Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maciej Siembieda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maciej Siembieda. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2026

"Upiór" Maciej Siembieda - recenzja


Tytuł: "Upiór"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 336 
Wydawnictwo AGORA
Cykl: Jakub Kania, tom 8

Moja ocena: 5/6

Najnowsza powieść Macieja Siembiedy "Upiór" to kolejny tom przygód już nie prokuratora, ale śledczego towarzystwa ubezpieczeniowego, Jakuba Kani. Tym razem główne wątki krążyły wokół biznesu funeralnego i tafefobii, czyli lęku przed pogrzebaniem żywcem. 

Początek tej historii to wielkie tąpnięcie dla fanów Jakuba, ponieważ śledczy podczas pobytu na basenie... umiera. I znika na dłuższą chwilę z kart powieści. Zaczyna się natomiast zupełnie inna opowieść, w której pierwsze skrzypce gra rodzina Kopczyńskich ze swoim pomysłem na biznes. Czym może zająć się w życiu dorosłym małżeństwo gotów? Oczywiście pochówkami. Zakładając Dom Pogrzebowy Kopczyńskich chyba jednak nie spodziewali się tego, jak potoczą się wydarzenia w ich życiu zarówno zawodowym, jak i prywatnym. 

Oprócz losów wspomnianej rodziny, gdzie po pewnym czasie pojawi się również córka, Beata, która przejmie firmę po rodzicach, autor poruszył wątek seansów spirytystycznych czy wynalazków dla osób bojących się pogrzebania żywcem i tego, jak można bezdusznie wykorzystywać ludzi będących w żałobie. 

Trzeci temat, o którym niewiele do tej pory wiedziałam, to postać Władysława Reymonta, która również odgrywa tutaj sporą rolę. Dzięki jednemu z bohaterów, który był niezwykle związany ze wspomnianym pisarzem, czytelnik pozna niechlubne wydarzenia z życia noblisty, o których nie mówi się zbyt często. 

Wszystkie te wątki łączy między innymi postać Kopczyńskiego i konsekwencje podejmowanych przez niego decyzji. Robi się dość nerwowo, kiedy ojciec Beaty orientuje się, że wdepnął w coś bardzo niebezpiecznego i trudno mu będzie się z tego wyplątać.   

Akcja w powieści nie jest szczególnie dynamiczna. Może jest to związane z tematyką dotyczącą śmierci, a może po prostu taki był zamysł autora. W każdym razie Kuba podejmuje się śledztwa, które może zaprowadzić go w bardzo niebezpieczne rejony, ale przecież to KANIA, więc z pewnością się go podejmie, nawet jeśli Kasia będzie mu ciosała kołki na głowie. 

Po lekturze, jak zwykle, będą wyjaśnienia, co z opisanych wydarzeń miało miejsce naprawdę, a co było jedynie fikcją literacką.

Kolejna przygoda Jakuba była może trochę inna i mniej naszpikowana historycznymi ciekawostkami, ale i tak czytało mi się bardzo dobrze.


niedziela, 28 września 2025

"Gołoborze" Maciej Siembieda - recenzja


Tytuł: "Gołoborze"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 520
Wydawnictwo: ZNAK Literanova

Moja ocena: 6/6

"Gołoborze" to najnowsza powieść Macieja Siembiedy, która swoją premierę będzie miała 15 października. Cykl o Jakubie Kani oraz Grecka Trylogia sprawiły, że sięgam po kolejne książki autora z ciekawością, co tym razem przygotował dla swoich czytelników.

Akcja powieści rozciąga się mocno w czasie. Startujemy w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym trzecim roku, a lądujemy w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Dwa rody mieszkające w niewielkiej świętokrzyskiej wsi od lat żyją w oparach wzajemnej nienawiści. Honor i poczucie krzywdy są dla nich ważniejsze niż ludzkie życie. Dla rodzin Kończaków i Cebrzynów ten teren jest zwyczajnie za mały. Walka między kolejnymi pokoleniami trwa nieustannie, a jeśli trafi się członek rodziny, któremu przez myśl przejdzie zakończenie odwiecznej wojny, zostaje natychmiast sprowadzony na "właściwą" drogę. Zarówno w jednej, jak i drugiej rodzinie panuje przekonanie, że sądom ufać nie należy, a jedynym sposobem na wymierzenie sprawiedliwości jest osobista wendeta.

Trudno mi było początkowo wciągnąć się w fabułę, ale kiedy już ułożyłam sobie w głowie poszczególnych bohaterów i dopasowałam ich do właściwych rodzin, zrobiło się łatwiej. I jak to w rodzinie, na czytelnika czeka tutaj cały wachlarz emocji i uczuć, w większości tych negatywnych. Trafi się również zakazana miłość. Można by pomyśleć, że ponad pięćset stron o dwóch rodach trąci nudą, jednak nic bardziej mylnego. Obserwowanie bohaterów na przestrzeni lat pełnych transformacji ustrojowych było fascynujące. Bogate tło społeczno-polityczne stało się świetnym dopełnieniem zmian zachodzących w kolejnych pokoleniach Kończaków i Cebrzynów. Ciągłe próby sił i nieustająca walka oraz twarde zasady przodków, których wszyscy oni trzymają się mimo upływu lat, robią duże wrażenie, ale także przerażają.   

Jak to u Macieja Siembiedy, fakty historyczne przeplatają się z fikcją literacką w taki sposób, że będziecie zaskoczeni, które z opisanych wydarzeń miały miejsce naprawdę. W posłowiu autor okrywa karty i muszę przyznać, że trudno mi było uwierzyć, kiedy dowiedziałam się, że część strasznych zbrodni i rytuałów autor oparł na prawdziwych zdarzeniach z przeszłości. Aż dreszcz przechodzi, kiedy uzmysławiamy sobie, do czego mogą być zdolni ludzie owładnięci żądzą zemsty.         

Po raz pierwszy chyba trafiłam na książkę, w której nie da się jednoznacznie wskazać pozytywnego bohatera. Wszyscy, których spotkacie na kartach tej powieści, noszą w sobie zło.

Gołoborze. Miejsce bez lasu, nagie, kamienne, martwe. Rumowisko skalne. Przez mieszkańców wsi uważane za siedlisko Zła. Wet za wet, "honorowe" morderstwa, zmowa milczenia, duszna atmosfera zamkniętej społeczności. Dzieje się dużo, a czytelnik ze zgrozą obserwuje to, co nieuniknione. Maciej Siembieda znów zaserwował nam wielowątkową i skomplikowaną historię, od której nie sposób się oderwać. 

Sięgnijcie koniecznie!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova

czwartek, 3 lipca 2025

"Sobowtór" Maciej Siembieda - recenzja


Tytuł: "Sobowtór"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Agora
Czas trwania: 11 h 7 minut
Lektor: Mariusz Bonaszewski
Cykl: Jakub Kania, tom 7

Moja ocena: 5/6

Siódmy tom z serii o Jakubie Kani już za mną, chociaż tym razem nie było fajerwerków i chyba sama sobie ten brak emocji zafundowałam. Postanowiłam bowiem po raz pierwszy odsłuchać audiobook, zamiast czytać papierową książkę z tej serii. I tutaj zaczęły się schody, ponieważ kompletnie nie podszedł mi styl czytania lektora, taki właśnie wyzuty z emocji. Ale cóż zrobić, skoro się zdecydowałam, to już było moje ryzyko.

Jakub Kania nie jest już prokuratorem IPN, ale pracuje w pewnej firmie jako ekspert od oszustw ubezpieczeniowych. Mimo że nie jest już pracownikiem Instytutu Pamięci Narodowej, interesuje się tematem fałszywych szesnastowiecznych obrazów. W toku śledztwa pojawiają się przeróżne dziwne wątki, które jeszcze bardziej zaciemniają sytuację. Bo jak tu uwierzyć w istnienie człowieka, który żyje pięćset lat i w tym czasie tworzy kolejne dzieła sztuki? Kania działa w znanym nam już stylu, chociaż ma zakaz zajmowania się tą sprawą. Ale... że jak? Jakub Kania zostawi taki temat? Na pewno nie! 

Akcja powieści rozgrywa się na różnych płaszczyznach czasowych. Wątek główny to lata dwa tysiące szesnaście i dwa tysiące siedemnaście. Oprócz tego mamy sporo retrospekcji, dzięki którym lądujemy w dwudziestoleciu międzywojennym, podczas okupacji czy w latach bezpośrednio po II wojnie światowej.

Myślę, że z uwagi na wiele wątków i całe mnóstwo zawiłości fabuły, łatwiej byłoby mi ogarnąć całość podczas czytania, bo jestem wzrokowcem, ale mówi się trudno. Trochę mnie wysiłku kosztowało nadążanie za Jakubem, ale było warto :-)

A zauważyliście, że obraz z okładki przedstawia mężczyznę bardzo podobnego do autora? Ciekawostką jest to, że ten obraz naprawdę istnieje...

Polecam całą serię z Jakubem Kanią.



      

niedziela, 31 grudnia 2023

"Orient" Maciej Siembieda - recenzja


Tytuł: "Orient"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: AGORA SA
Cykl: Jakub Kania, tom 6

Moja ocena: 5/6

Szósty tom przygód prokuratora Jakuba Kani przeczytany. Z jednej strony super, bo jak zwykle intryga była zacna, ale z drugiej trochę szkoda, że tak szybko się skończył. Tym razem autor wysłał Kubę aż do Chin.

Najpierw poznajemy Heńka "Pająka", złomiarza z Terespola, który przeżywa niewyobrażalne emocje związane z pewnym kuponem lotto, a wkrótce wplącze się w niewąską aferę. Następnie przenosimy się do Szanghaju, gdzie krezus Chen Rao zamierza uruchomić Nowy Jedwabny Szlak, dzięki któremu Chiny będą mogły podporządkować sobie kolejne terytoria, tym razem polskie. A co tymczasem dzieje się u Jakuba Kani? Otóż, były prokurator IPN-u dostał właśnie nową pracę w korporacji ubezpieczeniowej. Wydawałoby się, że tam będzie miał całkiem inne obowiązki niż dotychczas, jednak nic bardziej mylnego. Kania, znany ze swojej historyczno-detektywistycznej działalności, otrzymuje bardzo nietypową misję. Chociaż nie, misja jest w jego przypadku bardzo typowa, ponieważ dotyczy odnalezienia czegoś, co zaginęło osiem lat temu i nikt nie wie, gdzie się podziało. Przedmiotem poszukiwań zaś jest najbardziej znany pociąg na świecie - legendarny Orient Express, ten sam, który pojawia się w powieści Agaty Christie. Pociąg, którym podróżowali najbogatsi, a same opisy poszczególnych wagonów robią spore wrażenie.  

Śledztwo, którego rzecz jasna Jakub się podejmie, zaprowadzi go aż do Chin. Na drodze staną mu chińska triada, polskie służby specjalne, a nawet zbieracze złomu, którzy odegrają w całej tej historii niebagatelną rolę. Będzie się działo, możecie się spodziewać sporej dawki emocji i stopniowanego napięcia, aż do zastanawiającego finału.        

Tak jak James Rollins po mistrzowsku łączy fikcję z faktami naukowymi, tworząc istny labirynt pełen pogmatwanych ścieżek, podobnie Maciej Siembieda potrafi rewelacyjnie wymieszać historyczne i zmyślone wydarzenia, z których powstaje wielowarstwowa opowieść. Oprócz głównego wątku poszukiwań zaginionego pociągu znajdziecie tutaj tajemnice chińskiej mafii, sekrety tajnych wywiadów, zasady obowiązujące na złomowisku, a nawet motyw gier hazardowych, depresji i relacji w związku. Mamy tu zatem warstwę sensacyjną, a w tle obyczajową, co bardzo lubię. 

Moją sympatię zyskał Heniu "Pająk". Rewelacyjna postać, której nie sposób nie lubić. Skojarzył mi się z filmowym Janem Piszczykiem z "Zezowatego szczęścia". A jego rozmowy z nieżyjącą żoną - majstersztyk. Powiem nawet, że bez tej postaci nie byłoby "Orientu".      

Najmniej zainteresował mnie wątek mafijny, bo nie lubię polityki w powieściach. Zdaję sobie sprawę, że te wszystkie triady i inne "przepychanki u koryta" były niezbędne do utkania całej intrygi, ale i tak najbardziej interesowało mnie śledztwo Kuby, pociąg i losy Heńka ;-) 

I zastanawia mnie jedna rzecz, biorąc pod uwagę finał, o którym nie napiszę ani słowa, bo na co komu spojlery... Czy to już koniec serii o Jakubie Kani?


poniedziałek, 24 lipca 2023

"Nemezis" Maciej Siembieda - recenzja


Tytuł: "Nemezis"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał, sensacja
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: AGORA SA
Kontynuacja powieści "Katharsis"

Moja ocena: 6/6

"Nemezis" to najnowsza powieść Macieja Siembiedy, w której możemy poznać zarówno nowych bohaterów, jak i wrócić do świata tych już znanych, którzy pojawili się w poprzedniej książce pt. "Katharsis".

Jak sugeruje tytuł, fabuła osnuta została między innymi na pragnieniu zemsty jednego z głównych bohaterów. Dwaj bracia, Herbert i Bruno, mieszkańcy opolskiego Zaodrza, są jak jeden mąż. Nawet nazwisko wypowiadają bez odmiany, jakby byli jedno: bracia Janoschek. Jeden za drugiego wskoczyłby w ogień, więc kiedy starszy z braci ginie na wojnie, Bruno poprzysięga zemstę Grekom, którzy w czasie II wojny światowej wciągnęli Herberta i jego oddział w pułapkę. Z czasem to pragnienie zemsty całkowicie nim zawładnęło i pchało go do wielu działań i decyzji nie do końca zgodnych z prawem.

Czas akcji obejmuje kilkadziesiąt lat. Zaczynamy w roku tysiąc dziewięćset trzydziestym szóstym, a kończymy epilogiem z roku tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego pierwszego. Szmat czasu! I przez te lata wydarzyło się naprawdę wiele, szczególnie w życiu Bruna. Parał się przeróżnymi zajęciami i ma za sobą wiele doświadczeń, nie zawsze dobrych. Pracował w cyrku, gdzie nauczył się rzucać nożami, która to umiejętność będzie mu się przydawała przez całe życie. Został wcielony do SS, gdzie uratował życie bratu, a jego oprawcę zamordował. Ukochana kobieta, z którą prawie się ożenił, złamała mu serce. Twardziel z tego Bruna, biorąc po uwagę to, ile "atrakcji" zafundował mu autor.

Skoki czasowe są spore i myślę, że lepiej nie robić zbyt długiej przerwy między lekturą "Katharsis" a "Nemezis". Ja tę przerwę miałam i momentami trudno mi było przypomnieć sobie fragmenty z "Katharsis", konieczne do dostrzeżenia wszystkich niuansów fabuły.

Nadal trzymam się zdania, że Maciej Siembieda rewelacyjnie łączy prawdę historyczną z fikcją literacką. Gdyby nie posłowie, w którym autor wyjaśnia, co było prawdą, a co fikcją, nie sposób byłoby się tego domyślić w przypadku mniej znanych czytelnikowi postaci czy wydarzeń. Kiedy dodać jeszcze świetną kompozycję i piękny język, mamy powieść, którą czyta się jednym tchem. 

Podsumowując, czytajcie!    

środa, 25 stycznia 2023

"Kołysanka" Maciej Siembieda - recenzja

Tytuł: "Kołysanka"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 342
Wydawnictwo: Agora
PREMIERA: 9 listopada 2022
Cykl: Jakub Kania, tom 5

Moja ocena: 6/6

Maciej Siembieda przyzwyczaił mnie do nieoczywistych i dopracowanych historii. Tego właśnie spodziewałam się po najnowszym śledztwie Jakuba Kani, o którym mogłam przeczytać w tomie o wdzięcznym i niezwykle obiecującym tytule "Kołysanka".

Prokurator IPN Jakub Kania staje przed kolejnym zadaniem. Otrzymuje zdjęcie tajemniczego mężczyzny, wysłannika NKWD, który pojawił się w Grodkowie miesiąc przed zakończeniem II wojny światowej. Kania rozpoznaje w cywilu słynnego kompozytora, ale kompletnie nie pasuje mu on do wizji, jaką mają władze IPN-u. Nie może uwierzyć, że człowiek związany ze sztuką terroryzowałby i mordował ludność mieszkającą na tym terenie. Dlaczego on? Skąd się tam wziął? I po co? Sprawa intryguje Kanię, jak wiele wcześniejszych zagadek. Skoro rozwiązał poprzednie, dlaczego nie miałby poradzić sobie również z tą? Prokurator rozpoczyna śledztwo, ale nie ma pojęcia, jak ogromną uruchomił lawinę.

W powieści występuje moja ulubiona dwutorowość czasu akcji. Towarzyszymy prokuratorowi Kani na przemian z odkrywaniem historii śląskiego Kopciuszka, Joanny Gryzik, i jej opiekuna, śląskiego króla cynku, Karola Goduli. Nie znałam ani historii Karola, ani Joasi, dlatego czytałam z ogromnym zaangażowaniem. 

Podobały mi się ukryte w tekście smaczki językowe, a także świetne dialogi Kuby i Kasi. Możecie się zatem spodziewać nie tylko poważnych motywów historycznych, ale także humoru. Interesującą postacią jest Iwona Kern, zła do szpiku kości i wyrachowana na maksa, a przy niej służalczy i zakochany po uszy mąż. Jednak nie przyzwyczajajcie się do tego obrazu, bo możecie się zdziwić ;-) 

Urzekł mnie wątek muzyczny tej powieści. Wiara prokuratora Kani w istnienie nut tajemniczej kołysanki była niezachwiana, mimo zwrotów akcji i pojawiających się ciągle kłód, których nie szczędziła Jakubowi Iwona Kern. Nie mówiąc już o tym, że skutek poszukiwań przerósł wszelkie oczekiwania.   

Fikcja i fakty historyczne zostały tu splecione po mistrzowsku. Z każdej strony wyziera ogrom włożonej pracy, a efekt researchu to istny majstersztyk.

Finał powieści odrobinę mnie zaniepokoił, ale pozostaje mi tylko cierpliwie czekać na kolejną powieść Pana Macieja :-)

sobota, 11 czerwca 2022

"Katharsis" Maciej Siembieda - recenzja



Po lekturze najnowszej powieści Macieja Siembiedy pt. "Katharsis" uważam, że jest to zdecydowane must have w domowej biblioteczce. Jeśli cenicie dopracowaną i intrygującą fabułę, to "Katharsis" z pewnością spełni Wasze oczekiwania.

Powieść składa się z pięciu części, z których każda opowiada losy innego bohatera. Poznajemy czterech mężczyzn, których życie nierozerwalnie związane jest z ryzykiem. Każdy na swój sposób próbuje przetrwać w wirze historii, do którego zostaje wciągnięty. Pozornie ich losy nie mają wiele wspólnego, jednak z każdą kolejną kartką okazuje się, że są sprawy, które ich łączą. To właśnie najbardziej lubię w książkach Macieja Siembiedy - misterną układankę, której elementy podczas lektury wskakują na swoje miejsca, prezentując fascynującą historię. Jestem pełna podziwu dla autora, który nie tylko robi niesamowicie szczegółowy research, ale dopracowuje każdy najdrobniejszy element opisywanej historii. Efekt jest taki, że w tej powieści nie ma niczego, co byłoby zbędne.

Kostas Tosidos to Grek, który wraz z rodziną w tysiąc dziewięćset czterdziestym dziewiątym roku trafia do Polski. W wyniku działań partyzanckich grozi mu amputacja ręki, jednak mężczyzna posiada pewne bezcenne umiejętności, które zamierzają wykorzystać Polacy. Jeśli Grek zostanie pozbawiony ręki plan spali na panewce. W związku z tym Tosidos zostaje w trybie pilnym przewieziony do tajnego szpitala na wyspie Wolin. Wraz z nim przerzuceni zostają żona Katherina i troje dzieci, z których jedno po drodze musi zostać w innym szpitalu. Dla Polaków najważniejszy jest Kostas i jego wiedza. Dla Kostasa zaś liczy się głównie bezpieczeństwo jego rodziny, jednak mężczyzna nie spodziewa się, jak trudne zadanie postawi przed nim opatrzność.

W kolejnych częściach poznajemy "Sacharynę", gdyńskiego przemytnika, który dzięki swojemu sprytowi szybko staje się numerem jeden na czarnym rynku, oraz Janisa, a z czasem Jana Tosidowskiego, syna Kostasa, który zostaje milicjantem i trafia mu się do rozwiązania sprawa związana z sekretem jego ojca. Ostatnim z czwórki bohaterów jest "Zulus", który fachu przemytniczego uczył się od Zygmunta "Sacharyny" i stał się kolejnym bossem w Gdyni.

Akcja rozpoczyna się w tysiąc dziewięćset dwudziestym siódmym roku, a kończy w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym, zatem na ponad pięciuset stronach towarzyszymy bohaterom przez sześćdziesiąt trzy lata. Stworzona przez Macieja Siembiedę grecka saga urzeka mnóstwem szczegółów, idealnym wyważeniem akcji i naprawdę rzetelną wiedzą historyczną. Kiedy dodamy do tego jeszcze dobrze przemyślane wątki i porządek mimo przeskoków w czasie, mamy powieść ze wszech miar godną polecenia. Jedynym, co trochę przeszkadzało mi podczas lektury, było podejrzenie, iż korekta tak bardzo wciągnęła się w treść, że nie do końca zapanowała nad wyłapywaniem chochlików w tekście ;-)

W posłowiu autor ujawnia, co z opisywanych zdarzeń było fikcją, a co prawdą. To naprawdę wielka sztuka umieć tak połączyć fantazję z rzeczywistymi sytuacjami, aby powstała realistyczna fabuła. I Panu Maciejowi znów się to udało.

Koniecznie sięgnijcie po "Katharsis", będące pełną emocji opowieścią o miłości, rozczarowaniu, ryzyku i trudnych wyborach. Satysfakcja gwarantowana!

Tytuł: "Katharsis"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał, sensacja
Liczba stron: 576
Wydawnictwo: Agora
Moja ocena: 6/6

Recenzja umieszczona również na blogu Za półką z książkami

piątek, 14 maja 2021

"Kukły" Maciej Siembieda - recenzja

"Kukły" to czwarty tom serii o prokuratorze Jakubie Kani. Tym razem jednak cofamy się trochę w czasie. Mamy rok tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty siódmy, a Kuba dopiero zaczyna swoją karierę prokuratora. 

U komendanta wojewódzkiego policji w Gdańsku zjawia się Joachim Richter z Prokuratury Generalnej Hamburga z nietypową propozycją. Jego ojciec zbierał przez długi czas policyjne naszywki, odznaki i medale, które stworzyły pokaźną kolekcję. Teraz Richter chciałby przekazać ją oficjalnie Gdańskowi, w którym jego ojciec pracował jako szef policji w czasach Wolnego Miasta. Jego pomysł spotkał się z zaskoczeniem polskich władz, jednak aby nie psuć relacji przyjęli spis kolekcji, który otrzymał do przeanalizowania asesor Jakub Kania. Prokurator i wojewoda nie spodziewali się, że to posunięcie sprawi, iż na jaw wyjdą niewygodne tajemnice z czasów wojny. Punktem zapalnym stał się jeden z elementów kolekcji, dzięki któremu Kuba odkrył, że niemiecki policjant był powiązany z atakiem na Pocztę Polską pierwszego września tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku i bezpośrednio uczestniczył w wymordowaniu bohaterskich pocztowców. 

Równocześnie obserwujemy wydarzenia rozgrywające się w posiadłości rodziny von Trauwitz w Oderstein kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej oraz współcześnie. W wątku tym pojawiają się wiedźmy, podejrzana krypta w pewnym kościele i kilka innych atrakcji, o których nie wspomnę, aby nie psuć Wam przyjemności z lektury. Faktem jest, że dzieje się sporo, a wszystkie tematy łączą się ze sobą jak sznurki w pięknie wykonanej makramie.   

Tempo akcji jest wyważone i idealnie dopasowane do rozgrywających się wydarzeń. Wątki współczesne i te sprzed lat przeplatają się i uzupełniają, tworząc powoli coraz bardziej intrygującą układankę. Każdy kolejny rozdział dostarcza czytelnikowi wskazówek, które pozwalają na snucie domysłów. A snują się jak szalone! Ileż ja miałam wizji na finał tej historii!

Ponieważ przeczytałam trzy wcześniejsze powieści Pana Macieja, mniej więcej wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Nie obawiałam się, że ta powieść może być słabsza, bo to jest po prostu niemożliwe w przypadku tego autora. Maciej Siembieda przed rozpoczęciem pisania przeprowadza dokładny research, więc mając tak solidne przygotowanie, po prostu tworzy świetną fabułę, od której trudno się oderwać. Autor posiada umiejętność łączenia fikcji z prawdziwymi wydarzeniami w taki sposób, że wszystkie opisywane zdarzenia są prawdopodobne i bardzo realistyczne. 

Świetnie stworzone postacie są jak mili sercu towarzysze podróży. Można ich, rzecz jasna, nie lubić, jeśli są irytujący czy odgrywają czarny charakter, ale wszyscy są bardzo wyraziści. Największe wrażenie wywarli na mnie ojciec Jakuba i jego babcia, a właściwie starka. Sami się przekonacie, napotykając podczas lektury subtelne smaczki charakterologiczne. 

Podsumowując, myślę sobie, że gdybym miała określić jednym słowem styl pisarski Macieja Siembiedy, to użyłabym właśnie słowa "subtelny". I bynajmniej nie chodzi mi o to, że historie te są delikatne czy lekkie, bo zdecydowanie nie są. Mam na myśli subtelność kojarzącą się z misternie splecionymi wątkami i wysublimowanym humorem (uwielbiam!).

Czytajcie koniecznie!

Tytuł: "Kukły"
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: kryminał, sensacja
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Agora
Cykl: Jakub Kania, tom 4
Moja ocena: 6/6
 

piątek, 3 kwietnia 2020

"Wotum" Maciej Siembieda - recenzja



„Wotum” to trzeci tom cyklu o Jakubie Kani, prokuratorze IPN i rewelacyjnym detektywie. Zagadki historyczne nie mają najmniejszych szans, jeśli ten człowiek zabierze się za ich rozwiązanie, zaś czytelnik nie ma możliwości odłożenia powieści na dłużej, kiedy jest to historia opisana przez Macieja Siembiedę. Już od pierwszych stron autor przykuwa uwagę czytelnika. I nie mam tu na myśli jedynie ciekawej fabuły, ale także piękny styl, którym się posługuje. Miałam wrażenie, że wręcz płynę przez kolejne rozdziały. Dorzućmy do tego fakt, iż autor opanował do perfekcji łączenie fikcji z prawdziwymi wydarzeniami i mamy powieść idealną.

Jakub Kania zostaje poproszony o znalezienie odpowiedzi na pytanie kto i w jakim celu chciał zniszczyć jasnogórski obraz Najświętszej Panienki. Zamach ten stał się również powodem zainteresowania inną kwestią, a mianowicie autentycznością obrazu i jego „wiernej kopii”, znajdującej się w niewielkiej wsi na Opolszczyźnie. Im bardziej Jakub zagłębiał się w labirynt domysłów i strzępków informacji, tym mniej podobało się to niektórym środowiskom. Szczególnie w sytuacji, kiedy z chaosu w końcu zaczęły wyłaniać się konkrety, prowadzące do pewnych wniosków. Kto jak kto, ale Kania potrafi przecież wykopać dowody nawet spod ziemi. Będzie się działo, ponieważ po drodze dołączy wątek mafijny, a prokurator zostanie zablokowany w swych działaniach. Czy mimo wszystko i tym razem uda mu się rozwiązać zagadkę?    

Po raz pierwszy bardziej rozbudowany został wątek obyczajowy, a dokładniej trudna relacja Jakuba z ojcem. Uważam, że powieść niesamowicie na tym zyskała, ponieważ obok prowadzonego śledztwa możemy lepiej przyjrzeć się też prywatnej stronie życia prokuratora Kani. Staje się on dla nas bardziej ludzki i prawdziwy.

Autor umiejętnie stopniuje napięcie i oszczędnie podsuwa czytelnikowi kolejne fakty. Odkrywa karty powoli, dzięki czemu trudno oderwać się od lektury. Nawet kiedy już wydaje się, że wszystko wiadomo, po chwili okazuje się, że to nie jest takie proste, jak nam się początkowo wydawało. W efekcie ostatnie rozdziały zdecydowanie podnoszą ciśnienie.

Polecam wszystkie powieści Macieja Siembiedy czytelnikom, dla których mają znaczenie piękny styl i świetnie skonstruowana intryga. Z Jakubem Kanią na pewno nie będziecie się nudzić.

Tytuł: „Wotum”
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: sensacja, thriller
Liczba stron: 380
Wydawnictwo: Agora
Cykl: Jakub Kania, tom 3

Moja ocena: 6/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Agora

wtorek, 7 stycznia 2020

"Miejsce i imię" Maciej Siembieda - recenzja



„Najciekawsze są tajemnice, których nie zdołano poznać”.

Nie mam zielonego pojęcia jak to się stało, że powieść Macieja Siembiedy „Miejsce i imię” spędziła na mojej półce tak dużo czasu, zanim po nią sięgnęłam. Na szczęście błąd ten ostatnio naprawiłam i bardzo jestem zadowolona ze spędzonego z tą książką czasu.

„Miejsce i imię” to drugi tom cyklu o byłym prokuratorze IPN Jakubie Kani. Tym razem Kuba otrzymuje zlecenie odnalezienia grobu holenderskich Żydów, którzy zginęli w obozie koncentracyjnym na Górze Świętej Anny. Miejsca złożenia zwłok poszukują jubilerzy z pewnej prywatnej organizacji żydowskiej. Kierują się potrzebą serca i chęcią położenia na tym miejscu pamiątkowej tablicy nagrobnej. Dzięki temu dadzą pomordowanym pobratymcom „miejsce i imię”. Jakub, rzecz jasna, nie zastanawia się długo. Podejmuje wyzwanie i rozpoczyna śledztwo, chociaż nie spodziewa się, do jakich rewelacji się dokopie.

Przygodę z tą lekturą rozpoczynamy w Amsterdamie lat czterdziestych, mieście słynącym z genialnych szlifierzy diamentów. Później, z każdym kolejnym rozdziałem, zaliczamy przeskoki w czasie i przestrzeni między współczesnością a czasami II wojny światowej, a także latami dwudziestymi poprzedniego stulecia. Opisywane wydarzenia wiążą się ze sobą na różnych poziomach. Sieć tych powiązań jest momentami tak misterna, że trzeba się skoncentrować, by nie pominąć istotnych dla zrozumienia fabuły szczegółów.

Miejsce, wokół którego rozgrywa się większość opisywanych zdarzeń, to Góra Świętej Anny i usytuowany tam w czasach wojny obóz koncentracyjny. Głównym zajęciem więźniów było budowanie autostrady, jednak hitlerowcy znaleźli świetny sposób na biznes. Do obozu sprowadzili potajemnie żydowskich szlifierzy diamentów i umożliwili im wytwarzanie brylantów w specjalnie do tego celu stworzonej Strefie Wydzielonej. Wraz ze szlifierzami do obozu trafił również Dawid Schwartzman, skazany na dożywocie. W jaki sposób stał się Johanem Pinto i trafił do Annabergu, tego nie zdradzę. To świetny wątek, który zdecydowanie musicie poznać sami.

Wraz z Jakubem Kanią nad sprawą pracuje oficer ABW Teresa Barska (której powiedzonka są bardzo ciekawe), a sporo krwi napsuje mu niejaki Wiesław Paluch, przez którego Kuba stracił posadę prokuratora w IPN. Czy wszyscy oni mają ten sam cel, którym jest odnalezienie miejsca pochówku holenderskich Żydów?

Maciej Siembieda wykonał kawał dobrej roboty. Powieść jest dopracowana i podparta solidnym researchem. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że książka napisana jest piękną polszczyzną. Dla mnie jakość tekstu jest równie ważna, co fabuła, ponieważ dzięki temu mam pełen komfort podczas lektury.

Autor pisze w posłowiu, że „Miejsce i imię” to opowieść fikcyjna, jednak inspirowana wydarzeniami prawdziwymi. Czym jest słynny na cały jubilerski świat czarny szlif? Kim jest Edyta Rhode? W jaki sposób Paluch będzie próbował przeszkodzić Kani w odnalezieniu szczątków Holendrów? I kto tak naprawdę zlecił to zadanie? Co jest prawdą, a co powstało w wyobraźni autora? Tego wszystkiego dowiecie się z powieści.

Tytuł: „Miejsce i imię”
Autor: Maciej Siembieda
Gatunek: sensacja, thriller
Liczba stron: 488
Wydawnictwo: Wielka Litera
Cykl: Jakub Kania, tom 2


Moja ocena: 6/6


czwartek, 20 czerwca 2019

"Gambit" Maciej Siembieda - recenzja



Można pokusić się o stwierdzenie, że życie jest jak partia szachów. Trudno robi się w sytuacji, kiedy ktoś nie potrafi w nie grać. Nie umie przewidywać ruchów przeciwnika, nie jest w stanie sam zaplanować rozgrywki, ani przygotować sobie wielu możliwych scenariuszy. Jednak są tacy, którzy dają radę. A czym jest gambit? W skrócie to manewr polegający na poświęceniu własnych pionków, by osiągnąć zamierzony cel. Czy figura ta ma zastosowanie również w życiu? 

Wanda Kuryło, postać spajająca wydarzenia opisane w powieści, to kobieta, której losy obserwujemy z zapartym tchem. Poznajemy ją, gdy jako nastolatka podejmuje pierwsze działania związane z walką podziemną i towarzyszymy jej już przez resztę powieści, obserwując zmiany zachodzące w jej życiu. Jedne wywołują smutek, inne zaskoczenie, a są i takie, które są bardzo dla niej niebezpieczne, ale Wanda nie należy do słabych dziewcząt i podejmuje wiele trudnych decyzji, które wywracają niejednokrotnie jej świat do góry nogami. Z pewnością pomaga jej wychowanie, które wyniosła z domu i pewne umiejętności, którymi niewielu może się pochwalić. 

Opisane pięknym językiem szpiegowskie zdarzenia z historycznym tłem, to rewelacyjna i niezwykle bogata w szczegóły opowieść. Każdy rozdział utwierdzał mnie w przekonaniu, że autor przygotowywał się do jej napisania długo i przebrnął przez stosy książek, koniecznych do poznania warstwy historycznej opisywanych w powieści wydarzeń. Czas akcji jest tu bowiem bardzo szeroki. Zaczynamy w roku 1966, aby za chwilę cofnąć się do czasów II wojny światowej (ta część podobała mi się najbardziej), a później wrócić do 1966 i dotrzeć z bohaterami do roku 1990. Majstersztyk kompozycyjny.  

Autor w zakończeniu podaje krótko, które z opisanych wydarzeń i postaci są historyczne, a które zostały stworzone na potrzeby powieści. Ucieszył mnie ten krótki dopisek "Od autora", ponieważ zawsze zastanawiam się nad tym, co jest prawdą, a co fikcją, kiedy czytam tego typu powieści. Niesamowicie podobały mi się umieszczone w treści "smaczki" dotyczące różnych osób, które pojawiały się na drodze głównych bohaterów, jak np. Leon Niemczyk, którego znam tylko jako aktora, a okazuje się, że jego życiorys łączy się z wojennymi działaniami podziemia. 

Polecam tę lekturę, choć uprzedzam, że jest to powieść, przy której trzeba się skupić i nadążać za opisywanymi wydarzeniami, łączyć fakty i dostrzegać powiązania. Nie czytało mi się łatwo, ale było warto! 

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

"444" Maciej Siembieda - recenzja


Mam na półce "Miejsce i imię" tego autora. Książka patrzy na mnie błagalnie od dłuższego czasu, ale w sumie dobrze, że nie miałam kiedy po nią sięgnąć, ponieważ zorientowałam się niedawno, że to drugi tom cyklu o prokuratorze IPN-u, Jakubie Kani. Tom pierwszy zaś to właśnie recenzowane przeze mnie teraz "444". Czy jestem zadowolona z lektury? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie poniżej :-)

Jakub Kania, prokurator IPN-u, czeka na spotkanie z niejakim Pawłem Włodarczykiem, dziennikarzem. Mężczyzna zamierza przedstawić Kani pewną teorię dotyczącą zaginionego obrazu Jana Matejki "Chrzest Władysława Warneńczyka" i swoje wnioski z poszukiwań, które przeprowadził. Niestety, dziennikarz nie dociera na miejsce spotkania. Jego auto taranuje tir, a Włodarczyk ginie na miejscu. Już na wstępie dowiadujemy się, że to nie był przypadek, lecz zaplanowane zabójstwo. Komu zależało na śmierci zwykłego dziennikarza z jednej z warszawskich gazet?
Kania, kiedy dowiaduje się o wypadku Włodarczyka, rozpoczyna własne śledztwo związane z obrazem. Intryguje go spowijająca malowidło tajemnica. W dodatku okazuje się, że wcale nie jest pierwszym prokuratorem, który próbował wyjaśnić zagadkę obrazu i ukrytej w nim przepowiedni. W dodatku jego poprzednik również zginął w wypadku...  
Czego dotyczy przepowiednia? W skrócie, by nie zdradzać zbyt wiele, napiszę tylko, że chodzi o próbę pojednania dwóch religii: chrześcijaństwa i islamu, czego będzie mógł dokonać wybraniec (łącznie narodzi się ich czterech), przychodzący na świat co 444 lata. W związku z tym w powieści obserwujemy wydarzenia z wszystkich czterech okresów: w roku 998, 1444, 1881 oraz 2332. Opisywane czasy nam współczesne zarezerwowane są dla Kani i jego śledztwa. Przyznam, że były momenty w tej wędrówce między czterema okresami w dziejach, które trochę mi się dłużyły, ale jednak musiałam przeczytać całość, aby nie stracić wątku. Najmniej przypadł mi do gustu przeskok w przyszłość, ale rozumiem, że taki był zamysł autora i ta część stanowi całość z wcześniejszymi rozdziałami. 

Postaci w tej powieści jest naprawdę całe mnóstwo i trzeba się nieźle spiąć, aby je wszystkie ogarnąć i powiązać z opisywanymi wątkami. Pomocny może okazać się spis bohaterów, który znajdziecie na końcu książki. 
Bohaterowie są dopracowani, wielowymiarowi, prawdziwi. Poznajemy ich trochę bliżej, włącznie z ich przeszłością, dzięki czemu lepiej rozumiemy ich zachowania i decyzje, które podejmują.   

Jestem pełna podziwu dla pracy, jaką autor włożył w przygotowanie się do napisania tej powieści. Research musiał zrobić potężny i naprawdę szczegółowy, bo opisy historyczne są świetnie dopracowane. Wszystko napisane jest tak, że nie sposób dostrzec, gdzie przebiega linia między prawdą a fikcją literacką. Zawsze podziwiałam ludzi, którzy potrafią na tyle opanować dane wiadomości, by umieć tak plastycznie opisać sceny bitew czy innych wydarzeń historycznych.    

Powieść skojarzyła mi się w pewnym stopniu z twórczością Dana Browna czy Jamesa Rollinsa, ale autor pisze zdecydowanie spokojniej. Akcja nie pędzi na łeb na szyję, jak w cyklu Sigma Force, gdzie każda strona przynosi jakiś szok. Tutaj musiałam przestawić się na trochę wolniejsze tempo, by poznać wszystkie wątki i powiązać je tak, by zrozumieć odkrywaną przez kolejne rozdziały tajemnicę.
Urwałam jeden punkt, bo to ocena w stu procentach subiektywna, więc moja, ale nie sugerujcie się :-) Dla mnie to po prostu był bardzo, ale to bardzo spokojny thriller, którego akcja rozwijała się dość leniwie. Dreszczyk emocji pojawił się w chwili, kiedy dotarłam do śledztwa Kani. Resztę czytało mi się jak powieść historyczną. Jestem bardzo ciekawa, czy drugi tom serii napisany jest w podobny sposób, więc myślę, że sięgnę po niego w niedalekiej przyszłości :-)


Recenzja powstała w związku z promocją książek biorących udział w niezależnym konkursie "Brakująca Litera" 2017