Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Initium. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Initium. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 czerwca 2026

"Konfraternia" Krzysztof Piersa - recenzja


Tytuł: "Konfraternia"
Autor: Krzysztof Piersa
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 352 
Wydawnictwo: Initium
Cykl: Vera Crux, tom 1

Moja ocena: 5/6

Pióro Krzysztofa Piersy poznałam przy okazji lektury powieści "Riese. Tajemnica Gór Sowich" i "Gustloff. Tajemnica bursztynowej komnaty". Ponieważ obie historie wspominam bardzo dobrze, nie zastanawiałam się długo, kiedy na rynku wydawniczym pojawiła się kolejna książka tego autora. Chodzi o pierwszy tom nowego cyklu Vera Crux pt.: "Konfraternia", który miał swoją premierę trzeciego czerwca.

Piotr Sygil, Judyta Ostnik i Gabriel Wende to trójka głównych bohaterów, którzy kiedyś stanowili nierozerwalne trio. Jako pracownicy służb wywiadowczych Stolicy Apostolskiej, a dokładnie tajnej sekcji Encja, przechodzili szkolenia i wykonywali tajne, bardzo niebezpieczne zadania na zlecenie Watykanu. Byli dla siebie jak rodzina i ufali sobie bezgranicznie. Z czasem jednak ich drogi się rozeszły. Judyta w pewnym sensie zaczepiła się "w interesie", ponieważ stała się adwokatką kurii. Piotr został detektywem, natomiast Gabriel przeszedł na drugą stronę barykady. Co wynikło z tych zmian?

Autor oparł fabułę na wątku głównym, którym są brutalne morderstwa biskupów, dokonywane w krzyżackich zamkach. Śledczy szybko zrozumieli, że jest to jak najbardziej zaplanowane działanie, którego tajemnicę muszą rozwikłać Judyta i Piotr. Nie ulega wątpliwości, że sprawca ma konkretne powody, które popychają go do działania. I zależy mu, aby śledztwem zajęli się właśnie Ostnik i Sygil. Kiedy okazuje się, że trop prowadzi do Gabriela, oboje są zaskoczeni. Trudno uwierzyć w to, że poszukiwanym mordercą może być ktoś kiedyś im bliski. Nie jest dziwne, że pojawiają się wątpliwości. Czy to możliwe, aby to właśnie Gabriel stał za tymi brutalnymi czynami? 

Piersa, jak zwykle, świetnie połączył kryminał i sensację z historycznymi faktami i ciekawostkami. Poruszane wątki uzupełniają się, tworząc spójną całość, a krótkie rozdziały nadają akcji dynamikę. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, iż wykorzystane przez pisarza miejsca, w których toczy się akcja, istnieją naprawdę. Autor nie odkrywa wszystkich kart od razu. Zostawia czytelnikowi sporo czasu na własne próby rozwikłania zagadki, równocześnie ujawniając powoli kolejne elementy intrygi. Napięcie nie znika, wręcz przeciwnie. Im bliżej finału, tym robi się goręcej.  

Jeśli miałabym porównać "Konfraternię" do innej powieści, to chyba najbardziej przypomina mi klimaty Dana Browna, ewentualnie mocniejszą wersję Pana Samochodzika :)

Jedynym minusem dla mnie jest to, że powieść jest pierwszą częścią, a więc i zakończenie jest z tych, za którymi nie przepadam. Trzeba czekać na dalszy ciąg, a z moją pamięcią różnie bywa, więc z pewnością będą miała problem, aby przy drugim tomie przypomnieć sobie wydarzenia z pierwszego. Jeśli macie tak, jak ja, proponuję zaopatrzyć się w ten tom, bo naprawdę warto, ale z lekturą poczekać na kolejne części cyklu :)


czwartek, 23 kwietnia 2026

"Strzępki sumień" Urszula Kusz-Neumann - recenzja


Tytuł: "Strzępki sumień"
Autor: Urszula Kusz-Neumann
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 5/6

"Strzępki sumień" to trzecia powieść Urszuli Kusz-Neumann, a dla mnie pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Opis fabuły zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po tę historię. 

Gdybyście mieli wybrać między wspinaniem się na górskie szczyty i schodzeniem do najgłębszych jaskiń, co byście wybrali? Marta Skonieczko nie zastanawiałaby się nawet chwili. Jako ceniona speleolożka, zdecydowanie ruszyłaby nawet do najciaśniejszej i najbardziej niebezpiecznej jaskini. Pieczary ją przyzywały, a ona rozumiała ich mowę. Penetrowała najtrudniejsze podziemne szlaki wraz z ekipą przyjaciół grotołazów, do której należał również jej mąż, do czasu, aż wydarzyła się tragedia, która na zawsze zmieniła jej życie. 

Policja rozpoczęła śledztwo, mające na celu wyjaśnienie tajemniczych zgonów kilku grotołazów. Z osoby dotkniętej niewyobrażalną wprost stratą, Marta nagle stała się jedną z głównych podejrzanych. W tej sytuacji kobieta postanawia zawalczyć o odkrycie prawdy i wraz z dziennikarzem, Wawrzyńcem Tokackim, wyrusza w niebezpieczną drogę do wnętrza jaskiń, które mogą odkryć przed nimi niewygodne i zaskakujące tajemnice. 

Skonieczko powoli zaczyna domyślać się, dlaczego zginęli jej mąż i koledzy, jednak czy ma rację? Czy zdąży poznać wszystkie odpowiedzi? Czy w jaskiniach ukrywa się morderca czy powodem śmierci grotołazów okaże się raczej ich nieostrożność? Tropem Marty podążają członkowie policyjnej ekipy, którą dowodzi komisarz Szymon Słaby. 

Autorka stworzyła ciekawe charakterologicznie postaci, które umieściła w mrocznym i dusznym świecie zdradliwych jaskiń. Ich relacje, prowadzone rozmowy i podejmowane decyzje pozwalają czynić obserwacje i analizować na bieżąco zmieniającą się jak w kalejdoskopie sytuację. Bardzo to wciągające i trudno było mi odłożyć książkę na później, kiedy tyle się działo. Poza tym fabuła związana z jaskiniami była dla mnie nowością.   

Czytając, odniosłam wrażenie, że pisarka przeprowadziła bardzo szczegółowy research dotyczący eksploracji jaskiń. Akcja, którą umieściła w ciasnych wnętrzach, podnosiła ciśnienie, a realistyczne opisy pomagały wszystko sobie wyobrazić.  

Nie do końca przypadł mi do gustu pomysł czarnych kartek i białego tekstu, ale możliwe, że jest to związane z tym, że czytam głównie wieczorem i przy sztucznym świetle czarne kartki mnie spowalniały. Rozumiem jednak, że autorka chciała taką kolorystyką podkreślić jaskiniowy mrok i narastające napięcie.       

"Strzępki sumień" to opowieść o ludzkich granicach i konsekwencjach podejmowanych decyzji. Hermetyczne wnętrza jaskiń, będące miejscem akcji, podsycają niepokojącą atmosferę i wywołują dreszczyk emocji. 

Polecam!

sobota, 14 lutego 2026

"Połaniecka. Najgłośniejsza zmowa milczenia w historii PRL" Grzegorze Wielgus - recenzja

Tytuł: "Połaniecka. Najgłośniejsza zmowa milczenia w historii PRL"
Autor: Grzegorz Wielgus
Gatunek: kryminał, sensacja 
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 6/6

"Połaniecka. Najgłośniejsza zmowa milczenia w historii PRL" to druga powieść Grzegorza Wielgusa, którą miałam okazję przeczytać. Byłam bardzo ciekawa, jak autor opisał historię, której finał jest powszechnie znany. Przedstawioną przez pisarza zbrodnią żyła kiedyś cała Polska. 

Książka ta to zbeletryzowana wersja krwawej zbrodni z tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego szóstego roku. Mieszkańcy miejscowości Poręba wracają autokarem do domów po pasterce. Wśród nocnej ciszy, przy trasie, ich oczom ukazuje się makabryczny widok. Na drodze leży martwa ciężarna kobieta, a obok niej zwłoki jej męża i nastoletniego brata. Lokalni milicjanci i prokuratura orzekają, iż był to wypadek. Tubylcy nabierają wody w usta, chociaż byli na miejscu, kiedy rozgrywały się wydarzenia. Niewiele można zdziałać, ponieważ znikają kluczowe dowody, które mogłyby zmienić bieg śledztwa. Zmowa milczenia sprawia, że mordercy pozostają bezkarni. Na szczęście pojawia się ktoś, kto decyduje się nie przechodzić obojętnie obok tej koszmarnej zbrodni.

Do Poręby przyjeżdża z Krakowa komisarz Oskar Grewling, którego zadaniem jest dotarcie do prawdy. Od razu natyka się on jednak na mur niechęci, zbudowany przez mieszkańców. Milicjant szybko orientuje się, kto pociąga tu za sznurki, manipuluje sąsiadami i zastrasza ich, aby nie zdradzili tajemnicy tamtej nocy. Na szczęście śledczy nie zamierza się poddać i powoli, ale jak taran dąży do rozwiązania makabrycznej zagadki. 

Akcja zagęszcza się, kiedy dzięki zeznaniom jednego ze świadków prokurator zarządza ekshumację trzech ofiar, przez co pojawiają się wreszcie dowody na to, że była to straszna zbrodnia, a nie wypadek. Od tego momentu śledztwo nabiera rumieńców, a ekipa śledczych odkrywa kolejne elementy układanki. 

Najstraszniejsze w całej tej sprawie było według mnie to, że świadkowie potrafili zgodnie milczeć, kryjąc morderców, żyjących obok nich jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło.

Autor świetnie odtworzył prowadzone przez milicję śledztwo, a także ówczesne realia, będące tłem rozgrywających się wydarzeń. Czytając, czułam się, jakbym była ich uczestniczką, a nie obserwatorką. 

Zdecydowanie polecam, ale uprzedzam, powieść niesamowicie wciąga!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Initium

wtorek, 24 czerwca 2025

"Riese. Tajemnica Gór Sowich" Krzysztof Piersa - recenzja


Tytuł: "Riese. Tajemnica Gór Sowich"
Autor: Krzysztof Piersa
Gatunek: powieść kryminalno-historyczna
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 5/6 

"Riese. Tajemnica Gór Sowich" to kolejna powieść kryminalno-historyczna, której autorem jest Krzysztof Piersa. Z przyjemnością wróciłam do trójki głównych bohaterów, których bardzo polubiłam podczas lektury poprzedniej książki autora.

Tym razem była policjantka Kornelia, historyk Tomek i informatyk Brain zmierzą się z nową zagadką z przeszłości. Całe zamieszanie zostaje wywołane przez... uczucie. Brain postanawia ruszyć na ratunek Agnes Hochberg, którą poznał w sieci, a która nie jest mu obojętna. Ponieważ darzy ją uczuciem, chce pomóc przetrwać kobiecie trudne chwile związane z nagłą śmiercią matki. Wraz z przyjaciółmi przyjeżdża do Wałbrzycha, a tutaj wiadomo, legenda Złotego Pociągu i związanych z nim tajemnic pozostaje wciąż żywa. Możliwe, że Róża, matka Agnes, nie zginęła przypadkiem, nie mówiąc o detektywie, zatrudnionym przez panie Hochberg, który również pożegnał się z życiem... 

Poza wątkami historycznymi, mamy również kryminalny, ponieważ zginęło już dwoje ludzi, którzy zajmowali się sprawą zaginionego pociągu i powiązanych z nim zagadek z przeszłości. Trójka przyjaciół wraz z Agnes rozpoczyna śledztwo, którego skutki mogą się okazać dla nich bardzo niebezpieczne. Kim jest prezentowany w lokalnej telewizji Konduktor? Czy jest on wymysłem nawiedzonej dziennikarki, czy naprawdę morduje ludzi? Kto napędza aferę związaną z Riese i jego tajemnicami? Czy ktoś jeszcze będzie musiał zginąć, zanim nasi bohaterowie odkryją wszystkie karty w tej grze? I wreszcie, czy Złoty Pociąg naprawdę istnieje?

Oprócz znanych mi już z poprzedniego tomu przyjaciół autor wprowadził do fabuły sporo nowych postaci. Wśród nich mamy staruszka Henryka, który pamięta czasy II wojny światowej, a nawet pracował w obozie Gross-Rosen i poprzez babkę Agnes, Annę, miał styczność z tajemniczym kompleksem Riese; wałbrzyskiego policjanta Huberta Koronę, który zawsze służy pomocą naszym bohaterom czy Bruna i Wincenta, bliskich Agnes. Pytanie brzmi, czy wszyscy oni są po właściwej stronie barykady?

Koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Akcja była bardzo dynamiczna, przez co miałam momentami wrażenie, że czytam książkę stworzoną przez Dana Browna. Dzięki temu, że tak mnie wciągnęła, zignorowałam pojawiające się tu i ówdzie drobne awarie w tekście ;-)

Najbardziej cieszy mnie fakt, iż autor zapowiedział kolejny tom przygód Kornelii i spółki, więc będę z niecierpliwością czekać na książkę i bardzo jestem ciekawa, jaka zagadka stanie się jej głównym tematem.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Initium

wtorek, 8 kwietnia 2025

"Złuda" Agata Kunderman - recenzja


Tytuł: "Złuda"
Autor: Agata Kunderman
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Initium
Cykl: Aspirant Anita Starska i prokurator Feliks Niemiłko, tom 2

Moja ocena: 6/6 

Z ciekawością sięgnęłam po drugi tom serii przygód aspirant Anity Starskiej i prokuratora Feliksa Niemiłko. "Wody czerwone", czyli pierwszy tom, w którym poznałam dwójkę wspomnianych bohaterów, był na tyle wciągający, że z zainteresowaniem sięgnęłam po kolejną część. 

Akcja powieści rozgrywa się w Lądku-Zdroju. Tym razem na przestrzeni kilku miesięcy znikają lub zostają zamordowane młode kobiety. Początkowo policja nie łączy tych zdarzeń, jednak wkrótce okazuje się, że są między nimi pewne powiązania. Wszystkie kobiety aktywnie działały w sieci, prowadząc popularne konta w mediach społecznościowych. Pewnego dnia znika kolejna młoda kobieta, matka i żona, Malwina Ratajczak. Automatycznie pierwszym podejrzanym staje się jej mąż, jednak czy ojciec tak bardzo kochający synka może stać się katem własnej żony? Duet Starska i Niemiłko rozpoczynają śledztwo, w które szybko wkradają się lokalne legendy o Wędrowcu, który według opowieści ma na koncie złe traktowanie niektórych spacerujących samotnie górskimi szlakami turystów.

Autorka w ciekawy sposób pokazała fałsz płynący często z influencerskich kont, na których życie ich właścicieli ocieka wprost dobrobytem i szczęściem, a w rzeczywistości to często kłamstwa, mające na celu zdobycie popularności. Czy te działania miały wpływ na działania mordercy? 

Nie obyło się również bez warstwy obyczajowej, czyli autorka nie zapomniała o życiu prywatnym naszych bohaterów. Wkraczamy w świat Anity, gdzie prym wiedzie opieka nad chorym ojcem, relacja pełna wzajemnej troski i miłości. Do tego połączenie emocjonalnego podejścia Starskiej z twardym realizmem Feliksa - świetny mariaż. Jest śledztwo, jest życie, jest moc.

Polecam i czekam na kolejne przygody pani aspirant i pana prokuratora.   

czwartek, 13 lutego 2025

"Wilki" Grzegorz Wielgus - recenzja


Tytuł: "Wilki"
Autor: Grzegorz Wielgus
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 5/6

Miejscem akcji "Wilków" jest Ziemia Kłodzka, gdzie mieszka i pracuje komisarz Emil Orłowiec. Niewielka wioska o tej nietypowej nazwie stanie się wkrótce sceną dla wyjątkowo brutalnych zdarzeń. Kiedy komisarz rozpoczyna śledztwo w sprawie znalezionego we własnym domu myśliwego, który zginął nadziany na jelenie rogi, nie ma pojęcia, że to dopiero początek trudnej drogi. Przy zwłokach śledczy znajdują namalowany krwią krzyż. Czy ma on coś wspólnego ze śmiercią mężczyzny?

Kolejnym punktem na liście komisarza okazuje się być znaleziona ręka. Wyraźnie widać, że została odgryziona od ciała. Wkrótce ratownicy górscy natrafiają na jej właściciela, który nie żyje. Śledztwo nabiera rumieńców, a Orłowiec ma coraz większy mętlik w głowie. Co jeszcze się wydarzy? I czy kolejne znajdowane ofiary coś łączy? Dlaczego w pobliżu zawsze pojawia się ekipa ratowników górskich?

Fabuła osnuta na legendzie o Bestii to całkiem fajny pomysł, chociaż podczas lektury miałam wrażenie, że potencjał tej historii nie został do końca wykorzystany. Nie mam jednak porównania, jeśli chodzi o warsztat pisarski autora, ponieważ to pierwsza jego powieść, po którą sięgnęłam. 

Ogólnie dobrze mi się czytało, jednak finał mnie trochę rozczarował. Rozumiem, że autor miał taki właśnie koncept na zakończenie tej historii, jednak pozostał niedosyt.


poniedziałek, 23 grudnia 2024

"Eutymia" Grzegorz Mirosław - recenzja


Tytuł: "Eutymia"
Autor: Grzegorz Mirosław
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 376
Wydawnictwo: Initium
Cykl: Komisarz Malejko, tom 2

Moja ocena: 6/6

"Eutymia" to drugi tom cyklu o komisarzu Malejce. Autor przenosi bohaterów w nowe miejsce, w malownicze Pieniny, gdzie rozgrywają się wydarzenia opisane w powieści. Przed lekturą warto sięgnąć po pierwszy tom cyklu, ponieważ w treści "Eutymii" znajdują się powiązania z poprzednią sprawą. 

Wysoko w górach zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Na razie nie wiadomo, czy sam spadł z wysokości, czy ktoś mu w tym pomógł. Sprawę prowadzą komisarz Edmund Malejko z młodszą aspirant Mają Michalik. Kolejne ciało zostaje znalezione w ruinach Zamku Pienińskiego. Tym razem to młoda kobieta. Czy te dwa zgony są ze sobą powiązane? Jak potoczy się śledztwo i czy policjantom uda się odkryć, kto jest mordercą? 

Malejko znajduje na miejscu zbrodni kipu, sznurki będące pismem Inków, otrzymuje dziwne wiadomości, sugerujące, że ktoś go obserwuje, a wszelkie tropy w śledztwie prowadzą go w stronę dość egzotycznego jak na polskie realia tematu - legendarnego skarbu Inków. Jak potoczy się śledztwo? Kto obserwuje komisarza i kieruje jego  krokami? Jakie tajemnice wyjdą na jaw w toku działań policji?   

Spodobała mi się relacja Malejki i Michalik. Wreszcie nie jest to damsko-męska relacja intymna. Majka traktuje swojego partnera jak ojca, którego straciła będąc dzieckiem. Martwi się o niego, kiedy policjant zaczyna się dziwnie zachowywać, i uparcie szuka go, kiedy orientuje się, że nie ma z nim kontaktu. Autor świetnie odmalował rozterki młodej kobiety, która nie wiedziała, czy wierzyć w dziwne wypowiedzi i zachowania partnera, czy raczej wysłać go do psychiatry.  

Nie miałam pojęcia, że istnieje taka legenda, związana ze skarbem Inków ukrytym gdzieś w Polsce. Przyznaję, że to dość egzotyczna wizja, ale byłoby ciekawie, gdyby okazała się prawdą. Wciągnęła mnie wizja przedstawiona przez autora, szczególnie, że część wykorzystanych wątków jest prawdziwa. Mirosław świetnie połączył prawdę z fikcją literacką i zmontował niezły miks, który spodoba się każdemu wielbicielowi sensacji zaprawionej nutką legend i starych wierzeń.

Finał powieści mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się w kryminale elementów fantastycznych, a tymczasem wyszło całkiem zgrabnie i myślę, że coś takiego mogłoby się wydarzyć naprawdę. Kto wie, do jakich kiedyś dojdziemy wniosków w toku badań nad fizyką kwantową. 

Zdecydowanie polecam i czekam na kolejny tom przygód komisarza Malejki.


wtorek, 19 listopada 2024

"Kajdany" Bartłomiej Kowaliński - recenzja


Tytuł: "Kajdany"
Autor: Bartłomiej Kowaliński
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 6/6

"Kajdany" to pierwsza powieść Bartłomieja Kowalińskiego, którą miałam okazję przeczytać. Jeśli poprzednie trzy są równie dobre, to myślę, że z czasem sięgnę również po cykl z Pawłem Wolskim.

Miejscem akcji jest Kraków, jednak autor zaskoczył mnie stworzeniem kompletnie odmiennego od standardowego obrazu tego miasta. Tym razem prym wiedzie tutaj jego mroczna strona. Spodziewajcie się ciemnych miejsc, kanałów pełnych szczurów i brudnych piwnic.  

W jednej z krakowskich kamienic zostają znalezione zwłoki kobiety. Śledczy znajdują przy nich tajemniczą wiadomość, która na razie nic im nie mówi, jednak z pewnością ma ogromne znaczenie dla dokonanej zbrodni. Sprawę prowadzą prokurator Sadowska i komisarz Korczula. Zanim jednak rozkręcą się w działaniach, zostaje znalezione kolejne ciało. Przy nim również czeka na policjantów wiadomość, a zatem morderca jest ten sam. Wkrótce okazuje się, że to jeszcze nie koniec...

W toku śledztwa policjanci typują kilku podejrzanych, jednak sprawa nie jest prosta. Wciąż trafiają na ślepe zaułki, a morderca sprytnie wodzi ich po manowcach zbrodni. Fascynujące jest obserwowanie toku myślenia śledczych i podążanie za nimi krok w krok, a także sięganie do umysłu i wspomnień mordercy, dzięki czemu możemy spróbować go zrozumieć. Przytłaczająca atmosfera miasta robi robotę. 

Autor skupił się na zagadce kryminalnej i prowadzonym śledztwie, więc niewiele tu będzie tła społecznego czy prywatnego życia bohaterów, chociaż pojawi się więcej informacji w temacie relacji Sadowskiej i Korczuli. Postaci pani prokurator i komisarza są bardzo wyraziste i momentami nie przebierają w słowach. Praca śledczych wymaga ogromnych pokładów cierpliwości, ponieważ większość poszlak prowadzi donikąd. Pozostała część ekipy nie angażuje się tak bardzo, jak wspomniana dwójka. Czy zginie ktoś jeszcze, zanim wpadną na trop mordercy? Co popycha człowieka do tak makabrycznych czynów?

Zdecydowanie polecam, sięgnijcie po tę historię i zanurzcie się w brudach i sekretach nieznanego od tej strony Krakowa.

niedziela, 3 listopada 2024

"Pomsta" Maciej Kaźmierczak - recenzja


Tytuł: Pomsta
Autor: Maciej Kaźmierczak
Gatunek: kryminał
Czas trwania: 11 h
Lektor: Sebastian Misiuk
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 5/6

Zupełnie przypadkowo zdecydowałam się na słuchaną formę kryminału Macieja Kaźmierczaka pt. "Pomsta". Zdecydowanie wolę czytać, jestem wzrokowcem, jednak uparłam się, bo skoro już zaczęłam, byłam ciekawa fabuły i finału tej historii. "Pomsta" to pierwszy tom serii z Robertem Foksem. 

Początek słuchania miałam średni, ale kiedy wreszcie udało mi się znaleźć najlepszy sposób korzystania z audiobooka, poszło już lepiej. Po raz pierwszy miałam okazję słuchać nagrania w wykonaniu Sebastiana Misiuka. Musiałam się przyzwyczaić do hiperdokładnej dykcji, w czym pomogło mi przyspieszenie nagrania. 

Powieść zaczyna się zabójstwem i zdradą, czyli od razu mocny kaliber. Zdrady dopuszcza się żona komisarza Foksa, więc policjant już na wstępie ma głowę nabitą zupełnie innymi tematami niż morderstwa i śledztwo. Życie jednak toczy się dalej i nikt nie będzie czekał na to, aż Foks się pozbiera. Ktoś brutalnie morduje nastoletnie dziewczyny z bogatych rodzin i trzeba jak najszybciej znaleźć winnego. Ewidentnie wygląda to tak, jakby ktoś te nastolatki karał. Pytanie brzmi: za co? Już przy pierwszym zgłoszeniu Foks podejrzewa, że na jednej ofierze się nie skończy i ma rację. Przy ofiarach morderca zostawia wiadomości dla śledczych. Co chce im przekazać?

Kiedy okazuje się, że ktoś wrabia Foksa w morderstwa, przez co zostaje on odsunięty od sprawy, policjant rozpoczyna działanie na własną rękę. W toku śledztwa pojawiają się kolejne zagwozdki, jednak żaden z tropów nie prowadzi do rozwiązania zagadki morderstw. Co łączy zabite dziewczyny? Kim jest morderca? I dlaczego wybrał właśnie te nastolatki?

Autor stworzył ciekawe postacie, które nie są kryształowe ani wyidealizowane. Każdy z bohaterów ma swoje problemy, z którymi musi się mierzyć, jak my wszyscy. Dla Foksa będą to zdrada żony i alkohol, co jest dość powszechnym motywem spotykanym w kryminałach. 

Jeśli zdecydujecie się sięgnąć po ten kryminał, znajdziecie w nim sporo brudów warszawskiego półświatka. Nawet byście nie wymyślili, na jakie pomysły mogą wpaść pozostawione samym sobie nastolatki i co może z tego wyniknąć...  

Nie wiem jeszcze, czy zdecyduję się na kolejne tomy, ale jeśli tak, to raczej nie będzie to forma słuchana.


#pomsta #maciejkaźmierczak #maciejkazmierczak #wydawnictwoinitium 

sobota, 14 września 2024

"Gustloff. Tajemnica bursztynowej komnaty" Krzysztof Piersa - recenzja


Tytuł: "Gustloff. Tajemnica bursztynowej komnaty"
Autor: Krzysztof Piersa
Gatunek: sensacja z wątkiem historycznym
Liczba stron: 364
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 5/6

Bardzo lubię czytać powieści z historią w tle, w których fabuła opiera się na prawdziwych wydarzeniach, a jak dodatkowo jest jakaś tajemnica czy sekret sprzed lat, to już w ogóle jest super i nie przejdę obok takiej książki obojętnie. Jasne, że nie zawsze trafia się perełka, ale warto próbować. Tym razem zdecydowałam się na lekturę powieści Krzysztofa Piersa "Gustloff. Tajemnica bursztynowej komnaty". Nie znam szczegółowo tajemnicy zniknięcia tego arcydzieła sztuki jubilerskiej, ale jakieś tam podstawy są. W związku z tym z zaciekawieniem sięgnęłam po historię wymyśloną przez wspomnianego pisarza. 

Tytułowy Gustloff to niemiecki statek pasażerski z czasów drugiej wojny światowej, którym w chwili katastrofy płynęło kilkanaście tysięcy osób, w tym kobiety i dzieci. Na kanwie tego wydarzenia, czyli storpedowania i w konsekwencji zatopienia statku w rejonie Ławicy Słupskiej, autor zbudował interesującą historię związaną z zaginioną bursztynową komnatą. Chociaż jest to opowieść fikcyjna, wciąga bez reszty.    

Weteran wojenny Ryszard Ginlet zostaje znaleziony martwy w swoim mieszkaniu, które zostało splądrowane. Staruszek zostawił testament, jednak nie jest to zwykły tekst. Odczytać go może jedynie osoba posiadająca... Enigmę. Na szczęście Tomasz, wnuk starszego pana, ma przyjaciela, który nie dość, że posiada wspomniane urządzenie, to jeszcze potrafi z niego korzystać i ma szmergla na punkcie tajemnic i sekretów. Tomasz wraz z aspirantką Kornelią Jędrzejczyk wyrusza w intrygującą podróż, której celem jest odszyfrowanie testamentu dziadka i odnalezienie miejsca ukrycia bursztynowej komnaty. Emocje sięgają zenitu, kiedy do Tomka dociera, że jego dziadek mógł być odpowiedzialny za śmierć tysięcy ludzi podróżujących Gustloffem. Czy to może być prawda? Gdzie nasi bohaterowie będą szukać wskazówek do odczytania testamentu? Kto będzie im bruździł po drodze? Co Ryszard zawarł w swoim ostatnim dokumencie? I gdzie znajduje się komnata? Pytań jest naprawdę wiele, więc czytać trzeba naprawdę intensywnie. 

Trójka głównych bohaterów: historyk, policjantka i informatyk, skradła moje myśli, jednak wątek romansowy kompletnie nie przypadł mi do gustu i mam wrażenie, że nawet był zbędny. Powieść nic by nie straciła, gdyby go nie było. Jednak rozumiem potrzeby rynku, więc jakoś przetrwałam sceny, które mi trochę zaburzały śledzenie głównej akcji, czyli poszukiwania tytułowego skarbu, określanego ósmym cudem świata.

Nie znałam wcześniej historii statku Gustloff, więc z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po lekturze do informacji historycznych. Okazuje się, że to Gustloff zdecydowanie wysuwa się na pierwsze miejsce katastrof morskich. 

Bardzo polecam Wam tę historię w klimacie Dana Browna ;-)


środa, 31 lipca 2024

"Diablak" Grzegorz Mirosław - recenzja


Tytuł: "Diablak"
Autor: Grzegorz Mirosław
Gatunek: kryminał z wątkiem słowiańskim
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 6/6

"Diablak" to debiut literacki Grzegorza Mirosława. Kiedy w opisie pojawiają się hasła, które znajdują się na samej górze mojej listy ulubionych wątków, nie przechodzę obojętnie obok takiej książki. Tutaj znalazło się ich kilka: kryminał, morderstwa, śledztwo i słowiańskie klimaty. Zdecydowałam się na lekturę i przepadłam.

Zuza i Kaśka, tegoroczne maturzystki i miłośniczki wędrówek po górach, spędzają czas w Beskidzie Żywieckim. Ich celem jest zdobycie Korony Gór Polskich. Sielankę przerywa zniknięcie Zuzanny. Kaśka nie traci czasu i natychmiast powiadamia o zdarzeniu wuja zaginionej dziewczyny, byłego wojskowego Dariusza Talarskiego. Mężczyzna, nie zważając na własne traumy, wyrusza na pomoc chrześnicy. 

Drugi wątek związany jest z morderstwami w Babiogórskim Parku Narodowym. Giną młode dziewczyny. Sprawę prowadzi komisarz Edmund Malejko, oddelegowany z Makowa Podhalańskiego. W toku śledztwa okazuje się, że ofiary są powiązane z pewnym starosłowiańskim rytuałem ku czci bóstwa Welesa. Przy zwłokach policjanci znajdują dziwne kopce zbudowane z kamieni. Okazuje się, że kluczem do rozwiązania całej zagadki jest Zuza, jednak nie wiadomo, czy poszukiwacze zdążą na czas odnaleźć dziewczynę, zanim zostanie zamordowana, jak pozostałe młode kobiety. Do rytuału, który ma się odbyć w Noc Kupały, zostało niewiele czasu. Zarówno Talar, jak i Malejko, robią wszystko, aby rozwiązać zagadkę i odnaleźć Zuzę. 

Akcja jest bardzo dynamiczna. Od pierwszych stron wiele się dzieje. Wprawdzie mamy sporo bohaterów, ale są świetnie prowadzeni, więc nie sposób się pogubić. Wątek słowiański został wpleciony bardzo zgrabnie i z dużym zainteresowaniem czekałam, jak autor go rozwiąże.

Losy bohaterów prezentują czytelnikowi krótkie rozdziały, w których autor przeskakuje między wątkami, a nawet cofa się w czasie we fragmentach retrospektywnych, będących wspomnieniami Talara z Afganistanu. W związku z tym nudy nie ma, napięcie nie spada. 

Jakie tajemnice związane są z Babią Górą, zwaną również Diablakiem? Czy Talar zdoła na czas odnaleźć chrześnicę? Kto rozpętał ten koszmar i jest winny śmierci kilku dziewcząt?

Zdecydowanie polecam i mam nadzieję, że autor nie poprzestanie na tej jednej powieści. 


poniedziałek, 1 lipca 2024

"Kuglarz" Maja Opiłka - recenzja


Tytuł: "Kuglarz"
Autor: Maja Opiłka
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 440
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 5/6

"Kuglarz" to druga powieść autorstwa Mai Opiłki. Po debiucie pt.: "Czarny żałobnik" liczyłam na dalszy ciąg przygód komisarza Adama Krugera i prokurator Alicji Ostrowskiej, jednak sprawa Kuglarza prowadzona jest przez inny duet, a właściwie trio bohaterów.

Akcja powieści rozgrywa się w Gliwicach, co dodatkowo mnie zaintrygowało, bo to prawie rzut beretem od mojego miejsca zamieszkania. Mamy tu do czynienia z dwoma torami czasowymi: współczesnym i z lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku. 

W tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym trzecim roku schwytano mordercę piątki dzieci nazwanego Kuglarzem. Śledztwo nie należało do najłatwiejszych, jednak ostatecznie podejrzewany mężczyzna sam przyznał się do zarzucanych mu czynów i wylądował w więzieniu, gdzie spędził trzydzieści lat. Obecnie, kiedy zbrodniarz może starać się o zwolnienie warunkowe, koszmar powraca. Znów giną dzieci, a wiele wskazuje na to, że Kuglarz wrócił, ewentualnie pojawił się jego naśladowca. Policja rozpoczyna śledztwo, które prowadzi komisarz Artur Wrona. Wraz z nim sprawą zajmuje się adwokatka Kinga Wrońska, którą zbrodniarz Waldemar Karbownik wybrał na swoją obrończynię. Kobieta postanowiła podjąć wyzwanie i przeniosła się z Gdańska do Gliwic, gdzie czekała na nią jeszcze jedna bardzo osobista tajemnica... Trzecią istotną postacią współczesnego toru zdarzeń jest dziennikarka Monika Pietrzak. Cała trójka angażuje się bardzo w rozwikłanie naprawdę skomplikowanej zagadki. Co łączy sprawę sprzed lat z obecną? Dlaczego przy martwych dzieciach czekają na śledczych drewniane laleczki? Jakie tajemnice skrywa śledztwo z tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego trzeciego roku? 

Ciekawy pomysł na fabułę i ogromna praca autorki nad powiązaniem wszystkich wątków oraz odmalowanie realiów tamtej epoki straciły trochę punktów przez niedopracowany tekst. Podczas lektury czytelnik natrafi na sporo błędów, źle odmienione lub nieprawidłowo użyte wyrazy czy związki frazeologiczne. Literówki i toporne zdania utrudniają czytanie, jeśli ktoś zwraca uwagę na warstwę językową. A ja mam takie zboczenie zawodowe, że zwracam. Szkoda, bo to naprawdę dobra i mocna historia.

Maja Opiłka tym razem wzięła na warsztat relacje międzyludzkie i konsekwencje płynące z ich zaburzenia. Miłość, oddanie, troska, uczucia, które powinny budować zdrowy związek, a tymczasem nie zawsze tak jest. Spora liczba wątków i bohaterów wymusza skupienie na lekturze. Warto sobie ustalić na początku powiązania między bohaterami, żeby później się nie pogubić. Fabuła bardzo szybko wciąga i zaciekawia, chociaż momentami miałam mętlik w głowie, a w powieści robiło się trochę chaotycznie. Bardzo interesowało mnie, jak autorka zakończy tę historię, ale kiedy dotarłam do końca, nie było efektu wow. Może sprawił to gabaryt? A może gabaryt w połączeniu z utrudnieniami natury językowej? Ciężko powiedzieć, bo zazwyczaj książki do pięciuset stron mnie nie przerażają ;-)

Nie wiem, czy polubiłam komisarza Wronę. Trochę mnie irytował taki idealny, bez wad i nałogów, ale z drugiej strony w innych powieściach jest zatrzęsienie policjantów ze skrzywioną przez traumy z przeszłości psychiką ;-) To już niech może taki będzie. Zobaczymy, czy pojawi się jeszcze w innych powieściach autorki. 

Podsumowując, polecam "Kuglarza". Znajdziecie tu ciekawą intrygę i nieźle skonstruowane wątki z pułapkami, co pozwala uczestniczyć w śledztwie razem z komisarzem Wroną i jego pomocnikami. Dodam jeszcze, że nie jest to kryminał ociekający krwią i flakami. Autorka skupiła się na poszukiwaniach mordercy i powiązaniach ze starą sprawą, a opisywane zbrodnie są pozbawione krwawych szczegółów. 

środa, 22 maja 2024

"Tam gdzie pada cień" Ewelina Miśkiewicz - recenzja [PREMIEROWA]

Tytuł: "Tam gdzie pada cień"
Autor: Ewelina Miśkiewicz
Gatunek: thriller psychologiczny, domestic noir
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 6/6

"Tam gdzie pada cień" to dziesiąta powieść Eweliny Miśkiewicz. Nie znałam wcześniej pióra autorki, ale cieszę się, że jej najnowsza książka trafiła w moje ręce. Kiedy przeczytałam w opisie, że jest to thriller w klimacie domestic noir, wiedziałam, że muszę poznać tę historię.

Czym jest domestic noir? W skrócie to rodzaj powieści kryminalnej lub thrillera psychologicznego, w którym muszą zostać spełnione pewne warunki. Ich akcja jest kameralna, rozgrywa się głównie za zamkniętymi drzwiami mieszkania lub miejsca pracy bohaterów, a traktują między innymi o przemocy, obsesjach, manipulacjach czy toksycznych relacjach. Ciśnienie podnoszą skrajne uczucia, narastający niepokój i duszna atmosfera.   

Główna bohaterka i równocześnie narratorka tej opowieści od zawsze pragnęła mieć prawdziwą, idealną rodzinę. Kiedy na horyzoncie pojawiła się taka możliwość, nie wahała się ani chwili. Zamieszkała z mężem Wojtkiem i rodzicami. Wkrótce na świecie pojawił się syn Paweł, a następnie córka Karolinka. Idylla, ale czym okupiona? Czy warto spełniać marzenia za wszelką cenę? Jak bardzo kłamstwa i tajemnice sprzed lat wpłyną na teraźniejszość tych ludzi? 

W dniu, w którym seniorka zostaje zabrana do szpitala, a zamiast niej rodzinie zostaje zwrócony worek z jej rzeczami, wszystko zaczyna się sypać. Nagle okazuje się, że każdy w tej rodzinie coś ukrywa i mija się z prawdą. Czy na śmierć matki miało wpływ wcześniejsze zniknięcie kogoś jeszcze? Jakie nierozwiązane konflikty wyjdą na jaw? Gdzie zniknęło budowane przez te lata rodzinne szczęście?

Duszna atmosfera była na medal. Z każdą stroną robiło się coraz dziwniej i dziwniej. Zza winkla wyglądały kolejne podejrzane sytuacje i dwuznaczne rozmowy.   

Kojarzycie moment, kiedy układacie puzzle i chociaż układanka zaczyna odkrywać tajemnicę obrazka, to co jakiś czas jakiś element nie pasuje i nie chce wejść w miejsce, które dla niego przeznaczyliście, a jak próbujecie go wyjąć, to rozwala kilka innych? Tak właśnie było z tą fabułą. Kiedy już-już miałam pomysł na rozwiązanie, autorka zakręciła młynka i puf! wszystko mi się rozsypało :D Uwielbiam takie nokauty! 

Podsumowując, jeśli lubicie ten gatunek i pogmatwaną fabułę, a w niej mnożące się niejasności i powolne odkrywanie prawdy, to zdecydowanie musicie sięgnąć po tę powieść.     


niedziela, 12 maja 2024

"Szklarz" Daniel Komorowski - recenzja

Tytuł: "Szklarz"
Autor: Daniel Komorowski
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 500
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 5/6

Daniel Komorowski jest autorem cyklu powieści historycznych Furia wikingów. Nie miałam jeszcze okazji po nie sięgnąć, ale może kiedyś, zobaczymy. Udało mi się jednak przeczytać debiutancki kryminał pisarza. Intrygująca okładka zachęca do zagłębienia się w fabułę opartą między innymi na motywie... rozwiązywania łamigłówek. Daleko jej jednak do niewinnej zabawy.

Dziennikarz Adam Lebuda po rozstaniu z żoną postanawia na nowo zaistnieć w świecie mediów. Presja, jaką wywiera na niego naczelny redakcji, w której pracuje mężczyzna, jest ogromna. Gdy pewnego dnia Lebuda znajduje na swojej wycieraczce dziwną przesyłkę, nie spodziewa się, jak bardzo namiesza ona w jego życiu. W tajemniczej kopercie znajduje się bowiem łamigłówka, która doprowadza dziennikarza do miejsca zbrodni i potwornie zmasakrowanej ofiary. Mężczyzna wykorzystuje niespodziewaną możliwość zaistnienia w social mediach i pisze artykuł, pełen gorących faktów prosto z miejsca zbrodni. To wydarzenie staje się swego rodzaju zapalnikiem, który uruchamia falę zdarzeń. Lebuda wydaje się służyć mordercy za łącznik między nim a śledczymi. Nie jest to najlepsze rozwiązanie, skoro dziennikarz jest cywilem, a do tego prowadzący sprawę komisarz Radej go nie cierpi...

Podczas pobytu na komisariacie Adam spotyka miłość sprzed lat, Ewę Bielecką, która obecnie pracuje w policji i bierze udział w tym właśnie śledztwie. Początkowo niechętna, w końcu zaczyna się otwierać na stare-nowe uczucie, a przy okazji korzysta z umiejętności logicznego myślenia dziennikarza, który z kolei liczy na mocny materiał do artykułów o następnych zbrodniach. 

Czy to policyjno-cywilne trio zdoła nadążyć za brutalnym mordercą? Według jakiego klucza zbrodniarz dobiera swoje ofiary? Czy wiąże się z tym bestseller "Uciekaj" z załączoną do niego arcytrudną zagadką? Ile osób zginie, zanim śledczy dopadną Szklarza?

Pisarz stworzył intrygującą i pełną zawirowań fabułę, której śledzenie wciąga i niejednokrotnie podnosi ciśnienie. Tempo akcji było dla mnie jednak trochę nierówne. Możliwe, że powodem były trochę przegadane rozmyślania dziennikarza i zbyt szczegółowe opisy jego działań, włącznie ze sprawami w stylu, jaką kanapkę będzie jadł za chwilę. Ich usunięcie nie zubożyłoby fabuły, a mogłoby wpłynąć na przyspieszenie akcji. Na redakcję tekstu spuszczę zasłonę milczenia :-)    

Wątek uczucia między Adamem a Ewą zainteresował mnie najmniej, ponieważ nie przepadam za romansami i raczej nie oczekuję ich w kryminałach. Poza tym miałam wrażenie, że zarówno Adam, jak i Ewa zachowują się jak dzieciaki, a nie dojrzali ludzie z bogatym doświadczeniem życiowym, w które wyposażył ich autor. 

Decydując się na tę lekturę pamiętajcie, że opisy zbrodni są naprawdę brutalne i krwiste. Sposób, w jaki morderca traktuje swoje ofiary, jest dokładnie przedstawiony i przyznaję, że momentami opuszczałam fragmenty tych opisów ze względu na ich plastyczność. Podejrzewałam wszystkich po kolei, opierając się na podrzucanych przez twórcę tropach i zmyłkach. Wśród moich pomysłów na finał znalazł się także ten, na który zdecydował się autor. Myślę, że będziecie zadowoleni :-)

Autor zapowiedział drugi tom i jestem bardzo ciekawa, co przygotował dla swoich bohaterów.

sobota, 4 maja 2024

"Klątwa Czarnoboga" Adam Wyrzykowski - recenzja


Tytuł: "Klątwa Czarnoboga"
Autor: Adam Wyrzykowski
Gatunek: fantasy z motywami słowiańskimi
Liczba stron: 528
Wydawnictwo: Initium
Cykl: Bliskie spotkania czarciego stopnia, tom 1

Moja ocena: 5/6 

"Klątwa Czarnoboga" to pierwszy tom cyklu Bliskie spotkania czarciego stopnia. Jest to równocześnie debiut Adama Wyrzykowskiego. Słowiańskie fantasy zawsze mnie przyciąga, zatem i tym razem nie mogło być inaczej.

Jednym z głównych bohaterów jest trzynastoletni Makary, który wraz z ojcem przeprowadza się do niewielkiego miasteczka. Chłopak nie jest szczęśliwy z tego powodu. Od śmierci mamy przenosi się z ojcem tam, gdzie mężczyzna dostaje kontrakt. Tym razem zadaniem Kornela jest zbudowanie mostu, który bardzo pomoże mieszkańcom miasteczka. Z powodu przeprowadzki Makary po raz kolejny stracił kolegów i został wyrwany ze środowiska, w którym już się zaaklimatyzował, a do tego nieszczególnie układają mu się relacje z ojcem. Same minusy. Jednak kiedy podczas prac przy rzece zostaje odkopany tajemniczy posąg, w sennym miasteczku zaczynają się dziać dziwne rzeczy.

Makary dołącza do klasy, w której nie znajduje początkowo żadnego kolegi, a wręcz przeciwnie, zaczyna go dręczyć trzech łobuzów, którzy zmienili obiekt drwin, kiedy zniknął ich dotychczasowy cel - Oskar. A ten ostatni akurat przechodzi trudne chwile, ponieważ jego mała siostrzyczka została porwana, kiedy przebywała pod jego opieką. Czy wydobycie posągu jest w jakiś sposób powiązane ze zniknięciem dziewczynki? 

Makary wkrótce poznaje Oskara i Liwię, koleżankę ze szkoły, która jako pierwsza mu pomogła, kiedy zagubiony szukał sali, w której jego klasa miała lekcje. W trójkę będą odkrywać magiczny świat demonów, których część postanowi ich zgładzić, ale znajdą się i takie, które pomogą im w poszukiwaniach małej Bereniki. Czy jednak troje nastolatków zdoła odnaleźć dziecko na czas? Kto jest winien zniknięcia Bereniki?

Autor stworzył cały wachlarz ciekawych i barwnych postaci. W przypadku gatunku, jakim jest fantasy, pisarz ma naprawdę spore pole do popisu i z tego prawa skorzystał Adam Wyrzykowski. Świat demonów, który stworzył na kartach powieści, jest dopracowany i bardzo szybko wciąga czytelnika w ciąg wydarzeń. Akcja chwilami zwalnia, aby za moment przyspieszyć. Dzięki temu nie ma możliwości, aby się znudzić. Wciąż coś się dzieje, dzieciaki próbują zaradzić sytuacji, ale demony, będące po dobrej stronie mocy, również robią wszystko, co w ich mocy, aby rozwiązać zagadkę zniknięcia Bereniki, no i oczywiście wszystkim zależy na tym, aby nie okazało się za późno. Podsumowując, dzieje się!

Gdyby jeszcze redakcja trochę bardziej pochyliła się nad tym tekstem, z pewnością wyszłoby mu to na dobre. Ale cóż, może za dużo książek, a za mało czasu? Szkoda, bo babolce przepuszczone przez redakcję zawsze mnie irytują, no i żal ogromnej pracy autora, który, pracując nad tekstem, w pewnym momencie przestaje już widzieć błędy, tak długo się już wpatrywał w kolejne fragmenty.

Bardzo jestem ciekawa kolejnego tomu i czekam z niecierpliwością na nowe przygody młodych bohaterów.


środa, 10 kwietnia 2024

"Wody czerwone" Agata Kunderman - recenzja


Tytuł: "Wody czerwone"
Autor: Agata Kunderman
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Initium
Cykl: tom 1

Moja ocena: 5/6

"Wody czerwone" to pierwszy tom serii kryminałów autorstwa Agaty Kunderman. Pisarka, zamiast pójść utartym szlakiem poszukiwania mordercy, zaproponowała czytelnikowi rozbudowaną opcję typu "odnajdźmy zabójcę oraz ustalmy tożsamość ofiary". Policjanci dostali od autorki niezły orzech do zgryzienia.

Niewielki Lądek to miasteczko, gdzie można odpocząć, zająć się zdrowiem, skupić na relaksie, bo niewiele się tam właściwie dzieje. Jednak harmonia tego miejsca znika bez śladu, kiedy Komenda Powiatowa Policji w Lądku otrzymuje wezwanie do znaleziska w lesie. Początkowo śledczy są przekonani, że sprawa dotyczy ukrytych w lesie beczek z toksyczną substancją. Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy w jednej z beczek zostaje znaleziony ludzki szkielet. Kim była ofiara? Dlaczego została ukryta w tak dziwnym miejscu?

Sprawą zajmuje się aspirant Anita Starska, a wkrótce dołącza do niej Feliks Niemiłko, prokurator z Wrocławia. Oboje znajdują się w tym miejscu nie do końca z własnej woli. Anita wróciła do Lądka z powodów rodzinnych, natomiast Feliks wylądował w miasteczku za karę. Para śledczych świetnie do siebie pasuje. Starska nie daje sobie w kaszę dmuchać, a Niemiłko jest tak ambitny i irytujący, że wszyscy wokoło mają go serdecznie dosyć. To taka para w stylu: trafiła kosa na kamień ;-)

Akcja powieści rozgrywa się w dwóch torach czasowych. Obserwujemy współcześnie prowadzoną sprawę znalezionych beczek i szkieletu, a także cofamy się w czasie, odkrywając wraz z policjantami kolejne karty tej mrocznej historii. Elementy układają się powoli, a obrazek sukcesywnie się wypełnia. Im jednak dalej w las, tym ciemniej. Intryga okazuje się naprawdę zagmatwana i widać, że autorka przemyślała każdy drobiazg.

Działania Anity i Feliksa uzupełniają się. Śledztwo zostało opisane w bardzo wciągający sposób. Nie ma czasu na nudę, a kolejne rozdziały są uporządkowane, dzięki czemu nie gubiłam się w czasie i przestrzeni.

Mam nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie z twórczością Agaty Kunderman. Czekam z niecierpliwością na kolejną zagadkę kryminalną z tej serii.


niedziela, 10 marca 2024

"Czarny żałobnik" Maja Opiłka - recenzja


Tytuł: "Czarny żałobnik"
Autor: Maja Opiłka
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 5/6

"Czarny żałobnik" autorstwa Mai Opiłki przyciąga wzrok intrygującą okładką. Równie ciekawa jest intryga kryminalna, którą dla swoich czytelników stworzyła autorka. Trudno uwierzyć, że ta pogmatwana historia to debiut pisarski.

Kiedy na jednym z warszawskich placów zabaw zostają znalezione potwornie zmasakrowane zwłoki, nikt jeszcze nie spodziewa się, jak bardzo ta sprawa da się wszystkim we znaki. To dopiero początek serii brutalnych morderstw, których znakiem rozpoznawczym stanie się... motyl. Śledztwem zajmują się komisarz Adam Kruger i prokurator Alicja Ostrowska. Szybko zostaje znaleziona kolejna ofiara, a na komisariat zgłasza się pewna terapeutka, która otrzymuje dziwne przesyłki. Okazuje się, że mają sporo wspólnego z rozkręcającą się właśnie sprawą. Co ciekawe, ofiary torturowano przy pomocy narzędzi rodem ze średniowiecza. Dlaczego? Na razie nikt nie ma pomysłu. Ekipa policjantów poszukuje rozwiązania zagadki, sprawdzając kolejne tropy, które wprawdzie przynoszą pewne odpowiedzi, jednak wciąż nic im się nie składa w konkretny obraz. Do odnalezienia mordercy jeszcze im daleko, szczególnie, że ten koncertowo wodzi ich za nos. 

Akcja powieści jest od początku dość wartka, sporo się dzieje. Dodatkowej dynamiki dodają pełne emocji dialogi bohaterów. Uprzedzam, że sporo w nich wulgaryzmów, które zapewne miały na celu ukazanie śledczych obojga płci jako bezkompromisowych twardzieli.

Sama intryga jest nieźle zakręcona. Trzeba się dobrze skupić, aby połapać się we wszystkich powiązaniach. Jednak autorka nie zostawia swoich czytelników w ciemnym lesie domysłów. Im bliżej finału, tym plastyczniej opisuje sytuację, porządkuje fakty i powoli, sukcesywnie odkrywa kolejne karty w tej niezwykle brutalnej grze. 

Postacie stworzone przez pisarkę nie są jakoś szczególnie rozbudowane, ale mają swoje problemy i osobiste dramaty. Dylematy, z którymi muszą się borykać, dodają im realizmu, a czytelnikowi pozwalają od czasu do czasu odpocząć od śledztwa, które jest głównym wątkiem w tej powieści. 

Zakończenie daje nadzieję na kolejne tomy tej serii. Bardzo jestem ciekawa dalszych losów dwójki głównych bohaterów, więc czekam z niecierpliwością na drugą część.


niedziela, 28 stycznia 2024

"Ręce Boga" Maciej Torebko - recenzja


Tytuł: "Ręce Boga"
Autor: Maciej Torebko
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Initium

Moja ocena: 5/6

"Ręce Boga" to debiut Macieja Torebko. Wydawnictwo Initium nie raz już dostarczyło swoim czytelnikom wielu emocji z pomocą początkujących na literackiej ścieżce autorów. Czy i tym razem powieść ma moc?

Okładka przyciąga wzrok i intryguje. Od razu pojawia się myśl, że będzie to mocna historia. Mocna i brutalna.

W lesie niedaleko Białegostoku zostaje odnaleziony zbiorowy grób kobiet i dziewcząt. Wszystkie poszlaki wskazują na to, że pochowane tam osoby zostały zamordowane. Podkomisarz Ariel Janicki ma akurat wolne i opiekuje się dziewięcioletnią córeczką Lenką, która na co dzień mieszka z jego byłą partnerką, jednak nie może sobie odmówić pojechania na miejsce zbrodni. Ta decyzja wpłynie na kolejne wydarzenia, ponieważ mała Lena w lesie spotyka... aniołka. Nastolatka przypominająca dziewczynce aniołka jest w strasznym stanie, wyraźnie widać, że przeżyła piekło. Zostaje umieszczona w szpitalu psychiatrycznym, gdzie lekarze próbują wydostać ją z wewnętrznego świata, w którym się schroniła. Następnie ginie komornik. Biorąc pod uwagę jak wyglądało znalezione przez ochroniarza budynku ciało, ktoś musiał naprawdę nienawidzić tego mężczyzny. Pierwsze oględziny nie pozostawiają wątpliwości. Komornik został przebity maczetą, a morderca wypalił mu na powiekach tajemniczy symbol o nazwie Ręce Boga. Niestety szybko okazuje się, że zabójca jest perfekcjonistą i nie zostawił po sobie najmniejszego śladu. Śledczy pracują pełną parą, jednak morderca nie odpuszcza i wkrótce pojawia się kolejna ofiara. Czy te sprawy coś łączy? 

Ariel nie jest zachwycony, kiedy zamiast wieloletniego partnera zostaje mu przydzielona świeżynka, sierżant Monika Dydek. Czy w tej sytuacji Ariel da radę na czas doprowadzić śledztwo do końca i znaleźć zabójcę? Czy młodziutka policjantka bez doświadczenia nie będzie bardziej przeszkadzać niż pomagać? Kim jest człowiek, który traktuje siebie jako narzędzie w rękach Boga i jest przekonany o tym, że jego celem jest unicestwienie tych, którzy nie zasłużyli na to, by żyć? Ile osób zginie, zanim Janicki i Dydek wpadną na jego trop?    

Podkomisarz Ariel Janicki z Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku to policjant z krwi i kości. Doświadczony wyga z ciemną przeszłością i rodzinną tragedią, którą od lat dźwiga na barkach. Dodajmy do tego problem z alkoholem i nieudane życie osobiste, a otrzymamy dość stereotypowy literacki portret gliny, który możemy spotkać w wielu kryminałach. Jego partnerką zostaje ładna, młoda policjantka, która nie daje sobie w kaszę dmuchać, chociaż ma również chwile słabości. To duet osobowościowy nierzadko spotykany w kryminałach. Ciut oklepany, często wykorzystywany motyw uzupełnia naprawdę dobrze skrojona fabuła i dynamiczna akcja. Taki zestaw obronił powieść i sprawił, że czytało mi się ją świetnie. 

Na plus mogę zatem zaliczyć: poprowadzoną równocześnie z kryminalną warstwę obyczajową z psychologicznymi wątkami z przeszłości Ariela, ciekawą zagadkę i wciągające śledztwo, a także kilka świetnych scen z Lenką.  

Na koniec dodam jeszcze, że możecie się tu spodziewać brutalnych opisów i wulgarnego języka, ale uważam, że wszystko jest we właściwych proporcjach. Dlatego jeśli takie powieści Was interesują, debiut Macieja Torebko z pewnością przypadnie Wam do gustu. 


czwartek, 14 grudnia 2023

"Łucznik" Artur Żurek - recenzja


Tytuł: "Łucznik"
Autor: Artur Żurek
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 408
Wydawnictwo: Initium
Cykl: Henryk Zamroz, tom 2

Moja ocena: 6/6

Kolejne spotkanie z pisarzem Henrykiem Zamrozem uważam za bardzo udane. Artur Żurek w drugim tomie cyklu Henryk Zamroz zaserwował nam kolejny dopracowany pościg za mordercą.

W Warszawie króluje zima, taka prawdziwa, ze śniegiem i mrozem. Mieszkańcy miasta nie martwią się jednak pogodą. Na miasto padł blady strach, bo po ulicach grasuje morderca. Osobnik z łukiem strzela do ludzi i jest w tym świetny. Po zabójcy zostają strzały w ciałach ofiar. Nikt nie wie, jaki jest klucz, a zatem nie sposób przewidzieć kolejnych działań tajemniczego strzelca. Ludzie próbują chronić się na różne sposoby, jednak nie da się całkowicie zamknąć się w czterech ścianach. Przemykają ulicami z metalowymi parasolami lub w komicznych dla niektórych kolczugach, jednak nie wszyscy mają szczęście. Giną kolejne osoby, a policja jest bezradna.

Znany już ze "Strzygonia" Henryk Zamroz decyduje się na zarzucenie swojego literackiego zajęcia. Ma dość napięcia związanego z terminami i pisania kolejnych powieści. Swój czas spędza między innymi z nowym znajomym, psychologiem Markiem Krawcem. Mężczyźni przypadli sobie do gustu i z przyjemnością rozgrywają kolejne partie szachów oraz raczą się dobrymi trunkami. Podczas swoich spotkań podejmowali temat seryjnego mordercy, nazwanego przez media Łucznikiem, jednak dopóki nie dotknęło ich to bezpośrednio, traktowali sprawę raczej neutralnie. Dodatkowo w głowie Zamroza w pewnym momencie pojawiły się niepewność i pewne podejrzenia... 

Kiedy pewnego dnia strzała mordercy dosięga gosposię Zamroza, Marinę, i kobieta ledwo uchodzi z życiem, pisarz zaczyna bardziej interesować się tematem. Jednak jego kontakty z policjantami są pełne negatywnych emocji i nerwów. Jeden ze śledczych wyraźnie nie trawi Zamroza. Pisarz w pewnym momencie ląduje nawet w więzieniu, więc sytuacja wygląda niewesoło. Specjalny zespół powołany do rozwiązania sprawy Łucznika kompletnie sobie nie radzi. Policjanci popełniają sporo błędów, które mają przykre konsekwencje. Autor umiejętnie wodzi czytelnika za nos, podsuwając coraz to nowe elementy układanki, które jednak nigdzie nie chcą się dopasować. Nie udało mi się rozkminić tej zagadki na czas :D

Akcja z każdym rozdziałem nabiera tempa. Początkowo jest zwyczajnie, wydarzenia toczą się powoli, poznajemy nowych bohaterów, wchodzimy w życie Zamroza, a kiedy śledztwo się rozpędza, robi się naprawdę dynamicznie. Trudno odłożyć książkę!

Bardzo podobał mi się stworzony przez autora obraz społeczeństwa przytłoczonego strachem o życie własne i swoich najbliższych. Dopracowany i pogłębiony, pozwolił mi naprawdę wejść w sytuację tych ludzi. Lęk, który nie pozwala wyjść z domu, to ogromna siła. Można naprawdę postradać zmysły, szczególnie kiedy jest się odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale także za rodzinę.    

Chociaż nie przepadam za wątkami politycznymi w powieściach, tym razem nie przeszkadzał mi ten motyw walki o stołki "na górze". Autor wplótł w kolejne rozdziały dialogi pełne emocji, przepychanek i kombinowania. Ostatecznie wyszło świetne tło dla całej tej kryminalnej historii.

Zdecydowanie polecam i mam nadzieję, że nie było to moje ostatnie spotkanie z Henrykiem Zamrozem.