Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ransom Riggs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ransom Riggs. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 lipca 2020

"Konferencja ptaków" Ransom Riggs - recenzja



„Konferencja ptaków” to piąty tom serii o osobliwych dzieciach i Pani Peregrine, ich opiekunce. Klimatyczna okładka w sepii zapowiada kolejne niezwykłe przygody bohaterów, których znamy z czterech poprzednich części.

Tym razem do naszych bohaterów dołącza Noor Pradesh, Amerykanka, która o swojej osobliwości dowiaduje się bez uprzedzenia i nie wie, co z tym „darem” zrobić. Jacob wyrusza wraz z przyjaciółmi do Nowego Jorku, by ją odnaleźć i sprowadzić do bezpiecznej pętli. Wędrówka nie będzie łatwa i przyjemna, ale Jacob nie zostawi dziewczyny w potrzebie. W jaki sposób wyciągną Noor z opresji? Kto będzie ich ścigał? Czy wrócą bezpiecznie na Diabelskie Poletko? Jak zareaguje Emma na inną dziewczynę w towarzystwie Jacoba? I co na to wszystko Pani Peregrine?

Oprócz akcji odbicia Noor pojawią się wątki związane z tajemniczą przepowiednią, konferencją pokojową prowadzoną przez ymbrynki i poszukiwaniem zaginionej w poprzednim tomie Fiony. Wszystkie łączą się i przeplatają w ciekawy sposób, przez co fabuła wciąga i nie pozwala się oderwać. Tym razem rozdziały są dłuższe, ale sporej wielkości czcionka pozwala na naprawdę szybkie czytanie. Rewelacyjne i czasami trochę straszne fotografie, idealnie dopasowane do opisywanej historii, dodają kolorów tej opowieści. Dzięki nim możemy wyobrazić sobie niektórych bohaterów powieści.

Przeczytacie tu o głucholcach, upiorach, nietypowych zdolnościach poszczególnych osobliwców, a także o sile przyjaźni i odwadze, która zwycięża zło.

Zdecydowanie polecam całą serię i z niecierpliwością czekam na kolejny tom, bo finał tylko rozbudził moją ciekawość.     

Tytuł: „Konferencja ptaków”
Autor: Ransom Riggs
Gatunek: fantasy
Liczba stron:
Wydawnictwo: Media Rodzina
Cykl: Pani Peregrine, tom 5

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Media Rodzina



sobota, 27 czerwca 2020

"Mapa dni" Ransom Riggs - recenzja



Trochę obawiałam się tej lektury, ponieważ pozostałe trzy tomy czytałam dawno temu. Martwiłam się, że nie będę pamiętała wcześniejszych wydarzeń, przez co nie zrozumiem fabuły tej części. Już po kilku stronach okazało się jednak, że to, iż nie pamiętam wszystkich szczegółów poprzednich przygód bohaterów, nie stanowi najmniejszego problemu. 

Znani z poprzednich tomów osobliwcy lądują na Florydzie, w domu Jacoba Portmana. Chłopak dowiaduje się od nich, że zapadnięcie się pętli czasu na Diabelskim Poletku sprawiło, iż ich wewnętrzne zegary się zresetowały i wreszcie mogą bez obaw przebywać w zwyczajnym świecie, bez niebezpieczeństwa szybkiego starzenia się. To otworzyło przed nimi nowe możliwości, a dla Jacoba stało się źródłem wielu obaw o bezpieczeństwo przyjaciół, kompletnie nieprzystosowanych do współczesnego świata. Szybko pojawia się pomysł, by Jacob udzielał osobliwcom lekcji zwyczajności, jednak ich plany ulegają diametralnej zmianie, kiedy przypadkiem odkrywają schron w domu dziadka Portmana, a w nim tajemniczy dziennik Abe'a. Okazuje się, że Abe wykonywał wyjątkowo niebezpieczną pracę... 

Od tego momentu wydarzenia potoczą się szybko. Jacob wraz z częścią przyjaciół wyruszy do Ameryki, aby wypełnić powierzoną mu misję. Niestety, pomysł ten nie przypadnie do gustu pani Peregrine, jednak to nie powstrzyma Jacoba od wyruszenia w pełną niebezpieczeństw i pułapek podróż. Kto zdecyduje się sprzeciwić dyrektorce i pojechać z nim? Czego dotyczy misja? Do jakich miejsc zaprowadzi drużynę zadanie, które mają wykonać? Łatwo nie będzie, bezpiecznie również nie. I wcale nie chodzi o głucholce. Tym razem naszych bohaterów będą ścigać zupełnie inni wrogowie.

Chociaż książka ma słuszne rozmiary i ponad 500 stron, czyta się ją bardzo szybko. Myślę, że spore znaczenie ma tutaj fakt, iż rozdziały są dość krótkie. Dołączone do tekstu zdjęcia z minionych epok dodają kolorytu przygodom i pozwalają wyobrazić sobie niektórych bohaterów. Podczas lektury przyszło mi do głowy, jak różne może być postrzeganie danej fotografii. Gdyby nie dodawać do nich tej historii fantasy, pełnej osobliwości, część z nich prawdopodobnie nie zrobiłaby na nas takiego wrażenie. Jednak w połączeniu z opowieścią, którą stworzył Ransom Riggs, zyskują zupełnie nowy wydźwięk.

Polecam tę osobliwą serię, pełną niespodziewanych sytuacji i nietypowych bohaterów. Czytając, wchodzimy w świat kompletnie inny od tego, który znamy od urodzenia. Jednak kto wie, czy obok nas również nie żyją jacyś osobliwcy? 

Tytuł: "Mapa dni"
Autor: Ransom Riggs
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 528
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Osobliwy dom pani Peregrine, tom 4

Moja ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina

niedziela, 2 października 2016

"Biblioteka dusz" Ransom Riggs - recenzja



Tytuł: "Biblioteka dusz" 
Autor: Ransom Riggs 
Gatunek: fantastyka, literatura młodzieżowa 
Liczba stron: 496 
Wydawnictwo: Media Rodzina
Cykl: Pani Peregrine, tom 3 

"Niech optaszność nad nami czuwa." 

Nie mogłam już doczekać się trzeciego tomu historii o Pani Peregrine i osobliwych dzieciach. Tom pierwszy i jego kontynuację pochłonęłam z wypiekami na twarzy, więc nic dziwnego, że liczyłam bardzo na równie spektakularny finał. 

Gwoli przypomnienia, nasz główny bohater to Jacob Portman, czyli, jak sam siebie określił, "chłopak z zadupia na Florydzie". 

Już pierwsze zdanie powieści elektryzuje i absorbuje całą uwagę czytelnika, bo oto Jacob, wraz ze swoją osobliwą ukochaną, "płomiennoręką" Emmą, i równie nietypowym - GADAJĄCYM! - psem, Addisonem, stoją oko w oko z głucholcem. Chłopak wyczuł w potworze chęć mordu, ale na szczęście potrafił go powstrzymać przed atakiem. W jaki sposób? Jacob w końcu też jest osobliwcem i potrafi panować nad głucholcami, wydając im rozkazy w ich języku. Problem w tym, że nie ma pojęcia, jak to robi... To zdecydowanie utrudnia wykonanie i tak już karkołomnego zadania, na które porwała się cała trójka. W wyniku wydarzeń, mających miejsce w drugim tomie, których skutkiem było porwanie ymbrynek i osobliwych dzieci, Jacob, Emma i Addison wyruszyli im na pomoc, nie bacząc na czyhające na nich niebezpieczeństwa. Czasu na akcję ratunkową mają niewiele, góra 2 - 3 dni, bo osobliwcy poza swoimi pętlami bardzo szybko się starzeją... 

Jacob i Emma podążają za Addisonem, który potrafi wyczuć trop porwanych przyjaciół. Jego osobliwy węch doprowadza ich na przystań w zatoczce Tamizy, gdzie poznają podejrzanego typa, Sharona. Mężczyzna, z pewnymi oporami, zabiera ich do najstraszniejszej chyba dzielnicy Londynu, a jednocześnie pętli czasu, nie bez powodu zwanej Diabelskim Poletkiem. Czy rejs z Sharonem to dobry pomysł? Trudno zgadnąć, ale nasi bohaterowie raczej nie mają innego wyjścia. 

"Problem z różnicą między brakiem rozsądku a kompletną głupotą polega na tym, że często nie wiadomo, po której jesteś stronie, dopóki nie jest za późno." 

Płynąc przez Diabelskie Poletko nie mogą nadziwić się wszechobecnej nędzy. To naprawdę straszne miejsce. Do tego nie mają pojęcia, co sądzić o Sharonie. Czy im pomoże czy raczej wyda upiorom? Czy coś knuje udając tylko chęć pomocy? W takiej dzielnicy, jaką jest Diabelskie Poletko, gdzie wszystko właściwie jest dozwolone, trudno czuć się bezpiecznie... 

"Wszyscy mamy swoje demony." 

Sprawę komplikowało to, że śladem Jacoba i reszty ferajny podążał wciąż głucholec, którego chłopakowi przypadkowo udało się sparaliżować na pierwszych kartach książki. Jego zamiary były raczej jasne - zabić ekipę ratunkową. Kiedy wreszcie, po różnych perturbacjach, trójka śmiałków dotarła do twierdzy, w której przetrzymywani byli ich przyjaciele, głucholec również się tam pojawił... Jakby tego było mało, nie mieli pojęcia, jak dostać się do środka. Czy znajdą sposób, by wkraść się tam niepostrzeżenie? Kim jest Bentham i co łączy go z Panią Peregrine? Do czego służy pantransportikum i czy uda się je uruchomić? Uprzedzam, że z każdym rozdziałem pytań przybywa... 

Jeśli czytaliście poprzednie dwa tomy, z pewnością kojarzycie pojęcie Abaton - w skrócie to wyjątkowa pętla, do której osobliwcy wędrowali po śmierci. Porównana przez Emmę do... biblioteki dusz. Mówi się, że to tylko legenda, ale czy na pewno...? Bo... gdyby to była tylko baśń, to Caul raczej nie zadawałby sobie tyle trudu z porywaniem dwunastu ymbrynek, nieprawdaż? Ale, ale... czy dwanaście ymbrynek wystarczy, by zdobyć władzę nad uśpionymi duszami nieżyjących od lat osobliwców? Kolejne niewiadome nie pozwalają wprost oderwać się od lektury... 

Pochodzę z pokolenia, w którym żywe i prawdziwe było zawsze powiedzenie, że nie ocenia się książki po okładce i nadal tak uważam. Nie zmienia to jednak faktu, iż okładki tej serii są fantastycznie tajemnicze i mroczne. Stanowią nierozerwalną całość z pomysłem na fabułę i wprost nie wyobrażam sobie wydania z innymi okładkami! Dodatkowo do tego tomu dołączone jest zdjęcie w kolorze sepii z informacją dla czytelnika na odwrocie. To swego rodzaju ulotka. Nie zdradzę, co jest tam napisane, musicie przeczytać sami... 

Niesamowite jest to, że wykorzystane w powieści zdjęcia osobliwców są autentyczne i pochodzą z prywatnych kolekcji różnych osób. Każde kolejne zdjęcie, świetnie wplecione w fabułę, niejednokrotnie wywoływało u mnie dreszcz emocji. 

Bywa tak, że kolejne tomy jakiejś historii są słabsze od pierwszego, jakby pisane na siłę, ale tym razem nie zawiodłam się. Było tu wszystko, czego można oczekiwać od dobrej powieści - wartka akcja pełna zwrotów, sukcesywnie budowane napięcie i świetnie nakreślone postaci. Przyznam, że przez całą tę historię kołatała mi się gdzieś z tyłu głowy nadzieja na to, że autorowi uda się w jakiś sposób połączyć parę nietypowych ukochanych z dwóch światów. Czy się udało? O tym cicho sza, bo byłby to spoiler :-) 

A na koniec mój ulubiony cytat z tego tomu, o zasadach rządzących w Diabelskim Poletku: 

"- Czy cokolwiek jest tu nielegalne? – spytał Addison. 
- Przetrzymywanie książek z biblioteki. Dziesięć batów za dzień opóźnienia, i to tylko w wypadku wydań w miękkich okładkach." 

Polecam gorąco cały cykl. Nie zawiedziecie się!

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

"Osobliwy dom pani Peregrin" Ransom Riggs - recenzja

Od dłuższego czasu chciałam przeczytać tę książkę. Zafascynowała mnie okładka, bo lubię takie stare klimaty i zagadkowe fabuły. Nie żałuję, że ją w końcu kupiłam, ale spodziewałam się trochę innej treści, a może nie tyle treści, co emocji w niej zawartych. Chodzi o to, że mało było w niej "straszenia" czytelnika.
Bohaterem powieści jest Jacob, nastolatek, którego życie nie jest łatwe. Chłopak nie ma kolegów, kiepsko mu idzie z dziewczynami i ogólnie szału w jego życiu nie ma. Jego wieloletnim przyjacielem i wręcz idolem jest dziadek, jednak z biegiem lat do chłopca dociera, że historie, które opowiada staruszek, powinno się włożyć między bajki. Bo gdzie na świecie można znaleźć niewidzialnego chłopca czy latającą dziewczynkę? Czy widział ktoś rzucającą kulami ognia dziewczynę albo chłopaka tak silnego, że bez trudu podnosi ważący wiele ton głaz? Jasne, że nie mogą to być postacie prawdziwe. A zdjęcia, które dziadek mu pokazuje na dowód, to z pewnością fotomontaż. Problem w tym, że dziadek twierdzi, że to jego przyjaciele z dzieciństwa, z domu dla uchodźców, gdzie kiedyś mieszkał. Pewnego dnia Jacob odbiera w pracy telefon od dziadka. Starszy pan jest przerażony, wydaje się, że mówi od rzeczy, a Jacob nie może go uspokoić. Postanawia więc pojechać do domu dziadka, ale na miejscu okazuje się, że dziadka nie ma. Chłopak znajduje staruszka bliskiego śmierci nieopodal domu. Ktoś go zaatakował, dziadek twierdzi, że to potwór z jego dziwnych opowieści... Chwilę przed śmiercią wyjawia Jacobowi kilka zupełnie niespójnych dla chłopaka wskazówek i od tego wszystko się zaczyna. Najpierw żal po ogromnej stracie, później decyzja rodziców o zatrudnieniu dla syna psychiatry. Lekarz podpowiada zmartwionych rodzicom, że może wyjazd na walijską wyspę, na której znajduje się sierociniec z opowieści dziadka, pomoże Jacobowi pogodzić się ze smutkiem i brakiem ukochanej osoby. Ojciec zabiera chłopca na wyspę i tam wszystko się zaczyna...
Akcja bardzo wciąga, a postacie w książce okazują się naprawdę osobliwe. Więcej nie zdradzę, trzeba to po prostu przeczytać :-)