopniowo odkrywana przez bohaterów tajemnica sprawiają, że od książek nie można się oderwać. 

Katarzyna Berenika Miszczuk – z wykształcenia jest lekarką. Ma w swoim dorobku kilkanaście książek, w tym między innymi powieści „Ja, diablica” (2010), „Ja, anielica” (2011) oraz „Ja, potępiona” (2012) z serii diabelsko-anielskiej, a także bestsellerową „Szeptuchę” (2016, Książka Roku 2016 w plebiscycie lubimyczytac.pl), „Noc Kupały” (2016), „Żercę” (2017, Książka Roku 2017 w plebiscycie portalu lubimyczytac.pl) oraz najnowszą – „Przesilenie” z cyklu „Kwiat paproci”. W 2017 roku ukazał się także thriller jej autorstwa, którego akcja toczy się na warszawskim oddziale psychiatrii – „Obsesja”. 

[fragment powieści „Wilk”] 

Nie oglądałam się za siebie. W ciszy nocy słyszałam tylko swój świszczący oddech i szelest liści. Zagłębiając się coraz bardziej w ciemność ogromnego lasu, mijałam w biegu wysokie stare drzewa. Nagle coś za mną zatrzeszczało. Chociaż bardzo chciałam, nie mogłam się odwrócić. Przyspieszyłam tylko. Bardziej wyczuwałam, niż słyszałam, że ktoś lub coś biegnie parę kroków za mną. Coraz bliżej! Poczułam ciepły oddech na karku… Potknęłam się o wystający korzeń. Przerażona upadłam, kalecząc ręce, i zaczęłam głośno krzyczeć…

piątek, 25 maja 2018

"Przesilenie" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja


Zakończenie trzeciego tomu serii zjeżyło mi włos na głowie. Przede wszystkim dlatego, że autorka zostawiła czytelników z niesamowitą niewiadomą, ale najgorsze chyba było to, że nie było wtedy możliwości sięgnięcia od razu po kolejny tom, ponieważ jeszcze nie został wydany! Doczekałam się jednak i mam już lekturę "Przesilenia" za sobą. Z jednej strony cieszę się, że poznałam zakończenie tej świetnej serii, a z drugiej trochę szkoda, że to już koniec. Jednak im dłużej myślę o możliwości poznania dalszych losów Gosi i Mieszka, tym bardziej przekonuję się, że kolejne tomy nie powinny powstać. Ta seria jest za dobra, żeby psuć ją niekończącymi się "dokrętkami". Autorka odpowiedziała na wszystkie dręczące czytelników podczas lektury pytania, połączyła wątki, wyjaśniła co trzeba i zgrabnie zakończyła tę historię.


Zapewne zauważyliście, że urwałam jeden punkt z mojej oceny. No musiałam, chociaż seria bardzo mi się podobała i zasmakowałam w mitologii słowiańskiej. Jednak w ostatnim tomie było, jak dla mnie, ciut za mało "powera". Przy trzech poprzednich częściach przyzwyczaiłam się do zaskakujących zwrotów akcji i sporej dawki emocji. Tutaj było znacznie spokojniej. Jak na wielki finał, trochę zbyt powolna dla mnie akcja sprawiła, że zakończyłam lekturę z satysfakcją, ale także bez ciar na plecach. No dobra, ostatnie strony trochę podniosły mi ciśnienie. Ale zanim dotarłam do naprawdę emocjonującego zakończenia, wędrowałam w zwolnionym tempie przez wątpliwości Gosi w różnych tematach, chmurne zachowania Mieszka, zagadkowe rozmowy widzącej ze Swarożycem i Welesem, przygotowania do Dziadów i tego typu historie.   


Ubawiłam się wymyślonymi przez autorkę imionami bohaterów. Mój typ numer jeden tego tomu? Jenczysława Jelonek. Mistrzyni! Nie zdradzę, kto to taki, sami się przekonajcie sięgając po "Przesilenie". Pojawi się wprawdzie na krótko, ale intensywnie :D


Słowiańskie wierzenia wplecione są w fabułę zgrabnie, więc podczas lektury wszystkich tomów z przyjemnością poznawałam kolejne bóstwa i tradycje, które przecież całkiem niedawno były dla ludzi częścią życia. Pierwiastek fantasy dodawał tej historii magii. Autorka osiągnęła ciekawy efekt łącząc znaną nam współczesność z "gusłami i zabobonami", jak to określała Gosia, obecnymi w mitologii słowiańskiej. 


Zakończenie nie jest definitywne. Mam wrażenie, że autorka zostawiła sobie kilka furtek do ewentualnego wykorzystania, ale już nie stricte o Gosi i Mieszku. Chętnie dowiedziałabym się więcej o Babie Jadze i jej życiu. Sporo zostało powiedziane i wyjaśnione, ale to, co zdradziła na swój temat, to wciąż mało. Materiału z jej historią wystarczyłoby na przynajmniej jeden tom nowej słowiańskiej serii ;-) 

Kto jest ojcem Gosi? Z kim przyjdzie jej walczyć tym razem? Kto poważnie poparzy Mieszka? Kim jest pewien dzielny ataman, którego poznała kandydatka na szeptuchę? Jak zakończy się historia tej słowiańskiej, nietypowej pary? Musicie się dowiedzieć! Ta seria jest fantastyczna i już :-) 

Całkiem na koniec muszę jeszcze dodać, że okładki tej serii są genialne. Świetnie się prezentują, bo co jedna, to piękniejsza. Na półce wyglądają wspaniale.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.


czwartek, 21 grudnia 2017

"Obsesja" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja

Tytuł: "Obsesja"
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Gatunek: thriller
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: W.A.B.

Seria: W lekarskim fartuchu, tom 1

Mimo iż akcja początkowo toczy się raczej spokojnie, nie brakuje atmosfery niepokoju. Coś nieuchwytnego krąży wokół głównej bohaterki i nadaje fabule rys thrillera.

Niespełna trzydziestoletnia Joanna Skoczek pracuje jako psychiatra w warszawskim szpitalu. Świeżo rozwiedziona, nie szuka partnera, co nie znaczy, że żaden facet nie kręci się w jej otoczeniu. Pewnego dnia natyka się bowiem na kolegę ze studiów, chirurga Tomka, który, jak się okazuje, pracuje w tym samym szpitalu, ale na innym oddziale. Spotkanie po latach owocuje wieloma sytuacjami, które mogą rozbawić, ale również zaniepokoić Aśkę. Tomek chwilami zachowuje się dość dziwnie i staje się zaborczy. Wyznaje dziewczynie, że od studiów się w niej podkochiwał i wcale mu nie przeszło.  Kolejnym specyficznym mężczyzną w jej otoczeniu jest Łukasz, salowy, na którego kobieta podejrzanie często natyka się w podziemiach szpitala. Ten też zaczyna sobie rościć do niej jakieś prawa. Wkrótce wśród adoratorów pani Skoczek znajdzie się ktoś jeszcze...
Akcja zagęszcza się, gdy Joanna zaczyna znajdować w swojej szafce w szatni liściki od Tajemniczego Wielbiciela. Nie są to niewinne miłosne wyznania. Kobieta zaczyna się bać do tego stopnia, że rezygnuje z odwiedzania szatni, znajdującej się w podziemiach szpitala. Jaki będzie tego skutek? Przeczytajcie, nie będę zdradzać :) Nie obędzie się bez kilku trupów, ale - jak przeczytałam na jednym z książkowych blogów - bez trupa nie ma zabawy ;)


Choć spodziewałam się większej dawki emocji, powieść mnie wciągnęła. Być może nastąpiłoby to wcześniej, a nie po setnej stronie, gdybym nie musiała się od niej ciągle odrywać :) Im dalej jednak, tym bardziej moja wyobraźnia usiłowała dopasować jednego z bohaterów do roli seryjnego mordercy. Podejrzewałam wszystkich po kolei, aby po chwili każdą kandydaturę z osobna odrzucić i zaczynać od początku. Dałam się wkręcić, przyznaję się bez bicia. Kiedy przeczytałam, kto jest mordercą, szczęka mi opadła. Chapeau bas, pani Miszczuk! :D


Nie mogłam się powstrzymać od porównywania Joanny z Gosią, bohaterką serii Kwiat Paproci. W pewnym stopniu są do siebie podobne, nie tylko ze względu na wykonywany zawód lekarza. Trudno mi to dokładnie określić, ale jakoś tak klimat mają podobny. Wprawdzie Gosia miała, irytującą strasznie, fobię związaną z zarazkami i bakteriami, a Joanna nie, ale obie są chyba w podobny sposób z jednej strony zdystansowane, a z drugiej strzelają do facetów dość bezpośrednimi tekstami. Niesamowicie podobał mi się Marek, nie patolog, lecz lekarz medycyny sądowej. To chyba najbarwniejsza postać w tej powieści. Na żywo pewnie by mnie nieziemsko wkurzał (jak czasem Joannę), ale ich dialogi i rozmyślania kobiety na jego temat czytało mi się świetnie i często z uśmiechem. 


Podsumowując, choć nie jest to historia podobna do "Drugiej szansy", a już na pewno nie taka, jak "Szeptucha" i spółka, warto ją przeczytać. Polecam i zachęcam!

sobota, 11 listopada 2017

"Żerca" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja

Tytuł: "Żerca"
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 496
Wydawnictwo: W.A.B.
Seria: Kwiat paproci, tom 3

Skojarzynki:
mitologia * Słowianie * zabobony * wierzenia * niebezpieczeństwo * zbrodnia


Jeśli chodzi o trzeci - i, na szczęście, nie ostatni - tom serii Kwiat paproci, to ja zgłaszam reklamację. Jak można TAK zakończyć książkę?! Przebierałam nogami podczas lektury, żeby jak szybciej poznać odpowiedzi na milion pytań, które powstały w mojej głowie, tymczasem wyszło jak przy poprzednich dwóch tomach, czyli zadziało się tyle, że wiem jeszcze mniej, niż na początku... Czy to źle? Nie, pod warunkiem, że jest dostępny kolejny tom, w którym czekają odpowiedzi. A tu, chwilowo, czwartego tomu nie ma, bo się pisze. Czy ja wytrzymam tę niepewność? Nie mam innego wyjścia. Uratuje mnie mój niezastąpiony stos hańby, który powiększył się dziś dumnie o książki przywiezione z katowickich targów. W związku z tym, zamiast obgryzać nerwowo  paznokcie w oczekiwaniu na dalsze losy Gosi i Mieszka, podgonię inne powieści ;-)



Wracając jednak do "Żercy", to byłam ciekawa tej części nie tylko ze względu na opisywaną historię, ale również dlatego, że ma ona dość kiepskie notowania u czytelników. Przyznam, że po lekturze mogę je zrozumieć, ale się z nimi nie zgadzam. Myślę, że chodzi tu o pewną zmianę, która zaszła w trzecim tomie. Otóż, autorka tym razem dorzuciła trochę więcej opisów (ale bardzo krótkich i rzeczowych) z mitologii słowiańskiej, przybliżając czytelnikowi bogów i ich sługi. Mnie osobiście bardzo przypadło to do gustu, ponieważ zainteresowała mnie ta tematyka i planuję poszukać innych książek traktujących o słowiańskich wierzeniach. Opisy sprawiły, że akcja trochę zwolniła, ale nie stanowiło to dla mnie problemu. Śledziłam losy bohaterów z równą przyjemnością, co przy poprzednich tomach. 

Po śmierci Mszczuja w wiosce pojawia się nowy żerca, Witek. Od razu zwraca uwagę na Gosię. Jest to o tyle łatwiejsze, że Mieszko zniknął i nie daje znaku życia. Gosia czeka z nadzieją i obawą w sercu, ale życie musi toczyć się dalej, a u dziewczyny, przez tę niepewność, emocje zmieniają się jak w kalejdoskopie. Raz za nim tęskni, a za chwilę jest wściekła, że się nie odzywa. Witek korzysta z okazji i stara się zaprzyjaźnić z Gosią. 



Uczennica szeptuchy zaś staje wobec nie lada zadania. Jarogniewa wyrusza na wakacje... to znaczy PIELGRZYMKĘ. Wyjazd trwa długo, a Gosia zmuszona jest pełnić przez ten czas obowiązki szeptuchy. Ludzie już się trochę do niej przekonali, więc przychodzą z różnymi problemami. Zostaje na przykład poproszona o przeprowadzenie rytuału płodności przed ślubem jednej z panien z Bielin. Jak sobie poradzi? Co wyniknie z rytuału? Kto będzie na tyle odważny, by podglądać bawiące się kobiety? 



Gosia z czasem zupełnie zmieniła zdanie na temat "szeptuchowania" i mieszkania w Bielinach. Do tego stopnia, że gdy jej mama przyjeżdża, by zmusić ją do powrotu do Warszawy, dziewczyna odmawia. Co skłoniło panią Brzózkę do przyjazdu po córkę? Czy Mieszko wróci jeszcze do Bielin? Który z bogów zagnie parol na Gosię? I kto morduje istoty nadprzyrodzone w okolicy wsi? Pytań przybywa w trakcie lektury. Trzeci tom zdecydowanie podnosi ciśnienie podobnie, jak dwa poprzednie. Dowcipne dialogi, zabawne przemyślenia Gosi i niebezpieczne sytuacje - nie mogę się już doczekać kolejnego tomu! 

Spośród wszystkich trzech tomów w "Żercy" dostrzegłam najwięcej literówek w wyrazach i zjedzonych literek, a także kilka nieścisłości w fabule, ale nie przeszkadzało mi to zupełnie w pożeraniu kolejnych rozdziałów.


wtorek, 7 listopada 2017

"Noc Kupały" Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja

Tytuł: "Noc Kupały"
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: W.A.B.
Seria: Kwiat paproci, tom 2

Skojarzynki:
mitologia * Słowianie * strzyga * Noc Kupały * miłość * niebezpieczeństwo


Nie mogłam się doczekać, kiedy wezmę do ręki drugi tom serii Kwiat paproci, a kiedy lekturę mam już za sobą, chętnie podzielę się wrażeniami. Z wielką przyjemnością zagłębiłam się ponownie w świat słowiańskich bogów i ich sług, obserwując poczynania Gosławy i Mieszka. Postrzyżyny, walka z demonami i tytułowa Noc Kupały nie tylko wstąpiły w treści tej historii, ale także zostały krótko opisane. 

We wsi trwają przygotowania do zbliżającej się Kupalnocki.
Gosia nadal uczy się fachu szeptuchy, a Mieszko pomaga lokalnemu żercy, Mszczujowi. Wychodzą na jaw pewne tajemnice, których dziewczyna się nie spodziewa. W jej, do tej pory realnym do bólu życiu, pojawia się coraz więcej istot nadprzyrodzonych. Jakby tego było mało, ustawia się coraz dłuższa kolejka chętnych do... uśmiercenia Gosławy. Czy komuś się uda tego dokonać? 

W tej części akcja nie jest tak wartka, jak w tomie pierwszym, ale dzięki temu mamy możliwość dogłębniejszego poznania bohaterów oraz pojawiających się słowiańskich bogów. Rozterki Gosi, jej fobie i wszelkie lęki znów dają o sobie znać, może ciut zbyt często, ale do przeżycia. Podczas gdy w pierwszej części mnie to irytowało, tutaj raczej śmieszyły mnie jej dywagacje na temat sposobów unicestwiania atakujących ją zewsząd - w jej mniemaniu - kleszczy czy innych krwiożerczych owadów. Jeśli taki był cel autorki, to osiągnęła go w stu procentach.


Wątek miłosny, wyważony i opisany bez przesadnego romantyzmu, czyta się bardzo przyjemnie i z uśmiechem. Z jednej strony widzimy rozterki i niepewności zakochanej po uszy Gosi, a z drugiej - mroczne spojrzenia i tajemnicze zniknięcie Mieszka. Co z tego wyniknie? Będą razem czy nie będą? Któreś udaje czy są wobec siebie szczerzy? Które jest w większym niebezpieczeństwie? I kim jest pewna strzyga z morderczymi zapędami, która poluje na Gosławę? 


Ktoś zginie, ktoś zniknie, a jeszcze ktoś inny zostanie poważnie ranny. Nie zdradzę ani słowa więcej, bo to byłoby nie w porządku wobec osób, które jeszcze tej części nie czytały. Mam jednak nadzieję, że zachęciłam do lektury :-) Sama zabieram się od razu za trzeci tom, bo zakończenie drugiego postawiło mi włosy na głowie!

I zdecydowanie muszę poszukać książek, w których fabule również kryją się elementy naszej mitologii, bo to po prostu wstyd, znać lepiej mity Greków i Rzymian niż rodzime... ;-)